Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 28 sierpnia 2014

Drugi rok gratis, dycha za tysiąc, naj-najniższy procent... Oto "szkolne" triki banków

Ci z Was, którzy oglądają telewizję i słuchają radia, musieli to zauważyć. W mediach sypnęło reklamami szybkich pożyczek gotówkowych. Ofensywę na nasze biedne umysły przypuściły zarówno firmy pożyczkowe, z Wongą i Vivusem na czele (tu znajdziesz prześwietlenie oferty Vivusa oraz nowej promocji Wongi), jak i bankowcy. Credit Agricole proponuje kredyt kosztujący "tylko 10 zł za każdy pożyczony tysiąc miesięcznie", BZ WBK obniżył oprocentowanie pożyczki dla dwojga, BGŻ kusi, że za drugi rok spłacania kredytu w ogóle nie weźmie odsetek, Alior Bank wydłużył gwarancję najniższej raty, mBank proponuje oprocentowanie "niższe od najniższych", PKO BP sprawdza jak organizm wytrzyma pożyczkę "MiniRatka" na 9,99% w skali roku. Powód tej ofensywy jest oczywisty: początek roku szkolnego i fakt, że nasze portfele są wyjątkowo wysuszone. Na wakacje wydaliśmy oszczędności (niektórzy nawet się zadłużyli), a tu trzeba znów otworzyć portfele i kupić podręczniki, piórniki, plecaki, tenisówki. Ponieważ wolę, gdy jesteście wodzeni na pokuszenie w sposób świadomy, dziś subiektywne prześwietlenie wszystkich najnowszych reklam szybkiej gotówki ze szczególnym uwzględnieniem tkwiących w nich pułapek.

"Tylko 10 zł za każdy pożyczony tysiąc". W najnowszej reklamie kredytu gotówkowego Credit Agricole francuska aktorka Juliette Binoche popisuje się znajomością języka polskiego: "ja płacę, ty płacisz, oni płacą" - mówi z wyraźnym francuskim akcentem. To stary numer, znany jeszcze z reklam BZ WBK, w których każda kolejna zagraniczna gwiazda próbowała w spotach wydukać coś w naszym języku. Kilka sekund później widzimy klientów, którzy nie mogą uwierzyć, że kredyt może być tak tani oraz pracowników banku przekonujących: "naprawdę"! A na koniec przystojniaczek w garniturze przekonuje, że to jedyny taki kredyt na rynku. A jak jest naprawdę? Najnowsza oferta Credit Agricole to odświeżona wersja "Kredytu Prostoliczonego", tyle że nieco tańsza. W zeszłym roku cena pożyczki wynosiła 15 zł za każdy pożyczony tysiąc miesięcznie. Teraz jest 10 zł. Oszustwa żadnego w tym nie ma: kredyt rzeczywiście kosztuje tyle, ile mówią. Jest za to złudzenie optyczne, bo te 10 zł miesięcznie za każdy pożyczony tysiąc, to 120 zł rocznie, a więc kwota odsetek odpowiadająca oprocentowaniu na poziomie 21,5%. Pożyczając 1000 zł na rok przy takim właśnie oprocentowaniu oddamy bankowi 1120 zł. Oczywiście "10 zł miesięcznie" brzmi lepiej, niż "prawie 22% w skali roku", ale warto pamiętać, żeby policzyć koszty w skali całego okresu kredytowania, a nie tylko jednego miesiąca

