Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 23 lipca 2015

Jak będzie wyglądał bank przyszłości? Albo tak, albo... w ogóle nie będzie wyglądał ;-)

Jak będzie wyglądała bankowość przyszłości? I jak banki powinny zmieniać swoje podejście do klientów, żeby nie skończyć tak, jak politycy partii rządzącej, którzy nie zauważyli, że idzie młodość? Miałem przyjemność zajmować się próbą odpowiedzi na to pytanie podczas rozmaitych spotkań finansistów. Na XIV Europejskim Furum Bankowo-Ubezpieczeniowym wymieniałem poglądy w tej kwestii z Arturem Waliszewskim, dyrektorem Google na Europę Środkową, a także z prezesami banków: Wojciechem Sobierajem, Cezarym Stypułkowskim oraz Arkadiuszem Przybyłem (szef Santander Consumer). Punktem wyjścia do dyskusji był krótki film o konsumencie przyszłości, dla którego centrum życia jest smartfon i chmura, sieci społecznościowe i szybkie zmiany. Czy w tej przyszłości będzie jeszcze miejsce na banki i to ich całe nudziarstwo?

EFBUIV

Sądząc po tym jak bankowcy dziś usiłują się przypodobać firmom telekomunikacyjnym (sojusze Aliora z T-Mobile i mBanku z Orange) oraz sieciom handlowym (wspólne programy lojalnościowe w stylu mOkazji, wstawianie placówek co centrów handlowych) wygląda na to, że sami bankowcy nie są pewni czy będą jeszcze potrzebni jako samodzielna instytucja służąca do pośrednictwa w transakcjach, przechowywania pieniędzy i dostarczania kredytu. Pewnie będą, choć przecież płatnościami (zwłaszcza w internecie) zajmują się już firmy nie mające z bankami nic wspólnego (PayPal), zaś działalność pożyczkową najlepiej opanowały firmy pozabankowe, nie mówiąc już o pożyczkach społecznościowych (u nas na razie niepopularnych, ale...). Zostaje jeszcze przechowywanie pieniędzy, ale stosunek młodego pokolenia do pieniędzy jest taki, że nie wiadomo czy banki będą miały co przechowywać ;-). A poza tym za to też zaraz wezmą się platformy crowdfundingowe. To oczywiście tylko taki żarcik ;-).

BANK INTUICYJNY, CZYLI BIG DATA. Zgadzam się z Arturem Waliszewskim, że korzystanie z banków w XXI wieku nie powinno męczyć, ani absorbować uwagi. I nie chodzi tu tylko o to, by bankowcy umożliwili klientom korzystanie z ich usług w biegu, czyli za pośrednictwem dowolnego urządzenia mobilnego. Chociaż to też: wygodny interfejs, logowanie przez portal społecznościowy, umożliwienie szybkich płatności, a przede wszystkim szybkiego kredytu... Ale bank przyszłości nie powinien się narzucać, lecz nauczyć działać w tle. Nie wydzwaniać, nie pouczać, nie sprzedawać kredytu gotówkowego klientowi mającemu oszczędności i szukającemu właśnie dobrej lokaty. Banki już dziś mają o klientach bardzo dużo informacji, ale wciąż nie nauczyły się z nich korzystać. Personalizacja produktów, podrzucanie ofert kredytowych lub lokacyjnych właśnie wtedy, gdy klient chciałby o nich pomyśleć, programy rabatowe sprzężone z profilem konsumenckim danego klienta. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Bank przyszłości ma być jak zaufany służący - wie o tobie wiele, ale wykorzystuje to dla zwiększania twojej wygody. Według CapGemini bodaj jedynym europejskim przykładem banku, który wykorzystuje aplikację mobilną do geolokalizacji i analizy transakcji klienta do przedstawiania mu spersonalizowanych ofert, jest turecki Garanti Bank.

panel_Finanse_przyszoci___XIV_EFBU_fot._3

BANK PRZYSZŁOŚCI W TELEFONIE. A CO Z PLASTIKIEM? Prezesi banków nie mają wątpliwości, że w przyszłości podstawowym urządzeniem, za pośrednictwem którego będziemy korzystali z banku, będzie smartfon. Dziś ledwie kilka procent Polaków używa smartfona do bankowania. Dlaczego? Moja odpowiedź jest posta: dopóki karta płatnicza z funkcją zbliżeniową będzie najwygodniejszą formą płacenia, nie ma co myśleć o tym, że ktoś będzie używał banku przede wszystkim za pośrednictwem smartfona. A płatności zbliżeniowe, owszem, są w smartfonach dostępne, ale tylko na niektórych. A już w całkiem nielicznych - w opcji niezależnej od operatora telekomunikacyjnego (technologia HCE). Z czym do ludzi? Owszem, Sławomir Lachowski podjął próbę zbudowania pierwszego banku cyfrowego w Polsce i niektóre usługi rzeczywiście są w nim prostsze do wykonania przez telefon, niż z komputera (np. płacenie rachunku za pośrednictwem skanowania kodu paskowego). Ale mnie się marzy bank, który pozwoli nie tylko płacić zbliżeniowo za pośrednictwem smartfona, ale też taki, który pozwoli np. kupować - także na kredyt - rzeczy, które zobaczę na reklamie ulicznej, którą zeskanuję i automatycznie wrzucę do aplikacji zakupowej.

BANK W PLACÓWCE, CZY NA WIDEO? Prezes Sobieraj powiedział, że jego zdaniem w przyszłości banki będą zajmowały się utrzymywaniem sieci placówek, bo rynek będzie tego od nich oczekiwał. A dokładniej - 12% rynku, gdyż pozostałą część będą "kontrolowali" klienci, którzy placówek nie potrzebują :-). Spryciarz z tego prezesa, bo przecież Alior ma ogromną sieć placówek (1800), to czwarta największa sieć sprzedaży w Polsce (m.in. po Poczcie Polskiej i PKO BP). Inna sprawa, że większość tej sieci to albo malutkie punkty, które można zwinąć w ciągu trzech dni, albo placówki franczyzowe, albo partnerskie... No, słowem - to się da szybko zwinąć i zamienić na wirtualność w postaci wideokonferencji, albo placówek automatycznych. Tyle, że do takich automatów bankowych ludzie na razie się boją wchodzić, a do tradycyjnych placówek - niekoniecznie. Zaś z badań CapGemini wynika, że "używalność" placówek rośnie, a nie spada.

 uzywalnoscbankuff1

uzywalnoscbankuff2 

BANK PRZYSZŁOŚCI A CYFROWA WALUTA. Czy Bitcoin może zabić banki? Cóż, pieniądz cyfrowy jest dziś najtańszym - bo omijającym tradycyjny system bankowy - sposobem transferu pieniędzy. Dopóki pozostaje poza oficjalnym obrotem, nie będzie dla banków konkurentem. Ale uważam, że jeśli banki go oswoją, to będą miały potężny atut w ręku. Dlaczego? Płacenie pieniądzem elektronicznym zawsze będzie kosztowało, bo potrzebni są pośrednicy i zabezpieczenia baz danych. W przypadku pieniądza cyfrowego (np. Bitcoina) zabezpieczony kryptograficznie jest każdy cyfrowy banknot, jego przenoszenie może być więc tanie.Wyobraźmy sobie bank, który umożliwia swoim klientom zamianę pieniądze bezgotówkowego na cyfrowy, a potem jego tani transfer i zamianę na gotówkę w bankomacie. Tym co powoduje, że banki - transakcje, kredyty itp. - są coraz droższe są koszty całego systemu płatności. A waluta cyfrowa pozwala na transakcje obok tego systemu. I jeszcze jedno: jeśli banki oswoją cyfrową walutę, będą w stanie lepiej dostosować się do potrzeb najmłodszych klientów, dla których cyfrowa waluta za jakiś czas może być główną walutą rozliczeniową, bo będzie powszechnie stosowana jako sposób płatności w grach online. To zaczyna się dziać w Polsce, bo i my za chwilę będziemy mieli swoją cyfrową walutę - Billon.

To tylko kilka aspektów, które bankowcy muszą wziąć pod rozwagę planując długoterminowo swój rozwój i strategię wzrostu. Są też dwa pytania, które dodatkowo można nałożyć na te, które już zadaliśmy. Takie jak to o tempo wzrostu e-biznesu. Czy i kiedy znikną "realne" sklepy? Czy staną się tylko wystawą, zaś transakcje zakupowe - łącznie z zakupami spożywczymi - będziemy robili wyłącznie w sieci? Albo pytanie o znaczenie finansów społecznościowych: czy banki rzeczywiście powinny zakładać, że wymiana walut, pożyczanie pieniędzy, inwestowanie pieniędzy przeniesie się do sieci społecznościowych? Jeśli tak się stanie to w jaki sposób z takimi sieciami konkurować? A może... wejść z nimi w sojusze? Ale tym niech się martwią prezesi banków, w końcu za coś biorę te swoje 4 mln zł rocznie ;-).

SUBIEKTYWNOŚĆ NA DYSKUSJI BANKOWCÓW I STUDENTÓW. Kilka dni temu miałem przyjemność spotkać się ze znakomitymi polskimi bankowcami - Zbigniewem Burligą, Sławomirem Lachowskim, Przemysławem Gdańskim, Piotrem Olendskim - oraz studentami Szkoły Głównej Handlowej na dyskusji poświęconej konsolidacji polskiego sektora bankowego. Szukaliśmy wspólnie odpowiedzi na pytanie czy jest ona nieunikniona i co może dla nas w najbliższym czasie oznaczać. To było bardzo inspirujące spotkanie, bardzo dziękuję członkom Studenckiego Koła Naukowego "Negocjator" za zaproszenie!

11225744_665842186882694_2619100657400554885_n

SUBIEKTYWNOŚĆ WŚRÓD ŁOWCÓW WIERZYTELNOŚCI. Oddech subiektywności czuli ostatnio na plecach przedstawiciele sektora windykacyjnego i bankowego podczas Bankowego Forum Wierzytelności. Przekonywałem tam branżę finansową, by otarła łzy, bo przecież wcale nie jest tak, jak branża myśli, że dziś większe prawa w banku ma dłużnik, niż wierzyciel.  

vibankforwierz

SUBIEKTYWNOŚĆ DYSKUTUJE Z FIRMAMI POŻYCZKOWYMI. W ostatnich dniach miałem okazję uczestniczyć w Kongresie Firm Pożyczkowych zorganizowanym w Warszawie przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych, skupiającą m.in. pożyczkodawców i firmy handlujące wierzytelnościami. To nie były łatwe rozmowy, bo dotyczyły tego czy taka działalność, jaką prowadzą firmy pożyczkowe, może być etyczna. Byłem zmuszony rzucić uczestnikom subiektywną prawdę między oczy. Bolało ;-)

KPF3

SPOTKANIE LIDERÓW BANKOWOŚCI I... SUBIEKTYWNOŚCI. Jaka jest przyszłość branży bankowej i jaką rolę odegra w niej sprzedaż produktów ubezpieczeniowych dołączanych do kont, kart i kredytów? O tym dyskutowałem z bankowcami i szefami firm ubezpieczeniowych podczas Spotkania Liderów Bankowości. Wniosek, jaki wyniosłem z tej dyskusji, ogranicza się do konkluzji, że czas na powrót do prostoty, oferowania klientom nieskomplikowanych, niezachachmęconych produktów o charakterze ochronnym, nie łączących ochrony i inwestycji.

gallidbank5

SUBIEKTYWNOŚĆ WŚRÓD PRZEDSIĘBIORCÓW. Nim stopniały tegoroczne śniegi miałem przyjemność brać udział w Gospodarczym Otwarciu Roku, czyli inaugurującej 2015 r. konferencji organizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą. Dyskutowałem tam o nowych regulacjach prawnych, które czekają w tym roku świat finansów. Pod tym względem - ustawa antylichwiarska, ustawa o upadłości konsumenckiej, kolejne zacieśnienie ustawy o interchange, rekomendacja nadzoru bankowego w sprawie bancassurrance - to będzie dla finansistów bardzo intensywny rok. Dyskutowaliśmy też - m.in. z Adamem Jasserem, szefem UOKiK - o tym oznaczają te wszystkie zmiany jeśli chodzi o ochronę konsumentów.

KIG_gospodarcze_otwarcie_promo

SUBIEKTYWNIE WŚRÓD START-UPÓW. W tym roku miałem okazję uczestniczyć jako gość specjalny(czyli taki "zapładniacz intelektualny") w spotkaniu m.in. start-upów finansowych podczas konferencji Start-up Grind i rozmawiać z przedstawicielami finansowych start-upów o potrzebach polskich konsumentów i o innowacjach, które wkrótce mogą zatrząść naszymi portfelami

10015158_781948321860577_5035212269630905545_n

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 23 lipca 2015 09:05

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/23 09:45:51:

    taaaaa...

    a o przestrzeganiu prawa zapewne nie było mowy na tych spotkaniach?

    PR pięęękny, a pod spodem, w rzeczywistości pytanie brzmi: jak tu wcisnąć jak największej ilości idiotów najwięcej niepotrzebnych i drogich produktów?

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/23 10:01:54:

    @lkuziem
    W pewnych kręgach po prostu nie wypada mówić o pewnych sprawach... szczególnie tak przyziemnych jak przestrzeganie prawa.
    Bohaterowie filmów "Ojciec Chrzestny" też o takich prozaicznych tematach nie dyskutowali.
    Po prostu "high live" oraz etykieta (nie mylić z etyką...) nie pozwalają....

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/23 12:18:20:

    Pan Redaktor jak zwykle prezentuje nadzieję i wolę na automatyzację wszystkiego i wszędzie.
    Tylko, że jak wszystko będziemy robili sami, odbierając pracę zatrudnionym w bankach, sklepach czy innych firmach usługowych, a jednocześnie drastycznie ograniczymy zatrudnienie w firmach produkcyjnych, bo przecież roboty są tańsze i solidniejsze, to gdzie będziemy pracowali, za co będziemy żyli? Potrzebujemy zarabiać, aby pójść do restauracji, wyjechać do hotelu nad morzem, pójść na mecz czy do kina. Jak pracujemy, zarabiamy i wydajemy, to dajemy zarabiać innym.
    Przerwanie tego łańcucha może i już zaczyna rodzić coraz poważniejsze konsekwencje.
    Coraz większy majątek akumulowany jest w rękach coraz mniej licznej grupy. Mając pieniądze łatwo wpływać na stanowienie prawa, na omijanie płacenia podatków, na media, które napiszą to, co chce ten, co ma pieniądze.
    Może warto zacząć o tym myśleć, zanim będzie za późno?
    Na szczęście natura sprawia, że z wiekiem zaczynamy doceniać kontakt człowieka z człowiekiem, że słabnie nam pamięć i zapominamy te wszystkie piny, hasła i zasady obsługi smartfonów i innych gadżetów. Stąd nadzieja dla świadczenia usług, także bankowych, w oparciu o żywego człowieka.
    Nadzieja też w tym, że coraz większa liczba młodych ludzi dostrzega wagę ludzkiej pracy, do czego gorąco namawiam!

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/23 15:12:45:

    Chiny zatajają ilość złota, jaką mają w posiadaniu. Powodem może być to, że pokazując (zapewne ogromną) prawdziwą ilość metalu, jaką posiadają ceny skoczyłyby drastycznie w górę. Dodatkowo pojawiłyby się pytania skąd złoto zniknęło. To kolejny powód by kupować złoto i inne aktywa poza systemem bankowym. Polecam lekturę independenttrader.pl/376,czemu_chiny_utajniaja_rzeczywisty_stan_rezerw_zlota.html

  • pokonajrynekpl napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/23 23:07:08:

    Banki nie nauczyły się korzystać z posiadanych danych, bo nadal forsują produkty, które są dla nich najbardziej opłacalne. Nie zwracają przy tym uwagi na potrzeby klienta. To co wygodne dla niego nie zawsze oznacza zysk dla banków.

    @sce-ptyk ma dużo racji z tym ograniczaniem zatrudnienia przez postępującą automatyzację. Może się okazać, że wielu ludzi z tych rozwiązań nie będzie w stanie korzystać, bo bez pracy nie będzie ich na nie stać. Z drugiej strony może zmierzamy do życia permanentnych rozrywek i wakacji, w świecie, w którym prawie wszystko robi się samo, a pieniądze zarabiamy grając w gry komputerowe;).

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/24 08:35:34:

    Pokonajrynekpl, też tak kiedyś myślałem, że wraz z rozwojem automatyzacji będziemy coraz mniej pracowali i coraz więcej korzystali z życia. Niestety życie weryfikuje tak naiwne oczekiwania. Odczuwają to już teraz Grecy, których bardzo chętnie lubimy nazywać leniami.
    Zdarzyło im się osiągnąć bardzo szybki wzrost realnych płac. I co się stało? Jako państwo peryferyjne w zakresie rozwoju technologii, oparte, tak jak my obecnie na montowniach i usługach świadczonych na rzecz wielkich korporacji, zaliczyli dramatyczny spadek zatrudnienia. Kto z wielkich chce utrzymywać montownie w kraju o tak wysokich kosztach robocizny? Która korporacja chce tam utrzymywać centra usługowe, gdy może to zrobić chociażby w Polsce, gdzie koszty pracy są kilkukrotnie niższe. Grecy ratowali się zwiększając zatrudnienie w urzędach i armii. Tyle tylko, że z tego rodzaju pracy pieniążków nie przybywa. Stąd szybko rosnące zadłużenie.
    Nie dajmy się ogłupiać, że to wina lenistwa i cwaniactwa Greków. To wina SYSTEMOWA!
    Wygrywają państwa i korporacje które trzymają w ręku technologie zarówno produkcji, jak i świadczenia usług.
    Co do państwa, to uważam, że jego rolą jest ochrona pracy.
    Czyż darmowy przelew w banku internetowym jest rzeczywiście darmowy? Czy darmowa wypłata z bankomatu jest rzeczywiście darmowa? Dla mnie jest to nierozerwalnie powiązane ze zwolnieniem pracowników, którzy w punktach finansowych świadczyli tego typu usługi. Ludzie ci tracąc zatrudnienie idą na garnuszek państwa. Czyli zyskuje korporacja a traci państwo, czyli MY.
    W takim przypadku sztuką jest aby państwo umiało wyegzekwować: zwolniłeś pracowników, zarabiasz więcej, więc oddaj część z twojego dochodu, abyśmy mieli na utrzymanie i aktywizację zawodową tych ludzi.
    Problem w tym, że w korporacjach tymi sprawami zajmują się ludzie, którzy zarabiają wielokrotnie więcej niż nasi ministrowie, na których robi się medialną nagonkę gdy stwierdzą, że na takim stanowisku za 6 tysięcy zł to tylko idiota lub złodziej będzie pracował.

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/24 16:16:28:

    Chiny zatajają ilość złota, jaką mają w posiadaniu. Powodem może być to, że pokazując (zapewne ogromną) prawdziwą ilość metalu, jaką posiadają ceny skoczyłyby drastycznie w górę. Dodatkowo pojawiłyby się pytania skąd złoto zniknęło. To kolejny powód by kupować złoto i inne aktywa poza systemem bankowym. Polecam lekturę independenttrader.pl/376,czemu_chiny_utajniaja_rzeczywisty_stan_rezerw_zlota.html

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/26 12:24:00:

    @sce-ptyk:
    Obawiam się że myśląc "praca" masz przed oczami murarza z kielnią lub ekspedientkę za ladą, sumujacą ceny na papierze pakowym. Tym czasem z faktu że bednarze wyginęli, nie wynika to, że nie używamy beczek :) A kołodzieja zastąpił wulkanizator, nie zauważyłes? :)

    słowem, praca w sensie fizycznym będzie coraz bardziej marginalnym sposobem na uzyskanie dochodu, a najefektywniejsza będzie w minimalnych grupach, a nie w Hucie Katowice.

    Stare zawody są zastępowane nowymi, ale przede wszystkim POWSTAJĄ NOWE - często nieistniejące 10 lat temu, często nie wytwarzające żadnych materialnych dóbr! A może, podążając za tą logiką, należy bardziej opodatkować zawody nowe, a "stare" mniej obciążyć podatkiem?? :D Już widzę firmę świadczącą usługi kopania rowów łopatą, a dodatkowo bezpłatnie udzielające porad kredytowych i inwestycyjnych :)

    Dwa lata temu widziałem jak wygląda "ochrona pracy" w Japonii - na stacji benzynowej jeden pracownik nalewa benzynę (samemu nie wolno!), drugi myje szyby, trzeci otwiera drzwi do kasy, czwarty kasuje gotówkę. Jakież to było piękne, prospołeczne takie! :) I we wszystkich marketach przy windzie stoi Panienka, której rolą jest wciskanie guzika przywołującego windę.
    Ja jednak wolę japońskie technologie, opracowane gdzieś w szklanych wieżach. Taką pracę cenię bardziej. I taka - koncepcyjna - będzie w przyszłości najcenniejsza!

  • sce-ptyk napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/29 10:57:26:

    @nekrofil
    Praca to praca. O ile przynosi dochody. Oczywistym jest, że niektóre zawody odchodzą w zapomnienie a pojawiają się nowe. Nie zgodzę się z Tobą, że wyłącznie znikają te mało ambitne zawody a w ich miejsce wkraczają zawody wymagające wiedzy i inteligencji, wykonywane w szklanych wieżach. Podam przykład z poletka finansów. Kiedyś, aby wypłacić pieniądze trzeba było skorzystać z usług kasjerek. Teraz pieniądze wypłacasz w bankomacie, a kasjerki zastąpione zostały głównie przez ekipy panów w kamizelkach kuloodpornych, trzymających paluszki na cynglach. Skok jakościowy?
    Czyż pracownik obsługujący maszynę wypluwającą w ciągu godziny tysiące bucików po 10 zł za sztukę ma większe kwalifikacje niż rzemieślnik, który robił jedną parę butów dziennie?
    Jak się zastanowisz, to przyznasz mi rację, że zdecydowanie szybciej rośnie zapotrzebowanie na pracowników wykonujących mało ambitne czynności. W różnej maści call centrach, korporacjach, amazonach itp., itd. pracują tysiące sfrustrowanych, słabo opłacanych pracowników wykonujących niezbyt skomplikowane czynności. Ale mają PRACĘ!
    Niestety, usługi te zdominowane są przez wielkie korporacje które bazują na taniej sile roboczej. Gdy zarobki, tak jak w Grecji, pójdą w górę, kończy się praca. Korporacje bez skrupułów przeniosą się do krajów z tańszą siłą roboczą.
    Zagraniczne banki czy sieci handlowe coraz bardziej ograniczają zatrudnienie, gdyż jest to największy składnik kosztów. Korporacja ma jeden cel: maksymalizacja zysku. Stąd te samoobsługowe kasy w Tesco, stąd bankomaty, przelewy internetowe, samoobsługowe placówki bankowe nad którymi tak się rozpływa w zachwytach red. Samcik. A że rośnie bezrobocie. O, to już problem państwa.
    Zobacz, że we współczesnym świecie wygrywają państwa które od dawna postawiły na rozwój technologii i produkują dobra, które sprzedają innym. Produkują, wykorzystując coraz powszechniej tańszą pracę innych. W Europie najlepszym przykładem są Niemcy czy Anglia. W tych państwach szanuje się jednak PRACĘ własnych obywateli, dba się, aby poziom bezrobocia był jak najniższy!
    Dzięki temu, że ludzie mają PRACĘ mogą się rozwijać usługi a tym samym bezrobocie spada. Na drugim biegunie są kraje, które przegrywają w wyścigu technologicznym. Tam PRACY nie ma.
    Szanse na w miarę dobry rozwój mają państwa, które z tytułu położenia geograficznego blisko bogatych rynków, są w stanie wyżebrać postawienie na ich terenie montowni jaguarów, mercedesów czy centrów usługowych. Pod warunkiem, że do władzy nie dorwą się populiści, którzy będą chcieli w sposób administracyjny szybko zdecydowanie podnieść place. Jak to się kończy pokazuje przykład Grecji.
    Super, że podałeś przykład Japonii. Zgodzisz się, że w rozwoju wszelakich technologii są przed nami co najmniej kilkanaście lat. Nieprawdaż? Czyż zamiast wyśmiewać się z ich rozwiązań nie powinniśmy zacząć ich kopiować? Zacząć szanować stanowiska PRACY wszędzie tam, gdzie można to czynić?
    Z pewnością nie możemy walczyć z postępem technologicznym i redukcją miejsc pracy w zakładach produkcyjnych. Globalna konkurencja na to nie pozwala. To oczywiste.
    Natomiast czy musimy się godzić na stałą redukcję zatrudnienia w przypadku usług w finansach i w handlu? Czy zamiast likwidować urzędowo śmieciówki, nie warto przeprowadzić analiz, jak takie decyzje wpłyną na liczbę stanowisk PRACY i co zrobić, aby je uchronić?
    Jako osoba, która od 35 lat funkcjonuje na rynku usług finansowych uważam, że w interesie państwa jest podejmowanie działań zapobiegających tak wielkiej redukcji stanowisk pracy w tym sektorze gospodarki. Stanowiska samoobsługowe i usługi świadczone przez internet powinny być dodatkiem a nie dominować i wypierać tradycyjną obsługę, z wykorzystaniem ludzkiej pracy. Ale jak konkurować np. z przelewami internetowymi, które są dostępne za 0,00 zł???

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny