Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 09 lipca 2015

W Carrefourze i punktach Lotto wymienisz gotówkę na... polskiego Bitcoina! Rewolucja?

Od czasu do czasu zaglądam do finansowego podziemia i zastanawiam się nad przyszłością Bitcoina, najbardziej znanego cyfrowego pieniądza na świecie. Bitcoin jest środkiem płatniczym, który wciąż w wielu miejscach nie jest akceptowany (choć np. można nim płacić w klinikach Medicover), ale ma tę zaletę, że jest w pełni wymienialny na "normalne" waluty, a przy tym dużo tańszy w transferowaniu. Jeśli chcę przesłać 100 dolarów z Polski do Zimbawe, to prawdopodobnie nie ma tańszego sposobu, jak zamienić je na Bitcoiny i przesłać na telefon odbiorcy za pomocą specjalnej aplikacji, a ten - również elektronicznie - może wymienić je z powrotem na dolary. No i oczywiście taki cyfrowy pieniądz - jako że jego posiadacz jest w pełni anonimowy - jest dużo pewniejszym sposobem zapłaty tam, gdzie nie chcemy, żeby ktoś dowiedział się, że to my dokonaliśmy transakcji i jaka była jej wartość. Bitcoin nie ma dobrej reputacji, w tym tygodniu ostrzegało przed jego stosowaniem Ministerstwo Finansów, ale nie wykluczam, że pieniądz cyfrowy a la Bitcoin będzie wkrótce popularnym środkiem płatniczym, w pełni akceptowanym przez system bankowy.

Cyfrowa waluta na legalu? Zapłacisz nią za marchewkę w sklepie, za cukier w markecie...

Co to może oznaczać dla naszych portfeli? Sam do końca nie wiem, ale wkrótce się przekonamy. W ciągu kilku tygodni ma w Polsce oficjalnie ruszyć system Billon, czyli cyfrowy pieniądz w naszym wydaniu. Od Bitcoina różni się tym, że nie jest alternatywą dla oficjalnej waluty, czyli polskiego złotego, lecz jej inną formą. O ile "emisja" Bitcoina jest zaprogramowana pewnym algorytmem i nie ma nań wpływu żaden bank centralny, o tyle w Polsce odpowiednik Bitcoina a błogosławieństwo NBP, zaś cyfrowa gotówka będzie emitowana z myślą o wejściu do wirtualnych portfeli na naszych smartfonach przez należące do systemu licencjonowane banki. Na początek będą to Plus Bank (znany ostatnio z głośnego fraudu) oraz Alior Bank. Klient będzie mógł wymienić złotówki "fizyczne", a więc te, które ma w portfelu, na złote cyfrowe w punktach Lotto, kasach sieci Carrefour oraz salonach Foto Joker. Oczywiście musi w tym celu ściągnąć sobie aplikację Billon. Polski cyfrowy e-pieniądz testowałem już przed rokiem.

Co ciekawe, aby używać cyfrowych złotówek, nie potrzeba konta bankowego ani karty bankowej. W Polsce, podobnie jak na świecie, opłaty za korzystanie z konta bankowego raczej rosną niż spadają, w efekcie czego liczba ludzi bez konta bankowego rośnie (np. w USA poszła w górę 20 milionów ludzi przez ostatnie 10 lat). Billon może pozwolić tym bez konta bankowego korzystać z usług bankowych bez ponoszenia opłat związanych z ROR-em.

Wymiana pomiędzy pieniądzem papierowym a cyfrowym będzie się odbywała w proporcji 1:1 i będzie wyglądała dokładnie tak samo, jak opłacenie rachunku za prąd lub gaz. Podajemy kasjerowi gotówkę, a on oddaje nam potwierdzenie "doładowania" konta Billonem. W cyfrowych pieniądzach będzie też można zassać kredyt w bankach współpracujących z systemem. A zamiana Billona na złote "bankowe"? Będą ją umożliwiały banki w swoich systemach internetowych. Billona będzie też można wymienić bezpośrednio na gotówkę w bankomatach Euronetu i BZ WBK. Wypłata złotych będzie się odbywała tak samo, jak każda inna wypłata pieniędzy bez karty (w bankomacie trzeba będzie podać kod wyświetlający się na smartfonie). Za "wyjście" z systemu złotego cyfrowego będzie pobierana prowizja i to będzie jedyne miejsce, w którym instytucje finansowe będą na Billonie zarabiały. Pozostaje jeszcze tylko odpowiedź na podstawowe pytanie: w jakim celu przeciętny konsument mógłby chcieć stać się posiadaczem Billona zamiast zwykłej, poczciwej gotówki?

1

2_

Podstawowym argumentem przemawiającym na korzyść Billona jest to, co charakteryzuje Bitcoina, czyli taniość obrotu. Pieniądz cyfrowy tym różni się od elektronicznych zapisów w systemach komputerowych banków, że jest zabezpieczony kryptograficznie. Ta kryptografia to odpowiednik zabezpieczeń, które towarzyszą zwykłej gotówce (nitki "zaszyte" w banknotach, znaki wodne itp.). Pieniądz cyfrowy jest po prostu szyfrowany bardzo skomplikowanym algorytmem, który sprawia, że jego sfałszowanie jest niemal niemożliwe (tak przynajmniej twierdzą spece od Billona, Bitcoina i innych cyfrowych walut). Skoro sam cyfrowy pieniądz, znajdujący się w naszych smartfonach, jest zabezpieczony kryptografią, to nie ma potrzeby budowania sieci pośredników, którzy będą uwierzytelniali, że taka a taka kwota przeszła od tego konsumenta do innego. Jeśli mam na koncie 100 zł i chcę przekazać komuś 1,5 zł, to albo wymienię te pieniądze na "potwierdzoną" gotówkę, włożę w kopertę i wyślę pocztą zwykłą, albo wykonam przelew. Ponieważ pieniądz elektroniczny nie jest zabezpieczony kryptograficznie, to ten przelew idzie pod "eskortą", żeby nie dobrali się do niego hakerzy. Ta "eskorta" w postaci izb rozliczeniowych, systemów antyfraudowych itp. jest droga, co sprawia, że ten przelew nie zawsze będzie gratis. W np. przypadku płatności na zakupy w internecie PayPal, PayU, operatorzy płatności, pobierają prowizje - czasem od nadawcy, czasem od odbiorcy przelewu.

Zapraszam do obejrzenia wideorelacji z mojej próby wykonania przelewu międzykrajowego ;-)

 

Billon ma być łatwym w użyciu i najtańszym sposobem na mikropłatności w sieci, w tym na kupowanie wirtualnych "usług" w grach komputerowych, abonamenty za oglądanie treści w internecie (np. blogów, vlogów), albo na przekazywanie pieniędzy na drugi koniec Polski bez konieczności posiadania konta bankowego i ponoszenia jakichkolwiek opłat. Dopóki konsument porusza się w "świecie Billona", a więc nie ma potrzeby wymiany cyfrowego pieniądza na elektroniczny lub gotówkę fizyczną, posiadanie o obracanie Billonem nic go nie kosztuje. Tak samo, jak nic go nie kosztuje posiadanie w portfelu gotówki (w portfelu mam banknot zabezpieczony znakiem wodnym i hologramem, a w smartfonie pieniądz cyfrowy zabezpieczony kryptograficznie). Oczywiście: do chwili, w której cyfrowa postać złotego wyprze elektroniczną i gotówkową jeszcze daleka droga. Musiałaby powstać ogromna sieć akceptacji cyfrowego pieniądza, porównywalna do tej, którą dysponują dziś Visa i MasterCard w odniesieniu do pieniądza elektronicznego. No i płatność Billonem w sklepie spożywczym musiałaby być porównywalnie prosta, jak posłużenie się zbliżeniową kartą płatniczą. Trudno mi sobie wyobrazić taki stan, choć wiem, że Billon ma umowę o współpracy z eCardem, który zarządza jedną z największych w Polsce sieci terminali płatniczych w sklepach. Może więc do zbudowania dużej sieci akceptacji Billona nie jest wcale tak daleko?

Wiele też zależy od banków, dla których operowanie cyfrowym pieniądzem, zabezpieczonym kryptograficznie na poziomie poszczególnych "banknotów" byłoby o 90% tańsze, niż operowanie pieniądzem elektronicznym, zabezpieczonym na poziomie całych baz danych, do których hakerzy marzą, żeby się dobrać. W sytuacji, w której przelew odbywa się na zasadzie peer-to-peer (z telefonu na telefon), czyli bez udziału piętnastu systemów, KIR-ów, Eliksirów, banków-korespondentów, organizacji płatniczych, spreadów i tego całego systemu zbudowanego 50 lat temu, być może kredyt mógłby być tańszy, a depozyt bankowy wyżej oprocentowany? Oczywiście, to byłoby możliwe w sytuacji, gdyby można było zaorać cały system przelewów elektronicznych, ale nie da się ukryć, że cyfrowa gotówka może być atrakcją nie tylko dla klientów (ze względu na taniość i bezpośredniość transferu), ale i dla instytucji finansowych (ze względu na kryptograficzne zabezpieczenia na poziomie poszczególnych "banknotów").

Jest też sprawa możliwości kradzieży tych "banknotów" z kieszeni konsumenta (telefon z Billonem jako "osadem" czasem ukraść łatwiej, niż dobrać się do loginu, hasła i kodu autoryzacyjnego wysłanego SMS-em przez bank, żeby wyprowadzić klientowi pieniądze z ROR-u), albo ze "skarbca" banku. Bitcoin też bywa wykradany z giełd, na których się nim handluje. Billona będzie można "przechowywać" w chmurze, ale tę chmurę jakoś trzeba zabezpieczyć przed kradzieżą. Pytanie czy wokół cyfrowego pieniądza nie zacznie powstawać technologiczna infrastruktura, która sprawi, że i on przestanie być tani. Poza tym kryptografia kryptografią, ale pytanie czy taki pieniądz zostanie zaakceptowany i wzbudzi zaufanie przeciętnego konsumenta. Nie postawiłbym na to bill... tfu, miliona ;-). Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Na razie czekam niecierpliwie na oficjalny debiut Billona, a potem idę do Carrefoura, żeby wymienić trochę gotówki na cyfrową gotówkę. Twórcy Billona sugerują, żeby pierwszym zastosowaniem cyfrowego pieniądza dla takiego wapniaka jak ja było wypłacenie dziecku kieszonkowego w Billonie. I sprawdzenie czy bardziej go polubi, niż dwie dychy w kieszeni ;-).

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 09 lipca 2015 16:02

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pm.7 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/09 20:49:02:

    O ile pamiętam, Ministerstwo Finansów ostrzegało nie przed Bitcoinami, a przed giełdami, które nie mają licencji finansowych, a umożliwiają transakcje na Bitcoinach.
    bitcoin.pl/wiadomosci/prawo-i-polityka/954-ministerstwo-finansow-NIE-ostrzega-przed-bitcoinem
    No, ale niestety, wygląda na to, że ktoś napisał nieprawdę i wszyscy zaczęli powtarzać zamiast sprawdzić.
    Z Billonem widzę przynajmniej dwa problemy w porównaniu do Bitcoina: nie ma takiej anonimowości i nie wiadomo, jakich zabezpieczeń używa. Kod wielu portfeli Bitcoinowych jest dostępny do sprawdzenia i przez lata nie złamano jego zabezpieczeń, a historia zna niestety wiele przypadków, gdzie jakaś firma ogłasza, że stosuje wspaniałe zabezpieczenia, po czym okazuje się, że ich nie stosuje, albo stosuje je błędnie.

  • oskarw85 napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/10 09:01:15:

    Nasuwa się jedno pytanie-po co? No chyba że ktoś pracuje na czarno, a chce płacić smartfonem.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/12 11:52:10:

    Ja tu widzę kilka plusów dodatnich systemu - wreszcie będzie się można przestać rozliczać za pomocą doładowań w Play :P Kupujesz doładowanie Play za np. 150zł i np. na chacie Onetu wysyłasz kod do odbiorcy - czasem taki kod przewinie się przez kilkanaście rąk w formie rozliczeń, zanim doładuje jakiś telefon :D Ten system virtualnego pieniądza działa w Polsce od kilkunastu lat, panie Macieju! :D I bez błogosławieństwa banków, kontroli NBP, opiera się częściowo na zaufaniu, choć poprawność kodu można zweryfikować - nie wiem jak Bilion - jaki jest system weryfikacji prawdziwości kodu (bo pewnie będą to jakieś kody do wklepania), autoryzacji transakcji?

    Drugim plusem dodatnim może być anonimowość - można panience nieco lżejszych obyczajów zapłacić i niech sobie w Carefure zakupy dla dzieci zrobi :) Zamiast mieć w bilingu karty pozycję "usługi SPA" i tłumaczyć się żonie, że to szefowi za awans się odwdzięczaliśmy.

    Plus ujemny widzę w ew. braku anonimowości. NIE napisał Pan, czy w jakikolwiek sposób identyfikujący mnie personalnie (konto google w sklepie G., NIP, nr konta, dane osobowe, nr tel. na abonament) muszę być przypisany do systemu Bilion personalnie i osobowo. Jeśli tak, to Bilion nie zrobi kariery w Polsce - pozostaną nadal kody doładowań Play :P

    Jeśli w jakikolwiek sposób można zidentyfikować płatnika i odbiorcę, to jest to tylko zabawa w nowej generacji "bony PKO SA" (nawet tamte nie były imienne, ale książeczki walutowe już tak) i tworzenie furtki dla "dodruku środków" pobudzającego inflację (jak sławne różowe 200-złotówki, które się dało drukować na kolorowej laserówce, którą przyjaciel ze Stanów przywiózł :) )
    O głównej zalecie BitCoina - anonimowości i międzynarodowej akceptacji mozna pomarzyć. Zabawka Szczurka i tyle.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/07/12 13:11:59:

    Aha, zapomniałem - plusem ujemnym jest brak uniwersalności i powszechnej wymienialności na dobra zakupywane. Pieniądz jako wynalazek miał podstawową zaletę - powszechną wymienialność - tu ograniczenie się do trzech firm które go akceptują jest zabawą w płacenie muszelkami kauri, albo z emisją Denara w Łebie :P

    Za taxówke tym nie zapłacę (szybkość i łatwość odliczenia drobnych!), dziecko w szkole pączka tym nie kupi w sklepiku szkolnym, do automatu z cola nie wrzuci ani nie payPasśnie, a z Fotojokera nie pamiętam czy korzystałem kiedykolwiek (są tańsi usługodawcy). W tej fazie Bilion jest drogą zabawką, która nie przejdzie fazy testów z powodu b.niskiej oferty wymienialności...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny