Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 08 lipca 2015

Takiego strzyżenia banków jeszcze nie było! Połowa zysków z dymem i... trzy trudne pytania

Wiceszefowa PiS Beata Szydło ujawniła w czwartek szczegóły podatku bankowego, którym partia chce sfinansować swoje obietnice wyborcze (m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku dochodowego oraz 500 zł miesięcznego dodatku na drugie i kolejne dziecko). Banki i hipermarkety mają być dwoma branżami, które przynajmniej w części pomogą "zorganizować" dodatkowy grosz do budżetu. Szczególnie branża bankowa jest łakomym kąskiem, bo jej roczne zyski od kilku lat sięgają 15-16 mld zł i to niezależnie od tempa rozwoju gospodarki oraz poziomu stóp procentowych. Z słów Szydło wynika, że PiS odkurzy swój stary projekt podatku bankowego, przedstawiony jeszcze w 2010 r. Podatek byłby naliczany od aktywów branży bankowej i wyniósłby 0,39% ich wartości. Za tym niewinnym odsetkiem kryje się 5-6 mld zł, ponieważ podstawa opodatkowania byłaby ogromna - aktywa polskich banków przekraczają 1,5 bln zł. Podatek bankowy byłby kolejnym nowym obciążeniem dla banków po zwiększeniu obowiązkowej składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny z 0,1% aktywów ważonych ryzykiem do prawie 0,2%. (w tym roku banki zapłaciły zamiast 1,3-1,5 mld zł, jak co roku, grubo ponad 2 mld zł składki na BFG). W planach jest też stworzenie specjalnego funduszu na restrukturyzację banków mających kłopoty finansowe (takiego funduszu wymaga Unia Europejska, składka może wynieść 1-2 mld zł rocznie).

Czytaj też: PiS ma pomysł na rehungaryzację polskich banków. Gdzie kryją się rafy?

PODATEK BANKOWY? NIC DZIWNEGO. Czy to dobry pomysł? Na pierwszy rzut oka nie najgorszy. Zyski banków tej z prostej jak drut działalności, którą jest obracanie nie swoimi pieniędzmi, są gigantyczne, a w dodatku pochodzą m.in. z lichwiarskiego oprocentowania kredytów konsumpcyjnych, a więc z definicji nadają się do konfiskaty. Łatwo można dojść do wniosku, że nie stanie się nic złego, jeśli bankowcy się nimi podzielą, zaś ograniczenie ich zysków z 16 mld zł do np. 8 mld zł nie wydaje się nadmiernie wysokim wymiarem kary. Podatki bankowe różnego rodzaju obowiązują w wielu krajach, np. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, na Słowacji, w Rumunii, czy na Węgrzech. Co prawda na Zachodzie były wprowadzone po wielkich wydatkach rządów na ratowanie banków, co w Polsce nie miało miejsca, ale nie da się ukryć, że w Europie banki bywają stosunkowo często obkładane "specjalnymi" podatkami. Akcjonariusze banków na zapowiedzi Beaty Szydło reagują bardzo nerwowo. Ale WIG-banki, ich indeks, ma z czego spadać. Poniżej jego porównanie z ogólnym indeksem WIG20. Kaca muszą mieć akcjonariusze PZU, który jest w trakcie zakupu kontrolnego pakietu akcji Alior Banku i nie można powiedzieć, by kupował go tanio. A akcje Aliora na giełdzie szybko tanieją.

wigbanki3lata

OPODATKOWAĆ AKTYWA CZY PASYWA? Choć sam pomysł opodatkowania banków nie jest ani dziwny, ani rzadki, to trzeba powiedzieć, że PiS wybrało dość... hmmm... kontrowersyjną formułę, bowiem chce opodatkować w największym stopniu te banki, które udzieliły najwięcej kredytów (większość aktywów banków stanowią portfele kredytowe). Na świecie coraz częściej odchodzi się od takiego sposobu opodatkowania banków, uznając że rykoszetem może oberwać cała gospodarka - taki podatek zachęca banki do zmniejszania akcji kredytowej, co uderza w konsumpcję (ludzie kupują na kredyt mniej lodówek i telewizorów), a przede wszystkim w inwestycje (firmy mogą mieć utrudniony dostęp do kredytów). Dlatego np. w Niemczech, w Wielkiej Brytanii i na Słowacji podatkiem są obłożone nie aktywa, lecz pasywa banków, czyli źródła finansowania działalności kredytowej. I to nie wszystkie, bo zwykle z opodatkowania jest wyłączony kapitał podstawowy (każdy rząd jest zainteresowany, by banki miały go jak najwięcej w stosunku do skali prowadzonej działalności, bo wtedy są bezpieczniejsze) oraz depozyty klientów. Banki płacą podatek tylko wtedy, gdy pożyczą z zewnątrz pieniądze na finansowanie akcji kredytowej (np. zaciągną kredyt od innego banku, albo wyemitują obligacje). W Korei Południowej podatek od pasywów banki płacą tym większy, im bardziej krótkoterminowe są te źródła kapitału. 

CZY TAKI PODATEK ZASZKODZI KREDYTOM? Drugim problemem jest wysokość podatku projektowanego przez PiS. Przepisywanie przez kalkę rozwiązania proponowanego przez 2010 r. przypomina budowanie domu w przestarzałej technologii. Dziś już nawet największy wróg banków w Europie, Victor Orban, dochodzi do wniosku, ze z podatkiem bankowym chyba przeszarżował. Węgry były pierwszym krajem, który wprowadził podatek bankowy w 2010 r., a jego najwyższa stawka (dla największych banków) wynosiła 0,5% aktywów. Premier Orban zapowiedział, że w przyszłym roku podatek ma spaść do 0,3% aktywów, zaś w kolejnych latach będzie nadal obniżany. Powód? . Gdy w Polsce w ciągu ostatnich pięciu lat wartość udzielonych kredytów wzrosła o 20 proc. (ze 176 do 210 mld euro), na Węgrzech skurczyła się o jedną trzecią (z 60 do 43 mld euro). Na Węgrzech dochodowość banków jest bliska zera, gdy polskie banki rozkwitają. Być może nie ma się co cieszyć, że nasze rozkwitają, ale zwijanie się banków węgierskich też nie jest dobrym sygnałem. Być może warto poszukać złotego środka.

CZY BANKI PRZERZUCĄ KOSZTY NA NAS? Nie znam żadnych opracowań, które pokazałyby, że w krajach prowadzących "agresywną" politykę podatkową w stosunku do banków ceny usług są wyższe. W Polsce po wprowadzeniu ustawy zabierającej bankom ponad miliard złotych rocznie dochodów z obsługi kart płatniczych bankowcy nie zbiednieli - "odebrali" sobie te pieniądze w cenach kredytów konsumpcyjnych. Nie da się ich podwyższać w nieskończoność, ale być może wraz z wprowadzeniem podatku bankowego definitywnie skończy się w Polsce era darmowych ROR-ów, czy bankomatów za free. Tego spodziewa się Komisja Nadzoru Finansowego, recenzując podatkowy pomysł PiS.  Niższe dochody z podatku dochodowego płaconego przez banki (ostatnio banki płaciły go ok. 4 mld zł rocznie) lub wyższe ceny usług bankowych to cena, którą być może przyjdzie zapłacić za wprowadzenie podatku bankowego. Opodatkowania banków nie powinni chcieć frankowicze, bo im bardziej państwo wydrenuje banki, tym mniejszą będą miały zdolność do zrekompensowania krzywd z tytułu narażania klientów na nadmierne ryzyko kursowe.  

PLUSY DODATNIE I PLUSY UJEMNE. Nie będzie krzywdy, jeśli banki podzielą się swoimi kosmicznymi zyskami z budżetem państwa w większym stopniu, niż robią to do tej pory (oddają do urzędu podatkowego co piątą złotówkę zysku brutto), ale zanim ten pomysł stanie się ustawą przegłosowaną przez Sejm warto byłoby sprawdzić czy taka konstrukcja podatku oraz jego wysokość nie wywoła negatywnych skutków ubocznych dla gospodarki. Można się śmiać z tego całego gadania, że "banki to krwiobieg gospodarki", ale wzrost udzielanych kredytów, przynajmniej dopóki nie przekracza tempa wzrostu PKB, jest raczej lubianym przez ekonomistów zjawiskiem. Projektowane wpływy z podatku bankowego - 5-6 mld zł rocznie - ucieszą, o ile po drugiej stronie nie pojawi się spadek wpływów podatkowych wynikający z mniejszej  aktywności firm, wynikającej z kolei z trudniejszego dostępu do kredytów. Nie twierdzę, że na pewno tak będzie, ale scenariusz węgierski na takie właśnie ryzyko wskazuje. Jeśli chodzi o wpływy z podatków od firm do stracenia jest znacznie więcej, niż kilka miliardów, bo rocznie rząd zbiera z podatków 370 mld zł, z czego 135 mld zł stanowi VAT, 60 mld zł to akcyza, 25 mld zł to podatek dochodowy od firm, zaś 45 mld zł - od osób fizycznych.

OBEJRZYJ I WRESZCIE ZACZNIJ ZARABIAĆ! Garść bardzo konkretnych podpowiedzi o pierwszych krokach w inwestowaniu oszczędności szepnąłem Wam na uszko w dwóch klipach z cyklu "Samcik Prześwietla". Obejrzyjcie proszę, bo warto, zwłaszcza jeśli denerwuje Was niskie oprocentowanie Waszych depozytów w bankach. 

CO JESZCZE W CYKLU "SAMCIK PRZEŚWIETLA"? Na kanale blogu "Subiektywnie o finansach" w YouTube znajdziecie m.in. rady o tym jak uniknąć pułapek kredytowych, co zrobić żeby wycisnąć jak najwięcej z banku, a także czy bardziej opłaca się kupić mieszkanie, czy je wynająć. A poza tym, jeśli zasubskrybujecie, dostarczę Wam w przyjaznej, paszczowej formie solidną dawkę paszkwili antybankowych. Oj, jest tego trochę ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 08 lipca 2015 08:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 08:56:23:

    Rentowność banków utrzymuje się na poziomie około 10%. Najwyraźniej to jest poziom równowagi rynkowej pomiędzy walką konkurencyjną a oczekiwaniami akcjonariuszy. Nie widzę powodu dla którego nowy podatek miałby zmienić tę równowagę. To jest oczywiste, że banki przerzucą koszt tego podatku na ludzi.

  • kaaarooll napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 09:01:49:

    "Szczególnie branża bankowa jest łakomym kąskiem, bo jej roczne zyski od kilku lat sięgają 15-16 mld zł"

    To jak to jest z tymi zyskami? Jak byla mowa o splacie kredytow po kursie z dnia wyplaty to byla afera, ze te 30 miliardow to bedzie 20 letni zysk bankow. A tu sie okazuje, ze banki tyle zarabiaja w 2 lata.

    Niezly FUD banki rozpowszechnily, najlepsze jest to, ze nie bylo zadnej redakcji w PL, ktora by tego nie lyknela jak mlody kormoran. Wstyd!

  • megaron2 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 09:21:44:

    Na biednych nie trafiło. W ostatnich kilku latach banki ogołocily społeczeństwo na przeszło 100 mld na czysto. Czas aby część oddały. Zapraszam na profil klientów banków: www.facebook.com/StowarzyszenieWrobieniWeFranka

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 09:25:58:

    mam te same odczucia...
    Banki strony upadną, jak im się cokolwiek zrobi, na przykład zmusi do działania zgodnie z prawem lub dodatkowo opodatkuje.

    Ja mam pytanie bardziej retoryczne, czy gospodarka musi wzrastać poprzez zadłużanie się? Nie da się rozwijać bez kredytów?

    Ok, ok.. rozumiem kredyty inwestycyjne... potrzebne, ale czy od opodatkowania akcji kredytowej banki przestaną kredytów udzielać? Bez jaj, z czego będą żyły?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 09:27:28:

    ech, ten android - "banki straszą że upadną"...

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 10:45:42:

    Sytuacja finansowa na świecie jest jaka jest. Powoli zbliżamy się do krachu finansowego, przy którym 2008 rok będzie niczym spacer po parku. Pytanie jak zabezpieczyć swoje pieniądze przed krachem? Odpowiedź znajdziecie na darmowym webinarze: independenttrader.pl/371,jak_zabezpieczyc_kapital_przez_krachem_na_rynkach_finansowych.html

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 10:58:36:

    W całej tej narracji szczególnie groteskowe są dwa argumenty-dogmaty:

    1. Syndrom sztokholmski
    Mamy jedne z najwyższych opłat bankowych w Europie, jakaś część zysków sektora bankowego to są zyski osiągnięte z naruszeniem prawa (klauzule zakazane), słowem: banksterzy masowo nas rąbią na 88 sposobów przy totalnej bezczynności tego państwa. Tymczasem my się między sobą porozumiewamy jak zakładnicy, których porywacz tak długo trzyma w loszku, że aż zaczęli się z nim identyfikować. Sorry, przykazanie, że bankowcy w Polsce będą pływać jak pączki w maśle, do Dekalogu nie należy.

    2. Argument: bankowi nie można niczego zabrać, bo wtedy on to sobie odbije na klientach
    Z pomocą tego pseudo-argumentu - który oczywiście jest powtarzany chórem, odkąd tylko pojawiło się hasło podatku bankowego - można przecież legitymizować dowolne draństwo, którego dopuścili się banksterzy. Nie wolno przymuszać dobrego banku, żeby oddał klientom nienależnie osiągnięte zyski (nie mówiąc o zadośćuczynieniach); nie można na niego nałożyć kary via UOKiK; nie można nałożyć podatku itp. - bo raz, że "bank jest od zarabiania", a dwa, że "dobry bank może się zezłościć i będzie drożej".

    Dziennikarzom ekonomicznym, którzy traktują syndrom sztokholmski klientów i zaklęcie o "zagwarantowanych koniecznych zyskach" banków jak elementy nienaruszalnego porządku natury, przydałby się czasem kubeł zimnej wody.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 11:01:35:

    Banki zawsze straszą że upadną. Źle zainwestowały i żądają wsparcia państwa bo straszą że upadną. Chce się im nieco zmniejszyć zyski, opodatkować - znów straszą że upadną. Odfrankowanie - straszą że upadną. A tymczasem rok w rok robią wielkie zyski i transferują je za granicę. Politycy to łykają, ten straszak?

  • b1op napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 11:15:29:

    Głupoty aż miło... i jakie jęki i stęki będą w oddziałach, oraz jaka kasa na obsługę reklamacji pójdzie... jak Kowalski zażyczy sobie zamknąć niepotrzebne mu konta/karty itd....

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 11:43:37:

    zyski NETTO banków w Polsce (minuta googlowania), czyli te które można od ręki transferować za granicę jako dywidendę

    2014 - 16,2 mld zł
    2013 - 15,4 mld zł
    2012 - 16,2 mld zł
    2011 - 15,7 mld zł
    2010 - 11,7 mld zł
    2009 - 8,7 mld zł
    2008 - 13,7 mld zł

    Rozumiem że to są święte kwoty, i jeśli by ktoś zmniejszył je o te cytowane przez redaktora 5-6 mld, to z 15-16 mld robi się 10 mld czystego zysku do wypłaty (i wytransferowania) to banki by natychmiast popadały, byłby bankowy kataklizm, itp... Przynajmniej tak to przedstawiają banki.

    Mnie się wydaje że zamrożenie dywidendy przez 2 lata pokrywa w zupełności koszty odfrankowania. A ograniczenie zysków branży do 10 mld zysku netto branża spokojnie przełknie. Co najwyżej zmniejszą się premie dla zarządu i prezesów. To chyba jednak nie jest żaden kataklizm dla Polaków. Ani dla redaktora.

    Coraz bardziej przekonuję się do PiS.

  • spolityka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 12:06:45:

    Pomysł jest niezły i można go przecież dopracować. Problem z wielkimi koncernami że unikają podatków. A to przez nakręcanie sztucznie kosztów, transfer pricing, czy ucieczkę do rajów podatkowych. Rozwiązaniem jest właśnie nie opodatkowanie sztucznie zaniżanych dochodów a choćby obrotu który osiągają w kraju czy aktywów lub pasywów (w przypadku banków). Kiedyś były podatki typu pogłówne czy podymne, więc nie jest świętością zasada że tylko od zysku. Takie podatki zarówno dla banków, jak i sieci handlowych, odzieżowych i wszystkich tych które kombinują przy podatkach. Z Kowalskiego podatek ściągną, pora by ściągali go też z korporacji. Co innego gdy korporacja produkuje, daje know how, rozwija sieć kooperantów w Polsce. Ale takie banki albo sieci handlowe?

    Sam pomysł opodatkowania aktywów czy pasywów banków jest dobry. Co do obaw redaktora, to przecież można go zmodyfikować. Można opodatkować część aktywów i/lub część pasywów, tak by kształtować wg uznania działalność banków. Na przykład wspominane aktywa kredytów udzielonych w zagranicznych walutach (CHF, EUR) obywatelom, jako ryzykowne, mogą mieć wyższą stopę oprocentowania (co skłoni banki do negocjacji w sprawie przewalutowania). Podobnie część pasywów (wg sugestii redaktora) może być opodatkowana lub opodatkowana wyższą stawką, tak by zmniejszać ryzyko w branży. Tu jest pole manewru by wpływać na działalność banków.

    Można też preferować polskie banki czy małe banki, stopniując odpowiednio % podatku. Oczywiście z głową, by tego choćby UE nie zablokowało.

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 12:06:48:

    @kapaszatka Co powstrzyma banki przed przerzuceniem kosztu tego podatku na klientów? Oczekiwanie, że banki będą się spokojnie przyglądać jest myśleniem życzeniowym. Na 100% zarządy będą wolały podnieść opłaty i marże i zaryzykować powolny odpływ klientów niż mieć pewność zmniejszenia zysku jeżeli tego nie zrobią. Szczególnie, że mogę mieć nadzieję, że wszystkie banki zrobią tak samo i żadnego odpływu klientów nie będzie.

    Typowa populistyczna zagrywka. Wszystko jedno jakie będą efekty, ważne żeby ciemny lud kupił i jeszcze się cieszył, że dokopano chciwym bankierom.

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 12:39:52:

    @zenont-p

    Co powstrzyma banki przed przerzuceniem kosztów na klientów?

    1. wytrzymałość klientów, którzy mogą zrezygnować z wielu "produktów"

    2. ustawowe zagwarantowanie (na wzór węgierski) konkretnej darmowej ilości usług: przelewy, wybrania z bankomatu, podstawowe proste konto ROR. Coś tak jak jest z darmowym internetem Air2, gdzie państwo udziela koncesji na dzialalność, ale ten kto ją dostaje musi jakąś minimalną ilość usług mieć darmo.

    3. Zwolnienie niektórych z podatków lub zróżnicowanie stawek. To co PiS zapowiada (banki spółdzielcze czy SKOKi nie będa opodatkowane od aktywów, drobny handel też nie). To da szanse mniejszym na konkurowanie z większymi, co jest dobre.

    W tym momencie wielcy pożerają małych, redukując też ilość miejsc pracy w Polsce i transferując zyski za granicę. Przykład jak duży łatwo i nieuczciwie kosi konkurencję w Polsce?

    natemat.pl/147825,skad-sie-wzial-karp-za-zlotowke-lidl-i-kaufland-dostaly-900-mln-dolarow-kredytu-na-rozwoj-biznesu-w-europie-wschodniej

    4. Co dziś powstrzymuje bankierów przed podniesieniem opłat w nieskoczoność? Czyżby nie podnosili ich jeszcze bardziej, bo stwierdzili że zysk powiedzmy 10% jest moralny, a 15% już nie? Gdyby mogli, podnieśli by zysk i o 100%. Jednak klient ma też swoją wytrzymałość. Choć banki próbują, stąd powszechny zwyczaj wprowadzania błąd w ofertach, gdzie koszt "produktu" wynosi niby X, a faktycznie jest na przykład 2-3 razy droższy. To też warto ukrócić, tj. wprowadzić WYMÓG podawania WYŁĄCZNIE oprocentowania RSO. Nie drobną czcionką, nie na setnej stronie umowy, nie gdzieś ukryte, ale wyłącznie RSO wielkimi literami i żadne inne informacje o % nie są dozwolone.

    5. Jeśli banki podniosą koszty kont czy obniżą odsetki z oszczędnośći (jakie tam odsetki? ile tego dziś jest) to przecież są inne formy inwestowania oszczędności, niekoniecznie w lokaty bankowe. Podobnie są inne formy uzyskania pieniędzy na działalność przedsiębiorstw, nie tylko kredyty bankowe (giełda choćby). Część klientów tam przepłynie.

    6. Jeśli banki podniosą % kredytów, to warto tak skonstuować podatki by wyższe podatki były dla drożej oprocentowanych kredytów, a niższe dla niżej oprocentowanych. To by nieco ograniczyło te lichwiarskie pożyczki parabanków. Bo IMO takie podatki powinny też dotyczyć wszelkich firm pożyczkowych, nie tylko tych z "bank" w nazwie, ale też Providentów i wszelkich takich.


    Bankierzy przyzwyczaili się do pewnego poziomu zysków i będą go bronili jak niepodległości, strasząc "upadkiem". Widać jednak że żadnego upadku nie będzie, bo spokojnie są w stanie to wziąć na klatę. Warto ich przyzwyczaić do niższego poziomu zysków (jak w bogatszych krajach Europy). Jak się z nim pogodzą to nie będzie przerzucania.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 12:41:15:

    PIS w przeciwieństwie do PO coś chce. Skoro banki nie garną się do przewalutowania to dostaną podatek, z którego uzbiera się na realizację tych obietnic wyborczych m.in. dla ludzi udupionych w przekręt banków na indeksacji do chf. Ale nie tylko banki powinny płacić taki podatek, bo na pożyczaniu pieniędzy na wysoki procent zarabiają przede wszystkim firmy pożyczkowe, chwilówki, które z bankami nie maja nic wspólnego. To samo z zachodnimi supermarketami, opodatkować. A przeciętny Polak bez banków daje sobie świetnie radę więc o podniesienie opłat za produkty bankowe specjalnie się nie martwię. Gotóweczka jest lepsza niż plastik. Produkty bankowe które okazują się być instrumentami spekulacyjnymi banku muszą zostać zlikwidowane. Pożyczasz samochód oddajesz jeden samochód, a nie dwa.

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 13:15:02:

    @com.one , pozyczysz mi kilkadziesiat tys na warunkach ktore proponujesz?
    Pozyczysz na 3 lata 50tys a ja tyle samo Ci oddam ;)

    Co do opodatkowania bankow, to jakos nie podzielam entuzjazmu plynacego z waszych komentarzy.
    Kolejne rzady nic nie robia aby zwikszyc zyski obywateli, a jedyna forma szukania pieniadzy jest dowalenie kolejnego podatku.
    Czy aby uzyskac wiecej soku z pomaranczy wystarczy lepiej ja wycisnac? Nie ma granicy wyciskania?
    Czy nie powinno sie kupic wiecej owocow?

    Czytajac komentarze, odnosze wrazenie, ze lekarstwem na wasze problemy jest "nieszczescie sasiada"
    Jakos trudno mi uwierzyc, ze opodatkowanie bankow polepszy nasze zycie.
    A rzad ile by pieniedzy nie sciagnal, i tak je roztwoni.
    lepszym sposobem byloby zostawienie wiecej gotowki w rekach obywateli zamiast finasowac "kielbase wyborcza".

  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 14:20:07:

    Co polepszy życie Polaków? Więcej pracy, wyższe płace, większe wpływy do budżetu dobrze zagospodarowane.

    Czy wyższe zyski zagranicznych banków czy zagranicznych sieci handlowych polepszą życie Polaków? Wątpię. Te zyski biorą się z pieniędzy klientów w Polsce, a wypływają za granicę. Bardzo silna pozycja zagranicznych banków czy zagranicznych sieci handlowych eliminuje rodzimą konkurencję. Obciążenie ich podatkami których nie obciążymy rodzimej konkurencji powinno globalnie poprawić byt Polaków.

    Banki i sieci handlowe zatrudnienia nie produkują, a raczej je redukują, wycinając konkurencję. Monopolizując rynek wcale nie zapewniają tańszych produktów, bo monopolista może dyktować ceny (vide banki ostatnio podnoszące opłaty, mimo iż żadnych podatków nie nałożono).

    W sieciach handlowych Polak kupi taniej, ale zarobi też mniej. Sieć da niewiele kiepsko płatnej pracy, a zlikwiduje gdzie indziej więcej stanowisk w handlu. Mniej ludzi zarobi mniej, w efekcie wyda mniej, i do gospodarki wpłynie mniej pieniądza.
    Mogą być dwie sytuacje:

    1) sieci mają się dobrze i Polak kupi towar za 10 zł, bo mając niewielkie dochody i problem z pracą musi kupować tanio

    2) sieci są opodatkowane, konkuruje z nimi skutecznie drobny rodzimy handel, dając wyższe zatrudnienie i zotawiając zyski w kraju, Polak kupi towar tam za 12 złotych, ale ma pracę i wyższe dochody, bo pieniądza więcej zostaje w rodzimej gospodarce i jest więcej mniejsc pracy

    Jeśli opodatkujemy zyski banków, łatwiej będzie konkurować z nimi SKOKom i bankom spółdzielczym. Część ludzi się tam przeniesie, więc banki będą miały większą presję od konkurencji. Grunt to kontrola nad takimi SKOKami by nie dochodziło do sytuacji jakie miały miejsce ostatnimi laty, nie transferowały zysków do Luksemburga. Przy odpowiednich rozwiązaniach powinno być to korzystne dla gospodarki.



    PS.
    PO pokazało projekt albo zapowiedź projektu ustawy. Tak to skonstruowano by bankom nic nie zabrać, a frankowiczów podpadających pod warunki umowy tak zredukować, by niewiele osób z tego skorzystało. Faktycznie rozwiązuje to tylko nieco problemów banków, tj. eleminuje potencjalnie tych którzy są w małych mieszkaniach z kredytem przekraczającym 100%. Trochę im ulży, ale niewiele, a banki dostaną za to ulgi podatkowe (czyli budżet im to zrekompensuje). Skoro wg szacunków może z tego skorzystać góra 60 tysięcy na ponad milion frankowiczów, wiadomo że oferta jest kiepska.

    tvn24bis.pl/z-kraju,74/rzad-wyciaga-reke-do-frankowiczow-jest-projekt-ustawy,558346.html

    Ograniczenia? 3 dzieci lub małe mieszkanie. Jak ktoś ma dom 101 metrów czy mieszkanie 76 metrów to już się nie łapie. Jak ktoś miał wkład własny, albo wartość zadłużenia nie przekracza 80% wartości nieruchomości, to nic mu nie proponują. Najszybciej mają podpadać ci których wartość zadłużenia przekracza 120% nieruchomości. Propozycja ustawy nie likwiduje problemu obywateli, tylko problem banków tam gdzie te już nie są w stanie ściągnąć zadłużenia. Tam gdzie mogą przejąć nieruchomość, ustawa milczy. Słowem - PO kolejny raz robi dobrze bankom, a nie obywatelom. Może powinni nazywać się Platforma Bankowa a nie Platforma Obywatelska?

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 14:55:15:

    He, he, propozycja PO:
    - eliminujemy tych którym zadłużenie nie przekraca 120% wartości nieruchomości
    - tym którzy mają zadłużenie 80-120% wartości nieruchomości obiecujemy rozwiązania za kilka lat (gdy będzie rządził PiS) czyli niewiążące
    - eliminujemy tych którzy mają mieszkania większe niż 75m2 i domy większe niż 100m2 (domy praktycznie w 99% są większe, mieszkania też pewnie w sporym % są większe, bo na mniejsze nie trzeba by takich dużych kredytów)
    - eliminujemy tych co mają mniej niż 3 dzieci
    - bankom zwracamy "koszty" operacji w ulgach podatkowych
    - 90% frankowiczów się nie łapie na warunki
    - banki eliminują najbardziej problemowych klientów (wielodzietnych z zadłużeniem ponad 120%), bo z reszty są jeszcze w stanie ściągnąć cały majątek

    Całość ogłaszamy jako "pomoc frankowiczom" i "sukces".
    Banki nie ponoszą żadnych kosztów, zmniejszają ryzyko bo za najbardziej problemowych (120% zadłużenia) zwraca im państwo, i zwiększają zyski. 10% frankowiczów redukuje zadłużenie nieznacznie.

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 14:55:40:

    He, he, propozycja PO:
    - eliminujemy tych którym zadłużenie nie przekraca 120% wartości nieruchomości
    - tym którzy mają zadłużenie 80-120% wartości nieruchomości obiecujemy rozwiązania za kilka lat (gdy będzie rządził PiS) czyli niewiążące
    - eliminujemy tych którzy mają mieszkania większe niż 75m2 i domy większe niż 100m2 (domy praktycznie w 99% są większe, mieszkania też pewnie w sporym % są większe, bo na mniejsze nie trzeba by takich dużych kredytów)
    - eliminujemy tych co mają mniej niż 3 dzieci
    - bankom zwracamy "koszty" operacji w ulgach podatkowych
    - 90% frankowiczów się nie łapie na warunki
    - banki eliminują najbardziej problemowych klientów (wielodzietnych z zadłużeniem ponad 120%), bo z reszty są jeszcze w stanie ściągnąć cały majątek

    Całość ogłaszamy jako "pomoc frankowiczom" i "sukces".
    Banki nie ponoszą żadnych kosztów, zmniejszają ryzyko bo za najbardziej problemowych (120% zadłużenia) zwraca im państwo, i zwiększają zyski. 10% frankowiczów redukuje zadłużenie nieznacznie.

  • kic-mas napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 15:04:32:

    Ciekawe czy p. Samcika będzie stać uczciwie zrecenzować groteskowe propozycje Evy Peron dla frankowiczów. Pewnie nie, bo by go Adaś nazwał jakimś gówniarzem lub może jeszcze gorzej.................

  • kic-mas napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 15:05:12:

    * EDIT: stać na uczciwe zrecenzowanie itd.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 15:35:29:

    Ekspertyza naukowa

    Tytuł: Możliwość i sposoby eliminacji z obrotu prawnego postanowień umownych uznanych przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za abuzywne

    Ekspertyza została sporządzona na zlecenie Związku Banków Polskich. Jej celem było określenie możliwości i ewentualnych sposobów eliminacji z obrotu prawnego postanowień umownych uznanych przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za abuzywne

    "VIII. Wnioski

    Wzorcem umowy w rozumieniu art. 384 § 1 k.c są wszelkie wzory umów, regulaminy, formularze, tabele opłat i prowizji niezależnie od nadanego im tytułu w których określone postanowienia są sformułowane przez jedną ze stron przed zawarciem stosunku umownego i są przez nią stosowane masowo. Wzorcem może być zatem również zespół postanowień wprowadzonych do umowy lub nawet jedno takie postanowienie.

    Klauzule o charakterze niedozwolonym są bezskuteczne i nie wiążą konsumentów ex tunc w toku kontroli abstrakcyjnej lub incydentalnej fakt bezskuteczności danego postanowienia zostaje jedynie potwierdzony orzeczeniem o charakterze deklaratoryjnym.

    Wpis klauzuli do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone nie skutkuje unieważnieniem w stosunku do konsumentów klauzul zastosowanych w innych wzorcach, ponieważ klauzule takie, jeśli są sprzeczne z art. 3851 k.c. są bezskuteczne w stosunku do konsumentów od początku ich zastosowania, tj. od zawarcia umowy.

    W przypadku konieczności zmiany warunków umowy objętych wzorcem umownym można zastosować procedurę zmiany wzorca przewidzianą aktualnie w art. 3841 k.c. jedynie pod warunkiem spełnienia określonych w tym przepisie i wypracowanych przez doktrynę i orzecznictwo przesłanek.

    Sama zmiana wzorca polegająca na usunięciu z niego postanowień niedozwolonych bez wprowadzania w ich miejsce nowych postanowień jest dopuszczalna w ramach procedury zapewnienia transparentności wzorca, wymaga jednak jego doręczenia adherentowi, ze wskazaniem przyczyn tej czynności.

    Przewidzenie w klauzuli modyfikacyjnej, jako ważnej przyczyny, konieczności zmiany wzorca z uwagi na stwierdzenie występowania w nim klauzuli niedozwolonej, jest z przyczyn opisanych w opinii niedopuszczalne.

    Nie jest możliwe dopuszczenie wprowadzania we wzorcach umownych z datą wsteczną zmian mających na celu wyeliminowanie niedozwolonych klauzul"


    Autor: Dr hab. Monika Namysłowska (Katedra Europejskiego Prawa Gospodarczego WPiA UŁ), przy współudziale prof. dr hab. Tadeusza Skocznego (Zakład Europejskiego Prawa Gospodarczego Wydziału Zarządzania UW)

    Data: 06 lipiec 2015 r.,

    www.cars.wz.uw.edu.pl/tresc/badania/07/Ekspertyza_naukowa_dla_ZBP.pdf

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 15:48:04:

    Z oceną propozycji Kopacz w sprawie kredytów, to bym się jednak wstrzymał do czasu, kiedy PiS i Prezydent Elekt przedstawią swoje projekty odpowiednich ustaw. Na razie jest dużo słów, jeszcze więcej obietnic, a mało treści...
    A warto będzie porównać...
    Faktem jest, że ja się na propozycję PO nie łapię.... za duży dom, za niski LTV....

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 15:53:28:

    @dziamgacz

    Sorki, ale czy mógłbyś przełożyć to na język polski ?
    Jestem chyba przemęczony, ale mam problem z interpretacją tego stanowiska...

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 16:15:03:

    @ armark

    przeglądałam dość pobieżnie to opracowanie w drodze do pracy, ale moim zdaniem ZBP dostał jasną odpowiedz, że klauzul nie można niczym zastąpić. Umowa trwa dalej bez niedozwolonych postanowień.

    Chyba dlatego ZBP nie macha tym opracowaniem.

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 18:29:47:

    @ kapaszatka

    1) Produkty bankowe w różnych krajach mają bardzo różne ceny. Głównym ich wyznacznikiem jest konkurencja a nie 'wytrzymałość' ludzi. Dopóki nie poruszamy się w absurdalnych poziomach, ludzie są skłonni zapłacić znacznie więcej niż teraz.

    2) Najprostsze usługi będą za darmo, a jak raz na jakiś czas klient będzie chciał zrobić coś nietypowego to zapłaci górką.

    3) Dlaczego dawanie przewagi mniejszym jest dobre? Szczególnie w bankowości to nie jest prawda, bot są duże koszty stałe, bardzo wysokie koszty inwestycji w IT. Gdyby w Polsce były same małe banki, to płacilibyśmy za usługi jeszcze więcej.

    4) Na tym rynku jest bardzo wysoka konkurencja. Żaden bank nie może być znacznie droższy niż pozostali. Ale jest dolna granica, żaden bank nie może zaakceptować w dłuższym terminie rentowności niższej niż około 10%. Jak podatki sprawią, że rentowność spadnie poniżej, to ceny wzrosną. Proste.

    5, 6 i dalej - Jeszcze niedawno kredyty były znacznie droższe (ustawa antylichwiarska i niskie stopy), depozyty wyżej oprocentowane, a bankowość codzienna tańsza. Popyt był taki sam jak teraz. Ludzie potrzebują banków. Ilu jest takich, którzy potrafią sobie policzyć ile ich kosztuje bankowanie i zrezygnują z usług banków jeżeli za dużo? Śmiesznie mało i nie mają na nic wpływu.

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/08 21:34:51:

    "Ale jest dolna granica, żaden bank nie może zaakceptować w dłuższym terminie rentowności niższej niż około 10%"


    Dlaczego? Inne branże mogą a bankowa nie?

  • wiadomosci-reporter napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/09 02:05:52:

    na 99,(9) % te koszty przejdą na klientów banków (czyli w obecnych czasach - większość populacji Polski). To już nie lepiej podwyższyć podatek VAT/PIT? Nie, bo przecież na to ludzie ostro zareagują. No to lecim na okrągło.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/09 10:21:40:

    Bank jest taką samą prywatną firmą jak supermarket, czy firma komputerowa. Jeśli dochód (przychód minus koszty) supermarketu jest na poziomie 2-3%, dochód firmy komputerowej (hardware) max. 2%, a przy podobnym obrocie dochód banku równy 10%, to nie widzę powodu by przestał być rentowny przy poziomie zysku 7% (miast dziesięciu).
    Taki poziom zysku osiąga może pijalka piwa Kufelek lub warzywniak pani Zosi, a i to bez paragonu :) Przy niższym procentowym dochodzie działa przecież efekt skali - a banki do mikrofirm raczej nie należą :))
    Też nie widzę powodu by miały się z tej okazji zwijać w trąbkę i wynosić do Szwecji. Kredytów - możliwe - banki będą mniej dawały, ale za to rozważniej. Dokładniej zweryfikowany kredytobiorca jest pewniejszym inwestorem i gwarantuje rozwój bardziej stabilny i pewny, niż trzy źle udzielone kredyty oszołomom.

  • makial napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/14 07:42:25:

    Podatek zależny od formy prawnej banku? Niekonstytucyjny.
    Państwo nie jest od tego, by rozważać, czy dany poziom zysku NETTO jest właściwy, czy trzeba się nim podzielić. NETTO, gdyż jest to zysk już PO opodatkowaniu. Chodzi o DRUGI podatek od banków, 19% dochodowy już płacą, ponad 4 mld rocznie.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny