Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 14 maja 2015

Rachunek widmo. Nie został otwarty, a istnieje. Istnieje, a nie można go zamknąć. Jak żyć?

Czasem jest tak, że pracownicy banków otwierają klientom ROR-y bez ich wiedzy, albo wmawiając im, że to tylko konta techniczne, potrzebne do obsługi innych produktów. Konta są darmowe, klient i tak jest w banku, żeby załatwić inną sprawę, a pracownik ma do wykonania plan w postaci założenia klientom określonej liczby kont miesięcznie. Jak nie wyrobi planu, to nie będzie premii. Dokładają więc pracownicy banków konta do kredytów, lokat, rachunków oszczędnościowych, kart kredytowych i dowolnych innych usług, po które przychodzą klienci. Pół biedy jeśli klient jest w oddziale i można mu podsunąć dokumenty konta oraz od razu dopełnić wszystkich formalności. Ale jeśli procedura odbywa się przez kuriera, bez fizycznej obecności klienta w oddziale, a ten nie dopełni wszystkich formalności... cóż, należałoby takiego konta nie otwierać. Ale przecież jest plan do wykonania...

"W 2007 r. mój brat wypełnił wniosek o ROR na stronie banku ING. Umowa w dwóch egzemplarzach miała być dostarczona przez kuriera na mój adres. Kurier miał zostawić jeden egzemplarz, a drugi - podpisany przez mojego brata - miał zabrać ze sobą. Kurier przyjechał, ale ponieważ mojego brata nie było, podpis nie został złożony na żadnym z dokumentów. Jako że mój brat mieszka na stałe w USA, nie ponawiał już później próby ponownego otwacia konta. Od tamtego czasu na adres ostatniego zameldowania brata zaczęły przychodzić z banku informacje dotyczące zmian oprocentowania"

- pisze jedna z moich czytelniczek, która wszczęła w tej sprawie śledztwo. Zapytała na jakiej podstawie są przetwarzane dane osobowe niedoszłego klienta. W odpowiedzi bank napisał, że dane są przetwarzane na podstawie posiadanego rachunku bankowego i że można go zamknąć w dowolnym oddziale banku. Niedoszły klient, brat mojej czytelniczki, poprosił o przesłanie kopii umowy. W odpowiedzi bankowcy odpisali, że umowa dostępna jest do wglądu w dowolnym oddziale banku, a za sporządzenie odpisu pobierana jest opłata. Moja czytelniczka pozbierała zęby z podłogi i poleciała za Ocean do brata po pełnomocnictwo do załatwiania spraw związanych z jego rzekomym kontem. Na próżno. Ponieważ pełnomocnictwo nie było sporządzone notarialnie, w banku nie udostępniono jej żadnych danych, a już szczególnie tej umowy rachunku, na której - jeśli sprawa jest czysta - powinien być podpis klienta.

Brat za Oceanem się zdenerwował i postanowił, że czas zastosować fortel. Wysłał do banku pismo, w którym nie wyraża swej akceptacji dla zmiany regulaminu, która akurat zbiegiem okoliczności nastąpiła. To powinno skutkować natychmiastowym zamknięciem ROR, o ile ów ROR rzeczywiście istnieje. W banku odpisali, że jego list nie spełnia wymogów formalnych, a rachunek nie może być na jego podstawie zamknięty. Wydawało się, że nie może zostać zamknięty, bo nie został otwarty, ale... Skoro konto zostało otwarte bez podpisu klienta, to w jaki sposób bank sprawdzi zgodność podpisu na wypowiedzeniu umowy? Czy można w ogóle wypowiadać coś co nie istnieje? Brak podpisu na umowie to przecież brak umowy.

"Jeśli zgłaszam bankowi informację o prawdopodobnej pomyłce, to bank powinien sprawę wyjaśnić we własnym interesie. Również mój brat stoi na stanowisku, że skoro nie podpisywał żadnych dokumentów, to nie ma produktu w banku, nie musi więc nic robić, by go zamknąć. Bo to bank powinien wyjaśnić sprawę, a jego tylko powiadomić o jej wyniku. Tymczasem korespondencja z wyciągami z nieistniejącego ROR-u dalej do niego przychodzi. Będę wdzięczna za zainteresowanie się tą sprawą i za sugestię co dalej zrobić aby nie otwarte konto zostało zamknięte?"

- zapytała pani Ewa w imieniu swojego brata. Wsiadłem na koń i poprosiłem bank, żeby zamknąć to cholerne, nie otwarte konto. Po kilku dniach otrzymałem informację, że sprawa została zakończona pozytywnie i rachunek już rzeczywiście nie istnieje. Wolę nie wnikać w mechanizmy jego anihilacji, żeby mnie nie rozbolała głowa ;-). 

"Uprzejmie donoszę że Pana interwencja przyniosła skutek. Bank przysłał mojemu bratu list w którym oświadcza, że umowa jest rozwiązana. Nie będę się czepiać że rozwiązują coś, co nie było zawiązane - w końcu efekt się liczy ;-). Bardzo Panu dziękuję za pomoc. Pozdrawiam w imieniu wszystkich bijących głową o mur ;-)"

- napisała moja czytelniczka. Sprawę przenoszę do archiwum, rozmasowując czoło. Po tylu latach walenia w mur jest mocno zrogowaciałe ;-). Tak czy owak, dziękuję bankowi za błyskawiczną reakcję. Przy okazji proszę też bank PKO BP, żeby nie zapominał zamknąć kont już zamkniętych przez klientów, mimo że pewnie ktoś przez to nie dostanie premii:

"Piszę do Pana w sprawie dziwnego, moim zdaniem bezczelnego zachowania banku PKO BP. Mój mąż zlikwidował konto we wrześniu 2014 r., ja odeszłam z banku w lutym 2015 r., a nasze konta internetowe nadal są aktywne..Dla mnie to oznacza tylko jedno - bank wbrew mojej i męża woli, obraca nadal naszymi danymi osobowymi, a zastrzegłam sprzeciw do tego po wygaśnięciu umowy"

- pisze pani Maria. Nie jest to jedyny tego typu sygnał. Bank nie wykonał dyspozycji zamknięcia rachunku i wciąż jest on aktywny, choć upłynął już okres wypowiedzenia. Przyznacie, że jest to dziwne - może w bankach szwankują systemy odpowiadające za zamykanie rachunków? Może zepsuli je pracownicy działów retencji? :-). 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 14 maja 2015 08:17

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 08:27:55:

    kradną miliony a tandeciarz pisze o duperelach
    ale dokłada tym złodziejom bankowym

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 08:58:20:

    @robinchud1492
    I po co ta agresja? Skąd ta frustracja?
    Załóż własnego bloga i tam wylewaj swoje żale.

  • skokowiec napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:19:01:

    Został PO-walony Komorusek , 24 maja trzeba go jeszcze dobić - pozdrawiam.

  • mrcarrot90 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:37:20:

    Hmm... Czy to w ogóle jest możliwe??
    Nasze płace powinny być jakoś lepiej kontrolowane i monitorowane... Nie powinno dochodzić do takich sytuacji !

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:46:06:

    Panie stajniku

    agresja bierze się z faktu, że niejaki Samcik uważa mnie za idiotę, Pana zresztą również

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:51:32:

    Wbrew pozorom takie wpisy też są istotne. Informują, że mając do czynienia z bankiem trzeba sprawdzać, czy czasem przypadkiem nie jest się jego klientem i nie pobierają opłat.

  • 12bogdan napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:54:02:

    Mbank wprowadził opłatę za karty wysłane do klienta ale nigdy nie używane i nie aktywowane: ..."Opłata pobierana jest od kart wydanych, w tym Opłata pobierana jest od kart wydanych, w tym kart wydanych a nieaktywowanych przez Użytkownika karty. (przypis obowiązuje od 08.04.2015r.)..." TOiP w mBanku. Bank wysyła - klient nie otrzymuje - ale i tak musi płacić??

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 09:56:46:

    "Brat za Oceanem się zdenerwował i postanowił, że czas zastosować fortel. Wysłał do banku pismo, w którym nie wyraża swej akceptacji dla zmiany regulaminu, która akurat zbiegiem okoliczności nastąpiła. To powinno skutkować natychmiastowym zamknięciem ROR, o ile ów ROR rzeczywiście istnieje. W banku odpisali, że jego list nie spełnia wymogów formalnych, a rachunek nie może być na jego podstawie zamknięty."

    Moim zdaniem należało to inaczej rozegrać. Lepiej było im wysłać pismo koniecznie listem poleconym za potwierdzeniem odbioru z wezwaniem do natychmiastowego zakończenia bezprawnego przetwarzania danych. Należało ich poinformować w piśmie, że umowa swego czasu nie została prawidłowo zawarta (brak podpisu) więc działania banku odnośnie prowadzenia rachunku i przetwarzania danych są pozbawione podstaw prawnych. No i należało się domagać natychmiastowego zamknięcia rachunku oraz skasowanie danych w wyznaczonym terminie (dać im np. 1 tydzień) z uwagą, że jeśli po tym terminie bank nadal będzie bezprawnie przetwarzał dane tego pana to on rozważy wystąpienie z roszczeniem w związku z całą sytuacją. Wtedy bank pewnie prędko by sam zamykał rachunek nie patrząc czy wniosek spełnia ich wymogi (ważne jest czy takie pismo spełnia wymogi Kodeksu Cywilnego, a nie standardy bankowe). A jak dalej by fikali to należało złożyć roszczenie (najlepiej przez wynajętego adwokata, choć niekoniecznie) szacując swoje straty np. na 5 tys. zł i zaznaczając, że w wyniku bezprawnego przetwarzania danych tego pana te straty w czasie mogą się powiększyć. Dał bym im ze 2 tygodnie i kolejne pismo z przedsądowym wezwaniem do zapłaty. Oczywiście wszystko nadal poleconym za potwierdzeniem odbioru. Wtedy pewnie w banku już komórka związana z obsługą prawną by się sprawą zajmowała. Przypuszczam, że rachunek by był dawno zamknięty, a prawnicy bankowi zastanawiali by się jak niedoszłego klienta ugłaskać idąc na ugodę, najlepiej oczywiście nic albo niewiele mu płacąc. Ale wtedy już można z nimi jakoś negocjować ewentualną formę odszkodowania lub zastanawiać się czy może jednak sprawę oddać do sądu (wtedy pojawią się oczywiście większe koszty, ale bank w takiej sprawie ma raczej marne szanse na wygrana i prawnicy w banku tez pewnie z tego sobie będą zdawali sprawę).

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 10:30:09:

    Przecież numery zakładania kont klientom bez ich zgody i zamykania (albo i nie) byle tylko wyrobić target, były już nie raz opisywane w różnych spowiedziach byłych bankowców.

    samcik.blox.pl/2011/11/Podle-czasy-czyli-spowiedz-bylego-bankowca-Szef.html

    To oszukańczy numer, do tej pory bezkarny, bo banki ogólnie czują się bezkarne. Ale, jak tu podkreślają niektórzy, to jest drobny numer. Walczyć trzeba przede wszystkim z grubymi numerami na grubą kasę. Polisolokaty, kredyty CHF, SKOKi i te rzeczy gdzie banki kasują miliardy.

    A propos - zainteresowanie frankowcami przed II turą.
    Kukiz oraz Duda mają się spotkać z przedstawicielami oszukiwanych klientów, Komorowski niestety nie reaguje.

    www.bankowebezprawie.pl/andrzej-duda-i-pawel-kukiz-spotkaja-sie-z-nami/

    "Andrzej Duda, zgodnie ze swoją zapowiedzią z Listu przesłanego do ruchu Stop Bankowemu Bezprawiu w dniu manifestacji 25 kwietnia, spotka się z przedstawicielami naszego środowiska prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu, by usłyszeć nasze żądania, przedstawić swój punkt widzenia i wspólnie poszukać najlepszego rozwiązania problemów. Spotkanie odbędzie się w Warszawie, będzie otwarte dla mediów."

    "Deklarację spotkania z nami złożył także drugi wygrany I tury, czyli Paweł Kukiz. Sam wpuszczony w toksyczny kredyt,
    w ostatnich tygodniach kilkakrotnie wypowiadał się o konieczności walki z banksterską przemocą."


    Gdzie główny kandydat? Czyżby znowu radził się w sprawie frankowców bankiera Szczurka, tymczasowo ministra? A co sądzi bankowiec z ING Banku, chwilowo pełniący obowiązki ministra finansów? Cytat:

    "Właśnie przed chwilą był wywiad w radiu z ministrem Szczurkiem. Na pytanie, czy coś się dzieje w sprawie kredytów frankowych, Minister odpowiedział, że dzieją się dwie ważne sprawy:
    nie płaci się podatku dochodowego od przychodu z tytułu umorzeń kredytów walutowych. Pytanie: czy banki rzeczywiście umarzają kredyty, komu, gdzie, jaka to jest skala?
    mają się zmienić przepisy dla UOKiK, wzmacniające pozycję konsumenta wobec instytucji finansowych. A zatem znów odpowiedź nie na temat, obiecująca coś nieokreślonego w przyszłości.

    Na koniec Minister Szczurek powiedział (oczywiście swoimi słowami), żeby odczepić się od banków, bo bez banków gospodarka nie może funkcjonować.
    I to jest właśnie prawdziwa twarz Ministra Szczurka."

  • rzat napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 11:52:33:

    Panie Maćku, czas zacząć moderować komentarze. Ostatnio pojawiła się tu zgraja trolli i spamerów...

  • karmako napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 12:59:36:

    Mbank wprowadził opłatę za karty wysłane do klienta ale nigdy nie używane i nie aktywowane: ..."Opłata pobierana jest od kart wydanych, w tym Opłata pobierana jest od kart wydanych, w tym kart wydanych a nieaktywowanych przez Użytkownika karty. (przypis obowiązuje od 08.04.2015r.)..." TOiP w mBanku. Bank wysyła - klient nie otrzymuje - ale i tak musi płacić??
    To ciekawe muszę się temu bardziej przyjrzeć bo sam mam rachunek w mBanku. Myślę że UOKiK powinien zwrócić na to uwagę i zająć się sprawą. Zadam pytanie na mliniii

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 14:30:45:

    Mię się taka sytuacja nie zdarzyła, ale pewnie wybrał bym ścieżkę postępowania którą opisuje wolf2000. Np. od pytania o podstawę prawną przetwarzania moich danych. Oraz o kopię Umowy na której wyraziłem na to zgodę. Nawet płatny odpis!

    Ciekawe czy bank ING szedł by jeszcze bardziej w zaparte, że np. zawarto Umowę elektronicznie, albo im w oddziale pies ją zjadł, pokładowy (PIPOK).

    Później oczywiście w trybie reklamacyjnym żądanie zwrotu opłaty za wydanie kopii Umowy, jako że w świetle prawa nie była ona Umową, że tak powiem, ratyfikowaną :)

    @rzat: najskuteczniejsza forma moderowania komentarzy to totalne ignorowanie takich wpisów. Są one tworzone właśnie po to, byśmy na nie reagowali. A brak reakcji to brak celu :) Zauważyłeś jak rzadko zagląda tu już np. matt089? :)
    Dla mnie komentarze niemerytoryczne po prostu NIE ISTNIEJĄ (nie widzę ich, jakoś tak).

  • garek_sk napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 15:56:56:

    A z ciekawostek w Ing znowu przestaly przychodzic na SMS-y na zagraniczne numery

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 18:43:49:

    W związku ze wzrostem ceny franka, wiele osób zastanawia się nad tym czy przeczekać czy przewalutować kredyt. Też nad tym myślałem, póki nie przeczytałem tego artykułu: independenttrader.pl/315,kredyt_frankowy_-_splacac_czy_przewalutowywac.html

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 19:24:59:

    co to nasz tituszka nie napisze nic o zwycięstwie uczciwego mBanku z klientami - oszustami

  • seba5766 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 19:41:44:

    Credit agricole: pracownik bez mojej wiedzy i zgody sporządził wniosek kredytowy i wpisał mnie jako głównego kredytobiorcę w kredycie na 10000. O sprawie dowiedziałem się jak ściągnąłem raport z BIK. Pierwsza reklamacja: jednostka banku potwierdza wysłanie zapytania w oddziale w szczecinie. Reklamacja 2: bank każe mi udowodnić poprzez przedstawienie mu faktu złożenia wniosku poprzez raport z BIK.

    Historia z wczoraj: pracownik po zagubieniu karty zamówił nową, do konta które zostało zamknięte 4 lata temu. I nawet udało mi się za jej pomocą wpłacić pieniądze na rachunek techniczny banku :)

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 22:23:35:

    @wolf2000 @nerkofil

    Za bezumowne korzystanie z cudzej rzeczy mozna normalnie domagac sie odszkodowania od dowolnej osoby czy instutucji. O karach za bezumowne korzystanie z rzeczy głownie słyszy sie w przypadku nieruchomosci, ale mozliwosci są obszerne.

    W sytuacji gdy pomiędzy stronami - ani wyraźnie, ani dorozumianie - nie została zawarta jakakolwiek umowa ani też nie została przedłużona dotychczasowa umowa lub dotychczasowa wygasła, mamy do czynienia ze stanem braku porozumienia wyrażającego wolę zawarcia umowy i w rezultacie ze stanem braku świadczenia czynności w jej ramach. Z tego powodu, a także z powodu każdego innego niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania cywilnoprawnego podmioty mogą ponieść określone straty lub nie uzyskać określonych korzyści.

    Bezumowna czynność jest to czynność, co do której pomiędzy jej stronami nie została zawarta żadna umowa (porozumienie) wyrażająca wolę jej świadczenia. Chodzi tu o czynność nieopartą na tytule prawnym, wskazującym obowiązek dostawy towarów lub obowiązek świadczenia usług oraz wysokość wynagrodzenia. Bezumowność oznacza, iż do danej czynności dochodzi wbrew woli właściciela rzeczy lub nieruchomości.

    Wiec co robimy pisząc list do cwaniaków z banku? Dorzucamy frazę typu:

    "...Niniejszym w przypadku braku wstrzymania bezumownego korzystania z moich danych osobowych bede dochodził odszkodowania za kazdy dzień ponad ((i tu data)) ..."

    To działa na kazdego cwaniaka.

  • gringo125 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/15 01:19:54:

    Ja chciałem zamknąć nieużywane konto walutowe (bank Pekao S.A.) a tu bankowiec wystawił mi wstępną deklarację zamknięcia produktu. Jak podejrzewam po to , by nie tłumaczyć się kierownikowi dlaczego klient zamyka konto. Teraz pewnie skontaktuje się ze mną dział retencji. Minęły już dwa tygodnie i jeszcze nikt nie dzwonił - czyżby dział retencji miał tyle pracy ? Niechęć banków do zamykania kont wynika z tego, że w ten sposób zawyżają ilość klientów (kreatywna księgowość). W planach mają pozyskanie w 2015 roku 370 tysięcy klientów. Oczywiście tylu się nie da pozyskać (zwłaszcza temu bankowi), ale otworzyć tyle kont (nieaktywnych) się da.

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/15 08:41:55:

    "robinchud1492 2015/05/14 19:24:59

    co to nasz tituszka nie napisze nic o zwycięstwie uczciwego mBanku z klientami - oszustami"

    Przez chwilę myślałem, że to jakieś nieistotne wypociny. Ale poczytałem kto to jest "tituszka" i ... niespodzianka:

    "...
    Wyżej, dużo wyżej od trolla stoi tituszka nazwa od tego anty-majdanowego chuligana w Kijowie. Tituszka prowadzi bloga, np. finansowego, lub pisze artykuły do czasopism papierowych i portali internetowych; często pozuje na eksperta lub wyważonego zdystansowanego dziennikarza. Czasami wydaje mi się, że cała gazeta, tygodnik, czy portal jest takim instytucjonalnym wielki tituszką wysługującym się bankom, albo deweloperom, lub politykom albo partii przyjrzyjcie się tylko, jak lajki się mnożą pod niektórymi artykułami.
    ...
    Nie jestem dziennikarzem nie obowiązuje mnie etyka dobrego dziennikarstwa. Dlatego, myślę, że dziennikarze-tituszki to są brudem brudu. Zresztą widać, że większość dziennikarzy, nie tylko tituszki, uważa, że jedyne co ich obowiązuje to maksymalizacja zysku z reklam i swoich dochodów.
    ..."

    bylambankowymtrolem.wordpress.com/2015/05/02/bylam-bankowym-trolem/comment-page-1/

    Panie Macieju, chyba jakiś komentarz nam się należy: czy Pan w tym uczestniczy? Bo opis doskonale chyba do Pana pasuje, a zarzuty są raczej ciężkiego kalibru. Czy opisany proceder to prawda?

    Od razu uprzedzam, łatwo tego tematu nie odpuszczę.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/15 09:48:26:

    Ciekawy wpis, a jak pasujący do redaktorów GW (a szczególnie Samcika)... :)

    No ale przecież skądś muszą się brać te ponadprzeciętne dochody redaktora, którymi się chwali na blogu.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/16 13:16:46:

    @kmiarek & wolf2000:

    Jesli czujecie sie manipulowani przez wpisy Samcika, sugeruję kilka wyjść:
    1. Nie czytać, odlajkować, nie przyznawać się w towarzystwie że czytamy, bo to manipulacja!
    2. czytać z pełną świadomością bycia manipulowanym od A do Omega (ja np. czytam w ten sposób "Uważam Że" (czy Łże, jakoś tak). Wyciągać wnioski własne.
    3. czytać selektywnie - np. tylko wpisy zawierające małą ilość toksyn :)

    Ale wszyscy mamy świadomość, że Prawdziwy Manipulator działa na kilku poziomach, wręcz sam sugeruje że manipuluje (subiektywny jest, uważa że, itp.! :) tylko po to, by manipulować bezkarnie dwa poziomy niżej (skojarzenia + sugestie podświadome).

    BTW, IMHO artykuł o tituszkach napisany jest na poziomie Frondy. Tak merytorycznym, ideologicznym jak i gramatyczno- interpunkcyjnym :)

  • pingwinzielony napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/16 23:44:42:

    Szanowny Redaktorze,
    uprzejmie proszę wyjaśnić mi jedno jedyne zdanie z pańskiego tekstu z dziejszej GW
    " Banki udzielały kredytów frankowych zadłużały się w tej walucie i teraz musiałyby ów kredyt natychmiast spłacić kupując franki po bieżącym kursie"
    Skąd czerpie pan te informacje, z tego co się orientuję większość kredytów była udzielona w złotówkach i indeksowana do franka, równie dobrze mogłaby być indeksowana do pomarańczy, wódki czy szpinaku. Ergo franków nie było. Z tego co mi wiadomo, ale to pan jest ekspertem komu taki bank Raifaisen ( kiedyś Polbank) miałby spłacać te franki. Nie jest to złośliwe tylko jak pan ekspert piszę takie rzeczy to ciekaw jestem skąd ta wiedza, uprzejmie proszę się podzielić się informacją jak to działa, banki nie udzialały kredytów we frankach jednak muszą spłacać zadłużenie we frankach, komu?

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/18 10:28:57:

    @nerkofil
    Faktem jest, że po poczytaniu tego dnia kilku portali i rozpowszechnieniu tego wpisu zacząłem się zastanawiać nad zbieżnością terminu tej "spowiedzi" ze zbieraniem podpisów pod ustawą. Wpis w blogu po prostu tak dobrze pasuje do ukrócania wszelkich negatywnych komentarzy na frankowiczów, że aż za dobrze. Plus jeszcze to odciągnięcie odpowiedzialności od autora: na faceta posypałyby się gromy za taką pracę, ale na samotną matkę z dzieckiem...

    Blog czytam w celu dowiedzenia się o właśnie małych sztuczkach, bo to mnie dotyczy. W tym Samcik radzi sobie dobrze. Sprawy duże (kredyty) mnie mniej interesują, bo nigdy nie miałem kredytu (poza kilkudniowym na akcje przy dawnych ofertach) i nie planuję mieć. Zauważam więc pewną nieuczciwość banków wobec kredytobiorców, ale osobiście mnie to nie dotyczy. I dzięki temu pewnie też zauważam pewne roszczeniowe postawy kredytobiorców frankowych, bo im się spekulacja nie udała.

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/18 10:56:12:

    "nerkofil 2015/05/16 13:16:46

    @kmiarek & wolf2000:

    Jesli czujecie sie manipulowani przez wpisy Samcika, sugeruję kilka wyjść:
    1. Nie czytać, odlajkować, nie przyznawać się w towarzystwie że czytamy, bo to manipulacja!
    ...
    BTW, IMHO artykuł o tituszkach napisany jest na poziomie Frondy. Tak merytorycznym, ideologicznym jak i gramatyczno- interpunkcyjnym :)"

    Zupełnie nie zgadzam się z takim przedstawieniem sprawy. Pan Maciej jest dziennikarzem bardzo poczytnej w naszym kraju gazety. Dziennikarzy obowiązuje coś takiego jak "kodeks etyki dziennikarskiej". Z tego tytułu dziennikarze są w naszym prawie w sposób szczególny chronieni (np. istnieje coś takiego jak "tajemnica dziennikarska"). O tym czym jest "kodeks dziennikarski" można poczytać np. tutaj:

    www.sdp.pl/s/kodeks-etyki-dziennikarskiej-sdp

    No i cytując:

    V - Konflikt interesów

    17. Wiarygodność i niezależność dziennikarska jest nie do pogodzenia z przyjmowaniem prezentów o wartości przekraczającej 200 zł, korzystaniem z darmowych wyjazdów czy testowaniem przedmiotów, urządzeń.

    18. Dziennikarzowi nie wolno zajmować się akwizycją oraz brać udział w reklamie i public relations - wyjątkiem mogą być jedynie akcje społeczne i charytatywne; materiały redakcyjne muszą być czytelnie oddzielone od materiałów reklamowych i promocyjnych.

    19. Wysoce naganna jest kryptoreklama i zatajanie informacji dla własnych korzyści.

    20. Dziennikarzowi nie wolno wykorzystywać we własnym interesie nieujawnionych publicznie informacji uzyskanych w działalności zawodowej, zwłaszcza w dziennikarstwie finansowym i ekonomicznym.

    21. Angażowanie się dziennikarzy w bezpośrednią działalność polityczną i partyjną jest również przejawem konfliktu interesów i należy wykluczyć podejmowanie takich zajęć oraz pełnienie funkcji w administracji publicznej i w organizacjach politycznych.

    Wpisy pana Macieja zarówno na blogu jak też w ramach portalu gazeta.pl co jakiś czas mają faktycznie charakter recenzji danej usługi bankowej. Ale już jakiś czas temu zorientowałem się (moje subiektywne spostrzeżenie), że opisy pana Macieja Samcika są jednak zbyt przesłodzone w stosunku do tego co w recenzji powinno się znaleźć. Nawet go o to zapytałem, ale w komentarzach zaprzeczył, że dostaje za to jakieś pieniądze. A teraz pojawił się ten blog byłego trola który w sposób spójny i sensowny opisuje niecny interes niezgodny absolutnie z "etyką dziennikarską". Ktoś też rzuca oskarżenie w komentarzach. Wprawdzie nie jest to poparte dowodami, ale sprawa jest poniekąd zgodna z moimi wcześniejszymi przypuszczeniami. Dlatego aby wyjaśnić sytuację pytam publicznie wprost Pana Macieja, czy jest on w jakikolwiek sposób zaangażowany w ten haniebny i nieetyczny proceder? Proste pytanie i chyba odpowiedź powinna być prosta. Oczywiście w blogu było wspomniane coś o podpisaniu klauzuli i zachowaniu poufności umowy. Tylko że troli faktycznie nie obowiązuje kodeks etyczny, a dziennikarzy już owszem.
    Podsumowując: nie powinno być w naszym kraju tak, że znany dziennikarz niezgodnie z kodeksem etyki dziennikarskiej promuje nam jakieś usługi. Takie osoby zdecydowanie należy eliminować z zawodu, a nie ignorować ich wpisy czy wypowiedzi.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/20 22:20:13:

    Dzień dobry :-)
    @rzat: rzeczywiście, chyba muszę, po sześciu latach "wychowywania" trolli, zacząć ich banować
    @kmiarek, @wolf2000: mówi się, że za swoje wpisy w komentarzach pod blogiem bierzecie pieniądze, podobno duże pieniądze. Niniejszym wzywam was, żebyście publicznie wytłumaczyli się z tych oskarżeń. Niektóre z Waszych wpisów są podejrzanie do siebie podobne, co uprawdopodabnia zarzut. Ponadto nie można wykluczyć, że jednocześnie bierzecie pieniądze od dwóch zleceniodawców. Uważam, że Wasza wiarygodność wymaga publicznego oświadczenia, pod nazwiskiem. Bez tchórzliwego ukrywania się pod pseudonimami. Zapraszam.

  • aligator44 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/21 09:39:52:

    Miałem identyczny przypadek. Chciałem wziąć kredyt. Żeby było taniej to razem z RORem. Finalnie kredytu nie wziąłem, nic nie podpisałem, a po jakimś czasie, zupełnie przypadkiem, dowiedziałem się, że konto jednak zostało założone.
    Problem tutaj jest zupełnie inny, nie wspomniany w artykule. Jeżeli bankowcy mogą zupełnie dowolnie, na dowolne osoby, otwierać konta to czy nie dochodzi na tym tle do nadużyć? Przecież jeżeli już jakiś pracownik banku założył konto na moje nazwisko to równie dobrze mógł na to konto wziąć pożyczkę.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny