Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 29 lipca 2015

Ryzyko niepowetowanej szkody, czyli klient wygrał w sądzie proces o milion i... nic!

Sytuacje, w których klient jest zmuszony walczyć w sądzie o wypłatę pieniędzy z polisy ubezpieczeniowej - lub o zwrot składek w przypadku, gdy polisa okazała się "niby-polisą" - są bolesne, jak każde starcie szarego konsumenta z potężną instytucją, mającą za sobą zespoły najlepszych prawników. Uważam, że do takich pojedynków nie powinno dochodzić, a spory powinny być rozstrzygane polubownie, bo wtedy taki spór mniej przypomina starcie Dawida z Goliatem. Ale już absolutnym skandalem jest sytuacja, w której klient wynajmuje prawnika, składa w sądzie pozew, wygrywa sprawę i mając w ręku prawomocny wyrok nie jest w stanie wyegzekwować swoich pieniędzy. Opisywałem już jeden taki przypadek, w którym klienci Banku Millennium w dwóch instancjach wygrali proces o zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu własnego do kredytu hipotecznego, a bank i tak odmówił im wypłaty pieniędzy. Przekazał je na rachunek kredytu twierdząc, że... zalicza ją na poczet kolejnej składki tego samego, zakwestionowanego już skutecznie przez sąd, ubezpieczenia.

Dziś kolejny bulwersujący przypadek klienta, który wygrał z ubezpieczycielem i mając w ręku prawomocny wyrok sądu wciąż musi się szarpać o zwrot pieniędzy. I to nie byle jakich, bo rzecz idzie o milion złotych. W blogu "Subiektywnie o finansach" opisywałem już tę sprawę m.in.wiosną 2014 r., ale wtedy była jeszcze daleko od ostatecznych rozstrzygnięć. Zaczęło się od ogromnej tragedii rodzinnej. Córka mojego czytelnika popełniła samobójstwo, przekazując spadkobiercom automatycznie w spadku ogromne zadłużenie z tytułu kredytu we frankach - mniej więcej milion złotych. Ponieważ do kredytu było dołączone ubezpieczenie na życie (z cesją praw na bank) mój czytelnik poprosił bank, by ten ściągnął należność kredytową z ubezpieczyciela. Dostawcą polisy na życie była renomowana firma Benefia, należąca dziś do grupy Compensa, której z kolei właścicielem jest austriacki holding ubezpieczeniowy Vienna Insurance Group.

Bank nie miał najmniejszej ochoty iść na udry z zaprzyjaźnionym ubezpieczycielem, więc mój czytelnik musiał przeprowadzić sądową batalię, by bank chciał w ogóle przekazać mu prawa do polisy. Kiedy po dwóch latach się to wreszcie udało, pojawił się kolejny problem - Benefia odmówiła wypłaty, powołując się na wyłączenia odpowiedzialności zawarte w OWU oraz wynikające z przepisów. Jakie? Prawnicy ubezpieczyciela powołali się na kilka przepisów, w tym na art. 815 Kodeksu cywilnego (mówi, że ubezpieczony ma obowiązek podać prawdziwe informacje we wniosku o ubezpieczenie) w związku z art. 834 Kodeksu cywilnego, który z kolei mówi, że towarzystwo może wyłączyć swoją odpowiedzialność, gdy przy zawieraniu umowy klient podał nieprawdziwe dane, a od wypadku ubezpieczeniowego nie upłynęły trzy lata (córka mojego czytelnika zmarła w trzecim roku obowiązywania umowy). Standardowy okres wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela w przypadku samobójstwa wynosi dwa lata.

