Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 19 lutego 2015

Bank tłumaczy się z polityki hakowej i zapowiada, że nie odpuści. Co na to klienci?

Kilka dni temu opisywałem w blogu sytuację klientów banku DNB, którzy swego czasu dali się skusić na promocyjne kredyty hipoteczne. Promocja polegała na tym, że klienci otrzymywali przyzwoitą marżę kredytu (np. 1,6%) w zamian za to, że przez pięć lat będą przelewali do banku co najmniej 5000 zł miesięcznie i wezmą kartę kredytową, której będą aktywnie używali. Bank miał w ofercie także kredyty bez promocji, ale dużo droższe - nawet 3% marży - w cenie niemal zaporowej. Klienci wybierali więc kredyty w promocji, podpisując cyrograf na pięć lat. Bank przez długie miesiące nie pamiętał o tym, by weryfikować wypełnianie przez klientów warunków. Przypomniał sobie o tym dopiero teraz. I weryfikuje je baaardzo skrupulatnie, co opisałem w blogu, dziwiąc się takiej polityce. W wielu przypadkach bank znajdował na klientów haki w postaci symbolicznego błędu popełnionego np. 30 miesięcy temu. Klient, nawet gdyby chciał sprawdzić czy rzeczywiście czegoś zaniedbał, musiałby bardzo długo grzebać w swojej kartotece i historii transakcji. Poprosiłem bank o wyjaśnienia i o zmianę podejścia do klientów. Uważam, że konstrukcja promocji była nieuczciwa, bowiem nawet niewielki błąd klienta jest karany podwyżką raty rzędu kilkuset złotych aż do końca spłat kredytu. Co na to szefowie DNB?

"Bank nie podwyższa marż, tylko przywraca je do poziomu zapisanego w umowach kredytowych. Bank nikogo nie karze, klientom wygasa po prostu promocyjne oprocentowanie kredytu. To efekt niedotrzymania przez niektórych klientów zobowiązań zawartych w warunkach promocji - będących integralną częścią umów kredytowych - na jakich klienci zaciągali kredyty. (...) Zgodnie z warunkami promocji podpisywanymi przez bank i klientów – nieprzestrzeganie zobowiązań skutkuje przywróceniem marży do poziomu zapisanego w umowie, na co godził się każdy klient podpisując umowę. Zapis o tym mówiący był w treści umów wyraźny – napisany pogrubioną czcionką, poparty oświadczeniem woli klienta – nie był to zatem żaden drobny druczek czy inny tego typu zabieg – klienci byli w pełni świadomi ciążących na nich zobowiązań"

- napisał mi bank. Innymi słowy: "Polacy, nic się nie stało". Zdaniem banku klienci zaciągający kredyt na warunkach promocyjnych i nie wywiązujący się z podjętych zobowiązań będą mieli od tej pory po prostu taką samą marżę, jak klienci mający kredyt bez warunków promocyjnych. Szefowie polskiego oddziału DNB chcieliby, ażeby ich postępowanie nazwać eufemistycznie „cofnięciem przywilejów”, z których mogli korzystać klienci do tej pory. Bank ujawnia, że warunków uprawniających do otrzymania promocyjnych marż nie respektowało 40% wszystkich kredytobiorców, którzy byli objęci promocją. I tym właśnie wzrostem nielojalności klientów DNB tłumaczy, że wyskoczył jak Filip z konopi właśnie teraz, przypominając sobie, że jakiś klient 30 miesięcy temu zamiast 5000 zł przelał na konto 4900 zł. A nie chodziło przypadkiem o to, że w przypadku większości klientów zbliża się ostatni moment, w którym bank mógłby wyciągnąć haka. W DNB mówią, że wyciągając haka są miłosierni, bo dają klientom czas na wyjaśnienie ewentualnych wątpliwości i 15% reklamacji do tej pory rozpatrzyli pozytywnie, Czy z dzisiejszej perspektywy bank ocenia konstrukcję promocji jako prawidłową? - zapytałem.

"Promocja kredytów hipotecznych proponowana klientom była prawidłowa, wszelkie jej zapisy zgodne z obowiązującym prawem, sformułowane w sposób przejrzysty, klienci chętnie z niej korzystali – najważniejsze postanowienia były zapisane pogrubioną czcionką"

- odpisał bank, co oznacza, że nie widzi nic niestosownego w takim formułowaniu promocji, by mały błąd karać kilkudziesięcioma tysiącami złotych "domiaru". Gdyby kara za niewywiązanie się ze zobowiązań była czasowa, zaś obniżka marży też byłaby dostosowana do czasu trwania promocji, wątpliwości bym nie miał. Ale warunki tej promocji od początku były zrobione tak, żeby ułatwić bankowi łapanie klientów w sidła. Niezależnie od tego, czy było to zgodne z prawem, czy też nie, to - moim zdaniem - obecne postępowanie banku jest nieetyczne. I niewiele zmienia fakt, że warunki promocyjnego oprocentowania były wypisane pogrubioną czcionką. Czy bank rozważa zmianę swojej polityki wobec klientów?

"Wszyscy klienci, którzy przestrzegają zapisów umowy kredytowej, w tym warunków promocji, korzystają z obniżonej marży i to się w żaden sposób nie zmieni. Klienci, którzy złamali warunki umowy – niestety już takiej możliwości nie będą mieli – traktowani będą na równi z innymi klientami, którzy nie zdecydowali się na skorzystanie z promocji. Bank w dalszym ciągu będzie obsługiwał klientów hipotecznych i będzie wywiązywał się z wszelkich zobowiązań. Jednocześnie bank oczekuje, że jego klienci również będą się wywiązywali ze zobowiązań zawartych w umowach".

- przeczytałem w oświadczeniu DNB. Cóż, wygląda na to, że bankowi - tak, jak przypuszczałem - nie zależy ani na dobrej reputacji, ani na satysfakcji klientów. Nie Nie prowadzi już w Polsce działalności detalicznej, więc może mieć w nosie to, z czym będzie się kojarzyła ich marka - z przyjazną, skandynawską bankowością (choć ten bank, zdaje się, ma już więcej wspólnego z niemieckim, niż ze skandynawskim kapitałem), czy też z polityką hakową stosowaną wobec klientów. Część z nich zresztą przez cały czas dąży do ugody, uznając swoją winę, a jedynie kwestionując narzucony umową wymiar kary. Kilkoro klientów napisało mi, że proponowali np. utrzymywanie konta lub karty kredytowej w DNB przez kolejne pięć lat jako "rekompensatę" dla banku. Bank z kolei promocyjnych kredytów udzielał głównie w euro i doskonale wie, że możliwości refinansowania tych kredytów i ich przeniesienia do innych banków są żadne. Stąd DNB poczyna sobie tak odważnie - uciec do konkurencji klienci po prostu nie mogą, gdyż kurek z kredytami walutowymi jest w Polsce zakręcony. 

Część moich czytelników zapowiada wspólną walkę z bankiem i próbę zakwestionowania kary jako sprzecznej z dobrymi obyczajami i naruszającej zasady etyki kupieckiej i rażąco nieproporcjonalnej do przewinienia. Choć postępowanie banku jest zgodne z umową, to pewnie nie zaszkodzi postawić pytania o zgodność zasad promocji z prawem konsumenckim. Skoro opłata likwidacyjna w polisach inwestycyjnych została zakwestionowana jako luźno powiązana z faktycznymi kosztami ubezpieczyciela wynikającymi z likwidacji polisy, skoro Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podważa 30-złotową opłatę za monit dotyczący spłaty kredytu, uznając tę kwotę za niepowiązaną z faktycznymi kosztami banku, to dlaczego podobnej narracji sąd nie miałby przeprowadzić w przypadku "hakowej" promocji banku DNB? Stawka jest wysoka, liczona w dziesiątkach lub setkach tysięcy złotych dla każdego kredytobiorcy, co oznacza, że łatwo nie odpuszczą. Bank - jak widać - też. Bo dla niego to gra o równie wysoką stawkę. Może mieć kredyty ledwo-co rentowne (jeśli zagra z klientami fair), albo jedne z bardziej dochodowych na rynku (jeśli będzie twardy). Wybór - zwłaszcza z punktu widzenia kogoś, kto nie musi już dbać o wizerunek - jest oczywisty. Co widać po sposobie, w jaki bank komunikuje się z klientami.

"Mieszkam w Gdańsku, a jedyny oddział banku jest aktualnie w Warszawie. Nie ma żadnej możliwości, by porozmawiać z kimkolwiek decyzyjnym z banku, gdyż umożliwia on tylko i wyłącznie kontakt przez infolinię. Po około 30-minutowym oczekiwaniu na połączenie i tak dowiemy się, że pracownica „nie ma mocy decyzyjnej”, „nie posiada wiedzy” i prosi o skierowanie do banku pisma. Poziom mojej irytacji i niedowierzania sięgnął zenitu, gdy na moją prośbę o podanie łącznej wysokości pozostających do spłaty odsetek kredytu po podwyższeniu marży, dowiedziałam się również, że w systemie banku nie ma takich danych i że o taką informację muszę także zawnioskować na piśmie (!!!)"

- pisze klient DNB. Cóż, bankowość detaliczną i tak DNB już odsprzedał Getin Bankowi, więc to, że klienci będą używać intensywnie kont i kart, kompletnie nic mu nie daje. DNB zarabia tylko na kredytach hipotecznych, więc chyba jedyną drogą dla klientów jest zakwestionowanie zasad promocji jako niezgodnych z dobrymi obyczajami. Czy to możliwe? Oto jest pytanie. A poniżej pełna treść stanowiska banku DNB w poruszonej przeze mnie sprawie:

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Stanowisko DNB Bank Polska w sprawie marż kredytów hipotecznych

Bank nie podwyższa marż, tylko przywraca je do poziomu zapisanego w umowach kredytowych. Bank nikogo nie karze, klientom wygasa po prostu promocyjne oprocentowanie kredytu. To efekt niedotrzymania przez niektórych klientów zobowiązań zawartych w warunkach promocji - będących integralną częścią umów kredytowych - na jakich klienci zaciągali kredyty. Klienci otrzymywali obniżone marże - w zamian jednak podejmowali wobec banku zobowiązania, takie jak utrzymywanie określonego salda na rachunku w DNB lub określone minimalne miesięczne wpływy na rachunek czy określona liczba płatności kartami kredytowymi. Mechanizm promocji był zatem prosty – dzięki korzystaniu z innych produktów banku – klienci otrzymywali obniżoną marżę.

Zgodnie z warunkami promocji podpisywanymi przez bank i klientów – nieprzestrzeganie zobowiązań skutkuje przywróceniem marży do poziomu zapisanego w umowie, na co godził się każdy klient podpisując umowę. Zapis o tym mówiący był w treści umów wyraźny – napisany pogrubioną czcionką, poparty oświadczeniem woli klienta – nie był to zatem żaden drobny druczek czy inny tego typu zabieg – klienci byli w pełni świadomi ciążących na nich zobowiązań. Innymi słowy – klienci zaciągający kredyt na warunkach promocyjnych i nie wywiązujący się z podjętych i zapisanych w umowie zobowiązań – będą mieli od tej pory taką samą marżę, jak klienci zaciągający te same kredyty, ale bez warunków promocyjnych. Bank nie karze (tym bardziej nie szykanuje) zatem w żaden sposób klientów. Właściwsze określenie – to „cofnięcie przywilejów”, z których mogli korzystać klienci zaciągający kredyty na warunkach promocyjnych (osoby zaciągające takie same kredyty bez warunków promocyjnych takiej możliwości nie mieli).

Z formalnego punktu widzenia - bank egzekwuje zapisy umowy, na które obie strony – podpisując ją – zgodziły się. Co więcej – bank najpierw informuje klienta o nieprawidłowościach wychwyconych przez monitoring portfela kredytowego, daje klientom dwa tygodnie na kontakt z bankiem i wyjaśnienie ewentualnych wątpliwości - każdy taki przypadek rozpatruje indywidualnie, a dopiero po miesiącu przywraca marże do poziomu zapisanego w umowie – w przypadku gdy klient nie wykaże nieprawidłowości w wynikach monitoringu.

Odpowiedzi na poszczególne pytania

  1. Ilu klientów dotyczą podwyżki?

Mówimy tu nie o podwyżkach, tylko o przywróceniu wysokości marży do poziomu ustalonego w umowie kredytowej. Warunki promocyjne, które uprawniały klientów do niższej marży złamało ok. 40 proc. klientów zaciągających kredyt na warunkach promocyjnych. Skala zjawiska jest na tyle duża, że bank nie może go dłużej tolerować, gdyż w negatywny sposób wpływa to na wynik finansowy banku. Ponadto bank musi mieć też na względzie klientów, którzy zaciągali kredyty bez warunków promocyjnych – ta grupa nie korzysta z obniżonych marż, a także tych klientów, którzy zaciągali kredyt na warunkach promocyjnych i spełniają warunki umowne. Warto zwrócić uwagę, że ta ostatnia grupa – to 60 proc. klientów.

  1. Czy bank podziela zarzut mówiący o tym, że szykanuje klientów karą niewspółmiernie wysoką do winy?

Sformułowanie „szykanuje” czy „karze” nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym. Bank egzekwuje zapisy umów kredytowych, na które obie strony – podpisując umowę – przystały. Co więcej – bank nie przywraca marż od razu, do czego zgodnie z zapisami w umowach i warunkach promocji ma prawo, tylko daje klientom możliwość i czas (dwa tygodnie od doręczenia informacji z banku) na ewentualne wyjaśnienia. Do tej pory w części przypadków (ok. 15 proc.) bank uznał za zasadne wyjaśnienia przedstawione przez klientów.

  1. Czy bank podziela zarzut, że po jego stronie pojawiło się pogorszenie jakości obsługi (m.in. mniejsza sieć placówek) co zmieniło warunki gry dla klientów i powinno skutkować liberalnym podejściem do zobowiązań dotyczących korzystania z usług banku przez klientów?

Mniejsza liczba placówek – to wynik decyzji właściciela banku o sprzedaży części detalicznej. Bank nie zaprzestał jednak obsługi dotychczasowych klientów, w tym tych, którzy posiadają w DNB kredyt hipoteczny, i wywiązuje się z wszelkich zobowiązań. Posiadacze kredytu hipotecznego mają dostęp do rachunków, bankowości elektronicznej, kart płatniczych i kredytowych, cały czas w ofercie jest konto oszczędnościowe. Do dyspozycji klientów jest biuro obsługi klientów w Warszawie, infolinia – w tym specjalnie wydzielona linia dla klientów hipotecznych, a także kontakt drogą mailową – dla klientów hipotecznych również poprzez dedykowany adres. Należy przy tym podkreślić, że wypełnianie warunków promocyjnych w żaden sposób nie wymaga wizyty w oddziale czy innego kontaktu z bankiem – wystarczy przelew przez bankowość internetową czy transakcja kartą. Nie są to czynności skomplikowane i nie wymagają wizyty w oddziale, pomocy doradcy, etc. W przypadku marż kredytów hipotecznych - aby wykluczyć jakiekolwiek nieporozumienia i ewentualne wątpliwości rozstrzygać na korzyść klientów – bank stworzył klientom możliwość kontaktu i przedstawienia swojego stanowiska - przed przywróceniem marży do poziomu z umowy kredytowej. Każdy klient, który nie zgadza się z informacją przesłaną przez bank i dysponuje dokumentami potwierdzającymi spełnienie warunków promocyjnych ma dwa tygodnie na kontakt z bankiem w celu wyjaśnienia sprawy. Bank każdy przypadek rozpatruje indywidualnie.

  1. Czy z dzisiejszej perspektywy bank ocenia konstrukcję promocji jako prawidłową?

Promocja kredytów hipotecznych proponowana klientom była prawidłowa, wszelkie jej zapisy zgodne z obowiązującym prawem, sformułowane w sposób przejrzysty, klienci chętnie z niej korzystali – najważniejsze postanowienia były zapisane pogrubioną czcionką.

  1. Czy bank rozważa zmianę swojej polityki wobec klientów?

Wszyscy klienci, którzy przestrzegają zapisów umowy kredytowej, w tym warunków promocji, korzystają z obniżonej marży i to się w żaden sposób nie zmieni. Klienci, którzy złamali warunki umowy – niestety już takiej możliwości nie będą mieli – traktowani będą na równi z innymi klientami, którzy nie zdecydowali się na skorzystanie z promocji. Bank w dalszym ciągu będzie obsługiwał klientów hipotecznych i będzie wywiązywał się z wszelkich zobowiązań. Jednocześnie bank oczekuje, że jego klienci również będą się wywiązywali ze zobowiązań zawartych w umowach.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 19 lutego 2015 11:45

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 12:08:36:

    Ciekawe, iluż to klientów podpisało umowy "niepromocyjne" z nierynkowymi marżami (gdzie dopiero te promocyjne były "rynkowe", tj. zbliżone do oferty konkurencji).
    Coś jak umowa z telekomem na warunkach ogólnych (gdzie za abonament z 30 minutami zapłacimy pewnie z 200zł, a w tzw. "promocji" 20zł).

    "Golenie frajerów", nic więcej. Ciekawe czy ten, kto pisał te butne odpowiedzi z banku, miałby odwagę stanąć naprzeciw grupy swoich klientów i z uśmiechem na ustach, przekazać im "stanowisko banku".

  • svistakk napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 12:29:34:

    Dziwnie podobne do sprawy ubezpieczeń dokładanych w promocji "Powrót Franka" w mBanku. W promocji ubezpieczenia są na 5 lat lub zapłata prowizji 2,2% od kwoty kredytu na start. W umowie pojawia się zapis, że rezygnacja z ubezpieczeń = 0,5pp marża w górę za każde z nich. Pracownicy Aspiro pytani jak się te zapisy mają do siebie stwierdzają, że podwyższenie marży obowiązuje w okresie 0-5 lat od uruchomienia. Po 5 ubezpieczenia są dobrowolne więc można z nich zrezygnować bez konsekwencji.

    Oczywiście po 5 latach okazuje się, że nie nie nie - to nie tak - marża idzie w górę. A bank na reklamację odpowiada nie dość, że nie na temat to jeszcze na zasadzie - no ale to były dodatkowe zabezpieczenia, klient sam się wyrywał, że je chce...

  • dbajofinanse.net napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 12:35:06:

    no cóż po raz kolejny wychodzi, że nie warto słuchać słów sprzedawcy, że "nikt nie będzie sprawdzał" itd tylko literalnie trzymać się zapisów umowy i interpretować zapisy maksymalnie na swoją niekorzyść.
    Nie spodobała mi się także odpowiedź, że to klient musi udowodnić niewinność. To bank powinien przedstawić bezsporne dowody, że warunki promocji nie zostały dotrzymane. Ogólnie będzie ciężko powalczyć z bankiem, choć jak mniemam znajdzie się spora grupa która wytoczy proces. Trzymam za nich kciuki.

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 13:10:05:

    Dobrze, że jak ja zakładałem konto dla młodych to przeczytałem dokładnie całą umowę i wiem, że wszystko jest ok.

  • alexmod1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 13:41:21:

    Witam, czytając to co bank napisał nie ukrywam iż otwiera mi się przysłowiowy nóż w kieszeni. Tak bezczelnego drania to już dawno nie widziałem. Na całe szczęście jest jeszcze taka instytucja jak Prokuratura Okręgowa w Warszawie gdzie zapewne zgłosimy doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez DNB Nord. Skoro mi zdarzyło się iż karty nie użyłem w 2012 roku a teraz dostaję o to upomnienie to nasuwa się pytanie dlaczego bank tak długo milczał, zwlekał? Powinien od razu zauważyć nie wypełnienie warunków umowy i od razu poinformować mnie iż podnosi mi marżę, a nie robić z siebie teraz dobrodusznego iż dał mi jeszcze 2 lata spokoju.
    Wędka z przynętą idealnie wpasowała się w rynek i na 99 % jestem pewien że szyła ją grupa osób która liczyła na to iż tak się stanie bo za to teraz pewnie premie dostaną. Zobaczcie skoro ja jeden mam 160 tys kary ( bo tyle po podniesieniu marży będę musiał dodatkowo oddać ) , a jest nas np 1000 ... to jest 160 mln zł dodatkowego zysku dla banku . Czy Pełnomocnika p. Wojciecha Dyk nie należy dobrze za to wynagrodzić ?
    Jestem strasznie tym tematem zbulwersowany i powtarzam iż nie robię z siebie cierpiętnika . Bo dla mnie sytuacja była by w porządku gdyby podwyższenie marży było czasowe. Ucięto by wszelkie spekulacje na ten temat. Lecz oni twardo stają przy stanowisku że nie i już.
    Trudno trzeba będzie szukać pomocy wyżej.

    Raz jeszcze podaję do siebie maila info@accon.pl . Zbieram grupę osób gdzie złożymy pisma do KNF, UOKIK, Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale szczegóły to już na maila.

  • thealchemyx napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 14:30:19:

    Mam u nich kredyt hipoteczny w Euro i samo jego uruchomienie to była droga przez mękę z powodu niekompetencji pracowników oddziału w Szczecinie (już nie istniejącego zresztą). Teraz pozamykali oddziały, więc jest jeszcze weselej. Przykładowo - wysyłam do nich polisę z cesją (bo to wymóg w umowie) i proszę w piśmie o potwierdzenie, że ją zaakceptowali (bo różnie bywało). I co? Cisza. Dzwonię na infolinię, to oczywiście nikt nic nie wie i oddzwonią. I nie oddzwaniają. Fakt, że marżę mam bardzo niską bo 0.9 co daje obecnie oprocentowanie 1.07%, ale jak podsumuje ilość straconych nerwów to powiem jedno - nie warto było. Najgorszym efektem ubocznym tego wszystkiego jest, że muszę im przelewać wypłatę i korzystać z ich bankowości elektronicznej, która pomimo tego, że się poprawiła, to nie sięga do pięt ani mBankowi ani Pekao (w obu mam konta). Także gdyby przeniesienie kredytu było łatwiejsze i nie tak kosztowne, dawno bym pewnie to zrobił.

  • mp-16 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 14:48:38:

    zainteresowanych zapraszam:

    www.facebook.com/groups/1590890124462980/

  • oblimin napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 15:16:19:

    Odpowiadając na pytanie z tytułu, "Co na to klienci?", mówię: jest im smutno. A przynajmniej mi.

    Bo nie brałem kredytu za dużego, którego nie jestem w stanie udźwignąć.
    Bo kredyt w DNB wziąłem niejako z musu, ponieważ doradca Open Finance tak zakręcił, że na 3 tygodnie przed końcem umowy przedwstępnej zostałem na lodzie i wtedy DNB stanął "frontem do klienta".
    Bo nie narzekałem na konto za 18 PLN, ani na wymóg przelewania 5000 na nie. Ba! aktywnie korzystałem z tych strzępków produktów, jakie oferuje obecnie Bank.
    Nie obraziłem się też na to, że nową kartę wysłał mi Bank na stary adres (chociaż co miesiąc przychodziły na dobry wyciągi - przy okazji, ciekawe, co by zrobili, gdyby jednym z warunków promocyjnych była aktywność kartowa - wszak nie miałem karty przez ponad miesiąc).
    I nawet zrozumiałem, że DNB przelał pieniądze deweloperowi 2 dni po terminie, na który się zgodził - wziąłem na siebie cały stres, wszak to moja odpowiedzialność, to mi się zachciało mieć własny kąt dla siebie i rodziny.

    A smutno mi jest, ponieważ teraz pluję sobie w brodę, że nie dopilnowałem 300 złotych dwa lata temu. A mój ośmioletni syn pyta, dlaczego jestem smutny i głupio mi jest mu to wytłumaczyć. Bo staram się go uczyć, że nawet jak popełni się błąd, to zawsze jest jakaś droga wyjścia. Bo w sumie nieduże błędy powinno móc się dać naprawić.

    Jak czytam takie stanowisko banku, to mam wrażenie, że nie jest relacja, w której chcę brać udział. Bezduszna, zautomatyzowana machina do wypluwania okrągłych słów, które uzasadniają brutalne działanie na jednostkach. Podwyżka marży brzmi całkiem znośnie. Pozbawienie rodziny 110 000 zł za 300 złotych - to jest to, co Panowie i Panie z DNB Banku robią naprawdę.

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 17:30:57:

    @oblimin

    "Pozbawienie rodziny 110 000 zł za 300 złotych - to jest to, co Panowie i Panie z DNB Banku robią naprawdę."

    Teorię dorabiasz. Jacy Panowie, jakie Panie? Tam działa bezduszny akcjonariat. Mają niewolników i nie zawahają się ich pracą orać pola.
    "Widziały gały co łapy podpisywały.". Można i tak, ale nikt w najczarniejszym scenariuszu nie przewidywał, że warunki ekonomiczne spowodują uwięzienie milionów rodzin w kredytach, z których nie da się uciec bez zrealizowania olbrzymiej straty.
    Ten "Akcjonariat" teraz to bezwzględnie egzekwuje. Ale życie bywa sprawiedliwe, decydenci WIEDZĄ że krzywdzą zwykłych ludzi. Tak jak oprawcy zdawali sobie sprawę z krzywdzenia ofiar. Przyjdzie czas sądu...

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 18:28:30:

    Co z tego, jak ludzie nie mają pieniędzy i będą mieć ich coraz mniej? NBP będzie mógł skupować obligacje rządowe, czyli mówiąc krótko - zacznie drukować polskie złote. Wtedy to już żaden bank z nami nie będzie chciał gadać - o niczym. Przecież to może zakończyć się hiperinflacją, a nawet upadkiem naszego kraju. Polecam artykuł independenttrader.pl/239,czas_zaczac_dodruk_zlotowek.html

  • erbosss napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 18:43:01:

    Szczerze? Lubię ten blog, ale część wpisów podchodzi pod populizm i pachnie mi tworzeniem na siłę sensacji, żeby podlizać się garstce rozżalonych klientów, którzy nie raczyli przeczytać umów. A komentarze? Heh, śmiać mi się chce, naprawdę. Żeby nie było - sam mam kredyt hipoteczny (w innym banku) i nie jestem w żaden sposób związany z dnb, bo zaraz mnie pewnie o to co niektórzy posądzą, bo zamierzam... tak, bronić banku! A to ci dopiero ewenement, co?

    Drodzy forumowicze i autorze wpisu... Co jest dziwnego w tym, że bank respektuje warunki umowy? Chyba widziały gały co brały, czyż nie? Czy to był jedyny bank, w którym był dostępny kredyt hipoteczny? A może nikt nie przeczytał umowy kredytu na 30 lat przed podpisaniem (w takim przypadku powinien otrzymać jeszcze surowszą karę - może to by go czegoś nauczyło). Śmiać mi się chce jak czytam kolejne wpisy. Sprawdźmy:

    "Skoro mi zdarzyło się iż karty nie użyłem w 2012 roku a teraz dostaję o to upomnienie to nasuwa się pytanie dlaczego bank tak długo milczał, zwlekał? Powinien od razu zauważyć nie wypełnienie warunków umowy" - kolego, miej litość. Nie wypełniłeś warunków umowy, czyli zgodnie z jej zapisami marża wróciła do standardowego poziomu, i to jeszcze po czasie, czyli bank coś przeoczył, i ty jeszcze narzekasz? To nie bank był w tym przypadku zobligowany do spełniania warunków, lecz ty, no i o co właściwie masz tu pretensje?

    "no cóż po raz kolejny wychodzi, że nie warto słuchać słów sprzedawcy, że "nikt nie będzie sprawdzał" itd" - lol, jak zwykle argument z cyklu "sprzedawca mi coś wcisnął". Ludzie, umiecie czytać czy jesteście analfabetami? Skoro bank wyraźnie opisał promocję i jeszcze ją wytłuszczył to ja się pytam - o co te pretensje? Czyżby, o co kolejny raz pytam, jeden z drugim nie przeczytali w ogóle umowy przed podpisaniem? Warunki nie pasowały - było udać się do innego banku, tak działa konkurencja.

    "Bo dla mnie sytuacja była by w porządku gdyby podwyższenie marży było czasowe. Ucięto by wszelkie spekulacje na ten temat. Lecz oni twardo stają przy stanowisku że nie i już. " - chłopie, skoro zapis w umowie był taki a nie inny, to jakim prawem chciałbyś teraz czasowego podwyższenia marży, no jakim?

    "A smutno mi jest, ponieważ teraz pluję sobie w brodę, że nie dopilnowałem 300 złotych dwa lata temu. A mój ośmioletni syn pyta, dlaczego jestem smutny i głupio mi jest mu to wytłumaczyć." - rzeczywiście, głupia sprawa. Ale ja się ptyam po raz kolejny - dlaczego decydowaliście się na taką "promocję"? Warunki były rzeczywiście dość trudne do wykonania, a przynajmniej - łatwo było o pomyłkę / przeoczenie w ich wykonywaniu.

    Ja się więc państwa pytam - czy to nie przypadkiem dlatego cała ta farsa z waszej strony, że kiedyś, te kilka lat temu, dnb rzeczywiście w promocji oferował naprawdę świetną marżę? Czytam u kogoś o marży 0,9%, to trochę się wszystko rozjaśnia. Kochani, nie ma nic za darmo - trzeba było więc spełniać wygórowane warunki. Ja dla przykładu też brałem kredyt hipoteczny kilka lat temu i mam marżę 1,6%. Warunków do spełniania nie mam żadnych - trzeba było jedynie konto wtedy otworzyć, ale równie dobrze mogłem je zamienić na techniczne, wyłącznie do spłaty kredytu. No i ok - może i wówczas mogłem znaleźć mniejszą marżę, ale przynajmniej nie wkopałem się w takie historie, jakich wy doświadczacie.

    Wniosek dla mnie jest prosty - niestety, widziały gały co brały. Bank robi wszystko zgodnie z umową i nie dalej nie rozumiem o co macie pretensje. Chyba najwyższa pora skończyć z głupim myśleniem, że "banki to złodzieje" tylko spojrzeć trochę na siebie. Wzieliście udział w promocji, w której nie spełniliście warunków. Nikt Wam nie przystawiał pistoletu do głowy, gdy podpisywaliśćie umowy - równie dobrze mogliście wziąć kredyt na warunkach standardowych albo poszukać szczęścia u konkurencji. To coś jak z lokatami - biegają emeryci po różnych bankach i płaczą, że żeby dostać 4% to trzeba konto założyć. BO TO PROMOCJA - z określonymi warunkami. Nie chcesz spełniać warunków - otwórz standardową lokatę na 2%. Podsumowując, nie ma tu winy banku.

  • alexmod1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 19:39:37:

    do erboss:

    Bardzo Cię proszę jak masz głupio pisać to nie pisz w ogóle. A jeśli tak ciężko ci zrozumieć o co nam wszystkim chodzi to masz problem.
    Ale dla Ciebie specjalnie coś Ci pokażę. Zakładając iż jest nas 2000 poszkodowanych takim działaniem banku średnio bank na każdym zarobi na czysto dodatkowo ok 100 tys zł to bank na "promocji" dodatkowo zarobi 200 mln zł !! czy uważasz że to jest okej ? Ktoś za taką robotę dostanie sowitą premię a zwykły kowalski będzie za to płacił.
    Bank to instytucja do której powinno mieć się zaufanie bo to jest umowa na całe życie!! a takie sztuczki to podła gra i zagrywka którą powinno się tępić.
    Jeśli teraz tego nie rozumiesz to trudno .

    Wszystkim którzy piszą na mojego maila dziękuję info@accon.pl Obiecuję że będę na bieżąco informował o dalszych krokach które już opisuje w mailach prywatnych.

  • bjpl napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 19:46:35:

    @erbosss
    Dokładnie też tak myślę.
    Koszty kredytów wzrosły i to znacznie ale... taka była promocja i takie warunki do spełnienia. Jeśli ktoś nie był pewny, że je spełni trzeba było wybrać inny bank a nie psy wieszać na DNB, że postępuje ZGODNIE z umową.

    Dam inny przykład z mojego podwórka.
    Umowa o współpracę handlową z karami umownymi i odsetkami za zwłokę za nieterminowe płatności. Przez wiele lat jak dostawca zarabiał na wysokiej marży nie naliczał kar i odsetek a odbiorcy notorycznie się spóźniali z zapłatą.
    Teraz jak spadły ceny i marże nalicza je zgodnie z umową a tu wrzask: jak tak można...!
    Moim zdaniem można.
    Nie spełnia się warunków - trzeba płacić i nie płakać.

  • bjpl napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 19:51:31:

    @alexmod1
    To chyba ty nie rozumiesz czym jest umowa.
    Dla ciebie obowiązuje tylko jedną stronę czyli bank. Ty możesz się z niej nie wywiązywać. Bank musi.
    "Sztuczki", "podła gra"? Przeczytaj co piszesz. To nie bank złamał warunki umowy tylko TY!
    A liczenie ile zarobi? Wybacz.
    Płytkie to...

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 20:22:18:

    Ja także nie rozumiem oburzenia wykluczonych z promocji za niewywiązanie się z warunków - zgodziliście się na to sami. Wkurzać może co innego: zwłoka banku w egzekwowaniu zapisów umowy, która powoduje, że nie mieliście w stosownym momencie bodźca do ucieczki gdzie indziej, bo nagle kredyty walutowe stały się niedostępne i możecie je co najwyżej przewalutować na złotówki, co oznacza WIBOR zamiast LIBOR. Ale nie łamcie się! Może Polska zostanie przyjęta do strefy Euro nim ta upadnie i wówczas będziecie mogli pokazać bankowi, że i kredytów nad Wisłą także nie powinien już dalej obsługiwać.

  • thealchemyx napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 20:25:29:

    Czemu płytkie? Ostatecznym celem banku jest zarobić, jak każdego komercyjnego podmiotu. Ale faktycznie jakby patrzeć w kategorii czarno-biało, to klient złamał zasady i już.

    Mnie to na szczęście nie dopadło (ja mam promocję powiązaną z ubezpieczeniem na życie), ale tak sobie kalkuluję i gdyby w moim kredycie prowizja skoczyła z obecnego 0.9 do 3, to chyba bym uciekł z kredytem do innego banku. Szybka kalkulacja mówi, że teraz jak płacę ratę około 1100 zł, płaciłbym prawie 1800 zł, a za 1500 zł można znaleźć kredyt złotówkowy (przy założeniu tej samej kwoty pozostałej do spłaty i czasu kredytu). Nie liczę oczywiście kosztów pobocznych - notariusz, rzeczoznawca, itd.

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 20:29:54:

    Rację mają ci co piszą, że to klienci DNB Nord złamali umowę ale przecież każdy rozgarnięty sąd tak skonstruowaną umowę podważy. Wieloletnie przepychanie się na podania, pozwy, pisma, skargi, apele, odwołania, prośby i groźby. Przykre jest jedynie to, że bankowa branża płynnie przeszła z etapu "instytucji zaufania publicznego" do sieci sprzedaży produktów bankowych z pracownikami gotowymi na wszystko aby zrobić plan..

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 20:43:09:

    @bjpl
    @erbosss

    Udajecie, czy nie widzicie że ten dodatkowy "warunek" to był tylko pretekst do "dojenia" klienta? Oczywiście, że podpisali umowy. Na pewno handlowcy sprzedający te umowy mówili, że "nikt nie będzie tego tak dokładnie pilnował", itp. itd.
    Tak jak już pisałem, na pewno dopiero w "pakiecie z bonusami" marże kredytów były porównywalne z ofertą konkurencji (czyli: nie żadne "super promocje", tylko "normalne warunki" w pseudopromocji - tak jak telekomy: proponuję spróbować kupić abonament bez promocji, zdziwić się można).

    To przez takich konformistów jak Wy, ludzie dalej będą robieni w bambuko. Przyklaskujcie takim działaniom, a zobaczycie jak się będzie przyjemnie żyło - pilnując, żeby nie wpaść z jednej zasadzki w drugą. Cieszycie się, że byliście cwani i nie wpadliście w tą pułapkę? Znajdzie się następna. A jak nie następna, to kolejna. W końcu, pułapki na ludzi są OK, prawda?
    Ja nie jestem, ani nie byłem klientem DNB. Niemniej wkurza mnie cała ta sytuacja, i mimo że nie mam w tym najmniejszego interesu (poza społeczną sprawiedliwością), chętnie dokopałbym tym bankowym cwaniakom co to drenują NASZYCH sąsiadów/kolegów/znajomych z pracy/klientów itp.
    Nie dajcie się omamić takim działaniom, to W NASZYM WSPÓLNYM, DOBRZE ROZUMIANYM INTERESIE jest piętnowanie takich zagrywek!

  • robert1704 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 20:58:33:

    Witam!
    Właśnie dostałem e-maila z informacją z banku - PKO BP. Od 20 kwietnia zmieniają serwis transakcyjny z IPKOnet na Nowe iPKO. Wszystko byłoby OK, ale z tym dniem zmieniają się opłaty, oczywiście na wyższe. Jestem "frankowiczem" (brałem kredyty jeszcze w NORDEA BANK). Dotychczas konto, które muszę mieć, aby spłacać kredyt było za darmo, karta debetowa za 2,25 zł/m-c. Teraz będzie lepiej: konto za 10,99 zł (chyba, że wpływy będą powyżej 1500 zł na miesiąc), a ponadto za kartę debetowa 9,90 zł (chyba, że wykona się transakcje bezgotówkowe za min. 300 zł/m-c). Konto w PKO BP mam jedynie po to, aby spełnić warunki promocji (niższa marża kredytu hipotecznego), czyli średnie wpływy na konto 8.000 zł/m -c, więc za konto nie będę płacił, ale trudno będzie mi "wykręcić" min. 300 zł transakcji bezgotówkowych - posługuję się kartami kredytowymi. Czy taki ruch PKO BP to "pomoc" frankowiczom, czy też odzyskanie strat po uwzględnieniu ujemnego LIBORu?

  • adam111115 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 21:00:06:

    Miałem Pana Samcika za rozsądnego dziennikarza od ekonomii ale po ty co wyzej przeczytałem nóż mi się w kieszeni otworzył a włosy stanęły dęba. Ale po kolei, jestem klientem DnB i od 2009 mam tam kredyt w EUR wzięty w TEJ promocji na 1,6% zamiast 3,0% bo się zobowiązałem zasilać konto kwotą 5000zł miesiecznie co niniejsze od dnia podpisania Umowy czynię przelewając pensję.
    Jęzek jakiego pan Samcik używa, najlepszy propagandzista Trybuny Ludu lub dziennikarz od Rydzyka mógłby się uczyć. Klienci podpisali cyrograf, jaki cyrograf? Umowę, DOBROWOLNIE! Argument że bank przypomniał sobie teraz, no i co z tego?, to chyba klient na tym zyskał że dopiero teraz, czyż nie?, Dalej bank znajdował na klientów haki w postaci symbolicznego błędu popełnionego np. 30 miesięcy temu, po pierwsze jakie HAKI?, toż to NIEDOTRZYMANIE warunków umowy a nie haki. Po drugie co z tego że symboliczne?, w finansach nie ma symboliczne, albo się zobowiązałeś na 5000 co miesiąc alboi BYŁO NIE PODPISYWAĆ!. Przelało się raz zero lub mniej i dzisiaj płacz, dlaczego?, nie dotrzymałeś jeden z drugim warunków umowy!. Po trzecie chyba klient się powinien cieszyć że dopiero po 30 miesiącach bank odkrył że klient nie wywiązuje sie z umowy! Więc Pani Samcik, populizm, demagogia i manipulacja w Pana wpisie jest porażająca. I to u dziennikarza ekonomicznego! Powtarzam, prawo banku zrobić review tego kto się wywiązuje z warunków Umowy 3 lata temu, dziś czy za 3 lata. I używanie tu manipulacji jest żenujące.
    Ludzie, co się dzieje z odpowiedzialnością, ze świadomym podpisywaniem Umów i ich realizacją!!? I robią tak mieszkańcy dużych miast, wykształceni. Nic dziwnego że w naszym kraju Amber Goldy mają powodzenie, bo co wymagać od ludzi z nizin jak ci Młodzi i Wykształceni z Dużych Miast są nielepsi.
    Podoba mi się odpowiedź Banku, że nic nie podwyższa ani nie karze tylko przywraca oryginalną marżę. Po prostu.
    @alexmod1: 2 proste pytania, czy zobowiązałeś się na piśmie przestrzegać warunki promocji? Czy byłeś świadom że jak je złamiesz to będziesz płacił oryginalną marżę, niepromocyjną do końca kredytu?, chyba TAK i TAK więc po co człowieku ośmieszasz się wnioskiem do prokuratury?!! Śmiechem Cię zabiją!! Popełniłeś błąd i jako dorosły, wykształcony i rozsądny człowiek powinienieś honorowo przyjąć konsekwencje. Gdyby nie promocja to i tak byś te ekstra 160 tysia zapłacił, więc to żadna kara a warunki pozapromocyjne bo złamałeś warunki, uff, prościej już nie mogę.
    @oblimin pozbawienie rodziny 110 000 zł za 300 zł..., nikt Cię niczego nie pozbawił, to sam się wpędziłeś w przymus płacenia więcej bo NIEDOTRZYMAŁEŚ warunków umowy. A nawet nie płacenia więcej, tylko płacenia tyle ile byś normalnie bez promocji płacił. Ładunku emocjonalnego Twojego wpisu nie komentuję, bo musiałbym Cię obrazić.
    Reasumując, bierzcie odpowiedzialność za to co robicie, a jak nie dacie rady to ponoście konsekwencje, tyle. Sprawa jest dla mnie zero-jedynkowa, nie dotrzymałeś warunków umowy więc masz marżę niepromocyjną. Mam nadzieję że KNF i Sąd, jeśli tam sprawa trafi, Was wyśmieją. W końcu jesteście dorośli.

  • adam111115 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 21:32:09:

    @chf.kimono
    Niedotrzymanie warunków które się świadomie podpisało to "danie się wydoić"?, człowieku, co Ty w ogóle piszesz. Mieszasz sprawy absolutnie oszukańcze jak ta z mbankiem z normalną procedurą przy złamaniu warunków promocji.

    i źle piszesz, "to W NASZYM WSPÓLNYM, DOBRZE ROZUMIANYM INTERESIE jest piętnowanie takich zagrywek!, nie w naszym wspólnym, a tak naprawdę w partykularnym interesie KAŻDEGO jest CZYTAĆ umowę zanim się ją podpisze i ROZUMIEĆ co tam jest napisane. Kropka. A jak się nie podoba, to wyjść z banku.

  • erbosss napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 21:59:47:

    @alexmod1
    "Bardzo Cię proszę jak masz głupio pisać to nie pisz w ogóle. A jeśli tak ciężko ci zrozumieć o co nam wszystkim chodzi to masz problem."
    Ja głupio piszę? Pokaż mi co napisałem głupiego. I ja mam problem? A myślałem, że to wy macie problem, bo Wam marża wzrosła? Ja jedynie wyśmiewam Wasze głupie komentarze, bo bank nie jest niczemu winny - to wy nie spełniliście warunków i zgodnie z umową ponosicie konsekwencje.

    "Bank to instytucja do której powinno mieć się zaufanie bo to jest umowa na całe życie!! a takie sztuczki to podła gra i zagrywka którą powinno się tępić. "
    Czy jeśli tak piszesz (że do banku trzeba mieć zaufanie) ma oznaczać, że w ogóle nie przeczytałeś umowy, którą podpisywałeś i mam rozumieć, że jakiś pracownik rzekomo wpuścił cię w maliny? Tu nie ma żadnych sztuczek - po prostu nie spełniłeś warunków i zgodnie z umową masz teraz wyższą marżę. Gdzie tu sztuczki? Gdzie tu zagrywki?

    @Rację mają ci co piszą, że to klienci DNB Nord złamali umowę ale przecież każdy rozgarnięty sąd tak skonstruowaną umowę podważy.
    A niby dlaczego miałby podważyć? Przecież klient nie spełnił warunków umowy. To tak jak iść po lokatę wyżej oprocentowaną, gdzie w zamian musisz np. zasilać co miesiąc konto osobiste i robić transakcje kartą. Załóżmy, że byś tego nie robił, a potem miał pretensje do banku, że naliczył ci oprocentowanie dwukrotnie niższe (standardowe), a nie to wyższe (promocyjne) i twierdził, że "każdy sąd taką umowę podważy". Nie, nie podważy.

    @chf.kimono
    "Udajecie, czy nie widzicie że ten dodatkowy "warunek" to był tylko pretekst do "dojenia" klienta?
    Proszę? Pretekst do dojenia klienta? To zwykłe warunki umowy. Jakoś nikt nie ma pretensji, że mając konto za zero pod warunkiem wpływu wynagrodzenia, bank nalicza mu kilka zł prowizji, bo wynagrodzenie nie wpłynęło. Tu też jest taka sytuacja - nie spełniłeś warunków, więc marża wyższa - zgodnie z umową. Jakie dojenie?

    "Oczywiście, że podpisali umowy. Na pewno handlowcy sprzedający te umowy mówili, że "nikt nie będzie tego tak dokładnie pilnował", itp. itd. "
    Kolego, jacy handlowcy? Znowu próbujecie zrzucać na bankowców, sprzedawców itd. Owszem, bywa że sprzedawcy nie są do końca uczciwi z klientem. Ale ja się pytam - jak można nie przeczytać umowy na kredyt na 30 lat bez jej przeczytania? No jak? Jak można liczyć, że "nikt tego nie będzie pilnował"?? Trzeba być mega naiwniakiem czy po prostu głupkiem? (żeby nie użyć bardziej dosadnych określeń).

    "Tak jak już pisałem, na pewno dopiero w "pakiecie z bonusami" marże kredytów były porównywalne z ofertą konkurencji"
    Tak? To po kiego grzyba ktoś w ogóle z tej oferty skorzystał? No, wytłumacz mi. Skoro te trudne do spełnienia warunki zaledwie zbliżały tę ofertę do oferty konkurencji to po co ktoś brał kredyt w dnb? Było iść do konkurencji i mieć kredyt bez żadnych warunków - tak, można było w tamtym czasie trafić na dobre oferty bez takich wymogów do spełniania (sam jestem tego przykładem).

    "To przez takich konformistów jak Wy, ludzie dalej będą robieni w bambuko."
    Nie, to jest po prostu promocja. Z warunkami do spełnienia. Nie ogarniasz warunków promocji? Weź ofertę standardową. Chcesz promocji? Czytaj do oporu aż zrozumiesz, a jak nie rozumiesz to nie podpisuj. Naprawdę to takie trudne przy zobowiązaniu na kilkadziesiąt lat?

    "chętnie dokopałbym tym bankowym cwaniakom co to drenują NASZYCH sąsiadów/kolegów/znajomych z pracy/klientów itp."
    No, ciekawe podejście. I komu byś jeszcze dokopał? Może dostawcom energii bo nalicza opłaty zgodnie z umową? Może wodociągom? Tak jak pisałem, bank nie przyszedł do domu klienta, nie przystawiał mu pistoletu do skroni i nie mówił: "Podpisz tu i tu". Mało tego - to klient sam zawnioskował o kredyt. Nie chcesz być "drenowany", tzn bolą cię odsetki? Nie bierz kredytu i nie kupuj mieszkania. To ty idziesz z potrzebą do banku, a nie odwrotnie.

  • erbosss napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 22:06:00:

    Jeszcze krótko do:
    @adam111115

    Jakbyś wyjął mi to z ust. Mam apel do autora bloga - pana Samcika. Czytają te wpisy tysiące ludzi, więc proszę brać odpowiedzialność za to, co się pisze. "Cyrograf", "haki" itd to trochę słaby język jak na poważnego dziennikarza od ekonomii. Jaki cyrograf? To zwykła umowa. Jakie haki? To zwykłe warunki umowy. Proszę uczyć swoich czytelników czytania umów a nie żerować na niewiedzy i manipulować faktami.

    Żeby nie było - lubię tego bloga, a najbardziej to jak rozpracowuje pan warunki danych promocji. Ale naprawdę, tego typu wpisy jak ten o dnb obniżają poziom.

  • oblimin napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 22:19:49:

    @adam111115
    chłopie, czy nie widzisz, że zdecydowana większość komentujących, których dotknął ten problem, to nie ludzie, którzy temat olali, mieli go w dupie, itp. Raczej każdy ma świadomość, że ma swoje za uszami, ale też czujemy, że coś jest nie tak. Że to powinno wyglądać inaczej.

    Tak z ciekawości sprawdziłem, w 40 miesięcznej historii współpracy z dnb średnie moich wpływów na konta wyniosły 5900 PLN i 390 EUR miesięcznie. W dwóch miesiącach zdarzyła się wtopa - raz na niecałe 300 zł, raz na 40 zł (bank w jakiś ciekawy sposób policzył wpłatę gotówkową w EUR, bo nijak nie mogę dopasować tego do żadnego kursu z tego dnia). Bank na mnie więc raczej nie stracił.

    Tu nie ma raczej ludzi, którzy by temat olali; i również ja zgadzam się: zobowiązanie, to zobowiązanie. Niemniej zgadza się, czuję że bank ZABIERA mi 110 000 PLN. I robi to w momencie, w którym za bardzo nie mogę sobie z niego zrezygnować.

    A co do komentowania moich emocjonalnych wypowiedzi: stary, chętnie posłucham, jestem psychologiem i bardzo sobie cenię informację zwrotną. Ale zróbmy to nieco inaczej. Tu jest mój mail: oblimin[at]gazeta.pl. Wrzuć mi tam linka do swojego profilu FB czy jakiegoś innego, i tak pod nazwiskiem, patrząc zdjęcie w zdjęcie, powiesz mi co myślisz o moim wpisie. Moja propozycja jest jak najbardziej poważna. Hm?;)

  • adam111115 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 22:36:00:

    @oblimin
    Chętnie ale nie mogę, taka robota :)

    Co do meritum, nic dziwnego że czujesz się pokrzywdzony skoro masz płacić 110 tysia więcej, ale jest to z Twojej winy i nikt nic Tobie nie ZABIERA. Po prostu płacisz tyle ile byś poza promocją płacił. Jak dobrze wiesz, saldo uśrednione nie ma znaczenia jeśli RAZ złamałeś umowę. Tyle.

  • waldi9627 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 22:37:46:

    Bank jednak kłamie.
    W regulaminie nie ma wzmianki co przyznają nawet ich pracownicy o tym, że rachunek nie może być zasilany z innego, dobrowolnie założonego rachunku np. oszczędnościowego w ich banku. Za to, że cztery razy przelałem środki z rachunku oszczędnościowego, a nie z innego banku anulowano mi warunki promocyjne. Mimo, że takich zapisów nie potrafi wskazać nawet ich dział prawny nie chcą uznać reklamacji.
    Co Pan na to?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:03:53:

    I teraz bank ma ubaw bo ludzie się sami pozabijają bez jakiejkolwiek ich interwencji. Umowa jest umową, ale niby po drugiej stronie pracują ludzie a nie automaty. Poślizg z wypłatą ma skutkować kilkudziesięcioma albo i więcej tysiącami złotych? Bez jaj, kara nieadekwatna do winy. Warunki były ustawione tak, aby uniknięcie wpadki było więcej niż prawdopodobne.
    Przestańcie innych besztać, bo wam się udało. To czyste hejterstwo. Zastanówcie się czy zawsze macie zapłacone rachunki bez poślizgu, czy nie zdążyło

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:06:55:

    CD.. zdarzyło się wam nie z waszej nawet winy czegoś opóźnić. I gdyby za opóźnienie na 2 dni za 100 PLN wam ktoś naliczył karę 160 tys to jak byście się poczuli. Zgodnie z umową oczywiście...

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:08:49:

    Szlag... Komórka :) mam nadzieję, że mi wpadki wybaczycie a nie naliczycie kary :)

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:12:43:

    @waldi9627
    Umowa jest umową - jeśli to bank odpowiada za lukę, która działa na jego niekorzyść, to jako strona silniejsza tym bardziej powinien ponosić konsekwencje tego, co jego przedstawiciel podpisał. Zgłoś się do odpowiednich organizacji władnych dyscyplinować chciwych bankowców, a najpierw postrasz bank samym zamiarem. Nawet jeśli promocyjne oprocentowanie jest stracone, to skarcony bank być może zechce pójść z Tobą na jakiś sensowny kompromis.

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:19:36:

    @lkuziem
    Poślizg z wypłatą raczej nie jest zawiniony przez kredytobiorcę, a my piszemy o niespełnieniu warunków promocji wskutek zaniedbania jej uczestnika. Zakładam, że takie wyjaśnienia to właśnie te pozytywnie rozpatrzone reklamacje.

  • erbosss napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:28:03:

    @lkuziem
    Bank nie naliczył żadnej kary.
    "Warunki były ustawione tak, aby uniknięcie wpadki było więcej niż prawdopodobne." - to po prostu było nie podpisywać takiej umowy. Ludzie, nauczcie się ponosić konsekwencje za swoje czyny. Jakby dali Wam do podpisania weksel to też byś jeden z drugim podpisał, a potem miał pretensje? Też uważam, że warunki były łatwe do "poślizgu", ale po prostu było takiej umowy nie podpisywać - wystarczyło zajrzeć do konkurencji, nie mamy w tej branży monopolu, a wręcz przeciwnie. Dalej nie rozumiem skąd to przekonanie o "hakach", "sztuczkach" i "karach". A odpowiadając na twoje pytanie - czy nie zdarzyło mi się spóźnić z jakimś rachunkiem. Szczerze mówiąc nie zdarzyło mi się, a jeśli się zdarzy to liczę się z tym, że ZGODNIE Z UMOWĄ dostawca może mi naliczyć odsetki.

  • oblimin napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:48:45:

    @adam111115
    szkoda... Ciekawym, co to za robota?:)

    Wiesz, żadnych mądrości tu nie odkrywasz. "Jak dobrze wiesz, saldo uśrednione nie ma znaczenia jeśli RAZ złamałeś umowę" - raz ma, raz nie ma, w części banków patrzą właśnie na uśrednione saldo wpływów. Zawsze można się dogadać, jeżeli druga strona wierzy w dobre intencje tej pierwszej.

    To, co w tej sprawie, jest według mnie "szukaniem haków", "goleniem" (choć ja osobiście tak bym tego nie nazywał), to to, że w wielu wypadkach bank nie ponosił faktycznej szkody. Ludzie zwyczajnie korzystali z kont, kart, itp. Jak się przewrócisz, to chcesz, żeby ktoś Ci pomógł wstać, a nie skopał w twarz i zabrał Ci portfel.

    Założę się, że sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby dnb w dalszym ciągu walczył na detalicznym rynku. W obecnej sytuacji nie łudzę się, że cokolwiek uda się ustalić z bankiem.

    Ale też nie jęczę. To, co mnie tak zasmuciło, to forma przedstawienia stanowiska banku - bardzo arogancka w mojej opinii, zupełnie nie przystająca do instytucji finansowej komunikującej się z opinią publiczną.

    Dobra, z mojej strony eot. W sumie to nie Ciebie muszę przekonywać, tylko bank:)

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 08:56:58:

    Czytam komentarze i mam dylemat. Z jednej strony bank wyciąga srogie konsekwencje złamania prostych reguł, a z drugiej, umowa była jasna i wystarczyło jej przestrzegać. Warunki raczej nie były z kosmosu, z opisu wynika, że były pisane nawet tłustym drukiem. Faktem jest, że w dzisiejszych czasach wszędzie zastawiają na nas podobne pułapki i trzeba być czujnym.
    Skoro banki wykorzystują niuanse w swoich umowach do obdzierania ze skóry klienta róbmy podobnie.
    Należę do tzw. wyjadaczy wisienek i też wykorzystuję umowy bankowe, ale we własnym interesie.
    Podam przykład.
    Cittibank proponuje kartę kredytową a żeby zachęcić klientów do składania wniosków dodaje premię.

    W jednej promocji dodaje premię 200zł
    markoz7874.produktyfinansowe.pl/e/lead/1204/label=dnb

    W drugiej promocji rozdaje tablety warte jakieś 300zł
    markoz7874.produktyfinansowe.pl/e/lead/1241/label=dnb

    Na czym polega zysk dla klienta?
    Bank tak stworzył regulamin promocji, że każdy klient który spełni warunki( odpowiedni obrót kartą ), po otrzymaniu nagrody, może zrezygnować z karty kredytowej nawet 1 dzień po tym jak otrzyma premię pieniężną czy tablet.
    Oczywiście dzwonią z banku i rożnymi sposobami namawiają do zmiany decyzji, ale to już od nas zależy czy się z zamknięcia karty wycofamy.
    Nie namawiam do zamykania karty po otrzymaniu nagrody, przedstawiam jednak możliwość, z której każdy ma prawo na podstawie umowy skorzystać.
    Zamiast wiec tylko narzekać pamiętajmy, że każdy kij ma dwa końce.
    To od nas zależy - nas strzygą, czy my strzyżemy..

  • glup1k napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 10:42:24:

    Współpraca z bankiem DNB była i jest dla mnie drogą przez mękę - refinansowałem u nich kredyt i teraz mam 1% marży w promocji (PLN). Załatwianie kredytu to był jakiś horror, nic dziwnego, że bank nie zaskarbił sobie serc klientów. Od kiedy bank pozbył się części detalicznej jest dużo gorzej - niedawno podwyższył opłatę za konto, zabrał kartę mojej Żonie (bo do wspólnego konta przysługuje jedna), przestał przysyłać papierowe wyciągi (pakowałem je i tak do niszczarki) i drastycznie obniżył oprocentowanie na rachunku oszczędnościowym (bo ktoś zauważył, że 3% inne banki dają tylko w promocjach dla nowych klientów). System transakcyjny jest z czasów króla Ćwieczka (nie działa pod Chrome), infolinia to kompletna porażka. Żeby zmienić ubezpieczyciela mieszkania musiałbym się z Żoną fatygować do oddziału w Warszawie, żebyśmy tam mogli uroczyście złożyć podpis na umowie cesji. Przynajmniej polisę można co roku przysłać mailem.

    To powiedziawszy, pierwszą rzeczą, którą robię po otrzymaniu wypłaty jest przelanie do DNB 5k PLN. Pacta sunt servanda. Warunki dostałem boldem i zakreślone kółkiem, widziały gały, co brały.

  • rakowek12 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 11:42:24:

    Czy Chinom grozi kryzys?