 "Drugi rok gratis". W Banku BGŻ na początku roku szkolnego znów rządzą wiewiórki. W reklamowym spocie wiewiórka występuje jako gwiazda talk-show. "Jest z nami ktoś, kto twierdzi, że na pożyczce można zaoszczędzić" - przedstawia nietypowego gościa prowadzący. A potem deklaruje, że prędzej ogoli się na łyso, niż uwierzy, że to prawda. "Przecież bankowi trzeba płacić odsetki" - przekonuje. Wiewiórka twierdzi, że niekoniecznie, bo w Banku BGŻ wystarczy w terminie spłacać odsetki przez pierwszy rok, by w drugim spłacać tylko same raty, bez żadnych odsetek. Prowadzący się poci, robi głupie miny, a w ostatnim ujęciu widzimy, jak przymierza się do golenia. Dowcipne to, ale zanim pobiegniecie do banku, wspólnie policzmy: ile odsetek trzeba zapłacić w pierwszym roku, żeby ten drugi był już "za darmo". Oprocentowanie wynosi aż 16% w skali roku, co oznacza, że pożyczając 1000 zł na dwa lata w "normalnym" kredycie zapłacilibyśmy 175 zł odsetek. Jednocześnie bank podaje na swojej stronie internetowej, że przy takiej właśnie pożyczce zaoszczędzimy na odsetkach ponad 47 zł. Jak by nie liczyć, 47 zł nie jest połową ze 175 zł. Jeśli znacie zasadę spłacania kredytów, to już wiecie o co chodzi: więcej odsetek płaci się w pierwszym roku (bo są liczone od wyższej kwoty zadłużenia). Bank, rezygnując z odsetek w drugim roku, daje więc bonus znacznie mniejszy, niż 50-procentowy. Na dodatek w BGŻ pobierają z góry 5% prowizji, co wyrównuje im "straty" wynikające ze sprezentowania klientowi odsetek za drugi rok. Jeśli bowiem pożyczymy u wiewiórek 1000 zł i zapłacimy 125 zł odsetek (po rabacie) oraz 50 zł prowizji, to łączny koszt kredytu będzie mniej więcej taki, jak przy "zwykłej" pożyczce na 16%. Możecie odłożyć golarki.

"Oprocentowanie niższe, niż najniższe". Gwarancje najniższego oprocentowania lub najniższej raty (niepotrzebne skreślić) oraz najniższej składki ubezpieczeniowej (swoją drogą jestem ciekaw, czy drwale wciąż rąbią) to coraz częściej spotykany manewr, który bankowcy na nas testują. A ponieważ wszyscy nie mogą być jednocześnie najtańsi, więc trzeba kombinować. Z okazji początku roku szkolnego za kombinowanie wziął się mBank, który zaoferował, że oprocentowanie jego pożyczki będzie "niższe od najniższego". Idea jest piękna, ale wykonanie nie najlepsze. Już sam tytuł promocji świadczy o tym, że mamy tu do czynienia z pewną manipulacją. Jak wiadomo, oprocentowanie kredytu nic nie mówi o jego prawdziwej cenie - po drodze są prowizje, koszty dodatkowe, ubezpieczenia. Większość z tych obciążeń jest wrzucana klientowi w ratę kredytu, więc nawet niskie oprocentowanie może oznaczać wysoką ratę. Stąd obietnica oprocentowania "niższego niż najniższe" właściwie nic nie mówi o prawdziwych kosztach kredytu. Więcej dowiemy się analizując regulamin promocji i tzw. przykład reprezentatywny. A w nim stoi jak wół, że mBank np. chętnie pożyczy pieniądze na 12,3% i nawet zagwarantuje możliwość obniżenia tego oprocentowania do wysokości oferowanej przez inny bank (trzeba przynieść formularz informacyjny potwierdzający, że tamten bank rzeczywiście pożyczyłby taniej), ale... trzeba wykupić dodatkowe ubezpieczenie, którego składka wynosi np. 0,2% wartości pożyczki miesięcznie. A to oznacza, że cena kredytu rośnie o 2,5% w skali roku. Do tego dochodzi 5% prowizji, również nie objętej gwarancją najniższego oprocentowania. W sumie to promocja, która jest obwarowana taką liczbą warunków dodatkowych, że aż trudno ocenić jej użyteczność.

"Żadna oferta, w żadnym momencie nas nie przebije". Alior Bank podkręcił z kolei warunki swojej gwarancji najniższej raty. Tu podstawą gwarancji jest kwota co miesiąc płacona przez klienta, a nie oprocentowanie. I za to bank ma u mnie plus. "Nowa gwarancja najniższej raty działa nie tylko dziś, ale przez cały okres kredytowania. Żadna oferta, żadnego banku, w żadnym momencie jej nie przebije" - obiecuje Alior. Aby skorzystać z gwarancji, trzeba przynieść z innego banku formularz informacyjny, z którego wynika, że ów bank pożyczyłby nam kasę taniej przy założeniu identycznego okresu spłaty i kwoty pożyczki. Formularz można przynieść w każdym momencie spłacania kredytu w Aliorze. Choć oczywiście są obostrzenia: "Klient jest zobowiązany zasięgnąć informacji o aktualnej kwocie netto pożyczki pozostającej do spłaty w placówce Alior Banku" - piszą w regulaminie. Ciekawe dlaczego? Czyżby procedura przewidywała w takim przypadku małe grillowanko? Formularz informacyjny od konkurencji można przynieść najpóźniej pięć dni roboczych przed datą płatności raty w Aliorze - inaczej będzie trzeba pójść do konkurencji po kolejny.

Promocja obowiązuje tylko w przypadku terminowego płacenia wszystkich dotychczasowych rat. A jeśli konkurencja zaproponuje klientowi Aliora "zbyt tani" kredyt - pojawiają się dodatkowe obowiązki. "W przypadku, w którym w celu zagwarantowania klientowi niższej raty kredytu istnieje konieczność obniżenia oprocentowania pożyczki do poziomu niższego niż 9,9%, wymagane jest dodatkowo przedstawienie przez klienta podpisanej umowy kredytowej z innym bankiem na warunkach zgodnych z daną ofertą zawartych w formularzu informacyjnym, przy czym umowa kredytowa nie może być przedstawiona po upływie 14 dni od dnia jej podpisania". No i oczywiście jeśli klient Aliora ma pożyczkę w pakiecie z ubezpieczeniem (a duża część pożyczek w Aliorze jest sprzedawana w takim pakiecie), to ten "inny" bank też musi przedstawić tańszą ofertę z ubezpieczeniem. Tarcza w reklamie aliorowej pożyczki wygląda świetnie, ale żeby zaczęła nas chronić, trzeba się sporo nachodzić. Ciekawe ilu klientom będzie się chciało stoczyć tę walkę?

Taniej w duecie i gdy organizm pożycza więcej. W BZ WBK na początek roku szkolnego odświeżyli promocję "Duet", czyli możliwość uzyskania kredytu z oprocentowaniem 6%, jeśli po pieniądze przyjdą dwie osoby (niekoniecznie spokrewnione). Bank bada oczywiście zdolność kredytową każdej z nich, ale jeśli każdy z wnioskodawców ją posiada, to wspólny kredyt może być rzeczywiście tani. Przynajmniej teoretycznie, bo do niskiego oprocentowania bank dorzuca aż 6% prowizji (w innych bankach, gdzie oprocentowanie jest wyższe, płaci się mniejszą prowizję, a stali klienci nie płacą jej w ogóle) oraz obowiązkowe ubezpieczenie. Przy kwocie pożyczki 10.000 zł (mniej przy tak niskim oprocentowaniu pożyczyć nie można) i trzyletnim okresie kredytowania rata ubezpieczenia wyniesie jakieś 50 zł miesięcznie. To oznacza, że za odsetki zapłacimy 950 zł, za ubezpieczenie 1800 zł, a do tego jeszcze 600 zł prowizji. I kredyt, który miał być rekordowo tani, może okazać się tak drogi, że duet, który go wziął, przestanie być duetem. Każdy organizm ciężko znosi, jak się go wpuszcza w maliny. Ciekawe jak organizm zniesie najnowszą promocję PKO BP, czyli obniżenie oprocentowanie kredytu "MiniRatka" do 9,99%. Pewnie zniósłby je lepiej, gdyby niższe oprocentowanie (w standardzie "MiniRatka" kosztuje 15,6%) nie było zarezerwowane dla wysokich pożyczek, powyżej 10.000 zł. Odradzam pożyczanie większych kwot, niż potrzebujemy, byle tylko załapać się na niższe procenty.

JAK WYBRAĆ DLA SIEBIE BEZPIECZNY KREDYT? Moje pomysły na to znajdziesz w książce"100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, zarabiać i wydawać z głową". Kup w specjalnej cenie. Kliknij ten link i wpisz kod promocyjny "samcik", a dostaniesz potężny rabat. Dowiesz się kiedy warto zerwać polisę, a kiedy warto dać jej jeszcze szansę i jak ją zmienić, żeby mieć przynajmniej cień szansy, że zacznie zarabiać. To również idealny pomysł na prezent dla twojego dziecka, chrześniaka, rodzeństwa, przyjaciela. O pieniądzach lekko i dowcipnie, ale i pouczająco.

baneryinternetoweksiazki_640x250013

NIE WIESZ JAK ZROBIĆ PIERWSZY KROK W INWESTOWANIU? Banki, firmy ubezpieczeniowe i pośrednicy finansowi bez przerwy proponują Ci nowe pomysły na oszczędzanie i inwestowanie pieniędzy. Nie wiesz jak się w tym połapać? Boisz się, że złapią Cię w pułapkę? Przeczytaj o tym, jak samodzielnie zabrać się za budowanie kapitału na spełnianie marzeń oraz na dodatkową emeryturę. I co zrobić, żeby oszczędzanie nie bolało. Książka "Jak inwestować i pomnażać oszczędności" doczekała się już drugiego, poszerzonego wydania, i stała się rynkowym bestsellerem. Szczerze polecam!

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 28 sierpnia 2014 08:03

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/28 12:24:50:

    banki myślą, że mogą Polaków traktować jak debili... jako Polak... cóż, muszę im przyznać rację. Dokładnie tak robią i dobrze na tym wychodzą.

  • mtyszko napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/28 12:57:22:

    1120 to 112% z 1000 - z czystej ciekawości zapytam jak z tego wyszło 21,5% w skali roku??

  • matts88 napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/28 14:01:11:

    @mtyszko
    Tak, że odsetki płacisz od kapitału pozostałego do spłaty. 12% w skali roku to 1% w skali miesiąca. W pierwszej racie płacisz odsetki w wysokości 1% od 1000 zł, czyli 10 zł. W drugiej racie płacisz 1% od kapitału pozostałego do spłaty, który jest już niższy niż 1000 zł (bo część spłaciłeś w pierwszej racie). Licząc tak 12 kolejnych rat łączne odsetki wyniosą ok. 63-64 zł.
    Oferta '10zł za 1000zł' nakazuje spłatę 120 zł, co jest odpowiednikiem 21,5%.

  • wumat napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/28 14:03:14:

    @mtyszko
    nie wiem, czy jest jakiś wzór. Można do tej wartości dojść empirycznie - iteracyjnie podstawiając kolejne liczby do kalkulatora tego typu:
    www.kalbi.pl/kalkulator-kredytowy-1000-21_5-12-month-1-1

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/03 23:19:51:

    Moim zdaniem oferta Oferta '10zł za 1000zł' jest uczciwa. Pokazuje klientowi ile bedzie placil, wiec ten moze sobie zaplanoiwac wydatki. (poborow nie dostajemy w procentach)
    A ze oprocentowanie kredytu w takiej konstrukcji jest wyzsze niz 12%, nigdzie nie napisali, ze jest inaczej.
    Pan Samcik podchodzi do tematu analitycznie, ale wiekszosc bioracych kredyt interesuje ile beda placic kwotowo a nie w procentach.
    Jezeli wiec miec pretensje to do innych bankow, ze nie przedstawiaja w czytelny sposob ile klient zaplaci odsetek kwotowo.

    A ze sie nie myle, potwierdzil w komentarzach @mtyszko. ktory nie wiedzial jakim cudem wyszlo oprocentowanie na poziomie 21.5%

  • banki-forum napisał(a) komentarz datowany na 2014/09/18 16:40:16:

    Śmiesz mnie te reklamy banków, myślą ze ludzie to tylko owcy do strzyżenia.
    Banki mające dobre korzystne oferty nie potrzebują sloganów, zresztą najlepiej opisać swoją sytuację na forum kredytów gotówkowych:
    www.forum-kredytowe.pl/f127/
    www.kredyt-forum.pl/f/kredyt-gotowkowy.4/
    a udzielajacy sie tam doradcy, dobiora nam najtanszy kredyt.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line