Benefia przypomniała też przepis z Ogólnych Warunków tego ubezpieczenia, z którego wynika, że można odmówić wypłaty odszkodowania uposażonej osobie w sytuacji, gdy śmierć osoby ubezpieczonej nastąpiła w wyniku "chorób zdiagnozowanych i leczonych" lub "zdarzeń zaistniałych przed dniem rozpoczęcia ochrony ubezpieczeniowej". Ankieta zdrowotna, którą wypełniła córka mojego czytelnika przy przystępowaniu do ubezpieczenia, zawierała pięć pytań. Wśród nich takie: „czy stosuje Pani środki psychotropowe, uspakajające, nasenne, pobudzające i czy jest Pani od nich uzależniona?". Odpowiedź ubezpieczonej klientki brzmiała: "nie", bo pytanie było wyjątkowo podchwytliwe, niejednoznaczne i mające na celu zmniejszyć ryzyko, że firma ubezpieczeniowa będzie kiedykolwiek musiała zapłacić jakiekolwiek odszkodowanie. Jak byście odpowiedzieli na pytanie o stosowanie środków nasennych, uspokajających, albo pobudzających? Ja np. od czasu do czasu popijam Red Bulla albo kawę. A to środki pobudzające.

Gdy Benefia odmówiła wypłaty, mój czytelnik złożył pozew w sądzie. A ponieważ to człowiek nie w ciemię bity, to zabezpieczył się opiniami prawnymi kilku łabskich prawników od ubezpieczeń, w tym prof. Jerzego Hadschke, guru w tej branży, zmarłego w zeszłym roku. Wszystkie były dla niego korzystne, sprowadzając się do konkluzji, że w tej konkretnej sytuacji w przypadku samobójstwa klienta ubezpieczyciel może się uchylić od odpowiedzialności tylko w pierwszych dwóch latach od podpisania polisy. A córka mojego czytelnika zmarła po upływie tego okresu (w trzecim roku trwania polisy). Ponad rok temu sąd pierwszej instancji uznał jednak, że to ubezpieczyciel ma rację i oddalił żądanie zapłaty odszkodowania. Mój czytelnik postanowił walczyć dalej. Wysupłał kolejne 50.000 zł na wpis sądowy i złożył apelację. Kilka tygodni temu jego cierpliwość i upór zostały nagrodzone - w drugiej instancji sąd uznał, że ubezpieczyciel powinien wypłacić pieniądze z polisy na życie (dokładnie 971.000 zł plus odsetki), a więc mój czytelnik powinien zostać "uwolniony" od długu hipotecznego. Zwycięstwo? Nie do końca, bowiem gdy bohater niniejszej historii zwrócił się o wypłatę pieniędzy, otrzymał od prawników Compensy pismo, z którego wynika, że... nic nie dostanie, przynajmniej na razie.

Powód? Ubezpieczyciel rozważa złożenie w Sądzie Najwyższym kasacji, a ze względu na dużą kwotę zasądzonego świadczenia i fakt, że są to pieniądze przeznaczone na spłatę zadłużenia wobec banku - firma wskazała na ryzyko „niepowetowanej szkody”. A jakiej? Gdyby wyrok został ostatecznie uchylony lub zmieniony na korzyść ubezpieczyciela, firma obawia się, że nie będzie w stanie odzyskać tego miliona od mojego czytelnika. Sprytne. Powołując się na taką argumentację można uchylić się od wykonania każdego prawomocnego wyroku sądowego. Wystarczy wskazać, że klient jest biedny - choć przecież mojego czytelnika było stać na "zainwestowanie" w sprawę 100.000 zł (wpis sądowy w dwóch instancjach) oraz opłacenie prawników oraz ekspertyz autorytetów ubezpieczeniowych - i że nie będzie go stać na zwrot tego, co miałby otrzymać po wygranej w sądzie.