    "Harry Dent, jeden z najbardziej poważanych w USA analityków giełdowych i doradców inwestycyjnych powiedział: "Gdy pęknie chińska bańka spekulacyjna, amerykański kryzys subprime będzie przy tym wyglądał mniej więcej jak sobotni, popołudniowy piknik w parku. Powstanie lawina bankructw, która zmiecie sporo firm i będzie miała wpływ na sytuację na całym świecie. "

    myalterfinance.blogspot.com/2014/12/czy-chinom-grozi-kryzys.html

  • pytanie55 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 15:42:19:

    Co moim zdaniem powinni teraz uczynić kredytobiorcy?
    1. Dokładnie przeczytać umowę. Ustalić, czy Bank ma rację, ew. złożyć reklamację. Można złożyć też wniosek o renegocjację umowy.
    2. Optować za przystąpieniem naszego kraju do strefy EURO. To pozwoli na refinansowanie kredytu.
    3. Napisać do KNF wniosek o zmianę rekomendacji wykluczającej dopuszczalność udzielania przez banki kredytów walutowych. Ten zakaz nie powinien tyczyć refinansowania istniejących już kredytów walutowych.
    4. Obserwować stopę procentową w strefie EURO. Obecnie jest ona bardzo niska, ale EBC podjął decyzję o skupie obligacji państw członkowskich strefy, co może spowodować wzrost inflacji. Stopa procentowa może wynosić nie 0,25 a np. 4 %. Spowoduje to modyfikację wysokości rat.
    5. Spłacać kredyt bezpośrednio w walucie obcej.
    6. Zwiększyć poziom dochodów niezbędnych do pokrycia kosztów wyższych rat i w przypadku części klientów także wyższych kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu.
    7. Zachować spokój. Przy obecnej niskiej stopie % oprocentowanie ca. 3,25 % nie jest bardzo wysokie. W przypadku wielu kredytów w PLN jest wyższe.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/21 15:06:01:

    Dorosły, inteligentny człowiek (nieinteligentni nie zarabiają tyle, by taki kredyt spłacać) jest chyba w stanie oszacować ryzyko utracenia warunków promocyjnych kredytu. A Umowa zobowiązuje obie strony i niczego nieuczciwego w niej nie widzę.

    Osobiście potraktował bym sprawę na zasadzie - dobra, pobawimy się w promocję, będzie ciężko, ale spróbuję, zaoszczędzenie 100 kPLN pieszo nie chodzi. jeśli się kiedyś potknę - trudno, i tak miałem przez parę lat połowę prowizji. Za te 100 tys, to bym się po prostu bardziej postarał.

    IMHO, dobrą praktyką banku jest to, że nie żąda dopłacenia różnicy w prowizji od dnia złamania warunków promocji, a jedynie od dnia wykrycia tego faktu!

    Im komuś bardziej zależało na tych 100 tysiącach zaoszczędzonych, tym bardziej i pilniej pilnował jej warunków. Niefrasobliwość, niepamięć, to nie są czynniki które sąd rozpatrzy na naszą korzyść.

    Należy się tylko cieszyć, że np. operatorzy telekomunikacyjni nie pozbawiają nas warunków promocji z tytułu niezapłacenia rachunku w terminie! Trzeba by zapłacić za te darmowe minuty i za wartość smartfona wziętego za złotówkę..

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/21 16:54:46:

    Jaką połowę prowizji (marży nota bene)???
    NORMALNĄ marżę, taką jak dawali w innych bankach.
    Jak nie wziąłeś cross-sale w DNB, dostawałeś "zdzierczą" marżę, która była tak ustawiona tylko po to, żeby nikomu nie przyszło do głowy wziąć kredyt na warunkach "normalnych" (tj. bez pakietu).

    Bank wtedy użył tej sztuczki, żeby szybko zwiększyć ilość aktywnych RORów, teraz im to "dynda" ale odkopali zapisy z umowy tylko po to, żeby maksymalizować wyniki.
    Nikt nikomu nie dawał "stutysięcy" (bo tyle może wynosić różnica w łącznym koszcie kredytu) za otworzenie ROR-u!

  • marzanna.samson napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/21 17:00:40:

    Szanowni Państwo,
    nie chodzi tu o to, że klienci wypierają się swoich błędów - chodzi o fakt, że ktoś robi monitoring z 48 miesięcy trwania umowy i a) wyciąga niedociągnięcia sprzed trzech lat b) za "ukradzenie batonika w sklepie spożywczym" kara dożywociem.
    Nie mówcie, że to uczciwe i fair.

  • kredyt.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/02 09:53:55:

    warunków własnej umowy należ pilnować i przed podpisaniem dokładnie przestudiować umowę, no i innej drogi, a jak nie znamy terminów i pewnych konstrukcji to trzeba korzystać z niezależnego doradcy.

  • simik31 napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/03 14:58:32:

    Oczywiście należy pilnować warunków i czytać umowę. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy tylko ludźmi i funkcjonujemy w świecie w którym codziennie trafiają do nas setki informacji, przekazów, warunków, przypomnień itd. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której najbardziej zorganizowany człowiek nie dopełni jakiegoś zobowiązania.

    Fakt, że suma naszych wpłat do banku w okresie karencji przekracza minimalny próg, oraz że zostało to ujawnione znacznie później, dowodzi, że brak pojedynczej wpłaty miał charakter incydentalny i odwrotnie jak bank zarzuca - nie powinien mieć żadnego wpływu na wynik finansowy banku.
    W normalnym przypadku sprawa jest rozpatrywana indywidualnie i strony próbują się dogadać w imię pewnych norm i zasad współżycia w społeczeństwie.
    Bank prezentuje postawę pasożytniczą, który jak już dopadnie swoją ofiarę, próbuje zmaterializować każdą nadarzającą się okazję do zwiększenia swoich zysków i wyczekuje pierwszego potknięcia ze strony klienta, aby w imię podpisanej umowy powiedzieć mu - "Drogi kliencie, czekaliśmy na ten moment, właśnie kończy Ci się promocja i nie możesz nic zrobić, bo przecież pisałem o tym wielkimi literami, a Ty to podpisałeś"
    Takie postępowanie jest nieetyczne, ale zgodne z prawem.

    Największym błędem kredytobiorców, było wybranie takiej oferty, pomimo, że na rynku były podobne bez rygorystycznych warunków. A tak wyszło tanio, drogo. I tak poprzez bolesne doświadczenia, ludzie powoli zaczynają dostrzegać, że pierwszym kryterium wyboru oferty nie powinna być najniższa cena, bo ta zawsze z czegoś wynika.

  • mamkredytdnb napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/19 21:10:04:

    Chciałam tylko nadmienić, że jeszcze jakiś czas temu, DNB kulturalnie przypomniało się w kwestii ubezpieczenia w temacie kredytów hipotecznych (jeden z warunków dla niektórych) - że mija pierwszy okres, że umowa zobowiązuje i proszą, żeby zapłacić. Kulturalnie, profesjonalnie. Wiem, bo dostałam pismo. I chyba nawet ktos do mnie dzwonił od nich (ale ręki uciąć nie dam). A mogli olać.

    Podobnie jak w przypadku, gdy moja znajoma nie miała środków na rachunku (w innym banku) na spłatę raty - bank KULTURALNIE zadzwonił i przypomniał jej o tym fakcie (problem wynikał z nie wywiązania się z płatności jednego z podmiotów). Sprawa załatwiona.

    Posiadam kredyt w DNB, mam dobre intencje, nie kombinuje, wpłacam dużo więcej niż minimum co miesiąc. Dostałam pismo generyczne z DNB, które stwierdza fakt - był monitoring i nie wypełnia Pani warunków. Nie podając żadnych szczegółów. Taka wysyłka masowa. Imho trochę "gówniarsko" - zrobiliśmy monitoring, nie powiemy Ci co i jak, ale jesteś be. Tłumacz się, 4 lata wstecz. Pomimo tego, że mamy dostęp do całego Twojego konta i wyniki (?) monitoringu. Bo tak. A tak w ogóle to i tak jesteśmy bardzo fajni, bo masz 14 dni na odpowiedź (zawsze myślałam, że to taki standard, czas na reklamację ...(

    I tak się zastanawiam w związku z tym wcześniejszym ubezpieczeniem i tym pismem o monitoringu (tak wiem, teoria spiskowa, ale serio, takie mam wrażenie ;) ), że może DNB chce się mnie celowo pozbyć? Bo co oni na mnie zarabiają? 1% + WIBOR - to żart. I tak przez kolejne 15 lat. Więc może trochę zaróbmy extra i sprawmy, żeby ten klient już nie był naszym klientem. U know what I mean ...

    I nie zdziwiłabym się, gdyby nagle któryś z banków, taki Getin np. przygotował jakąś dedykowaną ofertę pod tych mogących i chcących porzucić DNB ...

  • thealchemyx napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/20 09:24:08:

    Gdyby była taka oferta dla porzucających DNB, która byłaby droższa, ale bardziej dla ludzi, to bym się przeniósł. Niestety koszty są spore (zmiana hipoteki, rzeczoznawcy, ubezpieczenia).

  • oszczedzaniedlakazdego napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/02 10:44:40:

    Hey wczoraj dostałem dokładnie takie samo pismo z "nieprawidłowosciami" z 2012. Z 2014 dysponuje symulacja bez dowalonej marży 3.3% . Proponuje organizacje grupa FB

    www.facebook.com/groups/332865753573628/

    Zapraszam, może wspólnie uda się coś zawojować.

  • oszczedzaniedlakazdego napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/02 10:52:00:

    ups update, grupa juz jest, doubla usuwam.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line