Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 07 stycznia 2015

Windykacja groszowych długów to nie przypadek, lecz zaplanowana akcja. Wsiadam na koń!

Niedawno poruszałem w blogu problem windykowania przez banki niewielkich kwot, które stają się kwotami zauważalnymi dla klientów przede wszystkim ze względu na doliczone do nich koszty windykacji. I tak np. klient może mieć np. 1 gr. długu, do którego bank doliczył kilkadziesiąt złotych kosztów i teraz pracowicie je próbuje odzyskać, bombardując klienta mejlami, telefonami i SMS-ami - oczywiście również płatnymi. W ten sposób można co prawda zarobić parę groszy, ale jednocześnie można też stracić klienta, zyskując co najwyżej złą reklamę. Z jednej strony rozumiem bankowców, którzy dla zasady windykują każdy dług - zarówno mały, jak i bardzo duży - ale z drugiej strony oburzają mnie praktyki polegające na tym, iż windykowana kwota w 99% składa się z kosztów powstałych nie wskutek nieterminowej spłaty długu, lecz w sposób "sztuczny". Po publikacji w blogu ostatniej tego typu historii dostałem od Was sporo listów, z których wynika, że w niektórych bankach to nie jest przypadek, efekt działań jakiegoś nierozgarniętego pracownika, problem mający charakter systemowy. Bank czasem się nie pomyli, on po prostu prowadzi zaplanowaną akcję..

"Na początku grudnia moja teściowa, osoba w wieku 82 lat, otrzymała z banku Credit Agricole wezwanie do zapłaty, opakowane w groźnie brzmiącą kopertę z wielkim czerwonym napisem "WAŻNE". Pismo informowało o zaległości w spłacie kredytu (prawdopodobnie chodzi o zakup ratalny) z roku 2005, w ówczesnym Lukas Banku, na kwotę 4 groszy. Do tego doliczono bliżej nie sprecyzowane "koszty" w kwocie 30 zł i odsetki w kwocie 6,38 zł. W piśmie jest też pseudoprawniczy bełkot, który ma zastraszyć odbiorcę"

- pisze do mnie czytelnik, którego teściowa przyszła przerażona, powtarzając ciągle, że nigdy nie miała długów, a teraz będzie ją ścigał komornik. Mój czytelnik obiecał, że zwróci się w jej imieniu do banku, aby sprawę wyjaśnić. Tak też uczynił i za pośrednictwem formularza kontaktowego na stronie Credit Agricole zgłosił protest przeciwko postępowaniu bankowców. Nie tylko przeciwko sztucznemu zawyżaniu groszowego długu, który bardziej opłacałoby się po prostu umorzyć, ale też przeciwko próbom odzyskania długu, który jest już przedawniony (stuknęło mu bowiem 10 lat). Czytelnik podkreślił, że bank postępuje nieetycznie, kierując tego rodzaju wezwania do starszych osób, które mogą poczuć się jakby były złodziejami. Bank specjalnie się nie przejął - odmówił mojemu czytelnikowi udzielenia jakichkolwiek informacji, ponieważ nie przedstawił on formalnego upoważnienia, ani pełnomocnictwa. Żeby przypadkiem mój czytelnik nie wpadł na pomysł, żeby nadal stawać w obronie starszej pani, bankowcy zastrzegli w piśmie, że upoważnienie musi być poświadczone przez notariusza albo podpisane w obecności pracownika banku na specjalnym formularzu.

Czytaj też: Krwawa jatka o 43 zł. Klient nie odpuścił i... wygrał! A bank kłócił się nawet o 4,08 gr.

Bank, w ramach polityki zniechęcania mojego czytelnika do jakiejkolwiek aktywności, powołał się na prawo bankowe art 104 ust. 3. Co prawda artykuł ten mówi wyłącznie o konieczności zachowania formy pisemnej pełnomocnictwa (nie ma mowy ani o notariuszu, ani o konieczności podpisywania pełnomocnictwa w obecności pracownika banku, ani o konieczności wykorzystania jakiegokolwiek wzorca formularza upoważnienia. Mój czytelnik stwierdził więc, że nie da się zastraszać. W związku z tym sporządził pismo z żądaniem udzielenia mu informacji (i brak zgody na dodatkowe obostrzenia), załączył podpisane przez teściową upoważnienie i zażądał udzielenia odpowiedzi.

"Nie oczekuję rzecz jasna żadnej pomocy, dam sobie radę sam,. Sęk w tym, że bank Credit Agricole zaczął ostatnio masowo rozsyłać takie wezwania. Chodzi o jakieś zaległości na poziomie pojedynczych groszy, do których doliczane są kilkudziesięciozłotowe "koszty" i wieloletnie odsetki. Dotyczy to spraw sprzed co najmniej kilku lat, co jak łatwo zauważyć dotknie w tej chwili przede wszystkim osób starszych. Kilka lat temu Lukas Bank, przejęty przez Credit Agricole, był jednym z aktywniejszych na rynku sprzedaży ratalnej. Sądzę, że bank doskonale zdaje sobie sprawę, iż roszczenia takie są przedawnione. Dlatego stworzono zastraszające pismo, licząc na to, że część odbiorców grzecznie zapłaci. Nieczysta jest też praktyka utrudniania przez bank ustanowienia pełnomocnika, żądanie działań wykraczających poza wymagania ustawowe. Przecież osoba z małej miejscowości, czy ze wsi, nie będzie jeździła do Credit Agricole, ani tym bardziej do notariusza. Będzie wolała zapłacić kilkadziesiąt złotych bankowi i zapomnieć o sprawie"

- pisze czytelnik. I zachęca mnie do podrążenia sprawy pro publico bono. Co też i niniejszym czynię. Uważam, że w Credit Agricole wymyślili sobie całkiem przyjemne perpetum mobile. Ponieważ rzecz dotyczy bardzo starych długów i iście groszowych historii, klient przeważnie nie jest w stanie nawet odtworzyć statusu swojego długu. Być może - tak, jak teściowa mojego czytelnika - nawet jest przekonany, że spłacił zadłużenie co do grosza. Jak jednak to udowodnić bankowi, który żąda nie tylko zwrotu kilku groszy długu, ale i dolicza kilkudziesięciozłotowe koszty? Można powiedzieć: klient jest sam sobie winny, mógł wystąpić o zaświadczenie o całkowitej spłacie długu i trzymać je w domowym archiwum. Skoro takiego zaświadczenia nie ma - musi przyjąć wersję banku jako obowiązującą. Nie mam żadnych dowodów na to, że w Credit Agricole "wymyślają" te kilkugroszowe długi sprzed ponad 10 lat. Ale mogę sobie wyobrazić sytuację, w której byłby to dość skuteczny sposób wyłudzania od klientów pieniędzy. Co na to bank? Przyznaje, że akcja jest szeroko zakrojona:

"W listopadzie wysłaliśmy wezwania do zapłaty zaległego zadłużenia do pewnej grupy klientów. Jak to w wezwaniu – podaliśmy pełną kwotę zadłużenia, a potem rozdzieliliśmy ją według pozycji: kapitał, odsetki, koszty. Bank nigdy nie żąda spłaty zadłużenia niższej niż pięciokrotność opłaty pocztowej za nadanie listu poleconego. A ta wynosi dziś 21 zł. Każdy klient ma taki zapis w umowie kredytowej, którą podpisuje. Duża część tych kredytów to były kredyty ratalne w promocji – pozwalające na zakup w ratach bez odsetek. Warunkiem takiej promocji jest zawsze terminowa spłata poszczególnych rat. Jeśli klient spłacał z opóźnieniem, bank naliczał odsetki karne. Potem podejmował działania upominawcze. Poza oczywiście sytuacjami, gdy np. klient ureguluje zaległość po terminie, ale dalej spłaca już terminowo i w dniu zakończenia umowy łączna kwota niedopłaty z tytułu kredytu nie przekroczy 5-krotności opłaty za nadanie listu poleconego. Wtedy uznajemy kredyt za prawidłowo rozliczony i nie domagamy się od klienta żadnych kwot. Faktem jest, że po wysyłce wezwań było sporo telefonów na numer podany w wezwaniu i obsługa tego numeru nie dała rady wszystkich odebrać"

Przyznam, że to tłumaczenie nie do końca mnie przekonuje. Ta akcja nadal wygląda jak próba nabijania kasy banku z tytułu zaległości, o których bank mógłby i powinien zapomnieć. Owszem, one istnieją, ale mają wartość, która nie uzasadnia podejmowania działań windykacyjnych (zwłaszcza, że trudno obwiniać tu klientów o to, że celowo się uchylali od zapłaty i chcieli oszukać bank). Przypomina to trochę działalność tzw. hodowców długów. Słowem: mamy tu próbę popełnienia przez bank wizerunkowego seppuku. Próbę zaskakująco i doskonale udaną. Na szczęście po wpisie w blogu w banku chyba zorientowano się, że to się nie ma prawa dobrze skończyć i deklarują, że będą uwzględniać reklamacje klientów:

"Podeszliśmy do spraw klientów indywidualnie i w wielu przypadkach zamykamy kredyty bez wpłaty wymaganych kwot przez klientów. Klient, który się zgłosi może liczyć na to, że weźmiemy pod uwagę o jakie kwoty długu chodzi. Jeśli rzeczywiście o niskie - to umarzamy zadłużenie"

- zadeklarowano mi w banku. Cieszę się, że moje zainteresowanie sprawą pomogło zmusić decyzyjne osoby w do refleksji. Tak czy siak ktoś w banku powinien dostać nie tylko premię od odzyskanej kwoty kosztów windykacyjnych, ale i order za "nowatorski" pomysł na zarządzanie relacjami z klientami. Podobnie jak ten, kto wymyślił, żeby zmieniać klientom jednostronnie wzorce umowne, bo tym też ostatnio wsławił się Credit Agricole. Nota bene przy okazji tej kowbojskiej akcji ujawniła się wizjonerska natura jej pomysłodawców. W umowach kredytowych indeksowanych do franków pojawił się zapis, który zabezpiecza bank na wypadek ujemnych stóp procentowych. Par 4 ust 5 nowego wzorca umownego mówi:

"w przypadku gdy wartość stopy bazowej, określonej w ust 4 przyjmie wartość 0,00% lub wartość ujemną, Bank przyjmuje jako stopę bazową obowiązującą w Banku, stopę bazową w wysokości 0,00%"

Dosłownie kilka tygodni po zmianie wzorca umownego - otwarte jest pytanie, czy bank miał do tego prawo - tak się złożyło, że szwajcarski bank centralny obniżył stopy procentowe do wartości ujemnej. A bank, w oparciu o wprowadzony ostatnio zapis, zapewne spróbuje uniknąć obniżania klientom rat. Wizjonerzy, nieprawdaż? ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 07 stycznia 2015 08:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mrptok napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 09:14:39:

    "Bank nigdy nie żąda spłaty zadłużenia niższej niż pięciokrotność opłaty pocztowej za nadanie listu poleconego. A ta wynosi dziś 21 zł."

    Ale u nich każdy dług wyniesie ponad 21 złotych. Przecież wystarczy do długu w wysokości 1 grosz doliczyć 30 złoty kosztów upomnienia i dług już wynosi ponad 21 złotych. To jest po prostu próba wyłudzenia.

  • jakoszczedzic.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 09:51:29:

    Moim zdaniem takie groszowe długi (nawet do kilku zlotych) powinny być uważane a przynajmniej powinno być zakazane doliczanie do nich chorych opłat.

  • varek napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 10:04:09:

    Wygląda na to, że Credit Agricole zmienia po cichu profil z bankowego na parabnkowy.
    Dobrze wiedzieć i warto omijać z daleka.

  • brzydkizdzicho napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 10:29:39:

    dziady...banki <są > powinny być instytucją publicznego zaufania a nie bezwzględnym lichwiarzem !

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 11:40:26:

    Chciałem zwrócić uwagę na trochę inny aspekt sprawy.
    "Do tego doliczono bliżej nie sprecyzowane "koszty" w kwocie 30 zł i odsetki w kwocie 6,38 zł."
    Tu mam pytanie, jakim cennikiem i regulaminem sugeruje się bank?
    No bo klientka brała kredyt w 2005 roku lub wcześniej. Dziś może już nawet nie być ich klientem (pewnie tak jest), czyli nie była informowana o zmianach regulaminu i/lub cennika usług tego banku. Oczywiście nie była informowana z zachowaniem formy pisemnej której domaga się bank (ostatnio chyba żaden bank tego nie robi - powinien być to list polecony, a oni notorycznie przysyłają pisma listem zwykłym).
    Moim zdaniem bank powinien się więc opierać na cenniku i regulaminie z chwili gdy klient zaciągał kredyt lub gdy ostatni raz był skutecznie informowany o zmianach. Jest to pewnie o tyle istotne, że banki ostatnio notorycznie zmieniają cenniki i regulaminy usług. W 2005 roku te opłaty były pewnie symboliczne lub wcale ich nie było. Jeśli tak jest to moim zdaniem bank usiłuje wyłudzić nienależne mu pieniądze.
    No i oczywiście to jest wierzytelność przeterminowana, ale to był temat wiele razy poruszany.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 13:36:46:

    Proste. Ktoś, kto chce przytulić premię, wymyślił taki model zarabiania. Atakujemy jakąś grupę klientów o zaległości parogroszowe, doliczamy kilkadziesiąt złotych i straszymy sądem, komornikiem, etc. Większość zgodzi się na taki okup w zamian za święty spokój.

    A jak jeszcze w bazie banku są dane szczegółowe dane osób, dochody, wiek, płeć, itp. to stosowny algorytm wybierze te najsłabsze ofiary które z prawdopodobieństiwem 99% nie zaprotestują. Jak zaprotestuje 1%, to grzecznie się napisze że nie mają racji, powołując się na dowolnie wylosowane paragrafy. 90% z nich nie ma pojęcia o tych paragrafach i nie będzie spędzać godzin by dochodzić o co chodzi, albo nie wynajmnie prawnika by ocalić kilkadzisiąt złotych. Łącznie może 10% z tego 1% który spróbuje się bronić, zrobi to skutecznie. Bankowi zapłaci więc okup 99,9% tych których bank zaatakuje.

    A najlepiej zaatakować staruszków (jeszcze lepiej konkretnie staruszki), niewykształconych (dane o wykształceniu bank pewnie ma), najsłabszych, tych co nie używają netu (a to też bank może ocenić, choćby po usługach które im świadczył).

    Czysty, bezpieczny pieniądz. Jak tak zaatakuje z 50 tysięcy osób, i przytuli od każdej po 50 zł, to mamy 2,5 miliona. Ktoś dostanie z tego premię np 1% i już ma 25 tysięcy na wakacje.

    Bank dużo może, a klient niewiele. Bank ma BTE, komorników do wynajęcia, prawników, itp. Frajerstwem było by z tego nie korzystać.
    Moralność? A ile można na niej zarobić?


    PS.
    Kolejni wnerwieni klienci banku ruszają z pozwem zbiorowym.
    Tym razem BKO BP - pozew zbiorowy o CHF.
    wyborcza.pl/1,75478,17217317,Sadowa_wojna_klientow_banku_o_kredyty_we_frankach.html

  • p_g_mail2 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 14:25:49:

    Jesli maja miec prawo do windykowania nawet przeterminowanych naleznosci to z drugiej strony prawo powinno nakazywac im w pewnym sensie doplacac(a stricte odnotowac mniejsze zyski) przy ujemnych stopach. To taka sama logika. Pytanie powinno brzmiec dlaczego bank nie zadal(chyba, ze bylo inaczej) splaty tego 1 gr. wiele lat wczesniej. Kiedys mozna bylo to na blad pracownika, ale w dobie systemow informatycznych?

  • doriskka napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 15:11:23:

    windykacja groszowych należności od banków zawsze jest akcją niemoralną. czekanie, aż kwota urośnie do "kwoty akceptowalnej ekonomicznie dla windykacji" to skur....two i tyle w temacie. jest zaległość - wyślij powiadomienie. mailem, smsem, gołębiem - jakkolwiek. pamiętaj banku o mnie nie tylko wtedy gdy konsultant dzwoni z ofertą.

  • tichy1962 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 15:47:38:

    " .... Skoro takiego zaświadczenia nie ma - musi przyjąć wersję banku jako obowiązującą... "

    To jakiś żart Panie Samcik, czy też został Pan już odpowiednio "wytresowany" przez Banki?

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 16:22:41:

    " .... Skoro takiego zaświadczenia nie ma - musi przyjąć wersję banku jako obowiązującą... "

    Dokładnie tak - dlaczego redaktor przyjmuje tak łatwo narrację wciskaną przez bank.

    Mamy od dziś udowadniac bankom że nie jesteśmy wielbłądem? Przy takim podejści każdemu kto kiedykolwiek był klientem jakiegokolwiek banku ten może wysłać rachunek że wisi się mu 10 groszy (plus monity, odsetki, kary, itp.) i do zapłaty ma 90 zł. Sprzed 10 lat.

    I weź teraz udowdodnij że bank kłamie. Przecież nie masz żadnych papierów na to że to nie jest prawda. W ogóle nie masz na to żadnych papierów, bo dowiedziałeś się o tym przed minutą.

    Jakakolwiek porada prawna jest droższa niż zapłacenie tego haraczu. A nie zapłacenie to uruchamianie przez bank swoich narzędzi i niespokojne noce dla klienta.
    Tym się powinien od ręki zająć UOKiK i jeśli złapałby bank na jakimkolwiek przekroczeniu prawa czy niesłusznym oskarżaniu klienta - przywalić taką karę by drugi raz bank się nie zdecydował.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 18:07:54:

    Nooo, a widzicie jakiś sposób udowodnienia, że się nie jest wielbłądem jak się nie ma kwitu? Bo ja nie bałdzo. Można żądać od banku wyciągów, historii kredytu itp., ale przecież tu też można coś dopisać, skreślić...

  • tichy1962 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 19:13:48:

    do M. Samcik
    To co Pan napisał brzmi śmieszno-strasznie-rozpaczliwie. Wynika z tego, że od każdej instytucji / firmy z którą mamy do czynienia powinniśmy żądać zaświadczenia "że nic nie jesteśmy im winni" To ABSURD! Jest Kodeks Cywilny i Sądy. Jeżeli ktoś uważa, że ma wobec nas roszczenie to idzie do Sądu, gdzie ma tego dowieść. Koniec, kropka.

    Banki to przedsiębiorstwa, a nie organy władzy państwowej!

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 19:44:24:

    "... Skoro takiego zaświadczenia nie ma - musi przyjąć wersję banku jako obowiązującą. "

    Faktycznie jest coś niepokojącego w tym określeniu. Przypadkiem wiem, że bank ma obowiązek trzymać dokumentację tylko 5 lat. Wersja elektroniczna zazwyczaj zostaje, ale papiery raczej się niszczy, bo koszty ich przechowywania są za wysokie. Jest więc chyba całkiem prawdopodobne, że bank nie ma żadnych dokumentów związanych z kredytami zawieranymi około 10 lat temu. Być może są jedynie zapisy księgowe w systemie które dziś ktoś zaczyna kreatywnie przeliczać i wychodzi kwota np. 3 gr na minus. Taka różnica może wyliczać np. z zaokrągleń. Często się zdarza, że dana osoba czy nawet system bankowy wyliczoną kwotę odsetek np. 0.005 zaokrągla w dół i mamy 0, inny pracownik banku (czy np. system bankowy po migracji) zaokrągla to w górę i dostajemy 0.01 czyli 1 gr należności której chwilę temu nie było.
    Pytanie co należało by zrobić w przypadku gdy się dostanie takie pismo w banku (na szczęście nigdy nie byłem ich klientem)?

