Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 21 sierpnia 2015

Każdy kredyt hipoteczny to dla kredytobiorcy tykająca bomba zegarowa. Jak ją rozbroić?

Niemal wszystkich pochłania dziś trudna sytuacja frankowiczów - niektórym z kredytobiorców nie starcza na spłatę rat, innych męczy świadomość, że mają ogromny nawis długu do spłacenia i nie wiadomo czy kiedykolwiek go spłacą. Za kilka lat w centrum zainteresowania znajdą się ci, którzy wzięli kredyt "Rodzina na Swoim" i przez siedem lat płacili bardzo niskie raty. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, więc gdy raty wzrosną, posiadacze takich kredytów też będą mieli za złe i będą żądali, żeby banki im pomogły. W bliżej nieokreślonej przyszłości po pomoc wyciągną rękę także obecni, złotowi kredytobiorcy, którzy dziś zaciągają kredyty przy najniższych w historii stopach procentowych, mający jednocześnie największą w historii zdolność kredytową. Dam głowę, że większość z nich nie zastanawia się nad tym co będzie, gdy stopy procentowe kiedyś pójdą w górę, a ich raty skoczą np. o 30-40%. Co gorsze, niektórzy z nich nie będą mieli pieniędzy, żeby tym wyższym ratom sprostać. Oni też przyjdą do banków twierdząc, że zostali oszukani i że banki źle zbadały ich zdolność kredytową. Bankowcy oczywiście będą pukać się w głowę i - tak jak dziś w przypadku frankowiczów - udowadniać, że klienci wiedzieli w co się pakują, bo mieli wolny wybór i nikt ich nie zmuszał do zadłużania się pod korek. Niektórzy z Was są tego wszystkiego świadomi i też chcieliby bić na alarm. Oto fragment jednego z listów, które w tej sprawie otrzymuję:

"Czytam te wszystkie pomysły bankowe o rozwiązaniu problemu kredytów frankowych i ręce mi opadają. Mam wrażenie, że prawie nikt, a już na pewno nikt w mediach zajmujących się tematem, nie widzi dwóch rzeczy: 1. Problem kredytów hipotecznych nie jest tylko problemem "frankowiczów", ale i "dolarowiczów", "jenowiczów" i "złotówkowiczów". Każdy, kto posiada kredyt hipoteczny siedzi na bombie z opóźnionym zapłonem. Dzisiaj zamartwiamy się "ojej, a co będzie jak frank będzie po 10 zł". A ja się pytam "a co będzie jak WIBOR będzie wynosił 10%?" Polecam wszystkim "złotówkowiczom" policzenie sobie swojej miesięcznej raty w takich warunkach. Problem jest systemowy i dotyczy wszystkich. Tyle że poza "frankowiczami" reszta tego jeszcze nie wie".

Co zrobić, żeby wyrwać się z kręgu tych wzajemnych pretensji? Jest pewien prosty sposób, ale nikt się nim dziś nie zajmuje, bo wszyscy są urobieni po pachy pomaganiem frankowiczom. A tu wystarczyłoby napisać prostą ustawę, która ograniczałaby odpowiedzialność kredytobiorców hipotecznych za długi tylko do wysokości nieruchomości, która jest zabezpieczeniem kredytu. Dziś zabezpieczeniem jest nieruchomość, ale tak naprawdę dług jest od jej wartości oderwany. Jeśli wartość zadłużenia z jakichś przyczyn urośnie, bądź też wartość nieruchomości spadnie, to klient musi zorganizować więcej pieniędzy. W ostateczności bank sprzeda jego nieruchomość, ale resztę długów i tak będzie ściągał z pensji lub innego majątku dłużnika. Gdyby było tak, jak jest w USA, gdzie odpowiedzialność kredytobiorcy za dług hipoteczny jest ograniczona do wartości hipoteki, to pewnie nikt by nawet nie wpadł na oferowanie klientom kredytów w obcej walucie. Ryzyko dla banków byłoby zbyt duże. Ale ponieważ w polskim stanie prawa ryzyko walutowe można było przerzucić na klientów, to nikt się takimi drobiazgami nie przejmował. Czas się wreszcie przejąć. Nie tylko ja tak uważam:

"Po co wymyślać jakieś dofinansowania, dodatkowe kredytowania, przewalutowania, przeliczenia, algorytmy, odpisy podatkowe...  Można ograniczyć wysokość zadłużenia hipotecznego do wartości nieruchomości. I nagle się okaże, że to bankom będzie zależało na wypłacalności kredytobiorcy. To bankom będzie zależało na pomaganiu klientom w wychodzeniu z zadłużenia. To banki będą porządnie analizowały zdolność kredytową nowych klientów i analizowały rynek nieruchomości przy udzielaniu nowych kredytów. I w końcu to banki będą równo partycypowały w ryzyku, które wiąże się z tym interesem"

- pisze jeden z czytelników. Co racja to racja. W takiej sytuacji podział ryzyka byłby symetryczny i wszystkim zależałoby tak samo, żeby kredyt i klient się nie przewrócili. Przynajmniej w teorii, bo przecież w krajach anglosaskich, w których takie ograniczenie odpowiedzialności klienta za długi obowiązuje, banki wielokrotnie przesadzały z rozdawnictwem kredytów, a niedawny kryzys nieruchomościowy w USA, wywołany spekulacją papierami opartymi na kredytach udzielanych "na puls", jest na to najlepszym dowodem. Model jest jednak słuszny. Klient, który dojdzie do ściany i nie będzie w stanie spłacać dalej kredytu straci wpłacone raty, mieszkanie, ale nie wyląduje na marginesie społecznym, z niespłacalnymi długami, obciążającymi jeszcze jego rodzinę i dzieci. Bank nie może się dogadać z klientem? Niech bierze swoją nieruchomość i niech sprzedaje na wolnym rynku. Sprzedał drożej niż wynosiła cena zakupu? Jego zysk. Sprzedał taniej? Jego strata. Przy okazji: nie byłoby wreszcie wałków pod tytułem licytacja komornicza za pół ceny.

Czytaj też: Cztery punkty, czyli samcikowy pakiet pomocowy dla frankowiczów

Mam jednak wątpliwości czy politycy są zainteresowani takim kompleksowym i systemowym rozwiązaniem. Bo efekty uboczne są oczywiste. Przerzucenie odpowiedzialności za zbyt wysoki wskaźnik LTV z klientów na banki oznaczać będzie automatycznie, że banki będą żądały wyższego wkładu własnego i bardzo ostrożnie będą pożyczały pieniądze. Być może maksymalnym poziomem kredytowania nieruchomości będzie np. 60% jej obecnej wartości. Być może w ogóle znikną z rynku kredyty hipoteczne na 30 lat - bo im dłuższy okres kredytowania, tym większe ryzyko, że cena nieruchomości będącej głównym zabezpieczeniem dla banku zmieni się w sposób niekorzystny. Tylko czy to wszystko będą zmiany na gorsze? Z punktu widzenia polityków - tak, bo mniej ludzi dostanie kredyty na mieszkanie, a nawet jeśli dostaną, to niższe. Będą musieli mieć więcej oszczędności, wysoki wkład własny. Bankowcy też tracą, bo im mniej i im niższe są kredyty, tym niższy ich zarobek. Klienci też mogą się wkurzyć - przecież oni chcą mieć własne mieszkanie i kochają te banki, które pożyczą im jak najwięcej kasy (jak się okaże, że nie starcza na raty, to się zwali na bank, że udzielił zbyt dużego kredytu). Krótko pisząc - rozwiązanie, do którego nawołuję, na krótką metę nikomu się nie opłaca. I właśnie dlatego warto je wprowadzić. Jeśli ktoś z decydentów ma odpowiednio duże cojones, to znajdzie we mnie dozgonnego sojusznika.

SUBIEKTYWNIE W WAŻNYCH SPRAWACH RODZINNYCH ;-). Wśród spraw ważnych dla świata, którymi mam przyjemność się zajmować, są np. koszty szkolnej wyprawki, czyli jednego z najważniejszych wydatków w roku dla każdego "dzieciatego" Polaka. W tej sprawie pojawiłem się w studio wakacyjnego wydania programu "Pytanie na śniadanie". Zapraszam do obejrzenia ;-)

pnswyprawka3pnspytaniesniadanie2

Żaden sierpniowy dzień nie byłby dopełniony, gdybym nie wypowiedział się w sprawie frankowiczów. Aby sprawiedliwości stało się zadość, radziłem - wspólnie z Andrzejem Sadowskim z Centrum im. Adama Smitha - w TV Republika co zrobić z ustawą antyfrankową. 

tvrepfranki33

SUBIEKTYWNOŚĆ I FINANSOWE ABSURDY. Jak uprzykrzyć życie klientowi-frankowiczowi, który chce walczyć w sądzie o przewalutowanie pożyczki? Jest kilka sposobów. Przyda się las 

SUBIEKTYWNOŚĆ PRZEŚWIETLA PROWIZJE. Jak nie dać się latem naciągnąć na dodatkowe prowizje i spready? O tym mówiłem na nadwiślańskiej plaży w ostatnim odcinku wideoporadnika "Samcik prześwietla". Obejrzyjcie!

SUBIEKTYWNOŚĆ RADZI JAK ŻYĆ. Oto pięć rzeczy, które warto zrobić przed urlopowym wyjazdem. Lub po nim :-)

SUBIEKTYWNOŚĆ POMAGA ZROBIĆ PIERWSZY KROK. Jeśli myślisz o tym, by zabrać pieniądze z banku i ulokować część z nich inaczej, ale nie wiesz jak się za to zabrać, powinieneś nie tylko przeczytać moje książki o podstawach oszczędzania i inwestowania, ale też obejrzeć to. Wiele rzeczy rozjaśni ci się w głowie.

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 21 sierpnia 2015 08:23

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:03:50:

    Odpowiedzialność kredytobiorcy za kredyt do wysokości zabezpieczenia: postuluję to od dawna w komentarzach, miło, że i redaktor wreszcie się przekonał do pomysłu.

    Prosty, a wiele rzeczy rozwiązuje i to systemowo. Chociaż w pierwszej chwili byłoby sporo zamieszania na rynku: diametralnie różne podejście banków do kredytów (znaczne zwiększenie LTV), zwiększona ilość mieszkań, które mogłyby się znaleźć w rękach banków (frankowicze, którzy by się nie dogadali z bankiem na temat rat).

  • franek1520 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:07:02:

    Jestem ciekawy, czy jakby frank spadł do 1 zł. To czy frankowicze równie chętnie (jak teraz walczą), to chcieliby pomóc bankom i płacili by takie raty jak przy zaciągnięciu kredytu.

  • svistakk napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:21:01:

    Jak miło, ze Pan Redaktor o tym napisał - podobnie jak kmiarek wspominałem o tym nie raz.

    Jak niemiło, że Pan Redaktor wyciąga bezsensowny problem wzrostu kosztów kredytów czy tez wyższego wkładu własnego. Zadajmy proste pytanie: czy my musimy kupować te mieszkania? Czy może w końcu usiądźmy i zastanówmy się, i zauważmy, ze mamy chorą strukturę własności.

    Za naszą zachodnią granicą stymuluje się rynek wynajmu, mądrym prawem szukającym "złotego środka" między najemcą a wynajmującym a także - regulowaniem rynku przez państwo. Tak - Niemcy określają najwyższe ceny wynajmu, biorąc pod uwagę m.in. zdolności finansowe osób wkraczających na rynek pracy. W ten sposób stymuluje się też mobilność zawodową.

  • mayorkun napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:26:32:

    Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że dopłaty RnS trwają 8 lat ;)

    Co do stóp procentowych, to można napisać, że 10% na WIBOR będzie tragedią dla wielu kredytobiorców złotowych, ale trzeba też pamiętać, że stopy procentowe to reakcja na inflacje w kraju, a wysoka inflacja to presja na wzrost płac i spadek wartości pieniądza. Kwota, którą pożyczyliśmy jest stała, nie rośnie jak w przypadku kredytów walutowych, więc nie sądze aby na dłuższą metę ponadwymiarowy wzrost stóp procentowych był dużym zagrożeniem. Inflacja jest przyjacielem dłużnika.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:40:20:

    Problem mają tylko frankowicze.

    Złotówkowcom wysokość kredytu się nie zmienia nawet jak przyjdzie wibor = 10% to wzrosną im tylko raty odsetkowe (z czego 50% płaci Państwo w programie RnS i MdM więc i tak nie ma co krzyczeć). Ryzyko zmiany wibor czy libor ponosi każdy kredytowbiorca. Ważne żeby bank stosował rynkowy wskaźnik, a nie ustalał go decyzją zarządu, a polskie Sądy nie mogą ustalić prostej kwestii co z klauzulami.

    Eurowiczom też jak widać nic się nie dzieje. Przez lata kurs euro oscyluje w okolicach 4 zł więc saldo kredytu pozostałego do spłaty nigdy nie przewyższyło kwoty kredytu udzielonego.

    W każdym z powyższych kwota kredytu spada < LTV więc sugerowana zmiana aby wierzytelność ograniczać wartością zabezpieczenia dotyczy de facto tylko frankowiczów.

    A problem leży w indeksacji chf, która zamiast promowanej gwarancji stabilności kursu okazała się instrumentem spekulacyjnym banku o czym zachodnie banki doskonale wiedziały planując ten skok na polskich obywateli.

  • odrion napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:42:11:

    Nie rozumiem, jak dziennikarz ekonomiczny może wrzucać do jednego worka kredyty złotowe i walutowe. Oczywiście, że złotowe też mają swoje ryzyka, ale ryzyko wzrostu raty jest czymś zupełnie innym niż to, że obecnie posiadacze kredytów frankowych mają 2krotnie więcej do spłacenia niż pożyczyli (pomijając spłacane odsetki). Takie wpisy tylko powielają pogląd, że najważniejsza jest rata. To powoduje, że społeczeństwo nie rozumie problemów posiadaczy kredytów walutowych.
    Jakoś nikt z bankowców i dziennikarzy lobbujących za bankami obecnie nie cytuje definicji kredytu z prawa bankowego.
    Ciągle dezinformuje się ludzi i tego typu artykuły nie pomagają zrozumieć tego czym różni się problem kredytobiorcy walutowego od kredytobiorcy z ryzykiem stopy procentowej (nota bene też występującej przy kredytach walutowych).

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:45:22:

    Co innego WIBOR który faktycznie jest reakcją na inflację, a inflacja bierze się ze wzrostu cen oraz wzrostu płac. Bez wzrostu płac nie ma wzrostu cen. Za to kursy walut innych krajów działają niezależnie od polskiej gospodarki, i tu klienci nie mają żadnej rekompensaty wzrostem płac.

    Jednak słuszne jest to, że banki powinny ponosić odpowiedzialność swojej działalności. Na razie mają komfortową sytuację, gdzie 100% odpowiedzialności przerzucają na klienta, a gdy ktoś chce zmienić warunki gry (np. ustawą) podnosi się krzyk o "stabilność finansową systemu" i ogólnie lobbing w mediach i wśród polityków, który widzimy dziś.

    Powiedzmy że przychodzi do was człowiek i proponuje pożyczenie 200 tys. zł na zakup Fiata Punto, który będzie zabezpieczeniem kredytu. Każdy normalny odmówi. Ale bank ma dziś taką moc, że taki kredyt może udzielić, bo w razie czego ściągnie z klienta i to Punto, i mieszkanie, i będzie go ścigał do końca życia, dzieci i wnuki jego.

    Sorry, kto tu jest profesjonalistą w usługach bankowych, w pożyczaniu pieniędzy i ocenie ryzyka? Bank czy przysłowiowy Kowalski? Jeśli bank, to wymagajmy od niego profesjonalizmu i odpowiedzialności, a nie przerzucajmy całe ryzyko na Kowalskiego.

    Kredyty hipoteczne, ze względu na ich wartość i to, że dotyczą podstawowej potrzeby własnego kąta, są wyjątkowo wrażliwe. Jeśli banki będą ponosiły za nie współodpowiedzialność, i maksymalną kwotą roszczenia banku będzie wartość nieruchomości, to ucywilizuje to rynek. Czy chcemy by banki nakręcały akcje kredytową bez umiaru, generując co jakiś czas bańki które będą pękały i pogrążały wielu, czy raczej chcemy racjonalnego zarządzania kredytami i ryzykiem. Albo banki będą swoją działalnością racjonalnie wspierały rozwój gospodarki, albo będą nią huśtały, pompując sztucznie akcje kredytowe w oderwaniu od rzeczywistości.

    Dopóki odpowiedzialność będzie głównie po stronie nieprofesjonalnego klienta, dopóty banki będą miały pokusę pompowania krótkoterminowych zysków (premie dla bankierów) bez spoglądania na długoterminowe konsekwencje swoich działań.

    Bankom przydałby się zimny prysznic, i pokazanie im ich miejsca w gospodarce.
    Kilka działań mogłoby zmienić ten system:
    1) ograniczenie odpowiedzialności klientów do wartości zabezpieczenia kredytu (kredyty hipoteczne co najmniej) dla wszystkich kredytów, a nie tylko nowo udzielanych.
    2) bolesne dla banków (nauczka na przyszłość) rozwiązanie problemu frankowiczów, polisolokat, i paru innych wynaturzeń
    3) bolesne i szybkie skutki wszystkich klauzl abuzywnych w umowach, bez zmuszania klientów do 5 czy 10 lat włóczenia się po sądach, czyli prawdziwe działania UOKiK, KNF i sądów
    4) pozytywny stosunek sądów do pozwów zbiorowych, które miały być bronią klientów przeciwko łamaniu prawa przez korporacje (nie tylko banki), a które są obecnie sabotowane przez sądy
    5) ograniczenie długości umów na produkty bankowe, oraz urzędowe wzorce takich umów które obligatorynie banki musza mieć w ofercie (w przypadku gdy mają w ofercie jeszcze inne umowy, te musza mieć zaznaczone miejsca odbiegające od wzorca)
    6) opodatkowanie aktywów bankowych, progresywne (większe banki płacą więcej, co ograniczy efekt "za duży żeby upaść"), omijające zawyżanie kosztów i unikanie podatków

    W gospodarce nie chodzi o to by udzielać jak najwięcej kredytów (co czasem sugeruje redaktor) ale by udzielać ich mądrze, tam gdzie jest to potrzebne, a nie udzielać ich tam gdzie nie przyniosą skutków, nie będą spłacane lub przyniosą skutki negatywne. Jeśli tych kredytów będzie globalnie mniej, ale będą udzielone trafniej, to przecież dla gospodarki będzie lepiej a nie gorzej. Sęk w tym, by stworzyć mechanizmy, w których banki będą współodpowiedzialne i będą trafniej udzielać kredytów. A te które będą postępowały nieuczciwie lub nieodpowiedzialnie, będą ponosiły skutki. W ten sposób nagradzamy te które postępują uczciwie i odpowiedzialnie.

    Były przecież w Polsce banki które NIE UDZIELAŁY kredytów w CHF, mimo iż prezesi takich banków pewnie musieli przełknąć wtedy niższe premie. Pora je za to nagrodzić.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 09:50:18:

    @franek1520
    jakbyś troszkę poczytał to banki ubezpieczały się od zbytniego spadku wartości franka i jednocześnie grały w pewnym momencie na jego wzrost.

    jestem ciekaw co byś pisał gdybyś ciut się douczył w tym temacie.

  • sstes napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:00:45:

    Panie Maćku,
    dlaczego Pan z taką niemalże pewnością pisze o obniżeniu wymaganego LTV?
    Przecież w innych krajach wysokie LTV nie jest problemem - w Holandii przekracza 100% mimo odpowiedzialności kupującego jedynie do wysokości wartości nieruchomości.
    Jak już i Pan i inny komentujący napisał, to jest biznes. I to rewelacyjny! Więc myślę, że wiele banków pozostanie przy obecnych LTV.
    Myślę, że część nawet je podniesie, jeśli KNF się zgodzi.
    Nieruchomości i tak pozostaną mniejszym ryzykiem inwestycyjnym dla kredytodawców niż ubezpieczenia, w które wiele banków także się bawi i również na tym świetnie zarabia.
    Warto dodać słabo mierzalny aspekt rynku nieruchomości w PL - Polacy są nieruchawi i będą bronić swojego miejsca zamieszkania do ostatniej złotówki, żeby bank nie zabrał, nawet jak to uwolniło by ich od długów.
    Więc niech Pan wyzbędzie się tej niepewności w swoich tekstach, bo to co Pan wspiera jest nie tylko sprawiedliwe, ale i naprawdę mało ryzykowne rynkowo!
    Co nie znaczy, że nie należy się na to przygotować i dać bankom 2-3 lata vacatio legis.

  • mw.waligora napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:13:09:

    @franek1520
    "Jestem ciekawy, czy jakby frank spadł do 1 zł. To czy frankowicze równie chętnie (jak teraz walczą), to chcieliby pomóc bankom i płacili by takie raty jak przy zaciągnięciu kredytu. "
    gwarantuję Ci, że banki by do tego nie dopuściły. a gdyby dopuściły to byłoby tłumaczenie takie jak jednego banku w 2008 roku, który ostatnio przegrał sprawę, co Pan Samcik opisywał kilka dni temu:

    samcik.blox.pl/2015/08/Bank-popelnil-bledy-przy-wyplacie-kredytu-Klient.html

    Bank przez cały czas twierdził, że "wyrażenie kwoty kredytu we frankach szwajcarskich służyło [...] tylko ustaleniu harmonogramu spłat kredytu [...] i miała ona charakter czysto informacyjny i nie stanowiła zobowiązania pozwanego

    i wtedy trzeba byłoby pewnie spłacać tak jak kredyt złotowy.

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:43:13:

    Co zrobić jakby WIBOR skoczył do 10%/15%?
    Czym prędzej sprzedać kredytowaną nieruchomość i spłacić saldo zadłużenia, nie mogąc obsługiwać kredytu.

    Co zrobić jakby CHF skoczył do 6/7zł?
    Skoczyć razem z nim. Z mostu :) Zostawiając do tego dzieciom wątpliwy "prezent". Ewentualnie zaprzyjaźnić się z komornikiem itp. itd. Bo sprzedaż nieruchomości nic nie da - zostanie się bez dachu nad głową, z niebotycznym długiem.

    Widać różnicę?

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:46:19:

    @franek1520
    Jestem ciekawy, czy jakby frank spadł do 1 zł. To czy frankowicze równie chętnie (jak teraz walczą), to chcieliby pomóc bankom i płacili by takie raty jak przy zaciągnięciu kredytu.

    Wtedy to banki doszłyby do wniosku że klauzule abuzywne są jednak abuzywne i jako takie nie obowiązują. Oczywiście jeden wzorzec na liście spowodowałby automatycznie abuzywność pozostałych, podobnych (bardziej lub mniej) zapisów. W "najgorszym" wypadku Bank stwierdziłby że nie da się dalej wykonywać takiej umowy i powinna ona zostać unieważniona.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:49:16:

    @com.one
    Złotówkowcom wysokość kredytu się nie zmienia nawet jak przyjdzie wibor = 10%

    ...kredytu - nie, tylko przy Wiborze na poziomie 10% karne odsetki będą pewnie na poziomie 30-40%. Regularnie oglądam takich kredytobiorców, którym nie starczyło nieruchomości na spłatę najzwyczajniejszego kredytu hipotecznego w PLN...

    Przy ograniczeniu odpowiedzialności kredytobiorcy wyłącznie do wartości nieruchomości kredyty o LtV powyżej 50-60% będą dostępne chyba tylko za solidnym (i kosztownym) ubezpieczeniem.
    A co zrobić jak kredyt jest zabezpieczony hipotecznie na dwóch (kub więcej) nieruchomościach? Na jaki moment ustalać wartość nieruchomości stanowiącą granicę odpowiedzialności?

    PS Ja naprawdę bardzo bym chciał zobaczyć gdzie to komornicy sprzedają nieruchomości za pół ceny. Każdy opowiada taką bajkę, ale konkretnego przypadku nikt na oczy nie widział (bo zwykle nie widział żadnej licytacji nieruchomości). Może dlatego, że licytację nieruchomości prowadzi sąd...

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:54:43:

    @svistakk: Dlaczego kupujemy mieszkania, zamiast wynajmować? Z tej samej przyczyny, z jakiej grodzimy plażę parawanami. Musimy mieć SWÓJ kawałek - ot taka wiejska mentalność walki o miedzę. Własne to własne, "zarżnę się ,a mioł będe". A tłumaczenie że wysokość raty kredytu jest porównywalna z miesięczną kwotą najmu mieszkania? Cóż, no ale spłacane mieszkanie pozostanie przeca dla dzieci (ojcowizna, chociaż mieszkają od 10 lat w Londynie :P) a wynajmowane nigdy nie będzie MOJE... Argumenty że najem to elastyczność w wyborze miejsca i ceny, w korelacji z aktualną sytuacją zarobkową nie trafiają do ludzi, których dziadkowie mieli własnoręcznie zrobioną chatę z trzciny i gliny na skraju rodzinnej wsi, a rodzice domek z pustaków robionych na podwórku ze szwagrem. Jakże to nie mieć swojego? :)

    BTW, ja mam, ale udało mi się na nie zarobić w cztery lata w czasach "handlu łóżkowego". Drugie spłacałem pięć lat w latach zerowych (2000) składając desktopy z chłamu flowmarkowego. Gdybym miał startować teraz, nie podejmował bym ryzyka kredytowego. Mieszkania traktuje wyłacznie jako lokatę kapitału i żródło zarobku, a nie "własny kawałek podłogi". Mieszkałem już w kilkunastu miejscach w życiu, łącznie z epizodem marokańskim. Nie przywiązuję się do paru ścian. Raczej do ludzi.

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 10:56:29:

    @bartoszcze
    Komornik chętnie sprzeda za bezcen, szczególnie podstawionym znajomym.
    Nie trzeba daleko szukać, ot pierwsze google z brzegu:

    www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/komornik-majatek-wart-miliony-sprzedawal-za-bezcen,359960.html

    www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ustawial-licytacje-dostal-wyrok-koniec-pseudoimmunitetu-komornikow,398102.html

    To dosyć częste.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 11:08:16:

    Się zastanawiam. Skoro anglosaskie banki dają kredyt z odpowiedzialnością do wysokości wartości nieruchomości, to czy np. pracując w Niemczech, czy innej Irlandii, można by wziąć kredyt w niemieckim banku na takich właśnie zasadach? Trzeba mieć obywatelstwo, czy wystarczy rezydentura?
    Może myśleć szerzej, jeśli prawo pozwala?

    @bartoszcze: takie licytacje są, tylko z racji atrakcyjności informacje o nich nie są drukowane w SuperExpresie na pierwszej stronie, na czerwono, boldem. Jeśli dobrze poszukasz i wiesz gdzie szukać, są. Byłem na trzech takich (pierwsza licytacja startuje od 70%, druga od 50% wartości, BTW - sąd nie licytuje, organem wykonawczym jest komornik). Licytację prowadzą także windykatorzy, dla podpowiedzi gdzie szukać :) We Wawie znajdziesz ich mało, ale w jakiejś Wieliczce, czy innym Olkuszu, stadami. I dlatego schodzą za pół ceny, bo jaki Słoik chce dziś mieszkać w Biułgoraju :P

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 11:23:29:

    A czy zauważyliście, że postulat będący motywem notki można także dziś prosto i praktycznie zrealizować?
    Odpowiednia Ustawa mówi, że "nielaty" mogą dziedziczyć tylko z dobrodziejstwem inwentarza, czyli do wysokości majątku (beż długów "na górkę")... Zależy ile mamy do stracenia, w wersji hardcore można zaginąć na wycieczce w Nowej Gwinei :) Przy odrobinie środków korupcjogennych możemy obudzić się jako Sergio Gonsalez Trąbczyński herbu Trąba :) Ale jest sporo wersji bardziej lightowych :)

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 11:51:20:

    @nerkofil

    "...Nie przywiązuję się do paru ścian..." - Bo nie jestes na emeryturze, to i czasu nie masz na wiązanie się ze ścianami i nigdy nie bedziesz wiedział jak to jest miec przyjemnosc nie piznąc się młotkiem w palce przy wbijaniu kolejnego gwoździa w rozpadającą się szopę we wsiowym gospodarstwie nieopodal "twierdzy faceta od kobiety lubią brąz" ;-)
    A czasami taka przyjemnosc jest większa niz satysfakcja z kolejnych zarobionych tysiaczków.

    "... Trzeba mieć obywatelstwo, czy wystarczy rezydentura? ..." - wystarczy rezydentura, wszystko jedno gdzie, aby w strefie Schengen i z pewnymi zarobkami (czytaj stałą praca powyzej 1 roku).

    "...takie licytacje są ..." - w internecie tez znajdzie ogloszenia przetargów komorniczych, wystarczy dobrze przepytac wujka google.



  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 12:00:47:

    Na zmiany prawa z własnej inicjatywy polityków bym nie liczył. Za dużo ma do powiedzenia lobby bankowe. Skoro nawet Sąd Najwyższy tak bardzo pilnuje interesów bankowego lobby, że wydaje takie wyroki jaki tu jest komentowany (rozbieżne z dyrektywami UE i łamiąc polskie prawo), to wpływ na polityków banki też mają duży. SN dla banków wprowadził do Polski bułgarski standard. Fachowy komentarz wyroku tu:

    www.prawnik.pl/prawo/prawo-w-praktyce/artykuly/889585,bulgarski-standard.html

    (artykuł można przeczytać w całości za darmo, wystarczy się zarejestrować)

    Dopiero ludzie masowo tego żądając mogliby zmienić podejście ustawodawców. Tylko strach przed utratą stołków lub ochota na te stołki może ich zmotywować.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 12:11:05:

    @pinazka
    Na razie szukanie poszło Ci kiepsko, bo te linki nie dotyczyły _nieruchomości_.

    @nerkofil
    Byłem na trzech takich (pierwsza licytacja startuje od 70%, druga od 50% wartości, BTW - sąd nie licytuje, organem wykonawczym jest komornik).

    Jak wyżej - pytałem o licytacje _nieruchomości_. Bo te zgodnie z prawem prowadzi się pod nadzorem sędziego i to sędzia stwierdza czy licytacja zakończyła się powodzeniem (inaczej księgi wieczyste zwyczajnie nie wpiszą nabywcy), a licytuje się za 75% i 67%.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 12:37:08:

    Odnośnie kupowania nieruchomości za granicą. Przyjęta zasada mówi kredyt bierzesz tam gdzie leży nieruchomość. W Polsce na przykład absolutnie żaden bank nie udzieli kredytu hipotecznego na nieruchomość za granicą. Tak samo myślę w drugą stronę - banki zagranicą nie skredytują nieruchomości w PL. Wynika to z prostego faktu iż operat przeprowadza bank udzielający, a egzekucja podlega prawom kraju w którym znajduje się kredytowany majątek. Jeśli chodzi o udzielanie kredytów hipotecznych banki w Unii Europejskiej jeszcze do tej unii nie weszły :)

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 13:09:32:

    www.kredytchf.pl/wp-content/uploads/2015/08/list-do-pietraszkiewicza-zbp.pdf

    list frankowicza do Prezesa Pietraszkiewicza

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 13:20:15:

    Czepiasz się bartoszcze. O licytacjach za grosze nieruchomości też można wygooglować mnóstwo artykułów:

    155 tys. za nieruchomość wartą 600 tys.
    lodz.naszemiasto.pl/artykul/komornik-zyczyl-szczescia-i-za-grosze-zlicytowal-dom,397534,art,t,id,tm.html

    Następne:
    www.nowytydzien.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=14329:zlicytowali-nas-ukradkiem-i-za-bezcen&Itemid=45

    i kolejne:
    olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,7567981,Zlicytowali_dom_za_bezcen__odpowiedza_przed_sadem.html

    Grupy komorniczo-prawnicze łamiące prawo nie są rzadkością:
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,17496078,Nie_tylko_rolnik_spod_Mlawy__Wiecej_ofiar_grupy_komorniczo_prawniczej.html

    Komornicy potrafią działać w zmowie z nabywcą:
    wyborcza.biz/biznes/1,101562,17574885,Nabywca_majatku_zlicytowanego_za_dlugi_oskarzony_o.html

    Więc nie wmawiaj że zawsze nieruchomość na licytacji idzie po cenie rynkowej czy nawet zbliżonej. Bywa zaniżana, bo ma to kupić konkretna osoba powiązana z komornikiem.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 13:34:17:

    tak se myślem i myślem jako wieśniak, który dobrze czuje siem we własnym domciu... i tak se myślem, myślem i wymyśliłem, że problem ewentualnego przekredytowania dotyczy chyba jednak wszystkich ludzi biorących kredyty/pożyczki. Czy to aż tak wielka różnica z jakiego powodu jest dług jak już nie da się go spłacić?
    nieszczęścia będa takie same..

    Kredytu u mafii nie omawiamy :).

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 13:45:15:

    @pinazka
    155 tys. za nieruchomość wartą 600 tys.

    "wybudowała nowy dom za ponad 150 tys. zł"
    A jak dom był wart 600 tysięcy to mogła go sama sprzedać, zwłaszcza że miała raptem 38 tys. kredytu do spłaty. Tyle że na papierze to każdy dom jest wart miliony.
    Aha, jeśli sprzedano za 155 tys., to znaczy że został wyceniony przez biegłego na co najwyżej 231 tysięcy, a wycena nie została zaskarżona.

    Zlicytowali nas ukradkiem i za bezcen

    " Biegły sądowy dokonał wyceny wszystkich działek na łączną kwotę 83.700 zł. Zajęta na wniosek wierzyciela nieruchomość składała się z 11 działek. Dłużnik, pomimo wiedzy o terminie opisu i oszacowania nieruchomości, nie stawił się na tę czynność. Komornik mimo iż nie miał takiego obowiązku, doręczył dłużnikowi protokół opisu i oszacowania wraz z operatem szacunkowym (wyceną biegłego) z pouczeniem o możliwości zaskarżenia powyższej czynności. Dłużnik oraz jego małżonka, a także wierzyciel nie zakwestionowali jednak wyceny. Następnie komornik wyznaczył termin licytacji przesyłając dłużnikowi obwieszczenie, w którym zamieścił wszystkie niezbędne informacje dotyczące licytacji nieruchomości (z podaniem daty i miejsca licytacji oraz wartości oszacowania i ceny wywołania poszczególnych działek), jednocześnie pouczając dłużnika o możliwości zaskarżenia tej czynności. Dłużnik jednak z tej możliwości nie skorzystał. Następnie odbyła się pod nadzorem sędziego licytacja nieruchomości, w trakcie której dłużnik także nie był obecny. Na licytacji zostało sprzedanych 6 działek, a na 5 nie było chętnych. Działki zostały sprzedane za łączną kwotę 48.987,50 zł."

    I tak to zazwyczaj wygląda, ale do redachtóra i prokuratóra leci się zawsze z tekstem "za bezcen panie".

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/21 14:24:36:

    Wracając do tematu jak rozbroić kredyt "we frankach" obecnie jedyną realną alternatywę stanowi wyjazd do pracy do Szwajcarii. W moim przypadku pytanie jest proste czy wybieram rozpad rodziny, bo ważniejsza jest spłata kredytu który zaciągnąłem na jej potrzeby, czy ważniejsza jest rodzina i przekazanie dzieciom zadłużenia w spadku. Odpowiedź nie jest prosta.

  • arfer napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/22 10:32:23:

    kmiarek

    ok, ale przy LTV ( w polskich realiach) rzędu 60%, co oznacza, że spora grupa kredytobiorców (już dziś tak się dzieje, kiedy wymagany wkład to 10% + koszty transakcyjne) będzie na boku zaciągała dodatkowe kredyty, by sfinansować resztę. Tyle, że nie na 3,5-4%, ale na 8-10% i nie z 0-1% prowizją, ale z prowizją 10-15%.

    Takie rozwiązania na świecie są, tyle, że nie na 90-100%. W Polsce sposobów utrudnienia lub uniemożliwienia egzekucji z nieruchomości jest tyle, że nie sądzę, by banki na to poszły.

    Co do RnS, zasadniczo 2 uwagi - po pierwsze, spadek WIBORu spowodował, że spadła też drastycznie wysokość dopłaty, a co za tym idzie, różnica na racie przed i po RnS będzie sporo niższa niż w 2010-2012 r (do II połowy 2009 r. program RnS istniał mocno teoretycznie).

    Po drugie - co robił ów Kowalski w ciągu tych 8 lat, że wzrost raty o 10-15% go zabije ?

  • 5gege napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/23 20:05:49:

    no nie ......

    szanowni proponujecie kredyt lombardowy.......???? via hipoteczny ?????

  • karolungen napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/25 18:54:57:

    ciekawe, że RnS dopłaca do odsetek, a nie do kapitału

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/26 15:08:47:

    HARVEST Legal House Garlacz, Piskorek i Partnerzy Radcowie Prawni sp. p.
    UWAGI DO PROJEKTU USTAWY O RESTRUKTURYZACJI KREDYTÓW WALUTOWYCH
    (DRUK SENACKI 1048)

    senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_garlacz.pdf

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/26 15:24:33:

    kolejna opinia do ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w
    związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej

    Opinia European Legal Committee for Consumer Rights ( stowarzyszenia prawa angielskiego zajmującego się monitorowaniem i wspieraniem przestrzegania praw konsumenta wobec przedsiębiorstw finansowych)

    senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_elccr.pdf

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/26 16:40:37:

    @dziamgacz
    To jest całkiem zabawne, jak pełnomocnik nabitych czy innych frankowców zaczyna udawać niezależne stowarzyszenie zagraniczne :)

  • samozlo0 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/07 12:58:18:

    "Krótko pisząc - rozwiązanie, do którego nawołuję, na krótką metę nikomu się nie opłaca."
    Tak, bo bardziej sie oplaca, aby ryzyko przenisc na podatnika.
    Bank pozyczy, kredytobiorca nie splaca - podatnik doplaci.
    Kredytobiorca nie splaca kredytu frankowego, przewalutowac po kursie z dnia podpisania umowy - roznice doplaci podatnik.

    Tak dlugo jak za wszelkie bledy bedziemy obciazac podatnikow, nikt nie bedzie zainteresowany zmianami..

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny