Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 06 maja 2015

Spór o prowizje prawników w sprawach o kredyty i polisy. Zdziercy i szalbierze, czy ofiary systemu?

Z systemem, który powinien eliminować niezgodne z prawem zapisy w naszych umowach o kredyty, polisy i pakiety inwestycyjne, coś jest nie tak. Najlepiej byłoby, gdyby to eliminowanie odbywało się już na etapie wprowadzenia tych produktów do obrotu. Ale jeśli tak się nie da, to warto byłoby mieć sprawną procedurę, która pozwala usuwać tego typu zapisy, wykryte już w czasie obowiązywania umów w taki sposób, by klient nie musiał wynajmować w tym celu prawnika i toczyć sporów w sądach. W teorii prawo tak właśnie działa - Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozpatruje pozwy w takich sprawach, a zakwestionowane klauzule trafiają do specjalnego rejestru. Sęk w tym, że wśród prawników nie ma zgodności co do tego konsekwencji takiego wpisu. Bardzo popularna jest teza, że zakwestionowany zapis jest wyrzucany z umowy i to ze skutkiem wstecznym (czyli umowa wygląda tak, jakby tej klauzuli nigdy nie było, zaś strony muszą się rozliczyć na nowo). Ale jest też inna wykładnia, bardzo mocno promowana przez prawników banków, obawiających się konsekwencji pozwów zbiorowych, wytaczanych przez klientów.

"Uznanie określonego postanowienia wzorca umownego, w ramach kontroli abstrakcyjnej sprawowanej przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, za niedozwolone nie oznacza, aby postanowienie to automatycznie upadało czy miało być traktowane jako nieskuteczne na gruncie każdej już zawartej umowy zawierającej w swej treści tożsame postanowienie. Takie orzeczenia skutkują w stosunku do przedsiębiorców zakazem stosowania określonego postanowienia w umowach. W stosunku do umów już zawartych postanowienia mogą zostać uznane przez Sąd za naruszające interesy konsumentów na gruncie każdego przypadku odrębnie, z uwzględnieniem całokształtu elementów towarzyszących zawieraniu indywidualnej umowy"

- napisali mi ostatnio prawnicy jednego z banków. A więc - w wolnym tłumaczeniu - uznanie klauzuli za niedozwoloną w ramach kontroli abstrakcyjnej (nie dotyczącej żadnej konkretnej umowy, lecz wzorca) nie daje klientowi nic, poza nieco większymi szansami na zwycięstwo w ewentualnej sprawie, którą sam musi wytoczyć. Kto ma rację? Obie strony powołują się na wyroki Sądu Najwyższego, zaś UOKiK szykuje założenia do ustawy, która ma rozwiązać ten problem. Słyszałem też, że jest w tej sprawie pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. Niech to sobie chłopaki (i dziewczęta) wyjaśnią, byle szybko. Z mojego punktu widzenia dziwną jest sytuacja, w której sąd - w odniesieniu do wzorca umownego, a nie konkretnego egzemplarza umowy - orzeka, że bank wpisał coś, co nie jest zgodne z prawem, zaś klient musi to osobno udowadniać w sądzie. W sytuacji, gdy te sądy działają z ogromnym opóźnieniem, to jest najlepszy dowód na bezradność państwa. Bezradność, na której zarabiają prawnicy, żyjący niekiedy z horrendalnych prowizji od prostych spraw dotyczących klauzul niedozwolonych.

"Sprawa z nieszczęsnym produktem inwestycyjnym (Libra III) spędza mi sen z powiek. Zwróciłem się do kancelarii z Wrocławia, ale niestety koszty, jakie zostały nam przedstawione, są horrendalne. Przy naszej kwocie roszczenia ok. 35.000 zł kancelaria zażyczyła sobie ok. 10.000 zł plus 23% VAT. Część pieniędzy miałbym wpłacić przed skierowaniem sprawy do sądu, resztę po wygraniu sprawy. Do tego koszty sądowe ok. 2000 zł. To bardzo dużo. Tym bardziej, że ustawowe koszty zastępstwa procesowego dla radcy prawnego przy takiej wartości przedmiotu sporu wynoszą 2400 zł. Wydaje mi się, że prawnicy wykorzystują sytuację"

- napisał do mnie pan Emilian. Nie jest to jedyny przykład wysokich prowizji, żądanych przez prawników. Moja czytelniczka ma problem z polisą inwestycyjną. Odwiedziła więc kilka kancelarii, o których przeczytała w prasie, promujących się dzięki różnym stowarzyszeniom oszukanych, protestom przywiązanych, pozwom grupowym przyspawanych, konferencjom prasowym wwalutowanych... Czego się dowiedziała? Posłuchajcie:

"Zaczęłam od kancelarii (...) Poszli na skróty. Napiszą pismo reklamacyjne za 1000 zł, jeśli się uda, to będzie dopłata. Jeśli się nie uda - nie podejmą się sprawy. Następna kancelaria (...). Zaproponowano mi wytoczenie powództwa przed sądem w zamian za opłatę w wysokości 20.000 zł, 70% tej kwoty musiałabym uiścić z góry. Co Pan na to?"

Ja na to, ze prawnicy, którzy biorą takie pieniądze przy prostych sprawach, to zdziercy. W "zwykłych" sprawach dotyczących polis uczciwa kancelaria powinna pobierać stawkę minimalną zgodną z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości plus ewentualnie prowizję rzędu 5-10%. Zgodnie z polskim prawem w przypadku wygranej sąd zasądza koszty prawnika od strony przeciwnej (ale tylko te minimalne), więc w takim wypadku kosztem klienta byłoby tylko te 5-10%. I to byłoby fair. Ale to nic w porównaniu z prowizjami, o których wspominali mi niektórzy klienci. Są kancelarie, których prowizja sięga 50%, a nawet 70-80% wartości pozwu. Taki prawnik- ściemniacz uświadamia klientowi, że przecież sam i tak by nic nie odzyskał, a tak przynajmniej będzie miał 20-30%. No, po prostu nóż się w kieszeni otwiera. Nie dajcie się naciągać prawnikom-zdziercom, takim samym zdziercom jak ci, którzy sprzedali Wam "lewy" produkt finansowy. Oczywiście, ten medal ma i drugą stronę. Nawet sprawy, które wyglądają na łatwe, czasem ciągną się latami, a instytucja finansowa robi wszystko, by jeszcze ją skomplikować. Poprosiłem jednego z prawników, by odniósł się do zarzutu o bandyckie stawki, które prawnicy narzucają klientom.

"Oto moja ogólna refleksja, dotycząca stawek prawników obsługujących klientów indywidualnych. Jeśli kancelaria weźmie np. 1200 zł (bo wartość dochodzonego roszczenia to np. 10.000 zł), to dochód netto (po odliczeniu VAT) wynosi 975 zł, a po odliczeniu podatku PIT - 790 zł. I w tym budżecie musielibyśmy się zmieścić z takimi czynnościami jak przeanalizować sprawę, boksować się z ubezpieczycielem lub bankiem o uzupełnienie dokumentacji (czasem trzeba napisać wiele pism, w tym skarg na obstrukcję), wysłać wezwanie do zapłaty, napisać pozew, pójść na rozprawę (minimum jedna rozprawa plus ogłoszenie wyroku, a czasem rozpraw jest kilka), no i utrzymywać kancelarię (koszty stałe: czynsz, media, oprogramowanie prawnicze, pracownicy, składki do izby radców, papier, tonery). Klientowi się wydaje, że przy sporze rzędu 10.000 zł wynagrodzenie 1200 zł to dużo, ale z punktu widzenia kancelarii to bardzo mało. Dlatego samorządy prawnicze od lat lobbują w Ministerstwie Sprawiedliwości o podniesienie stawek minimalnych, zasądzanych przez sądy. Bez powodzenia"

- napisał mi prawnik. No i cóż, też na chłop trochę racji. Ale przecież w bankach i firmach ubezpieczeniowych też dobrze o tym wiedzą, dlatego zachowują się tak, jak się zachowują. Nie boją się sądów, mają w nosie ugody z klientami, mówią: "masz w ręku orzeczenie SOKiK, że w twojej umowie jest klauzula abuzywna? To idź do sądu, oblicz należne ci rzekomo odszkodowanie, a my już zadbamy, że sprawa była długa i bolesna. I żeby kosztowała się tyle, że nawet jeśli w końcu wygrasz, to główna część uzyskanych pieniędzy pójdzie na prawników". To stoi na głowie. Jeśli już abuzywność klauzuli orzeczona przez SOKiK ma być warta tyle, co zeszłoroczny papier toaletowy, a klient musi iść do sądu, żeby ów sąd powiedział dokładnie to samo, co SOKiK, tyle, że w odniesieniu do konkretnej umowy, to trzeba błyskawicznie sprawić, by z jednej strony prawnicy-wyłudzacze nie wykorzystywali tej sytuacji, a z drugiej - by klient nie był zdany na ich łaskę i niełaskę. Może należy uruchomić jakieś instytucje, które będą reprezentowały klientów w sporach sądowych z instytucjami finansowymi, zaś finansowałyby je właśnie instytucje finansowe, płacące jakąś zryczałtowaną "składkę" po przegranym procesie z klientem.

Niska jakość walki urzędników z nieprawidłowościami na rynku finansowym to coś, co rząd powinien potraktować jako absolutny priorytet. Owszem, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zabrał się za sprzedawców polis inwestycyjnych, ale na razie efekt jest taki, że tylko jedna duża firma ubezpieczeniowa (Aegon) publicznie ogłosiła, że pozwoli chętnym klientom zerwać umowy bez konsekwencji. Urząd wszczął kilkanaście innych postępowań, lecz słuch o nich zaginął. A klienci nadal muszą użerać się z firmami ubezpieczeniowymi w sądach, bądź płacić krocie prawnikom snującym wizje procesów zbiorowych. W sprawie kredytów frankowych też nie lepiej: wypracowanie strukturalnych rozwiązań - dzielących ryzyko wynikające z wahań kursu między klienta i bank - idzie jak po grudzie. Banki zadeklarowały jedynie, że zetną spready walutowe (których, nota bene, nigdy w tych umowach nie powinno być) oraz uwzględnią ujemny LIBOR w podliczaniu rat. Część banków wciąż jednak dostosowuje swoje systemy informatyczne do tej „rewolucyjnej” czynności: „żeby minus był minusem, nawet jeśli jest minusem dla banku”.

Jeśli już przeszliśmy od kosztów prawników do spraw bardziej ogólnych, to od razu napiszę, że rząd nie powinien mieszać się w rozwiązywanie kredytowych problemów z frankami, ale musi przycisnąć zainteresowane strony - zwłaszcza nadzór, urzędników odpowiadających za ochronę konsumenta i bankowców - by wreszcie zaprezentowały konkretne rozwiązania. Oraz wymagać od bankowców, by zaczęli wywiązywać się z danych klientom obietnic. Np. z tej dotyczącej umożliwiania klientom przeniesienia frankowej hipoteki na inną nieruchomość bez konieczności spłacania kredytu po niekorzystnym kursie. Część banków wciąż stawia zaporowe warunki.  Kolejny temat to bałagan w rejestrze klauzul niedozwolonych, który powinien stanowić czarną listę zabronionych postanowień w umowach, a jest pośmiewiskiem. Ogłoszono co prawda projekt założeń do ustawy, która ma zwiększyć uprawnienia UOKiK-u i umożliwić mu skuteczniejsze namierzanie niedozwolonych zapisów w umowach, ale to już trzecie podejście do tego problemu! A końca nie widać. To wstydliwe dla państwa i pogrążające jego autorytet.

Najważniejsi urzędnicy państwowi powinni wreszcie potraktować jako priorytet ściganie nieprawidłowości w relacjach klientów z bankami, firmami ubezpieczeniowymi i innymi instytucjami finansowymi. Powinni pokazać, że naprawdę zależy im, by "posprzątać" skutki wcześniejszych zaniedbań (także w nadzorze nad instytucjami finansowymi). Inaczej oddadzą pole finansistom (forsującym rozwiązania w dużej mierze pozorne) lub "rewolucjonistom", którzy zgłoszą niemożliwe do realizacji, lecz chwytliwe postulaty. Wtedy na przeprowadzenie racjonalnych reform i zastosowanie sprawiedliwych rozwiązań może być już za późno. 

PS. Słyszałem, że kilkoro prawników się oburzyło, że ktoś ośmiela się zastanawiać nad ich prowizjami. A najbardziej ponoć oburzyły się jakieś-tam konsumenckie stowarzyszenia, pod które podpinają się kancelaria prawnicze chcące zarabiać na pozwach zbiorowych. I wszystko jasne. "Przychodzi redaktorzyna i upomina się o prawa konsumentów, bredząc coś o tym, że niektórzy prawnicy zdzierają". I o darmową pomoc prawną dla konsumentów. A na czym my będziemy wtedy zarabiali?" ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 06 maja 2015 08:29

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 09:15:35:

    fala pozwów frankowych dopiero zaczyna wzbierać:
    www.pb.pl/4046674,18795,fala-pozwow-o-kredyty-we-frankach-dopiero-wzbiera

    więc przy takiej skali znajdą się różne kancelarie, mniej i bardziej pazerne.

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 09:38:02:

    ,,Bardzo popularna jest teza, że zakwestionowany zapis jest wyrzucany z umowy i to ze skutkiem wstecznym (czyli umowa wygląda tak, jakby tej klauzuli nigdy nie było, zaś strony muszą się rozliczyć na nowo)."

    Bardzo popularna......:-) to wynika z orzeczeń TSUE oraz dyrektywy 93/13.
    Nie rozliczyć tylko umowa ma być wykonywana dalej.
    Więcej precyzji Panie Macieju i mniej lania wody.

    Co do bankowej wykładni to jest to zakrzywianie rzeczywistości i celowe wprowadzania w błąd. Dlaczego .....????
    Odpowiedź jest prosta - bo doskonale wiedzę jakie będą skutki dla nich w przypadku przegranych sądowych. Pozostało im jedynie zniechęcać poszkodowanych, pisać takie bzdury, które Pan powtarza, czy też lobbować za zmianami prawa, które są sprzeczne z dyrektywą 93/13 oraz wykładnią TSUE (mam na myśli Związek Bańków w Polsce oraz propozycje banksterów dot. zastępowania klauzul abuzywnych innymi zapisami.....tak, tak tak właśnie działają banksterzy).

    Jeśli to chodzi o stanowisko TSUE oraz Sądu Najwyższego, to zanim zacznie Pan pisać bankowe farmazony warto może zaczerpnąć fachowej wiedzy.
    Polecam:

    WYROK TRYBUNAŁU (pierwsza izba) z dnia 26 kwietnia 2012 r w sprawie C472/10.

    2) Artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 w związku z art. 7 ust. 1 i 2 tej dyrektywy należy interpretować w ten sposób, że:

    nie stoją one na przeszkodzie temu, by stwierdzenie w sprawie z powództwa o zaniechanie naruszeń, o którym mowa w art. 7 tej dyrektywy, wytoczonego na rzecz konsumentów przez działający w interesie publicznym podmiot wskazany przez prawo krajowe przeciwko przedsiębiorcy nieważności nieuczciwego postanowienia umownego zawartego we wzorcu umowy konsumenckiej, wywierało, zgodnie z tymi przepisami, skutki wobec ogółu konsumentów, którzy zawarli z zainteresowanym przedsiębiorcą umowę, do której stosuje się ten sam wzorzec umowy, w tym wobec konsumentów, którzy nie byli stroną postępowania o zaniechanie naruszeń;

    w wypadku stwierdzenia nieuczciwego charakteru postanowienia wzorca umowy w ramach takiego postępowania sądy krajowe są zobowiązane, także na przyszłość, wyciągać z urzędu wszelkie konsekwencje wynikające z prawa krajowego, tak aby wspomniane postanowienie nie wiązało konsumentów, którzy zawarli z zainteresowanym przedsiębiorcą umowę, do której stosuje się ten sam wzorzec umowy.

    oraz

    Wyrok Sądu Najwyższego, z 12 lutego 2014 r. Sygn. akt III SK 18/13.

    Sytuacja w tym zakresie zmieniła się z chwilą wydania przez TSUE wyroku z
    26 kwietnia 2012 r. w sprawie C-472/10 Invitel, w którym Trybunał wypowiedział się
    w przedmiocie wykładni art. 7 dyrektywy 93/13. Z uzasadnienia tego wyroku wynika
    jednoznacznie, że w ocenie TSUE, skuteczna realizacja celu zakładanego przez
    art. 7 dyrektywy 93/13 wymaga [...] by postanowienia umowne ujęte we wzorcu
    umowy konsumenckiej uznane za nieuczciwe wskutek powództwa o zaniechanie
    naruszeń wytoczonego przeciwko zainteresowanemu przedsiębiorcy [...] nie
    wiązały ani tych konsumentów, którzy byli stronami postępowania o zaniechanie
    naruszeń, ani też tych konsumentów, którzy zawarli z tym przedsiębiorcą umowę,
    do której stosuje się ten sam wzorzec umowy (pkt 38). W dalszej kolejności TSUE
    stwierdził, że zastosowanie [...] sankcji nieważności nieuczciwego postanowienia
    umownego, skutecznej względem wszystkich konsumentów, którzy zawarli umowę konsumencką, do której stosuje się ten sam wzorzec umowy, zapewnia, że konsumenci ci nie będą związani omawianym postanowieniem


    pozwalemBank.pl
    www.facebook.com/pozwalemBank

    NOWY pozew zbiorowy przeciwko mBankowi
    sites.google.com/site/mbankniedozwolone/pozew-o-odfrankowienie
    www.facebook.com/mbankniedozwolone
    kontaktowy adres email: mBankingBad@gmail.com

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 10:27:24:

    no właśnie...
    stanowisko klientów, poparte wyrokami SN itp... jest gó...no warte w obliczu wodolejstwa banków. Banki, podpierając się bardzo wątpliwą, wręcz niezgodną z prawem argumentacją, narzucają dyskurs.
    I to podobno po stronie klientów są radykałowie?
    Maćku, kto jest radykałem? Ktoś kto chce aby prawo działało w Polsce? No tak, bo właściwe działanie państwa powinno być teoretyczne. Wtedy zostanę uznany za postępowego reformatora...

    swoją drogą z Twojego wpisu wynika, że faktycznie Państwo jest teoretyczne.... Niestety, nie ma kandydata, który obiecałby wieszanie bankowców na latarniach. No, może tutaj uznałbym to za działanie radykalne, chociaż niepozbawione podstaw.

  • jacekleski napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 10:57:08:

    filtr antyspamowy Samcika nie przepuszcza, ale mozna przeczytać komentarz na stronie facebookowej Przywiązani do Polisy. Polecam.

  • dariga napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 11:01:43:

    "Może należy uruchomić jakieś instytucje, które będą reprezentowały klientów w sporach sądowych z instytucjami finansowymi, zaś finansowałyby je właśnie instytucje finansowe, płacące jakąś zryczałtowaną "składkę" po przegranym procesie z klientem."
    Jest taka instytucja - to Rzecznik Ubezpieczonych. Chce pomagać klientom wrobionym w polisy inwestycyjne i robi w tej sprawie, co tylko może. Powinien móc więcej - właśnie reprezentować poszkodowanych w sądach.
    P.S.: Nieźle Pan rozzłościł tym wpisem "stowarzyszenie" Przywiązani do polisy (celowo cudzysłów jest w tym miejscu).

  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 11:12:16:

    14 maja 2015 to ma być jakaś kluczowa dla bankowości data.
    Pytanie dlaczego?

    14 maja 2015 ma być ostateczny wyrok SN w sprawie Nabitych w mBank
    14 maja 2015 ma być wyrok sądu apelacyjnego w słynnej sprawie szczecińskiej (franki)
    14 maja 2015 ma być pierwsza rozprawa pozwu zbiorowego klientów Millenium (o odfrankowanie)

    Przypadek? Nie sądzę.
    Co będzie relacjonował redaktor Samcik 14 maja?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 11:29:11:

    chciałbym aby relacjonował kolejne sprawy karne, ale to nawet w juesej nie przeszło... za batonika więzienie, za miliardy premie....

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 11:34:14:

    Prawnicy pewnego banku na M, w odpowiedziach na reklamacje piszą, że wpisy do rejestru klauzul niedozwolonych UOKiK są wpisami konstytutywnymi :-)

    Dlaczego?

    a. bo się pomylili
    b. bo są niedouczeni
    c. bo z premedytacją wprowadzają klientów w błąd.

    zastanawiam sie tylko czy osoby podpisujące się pod taką reklamacją nie mają żadnego obciachu z tego tytułu?
    Między pisaniem nie całej prawdy a pisaniem nieprawdy jest znaczna różnica.
    Już w takim wypadku UOKiK powinien strzelić po łapach.

  • kredyt.pl napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 12:57:41:

    fakt faktem UOKIK ciągle bierny, co martwi nas co bardziej..

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 13:09:54:

    Odnośnie prawnika, który odniósł się do zarzutu o bandyckie stawki:
    bardzo chętnie z wynagrodzenia 1200 odjął VAT (i słusznie) ale równie chętnie odjął PIT w pełnej wysokości 19%. Następnie dodał, że przecież z tego co zostało musi opłacić administrację, telefony itp. Więc koszty które pomniejszają przychód. Pokazanie więc, że z 1200 ma zarobek tylko 793 jest więc kłamstwem, bo jak odliczy koszty to podatku nie zapłaci 185 zł tylko znacznie mniej. Chyba że ma nierozgarniętą księgową, która mu nic w koszty nie wrzuca, ale to wtedy od takiego patałacha nie ma co brać opinii.

  • prawnik24na7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 16:41:32:

    mec. Krzysztof kowalik z Warszawy polecam

  • prawnik24na7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 16:48:35:

    konkurencyjne stawki zwrot.poliso.lokaty@vip.onet.pl

  • pingwinzielony napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/06 19:19:39:

    redaktor Samcik gdyby chciał napisać uczciwy artykuł napisałby że zdarzają się nieuczciwe prawnicze cwaniaki które żerują na ludzkiej krzywdzie. Nie robi tego, wrzuca wszytskich do jednego wora. Co innego o bankowcach, towarzystwach ubezpieczeniowych tutaj mamy zawsze odpowiednio zbalansowane teksty: w duperalach pogrozić palcem, w wałkach na grubą kasę zamilknąć albo zwalić winę na głupich klientów że podpisywali szwindle. red.Samcik banowy zdrerzak medialny dekady.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/07 08:46:18:

    Nie wrzucam wszystkich do jednego wora, są prawnicy i prawnicze pacany, a piszę o tym, żeby uczulić ludzi przed naciągactwem.
    "Co będzie relacjonował redaktor Samcik 14 maja?". Cholera, chyba na wszelki wypadek wezmę sobie urlop na żądanie ;-)

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/07 09:34:07:

    Wydaje się że red. Samcik jednak mocno zniechęca do prawników na swoim blogu.
    Biorąc pod uwagę naszych polityków to prawnicy są jedyną siłą która może powstrzymać samowolę banków i jakoś wyrównać nieco szansę klientów. Faktycznie może zdarzyć się tam nieco naciągaczy (ale mniej niż w bankach) więc trzeba uważać. Jednak dziś tylko prawnicy mogą coś uzyskać dla klienta w sporze z bankiem. Negocjacje z bankiem to fikcja.

  • kancelarialex24 napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/07 16:28:51:

    Witam serdecznie,
    Jeżeli macie Państwo w dalszym ciągu problemy z rozwiązanymi polisolokatami zapraszam do kontaktu. Skutecznie odzyskujemy utracone pieniądze, nie pobieramy także żadnych kosztów wstępnych oraz zakładamy koszty sądowe/procesowe. Kontakt do osoby prowadzącej sprawy:
    533-960-263

  • kancelaria-invictus napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/07 16:50:21:

    Witam,
    Pomagamy w odzyskaniu utraconych środków tytułem opłaty likwidacyjnej, jak również pomagamy zminimalizować straty przy rozwiązaniu polisy. W odróżnieniu do powołanych przykładowych Kancelarii w artykule, nie pobieramy żadnych opłat wstępnych. Wszelkie koszty procesowe opłacamy za Klienta, co pozwala na przystąpienie do sprawy każdemu Klientowi. Zapraszam do kontaktu :
    531 399 855

  • alanowakopole napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/07 19:59:24:

    Genialny wpis, obnazajacy ten ponury proceder niektorych kancelarii i pozwów zbiorowych. Gdybym zdecydowała się na zbiorowy w LWB, wpłaciła 1200zł pewnie do dziś bym miała informacje typu "kancelaia nie odebrała awizo".
    LEX bierze 50%, ktos inny 700zł za pozew?
    Jak mają się zatem do tego wszystkiego oferty 4 kancelarii z portalu www.oszukaniprzezpolisy.pl, gdzie pozew to 200zł, a oplata to 10-15%?
    Idealnie i skutecznie bo jestem zadowolona klientą.
    alicja.nowak30@op.pl

  • kr_kr napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/08 00:13:21:

    Z tym automatycznym wyrzucaniem całej treści umieszczonej w rejestrze bym tak się nie rozpędzał.
    Bo z jednej strony mamy wpis na który składa się zasada przeliczenia wypłaconej w złotówkach kwoty kredytu na CHF, wraz z informacją że przeliczenia tego dokonuje się po kursie ustalonym przez bank (i z uzasadnienia wynika, że kwestionowana jest nie samo przeliczenie, ale zastosowanie do tego kursu banku, a nie innego - np. średnim NBP).
    Zainteresowani wnoszą z tego, że należy unieważnić nie tylko kurs jakim jest przeliczany, ale i samo przeliczanie.
    Z drugiej mamy wpis na który składa się informacja o tym, że wypożyczany samochód jest objęty ubezpieczeniem AC chyba że ubezpieczyciel odmówi wypłaty ubezpieczenia z tego tytułu.
    Stosując logikę z kredytu powinno to unieważniać sam fakt objęcia wypożyczanego samochodu ubezpieczeniem AC. A chyba oczywiste jest, że nie o to chodzi w tym wpisie.

  • maizer napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/09 18:55:18:

    prawnicy banków oraz firm ubezpieczeniowych mogą oczywiście tworzyć różne karkołomne teorie, bo płacą im za to, aby chronić interes tych firm, ale przepis jest jednoznaczny - zgodnie z art. 479(43) kodeksu postępowania cywilnego: wyrok prawomocny (wydany w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone) ma skutek wobec osób trzecich od chwili wpisania uznanego za niedozwolone postanowienia wzorca umowy do rejestru

  • maizer napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/09 20:14:45:

    należy pamiętać czym są w ogóle tzw. stawki minimalne prawników oraz w jakim celu zostały wprowadzone:

    stawki minimalne opłat za czynności radców prawnych czy też adwokatów uregulowane są rozporządzeniami ministra sprawiedliwości z 28.09.2002 r.; głównym celem tych przepisów jest to, aby w sprawach sądowych sąd wiedział jakie koszty zastępstwa prawnego ma zasądzić na rzecz strony wygrywającej sprawę (lub jakie wynagrodzenie ma przyznać prawnikowi ustanowionemu przez sąd z urzędu).

    Stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy:
    1) do 500 zł - 60 zł;
    2) powyżej 500 zł do 1.500 zł - 180 zł;
    3) powyżej 1.500 zł do 5.000 zł - 600 zł;
    4) powyżej 5.000 zł do 10.000 zł - 1.200 zł;
    5) powyżej 10.000 zł do 50.000 zł - 2.400 zł;
    6) powyżej 50.000 zł do 200.000 zł - 3.600 zł;
    7) powyżej 200.000 zł - 7.200 zł.

    prawdziwą 'perełką' jest jednak stawka minimalna za poprowadzenie sprawy o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone:

    3. Stawki minimalne wynoszą w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Warszawie - sądem ochrony konkurencji i konsumentów w sprawach:
    2) o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone - 60 zł;

    Konia z rzędem temu, kto znajdzie profesjonalnego prawnika, który poprowadzi taką sprawę za 60 zł.

    Ponadto, od 2002 r. wysokość stawek nigdy nie została podwyższona (zapewne w imię ochrony interesów fiskalnych Skarbu Państwa, który ponosi koszty zastępstwa prawnego radców prawnych / adwokatów ustanowionych z urzędu). Tymczasem, od 2002 r. ceny towarów i usług, oraz wartość nabywcza pieniądza jednak się "trochę" zmieniły. Tylko przykładowo cena benzyny nie wynosi już 3,3 zł/l a raczej ok 5 zł/l.

    Jeśli oczekujemy zatem w pełni profesjonalnej obsługi prawnej świadczonej przez adwokata lub radcę prawnego - specjalistę z danej dziedziny, to trudno oczekiwać, że usługa ta zostanie wykonana za wynagrodzeniem na poziomie archaicznej stawki minimalnej.


  • alanowakopole napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 14:59:32:

    Można za duzo, duzo taniej.

  • alanowakopole napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/14 15:00:14:

    alicja.nowak30(małpa)op.pl

  • xaafuun napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/27 08:51:40:

    Ech bzdury wypisują ci prawnicy, a lek jest prosty i łatwy w aplikacji ale dla nich bolesny. Wystarczyłoby powołać się na niewidzialną rękę rynku i zlikwidować aplikacje adwokacie i radcowskie co pozwoliłoby na otwarcie się rynku. Wtedy każdy, kto ukończył prawo, mógłby udzielać porad prawnych i być reprezentantem w sprawach sądowych oraz innych instytucjach. W tym momencie ceny usług ogólnospławnych lecą na łeb na szyję, z wielką i nieokiełzaną wręcz radością dla klientów. A tak palestra, to zamknięte kółko różańcowe, które kisi się we własnym rodzinnym sosie pomiędzy żonami, córkami, synami wujkami i innymi pociotkami.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line