    Moim zdaniem należało by napisać do nich pismo listem poleconym za potwierdzeniem odbioru z kategorycznym stwierdzenie, że nie zgadzamy się z istnieniem tego rzekomego długu. Powinniśmy się też dopomnieć o przesłanie wszystkich wyliczeń z których wynikają te kwoty. Warto by też było od razu poinformować bank, że skoro kredyt był zawierany 10 lat temu to obowiązujący powinien być regulamin i cennik z tego roku (chyba, że poleconym dostarczyli w tym czasie coś nowszego). No i warto by się też było dopomnieć o potwierdzone notarialnie (tak, bank też tego wymaga) kopie wszystkich dokumentów związanych ze sprawą. Na koniec chyba warto by też wspomnieć, że w przypadku niespełnienia tych wszystkich czynności były klient rozważy wniesienie roszczenia względem banku wynikającego ze strat moralnych związanych z całą sprawą oraz zostanie też rozważone czy nie należy poinformować ewentualnie prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu przestępstwa popełnianego przez pracowników banku zgodnie z artykułem 286 KK
    "Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

    § 2. Tej samej karze podlega, kto żąda korzyści majątkowej w zamian za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy.

    § 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    § 4. Jeżeli czyn określony w § 1-3 popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."

    P.S.
    Na koniec zawsze warto pamiętać, że ta kwota długu jest przedawniona. Bank do sądu z tym nie wybierze się nigdy. Co najwyżej sprzeda firmie windykacyjnej która za pomocą różnych czarów będzie usiłowała zwrot tego długu wymusić.

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 19:47:46:

    Sytuacja w bankach europejskich jest coraz gorsza. Np. Santander jest najbardziej zagrożonym upadkiem w Europie. Strach trzymać pieniądze w takim tworze. Dla niezorientowanych, BZ WBK jest spółką zależną Santandera. Jeśli nie chcecie bać się o swoje pieniądze, polecam przeczytać independenttrader.pl/268,czy_twoje_pieniadze_sa_bezpieczne_w_polskich_bankach.html

  • sikajacy_pod_wiatr napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 22:00:54:

    Akurat z tym zaświadczeniem to ja byłbym tak po środku. Moim zdaniem najlepiej trzymać kwitki [czy to pocztowe czy wydruki czy nawet fotki] i generalnie mogą Wam skiknąć. Wiem, że to upierdliwe i wiem, że klient nie powinien się czuć jak potencjalny złodziej ale generalnie lepiej się zabezpieczać.

    PS> Mój tata spłacił jakiś rok temu telewizor na raty, raty spłacane w BZWBK [konkretnie Santander]. Gdy napisał do nich pismo, że chciałby zaświadczenie o spłacie, odpisali mu, że owszem - chętnie - za jedyne 40 zł ;)

  • kjonca napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 23:39:45:

    I właśnie po to jest instytucja przedawnienia.

  • kor-ka napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/07 23:41:42:

    Jakie piękne samobójstwo ;)

    Po czymś takim mogliby wyjść z twarzą jedynie wysyłając tym staruszkom, których po chamsku zastraszyli, kopertę z wielkim napisem "PRZEPRASZAMY" a w środku wycofując się z całej akcji.

    4 grosze? Sprzed 10 lat? Z banku, który już nie istnieje?
    Plus kłamanie w sprawie upoważnień, żeby ktoś przypadkiem nie zaczął takiego staruszka przed nimi bronić?

    I to ma być bank? ;)

  • jureke.30 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 00:05:00:

    Ceny miedzi będą spadać a WIG 20 będzie rósł ! ciekawe

    analizy-rynkowe.pl/analizy-sily-wzglednej-indeksu-wig-20-cen-kontraktow-terminowych-miedz-wynikaja-wazne-wnioski-prognostyczne/

  • kor-ka napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 00:05:29:

    Czytelnikowi mógłby jeszcze:

    -złożyć skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (to wygląda na praktyki godzące w interesy konsumentów, wprowadzanie w błąd, próby utrudniania reklamacji)

    -zgłosić w Prokuraturze zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
    (Prokuratura powinna zażądać od nich informacji, których osób przejętych z Lucas Banku dotyczy akcja i twardych dowodów na to, że ich "długi" (nawet przeterminowane) ale faktycznie istnieją - bo być może mamy tutaj do czynienia ze zwyczajnym oszustwem?)

    A to co Panu odpowiedzieli brzmi, jak "odczep się pismaku i tak nas nie przypilnujesz"
    (indywidualnie, klient który się zgłosi, weźmiemy pod uwagę blebleble).

    Doskonale wiedzą, jaką akcję zrobili, doskonale wiedzą, kogo ścigają pod pretekstem kilku groszy i doskonale wiedzą, że większość "targetu" tej akcji się indywidualnie nie wybroni.

    Wygląda na to, że wcale się z tej kompromitacji nie zamierzają wycofać, a najwyżej zrobić parę wyjątków "żeby się pismak odczepił".

  • kor-ka napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 00:07:32:

    Tfu, miało być oczywiście "Czytelnik mógłby jeszcze" :)

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 04:49:17:

    Lukasbank to był bank z ludzką twarzą. Pamiętam pierwszy kawałek plastiku z wypukłym nazwiskiem i szumna nazwą Prestiżowy Klient. Mniejsza o to za co to się dostawało, ale człowiek czuł się jakos taki lepszy, dowartosciowany. Kolejna rzeczą którą pamiętam, to fakt nadpłacenia jednej raty za dużo. Kompletnie bym tego nie zauważył , gdyby nie sam bank, który wysłał na tą okolicznosc specjalne pismo a sumę napłaconą zupełnie sam z siebie potraktował jak lokatę oszczędnosciową i wraz z odsetkami grzecznie się zapytał klienta, gdzie przelac. Niepojęte prawda?
    Ale to było wtedy, gdy Lukasbankiem zarządzali jeszcze nie zepsuci Polacy, a nie wsciekli kapitalisci ustawieni na zarzynanie kury znoszącej złote jajka.
    Samo zachowanie obecnych bankierów CA wcale mnie nie zaskakuje, bo czegoż można się spodziewac po żabojadach?

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 10:29:25:

    Skarga do UOKiKu powinna pójść. A ten powinien przywalić CA taką karę, by kosztowała go co najmniej 10 razy więcej niż szacowane wpływy z takiej akcji. UOKiK może przyłożyć karę do 10% rocznych przychodów. Trzeba tylko chcieć.

    Lukasbank to był jeszcze polski bank. Francuzi z CA traktują widać ten kraj jak kolonię, a nas jak murzynów których można bezkarnie strzyc, bo państwo jest słabe. I faktycznie, szły sygnały od byłego premiera, że problemy frankowców to ich indywidualna sprawa. Banki dostają takie sygnały i wiedzą, że indywidualnie klient jest 1000 razy słabszy od nich, i mozna go doić bezkarnie.

    UOKiK mógłby tą sprawę załatwić w jeden dzień, gdyby przyłożył stosownie dotkliwą karę.
    A inne instytucje ochrony konsumenta powinny zapewnić takiej babci indywidualną opiekę prawną, a jak udowodnią że roszczenia są nieuzasadnione, to wnieść sprawę do prokuratury o próbę wyłudzenia. Same powinny się do niej teraz zgłosić, by uzasadnić sens swojego istnienia.

  • iza053 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 10:43:43:

    Moje doświadczenia z Credit Agricole są w pełni zgodne ze zdarzeniami opisanymi powyżej.

    2 lata temu bank Credit Agricole, przesyłając mi wyciąg z rachunku karty kredytowej, nie uwzględnił w ogóle jednej z moich wpłat własnych i zażądał ode mnie 2 razy spłaty zadłużenia za ten sam miesiąc.

    Credit Agricole zazwyczaj przesyła wyciąg z rachunku karty kredytowej 30-31 dnia ostatniego miesiąca. Tymczasem obecnie, mimo że jest już 8 dzień kolejnego miesiąca, nadal nie otrzymałam wyciągu z mojej karty kredytowej.
    Gdy zadzwoniłam w celu uzyskania informacji na infolinię, zbyto mnie używając marketingowej nowomowy: " W związku z tym, że naszym nadrzędnym celem jest uzyskanie jak najwyższej satysfakcji klienta.... :-) " informuję Panią, że mimo, iż wybrała Pani na jako numer wewnętrzny obsługę kart kredytowych, to połączyła się Pani z obsługą rachunków osobistych i nie mogę Pani udzielić informacji o stanie zadłużenia na rachunku Pani karty kredytowej. Proszę zadzwonić na numer telefonu..........
    Zadzwoniłam kilka razy na podany numer telefonu, nikt nie odpowiada :-)

  • w.mateusz napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 16:02:42:

    Taki sam model stosuje kilka banków w przypadku zamykania rachunków.

  • 69piotr napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/08 18:47:06:

    Credit Agricole ma różne dziwne niespodzianki
    Dla stał(r)ych klientów konto (dawne) o nazwie Plus od nowego roku 3 zł/mies. za kartę po transakcjach powyżej 500 zł/ miesiąc i 6 zł/mies. za prowadzenie konta przy wpływach 1500 zł/ mies.
    Dla klientów z ulicy- konto prostooszczędzające Plus przy parametrach jak wyżej- bez opłat.
    Grunt to cenić sta(r)łego klienta. Tu po 9 zł/ miesięcznie minimum.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/09 01:18:09:

    A ja w takich przypadkach piszę tak:

    W związku z otrzymanym pismem sygn. xxxxxxxxxxx Oświadczam, że w
    świetle art. 513 par. 1 KC żądania (wezwania do zapłaty) nie spełnię z powodu jego
    przedawnienia i zgłaszam zarzut przedawnienia w stosunku do roszczeń

    Zarzut przedawnienia w świetle prawa musi zgłosić dłużnik, przedawnienie nie nastepuje z automatu!

  • mrptok napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/09 09:46:50:

    Panie Macieju.Ponieważ jestem klientem Credit Agricole, napisałem do nich następujący tekst:

    " Przeczytałem artykuł:
    samcik.blox.pl/2015/01/Windykacja-groszowych-dlugow-to-nie-przypadek.html
    Moje "gratulacje" Od ośmiu lat jestem klientem waszego banku i aż strach pomyśleć co może mnie z tego tytułu czekać na starość. Czas od was uciekać."

    Z odpowiedzi jaką otrzymałem wynika jednoznacznie , że bank poszedł w tzw. "hodowanie długów"

    Oto odpowiedź jaką otrzymałem:

    Szanowny Panie,
    Rzeczywiście nasz bank przeprowadził w ostatnim czasie wysyłkę wezwań do zapłaty zaległego zadłużenia do pewnej grupy klientów.
    Nieprawdą jest jednak, że wezwanie dotyczy 1 grosza. Bank nigdy nie zwraca się do klienta z prośbą o spłatę zadłużenia w wysokości niższej niż pięciokrotność opłaty pocztowej za nadanie listu poleconego, która dziś wynosi 21 zł. Taki zapis znajduje się w umowie kredytowej, którą klient podpisuje.
    Na kwotę zadłużenia, o spłatę której prosi bank, składają się: kapitał, odsetki, koszty działań upominawczych i innych opłat wynikających z podpisanej umowy. Łączna kwota tych wszystkich pozycji to kwota, którą klient jest winny bankowi, a nie sam kapitał. Nie ma zatem znaczenia w jakiej wysokości jest zaległy kapitał, lecz pełna kwota. Oznacza to, że jeśli łączna kwota jest wyższa niż 21 zł, klient jest zobowiązany ją spłacić.
    Bank ma prawo dochodzić spłaty zadłużenia w dowolnym terminie. Zazwyczaj podejmuje takie działania wkrótce po upływie terminu spłaty i jeśli klient nie spłaca zaległego już zadłużenia, co jakiś czas bank o tym przypomina.
    Rozumiemy, że w przypadku wezwań do zapłaty, klienci zwracają największą uwagę na wysokość kapitału. Jednak zaciągając w banku kredyt na określonych warunkach, zobowiązujemy się go spłacić z odsetkami i innymi kosztami, zgodnie z podpisaną umową.
    Zachęcamy klientów, którzy otrzymali wezwanie do zapłaty i mają wątpliwości co do wysokości swojego zadłużenia, do bezpośredniego kontaktu z bankiem. Każdą sprawę analizujemy i rozpatrujemy indywidualnie. Prosimy o kontakt pod telefonu +71 787 17 03 lub listownie pod adres:

    Credit Agricole Bank Polska S.A.
    Departament Windykacji
    Dział Decyzji Indywidualnych
    pl. Orląt Lwowskich 1
    53-605 Wrocław

    Mamy nadzieję, że powyższe informacje okażą się pomocne.
    Serdecznie zachęcamy do dalszego korzystania z poczty elektronicznej w kontakcie z bankiem.
    Z przyjemnością odpowiemy na kolejne Pana pytania.

    Z poważaniem,

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/09 10:26:39:

    "nerkofil 2015/01/09 01:18:09

    A ja w takich przypadkach piszę tak:

    W związku z otrzymanym pismem sygn. xxxxxxxxxxx Oświadczam, że w
    świetle art. 513 par. 1 KC żądania (wezwania do zapłaty) nie spełnię z powodu jego
    przedawnienia i zgłaszam zarzut przedawnienia w stosunku do roszczeń..."

    To oczywiście bardzo dobre i skuteczne rozwiązanie, ale wtedy bank może i tak wpisać klienta do BIK. Jednemu to nie zaszkodzi, ktoś inny może nie dostać przez to kredytu.

    Ja bym na początek proponował osobom zainteresowanym pisemnie dopomnieć się o kopię wszystkich dokumentów związanych ze sprawą. Napisać im na początek, że nie zgadzamy się z wyliczeniami banku i prosimy o wszystkie wyliczenia składające się na kwotę podaną przez bank + kopię wszystkich dokumentów (najlepiej potwierdzonych notarialnie - ten bank najwyraźniej ma takie standardy). Należy im od razu też wytknąć, że mają przedstawić regulamin i cennik obowiązujący w chwili zawierania umowy z nimi lub późniejszy o którym klient został prawidłowo zawiadomiony (czyli listem poleconym) wraz z kopia potwierdzenia dostarczenia nowego regulaminu i/lub cennika.
    Pewnie bank będzie wymuszał za to jakieś opłaty, ale jeśli bank ma jakieś roszczenie względem klienta to po ich stronie leży raczej udokumentowanie tego rzekomego długu. Jestem prawie pewien, że bank nie będzie jednak w stanie spełnić tych wszystkich wymagań w przypadku kredytów zawartych 10 lat temu. W takim wypadku proponuję napisać podobne pismo z roszczeniem w stosunku do banku, gdzie klient w związku ze stratami moralnymi związanymi z otrzymaniem pisma w sprawie długu w banku którego bank faktycznie nie potrafi udokumentować, domaga się od tegoż banku kwoty np. 10 tys zł tytułem zadośćuczynienia. Pismo warto wysłać poleconym za potwierdzeniem odbioru i poczekać ze 2 tygodnie. Potem proponuję napisać kolejne pismo z przedsądowym wezwaniem do zapłaty roszczenia (warto się powołać na poprzednie pismo z roszczeniem). To wszystko można zrobić nie wynajmując nawet prawnika własnymi domowymi sposobami. Jak bank pójdzie na ugodę (jest na to chyba spora szansa) to proponuję zadowolić się np. kwotą 5 tys zł. Jak nie to można wtedy np. sprawę oddać do sądu (raczej trzeba by wynająć prawnika), albo np. oddać sprawę do jakiejś kancelarii odszkodowawczej.
    P.S.
    Kto mieczem wojuje ...

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/10 22:49:44:

    Skoro banki wykorzystują każdą sposobność do skubania klientów, wykorzystujmy okazje aby i nam się coś od banków dostało.
    Często sam szukam promocji w których banki nam robią "prezenty".
    To jedna z nich w której stosunkowo łatwo można zyskać tablet:

    luzaczek.blogspot.com/2015/01/galaxy-tab-3-lite-sm-t110-za-darmo.html

    Nie jest to tablet z wyższej półki, wiec sami podejmijcie decyzję.
    Z drugiej strony bank nie wiąże klienta na żaden okres, wiec zawsze możemy zamknąć kartę, nawet na 2 dzień po otrzymaniu tableta. (obowiązuje 30 dniowe wypowiedzenie)

  • nachwilke.com napisał(a) komentarz datowany na 2015/01/14 12:31:24:

    Windykatorzy i komornicy wykorzystują już chyba wszystkich możliwych sposobów do oskubania ludzi z kasy a przy tym działają za pełnym przyzwoleniem Państwa. To co pokazuje przykład komornika który bezprawnie ukradł i zlicytował ciągnik pozwala mi powiedzieć że żyjemy w jakimś dzikim kraju! Okazuje się że już nikt w tym Państwie nie może się czuć bezpiecznie, nawet jeśli nie ma posiada żadnych długów.

  • olderbetter45 napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/06 09:38:39:

    I jeszcze bezprawnie (jak się okazuje) żądają wyjawiania im majątku: pamietnikwindykatora.pl/2016/02/08/czy-komornikowi-moze-zadac-wyjawienia-majatku-w-ramach-udzielenia-mu-wyjasnien/

    Nie wyjawiać, niech się wierzyciel namęczy - do sądu z wnioskiem.

  • jeszczepolskaniezginela12 napisał(a) komentarz datowany na 2017/08/29 11:12:53:

    WINDYKACJA TERENOWA W ŚWIETLE NOWEJ USTAWY O KOMORNIKACH

    Nowa ustawa o komornikach nakłada na komorników szereg obostrzeń, m.in. poszerzenie odpowiedzialności zawodowej czy obowiązek nagrywania czynności egzekucyjnych. To może wpłynąć negatywnie na ich skuteczność odzyskiwania długów, co z kolei tworzy szansę dla firm windykacyjnych na przygarnięcie rzeszy nowych klientów.

    Nobilitacja zawodu komornika

    Zmiany prawne dot. zawodu komornika mają zapobiec nadużyciom i służyć zwiększeniu prestiżu zawodu komornika. Zgodnie z projektem ustawy, Minister Sprawiedliwości uzyska większe kompetencje nadzorcze i kontrolne nad komornikami. Będzie on mógł podejmować działania prowadzące nawet do usunięcia komornika z zajmowanego stanowiska, a wcześniej do zawieszenia go w czynnościach, jeśli komornik rażąco naruszy prawo. W parze z kompetencjami Ministra idzie też rozbudowa katalogu naruszeń, za które komornik może być ukarany.
    Ponadto, funkcje kontrolne nad urzędem komornika uzyskają również prezesi sądów rejonowych. Będą oni mogli odsunąć komornika od wykonywanych czynności na 30 dni i wnioskować, bezpośrednio do Ministra Sprawiedliwości, o odwołanie komornika ze stanowiska. Jeśli ich wniosek będzie bezpodstawny sami narażą się na utratę posady.

    Windykator > komornik?

    W myśl nowej ustawy komornik stanie się tańszy. Zmniejszeniu ulegną opłaty egzekucyjne, które musi ponieść wierzyciel. Ale w parze ze spadkiem kosztów niestety może iść spadek skuteczności. Mniejsze dochody = mniejsza liczba czynności terenowych. Od teraz wierzyciele będą musieli sami ponosić większe koszty na windykację przedegzekucyjną i czynności terenowe, w związku z czym zamiast do komornika, ludzie zaczną zwracać się o pomoc do windykatorów. Ba, już teraz obserwujemy spadek skuteczności egzekucji oraz większą liczbę klientów chcących dokonywać ustaleń za naszym pośrednictwem. W KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j. niemal codziennie otrzymujemy szereg nowych zleceń, a do każdego z nich podchodzimy z tą samą sumiennością i profesjonalizmem.
    Mało tego, w myśl nowej ustawy każda egzekucja komornicza będzie musiała zostać zarejestrowana kamerą. Co to może oznaczać? Ano to, że od teraz kontakty komornika z dłużnikiem mogą być za grzeczne i tworzyć wrażenie bardziej wywiadu dziennikarskiego, aniżeli próby nakłonienia do spłaty długu. To również stwarza pole do popisu dla windykatorów, którzy rozmawiając z dłużnikiem w sposób stanowczy i zdecydowany, przy użyciu odpowiednich argumentów, są w stanie odzyskać konkretne należności.

    Windykacja Warszawa? Tylko KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j.

    Dlaczego warto odzyskiwać długi przy współpracy z nami? Bo jesteśmy skuteczni. Ale po kolei. Nasi pracownicy ustalają powiązania finansowe dłużników, ich składniki majątkowe. To elementy w dużej mierze wspierające późniejsze postępowania egzekucyjne. Należy pamiętać, że aby efektywnie i skutecznie windykować należności, trzeba jak najwięcej odzyskać na etapie windykacji polubownej. Kluczowe jest skuteczne dotarcie do dłużnika w terenie i ocena jego sytuacji oraz stanu majątkowego. Dzięki uzyskaniu wiedzy opartej na ustaleniach naszych specjalistów i detektywów możemy sprawnie zarządzać wierzytelnościami oraz ocenić, w które długi warto inwestować. Wymagasz skuteczności? My też jej wymagamy od siebie. Skontaktuj się z nami.

    www.kpdwiejak.pl

  • jeszczepolskaniezginela12 napisał(a) komentarz datowany na 2017/12/15 10:55:08:

    Dostaje się je szybko. A wydaje jeszcze szybciej. Pożyczki, chwilówki, zobowiązania krótkoterminowe są przyjemne dla klienta, ale bywają mniej przyjemne dla wierzyciela.

    Niezwykle kuszą. W szybki i łatwy sposób zachęcają do zadłużania się. Pomijając wszystkie zalety takiego pozyskiwania pieniędzy dla własnych potrzeb, rodzą one ryzyko po stronie finansującego. Właśnie dlatego klienci z sektora pożyczkowego korzystają z naszego doświadczenia w zakresie budowania strategii windykacji portfeli należności. Istnieje opinia, iż windykacja generuje koszty po stronie klienta, ale należy zauważyć, że jest to zależne od tego, jak zbudowany jest jego biznes. Poprawnie skonstruowany proces obsługi klienta powinien uwzględniać windykację jako jeden z najważniejszych elementów dobrego prowadzenia biznesu. I wtedy windykacja może przynosić dochody.

    Posiadamy rozbudowany departament windykacji terenowej, co pozwala na osiąganie wysokich wyników poprzez sprawne i szybkie docieranie do dłużników. I choć nasze biuro windykacyjne mieści się w Warszawie, to obsługujemy należności z całej Polski. Ponadto, z racji posiadania zezwolenia na wykonywanie czynności detektywistycznych, wspieramy się nim w procesie windykacji. Bezpośrednie dotarcie do dłużnika znacząco wpływa na podtrzymanie z nim kontaktu oraz utrzymanie inkasa na wysokim poziomie. To kwestia absolutnie kluczowa - klient musi wiedzieć, że wywiązanie się z zawartej umowy to jego obowiązek.

    Nasi inspektorzy realizują przyjęcia gotówki spłat ratalnych na drukach KP w miejscu zamieszkania klienta zleceniodawcy. Służy to podtrzymaniu ciągłości spłaty zobowiązania. Warto jednak zaznaczyć, że klienci część procesów operacyjnych wykonują sami, we własnym zakresie. Jednak specjalistyczne usługi, takie jak np. windykacja terenowa, decydują się realizować za naszym pośrednictwem.

    Dlaczego warto z nami współpracować? Bo windykacja terenowa to nasz chleb powszedni. Mamy wszystkie niezbędne uprawnienia, by skutecznie dochodzić spłaty należności. Ponadto dysponujemy zaawansowanymi narzędziami technologicznymi, które w oparciu o nasze wieloletnie doświadczenie, gwarantują satysfakcję klienta. Wymiana danych pomiędzy klientem a nami jest bardzo sprawna, a co najważniejsze - bezpieczna i może odbywać się w czasie rzeczywistym.

    KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j. realizuje sprawy na wszystkich etapach postępowania sądowego i egzekucyjnego. Każdy współpracujący z nami radca prawny czy adwokat jest profesjonalistą w swojej dziedzinie i gwarantuje najwyższą staranność i skuteczność w prowadzeniu powierzonych spraw. Zapraszamy do współpracy.

  • jeszczepolskaniezginela12 napisał(a) komentarz datowany na 2018/02/16 11:58:37:

    Zdarzają się przypadki, kiedy windykator nie jest w stanie dotrzeć do faktów, które mogą być kluczowe dla danej sprawy. Wówczas należy skorzystać z pomocy detektywa.

    Szerokie możliwości dochodzenia faktów

    Postać detektywa w kontekście windykacji terenowej jest nierzadko decydująca. Dlaczego? Ano dlatego, że detektyw ma potężne możliwości ustalania wszelakich danych, np. w kwestiach poszukiwania majątku czy powiązań osób i mienia. Każde działanie podejmuje przy wykorzystaniu najnowszych technologii informatycznych. KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j. dysponuje autorską aplikacją, pozwalająca na szybkie i sprawne zarządzanie zleceniami naszych klientów. Pamiętajmy, że narzędzia komputerowe w połączeniu z dużym doświadczeniem sprawiają, że dobry detektyw jest w stanie ustalić wszystko i nic się przed nim nie ukryje.

    Działanie w terenie clou pracy detektywa

    Co jest czynnikiem szczególnie podnoszącym rangę pracy detektywa? Działanie w terenie. Nasi detektywi obsługują sprawy w całym kraju. Dokonujemy obserwacji osób, ale nie tylko. Zajmujemy się także m.in. monitoringiem ruchomości z leasingu - poszukiwaniem pojazdów oraz maszyn dla klientów. Należy zaznaczyć, że obserwacja i wywiad to gwarancja skutecznego dotarcia do dłużnika.

    Inne sposoby ustalania prawdy

    Choć spektrum możliwości detektywa jest dosyć szerokie, to czasami pewne czynności, które trzeba podjąć dla powodzenia, mogą wykraczać poza jego kompetencje. Wtedy można podjąć współpracę z policją i wspólnymi siłami ustalić to, co konieczne. Poza tym często korzystamy z pomocy komorników, a także rozmaitych instytucji państwowych. Mówiąc krótko: wykorzystujemy wszystkie dostępne możliwości dochodzenia faktów, oczywiście w granicach chronionych prawem.

    Nasza oferta

    Licencjonowani detektywi KPD Wiejak i Wspólnicy to struktura terenowa na obszarze całej Polski. Zrealizujemy każdą powierzoną nam sprawę. Poufność, etyka, działanie zgodne z prawem te zasady przyświecają naszej działalności od lat. Zapraszamy do współpracy.

  • jeszczepolskaniezginela12 napisał(a) komentarz datowany na 2018/04/18 10:50:53:

    SKIP TRACING W KPD WIEJAK I WSPÓLNICY SP. J.

    Niemal każda sprawa jest rozstrzygana w oparciu o fakty. Kto zna więcej faktów albo zna fakty ważniejsze od razu osiąga przewagę. W budowaniu takiej przewagi niezbędny jest proces skip tracingu.

    Czym jest skip tracing?

    Pojęcie skip tracingu pochodzi od angielskiego sformułowania skip town, czyli nagłe opuszczenie miasta. Co to oznacza w przełożeniu na naszą działalność? Otóż jest to poszukiwanie wszelkimi dozwolonymi metodami dłużników, którzy zaciągnęli zobowiązanie, po upływie czasu zapłaty zmienili miejsce zamieszkania i urwał się ich kontakt z wierzycielem. Krótko mówiąc, skip tracing to swego rodzaju ściganie dłużników.

    Internet kluczowym narzędziem

    Tajemnicą poliszynela jest fakt, że kluczowym narzędziem w ustalaniu wszelkiego rodzaju danych jest informatyka. To właśnie za pośrednictwem narzędzi informatycznych najczęściej dokonuje się skip tracingu. Dzięki oprogramowaniu, które posiadamy, jesteśmy w stanie bardzo szybko taką osobę namierzyć. Kluczowym jest także, by w każdej sprawie windykacyjnej ustalić powiązania osobowe, jak i majątkowe osób i podmiotów gospodarczych. Poza tym, dla swoich klientów realizujemy specjalistyczny biały wywiad, dający wiele możliwości - chociażby ocenę wiarygodności kontrahentów, czy ich sytuacji finansowej. Oprócz tego, dla skuteczności działań niezbędne jest również korzystanie i wymiana doświadczeń w obrębie naszego departamentu detektywistycznego.
    Zasadniczym elementem naszej działalności jest także klasyczny wywiad terenowy, realizowany przez naszych inspektorów rozmieszczonych na obszarze całego kraju. Poza czynnościami takimi jak windykacja terenowa, niezbędne są czasami również tak przyziemne metody, jak wywiad środowiskowy czy weryfikacja dokumentów w urzędach. Niby banalne, ale jakże pomocne.

    Skip tracing w KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j. to pewność i komfort

    Gromadzenie faktów i informacji kluczowych dla danej sprawy bywa mozolne i męczące. Ale nasza kancelaria uczyniła z tego sztukę. Tylko u nas uzyskasz raport z naszych działań detektywistycznych, a więc będziesz posiadać pełen pogląd sytuacji. Podejmując współpracę z nami, nie masz żadnych powodów do obaw. Możemy pochwalić się bardzo wysoką skutecznością naszych metod skip tracingu. Średnio ustalamy około 70% kontaktów w sprawach obsługiwanych masowo. Nasi klienci z sektora pożyczkowego stale zlecają realizację ustaleń teleadresowych swoich klientów.

    Współpraca z nami to ciągły monitoring i poprawa jakości portfela wierzytelności. Uzyskiwanie jak najwyższej kontaktowości w sprawach to dla nas priorytet. Nie możesz skontaktować się z dłużnikiem? To skontaktuj się z nami. KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j. jesteśmy tu dla Was.

  • arkadiuszonegdaj napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 12:54:48:

    DETEKTYW W WINDYKACJI NALEŻNOŚCI

    Zdarzają się przypadki, kiedy windykator nie jest w stanie dotrzeć do faktów, które mogą być kluczowe dla danej sprawy. Wówczas należy skorzystać z pomocy detektywa.

    Szerokie możliwości dochodzenia faktów

    Postać detektywa w kontekście [a=www.kpdwiejak.pl/windykacja-terenowa/]windykacji terenowej[/a] jest nierzadko decydująca. Dlaczego? Ano dlatego, że detektyw ma potężne możliwości ustalania wszelakich danych, np. w kwestiach poszukiwania majątku czy powiązań osób i mienia. Każde działanie podejmuje przy wykorzystaniu najnowszych technologii informatycznych. [a=www.kpdwiejak.pl/]KPD Wiejak i Wspólnicy Sp. j.[/a] dysponuje autorską aplikacją, pozwalająca na szybkie i sprawne zarządzanie zleceniami naszych klientów. Pamiętajmy, że narzędzia komputerowe w połączeniu z dużym doświadczeniem sprawiają, że dobry detektyw jest w stanie ustalić wszystko i nic się przed nim nie ukryje.

    Działanie w terenie clou pracy detektywa

    Co jest czynnikiem szczególnie podnoszącym rangę pracy detektywa? Działanie w terenie. Nasi detektywi obsługują sprawy w całym kraju. Dokonujemy obserwacji osób, ale nie tylko. Zajmujemy się także m.in. monitoringiem ruchomości z leasingu - poszukiwaniem pojazdów oraz maszyn dla klientów. Należy zaznaczyć, że obserwacja i wywiad to gwarancja skutecznego dotarcia do dłużnika.

    Inne sposoby ustalania prawdy

    Choć spektrum możliwości detektywa jest dosyć szerokie, to czasami pewne czynności, które trzeba podjąć dla powodzenia, mogą wykraczać poza jego kompetencje. Wtedy można podjąć współpracę z policją i wspólnymi siłami ustalić to, co konieczne. Poza tym często korzystamy z pomocy komorników, a także rozmaitych instytucji państwowych. Mówiąc krótko: wykorzystujemy wszystkie dostępne możliwości dochodzenia faktów, oczywiście w granicach chronionych prawem.

    Nasza oferta

    Licencjonowani [a=www.kpdwiejak.pl/uslugi-detektywistyczne/]detektywi[/a] KPD Wiejak i Wspólnicy to struktura terenowa na obszarze całej Polski. Zrealizujemy każdą powierzoną nam sprawę. Poufność, etyka, działanie zgodne z prawem te zasady przyświecają naszej działalności od lat. Zapraszamy do współpracy.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line