Bardzo mi się nie podoba ta zagrywka firmy ubezpieczeniowej - jeśli przegrała prawomocnie sprawę z konsumentem, to jej obowiązkiem jest wykonać prawomocny wyrok, przynajmniej dopóki nie uzyskała w Sądzie Najwyższym klauzuli wstrzymującej wykonalność tego wyroku (taki manewr wykonali np. prawnicy mBanku w słynnej sprawie z "Nabitymi"). A nie ma żadnego powodu, by taką klauzulę sąd ubezpieczycielowi przyznał. Po drugie firma ubezpieczeniowa nie ma żadnych dowodów na ograniczoną wypłacalność spadkobiercy swojej klientki. Po trzecie klient znów jest w takiej sytuacji pokrzywdzony, bo musi iść do sądu po klauzulę wykonalności i czekać na to, aż komornik zajmie rachunki ubezpieczyciela. Po czwarte tak naprawdę sprawa dotyczy umowy ubezpieczenia, w której uposażonym jest bank. A klient działał jedynie w jego imieniu (bank umył ręce i nie chciał walczyć w sądzie z ubezpieczycielem). W ostateczności więc - gdyby mój czytelnik okazał się niewypłacalny - ubezpieczyciel może dochodzić pieniędzy od banku.

Wiem, że w sprawie wykonania wyroku toczą się między klientem, a firmą ubezpieczeniową negocjacje, mam nadzieję, że zakończą się one jedynie słusznym wnioskiem i mój czytelnik nie będzie musiał prosić komornika o zablokowanie kont dużej, bądź co bądź firmy. Z bankiem też mój czytelnik się lekko poprztykał, bo nie dość, że wykonał zań całą "mokrą robotę", czyli wygrał proces o ubezpieczenie, dzięki któremu kredyt zostanie błyskawicznie spłacony, to jeszcze bankowcy odmówili pokrycia choćby części kosztów batalii prawnej, którą skutecznie stoczył klient. Na szczęście przynajmniej w tym wątku idzie ku dobremu, bo mBank ostatecznie zgodził się partycypować w kosztach (opłaci premie prawników wynajętych przez mojego czytelnika). Czy to naprawdę musi tak wyglądać? Najpierw klient musi walczyć o wykorzystanie polisy, bo nie chce tego zrobić ten, kto powinien (bank), potem - jak już udaje mu się osiągnąć sukces - to okazuje się, że ubezpieczyciel sabotuje prawomocny wyrok. To jest jakiś martix.

PIĘĆ RZECZY, KTÓRE POWINIENEŚ ZROBIĆ PRZED URLOPEM. Zapraszam Was do obejrzenia kolejnego wideofelietonu z cyklu "Samcik prześwietla". Dziś  o pięciu rzeczach, o których na pewno zapomniałeś przed urlopem. Nie, nie chodzi mi o zostawianie czajnika na gazie, ani włączonego telewizora ;-). Zapraszam do oglądania!

W innych klipach z tego cyklu sprawdzam jak najlepiej lokować pieniądze w banku, żeby zarobić...

... czy bardziej opłaca się kupić mieszkanie, czy wynajmować...

... oraz jak zabrać się do inwestowania pieniędzy nie tylko w banku.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 29 lipca 2015 23:52

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 07:18:41:

    Jakie z tego wnioski?

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 08:22:28:

    Wniosek z tego taki, że Benefia jak mBank, mBank jak Benefia.
    Te same ,,standardy".

  • ar-it napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 08:27:28:

    @lkuziem: że żyjemy w Państwie teoretycznym? ;-)

  • tomaszniewierny napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 08:52:09:

    Panie redaktorze. Analogiczny przypadek jest w sprawie tzw. Nabitych w mBank. Bank przegrał w 1 i 2 instancji, co w naszym prawie oznacza że wyrok po decyzji Sądu Apelacyjnego stał sie prawomocny. mBank oczywiście się nie zastosował do niego, tylko złożył sprawę o kasację. Minęło 1,5 roku, i Sąd Najwyższych dokonał takiej gimnastyki prawnej, że wrócił sprawę do Sądu Apelacyjnego, skazując klientów na kolejne kilka lat w sądzie. Sąd Najwyższy nie oparł się na żadnym wcześniejszym wyroku SN czy Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, nie podał żadnej doktryny która mogłaby poprzeć jego pogląd.

