Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Ten bank ma aż trzy nowe propozycje dla frankowiczów. Tylko czy warte uwagi?

Banki, które mają na sumieniu udzielanie w przeszłości kredytów frankowych, od czasu do czasu wysyłają do posiadaczy takich kredytów propozycje ich przewalutowania. Chodzi o to, żeby klienci sami rozwiązali problem, który wszystkich bardzo męczy - niestabilność rat i poziomu zadłużenia. Zachęty bankowców, niekiedy dość intensywne, mają jednak niezmienną wadę: nie zakładają wzięcia przez finansistów wzięcia choćby części odpowiedzialności za dotychczas zrealizowane ryzyko kursowe. Gdyby banki oferowały przewalutowanie po jakimś choć trochę preferencyjnym kursie, zapewne skusiłyby wielu frankowiczów do rozważenia propozycji renegocjowania umowy. Tu nawet nie chodzi o kwestię czysto-finansową, ale o to, żeby bank wykazał chęć do poniesienia choćby częściowej odpowiedzialności za frankową makabrę. Zamiast preferencyjnego kursu czynnikiem, nadającym ofercie przewalutowania wiarygodność w oczach klientów, mógłby być też zwrot spreadu walutowego pobranego przy wypłacie kredytu oraz przy spłacie rat. Spread nie jest uczciwym zarobkiem banku, bo wynika wyłącznie z fikcyjnej wymiany walut. Gdyby bank, w ramach oferty przewalutowania, rozliczył się z klientem ze spreadu, miałby dużą szansę na przychylną odpowiedź.

Bankowcom per saldo taka odrobina dobrej woli - czy to w związku z umorzeniem spreadu, czy to z powodu preferencyjnego kursu przewalutowania - by się opłaciła, bo klient przewalutowany to klient nie tylko bez ryzyka kursowego, ale i bez ryzyka prawnego - prawdopodobnie nie będzie się już awanturował o spread, ubezpieczenie niskiego wkładu i klauzule abuzywne w umowie. Za zniesienie ryzyka ciągłych procesów, awantur i szargania reputacji warto "zapłacić" dobrą ugodą. Chęć do takiego załatwienia sprawy bardzo intensywnie wyraża ostatnio Bank Millennium, który wysłał do swoich klientów listy zawierające propozycję aż trzech rozwiązań zmniejszających lub w ogóle eliminujących ryzyko kursowe. I szczerze zachęca do ich rozważenia. Bank Millennium ma potężny portfel kredytów frankowych i według analityków jest drugim-trzecim (obok Getin Noble Banku i mBanku) bankiem najbardziej narażonym na turbulencje związane z tymi kredytami.

Jakie karesy proponuje swoim frankowym klientom Bank Millennium? Pierwszy wariant to przewalutowanie całego kredytu po bieżącym kursie NBP (bankowcy z Millennium łaskawie i w drodze wyjątku odpuszczą sobie dodatkowy zarobek na spreadzie ;-)) z jednoczesnym obniżeniem marży kredytu po przewalutowaniu o 0,2 punktu procentowego (ale docelowa marża nie może być niższa, niż 0,3%). Układ jest więc taki: przewalutujesz sobie, drogi kliencie, kredyt na rynkowych warunkach, ale w zamian aż do końca trwania kredytu będziesz korzystał z preferencyjnej marży "złotowej". Jest to pewna korzyść, choćr rozłożona w czasie. Marże kredytów złotowych są zwykle wyższe, niż frankowych, a tu bank proponuje korzystanie z marży jeszcze niższej, niż frankowa. Dla kredytu o wartości 300.000 zl marża niższa o 0,2 punktu oznaczałaby przez cały czas spłaty 30-letniego kredytu oszczędności rzędu 15.000 zł (i jakieś 35-40 zł na pojedynczej racie). Krótko pisząc Bank Millennium mówi klientowi tak: fiksujesz sobie wartość długu na obecnym, dość kosmicznym poziomie (ale przynajmniej z gwarancją, że nie będzie jeszcze większy), bank zabiera wszystko, co do tej pory zarobił na spreadzie, a w zamian dostaniesz np. 15.000 zł korzyści, rozbitej na cały czas spłaty kredytu. Czy są jacyś chętni?

mlelist

Rozwiązanie numer dwa: przewalutowanie połowy kredytu na obecnych warunkach rynkowych z obietnicą obniżki oprocentowania po przewalutowaniu o 0,2 punktu procentowego. A więc: "miękka" wersja wariantu poprzedniego, dotycząca połowy zadłużenia. Jest i wariant trzeci: wcześiejsza spłata co najmniej 20% kredytu w zamian za obniżenie marży dotyczącej pozostałej części kredytu o 0,1-0,2 punktu procentowego. A więc klient nie rozstaje się z frankiem, a jedynie spłaca jednorazowo część zadłużenia. Owszem, nie oznacza to żadnej partycypacji banku w "nawisie frankowym", a jedynie jakieś 20-40 zł miesięcznie oszczędności na ratach w przyszłości. Pytanie czy opłaca się "zainwestować" dużą partię swoich oszczędności, które mogłyby zarabiać na odsetkach, tylko po to, żeby mieć niższą marżę frankowego kredytu hipotecznego? Każde z proponowanych przez Bank Millennium rozwiązań byłoby do rozważenia, ale brakuje tu tego jednego, podstawowego elementu - uczestniczenia banku w tym, co się stało z kredytem w przeszłości. Klient musi wziąć to w 100% na klatę, a w zamian otrzyma kilkunastotysięczną, lecz rozbitą na raty, korzyść w przyszłości. Warto? Klienci ocenią sami. Ale ja spodziewałbym się czegoś więcej.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 17 sierpnia 2015 13:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 14:11:32:

    Hmm.... czyżby pan Prezydent wycofał się ze spełnienia swoich przedwyborczych obietnic w zakresie przewalutowania kredytów ?
    Tak tuż przed wyborami do Sejmu ?
    Oj... to grozi jakimiś manifestacjami przed Belwederem....

  • labelladonna napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 15:02:03:

    Propozycje Banku Millennium kontra pozew grupowy / pozwy indywidualne o klauzule abuzywne wobec tego. Tylko głupi by się na to zgodził.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 15:15:07:

    już zadzieram kiecę i lecę, lecę bo chcę tararira :)

    Od tego trzeba zacząć, że
    Lecę, bo zgubiłem się
    Niewiele pamiętam
    Ta rarara ri raj
    Czuję w sobie chuć i wiatr
    Dobrze jest, bawimy się
    Myślą nie ma końca .... (copyright Wilki)

    A'propos wyborów, głosowanie wyborcy na konkretnego kandydata ma się nijak do tego kto zostanie wybrany. Prawdą jest że mandaty w sejmie dostają kandydaci według kolejności z listy a nie ten kto dostał najwięcej głosów. Można powiedzieć że wybory do Parlamentu właśnie się odbyły (partie ogłosiły swoje jedynki w okręgach). Wyborca nie wybiera konkretnego kandydata ! Media walą ściemę odnośnie znaczenia jedynek na liście. Obrazowo, może być tak że kandydat na ostatnim miejscu dostanie milion głosów a jedynka tysiąc głosów to do sejmu wchodzi jedynka. Dziękuję, pozamiatane :)

    www.math.edu.pl/system-wyborczy


  • juana-la-loca napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 15:43:14:

    Te propozycje nie powalają na kolana nawet mnie, chociaż widziałam i gorsze, a już na pewno nie powalą roszczeniowych cwaniaczków, więc czekajmy na wysyp komentarzy "a klauzule abuzywne to co?". Buziaczki.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 15:49:58:

    Zatem banksterka zaczyna drżeć przed zapowiedziami nowego prezydenta i wyborami nowych politykierów. W końcu nie wiedzą komu posmarować, a kogo się bać. Proponuję teraz przebijanie się ofertami dla frankowiczów innych banksterów, bo rzut wyborczy na taśmę POsmarkańców jakoś mnie nie ujmuje.

    Zwłaszcza czekam na oferty od prezia Cezarego dla frankowiczów starego portfela, bo jego pitolenie w mediach, jarmarczny system transakcyjny oraz michnikowskie gadanie usłużnych redaktorów kompromitują go w całości. Czas odsunąć od stołu lobby prawnicze wewnątrz banku i zamiast poprawiać regulamin "darmowego" ekonta co 2 dni niech urodzą coś poważnego.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 16:01:33:

    Prawdą jest że mandaty w sejmie dostają kandydaci według kolejności z listy a nie ten kto dostał najwięcej głosów

    To bzdura dowodząca nieznajomości kodeksu wyborczego.
    Po ustaleniu ile mandatów zdobywa lista w okręgu, przydział mandatów w obrębie listy następuje na podstawie ilości głosów oddanych na kandydatów z tej listy (art. 233 kodeksu wyborczego)

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 16:58:30:

    @lerkincedomian
    Czy o tym drżeniu banksterki, to mówisz w kontekście ostatniego wywiadu Prezydenta Dudy, wg którego pomoc frankowiczom nie może prowadzić do niestabilności systemu bankowego. ?
    Zaiste po takich słowach, to wszystkie Banki powinny zadrżeć w posadach.... ze śmiechu chyba...

  • blindoln napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 18:23:02:

    Ile można o tych frankowiczach. Gdzie nie wejdziesz, tam o frankowiczach. Nikt mi nie wmówi, że fankowicze nie wiedzieli, że biorą kredyt w obcej walucie, a kurs waluty może się zmieniać z biegiem czasu. Takie rzeczy, to dzieci w podstawówce wiedzą. Po co się nad nimi tyle pastwić. Czy ktoś się będzie za mnie martwić jak przegram pieniądze na forexie?

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 18:48:22:

    @armark Nie zakładaj, że jestem za którąkolwiek opcją polityczną, bo błędnie zrozumiesz co chciałem wyartykułować. Prezydent jest z pewnej opcji politycznej, a wybory przed nami, więc takie wypowiedzi to próba sił: postraszymy, zobaczymy ile są w stanie banksterzy posmarować, swoich ściągniemy do korytka i gitara gra!

    No chyba, że wierzysz w te farmazony politykierów o ich ciężkiej pracy dla Polski, honorze i takie tam patriotyzmy w krzywych gębach pełnych ośmiorniczek. Przecież wiadomo, że nie chodzi im o frankowiczów tylko o głosy, a po wyborach trzeba będzie trzeba coś sprzedać ciemnemu ludowi.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 18:55:25:

    Nie zmienia to tego, że jeden bankster Mille zaczyna pękać i i coś narazie niemrawego proponuje. Moim zdaniem jak nie pękną pozostali (tu doping dla prezia Cezarego) to prezydent będzie musiał coś więcej sprzedać ludowi niż tylko blef, bo to, że blefuje to chyba dla wszystkich jasne...?

    Tylko w takich okolicznościach niestety może coś dobrego zdarzyć się dla frankowiczów.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 20:45:46:

    @blindoln
    A) kto wziął kredyt w walucie? Zapytaj się może wpierw...
    B) nie rozróżniasz kredytu na mieszkanie od forexu?

    Napisz nam jeszcze raz co chciałeś nam napisać przez to co napisałeś.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 20:48:08:

    A sama propozycja milenium jest poniżej dna. Nawet nie uwzględnia wyroku SOKiK przeciwko milenium. Dalej grają nieczysto i obiecują, że będą nadal tak grać.

    Nie wspomnę o innych klauzulach

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 21:01:10:

    Według mnie trzeba założyć, że każda akcja podejmowana przez bank ma w założeniach to, żeby zwiększać przyszłe zyski a co najmniej ich nie zmniejszać. Plan jest zawsze długofalowy. Biorąc to pod uwagę omijałbym takie zachęty z daleka, jeżeli ktoś się czuje pokrzywdzony to po dobroci nic nie zdziała a jedynie ponownie wtopi spekulując walutą. Dwukrotne "porobienie leszcza" jest typowe dla giełdy a teraz przenosi się na kredyty hipoteczne. To przecież jest zakład o przyszły kurs franka. Jedynie droga sądowa może skutecznie pomóc pokrzywdzonym, żaden bankowy prezes nie narazi się na gniew udziałowców robiąc klientom dobrze, jeżeli nie będzie do tego zmuszony prawem..

  • blindoln napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 21:04:46:

    @lkuziem

    Frankowicze, biorąc kredyt w walucie obcej i podpisując oświadczenie o świadomości zmienności kursu, zagrali na spadek kursu franka. Póki kurs franka spadał, nie było problemu. Wszyscy się cieszyli. Nikt się nie skarżył, że został wpędzony w maliny. Koniunktura się zmieniła, kurs franka zaczął rosnąć i co? Raptem te osoby czują się oszukane, bo nikt im nie powiedział, że kurs może podążać w drugą stronę? Przecież to jest śmieszne.

    Jestem za przestrzeganiem postanowień umowy, za likwidacją zapisów i klauzul niezgodnych z prawem. Jestem za likwidacją spreadów i możliwością spłacania walucie. Jestem jednak przeciwny pomocy finansowej dla frankowiczów związaną ze wzrostem kursu. Frankowicze doskonale wiedzieli, że kurs może wzrosnąć. Podjęli to ryzyko i powinni ponieść konsekwencje.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 21:25:56:

    Zacząłeś nareszcie wyrażać się prawie precyzyjnie.
    A ja nie podpisałem takiego oświadczenia.

    I wiesz co? Za taką bezczelność banków, jak wspomniana wyżej "propozycja" i za tomkal z mbanku wszystko mi jedno jak im dokopią, byle dokopali. Trudno, jestem prymitywny, tak samo jak odpowiedzi mbanku na reklamacje.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 21:43:15:

    @bindoln
    Frankowicze w większości chcieli kupić dach nad głową, a nie dać kasę życia na zabawę w kasynie. Weszli do niego, bo był napis bank i zaufanie, a okazało się, że jest to zwykła tancbuda z nielegalnymi automatami do gry. Teraz zakapiur-bankster każe im spływać, bo teoretyczne państwo, które obiecało szybkie wstąpienie do strefy EUR klepnęło mu "godziwy zarobek" w SN.

    @bindoln "Czy ktoś się będzie za mnie martwić jak przegram pieniądze na forexie?"

    Startuj kozaku, postaw swoje pieniądzory na Forexie, a nie pitol jak potłuczony trollowe opowieści z zielonego lasu. Średnio frankowicze mają 300tys.zł kredytu, tyle Ci sugeruję wysupłać.

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 22:22:11:

    @maciek.samcik
    Skąd bierzesz dane, które wskazują że kredyty PLN miały wyższe marże niż "kredyty CHF"? Jakieś konkretne dane?
    Z mojej strony - BM, 2006: 1.15(CHF) vs 0.75(PLN).

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 22:41:35:

    @chf.kimono: Widziałem gdzieś statystyki, spróbuję odkopać.

  • chf.kimono napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 23:04:24:

    @maciek.samcik
    Kilka linków potwierdza, że marże CHF były generalnie WYŻSZE niż marże PLN:
    2006: prnews.pl/wiadomosci/ranking-kredytow-mieszkaniowych-expandera-marzec-2006-r-19574.html
    2007: www.nakredyt.pl/kredyty-hipoteczne/ranking-kredytieszkaniowych-luty-2007.html
    2008: gazetadom.pl/nieruchomosci/1,73497,5679884,Ranking_kredytow_mieszkaniowych___wrzesien_2008.html
    Ciekaw jestem Twoich źródeł, ale jeżeli nie potwierdzą tezy, prosiłbym Cię o sprostowanie - kwestię dysproporcji marż podnosisz jako jeden z argumentów "niesprawiedliwości" rządowej propozycji.

  • blindoln napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/17 23:37:54:

    @lerkincedomain
    Chcesz mi powiedzieć, że frankowicze nie zdawali sobie sprawy, że kursy walut są zmienne? Chcesz, żebym w to uwierzył? Nie wiem czy masz za idiotę mnie, czy chcesz aby Ciebie traktować jak idiotę.

    "Startuj kozaku, postaw swoje pieniądzory na Forexie, a nie pitol jak potłuczony trollowe opowieści z zielonego lasu. Średnio frankowicze mają 300tys.zł kredytu, tyle Ci sugeruję wysupłać."

    Wybacz, ale nie jestem tak głupi by postawić majątek życia na to, że kurs danej waluty przez 30 lat będzie spadać lub przynajmniej nie wzrośnie. A to właśnie zrobili frankowicze.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 00:04:01:

    @blindoln
    Trzymasz się swoich wydumanych treści siedząc jak pijany płotu. Nie wdaję się zatem w dalszą dysputę skoro masz skłonność do sięgania po inwektywy.

    Obydwoje jesteśmy świadkami tylko gry politykiersko-banksterskiej, wszak przypominam - politykierzy muszą jakoś finansować swoje kampanie wyborcze.

    Oj będzie ciekawie, sam jestem ciekaw co z tego wyniknie.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 08:20:09:

    @blindoln

    mam nadzieję, że twoja argumentacja utrzyma się w sądach. Że nasz KH i forex to w zasadzie to samo. Że zostaliśmy spekulantami. Naprawdę, naprawdę bardzo bym tak chciał.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 08:25:03:

    @chf.kimono

    świetne linki...
    szczególnie podoba mi sie ten, gdzie pokazywano, ile może bank pożyczyć statystycznej rodzinie w CHF i PLN. Kwota w złotówkach zwykle była niższa, ale była. To skąd się wzięli wszyscy ci, którzy są rzekomo oszukani, bo wmawiano im, że nie mają zdolności w PLN.

    I owszem, mam świadomość, że decydowała też wysokość raty, ale jeśli kredyt był dostępny dla 4-osobowej rodziny o dochodach 2500 netto, a rata wynosiła ok.900 zł, to gdzie jakikolwiek margines bezpieczeństwa? I wcale się nie dziwię, że kredyt
    w PLN, o wyższej racie, był im niedostępny, to by było czyste samobójstwo. Nawet pomimo braku słynnych rekomendacji, chyba jeszcze wtedy.

    Dwa... w 2006 r. to jeszcze martwiły mnie głównie egzaminy na studiach, ale z wszystkich artykułów bije jedno - pęd po jak najwyższą kasę. Wszędzie jest nakręcana spirala "Kto pożyczy więcej", "Gdzie dadzą więcej", "Gdzie na 100%, a gdzie na 120%"... To straszne, że dorośli ludzie się tak dawali nabierać i brali kredyty na te 120%. I teraz płaczą nad swoim LTV... Jeśli od początku mieli 120%, a potem wartość nieruchomości spadła, bo kiedyś ta bańka musiała pęknąć, to miał prze.... bez względu na walutę, ceny mieszkań kredytowanych w PLN spadały tak samo i myślę, że może nie tak dużo jak zadłużonych w CHF, ale jest sporo złotówkowiczów, którzy też mają kredyt większy niż wartość nieruchomości.

    Trzy... Ja może nie umiem czytać, ale są wzmianki i o spreadach i o ryzyku kursowym, więc jak to możliwe, że 500 tys. osób ich nie zauważyło.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 08:34:14:

    Cztery...
    Jak pięknie "Ostatnie miesiące to dalszy wzrost oprocentowania kredytów we frankach. Przed ich zaciąganiem ostrzegał Polaków nawet sam prezes szwajcarskiego banku centralnego. Mimo to nadal chętnie się zadłużamy w ubiegłym roku pożyczyliśmy prawie dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. "
    Ale o co wielki krzyk? Nikt nas nie informował i nie ostrzegał, a buuuuuuu....

  • somekindofhope napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 09:20:40:

    Moi drodzy, kredyty we frankach szwajcarskich były przyznawane KAŻDEMU. Ja jestem tego najlepszym przykładem -jeden z banków przyznał mi kredyt mieszkaniowy we frankach, gdy byłem jeszcze studentem i nie pracowałem, więc nie miałem żadnej zdolności kredytowej. Nie było wówczas mowy, abym otrzymał kredyt złotówkowy, ale indeksowany do CHF owszem. Był 2006 rok i rozdawnictwo kredytów we frankach trwało w najlepsze. Banki zarabiały krocie a dziś przyszedł czas za to wszystko zapłacić, bo problem jest systemowy i niebezpieczny. Dużo bardziej niebezpieczny niż lament banków.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 09:35:14:

    @mhr
    "w 2006 r. to jeszcze martwiły mnie głównie egzaminy na studiach,"

    Jak to łatwo wymądrzać się znając dziś jak potoczyła się cała historia... ktoś kto w tych czasach był na garnuszku rodziców nie musiał podejmować życiowych decyzji o kredycie, zakładaniu rodziny, analizować rosnących cen mieszkań (weszliśmy do UE, ceny nieruchomości i gruntów rosły gwałtownie, grunty zarówno budowlane jak i rolne)

    Wtedy dzieciak, dziś nauczony na pechu innych krytykuje ich decyzje, jacy to oni byli głupi. Takich analityków co wytłumaczą wydarzenia przeszłe jest na pęczki.
    Wystarczy jednak poczytać opinie analityków z lat 2006-2008, gdzie wszyscy oni nakręcali ten pęd w CHF. Wtedy tylko bankierzy wiedzieli jaką pułapkę zakładają, bo wcześniej przetrenowali ten sam mechanizm w USA, w Australii... Tylko niewielu poza paroma specjalistami o tym wiedziało.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 10:17:59:

    @antybanksterka

    A może ktoś nie miał rodziców albo nie był na ich garnuszku? Niektórzy na studiach pracują i kupują mieszkania.
    To primo.

    Secundo - czyli wytłumaczeniem wszystkiego jest owczy pęd? I wszyscy skakali w ogień, więc ja też? Moi rodzice, poza tym, że trzymali mnie na garnuszku, nauczyli mnie jednego - nie pożyczaj, a jak musisz, to jak najmniej. Sami w ten sposób na skromnych robotniczych pensjach w latach 90. kupili mieszkanie, spłacili, teraz kończą spłacać drugie, pomagając mojemu bratu... Bo najpierw likwidowali książeczki (jak jeszcze były, czyli właśnie koło tego 1995 roku), potem - na drugie - oszczędzali, pożyczali od rodziny, a dopiero na końcu szli do banku - po resztę.

    Tertio - wytłumacz mi w takim razie, dlaczego bankom nie udało się mnie nabrać na polisolokaty? A pewnie nadal garnuszek i te sprawy? Może dlatego, że a) nie wierzę elektrykom, politykom i bankom? b) jeśli na coś w bankowości jest moda, to śmierdzi na odległość i najlepiej nie tykać? c) niestety mechanizm polisolokat przekraczał możliwości pojmowania mojego małego rozumku, a zatem moim zdaniem lepiej było zrezygnować, niż rzucać się na nieznany mi produkt d) dlaczego nie chcę się nawet zbliżać funduszy, mimo że p. Samcik je od dłuższego czasu zachwala i proponuje jako alternatywę dla beznadziejnych lokat? I wszystkie banki je pchają, dołączając do lokat, kont i kredytów? Więc na wszelki wypadek wolę nawet nie słuchać namów, bo muszą być wściekle ryzykowne dla klientów i zyskowne dla banków.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 10:24:25:

    @mhr
    "czyli wytłumaczeniem wszystkiego jest owczy pęd? I" - upraszczasz. Na pewno bardzo duża zasługa owczego pędu, ale czy tym można wytłumaczyć klauzule abuzywne?

    "wytłumacz mi w takim razie, dlaczego bankom nie udało się mnie nabrać na polisolokaty? "
    Bo nauczyłeś się na błędach innych, że nie wolno ufać bankom? Brawa, ja też nie mam polisolokat, nauczony własnym doświadczeniem w kontaktach z bankami. Czy byłbyś tak samo nieufny gdyby inni się nie sparzyli? Powiedzmy w okolicach 2000 roku?

    komentujesz jednak z perspektywy kilku lat, teraz to i ja jestem mądrzejszy...

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 13:19:56:

    @lkuziem

    Nie możesz wszystkiego załatwić magicznym zwrotem "klauzule abuzywne". A już na pewno nie braku rozsądku i magicznego myślenia, że rata nigdy nie wzrośnie, a wartość mieszkania nie zmaleje. Może są, może ich nie ma, nie zmienia to faktu, że póki się ta cała indeksacja opłacała, to o abuzywności było cicho jak makiem zasiał.

    Ale dobra, przyjmijmy, że są klauzule abuzywne. Tak, żeby uprościć dalszą dyskusję, bo chyba wam się płyta zacięła.

    A teraz, skoro już uznajemy, że banki są be i fe, a frankowicze cacy i ajwaj, to powiedz, ale tak szczerze i uczciwie, czy na pewno biorąc kredyt na lat 25, przemyślałeś wszystkie za i przeciw, czyli:
    1. Czy sprawdziłeś wykres kursu franka z okresu minimum 10 lat przed wzięciem kredytu? Czy dokonałeś obliczeń, ile może wówczas wynosić rata?
    2. Czy sprawdziłeś wykres LIBOR jw. (ja jeszcze nie mam kredytu hipotecznego, a znam stawki WIBOR z ostatnich 15 lat i wiem, że mogą sięgnąć nie tylko 6% sprzed 5 lat, ale i 12-15%, i więcej)
    3. Czy zastanowiłeś się, czy na pewno potrzebujesz tak wysokiego kredytu?
    4. Czy próbowałeś pożyczyć część pieniędzy, np. na wkład własny od rodziny?
    5. Czy próbowałeś żyć z kredytem przed kredytem, tj. oszczędzać kwotę podobną do wysokości raty np. przez rok? Oszczędności wystarczyłyby wówczas chociażby na notariusza, podatek itd.
    6. Czy negocjowałeś warunki kredytu?
    7. Czy brałeś pod uwagę kredyt w PLN czy z góry go wykluczyłeś ze względu na wyższe oprocentowanie (co akurat jest dosyć logiczne)
    8.Czy uczciwie przeczytałeś umowę i próbowałeś pytać o niejasne kwestie?
    9. Czy doczytałeś się punktu o spreadach i czy w związku z tym wiedziałeś, że mogą one podwyższać wysokość raty i to zdaje się, że nawet o 0,5%? Czy uznałeś, że jakoś to będzie, co to jest powiedzmy 10 gr na franku?
    10. Czy zastanowiłeś się, czy aby na pewno musisz kupować mieszkanie w danym momencie, skoro według wszystkich wykresów cen nieruchomości było widać, że jest akurat boom cenowy?

    O takie banały, jak budowanie poduszki finansowej na wypadek utraty pracy już nawet nie spytam.

    I czekam teraz na rachunek sumienia, a potem dopiero na "ale jednak nie zmienia to faktu, że klauzule abuzywne".

    Aha, i jeśli chodzi o to, że z "perspektywy lat łatwo oceniać". Bo może w 2006 roku się zaczynało dopiero V rok studiów i się było "na garnuszku rodziców", ale już w 2008 była i stała praca na czas nieokreślony, i narzeczona z takąż, a jednak kredytu we frankach nie mamy.
    Szczerze to najpierw przestraszyliśmy się cen mieszkań, bo wynajmowane przez nas mieszkanie na bliskiej Woli, które mogliśmy odkupić, kosztowało bodaj 10 tys./m2, więc 1 m2 spłacalibyśmy rok (zgroza!), Białołęka jakoś nam nie leżała, a zanim doszliśmy do konsensusu, to już zbieraliśmy kasę na wesele, pewnie swój wpływ miała też kwestia nadmiaru spraw do załatwienia przed ślubem, przeprowadzka, a potem "szczęśliwie" był już kryzys i nikt o kredytach nie myślał.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 14:07:01:

    akurat ja zdecydowanie na większość pytań mogę odpowiedzieć twierdząco/pozytywnie.
    Ja osobiście problemu finansowego nie mam, mam problem z mbankiem i wysokością oprocentowania 'decyzją zarządu". To mnie tak wkurza i tak mnie wkurza postawa mbanku, że mi wszystko jedno z jakiej strony im dokopią. Pisałem wyżej już o tym.

    a nawet gdybym był taki, że napisałbym "nie" na wszystkie odpowiedzi to co to zmienia? Czy ja muszę myśleć? Jeżeli umowy skonstruowane by były zgodnie z obowiązującym WTEDY prawem to nie byłoby się o co czepiać... Już się douczyłem, że nie są tak wspaniałe jak to PR bankowy przedstawia. SOKiK i UOKiK swoje zdania przedstawiły i... no właśne, i co? Czy usłyszeliśmy chociaż słowo "przepraszam"? Nie, za to wynajmuje się troli, sponsoruje się kupę "artykułów" w których jestem "cwaniaczkiem". Gdyby bank wobec mnie był w porządku to nic bym złego nie powiedział. Nie poznaje się partnera w czasach zauroczenia, tylko w czasach kryzysu. Pojawił się kryzys - klauzule abuzywne - i bank za pośrednictwem troli nazywa mnie cwaniaczkiem.

    Jaki bank jest wobec mnie to ja będę dokładnie taki sam wobec banku. Trzymajmy się prawa, a nie uzasadniajmy chciwość banksterów.

  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 14:19:17:

    Dokładnie tak. Frankowicze uratowali wielu Polaków przed podpisaniem niekorzystnych umów z bankami. Skala sprawy i rozgłos spowodował, że ludzie przestali ufać bankom i coraz trudniej im będzie oszukać następnych klientów. Dzięki frankowiczom inni mogli uniknąć pułapek, ucząc się na cudzych problemach i błędach.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 14:28:20:

    bank za pośrednictwem troli nazywa mnie cwaniaczkiem

    Znaczy każdy kto się z Tobą nie zgadza, jest wynajęty i opłacony przez banki?

    PS Czy również Ty uważasz, że problemem są klauzule abuzywne, a nie wzrost kursu CHF na kredycie o niskim oprocentowaniu?

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 14:40:11:

    @lkuziem
    " ja zdecydowanie na większość pytań mogę odpowiedzieć twierdząco/pozytywnie"
    Te pytania są tak podstawowe dla osób biorących jakikolwiek kredyt, że "większość" to chyba zdecydowanie za mało.

    "a nawet gdybym był taki, że napisałbym "nie" na wszystkie odpowiedzi to co to zmienia? Czy ja muszę myśleć?"
    :-)))
    To chyba jest właśnie podstawowa dewiza prostych ludzi: ja nie muszę myśleć, za to jak mnie coś złego spotka, będę głośno krzyczeć. Tak jest z górnikami, tak jest z frankowiczami.

    "bank za pośrednictwem troli nazywa mnie cwaniaczkiem"
    Gdyby frankowicze postulowali wykreślenie klauzul niedozwolonych, zapewne mieliby poparcie społeczeństwa. Ale że chcą przy okazji jeszcze przewalutowania kredytu po kursie zaciągnięcia, to nie trzeba być związanym z bankowcami, żeby widzieć w tym cwaniactwo. W ten sposób jest wielu "trolli", darmowych.

    @panipanifrank
    Chyba jednak pierwszymi, którzy spowodowali spadek zaufania do banków byli wrobieni w polisy i fundusze. Wtedy jeszcze frankowicze mieli mniejsze raty od złotówkowych i kredyt im się podobał.

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 14:49:09:

    Skutkiem usunięcia klauzul niedozwolonych może być odfrankowanie.
    Albo unieważnienie umowy.
    Zabranie się na poważnie za wszystkie klauzule niedozwolone da właśnie takie skutki.
    W prawie jest nawet przewidziana restrykcja darmowego kredytu.

    Jeśli by się poważnie zabrano za klauzule niedozwolone, zyskali by nie tylko frankowicze, ale i złotówkowi. Tylko że tu nie ma woli politycznej, bo banki mają duże wpływy i długie ręce. Byłaby to świetna nauczka dla banków i dobry krok do normalnych, uczciwych stosunków bank-klient. Jednak politycy nie mają na to jaj, albo po prostu opłaca im się by było tak jak do tej pory.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:05:37:

    @kmiarek
    "Chyba jednak pierwszymi, którzy spowodowali spadek zaufania do banków byli wrobieni w polisy i fundusze. Wtedy jeszcze frankowicze mieli mniejsze raty od złotówkowych i kredyt im się podobał."

    Pierwsi którzy przekonali się o nieuczciwości banków byli tzw. "Nabici w BRE", teraz już "Nabici w mBank". Kredyty frankowe, podpisywane przez klientów ze świadomością oprocentowania na LIBOR+marża, okazały się kredytami o nie wiadomo jak ustalanym oprocentowaniu. Sprawa dotyczyła (i nadal dotyczy) kilkudziesięciu tysięcy klientów mBanku (dawniej były to dwa banki - Multibanki i mBank, razem BRE Bank), Santandera i paru innych. Ludzie zorientowali się że ich wrobiono w abuzywne zapisy już w 2008 roku. Założono strony internetowe mSTOP.pl, www.nabiciwmbank.pl i parę innych. Były tam tysiące zarejestrowanych osób. Były protesty oraz wynajęte anty-mBankowe reklamy. Pisano o tym wielokrotnie, przykład:

    gadzinowski.pl/tag/nabici-w-mbank/

    podawano jako przykład rozwalenia sobie opinii przez bank.
    mBank olewał klientów ciepłym moczem, więc z tych tysięcy jakieś 1,25 tysiąca założyło w 2010 pozew zbiorowy. Od 2010 bujają się po sądach, wygrali 1-szą instancję, 2-gą instancję, ale ostatnio Sąd Najwyższy z dziwną argumentacją cofnął sprawę do 2-giej instancji, ratując mBankowe zyski. Przed nimi kolejne lata w sądach, co najmniej 2 jak nic.
    Słowem, historia sprawy będzie niedługo obchodzić 10-latkę, licząc do 2008 roku.

    Oni byli przed polisolokatami i protestami reszty frankowiczów.
    Oni pierwsi postawili się bankowi i założyli pozew zbiorowy.
    Potem już poszło, pozwy indywidualne, pozwy zbiorowe przeciwko innym bankom, kolejne pozwy przeciwko mBankowi, wpisyy na listę klauzl abuzywnych UOKiK, protesty frankowiczów, polityka...

    Tu jest nieco o tym (stary artykuł):
    dzida.salon24.pl/260629,pierwszy-taki-pozew-nabici-zbiorowo-przeciw-bre-bankowi

    Ci frankowicze praktycznie od 2008 mają wyższe raty od złotówkowych, od zawsze. Gdy większość płaciła mniej niż 1%, złotówkowi może 2-3%, ci płacili 3-4% odsetek, i oczywiście mieli na plecach cały wzrost kursu CHF. Nie mieli żadnej ochrony LIBOR-em przed wzrostem rat. Proponuję nieco poczytać. Redaktor Samcik to też opisywał od początku.

    samcik.blox.pl/2009/06/Nowa-akcja-przeciwko-mBankowi-i-Multibankowi-Tym.html

    Jak widać, w Polsce z bankiem można walczyć bardzo, bardzo długo.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:11:40:

    a zaczęło się od naklejek na samochodach:

    biznes.newsweek.pl/niezadowoleni-klienci-pikietuja-banki,40056,1,1.html

    Zobaczmy do czego doszliśmy od 2008 roku. Obywatele zaczynają się bronić przed korporacjami. Skrzykują się internetowo, naklejki na autach, bilboardy, pozwy zbiorowe i indywidualne, protesty i pikiety, inicjatywy polityczne... Wszystko to banki zorganizowały sobie na własne życzenie. Kto wie do czego dojdzie. Rewolucji?

  • obiektywny133 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:12:52:

    Wyciągnij od banku 140 zł w promocji Super Duet w Toyota Bank

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:16:59:

    @kmiarek
    "a nawet gdybym był taki, że napisałbym "nie" na wszystkie odpowiedzi to co to zmienia? Czy ja muszę myśleć?"

    Kolego, nie zauważyłeś drugiego dna... jeżeli ja muszę myśleć, to tym bardziej prawnicy bankowi, którzy mają za to płacone...

    Jakoś ci "darmowi trole" nie zauważają cwaniactwa banku - mającego dużo bardziej rozległa wiedzę, doświadczenie i możliwości co do okreslenia skutków danych umów. To tylko klienci mają myśleć, a za brak myślenia banków o konsekwencjach swoich działań mają płacić klienci.

    I byłbym najbardziej szczęśliwy, gdyby zapłaciły banki za klauzule abuzywne, bez nazywania tego przewalutowaniem. Bo o to własnie chodzi. jak powstanie superhiperspecustawa to będzie to jednorazowa radosna działalność parlamentu na tym rynku. A tu chodzi o to, aby niejaki @kmiarek wszedł do banku (i nie tylko banku) i był pewnym, że umowy są czyste jak łza pod kątem prawnym, ba idą krok dalej i są prokonsumenckie. Bo inaczej za to w przyszłości zapłacą. Taka pojedyncza specustawa tego ich nie nauczy.

    a wracając do samego przewalutowania - unikałem tego słowa jak ognia, ale po dodatkowej lekturze na ten temat, jak to było robione w innych krajach zmieniłem zdanie. Doszedłem do wniosku, że to jest z premedytacją podstawiona mina pod klientów, bo to po prostu nie był pierwszy raz. Ja o tym nie wiedziałem, być może imć Damian, z którym podpisywałem umowę kredytową nie wiedział. Ale z pewnością wiedział ten, kto ten produkt konstruował. Nieważne, że klienci darli się w niebogłosy, że chcą fanki i już (na forach tak bywało). To zahacza o par 286 KK. To bank odpowiada za produkt, który sprzedaje, nie klient. Jeżeli banki miały wątpliwości to mogły produktu nie sprzedawać. PKO SA bodajże nie sprzedawało.

    Rok, dwa lata temu była afera z samochodami... chyba GM... i ze stacyjkami w nich. Wiedzieli o problemie, ukrywali, a to tylko po to aby zaoszczędzić chyba z 10 centów. Uważasz, że w ich przypadku ukrywanie wad było w porządku? Zapewne, nie, bo przez ten błąd ludzie ginęli (chodzi o samochody z automatem)... a produkt bankowy z wadą prawną mają prawo istnieć?
    produkt to produkt, za jego jakość odpowiada sprzedawca.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:23:06:

    "PKO SA bodajże nie sprzedawało" - chodziło mi o Pekao SA oczywiście :).

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:30:51:

    @kardupel_nadenty te "szpicle" na stronie bloga to raczej zasługa Agory a nie właściciela bloga.. żeby nie oglądać reklam i nie dać się szpiegować polecam dodatki do firefoxa: Adblock Plus, Ghostery, Self-Destructing Cookies. Na wielu stronach (w tym Agory) przydaje się też Eliminator Slajdów.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 15:52:24:

    @lkuziem
    Ależ zauważają cwaniactwo obydwu stron. Dlatego też zazwyczaj są za wyrzuceniem spreadów i ubezpieczeń, są nawet za pomocą dla frankowiczów. Jednak podejście niektórych frankowiczów, że to tylko banki są winne, nie oni, rodzi sprzeciw. Bo winne są OBYDWIE strony.

    "chodzi o to, aby niejaki @kmiarek wszedł do banku (i nie tylko banku) i był pewnym, że umowy są czyste jak łza pod kątem prawnym, ba idą krok dalej i są prokonsumenckie"
    Niestety do tego potrzebna jest zmiana rodzaju gospodarki. W czymś, co nazywamy kapitalizmem, w wersji zachodniej, zawsze będzie chęć maksymalizacji zysku i zawsze będą umowy na granicy prawa. Może w Chinach będzie inaczej. Lub w islamskiej Europie, za jakiś czas. :)

    "Doszedłem do wniosku, że to jest z premedytacją podstawiona mina pod klientów, bo to po prostu nie był pierwszy raz."
    Oczywiście nie pierwszy raz. Kredyty walutowe czy denominowane to nie jest przecież wynalazek ostatnich lat. Czasami się z nimi udaje, wtedy wszyscy są zadowoleni i nic nie słychać o nich. Czasami się jednak nie udaje i jest problem dla klientów. Bez wątpienia banki powinny o tym wiedzieć (ale powinny też o tym wiedzieć instytucje nadzorujące banki). Ale wątpię, żeby rozmyślnie wprowadzały na taka rafę klientów. Raczej im to było obojętne: przy naszym prawodawstwie to klient odpowiada za kredyt, nawet powyżej wartości zabezpieczenia. W innym przypadku zapewne nie dawaliby kredytów powyżej wartości LTV równej prawdopodobieństwu zmiany wartości waluty.
    Jednak rozumiem Twój tok rozumowania: ludzie wolą widzieć winę u innych, nie u siebie. Stąd lepiej jest stworzyć teorię, że zostało się rozmyślnie oszukanym, iż przyznać, że weszło się do kasyna i przegrało.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 16:00:03:

    @lkuziem
    to jest z premedytacją podstawiona mina pod klientów

    Ale masz na to jakieś konkretne dowody, czy tylko "na jednym forum napisali że TAK BYĆ MUSIAŁO"?
    Ot, dziś Trystero przytoczył takie coś:
    " w 2005 roku Związek Banków Polskich chciał wprowadzić zakaz udzielania kredytów walutowych"
    scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/v/t1.0-9/11870695_1034348583242446_7842224645149048169_n.png?oh=2e08ec95573f72c8a3e47d4c006a8324&oe=56829AF3

    I jedno od razu powiem. Oglądam regularnie różne przypadki niespłaconych kredytów, w ilościach hurtowych. Kończące się zlicytowaniem całego majątku i komornikami wiszącymi na wszystkim co się da. Na kredytach bez wyjątku złotowych.
    Ci kredytobiorcy też zostali z premedytacją wpędzeni na minę, oszukani, whatever?
    A o nich - cisza.
    I nie, nie mam nic przeciwko temu, żeby kredyty walutowe (bo i Ty taki chciałeś wziąć, i ja) uporządkować, jeśli chodzi o jasność stóp i kursów (pewnie, może i mnie by oddali...), na pewno by to banki zabolało niezależnie od tego, że część tych kredytów będzie stracona. Ale wojenka na zasadzie "mnie j..bali to ich j..bać" nie ma nic wspólnego z uczciwymi zasadami.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 16:00:53:

    @lkuziem

    ""a nawet gdybym był taki, że napisałbym "nie" na wszystkie odpowiedzi to co to zmienia? Czy ja muszę myśleć?"

    Może mam przesadne wymagania w stosunku do ludzkości, ale tak, powinieneś. Bo właśnie o to chodzi mnie i większości osób, które protestują przeciwko pomocy frankowiczom, że większość osób albo nie myślała wcale, albo co najwyżej "jakoś to będzie".

    Zatem - proszę uprzejmie oprocentowanie ustalane decyzją zarządu won, system walki z klauzulami abuzywnymi do poprawki, tak, aby na widok takiej klauzuli klient mógł powiedzieć "sio mi z tym", ale ... niech klient to robi na etapie podpisywania umowy, ewentualnie w ciągu 14 dni, jak z odesłaniem towaru, bo czytanie umowy ma być jego zas..anym obowiązkiem. I nie przyjmuję tłumaczeń, że za trudno, mały druczek itd.

    Oraz - absolutne nie dla łączenia usprawnienia wpisywania na listy klauzul z jakimiś głupotami o przewalutowaniu, umorzeniu czy czymkolwiek kredytów. Skoro potwierdzasz, że byłeś świadomy istnienia spreadów, to teraz je płać (lub kupuj franki sam), skoro sprawdzałeś tabele kursów franka, to wiedziałeś, że kredyt ci się może podwoić. Z pretensjami do siebie, ewentualnie na spacer do kolektury, może wygrasz milion na spłatę ;)



  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 16:29:26:

    Koledzy, to nie jest tak, że moją postawa pojawiła się znikąd.
    Zauważcie postawy klientów banków - od zrozumienia i poparcia, poprzez obojętność, czy próbę zrozumienia obydwu stron do czystego hejtu.
    A jaką jest postawa banków? Klienci wszystkiemu są sobie sami winni. Nawet jak mamy klauzulę niedozwolone.
    I jak w tym momencie rozmawiać z bankami, skoro one tego nie chcą? Wolą zapłacić miliony aby nastawić Polaków przeciwko sobie. To jest wg was partner do rozmowy? Poczytajcie trochę o nabitych, jak to wygląda w rzeczywistości a nie w reklamach.

    @mhr - wynkia z twojego pisania, że do dwóch tygodni jesteś w stanie znaleźć wady ukryte w samochodzie, w ciągu dwóch tygodni lekarza zmieniasz jak ci nowotworu nie wykryje, jesteś w stanie znaleźć wady konstrukcyjne i wykończeniowe domku etc. Zazdroszczę.

    Zapewniam cię jednak, że jesteś wyjątkiem. Każdy ma swoje dziedziny, w których jest dobry, może nawet jest ekspertem. Ale to są bardzo wąskie wycinki całego bogactwa życia. Jedni znają się na samochodach, drudzy na budowach domków, trzeci na finansach, czwarty na prawie a piąty na oczyszczalni ścieków aby ci wszyscy mogli się wysrać i aby smrodu nie było. Poza tobą wszyscy ci wymienieni znają się na jednej, góra drugiej dziedzinie życia. Żądasz od inżyniera aby znał się na prawie i finansach, to żądasz od finansisty aby znał się na mechanice samochodowej. Tak się nie da, jesteśmy zbyt cieńcy na to.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 16:52:17:

    @lkuziem
    Zrozum też, że moja postawa nie wzięła się znikąd.
    Zauważ, że dopóki była sprawa nabitych w mbank, pełna zgoda, że dowolne kształtowanie oprocentowania to nieuczciwość. Zauważ, że chyba prawie każdy ma znajomych których problem franków dotyczy i nie jest do nich anty. Jest jednak przeciw właśnie roszczeniowym postawom niektórych, którzy uważają, że skoro bank był nieuczciwym w jednym, to niech weźmie odpowiedzialność też za ich błędy.

    Nawiązując do Twoich przykładów: a czy Ty żądasz od glazurnika zwrotu zapłaty po 5 latach bo się okazało, że płytka odpadła (glazurnik ostrzegał, że jak kupisz tańszy klej, to mogą być po pewnym czasie problemy)?
    Czy zwróciłbyś pieniądze komuś, komu byś sprzedał samochód, a po 5 latach eksploatacji by Ci powiedział, że jakoś mu samochód za dużo zaczął palić, oleju też więcej ubywa i już go nie chce? Bo nie zna się na samochodach i nie wiedział, że po pewnym czasie się to zmieni.

    Nie musisz być ekspertem od wszystkiego, ale trzeba mieć elementarną wiedzę.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 17:07:09:

    @kmiarek

    "Gdyby frankowicze postulowali wykreślenie klauzul niedozwolonych, zapewne mieliby poparcie społeczeństwa.'

    Jestem w grupie kredytobiorców, którzy pozwali Millennium, właśnie ze względu na niedozwolone zapisy. Nie widzę żadnego poparcia.


    @bartoszcze

    " w 2005 roku Związek Banków Polskich chciał wprowadzić zakaz udzielania kredytów walutowych"

    no i ?
    Banki które nie chcialy udzielać, udzieliły ich najwięcej. Logiczne to bardzo.
    Były banki, które nie chciały udzielac i nie udzielały.

    Miałam przyjemność rozmowy z byłym już prezesem jednego z banków, które nie udzielały. Powiedział, że doszli do wniosku, że te kredyty mogą im przynieść sporo problemów w przyszłości. Można? można.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 17:29:04:

    @dziamgacz
    To była kontra do hipotezy "banki chciały".
    W 2005 chciały zastopować kredyty walutowe.
    W 2006 KNF chciał ograniczyć kredyty walutowe rekomendacją. Kto wtedy protestował?
    ...
    Politycy, media, konsumenci "bo Polacy mają prawo do taniego kredytu".
    Ale dziś to wyłączna wina banksterów, prawda.

    PS W ramach pozwu chcesz przekształcenia swojego kredytu w walutowy o kursie NBP, czy w złotowy o oprocentowaniu opartym na Liborze? Bo od takich "drobiazgów" zależy ocena czy ktoś jest konsumentem domagającym się poszanowania jego praw, czy kimś, kto chce podwójnie zarobić. Nabici chcieli kredytu o stałej stopie zamiast o zmiennej jak wszyscy.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 17:57:28:

    @lkuziem

    "@mhr - wynkia z twojego pisania, że do dwóch tygodni jesteś w stanie znaleźć wady ukryte w samochodzie, w ciągu dwóch tygodni lekarza zmieniasz jak ci nowotworu nie wykryje, jesteś w stanie znaleźć wady konstrukcyjne i wykończeniowe domku etc. Zazdroszczę. "

    Jest taka mądrość ludowa, że biednym nie opłaca się kupować tanio. I druga - szukasz sprawiedliwości, wynajmij wiedźmina. Nie, inaczej - jak się nie znasz, zatrudnij fachowca.
    Jak masz perspektywę wydatku od x tysięcy wzwyż, to po prostu nie opłaca się żydzić na ekspertyzie, sprawdzeniu, pomocy. Nie znam się na samochodach, przed kupieniem używanego auta oddaję je do sprawdzenia w warsztacie. Nie znam się na prawie - jak dostałem regres, to zwróciłem się po poradę do kolegi-prawnika. Przed kupieniem mieszkania na pewno wynajmę człowieka, który sprawdzi, czy nie ma wad. Umowę z biurem podróży i OWU turystycznego przeczyta żona, która pracuje w turystyce.

    Nie da się znać na wszystkim, ale można przynajmniej ograniczyć straty - sprawdzając albo powierzając to ekspertowi.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 18:23:02:

    @ bartoszcze

    "W ramach pozwu chcesz przekształcenia swojego kredytu w walutowy o kursie NBP, czy w złotowy o oprocentowaniu opartym na Liborze? Bo od takich "drobiazgów" zależy ocena czy ktoś jest konsumentem domagającym się poszanowania jego praw, czy kimś, kto chce podwójnie zarobić. Nabici chcieli kredytu o stałej stopie zamiast o zmiennej jak wszyscy."

    Wydaje mi się, że jako prawnikowi nie trzeba tłumaczyć przepisów prawa.
    Nie ma możliwości zastosowania kursu NBP i dobrze o tym wiesz. Chcę tego co przewiduje prawo w takim wypadku.

    Niektórzy kredytobiorcy pisali do banku (Millennium), że w związku z tym, że umowy zawierają niedozwolone klauzule, proszą o przeliczenia kredytu w oparciu o kursy NBP.
    Żadna prośba nie została rozpatrzona pozytywnie. Bank nie rozmawia z kredytobiorcami.
    Została droga sądowa i to co przewiduje w takim wypadku prawo.


  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 18:34:00:

    @bartoszcze
    Nabici chcieli Libor+marża z dnia podpisania kredytu. Bank nie chciał o tym słyszeć więc zobaczył pozew o unieważnienie felernego zapisu, bo inaczej się po prostu nie da. Nie jątrz zatem waść. Jak zatem na gruncie obowiązującego prawa byś tę sprawę załatwił, pamiętając, że po drugiej stronie nie ma woli do kompromisu?

    Poza tym jaką będzie to nauka dla banków jak nie poniosą strat? " będziemy robić co chcemy, w najgorszym razie zarobimy tyle ile powinniśmy, a nigdy 100% osób nie zwróci się o swoje" - chcesz tak mieć do końca świata?

    @mhr

    Ależ ja się dużo już nauczyłem. Między innymi o klauzulach niedozwolonych. Mam wrażenie, że kwestionujesz ich zasadność. Jako klient?

    @kmiarek - dzięki za porównanie kredytu do używanego samochodu. Tym samym mbank stał się giełdą, gdzie produkty to szroty z przesuniętym licznikiem.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 18:59:18:

    @lkuziem
    Nabici chcieli Libor+marża z dnia podpisania kredytu.

    Wiesz, oczywiście to nie ja jestem Nabity, ale przypadkiem mam otwarty wyrok SN w sprawie Nabitych i z niego jakby wynika, że to złybank proponował aneksy Libor+marża , a do sądu poszli ci, którzy aneksów nie chcieli. Więc mam wierzyć Tobie, czy sądowi?

    Chcę tego co przewiduje prawo w takim wypadku.

    Prawo przewiduje szanowanie zgodnej woli stron. Chciałaś podpisać droższy kredyt złotowy czy tańszy frankowy?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 19:03:38:

    Diabeł tkwi w szczegółach. Jako prawnik powinieneś to wiedzieć. Marża+Libor a marża z dnia podpisania umowy kredytowej+Libor to dwa zupełnie inne zapisy. Zgadnij na jakim poziomie była proponowana marża banku..

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 19:08:07:

    Fakt. Niemniej w żądaniu pozwu trudno się doszukać zasady Libor+marża z dnia podpisania...

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 20:16:29:

    @bartoszcze

    "Prawo przewiduje szanowanie zgodnej woli stron. "

    Przecież to nie ja nie przestrzegam prawa tylko bank.


  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 20:34:21:

    @lkuziem

    nie kwestionuję istnienia klauzul abuzywnych ani tego, że powinny być zakazane. Kwestionuję próbę ugrania na nich więcej, niż się wam należy.

    Kwestionuję to, że nagle uważacie za abuzywne indeksowanie do franka, co zaczęliście robić dopiero po wzroście kursu. Zgadzam się z wyrzuceniem spreadów. Nie zgadzam się z wyrzuceniem UNWW, aczkolwiek stroną powinien być klient, a nie bank, aby było legalne i miało sens. Absolutnie nie zgadzam się z przewalutowaniem kredytów z zachowaniem warunków kredytu we frankach.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 20:36:58:

    @dziamgacz
    Ale Twoja wypowiedź w żaden sposób nie kłóci się z tym co napisałem.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:13:24:

    @mhr

    nie jest ważne co wg Ciebie nam się należy ani na co sie nei zgadzasz, tylko co wg prawa nam się należy.

    @bartoszcze

    moją wolą było zawarcie umowy kredytowej (zgodnej z prawem) na mieszkanie.

    Pojawiają się poglądy, że przynajmniej niektóre z umów nie stanowiły umowy kredytu hipotecznego, a były umowami innego rodzaju, np. umowami dotyczącymi instrumentów finansowych Krajowa Rada Sądownictwa."

    Chce wiedzieć czy ktoś mnie robi w jajo czy nie.

    Chcę wiedzieć czy moja umowa kredytowa jest zgodna z prawem.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:14:48:

    przepraszam zjadło mi cudzysłów i moja wypowiedz trochę jest nieczytelna

    "Pojawiają się poglądy, że przynajmniej niektóre z umów nie stanowiły umowy kredytu hipotecznego, a były umowami innego rodzaju, np. umowami dotyczącymi instrumentów finansowych" Krajowa Rada Sądownictwa.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:25:47:

    @dziamgacz
    "Przecież to nie ja nie przestrzegam prawa tylko bank."
    Tak, bo nie możesz inaczej. Jednak według Ciebie uczciwe byłoby przerobienie kredytu na kredyt złotowy + LIBOR, co bez wątpienia nie było Twoim zamiarem w momencie zaciągania kredytu, a tym samym idziesz dalej z nieetycznością, niż nawet bank.

    @lkuziem
    Ja bym raczej porównał bank do komisu samochodowego. Z zewnątrz wygląda na profesjonalny, uczciwy, ale w rzeczywistości tak samo postępuje, jak i ci z giełdy. Bo widzisz, ja nie uważam, że banki są uczciwe. Uważam jedynie, że osoby idące za daleko z oczekiwaniami postępują równie nieuczciwie, jak i bank.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:39:15:

    @kmiarek

    "Jednak według Ciebie uczciwe byłoby przerobienie kredytu na kredyt złotowy + LIBOR, co bez wątpienia nie było Twoim zamiarem w momencie zaciągania kredytu, a tym samym idziesz dalej z nieetycznością, niż nawet bank. "

    Nie wg mnie tylko wg prawa unijnego i naszego. Chcesz powiedzieć, że ono jest nieetyczne??

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:54:14:

    @dziamgacz
    Jest tylko jeden problem: póki co to jest to tylko Twoje widzimisię, nie prawo. :)

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 21:55:16:

    @dziamgacz
    Obawiam się że teraz Ty powinnaś wskazać przepisy prawa unijnego i polskiego, wg których podpisując umowę o kredyt indeksowany do CHF oprocentowany w oparciu o Libor zamiast kredytu w PLN oprocentowanego w oparciu o Wibor, zawarłaś umowę kredytu w PLN oprocentowanego w oparciu o Libor. Bo jak rozumiem (choć wzdragasz się przed powiedzeniem tego) Twoją wolą było zaciągnięcie kredytu oprocentowanego w oparciu o Libor, a takie były udzielane przy walucie CHF?

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 22:14:41:

    @bartoszcze

    Jeśli w umowie, którą podpisaliśmy z przedsiebiorcą znajdują się klauzule abuzywne, to zgodnie z KC takie klauzule nie wiążą nas z mocy prawa a umowa jest dalej ważna. Tak czy nie? Jest to kara dla przedsiębiorcy za to że je stosował.

    Wskaz proszę podstawę prawną, która pozwala na miejsce niedozwolonych zapisów w umowie wstawić coś innego.
    Jeśli nie można w moją umowę wstawić kursu po którym odbywa sie indeksacja to ...?

  • juana-la-loca napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 22:21:27:

    @dziamgacz 2015/08/18 21:13:24

    @mhr

    nie jest ważne co wg Ciebie nam się należy ani na co sie nei zgadzasz, tylko co wg prawa nam się należy.


    Skoro ci się należy, to po co pyszczysz na forum? Idź i wyegzekwuj, proste.

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 22:37:49:

    @dziamgacz

    @mhr

    nie jest ważne co wg Ciebie nam się należy ani na co sie nei zgadzasz, tylko co wg prawa nam się należy.


    Na razie, słoneczko, to ci się wydaje, że ci się należy. A raczej byś chciała, żeby ci się należało. Inaczej byś nie dziamgotała, że masz prawo i bla bla bla, tylko radośnie spłacała kredyt na warunkach, które byś chciała mieć. Więc nie mów, dziewczynko, co mogę kwestionować, a czego nie.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 22:39:43:

    pogadamy za miesiąc :-)

    wtedy zobaczymy co i komu się wydaje.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 22:52:38:

    @bartoszcze

    O marży z dnia podpisania umowy mówiliśmy my, jako klienci. Uważaliśmy to jako bardzo uczciwe podejście, bo przecież Libor z każdego dnia możesz odnaleźć, a marża sama by wyszła bo bardzo skomplikowanym obliczeniu :). Bank stał na stanowisku, że marża ma być tak że 2-3,5 raza wyższa bo tak i już. Jak się nie dało tak, to poszło do sądu o unieważnienie tej klauzuli odnośnie zmian. Tym samym zmiana nie byłaby możliwa, czyli oprocentowanie stałe. Nie dało się inaczej w sądzie tego ustawić. Zauważ, że od kilku lat Libor szoruje po dnie i wcale nie jest to aż taki super wynik dla nabitych. Ja miałbym o ok 2,5pp niższe oprocentowanie gdyby propozycja, jak najbardziej uczciwa i sensiwna przeszła.

    Tym samym tokiem myślenia idzie to "odfrankowienie". Jeżeli ustalanie arbitralne "ceny waluty" jest niedozwolone ( a przypominam że jest), to ten zapis nie może być stosowany. Tym samym nie może być inny kurs niż w dniu uruchomienia kredytu. Nie ma śladu po skrócie NBP w umowie.

    I jeszcze raz się zapytam - jak chcecie doprowadzić do sytuacji, aby banki bały się łamać prawo? Wasze propozycję tylko je by do tego zachęcały. Jak mam iść daleko w żądaniach aby było ok? Moim zdaniem powinien przepaść cały zarobek na felernych zapisach plus dodatkowo dotkliwą kara powinna być. Jeżelinzistawicie im chociaż złotówkę, to czego oczekujecie w przyszłości? Że banki będą grały fair?

    "Zgodna wola stron" - zakładasz, że bank tylko to miał na myśli co mówią w reklamach? A może grali na spadek waluty?
    Moją wolą było kupno produktu zwanego kredytem hipotecznym. Czy moją wolą było bycie spekulantem, cwaniakiem etc? Wygląda z waszych wypowiedzi, że w zasadzie o to mi chodziło, że wręcz "chciałem zarobić".

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/18 23:06:00:

    O właśnie mamy przykład jak banki są nastawione do kompromisu

    m.money.pl/wiadomosci/artykul/list-pietraszkiewicza-do-politykow-nie,51,0,1882419.html

    Co mają zrobić klienci po takich deklaracjach?

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 01:32:49:

    Martwią mnie te "propozycje" banku - bo właściwie niczego nie wnoszą poza przewalutowaniem kredytu po obecnym kursie - to można zrobić niemal zawsze.
    Te niższe marzę to tylko detale. Bank doliczy komuś natychmiast kilkaset tysięcy pln do pierwotnie wypłaconej kwoty, a odliczy teoretycznie kilkadziesiat tysięcy rozłożone na wiele lat. Jednocześnie bank pozbędzie się niepewnego prawnie wrzoda.
    Te "oferty" są przy obecnych bojowych nastronach frankowców kompletnie nie do przyjęcia.

    Skoro bank wypuszcza się z czymś takim, musi mieć jakiegoś asiora w kartach - np. mieć wiedzę, że obecny projekt ustawy to tylko wyborcza podpucha i niemal na pewno nie przejdzie!

    Gdyby banki realnie brały pod uwagę działanie tej ustawy, to musiałyby zacząć kalkulować mniej więcej pokrycie 80%-90% różnic kursowych (jednak frankowcy statystycznie wiele lat płacili mniejsze raty, niż by płacili w złotówkach, co by zostało im policzone na minus). Wtedy wyskoczenie do klientów przed wejściem ustawy z ofertą podzielenia się po połowie "stratami" byłoby sensowne, a nic takiego się nie dzieje.

    Więc .... czy aby nie jesteśmy robieni w balona?
    Czy aby nie dyskutujemy o czymś, co zaraz po wyborach zostanie zamiecione, zmielone, zakopane, ewentualnie uwalone w jakimś trybunale?

    Tak to wygląda.

    PS

    Mało kto pamięta, że w 2007 roku:
    Z wikidepii ...

    "Po 2007 roku
    Rząd Donalda Tuska określił przyjęcie euro przez Polskę jako wyraz strategicznego interesu stanowisko takie zawarto m.in. w harmonogramie pt. Mapa drogowa przyjęcia euro przez Polskę z października 2008 roku. Jeszcze we wrześniu 2008 roku jako o terminie zamiany waluty mówiono o roku 2011. Ówczesny szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki wskazywał wtedy raczej na rok 2012".

    Czyli frankowcy byli przekonywani przez rząd, że za góra kilka lat zarabiać będą w eurosach, a kredyt będą mieli we frankach - w tamtych czasach nikt poważnie nie brał pod uwage, że kurs euro/frank może być niestabilny, co wbrew pozorom oznacza, że branie kredytu we frankach było dość racjonalne!

    W układance poza bankami i frankowcami są jeszcze politycy, a mają oni sporo za uszami - wmawianie, że "już" jesteśmy w strefie euro i rozwałkowanie KNF-u, który ze swoimi derektywami wyskoczył ze 2 lata za póżno. Jakoś ich nikt nie chce rozliczyć.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 08:16:23:

    @dziamgacz
    No więc SN w sprawie Nabitych przyjął, że nie wiążą - i bank musi oddać nadpłatę. A ile, to jest do wyliczenia w oparciu o...
    ...o to co najlepiej oddaje intencję stron, jaką da się wyczytać z umowy.
    W rezultacie klienci innych banków też dostaną zwrot nadpłaty - tyle że zamiast przeliczać kwoty kursem bankowym, sąd ustali jakim innym kursem należy przeliczyć. Może zamiast kursu NBP policzy stały spread z dnia zawarcia umowy...?

    @lkuziem
    Zgodna wola stron to wola kredytobiorcy, by udzielono mu taniego kredytu w CHF, a nie droższego w PLN. Zaprzeczysz temu?

    @oxulsen
    A pamiętasz kiedy zaczął się kryzys, który wszystko zmienił?
    Warto w tej sytuacji się zdecydować, czy to banki były złe, czy politycy.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 08:22:53:

    @bartoszcze,
    nie wydaje mi się, aby głównym celem było udzielanie kredytu w chf, a udzielenie kredytu hipotecznego. Waluta miała drugorzędne znaczenie, dla tych osób było ważne, że mogą (z pomocą banku) kupić mieszkanie/dom i w nim zamieszkać.

    no i piszesz zgodna wola stron a wspominasz tylko o kredytobiorcy. Co mieli na myśli bankowcy to domyślnie przyjmujesz, że tylko i wyłącznie usłanie klientowi drogi różami... jesteś przekonany o dobrej woli ze strony banku??

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 08:50:16:

    @lkuziem
    Ale dostałeś kredyt hipoteczny. Nadal aktualne pozostaje pytanie, czy chciałeś go z oprocentowaniem, które stosowano dla kredytów frankowych, czy z oprocentowaniem, które stosowano dla kredytów złotowych. Czyli, używając analogii samochodowych, chciałeś w salonie model tańszy, czy model droższy.
    Bo tak trochę wychodzi na to, że wziąłeś droższy model, ale upierasz się że ma być w cenie tańszego.
    (tak, oczywiście, gdyby chcieć bardziej precyzyjnie dostosować analogię salonową, to należałoby zapytać czy chciałeś taniej przy wpłacie jednorazowej, czy drożej na raty - a dziś twierdzisz, że chciałeś taniej na raty)

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 09:59:49:

    @bartoszcze

    nie bardzo umiem odpisać tobie wprost, bo ciągle pytasz się mnie co chciałem... mam malutki kredyt, raty mnie nie bolą (może 5% dochodów) więc jak najbardziej wziąłem pod uwagę zmiany wahań kursów... wziąłem cinquecento kredytowe, a ty sugerujesz, że mercedesa...
    Tylko, że w tym cieńkocieńko (zakładałem, że kupiłem w salonie) hamulce są od początku niesprawne a serwis odmawia jakiejkolwiek ingerencji, jeżeli za to nie zapłacę...

    moja wolą było kupić produkt sprawny a nie z wadami... kredyt hipoteczny bez wad - chyba domyślnie można tak przyjąć czy miałem to napisać in explicite?... nawet jeżeli był on "walutowy" to czy zmienia to, że jest felerny? banki mogą wciskać felerny produkt bo to banki?

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 10:01:29:

    @bartoszcze

    Uważam, że główną "winę" za obecny bajzel ponoszą banki.
    a) zrzuciły całe ryzyko (kurs waluty i stawka LIBOR - elementy zmienne w kredycie ) na klienta.
    b) brały pod uwagę tylko zwyżkę kursu franka - nie było polis ubzpieczający kurs, a polisy ubezpieczające LIBOR były - czyli branża "wiedziała" co się święci.
    c) kryzys z 2008 były wywołany przez ... banki, głównie w USA.
    d) jako instytucje zaufania publicznego manipulowały klientami - w 2005 były marże na frankach poniżej 1%, o publikacjach "expertów" i redaktorów zachwalających kredyt we frankach nawet nie ma co wspominać.

    I ponad pół miliona ludzi zostało urobionych na kupno chińskich garnków na kredyt na kilka tysiaków - "zgodnie w prawem i procedurami".
    Fakt, nikt im tych garnków nie kazał kupować, ale ...

    Ale o tym większość zainteresowanych teraz wie.

    Natomiast nasze cudowne państwo mocno się dołożyło i jescze się dołoży.

    a) skuteczne rekomendacje KNF-u były po jezdzie franka do góry w 2008, więc tylko zaszkodziły klientom, a bankom pomogły
    - po zmianie kursu o 30%-50% w góre banki zamknęły kram z frankami twierdząc, że państwo zabrania - bardzo wygodne.
    b) rząd obiecywał strefe euro - kurs euro/frank też dobrze nie wygląda, ale nie ma aż 2-krotnego przebicia z końca 2007/obecnie.
    c) obecna ustawa jest tak pogmatwana, że chyba robią ją tylko po to, żeby jej czasem nie uchwalić.
    - jak się warunki na LTV i wielkość mieszkania/domu mają do równości wobec prawa?
    - warunki na LTV a kto niby będzie nieruchomości wyceniał i jak będzie wyglądała procedura, kiedy zgodnie z wyceną banku ktoś będzie za burtą, a zgodnie ze "swoją" wyceną już nie?
    TK pewnie zje tą ustawę na śniadanie.

    Całość zaczyna mi po prostu śmierdzieć bardziej niż tylko zwyczajmy bankowy deal na złupienie ludzi.
    Jak się jeszcze popatrzy na sprawę nabitych w mbanku, którą klienci ... niby wygrali, a są jak na początku pozwu i mają kilka lat w plecy wyższych rat.
    Mbank też latami proponował klientom podpisanie aneksów i przejście na kosmiczne marże - bank się wygłupiał? Na razie wychodzi na to, że nie.
    Dlatego te oferty wyglądają mi na znak, jakie są szansze pomocy prawnej państwa - bank je ocenił na bardzo nikłe.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 10:47:29:

    @lkuziem
    Pytam, bo zakładam, że był jakiś powód że zdecydowałeś się na taki a nie inny produkt. Zwłaszcza że to nie masz problemu z jego rozmiarem, więc śmiało miałeś zdolność na każdy kredyt. Dlaczego nie wziąłeś więc "po bożemu" najzwyczajniejszego kredytu mieszkaniowego w PLN, opartego na Wiborze?

    PS Jeśli chcesz pociągnąć analogię z hamulcami w cinquecento, to dostaniesz wymianę - na sprawne hamulce. Czyli na kurs NBP, ewentualnie kurs NBP plus minus stały wskaźnik... Oto Ci chodzi?

    @oxulsen
    nie było polis ubzpieczający kurs

    Pokaż mi klienta, który chciałby za taką polisę zapłacić.

    kryzys z 2008 były wywołany przez ... banki, głównie w USA

    I uważasz, że polskie banki kierowały się tym co planują banki amerykańskie?

    w 2005 były marże na frankach poniżej 1%

    Chyba przy udziale własnym 60%.

    skuteczne rekomendacje KNF-u były po jezdzie franka do góry w 2008

    KNF próbował wcześniej, to go mało nie zeżarli. Politycy, dziennikarze, kupujący mieszkania...

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 12:15:54:

    @bartoszcze
    ano tak się złożyło, że w trakcie poszukiwań, pod sam koniec finalizacji wszelakich zakupów i umów zmieniłem pracę. Na dużo lepiej płatną.
    Ale nagle okazało się, że nie mam zdolności kredytowej w złotych... mały kredyt to nie chciałem bawić się we franki, chciałem szybciej spłacić. Kredyt tylko na zarobki zony... Ale nie większy niż chciałem, czyli mało w pln :).
    W sumie wszyscy gadali, że lepiej we frankach brać to mi to wisiało, nie rozczulałem się nad walutą. Wiedziałem, że może wzrosnąć (nie zakładałem katastrofy o blisko 100%). Bardziej wkurzyło mnie, że konieczna była zmiana z rat malejących na stałe.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 12:18:33:

    ze względu na ratę stałą byłem bardzo czuły na wysokość oprocentowania. Szybko zaczęło rosnąć.
    No i okazało się, że jest nagle "decyzja zarządu" bez takiego zapisu w umowie.

    I tym samym od kilku lat widzę tylko środkowy palec w moim kierunku. Można powiedzieć, że śmieją mi się w twarz, używając ostatnio modnego sformułowania.

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 12:57:06:

    @lkuziem
    Przyznam że się zgubiłem w Twoim kredycie :)
    (oprócz tego, że miał oprocentowanie ustalane decyzją zarządu)

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 14:19:13:

    rata stała, chf...
    i to wszystko :D... podczas pospisywania umowy było miło, potem się pokiełbasiło...

  • jaroslaw1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/19 16:27:50:

    Nie jestem przekonany ,ze banki oszukaly frankowiczow.Czytam Pana analizy wiec slucham madrzejszych.Moja propozycja to uchwalic ustawe ,ktora zabrania wyrzucic frankowiczow z mieszkania w przypadku trudnosci ze splata kredytu.W takich przypadkach bank ma obowiazek znalezc rozwiazanie problemu wspolnie z frankowiczem.W ten sposob pomaga sie tym co naprawde maja klopoty a nie wszystkim /jak powiedzial by pan Zakowski nawet Kulczykowi/.Oczywiscie trzeba by pomyslec tez o innych zlotowkowiczach ,zeby ustawa byla konstytucyjna.

  • opinie-o-banku napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/29 23:40:39:

    Tak jak w sprawie pomocy frankowiczom Polacy już dawno nie byli podzieleni:
    www.forum-kredytowe.pl/f124/pomoc-dla-frankowiczow-czy-powinna-byc-89815.html

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line