Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 06 lutego 2015

Oto bajeczka o bankowcu i parasolu, czyli ubezpieczenie od... wysokiego LIBOR-u :-)

O bankowcach mówi się, że są to goście, którzy oferują człowiekowi parasol wtedy, kiedy świeci słońce i zabierają go, gdy zaczyna padać deszcz. Ostatnio przypomniało mi się to powiedzenie :-). Nie wiem, czy pamiętacie, że kiedyś jeden z banków wprowadził do oferty super-hiper innowacyjną ofertę: ubezpieczenie od... no, zgadnijcie od czego. Brawo, od wysokiego LIBOR-u :-). Bank ów przekonywał klientów, że Szwajcarzy to taka nieodpowiedzialna hałastra i może się zdarzyć, że zaczną znienacka podwyższać stopy procentowe. Wtedy pójdzie w górę LIBOR, a jednocześnie zacznie umacniać się frank szwajcarski, co z punktu widzenia frankowego kredytobiorcy mogłoby być najgorszą możliwą kombinacją. Jak wiadomo prognoza ta się nie sprawdziła - LIBOR mamy dziś na poziomie mocno ujemnym, zaś frank szwajcarski kosztuje prawie 4 zł, a kosztował przez chwilę prawie 5,2 zł. Nie żebym się wyśmiewał - sam jeszcze jesienią 2014 r. nie przewidywałem, że Szwajcarzy aż tak zaryzykują w swojej polityce pieniężnej. Ale wróćmy do naszych baranów.

Gdyby ów bank wprowadził wówczas ubezpieczenie od wysokiego kursu franka, zapewne jego prezes byłby dziś wożony po kraju w lektyce i okazywany ludowi jako wieszcz. Niestety, akurat takiego ubezpieczenia bank do oferty nie wprowadził. Pewnie dlatego, że ryzyko wysokiego kursu franka uznawał za bardziej prawdopodobne, niż wysokiego LIBOR-u? :-)). Łatwo krytykować po fakcie, ale... kurczę, nie po to Szwajcarzy trzymają się z dala od strefy euro, żeby mieć wysokie stopy procentowe. W końcu każda gospodarka mająca własną walutę, ochoczo wykorzystuje możliwość wspomagania interesów własnych eksporterów, ustawiając - w miarę możliwości - stopy procentowe niżej tych, które obowiązują w krajach, które są jego największymi partnerami handlowymi. Taka polityka od lat była prowadzona przez Szwajcarów, bo to kraj żyjący głównie z eksportu, bez dużego, jak w Polsce, rynku wewnętrznego.

O sprawie ubezpieczenia od wysokiego LIBOR-u pisałem dawno temu, raczej zniechęcająco. Pokazywałem dane, z których wynika, że raczej prawdopodobny jest niski, niż wysoki LIBOR.. Przypomniał mi o tym wpisie ostatnio jeden z czytelników, przysyłając skan aneksu do umowy kredytowej, który podpisał kilka lat temu. Wynika z niego, że klient wyraził chęć zabezpieczenia się przed wysokim LIBOR-em I że z ochotą godzi się wnieść za takie ubezpieczenie drobną opłatę w wysokości 2448 zł jako jednorazową prowizję. Za tę symboliczną kwotę klient otrzymał pewność, że jeśli stawka referencyjna (czyli stosowany przez bank odpowiednik LIBOR-u) wyniesie powyżej 2%, bank nie będzie brał od klienta więcej, niż te 2%. Co zabawne, jednocześnie bank wpisał w tym aneksie następującą informację:

liborubezpieczenie

"Ilekroć w wyniku zmiany stawki referencyjnej jej wysokość wyniesie mniej, niż 0%, bank przez cały czas obowiązywania stawki referencyjnej w takiej wysokości będzie stosował do wyliczania oprocentowania zamiast stawki referencyjnej stawkę w wysokości 0%"

Nie byli tak całkiem nieprzewidujący ci bankierzy, prawda? ;-). Zresztą nie tylko ci jedni: niektóre banki, spodziewając się, że LIBOR może zejść pod kreskę, zaczęły w najróżniejszym - z reguły w dość szemranym - trybie (czy to zmieniając wzorce umowne, czy to regulamin kredytu), wpisywać klientom zastrzeżenie, że najniższy możliwy LIBOR, brany pod uwagę do obliczania oprocentowania kredytu, może wynieść 0%. Nie spotkałem jest jednak z sytuacją, żeby za to "dobrodziejstwo" kazał klientowi płacić. A tu proszę - klient zapłacił za ubezpieczenie siebie od wysokiego LIBOR-u oraz za "ubezpieczenie" bankowców od niskiego (a pisząc dokładniej - od ujemnego). Cóż, każdy ma takie ubezpieczenie na jakie zasłużył ;-). Bankowcom oferującym klientom kilka lat temu płatne ubezpieczenie od wysokiego LIBOR-u chciałbym zadedykować piosenkę. A propos zabierania parasola :-)

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 06 lutego 2015 16:31

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • rakowek12 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/06 18:34:33:

    Analiza Hang Seng:

    myalterfinance.blogspot.com/2015/02/analiza-hang-seng.html

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/06 22:33:41:

    Dość dobitnie i jednoznacznie przedstawia to stanowisko banków działających "dla dobra Klienta". Dokładnie tak samo było m.in. z kredytami CHF. Dawali wtedy, kiedy się to opłacało. Ja poproszę "kredycik" przy CHF=5.2PLN.

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/06 22:54:34:

    O dziwo, Marek Belka nieco zmienił front:

    m.dziennik.pl/wiadomosci/opinie/marek-belka-do-bankowcow-a-teraz-powiem-o-was-prawde

    "To nieprawda, że banki są tylko przedsiębiorstwami komercyjnymi, odpowiadają tylko przed akcjonariuszami i mają tylko efektywnie funkcjonować i przynosić im dywidendę. Od czasu, gdy wprowadzono na świecie system publicznego ubezpieczenia depozytów, staliście się częścią państwa. I macie nie tylko prawa, ale też bardzo poważne obowiązki."

  • b2111334 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/06 23:14:34:

    @kapaszatka
    To było niemal rok temu i można te słowa traktować jako prorocze, szczególnie podobają mi się te o dobrym obrazie sektora bankowego, który ten może łatwo stracić.


  • z17 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/06 23:39:29:

    Chłopcy getinowcy zawsze mieli fantazję :D

    Jednak trzeba przyznać, że w czasie gdy frank szorował po dnie, przysyłali klientom ze starszego portfela propozycje przewalutowania na złotego i zrealizowania tą drogą korzyści kursowych.

    Ten bank z jednej strony potrafił bez żenady wciskać najbardziej oszukańcze produkty, jakie tylko można sobie wyobrazić, ale z drugiej strony czasami znienacka zaskakiwał propozycjami bardzo korzystnymi (dwie pierwsze transze programu "Szybki kurs na zysk", czy też 10-letnie programy IKE ze stałym oprocentowaniem 7,29% netto).

    Ubezpieczenie od wysokiego LIBOR-u, wraz z dyskretnym wykasowaniem groźby jego ujemnej wyceny, mieści się niestety w tym pierwszym zbiorze produktów :-(

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/07 19:09:17:

    Szkoda, że rząd nie chce pomóc przedsiębiorcom. NBP będzie mógł skupować obligacje rządowe, czyli mówiąc krótko - zacznie drukować polskie złote. Takie posunięcie doprowadzi jedynie do hiperinflacji, jak w latach 80. Nic z tego dobrego nie wyniknie. Ale przecież politycy chcą dla obywateli jak najlepiej. Jako rozwinięcie tematu polecam independenttrader.pl/239,czas_zaczac_dodruk_zlotowek.html

  • moniaa_m napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/07 19:52:49:

    W 2007 roku wzięłam kredyt w CHF w mBanku wysokości 260 000 zł. W umowie znajdują się klazule dotyczące dowolności w ustalaniu przez bank kursu sprzedaży franka oraz ubezpieczenia niskiego wkładu, które zostały wyrokiem sądu uznane za zakazane. W związku z tym mam pytanie do osób, które taką sprawę wygrały już w sądzie.
    Czy sąd oprócz wykreślenia z waszej umowy zakazanych klazul zasądził nowe warunki umowy?
    Czy nowa umowa zawarta jest w zł czy we CHF? Jak franki to po jakim kursie? Jak wygląda teraz spłata?
    Czy bank nakazał zapłatę różnic kursowych wraz z odsetkami ? Od którego momentu są liczone?

    Z góry dziękuję

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/08 15:05:25:

    @moniaa_m
    Z tego co wiem, jeszcze nikt takiego sporu nie wygrał, tj. żadna ze spraw nie została jeszcze zakończona wyrokiem. Jest odrębna strona z pozwem zbiorowym przeciwko Millennium, właśnie w tej kwestii. Ciężko szacować szanse wygranej, ale nie należy zbyt entuzjastycznie przyjmować stwierdzeń prawników "co to w cuglach takie sprawy wygrywają", żeby nie okazało się że są kolejną grupą żywiącą się szkodą "Frankowiczów".

  • dzak666 napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/08 17:58:20:

    Szanowny Panie Macieju,

    Wydaje mi się, że znalazłem kolejny "kwiatek" dowodzący proroczych zdolności bankowców. W najnowszym regulaminie kredytu hipotecznego Raiffeisen Polbank znajduje się bardzo ciekawy zapis dotyczący marży banku:
    - par.8 ust 4) "Marża Banku jest stała, z zastrzeżeniem ust 5, w całym Okresie Kredytowania"
    - par.8 ust 5) "Marża Banku ulega zmianie w przypadku nałożenia na Bank, przez przepisy prawa powszechnie obowiązującego, obowiązku tworzenia/ odprowadzania/ utrzymywania szczególnych rezerw, funduszy specjalnych, depozytów lub opłat wynikających z udzielenia przez Bank Kredytu."

    Oczywiście porównałem ten zapis z regulaminem obowiązującym w marcu 2008 kiedy to brałem kredyt hipoteczny w Polbank EFG (pomijam, że umowa definiuje marżę banku jako stałą :) ):
    - "Marża Banku jest określona w Umowie, na podstawie decyzji kredytowej, celu kredytu, ryzyka transakcji oraz aktualnej Taryfy" (i to jest sens marży!)

    Myślę, że nasi bankowcy przeczuwają ryzyko związane z większą niespłacalnością kredytów i potencjalne dyrektywy KNF-u zmuszające ich do zwiększenia pasywów. Czyli nie dość, że całość ryzyka kredytowego spoczywa na barkach klienta to jeszcze w szemrany sposób banki chcą przerzucić na klienta całość ryzyka związanego z prowadzenia biznesu bankowego!! Pewnie liczą, że tak jak w przypadku ujemnego LIBOR-u konsumenci pozostaną w błogiej nieświadomości i uda się "psim swędem" skompensować chciwość zarządów banków polegającą na rozdawnictwie kredytów (byleby zarobić na marży i spread-zie).

    Mam nadzieję, że przeczyta Pan mój wpis i temat ujrzy światło dzienne, na przekór całemu środowisku bankowemu :)

    Pozdrawiam serdecznie!

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/02/08 20:24:35:

    Pytanie, czy regulamin może zmieniać jednoznaczny zapis podpisanej przez obie strony umowy? Jeżeli tak, to jest jakaś kpina.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line