    Jeśli ta linia orzecznicza SN się utrzyma, oznaczać to będzie całkowite wypaczenie idei i przepisów Dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich i upadek systemu ochrony konsumenta w Polsce.

    Analiza wyroku SN tutaj:
    pomocfrankowiczom.pl/?p=357

    Jak widać, jest spora szansa że duży bank czy ubezpieczyciel może przekonać SN by ten wydał wyroku mu sprzyjający, więc w tym przypadku ubezpieczyciel spokojnie może olać prawomocność wyroku i liczyć, podobnie jak mBank, że SN uratuje go przed oddaniem pieniędzy klientom, a co najmniej skaże tych klientów na kolejne lata w sądach. Może odpuszczą? Albo umrą, zbankrutują, oszaleją, wyemigrują? Jak ktoś musi w sądach spędzić dekadę, to dużo może się wydarzyć. Często też to metoda na zmiękczenie klienta by zgodził się na kiepskie propozycje w negocjacjach.

    W tym kraju to standard. Potrzeba chyba naprawdę dużej zmiany na górze, miotły która zrobi porządki z góry na dół.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 09:13:19:

    Przeczytałem wpis od deski do deski i tragiczna skądinąd historia toczy się pomiędzy klientem, którego życie doświadczyło tragicznie, a brzydkim ubezpieczycielem. Gdzieś tylko w tle występuje jakiś niegrzeczny bank, co to nie chce na udry uść ze swoim kompanem ubezpieczycielem. Jakiś bank, jakiś nie wymieniony z nazwy.... Hm... Jest! To ten na wskroś "uczciwy" mBank! Dlaczego p.Redaktor od samego początku toczy leniwie tą historię, a nie wskazuje z imienia i nazwiska kto tu jest łobuzem w tle? Hę? Niech zgadnę pewnie mBank wypożyczył swoich prawników Benefii i grają teraz jak z nabitymi w kasację wszystkiego jak leci? Super!

  • martinsen7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 09:44:05:

    "renomowana firma Benefia" - Panie Macieju, naprawdę?
    renomowany to wg definicji słownika SJP "solidny, w dobrym gatunku, cieszący się dobrą opinią".
    Napisać o Benefii renomowana to tak, jak napisać "uczciwy oszust" - gdzieś tu brakuje logiki.
    Moje spory z Benefią o wypłatę należnego odszkodowania z polisy kom. AC trwały ponad pół roku, ich matactwa skończyły się dopiero po interwencji rzecznika ubezpieczonych. MBank (za pośrednictwem którego zawarłem ubezpieczenie) tradycyjnie, tak jak w opisywanej tu sprawie umył ręce twierdząc, że on jedynie inkasuje składki.
    Dlatego już nigdy w życiu nie skorzystam z usług Benefii, a w mBanku zostałem tylko z musu do czasu spłaty kredytu hipotecznego.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 10:01:00:

    widzę, że wnioski macie takie same jak ja.

    I znowu w tle mBank. Szczerze pisząc to tutaj bank zawalił na całej linii i to mBank powinien wziąć na siebie całość zatargu z Benefią. Ale po co? Jeszcze podniosą im składki... lepiej zostawić klienta na lodzie, nie po to jest ubezpieczyciel i bank, aby sobie klientami głowę zawracać. I jeszcze im płacić za wykonanie umowy? Zbrodnia, prezesi nie będą mieli na waciki... Ale to taki standard... nazywa się mBank.

    Moim zdaniem jesteśmy już na tyle bogaci, aby nie pozwolić łupać się każdym renomowanym inaczej instytucjom. Nareszcie powinno powstać państwo prawa, a nie państwo dzikiego kapitalizmu.
    Teraz okazuje np okazuje się, że działania zgodne z prawem spowodowałyby upadek kilku banków... zgroza.

    Ale się rozmarzyłem...

  • dariga napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 10:11:28:

    Wizerunek Benefii leży i kwiczy. To już kolejna sprawa, gdzie nie chcą wypłacać pieniędzy z ubezpieczenia kredytowego, tylko wierzgają do samego końca, rozpryskując wokół siebie coraz więcej błota.

    Te grupowe ubezpieczenia kredytobiorców w ogóle były źle robione - brak normalnej oceny ryzyka, tyko jakaś podchwytliwa ankietka na 5 punktów - taki listek figowy, że niby ocenili ryzyko. A tak naprawdę brali do ubezpieczenia każdego jak leci, a potem odmowa, bo chorował przed objęciem ochroną. Składką TU dzieliło się z bankiem i żyli jak pączki w maśle.

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 10:12:12:

    @m.samcik

    cytat. "... firma obawia się, że nie będzie w stanie odzyskać tego miliona od mojego czytelnika. Sprytne..."

    W słownictwie ludzi "byznesu ponad wszystko" SPRYT bywa tożsamy z nieuczciwoscią. Ludzie nie chcą tego dostrzegac, bo nikt nie lubi byc nazywany oszustem, ale sprytnym juz tak. I tak jak za komuny pospolity złodziej nazywał sie kombinatorem, tak dzisiaj nieuczciwy menedżer uważa sie za sprytnego, bo kogos oszukał, zrobił na szaro etc. Oczywiscie to nie wszystkich dotyczy, ale tak sie zlozyło, ze łatwiej sie dostrzega tych złych "uczciwych inaczej" niż tych "uczciwych i sprytnych naprawdę".
    Dlatego opisany problem wcale nie jest sprytny, ale nieuczciwy, bo firma uważa odgórnie zakładając, że nie odzyska milona , bo czytelnik to potencjalny złodziej i jak juz się dorwie do kasy to cięzko będzie mu ją oddac.
    I dlatego też prosiłbym o rozważniejsze uzywanie odmian słowa SPRYT , bo czasami nijak to nie pasuje do rzeczywistosci.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 10:28:39:

    Adoptujemy w ciemno zmiany np. ostatnie zmiany w prawie karnym na wzór hameryki że sędzia tylko wyrokuje. To co się dzieje w polskich Sadach to skandal. Niezawisłość Sądu to kpina. Rządzą korporacje, które stać na drogie kancelarie a te każdą sprawę obrócą po myśli korporacji, wystarczy jeden telefon. Klient ma pozywać korporację ? Na prawdę lepszego kawału dawno nie słyszałem:) Państwo stoi po stronie korporacji (premier pisze do ETS jak należy podejść do tematu franków)
    A prawo antytrustowe w Stanach. Jest u nas coś takiego ? No nie, u nas zmowa cenowa to normalna praktyka i nikomu nie przyjdzie do głowy że w stanach za takie praktyki jest wiezienie. Wystarczy spojrzeć u nas na stawki rozmów telefonicznych do Play dyktowane od lat przez pozostałych trzech operatorów. Polska daleko jest za murzynami, żyć dobrze z obcymi korporacjami i udupić swoich obywateli

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 10:56:15:

    @com.one
    "Państwo stoi po stronie korporacji (premier pisze do ETS jak należy podejść do tematu franków) "

    Faktycznie polskie państwo stoi po stronie korporacji. Nawet jak klient dobije się wyroków korzystnych w niższych instancjach, gdy sprawa dochodzi do Sądu Najwyższego ten obroni korporację (sprawa Nabitych w mBank). Rząd polski też przed ETS lobbuje za korporacjami, a przeciwko obywatelom. Najbogatszy Polak który własnie zmarł, majątku dorobił się najpierw na prywatyzacjach jako pośrednik, czyli też dzięki uprzejmości rządzących.

    Nadzieja płynie z UE. Tam są podejmowane, mimo oczywistego lobbingu, jakieś działania prokonsumenckie.

    To dzięki UE w Polsce musiała w końcu powstać ustawa o pozwach zbiorowych, choć ostatnio sądy usiłują ją sabotować. Po ostatnich wyrokach (choćby w sprawie 3 tys.. klientów Millenium) sądów słabo z jej funkcjonowaniem.

    Co do sprawy lobbowania polskiego rządu PO przeciwko obywatelom a za korporacjami przed ETS, to chyba im to nie wyszło. Wyrok już jest:

    bank.platformaprawa.pl/mozna-uchylic-zapis-umowy-kredytowej-wysokosc-raty-kredytu-frankach-liczona-aktualnym-kursie-uznal-europejski-trybunal-sprawiedliwosci/

  • dromaczek napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 11:18:30:

    Hmm, powiem szczerze że korci mnie zaryzykować i zagrać na tej ruletce, może wbije się na początek tej piramidy finansowej i bede miec zysk

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 11:32:54:

    @nabityklientbre

    tylko czy nasze sądy będą uznawać stanowisko ETS??

    Skoro dyrektywą 93/13/EWG można sobie tyłek podetrzeć...

    pocieranie tą dyrektywą też może być niebezpieczne, zależy jakiego papieru użyli do drukowania...

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 12:05:55:

    Jeśli się nic nie zmieni, zostanie klientom banków dochodzenie sprawiedliwości w Strasburgu. To państwo nie działa. Chyba trzeba w polityce takich ludzi, którzy rozwalą obecny układ, gdzie banki robią co chcą.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 14:52:25:

    Benefia pewne będzie wierzgała do końca, ąż do Sztrasburga, nawet po próbie kasacji w SN. IMHO, to są za duże pieniądze, by firma naraziła się na przegraną - bo gdy przegra, skutek będzie lawinowy - wtedy każdy czujący się oszukanym Misio wystąpi z roszczeniem! I wtedy może się okazać, że nawet aktualnie zawierane ubezpieczenia są tylko zaklęciami na papierze. I biedni prawnicy Benefii będą musieli namotać nowe warunki ubezpieczenia, stanowiacego 20% zysku banku z kredytu...

    To miał być mechanizm do czesania głupich Misiów i wypracowywania zysku przez mBank, a nie ubezpieczenie oferujące realne zabezpieczenie...

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 15:12:49:

    A to ja jeszcze z innej beczki, skoro mi dziecię jeszcze śpi przed karmieniem :)
    Mam taki "Zgadujuszczij Kankurs" pt.Dokąd wywiało kolegę Redaktora na wakacje? (tu nawiązuję do magazynu "60 minut na godzinę")...

    Bo ja tak sobie myślę, że skoro większość notek na Blogu, zwyczajowo, pochodzi z godziny porannej (6"-8"), to i dzisiejsza może być taka.. A dziś notka 23", więc może przesuniecie czasowe na zachód o owe 8h? :) Kuba, Jamajka, Mexico? Jakaś willa na Florydzie, fundowana przez "zaprzyjaźnionego biznessmana", jak panu Dudzie w Katalonii? ;) ;-P A może w Panamie Pan chodzi (z tymi dyndającymi korkami na sznurkach), Panie Macieju? :D

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 15:17:56:

    @nerkofil

    oszukany Misio musi miec najpierw kilkadziesiat tysiów na wpis sądowy...

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 15:28:06:

    @ dziamgacz; gdybym miał w perspektywie wygranie rozprawy na milion PLN (a człowiek MA, sądząc z tego jak sobie prawnie radzi), to myslę że nie było by straszliwym problemem zastawić jakiegoś Kossaka, czy maleńkiego domku na jakimś reglu pod Zakopanem... Rozumiem że nie jest to rodzina, lub córka, kt. osiągała 4 tysiące miesięcznie pensji. Tacy ludzie nie dostają kredytu na milion, bez zabezpieczenia. IMHO, Tata też nie ma emerytury 2 kPLN.
    IMHO, my, robaczki maleńkie, myślimy kategoriami o dwa zera mniejszymi na koncie... Słowem, jeśli walczysz o takie kwoty, masz również środki na walkę.

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 16:09:06:

    Sytuacja Deutsche Banku może wpłynąć na cały system finansowy. Posiada on derywaty warte pięciokrotności PKB Unii Europejskiej. Wystarczy lekka panika na rynku, by bank nie tylko zbankrutował, lecz pociągnął za sobą kolejne banki. Wtedy kryzys z 2008 roku będziemy wspominać z rozrzewnieniem. Polecam przeczytać independenttrader.pl/366,deutsche_bank_na_progu_bankructwa.html

  • baba-2014 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 16:12:01:

    Też walczymy z firmą ubezpieczeniową (Generali) Inna sprawa, inny wymiar, ale opinia o Goliacie i Dawidzie jakby nasza :) Przewidując taki jak opisany, korporacyjny scenariusz, założyliśmy prześmiewczego bloga generali.work Może uda się nam spuścić trochę powietrza z przeciwnika? :)

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 17:00:31:

    A tak z innej beczki - z powodu powikłań poperacyjnych, w wiedeńskiej klinice zmarł pan Kulczyk. Dla niektórych to znak, że za pieniadze nie wszystko się zanabędzie, dla innych, to że trumny nie mają kieszeni... Parę lat temu pan K. zwinął wszystkie swoje firmy w PL i zaczął kupować w Afryce.. Nie pamiętam, czy to kawałki Kongo od Belgów ze złożami litu (oj, Chińczycy się obrazili..), czy jakieś inne kopalnie Króla Solomona. myslę że za jakiś czas jeszcze o Kulczyk Holding usłyszymy!

    A BTW, gdybym dostał od ojca milion w 1980 roku na rozruch biznesu, pewnie bym też z np. panem Sobierajem pił gin u Puchacza i Przyjaciół :) A tak t dostałem kasę na pół Malucha i dalej radziłem sobie sam :P

  • lucyliu napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 17:18:25:

    Jedna rzecz mnie zaniepokoiła, jeśli polisa ubezpieczeniowa była zawarta na ryzyko śmierci danej osoby i tak się w tym przypadku stało to dlaczego Benefia ma/będzie miała jakiekolwiek roszczenie wobec spadkobierców?
    Szlag mnie trafia, mam polisę, z tej polisy spłacają kredyt i nieruchomość jest spłacona, czyżby tak to nie działało??

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 18:16:26:

    Ubezpieczyciele... własnych interesów.

  • l.wi napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/30 23:08:36:

    No ale klient dostał w spadku i kredyt i nieruchomość tak? Jeśli tak, to klient walczy o to, żeby bank lub ubezpieczyciel sfinansowali mu tą nieruchomość

    Nie stroję po stronie instytucji finansowych, ale kwota zadłużenia jest naprawdę znacząca, a przy tym ubezpieczenie zahaczyło o swoje warunki brzegowe. Każdy chyba intuicyjnie czuje, że w takim przypadku ubezpieczyciel może mieć uzasadnione wątpliwości i nie będzie skłonny do szybkiej wypłaty tak znaczącej kwoty.

    O samym kliencie też niewiele wiemy być może spadek został przyjęty z dobrodziejstwem inwentarza i w razie przegranej klienta w sądzie, klient i tak nie zostanie obciążony kwotą kredytu Więc to wcale może nie być walka Dawida z Goliatem tylko pyskówka dwóch cwaniaczków. Moim zdaniem takie doprecyzowanie wiele by zmieniło w odbiorze tej sprawy Mogłoby się okazać, że nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy klientem a ubezpieczycielem. Po prostu strony są różne. I tyle.

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 02:16:12:

    @nerkofil

    Lepsza i bardziej trafna obecnie nazwa owego szynku z ośmiorniczkami to "Ruchacz i Przyjaciele" ;-)

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 06:48:33:

    @l.wi

    zgadza się. Po to została podpisana umowa ubezpieczenia, nieprawdaż? Jak znam życie, to była nieobowiązkowa inaczej, czyli nieoficjalnie obowiązkowa. Nie ma ubezpieczenia bez ryzyka, no, inaczej, formalnie rzecz biorąc tak powinno być. U nas umowy ubezpieczenia są często tak skonstruowane, aby nie dało się z nich w razie nieszczęścia skorzystać.
    I o ile Benefia jest hieną i to może być zrozumiałe (chociaż nie chce wypełnić umowy), to postawa banku woła o pomstę do nieba. Ale to mBank, jak to mówili "inaczej nie potrafimy"...

    bardzo mi się podoba analiza słów spryt i biznes (biznesmen)...

  • justyn51 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 10:23:34:

    1.Rada dla wszystkich, którzy wygrywają prawomocnie z bankiem, ubezpieczycielem: nie czekając ani chwili, następnego dnia po wyroku wystąpić o " klauzule wykonalności". I 3-7 dni później do komornika o ściągniecie należności. Zanim bank/ubezpieczyciel wystąpi o kasacje, pieniądze znajda się na koncie.
    2. Bank w kredytach ma z reguły podwójne zabezpieczenie : hipoteka i ubezpieczenie. Wybiera hipotekę, sprzedaje mieszkanie za 50 % wartości rynkowej i dochodzi reszty od spadkobierców. Którzy często w szoku przyjmują spadek w całości.
    Tymczasem "ubezpieczyciel siedzi i zawija te sreberka." Bo mało kto ma sile, wytrwałość i często ciężko zdobyte pieniądze , żeby się postawić bankowi i ubezpieczycielowi.
    Przecież przez to, ze mało kto walczy - cholera, dlaczego w ogóle musi walczyć? - ubezpieczyciele maja zysk operacyjny ca 40 %. Na 100 klientów 30 dostaje odmowę " z automatu" , 70 zaniżone odszkodowanie. . I może kilku pójdzie do sadu i wygra, to się im zapłaci? ?

  • ariad.na napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 20:01:02:

    Panie Macieju, nie "łabskich prawników" ale "łebskich" tzn. cwanych, mających łeb na karku.

  • ad-re napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 22:04:34:

    Nie rozumiem w czym problem. Procedura jest prosta. Taka sama jak w przypadku różnych drobnych oszustów - tych co to jeżdżą mercedesami, ale żeby zapłacić faktury to już nie bardzo. A "renomowane" -jak Pan to pisze - firmy ubezpieczeniowe tak naprawdę niewiele różnią się od tych drobnych prymitywnych wyłudzaczy. Składkę zawsze wezmą, ale odszkodowanie to trzeba z gardła sądami wydzierać.

    Tytuł wykonawczy zanosi się do komornika - ten nie będzie miał raczej problemu z zajęciem konta tych cwaniaków - i jeszcze jak się ucieszy że ma zlecenie na taka kwotę.

  • antywindyk napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/31 22:42:22:

    Po wygranej sprawie uzyskać klauzulę wykonalności i natychmiast oddać sprawę do komornika. Nie minie tydzień i pieniądze będą na koncie, żadnych negocjacji. Negocjować to można było przed złożeniem pozwu, teraz trzeba egzekwować.
    Przykład: antywindyk.pl/nadeszla-wiekopomna-chwila-komornik-wpadl-do-banku/

  • rakowek12 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/02 18:27:59:

    Co dalej z greckim indeksem akcji?

    myalterfinance.blogspot.com/2015/08/co-dalej-z-greckim-indeksem-akcji.html

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny