Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 18 lutego 2015

Nie do wiary? Bank prawomocnie przegrał proces z klientami. Ale zamiast oddać im kasę...

W Polsce panuje ostatnio moda na sądzenie się z bankami oraz firmami ubezpieczeniowymi. Czasem wygrywają banki, czasem klienci, ale najdziwniejsze jest to, że zdarza się, iż zwycięstwo klienta jest przez finansistów ignorowane. Dotyczy to np. wyroków Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, które uznają jakąś klauzulę za niewiążącą. Nieprecyzyjna klauzula dotycząca spreadu walutowego w umowach klientów z Bankiem Millennium została wpisana do rejestru zapisów niedozwolonych w 2010 r., a klienci, którzy na tej podstawie "wygumkowali" ją ze swoich umów w dalszym ciągu nie otrzymali zwrotu nadpłat. Bank odpowiadał im, że kontrola UOKiK-u miała charakter "abstrakcyjny" i nie dotyczy konkretnego klienta. Ponad 4000 klientów Banku Millennium grupowo chce walczyć w tej sprawie w sądzie. Czy coś wywalczą?

Cóż,tę drogę przetestowali już słynni "Nabici w mBank". Zapis w ich umowach też już kilka lat temu został "wygumkowany" przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. mBank odmówił obniżenia oprocentowania kredytów (wyrok dotyczył nieprecyzyjnej klauzuli dotyczącej zmian oprocentowania kredytów), również powołując się na interpretację prawa ograniczającą znaczenie wyroków SOKiK dla sporów indywidualnych. "Nabici", w liczbie 1247 osób, wytoczyli więc powództwo grupowe, prawomocnie wygrali i... też nic. Bank zdołał wywalczyć w sądzie wstrzymanie wykonalności wyroku do czasu rozpatrzenia kasacji, ale nawet przed tą decyzją sądu ani myślał oddawać pieniądze. Prawnicy banku argumentują, że nie wiedzą ile pieniędzy mają oddać i jak dalej liczyć oprocentowanie, w umowie określone jako "zmienne". Sytuacja jest więc taka, że nie wystarczyło, że dany zapis w umowie zakwestionował Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, nie wystarczyło też, że jego wyrok potwierdził sąd cywilny w ramach procesu zbiorowego. Efekt przynoszą dopiero indywidualne pozwy o zwrot konkretnej kwoty, składane przez poszczególnych klientów.

W jeszcze dziwniejszej sytuacji są państwo Monika i Sebastian, którzy byli już bohaterami jednego z moich wpisów blogowych. Dokonali oni rzeczy wielkiej, mianowicie w indywidualnym procesie z Bankiem Millennium doprowadzili do prawomocnego orzeczenia, z którego wynikało, iż bank musi im oddać pieniądze pobrane z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Sąd uznał, że takie ubezpieczenie to żadne ubezpieczenie, bo klienci nie byli ani jego stroną, ani nie mogli otrzymać z tytułu zapłacenia składki żadnych benefitów (mógł je otrzymać tylko bank). W 2007 r. Monika i Sebastian zapłacili 3000 zł składki, a trzy lata później - kolejne 7000 zł z górką. Przy drugim z "pobrań" nota bene okazało się, że bank błędnie policzył składkę (tu klienci skorzystali z informacji w blogu, bo i "aferkę" z omyłkowymi naliczeniami składek byłem łaskaw nagłośnić). Trzeciej składki, w 2013 r., wyliczonej przez bank na 9200 zł, już nie zapłacili, tylko poszli do sądu. I wygrali. Wyrok był jednoznaczny: bank ma zwrócić 10.300 zł, bo zapis z umowy dotyczący ubezpieczenia niskiego wkładu nie wiąże stron.

Po drodze bank próbował namówić klientów na zamianę składki ubezpieczenia na prowizję, kusząc obniżką kwoty i rozłożeniem jej na raty. Klienci doszli do wniosku, że to podstęp i nie dali się namówić na podmiankę. Wyrok zapadł w październiku 2014 r. Wydawało się, że teraz to już pójdzie z górki. Ponieważ jednak dni upływały, a bank nie zwracał zasądzonej zapłaty, Monika i Sebastian sporządzili pismo, w którym zwracają się z prośbą o "dokonanie przelewu zasądzonych środków na wskazane konto w mBanku". Co zrobił Bank Millennium? Nie zgadniecie. Owszem, przelał pieniądze, ale nie na wskazany przez klientów rachunek, lecz na konto kredytu. Na tym koncie od maja 2013 r. istniał debet związany z tym, iż Monika i Sebastian nie zapłacili trzeciej składki ubezpieczenia niskiego wkładu - 9200 zł. Od tego czasu bank naliczał odsetki, a Bank Millennium samowolnie pokrył ten debet z pieniędzy wygranych przez klientów w sądzie.

"Dla nas, pomimo tego, że od ponad dwóch lat sygnalizujemy bankowi bardzo trudną sytuację finansową naszej rodziny i domagamy się prolongaty w spłacie rat kredytu – nie zostało już nic. Bank nie chciał też podjąć z nami rozmów o prolongacie spłat rat kredytu, a teraz zabrał należne nam na mocy wyroku sądu pieniądze"

- piszą w liście do mnie Monika i Sebastian. Choć im się nie przelewa, postanowili nie odpuszczać i wynajęli prawnika, który wysłał do Banku Millennium wezwanie przedsądowe. Stało w nim, iż klienci wzywają bank do dokonania przelewu zasądzonych środków na konto w mBanku oraz spisania aneksu do umowy kredytu hipotecznego. Bo skoro sąd uznał ów zapis za niewiążący klientów, to umowę - zdaniem klientów - warto byłoby sformułować na nowo. Co bank na to? 

bank_millenniumodpowied

Bankowi prawnicy wymodzili - o ile dobrze rozumiem przywołany powyżej fragment - że przecież proces dotyczył dwóch poprzednich składek, a nie tej trzeciej, którą bank w tzw. międzyczasie zdążył klientom naliczyć. A ponieważ naliczenie nastąpiło jeszcze w 2013 r., przed prawomocnymi wyrokiem sądu, to bank nie może go anulować. Genialne, prawda? Jak postępowanie banku widzi się z prawomocnym wyrokiem sądu? Oceńcie sami, kontemplując fragment wyroku:

„Skutkiem zastosowania w umowie lub wzorcu klauzuli niedozwolonej jest brak mocy wiążącej tego postanowienia, a co za tym idzie uznanie, że pozwany nie mógł żądać od powodów pokrycia kosztów umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Ponieważ kwota ta została od powodów ściągnięta, po stronie pozwanego zaistniała sytuacja bezpodstawnego wzbogacenia kosztem powodów (art. 405 k.c.), dlatego powodom należy się jej zwrot"

Bank wspaniałomyślnie zaproponował klientom, że obecnie mogą wybrać jedną z alternatywnych form ubezpieczenia niskiego wkładu własnego: zgodzić się na wyższą o 0,5% marżę kredytu lub też opłacić "prowizję za zwiększone ryzyko banku z tytułu występowania niskiego wkładu własnego". Wysokość tej prowizji, płatnej z góry, ma być niższa od kosztów dotychczasowego ubezpieczenia niskiego wkładu. W związku z tym, że sąd anulował zapis o ubezpieczeniu niskiego wkładu, a bank widzi w swoich księgach rachunkowych zwiększone ryzyko, to jeśli klienci nie będą umieli się zdecydować, to nie wiadomo czy umowa będzie mogła być kontynuowana.

"Jak widać Bank Millennium nie robi sobie nic z faktu, że jego klienci są w bardzo trudnej sytuacji finansowej, że oczekiwali na wypłatę zasądzonych środków celem uregulowania m.in. długów za czynsz. Bank nas totalnie lekceważy i nie szanuje. Nie daje nam wyboru. Znowu musimy iść do sądu i domagać się zwrotu tej trzeciej składki oraz wpisania aneksu do umowy o likwidacji ubezpieczenia niskiego wkładu. To wszystko zajmie dużo czasu i kosztuje pieniądze, których nie mamy"

- piszą do mnie czytelnicy. Bankowi gratuluję dobrego samopoczucia. Nagłaśniając tę sprawę liczę na to, że bank nie będzie dłużej sabotował wyroku sądu Tu powinien zadziałać zdrowy rozsądek, przyzwoitość biznesowa i elementarna, ludzka uczciwość. Wspomina o niej w piśmie do banku rzecznik konsumentów, który wziął panią Monikę i jej męża w obronę:

 millennium_rzecznik_konsumentw1

Sąd uznał, że bank kantował, bo wpisał do umowy klauzulę, która łamie dobre obyczaje i narusza uczciwość kupiecką. Wyrok nie budził żadnych wątpliwości interpretacyjnych. W tej sytuacji bank - wiedząc, że klienci są w tarapatach finansowych - zamiast posypać głowy popiołem, przeprosić i obiecać poprawę, postanawia robić klientom na złość. Przy takim podejściu do klientów obawiam się, że wydawanie dziesiątków milionów złotych na reklamy z blogerami na wielbłądach może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

JAK ODCZYTAĆ LISTĘ TRANSAKCJI Z CUDZEJ KARTY? Zapraszam Was do obejrzenia krótkiego filmu, na którym pokazuję jak z użyciem zwykłego smartfona możecie zadać szyku na spotkaniu rodzinnym i spróbować odczytać lisę transakcji z karty płatniczej znajomego lub, dajmy na to, teściowej ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 18 lutego 2015 09:07

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 09:15:29:

    Panie Macieju,

    "Wspomina o niej w piśmie do banku rzecznik konsumentów, który wziął panią Monikę i jej męża w obronę:"

    co napisał rzecznik konsumentów?

  • robal_pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 09:21:45:

    Hmm.. skoro bank nie wykonał wyroku sądu i nie przelał pieniędzy to znaczy, że ma kłopoty finansowe. Skoro ma kłopoty i nie reguluje swoich zobowiązań to jest bankrutem. Ja bym złożył do sądu wniosek o uznanie banku za bankruta...

    Albo inaczej, poszedłbym do komornika. W końcu ostatnio komornicy są znani ze skuteczności swoich działań. Komornik zająłby na przykład jakiś oddział banku warty milion, sprzedał za 30 tysięcy, zwrócił pokrzywdzonym 10 tysięcy a resztę zatrzymał na poczet wynagrodzenia za czynności komornicze...

  • rtpm napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 09:41:09:

    Przychodzi na język tylko jedno stwierdzenie. K*RWA MAĆ!

    Jak można tak postępować. Czemu te sk****syny nie dostaną kary finansowej 10% przychodów za takie - liczne - praktyki ??!!!

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 09:51:20:

    Panie Redaktorze,
    z ciekawości zapytam: ilu takich przypadków Panu potrzeba, aby uznać, że jeden bank z drugim realizują za pomocą UNWW zorganizowany szwindel?

    Są tutaj tylko dwie możliwości:

    1) w Banku Millennium zasiadają kompletni idioci - przecież skoro BM przegrał dwuinstancyjny proces o dwie składki UNWW, to jest jasne, że kolejny identyczny proces o składkę trzecią przegra w dokładnie taki sam sposób choćby ze względu na powagę rzeczy osądzonej. Trzeba być kompletnym idiotą, aby tracić 4 tys. na koszta sądowe przeciwnika przy przedmiocie sporu rzędu 10 tys., jeśli się wie, że się przegra z całą pewnością. (a i w takiej sytuacji niewykluczone jest odszkodowanie dla tych klientów).

    2) w Banku Millennium zasiadają przekonani o własnej bezkarności oszuści - którzy mają gdzieś wyroki sądów, otwarcie nie zamierzają ich respektować, a do tego będą mieć frajdę, że zrujnują tych dwoje ludzi.

    Proszę popatrzeć przez moment na sprawę z perspektywy tych dwojga klientów:
    ta sprawa idealnie pokazuje bezradność konsumenta w starciu z taką machiną jak bank. Masz pan wyrok sądu, że mamy oddać płaszcz? Ale my nie mamy pańskiego płaszcza - i co pan nam zrobi? Przyszedł z wyrokiem, cham się uprze i mu daj. Skąd wezmę, jak ni mom?.

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:04:37:

    Więcej wyroków w sprawie UNWW do pobrania:
    www.pozwalembank.pl/ubezpieczenie-niskiego-wkladu-wlasnego-mbank/
    www.pozwalembank.pl/unww-mbank-zamien-skladke-wyzsza-marze/
    www.pozwalembank.pl/unww-wyrok-pierwszy-pozew-zbiorowy/

  • fafarafa13 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:05:44:

    To jest typowy przykład przestrzegania prawa przez banki. Jak to mówi pan Pietraszkiewicz, w Polsce nie zapadły niekorzystne wyroki sądowe dla banków....jak widać nawet niekorzystny można zmienić na korzystny więc w sumie mówi prawdę...tak samo jak o spłacalności kredytów walutowych, zamienić zagrożony kredyt na PLN i walutowe się świetnie spłacają....mam nadzieję, że z tej afery wyniknie kilka pozytywnych zmian w prawie bankowym dla ogółu. Ja tymczasem szykuję swój własny pozew w sprawie mojego kredytu, który będzie ostrym zaskoczeniem dla mojego banku i banków w Polsce bo w te krzaki na wyboistej drodze kredytowców nikt u nas jeszcze nie wchodził ;-)

  • dzemeuksis napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:08:43:

    Ale co tym pokrzywdzonym ludziom po karze finansowej dla banku. Przede wszystkim to oni powinni dostać rekompensatę w wysokości wielokrotności kwoty, od której zapłacenia im bank się uchyla.

  • kaczan11 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:10:08:

    Myślę, że w takiej sytuacji najlepsza by była odpowiedzialność majątkowa osób piszących takie bzdury. Ktoś napisał taką odpowiedź. Nie zrobił tego system. Więc został Bank narażony na stratę, także wizerunkową. Dlatego należy pociągnąć takiego delikwenta do odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną umyślnie.

    Drugim aspektem który nie jest tu przedstawiony, to informacja skąd się wziął ten dług po stronie klienta. Dlaczego te osoby dostały kredyt, skoro nie miały zdolności do spłaty? Dlaczego te osoby wzięły kredyt? Czy nie manipulowały swymi dochodami i zobowiązaniami by podkręcić swą zdolność kredytową? Toć to jest oszustwo.

    Dlaczego analityk bankowy nie wychwycił tego typu nadużyć? Czy nie powinien za to zapłacić?

    Nie podoba mi się też latanie ze wszystkim do sądu. Idziemy w stronę modelu amerykańskiego, gdzie strach nawet będzie "pierdnąć" na ulicy, aby kogoś nie urazić i aby nie chciał odszkodowania. Na tym wszystkim zarabiają tylko prawnicy, a wprowadza to tylko nienawiść w narodzie i brak wzajemnego zaufania.

    Reasumując:
    Jeżeli jest już wyrok sądu, to należy go przestrzegać.
    Z drugiej strony takim samym "sk...syństwem" jest pójście klientów do sądu. Wiedzieli, że biorą kredyt "na krechę", bez wymaganych przez Bank zabezpieczeń i że bez tego nie otrzymaliby kredytu. W związku z tym powinni mieć choć trochę przyzwoitości i zapłacić za to, że dostali ten kredyt mimo iż nie powinni.

  • fafarafa13 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:15:13:

    Powinien być wjazd KNF do banku, przetrzepanie całej sprawozdawczości, dorąbana kara taka,że majtki z wrażenia zarządowi spadną i odszkodowanie dla tych ludzi....w USA banki same wypłacają miliardy odszkodowań bez wyroków sądowych/spraw sądowych za toksyczne produktu, robią to ze strachu przed wjazdem Departamentu Skarbu...w GB w ostatnich latach banki wypłaciły ponad 22 mld funtów odszkodowań za wszystkie cuda na kiju które wyczyniały....tylko u nas lobbing bankowy jest na maxa silny...i Polska to jest eldorado w Europie jesli chodzi o zyski, wystarczy przejrzeć regionalne sprawozdania.....
    Przykład nie z Polski, firma po sąsiedzku przez płot za zmowę cenową na lokalnym rynku dostała karę rocznych przychodów i nikt się nie przejmował jej płynnością ani czy ma pokrycie finansowe na zapłatę

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:47:44:

    @kaczan11

    O czym Ty w ogóle?

    Ludzie poszli do sądu, bo bank im wmontował w umowę ubezpieczenie, które od niczego ich nie ubezpiecza (co przed nimi ukryto), a za które muszą płacić. Sposób narzucania im tego kosztu to jest zbójectwo. Pomijam już, że na podstawie tych niedozwolonych zapisów umownych bank może zażądać od kredytobiorców zwrotu praktycznie każdej kwoty, którą sobie sam wyliczy, i nazwać ją "składką za UNWW".

    Weź sobie, na litość boską, poczytaj orzeczenia sądowe I i II instancji w tej sprawie, to może zrozumiesz, o czym rozmawiamy. Bo z tego, co napisałeś, wynika, że to bank jest tutaj biednym pokrzywdzonym przez własnych niekompetentnych pracowników, a klienci to właściwie oszuści - tylko dlatego, że chcieli kredyt na 100 proc. LtV, a nie na 80 proc.

    Sprawa jest prosta:
    UNWW na tych zasadach to wzorcowe robienie klientów w trąbę - sąd orzekł to w dwóch instancjach i kazał oddać pieniądze pobrane na tej podstawie. Bank je niby oddał, ale tak naprawdę "oddał je sobie", tzn. oddał tylko po to, żeby je po raz kolejny pobrać bez podstawy prawnej. Żadnych logicznych wygibasów nie trzeba wykonywać, żeby to dostrzec.

  • kris0s napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 10:56:29:

    Co może zrobić obywatel ? Omijać szerokim łukiem Millenium i mBank. Swoją drogą kto lokuje swoje pieniądze w tak niewiarygodnych "bankach" ?
    Od kilku lat ma każdy telefon z Millenium odpowiadam - a pamięta pan/pani opcje walutowe ?I już mam namolnego konsultanta z głowy co i wszystkim innym, chcącym się uczyć na cudzych błędach, polecam.

  • kaczan11 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 12:10:24:


    Weź sobie, na litość boską, poczytaj orzeczenia sądowe I i II instancji w tej sprawie, to może zrozumiesz, o czym rozmawiamy. Bo z tego, co napisałeś, wynika, że to bank jest tutaj biednym pokrzywdzonym przez własnych niekompetentnych pracowników, a klienci to właściwie oszuści - tylko dlatego, że chcieli kredyt na 100 proc. LtV, a nie na 80 proc.


    Nie przeczytałeś tego co napisałem.
    Uważam, że zgodnie z prawem Bank powinien zapłacić bez szemrania, a aby lepiej to wyegzekwować dobrze by było pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpisaujące głupoty, bo to nie Bank wypisujące takie dyrdymały, tylko ludzie. Tyle i kropka. Tu kończy się moja "opinia prawna". Druga cześć mówi o sprawiedliwości i uczciwości. Klienci nie powinni dostać kredytu. Dostali bo się umówili z Bankiem na opłacanie dodatkowej prowizji za brak wymaganych środków. Zostało to nazwane "ubezpieczeniem". Prawnicy i klienci udają teraz idiotów, że to nie ubezpieczenie i nie powinni tego płacić. A przedmiotem umowy był kredyt i zabezpieczenie jakoś brakującej kwoty na co klienci się zgodzili.

    Aby to lepiej zobrazować różnicę między prawem a taką prostą ludzką sprawiedliwością posłużę się przykładem:

    Jan Nowak jest wójtem w Pcimiu Dolnym. Lubi sobie jeździć autem na dwóch gazach. Krzysztof Kowalski powiedział o tym głośno. Prawnicy Nowaka oskarżyli Kowalskiego o zniesławienie, gdyż nie miał dowodów. Kowalski widział Nowaka który się zatacza, ale prawnicy wykazali, że mogło mu się wydawać, bo nie miał alkomatu. A nawet gdyby miał, to na pewno by nie był z atestem. Więc Kowalski zgodnie z prawem jest winny. Nowak jest "czysty niczym łza". A biorąc wszystko na zdrowy rozum wiemy kto ma rację i kto jest przestępcą.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 12:32:16:

    Kaczan11,
    dobrze, że ubezpieczenie wziąłeś w cudzysłów "Zostało to nazwane "ubezpieczeniem""

    Może nie wiesz jakby zadziałało w praktyce. "Dobry" bank dostałby odszkodowanie, a firma ubezpieczeniowa "poprosiłaby" kredytobiorcę o oddanie tego, co dostał bank.
    Super!

    I co? kredytobiorca dostaje w d.. dwa razy, i wg ciebie bank jest OK?

    Czytaj uzasadnienia wyroków, zanim coś wypocisz.

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 12:46:12:

    @Kaczan11

    Nadal "nie znam się, to się wypowiem".

    1. Klienci przy zawieraniu umowy nie umawiali się z bankiem na żadną "prowizję". Dopiero po fakcie się okazało, że w praktyce jest to prowizja i to w wysokości, którą bank może zupełnie arbitralnie kształtować. Służę szczegółami.
    2. Bank określił tę konstrukcję w umowie jako "ubezpieczenie" (opłacane przez klienta), aby stworzyć pozór, że to klient jest tu ubezpieczonym, nie bank. Wielu klientów do dzisiaj nie rozumie, jak działa UNWW - bo w banku im tego nigdy nie wyjaśniono; ani przy zawieraniu umowy, ani później. Wiedzą tylko tyle, że mają je opłacać.
    3. Klient ma płacić, ale nie ma dostępu do umowy ubezpieczenia ani do rozliczeń między bankiem a ubezpieczycielem - więc nie wie, czy do ubezpieczyciela wędruje 100 proc. składki, której żąda bank, czy 50 proc., czy 10 proc. To jest furtka do zorganizowanego szwindlu.

    Podsumowując:
    1. Najwyraźniej nie wiesz, jak działa ubezpieczenie niskiego wkładu własnego jako mechanizm.
    2. Najwyraźniej w dalszym ciągu nie przeczytałeś orzeczeń w tej sprawie - i pewnie nie wiesz, że z ubezpieczeniem niskiego wkładu sądy obchodzą się dość bezlitośnie.
    Ergo: dokształć się.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 13:54:30:

    Czy ktoś potrzebuje więcej powodów aby bankowcom latarnie i gałęzie przygotować?
    To nie jest pytanie czy ale kiedy...

    Przepraszam za okeślenie, ale nie znam łagodniejszego dla tej sytuacji: sqrwysyni pracują w bankach.

  • rob973 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 14:24:25:

    Nie skuteczność organów państwa choć nie zaskakująca jest przerażająca. Lobby bankowe ma się dobrze i śmieje się takim ludziom w twarz. Nic się nie zmieni dopóki obecny układ będzie przy władzy. Opozycja również nie ma nic ciekawego do zaproponowania forsując jakieś absurdalne pomysły i rozdawanie pieniędzy z kapelusza i teorie spiskowe. Jedynie zorganizowany ruch obywatelski mądrze zarządzany i prowadzony może wymusić konieczne zmiany prawne.

  • symulator-karmy napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 14:44:11:

    Panie Macieju, a może zrobiłby Pan taki mały niechlubny ranking banków pokazujący jak ogólnie banki podchodzą do klientów? Na bazie przesyłanych przez czytelników materiałów na pewno miałby Pan mnóstwo danych.

    Można byłoby wyszczególnić - jaki procent taki sporów kończy się ugodą lub uznaniem reklamacji, jaki procent w sądzie (negatywnie dla banku), w jakim procencie spraw bank robi klientom złośliwości a w jakim zachowuje się po ludzku i uprzejmie wynagradza pokrzywdzonym klientom swoje błędy.

    Nam ułatwiłoby to wybór, a banki widziałyby nie tylko obiegową opinię ale twarde dane. Może nawet ktoś by się tym przejął. ;)

  • 0harmony napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 14:44:23:

    Na mBank zbiera się druga - po Grupie na Bank - grupa kredytobiorców typu CHF.

    Tym razem nie chodzi o oprocentowanie, ale o "odfrankowienie" posiadanych umów kredytów hipotecznych.

    goo.gl/b9YPwR

  • seaborgh napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 15:20:57:

    Panie Macieju, a może napisałby Pan o sposobach frankowiczów na finansowe przetrwanie. Jako odpowiedź na moje rozżalenie powstałą sytuacją i uczuciem niesprawiedliwości społecznej jak również deseperacką próba zdobycia środków na kredyt wydałem grę która pozwala upuścić trochę pary wszystkim tym którzy czują sie podobnie. Tu jest link: Zabij Franka
    Byłbym wdzięczny gdyby Pan wspomniał o tym w jednym ze swoich artykułów. pozdrawiam

  • netpozyczka24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 15:38:57:

    Banki to ciągle zbyt wielki zakres samowolnego kreowania rzeczywistości w zakresie finansów. Co więcej tak silne loby bankowe w naszym kraju, skutecznie zabezpiecza różne ciemne interesy banków. Wszyscy widzą i wyrażają swoje oburzenie na pożyczki firmy pozabankowe a banki ciągle korzystają z dużego zakresu tolerancji i wyrozumiałości, przez konsumentów finansowych.
    netpozyczka24.pl

  • marcinek-m napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 17:52:50:

    Ja na ich miejscu, mając prawomocny wyrok w ręku od razu zawnioskowałbym o klauzulę wykonalności i poszedł do komornika. Wtedy bank pieniądze oddałby komornikowi (lub wpłacił na jego konto) a ten przekazałby wierzycielowi na taki rachunek jaki chce.

    Widok zdziwionych klientów gdy do oddziału wparowuje komornik i zajmuje wyposażenie - bezcenne!

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 18:28:04:

    A to ci drobne cwaniaczki. Pieniędzmi Klienta zapłacili kolejną bezprawną wymagalność.

    A ja bym i tak zrobił nawet teraz, po tym dziwnym przelewie, tak jak Marcinek-m radzi - poszedł bym do komornika z nakazem zapłaty. Niech wyegzekwuje, a zanim się wyjaśni ze bank gdzieś coś przelał, komornik już to ściągnie. Szyte grubymi nićmi, ale może warto zaryzykować, niech sobie bank później wyjaśnia, może niech do sądu nawet idzie :D
    Klient i tak może zgodnie z prawdą oświadczyć, że pieniądze do niego NIE DOTARŁY na wskazane konto, choć tego żądał, w piśmie i oficjalnie, a nawet prawomocnie. Więc jest podstawa do egzekucji.
    IMHO, istotą (nie literą prawa) jest zwrot należności (tu następuje niejako trwały wzrost aktywów)- a ten nie zaszedł wobec Klienta.

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 18:29:41:

    W związku ze wzrostem ceny franka, wiele osób zastanawia się nad tym czy przeczekać czy przewalutować kredyt. Też nad tym myślałem, póki nie przeczytałem tego artykułu: independenttrader.pl/315,kredyt_frankowy_-_splacac_czy_przewalutowywac.html

  • jozef53 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 20:29:16:

    "Bankowi gratuluję dobrego samopoczucia."

    No przecież to nie bank się podpisał pod tymi bzdurami. Bank nie ma rąk. Podpisała się jakaś osoba. Kto jest tym skurwysynem?

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 21:10:29:

    jak mi jeszcze ktoś napisze że Bank to instytucja zaufania publicznego to kogoś trzasnę...

    Swego czasu dostałam po reklamacji zwrot ubezpieczenia pomostowego za okres po wpisie do hipoteki. Mam w BM dwa konta, techniczne do obsługi kredytu (z którego nic nie można wypłacić) i konto internetowe (zwykłe konto z pełną funkcjonalnością) zgadnijcie na jakie konto BM przelał niesłusznie pobrane składki???
    Szlag mnie jasny trafił jak to zobaczyłam...

  • kaczan11 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 23:17:42:

    @niezawistny.polak
    2. Najwyraźniej w dalszym ciągu nie przeczytałeś orzeczeń w tej sprawie - i pewnie nie wiesz, że z ubezpieczeniem niskiego wkładu sądy obchodzą się dość bezlitośnie.
    Ergo: dokształć się.


    W krajach arabskich sądy równie bezlitośnie (a nawet bardziej) obchodzą się z kobietami zgwałconymi uważając je za winne cudzołóstwa.
    Ergo: naucz się czytać ze zrozumieniem.

    Ja nie napisałem, że klient banku nie jest w zgodzie z prawem. Nie jest natomiast w zgodzie z moim systemem wartości, którym jest uczciwość. W normalnych warunkach (bez tego "ubezpieczenia") klient nie dostałby kredytu, bo nie spełniał kryteriów. W tym momencie mim zdaniem powinniśmy się zatrzymać, a nie szukać wykrętów aby wykazać, że to Bank jest zły, a klient cacy. Gdy chciał mieszkanie, to było ok. Teraz nie spełnia warunków kredytu (bo LTV nie powinien być wyższy niż 80%) i próbuje kombinować. Jeśli nie chce płacić niech zaproponuje inne rozwiązanie. Może np. spłacić brakującą kwotę do 80% LTV. Może dołożyć zabezpieczenie na innej nieruchomości.

    Byli prawnicy którzy z art. 69 ust. 1 ustawy " Prawo Bankowe" wnioskowali, że odsetki co do zasady nie mogą być ujemne, więc nie można przyjmować ujemnej stawki LIBOR. Czy uważasz, że gdyby sąd przyznał rację, to by było ok, bo by było zgodne z definicja kredytu? Moim zdaniem nie byłoby to właściwe, gdyż LIBOR jako odnośnik referencyjny określa koszt pozyskania pieniądza przez bank (tak w skrócie myślowym). Więc skoro koszt ma ujemny, to powinien ten koszt uwzględnić (skoro się z klientem umawiał na koszt + marża) Żadne tłumaczenia prawników nie przekonałyby mnie, że LIBOR = 0 jest właściwy. Tak samo jak po ekwilibrystyce prawników brukselskich nie uważam, że marchew jest owocem. A podobno jest :).
    Żadna ustawa, przepis, czy rozporządzenie nie zmieni mego zdania.

  • kazimierz napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/18 23:49:23:

    Witam. Polecam analizę zmian czekających klientów hipotecznych w tym CHF Nordea przejętych przez PKO BP...
    Jednostronna zmiana np. wcześniejsza spłata 2% a w umowie z 2010 r 0%. Obowiązkowa karta do konta kosztowała bezwarunkowo 1,50 pln/m-c teraz 2,25 pln/m-c a od kwietnia 9,90 pln/m-c (chyba że obrót bezgotówkowy kartą przekroczy 300 pln/m-c). Opłata 0,10 pln za złożenie poświadczenia hasłem jednorazowym w celu autoryzacji przelewu - wcześniej 0 pln. Zmiana kosztu wyjęcia gotówki z bankomatu z 0 pln w WBK oraz eCard na 3% minimum 5 pln, z innych bankomatów z 4 pln za 3% nie mniej niż 3%, analogicznie w kasach i instytucjach (cokolwiek to oznacza).
    Przelew w banku lub poza bank teraz kosztuje 0 pln, ma kosztować 2,99 pln ale to ponoć obniżka z 5 pln....

    Niby PKO BP ładnie się zachowało obniżając z miejsca spread na CHF ale zrobili to tylko i wyłącznie w swoim interesie; obniżka tylko do czerwca a ludziska nie będą się przenosić do walutomatu na zakup waluty...

    Karty nie używam, jest jednym z obowiązków wyszczególnionych w umowie kredytowej.
    Konta na techniczne nie próbuję zmieniać bo inny wymóg to wpływ przeszło 2 x wysokośi raty co miesiąc w tym banku....
    Czuję oddech oszuścików na plecach. Jak Pan Braciak z tymi malutkimi *** nutrii...

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 07:54:13:

    @kaczan11

    Ty trollujesz, dyskutujesz czy udajesz głupiego? - bo mam wątpliwości.

    1. Każde orzecznictwo w każdej sprawie można podważyć głupawym porównaniem, że sądy to nie zawsze halo, bo "w krajach islamskich to i tamto". Litości.

    Fakty są takie, że zdecydowana większość dotychczasowych spraw o UNWW w polskich sądach zakończyła się: 1) uznaniem zapisów dot. UNWW za zapisy niedozwolone, 2) zwrotem składki na rzecz klientów. Tak jak w tym przypadku.

    I uwaga: sądy powoływały się tu na art. 385 KC, który mówi, że to są postanowienia łamiące DOBRE OBYCZAJE i rażąco naruszające INTERESY KONSUMENTÓW. Sorry, to nie są kategorie z podań ludowych, tylko z Kodeksu Cywilnego właśnie. Tak że nie bajaj nam tutaj, że Twoja "własna uczciwość" ma z tym jakieś problemy, bo to jest po prostu stawianie sprawy na głowie.

    2. Insynuowanie klientom, że idą z UNWW do sądu "nie spełniają warunków kredytu i próbują kombinować", jest aktem albo totalnej bezczelności, albo zupełnego niezrozumienia, o co tutaj chodzi.

    Przecież Ci właśnie, facet, tłumaczę i powtarzam jak krowie na rowie:

    1) UNWW nie jest mechanizmem do zabezpieczenia LtV wyższego niż 80 proc. (a na pewno: nie w pierwszej kolejności), tylko do rąbania klienta za pomocą prowizji o arbitralnej wysokości, wprowadzonej do umowy tylnymi drzwiami. Gdyby było inaczej, to bank by nie miał problemów z informowaniem klienta, w jaki sposób to ubezpieczenie działa i ile realnie kosztuje. Klienci tego nie wiedzieli i nie wiedzą - i to nie jest kwestia czyjegoś zaniedbania, tylko systemowej praktyki we WSZYSTKICH bankach.

    2) W obecnych realiach bank może narzucić klientowi KAŻDY koszt UNWW ad infinitum poprzez jednostronną zmianę regulaminu. W ten sposób może kształtować koszty kredytu w sposób nieprzewidziany dla klienta - bo ten nie będzie mieć wyjścia, tylko będzie musiał nowy regulamin przyjąć. Sorry, to jest patologia - możesz co najwyżej udawać, że jej nie dostrzegasz (co byłoby dla mnie o tyle zrozumiałe, że już kilka razy dowiodłeś, że nie wiesz jak wygląda i działa UNWW).

    3) Opowiadanie, że kredytobiorca "frankowy" może sobie dzisiaj - zamiast UNWW - "spłacić brakującą kwotę do 80% LTV" albo "dołożyć zabezpieczenie na innej nieruchomości", jest de facto domaganiem się, aby klient zmaterializował własną stratę rzędu sto-kilkaset tys. zł (dotychczas wirtualną), związaną z niezależnym od niego skokowym wzrostem kursu waluty.

    Podsumowując: nie wiem, czy próbujesz coś zrozumieć z tej sytuacji, czy trollujesz.

  • stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 09:19:31:

    Niestety jest to efekt nieprzemyslanej do konca decyzji.

    UNWW jest abuzywne, sluzylo zabezpieczeniu interesu wylacznie banku, bo gdy nastepuje likwidacja szkody, to owszem, ubezpieczyciel wyplaca brakujacy wklad bankowi, ale potem ten sam ubezpieczyciel wystepuje z regresem do klienta. Na tej zasadzie braku ekwiwalentnosci swiadczen mozna sie go pozbyc (ale uwaga! jest jeden wyrok w ktorym sad stwiedzil, ze mozliwosc dostania kredytu w takiej sytuacji to jest ten wlasnie ekwiwalent, wiec nie ma tak fajnie, ze sprawy sa do wygrania w cuglach )

    Ale jest to *kompletnie* odrebna sprawa od faktu, ze dla kredytow z LTV powyzej 80% konieczne jest dodatkowe zabezpieczenie. I bank jest to 'w prawie' chocby nie wiem co. Pozbywasz sie UNWW, musisz dodatkowo zabezpieczyc kredyt. Nie jest dodatkowo zabezpieczony, bank ma prawo wypowiedziec umowe. Ale szczerze mowiac watpie, ze to zrobi. Dlaczego? Ano dlatego, ze postawienie kredytu w CHF w stan wymagalnosci wyglada wg bankow tak, ze przeliczany jest on na zlotowki w danym dniu i wystawiany jest BTE na ta kwote. Niestety takie postepowanie nie znajduje potwierdzenia w sadach, juz dwa razy sady podwazyly takie BTE.

    Dlatego w tym przypadku stwierdzenia, ze bank nie widzi opcji do kontynuowania umowy to straszenie.

    Podwyzszenie marzy jest IMHO jak najbardziej OK, w koncu taki niezabezpieczony do konca kredyt jest bardziej ryzykowny, tu nie ma watpliwosci. Tyle, ze w momencie brania kredytu marza juz byla z reguly uzalezniona od LTV ;) Wiec bank niby sobie juz to uprzednio skalkulowal, tyle, ze jeszcze na stole bylo oplacane UNWW.

  • stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 09:20:01:

    Dlatego trzeba walczyc uzywajac argumentu abuzywnosci klauzul indeksacyjnych.

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 09:50:57:

    @stefanek.burczymucha

    1. W tej jednej sprawie, o której piszesz, sąd i tak (tj. mimo założenia o ekwiwalentności świadczeń - które można zresztą łatwo obalić, o czym niżej) uznał UNWW za klauzulę abuzywną i nakazał zwrot składki - ponieważ były inne przesłanki, aby uznać te postanowienia za niedozwolone.

    2. Przecież klienci na ogół nie podważają tego, że bank może i powinien sobie dodatkowo ubezpieczyć to, co jest ponad 80 proc. LtV.
    Chodzi o to - i w tej kwestii się sądy wypowiadają - że bank nie powinien kosztu tego dodatkowego ubezpieczenia przerzucać na klientów, skoro sam jest uposażonym. De facto to jest przerzucanie na klientów kosztu prowadzenia własnej działalności gospodarczej i ryzyka związanego z transakcją (tak jakby klient nie był obciążony tym ryzykiem na dziesięć innych sposobów).

    3. Bank, sprzedając kredyty indeksowane z ukrytą prowizją (nazwaną "ubezpieczeniem") od niskiego wkładu, de facto ukrywał koszty kredytu. Czyli: sprzedawano ten kredyt jako tańszy, a taki to on nie jest.
    Tutaj mamy do czynienia po prostu z fundamentalnym wprowadzeniem w błąd co do przyszłych kosztów i arbitralnym kształtowaniem praw i obowiązków umownych. Jeśli to nie jest łamanie dobrych obyczajów i nieuczciwa praktyka rynkowa, to nie wiem, co nią jest.

    4. Argumentacja sądu, że samo otrzymanie kredytu na 100 proc. LtV jest ekwiwalentnym świadczeniem dla klienta w zamian za opłacanie UNWW (w wysokości jednostronnie ustalanej przez bank i na warunkach nieprzedstawionych klientowi), jest cokolwiek groteskowa i łatwa do obalenia.

    Po pierwsze: bank na tym kredycie tak czy inaczej zarabia via marża i odsetki. Bank pożycza X, a klient ma oddać X + marża + odsetki. To jest główne świadczenie stron, a nie dodatkowe koszty, które bank sobie gdzieś tam umieszcza na ósmej stronie umowy i może dowolnie kształtować regulaminem (zmienianym jednostronnie) przez cały czas jej trwania.

    Po drugie: jeśli używamy takiego argumentu, że "gdyby nie UNWW, to bank w ogóle nie chciałby udzielić takiego kredytu, tj. zawrzeć umowy" (uznałby, że mu się to nie opłaca) - to równie prawdziwy jest argument, że "gdyby klient znał koszty i konstrukcję UNWW, to mógł do takiej umowy w ogóle nie przystąpić" (bo też uznałby, że mu się to nie opłaca).

    Znamienne, że banksterska logika (którą w tym jednym przypadku sąd podżyrował) w ogóle nie bierze pod uwagę scenariusza, w którym klient mógł otrzymać przed zawarciem umowy kredytu indeksowanego rzetelną informację o kosztach i zasadach UNWW - i wcale nie musiałby tej umowy zawrzeć, bo uznałby, że normalny kredyt w PLN będzie go kosztować właściwie tyle samo, a będzie mniej ryzykowny.
    To, że tej informacji nie udzielano (nawet dzisiaj banki jej nie udzielają - i to mimo wyraźnego żądania klientów), jest pośrednim dowodem na to, że banki mają w tej kwestii ręce ugnojone po obojczyki.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 10:27:24:

    dla wszystkich, uważających że "widziały gały co brały".

    Mogę ze spokoje podpisać umowę, w której przedsiębiorca zawarł zapisy tożsame z klauzulami zabronionymi - one mnie nie obowiązują od początku trwania umowy.
    Podpis złożony przez przedstawiciela przedsiębiorcy jest tak samo ważny jak mój. Wiedział co podpisuje i na co się naraża stosując klauzulę zabronioną.

    W przypadku banków, te dostają należności, które im się nie należą - bezpodstawnie się wzbogacają - i muszą to oddać.

    Samemu nie można wziąć tej nadwyżki, lecz trzeba poprosić o jej zwrot. Kiedy? 10 lat na przedawnienie - wybór należy do klienta.

    Jak bank nie zareaguje na prośbę, to trzeba poprosić sąd, by ten nakazał zwrot bezpodstawnego wzbogacenia, ale już z odsetkami (dziś 8% - ktoś ma takie lokaty :)), kosztami sądowymi.

    Żeby nie być potraktowanym tak, jak bohaterowie bloga, trzeba od razu po uprawomocnieniu wyroku poprosić o nadanie klauzuli wykonalności i nakazu zapłaty.

    To komornik przyniesie nam to, co dla banku stanowiło bezpodstawne wzbogacenie.

    To prosta recepta. Choć wymaga duuuuużo cierpliwości i niestety wkładu finansowego na proces.

    Ale warto.

    "widziały gały co brały" zmieniłbym na "widziały gały co dawały"

  • walczacy_z_wilkami napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 11:31:09:

    @niezawistny.polak

    Dziękuję za Twój głos w tej sprawie. Zgadzam się w 100% z tym co piszesz, od razu widać, że wiesz co mówisz. Mam do Ciebie pytanie, sytuacja jest następująca:

    Kredytobiorca wziął kredyt w walucie na ponad 1 mln zł, wg Banku LTV wynosiło niemal 100%, bo bank sam oszacował taką wartość. W praktyce klient wpłacił ponad 120.000zł wkładu własnego w gotówce na poczet ceny zakupu lokalu na rynku pierwotnym (pierwszy szwindel żeby zawyżyć koszt składki UNWW). Po pewnym czasie ze względu na okoliczności losowe, kredytobiorca zaprzestał spłacania kredytu, bank wypowiedział umowę kredytową i zawnioskował do TU o wypłatę ubezpieczenia z tytułu UNWW. TU rozpatrzyło wniosek i oczywiście wypłaciło - ponad 200.000zł, po czym natychmiast poszło do Sądu po nakaz zapłaty, wskazując kredytobiorcę jako "sprawcę szkody" i przerzucając na niego ciężar wypłaconego świadczenia.

    Sęk w tym, że trafiło na przytomnego kredytobiorcę, który wniósł sprzeciw od nakazu zapłaty podnosząc szereg argumentów, m.in. fakt, że do zawarcia polisy ubezpieczenia między kredytobiorcą, a TU nigdy nie doszło. To że bank dogadał się z TU nie informując kredytobiorcy w żadnym, nawet najmniejszym zakresie, o warunkach zawartej między Bankiem, a TU polisy, o tym że klient nie ma żadnej ochrony, a jedynie służy tutaj za dawcę kasy, a także że TU w żaden sposób nie udowodniło wysokości świadczenia którego się domaga i jeszcze kilku istotnych aspektów w sprawie...

    Cała sytuacja z UNWW jest kuriozalna, ponieważ jak już wspominałeś - kredytobiorcę obarcza się składką, a w praktyce nie jest on w ŻADEN sposób chroniony, bo najpierw płaci składkę, a w razie zaistnienia wypłaty odszkodowania - żąda się od niego spłaty równej wypłaconemu odszkodowaniu. Bank w porozumieniu z TU dyma klienta produktem nazwanym "ubezpieczeniem", gdzie w praktyce żadnego ubezpieczenia nie ma i to m.in. brak oczywistego dowodu na zawarcie polisy - której przecież kredytobiorca nigdy nie zawarł, a rzekomo jest jej stroną, jest tu kluczowym argumentem przemawiającym na korzyść kredytobiorcy.

    Moje pytanie do Ciebie: czy znany Ci jest jakikolwiek wyrok Sądu, oddalający w takiej sytuacji powództwo TU wobec byłego kredytobiorcy? A jeśli nie, to czy Twoim zdaniem jest szansa na wygranie takiego procesu? Nie z samej zasady, że klauzula dot. UNWW jest abuzywna, tylko podnosząc odpowiednie zarzuty?

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 11:51:16:

    @walczacy_z_wilkami

    W kwestii przypadków realizacji roszczenia regresowego i spraw sądowych na tym tle - odsyłam do Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych. Ja takich wyroków nie śledziłem po prostu; natomiast wiem, że tam są i jakieś wnioski z uważnej lektury można wyciągnąć. Żałuję, że bardziej nie mogę pomóc ;-)

    Tak czy inaczej na etapie wypowiedzenia umowy przez bank i wystawienia przezeń BTE można i należy podważać to, co bank w takiej sytuacji wylicza sobie jako świadczenie wymagalne. No bo wylicza to na podstawie własnych tabel kursowych, a co na to Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, to już wiadomo (tutaj ten wyrok ze Szczecina się kłania).

  • 79gerda napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 14:13:51:

    Także jestem ofiarą ubezpieczenia niskiego wkładu w Millenium. W sumie od 2007 wpłaty w kwocie ponad 9000 PLN. Ostatniej uniknęłam, tylko dlatego że rodzice przepisali na mnie swoje mieszkanie i zostało ono wpisane do umowy w formie aneksu jako dodatkowe zabezpieczenie kredytu. Aneks oczywiście 500 PLN + opłaty w sądzie + notariusz + wycena mieszkania przez rzeczoznawcę, ale i tak wyszło mniej niż kolejna rata za ubezpieczenie. W zasadzie dopiero teraz zaczęłam wnikać i dowiadywać się, że bank bezprawnie pobiera te opłaty. Mnie te kwoty ubezpieczenia totalnie rozwaliły finansowo. Musiałam się na nie zapożyczyć i jeszcze je spłacam. Teraz już nie wiem. Iść z tym do sądu? Warto? Opłaty prawne, sądowe i to wszystko przerażają mnie. Brakuje mi też na ten temat wiedzy. Zastanawiam się czy też prawnik i te wszystkie koszty nie wyjdą tyle co kwota zwrotu jaką bym się domagała. Jak uważacie? Warto jednak założyć sprawę? Będę wdzięczna za sugestie.

  • walczacy_z_wilkami napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 14:34:55:

    @niezawistny.polak
    Dziękuję za wskazówki. Odnośnie BTE sprawa zmierza w doskonałym kierunku, z bankiem nie będzie problemu. Kwestią sporną pozostaje jedynie TU, ale i z tym sobie poradzimy :)

    @79gerda
    Moim zdaniem warto iść do Sądu w takiej sytuacji, bo jak pokazuje życie - da się wygrać. A mając podobny wyrok w bliźniaczej sprawie szanse są jeszcze większe. Koszty sądowe trzeba wyłożyć, ale w przypadku wygranej to strona pozwana będzie zmuszona pokryć wszystkie koszty, zatem jeśli dobierzecie odpowiedniego prawnika, sprawa powinna być dość prosta, a poniesione koszty zostaną zwrócone. Jeśli chcesz to dam Ci namiary na kogoś kto mi pomógł, porozmawiaj i wtedy podejmiesz decyzję.

  • stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 14:53:32:

    @79gerda

    Jestes w komfortowej sytuacji, masz sprawe uregulowana (dodatkowe zabezpieczenie), tak wiec idz i wywalcz zwrot. Bank nic nie bedzie mogl Ci zrobic. Powodzenia!

  • witekp74 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 15:16:06:

    Panie Maćku czy ta sprawa została zgłoszona jako skarga do KNF ?

  • adamfur napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 16:04:13:

    Nie rozumiem dlaczego nie poszli z prawomocnym wyrokiem do komornika. Zajął by niezwłocznie rachunek banku i po sprawie.

  • 79gerda napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/19 23:28:25:

    @walczacy_z_wilkami Dzięki bardzo. W życiu nie zakładałam sprawy wobec nikogo. Czy wiadomo ile trwały podobne sprawy? Jaki to zajęło czas? Czy w przypadku wygranej przegrana strona pokrywa koszty sądowe i też koszty moje wynikające z opłacenia prawnika? Chętnie skorzystam z polecenia kogoś sprawdzonego. Będę wdzięczna.

  • walczacy_z_wilkami napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 13:34:11:

    @79gerda

    Zadzwoń do mojego doradcy Piotr Soboń 532 524 524 , powie Ci do kogo się zwrócić. Dla prawników znających temat to podobno łatwa sprawa. Z tego co wiem to po wygranej sprawie (ok 1 - 1,5 roku ale to zależy od sądu zapewne) kosztami procesu obciążana jest strona która przegrała, w dodatku ma obowiązek zwrócić Tobie koszty Twojego prawnika.

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/20 18:04:01:

    @79gerda

    1. Jeśli chodzi o czas trwania sprawy:
    pół roku to minimum. Realnie patrząc: rzeczywiście rok-półtora. Nie sposób tego przewidzieć, bo w każdym sądzie jest inaczej i zależy to zarówno od stopnia komplikacji sprawy, jak i od tego, czy bank się uprze i będzie apelować (z tych dotychczasowych spraw wynika, że apeluje - ale raczej bez skutku).

    2. Jeśli chodzi o koszty:
    - będzie je w stanie wycenić wyłącznie prawnik, do którego się Pani uda,
    - jak Pani zadzwoni do 5-10 radców, to orientacyjny koszt sprawy może się z tych rozmów wyłonić,
    - zasada jest taka: pozwy indywidualne w tych sprawach są droższe, ale toczą się szybciej - zbiorowe są tańsze, ale toczą się wolniej,
    - można się próbować umówić z prawnikiem na tzw. success fee,
    - po wygranej sprawie otrzymuje Pani zwrot obsługi prawnej oraz kosztów sądowych.

    c.d. jutro, jak znajdę chwilę czasu ;-)

  • crazz.c napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/22 10:40:34:

    @niezawistny.polak, @walczacy_z_wilkami:

    Bank Milenium wystąpił o 'ekspertyzę' do Uniwersytetu Warszawskiego, czy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego są klauzulami dozwolonymi. Jak dla mnie ekspertyza jest bardzo stronnicza (stwierdza m.in., że klauzule były indywidualnie uzgodnione, bo... przecież kredytobiorca nie miał wkładu własnego, więc bank musiał wprowadzić dodatkowe zabezpieczenie i to właśnie było uzgodnieniem samo przez się). W każdym razie, są tam odwołania do wyroków, w których sądy podobno stają po stronie banków. Nie czytałem jeszcze uzasadnień, więc ciężko mi powiedzieć, dlaczego kredytobiorca przegrał (może nie podnosił w ogóle argumentu o tym, że został obciążony regresem).

    Ekspertyza do pobrania tutaj:
    www.cars.wz.uw.edu.pl/tresc/doradztwo/13/Ekspertyza.docx

    Powodzenia w czytaniu i dziękuję za merytoryczną dyskusję.
    Michał

  • osmial123 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/23 19:16:13:

    Zachęcam osoby mające kredyt w CHF w Deutsche Bank do udziału w pozwie zbiorowym - sam przystępuję. Więcej informacji na maila (pozewdbchf [at] gmail.com).

  • sabas napisał(a) komentarz datowany na 2015/04/04 13:50:20:

    Witam !
    Czy jest już jakiś finał tej sprawy ?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line