Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 01 września 2015

Szkolna polisa dla twojego dziecka: jak uniknąć zakupu taniego badziewia?

Grubo ponad 4,5 miliona młodych Polaków oraz ich rodziców zaczyna dziś nowy rok szkolny. Mam dla nich kilka finansowych tipów (proszę kliknąć i przeczytać), a tuż przed weekendem wrzuciłem do blogu miniporadnik o tym jak nie zbankrutować na zakupach zeszytów, przyborów szkolnych i podręczników. Kwestia podręczników (ile, czy na pewno potrzebne i gdzie je kupić) będziecie pewnie dziś rozmawiać z wychowawcami Waszych dzieci i między sobą, w ramach samopomocy rodzicielskiej. Ale jest jeszcze jeden wydatek związany ze szkołą, o którym będzie dziś mowa w prawie każdej klasie. To ubezpieczenie dzieci od nieszczęsliwych wypadków. U mnie to zawsze wyglądało w ten sposób, że wchodziła wychowawczyni lub wychowawca, informowali o wysokości składki oraz o sumie ubezpieczenia i przystępowali do zbierania pieniędzy. Firmy ubezpieczeniowe muszą kochać ten dzień: nikt o nic nie pyta, niczego nie sprawdza. Wszyscy płacą, bo pani każe. Ze statystyk wynika, że polisę od następstw nieszczęśliwych wypadków wykupuje 80% rodziców.(z tego pewnie 99% w szkole, podczas rytualnego, corocznego strzyżenia, excusez-moi, baranów ;-)).

Kupując polisę grupową robicie oczywiście dobry uczynek. Wspomagacie albo panią dyrektor, albo całą szkołę, bo firmy ubezpieczeniowe są gotowe przychylić nieba osobom decyzyjnym w szkole, by właśnie ich polisę przedstawili rodzicom do bezkrytycznego podpisania. W przypadku biznesu finansowego przychylanie nieba oznacza przeważnie jakiś datek :-). A tymczasem ani taka grupowa polisa nie jest obowiązkowa, ani tym bardziej nie trzeba jej kupować bez sprawdzenia za co się płaci. To, że składka zwykle jest niska nie zwalnia od sprawdzenia jaką ochronę za te pieniądze nabywamy. A zwykle niska składka oznacza śmieciową, wykastrowaną ochronę. Oczywiście: lepsza polisa śmieciowa, niż żadna, zwłaszcza że ze statystyk wynika, że w szkołach rocznie dochodzi do jakichś 70-80 tysięcy wypadków. Jeśli uczeń jest objęty polisą, rodzice dostaną jakieś-tam odszkodowanie (lepszy rydz, niż nic). Ale warto - o ile kogoś oczywiście stać - zapłacić więcej, ale za porządną polisę, oferującą naprawdę wszechstronną ochronę. Jak jednak odróżnić dobrą polisę od tej cienkiej, jak barszcz ukraiński? O tym właśnie jest dzisiejszy wpis.

JAKA JEST SUMA UBEZPIECZENIA? Zasadniczo im wyższa, tym lepiej dla rodziców, bo ochrona jest wtedy realna, a nie iluzoryczna. Polisa byle jaka będzie miała sumę ubezpieczenia rzędu 10.000 zł albo coś w ten deseń (widziałem nawet wynalazki z sumą 5000 zł). Formalnie nawet te 10.000 zł to niemała kasa, ale trzeba pamiętać, że 100% tejże sumy ubezpieczenia można otrzymać tylko w przypadku śmierci ubezpieczonego. Nieszczęśliwy wypadek - z czasowym lub trwałym uszczerbkiem na zdrowiu - oznacza wypłatę pewnego procentu sumy ubezpieczenia. Przeważnie jest to kilka, kilkanaście procent, a więc w praktyce kilka stówek. Tak naprawdę sensowne pieniądze w przypadku jakiegoś małego nieszczęścia w szkole (złamanie, zwichnięcie nogi lub ręki, poparzenie, rozbicie głowy, złamany nos) zaczynają się przy sumach ubezpieczenia 100.000 zł i więcej. A porządne polisy indywidualne mają sumy ubezpieczenia nawet 250.000 zł i więcej. Przy polisie indywidualnej jest o tyle przyjemniej, że świadomy rodzic może ją sobie sam "skonfigurować", nie dostaje standardowej "grupówki" z wszystkimi parametrami zafiksowanymi na stałe.

KIEDY POLISA ZADZIAŁA? I JAK ZADZIAŁA? Tu też są najróżniejsze triki, które powodują, że rodzicowi się wydaje, że ubezpieczył dziecko, a tak naprawdę to tylko dał zarobić firmie ubezpieczeniowej. Najczęściej spotykane wypadki w szkołach to złamania nóg i rąk (30% wypadków), skręcenia stawów skokowych lub kolanowych (35%), skaleczenia i rany (10%) oraz wybite i złamane zęby (5%). I zwykle od tych wszystkich nieszczęść dziecko jest ubezpieczone w nawet najtańszej polisie. Warto jednak sprawdzić jakie są procenty sumy ubezpieczenia przyporządkowane poszczególnym wydarzeniom Bo jeśli mam ubezpieczenie na 10.000 zł z wypłatą 1% sumy ubezpieczenia w przypadku złamania zęba, to wypłata wyniesie... 100 zł. Nic tylko się upić. Poza tym złamania i skręcenia kończyn to nie wszystkie potencjalne kłopoty wynikające z pecha. A co jeśli dziecko zostanie pogryzione przez psa? Albo ulegnie zatruciu pokarmowemu w szkole? Czy wtedy polisa też zadziała? Tania - na pewno nie.

CO UBEZPIECZYCIEL ZROBIŁ, ŻEBY POLISA NIE ZADZIAŁAŁA? Trzeba też sprawdzić, czy uszczerbek na zdrowiu, który podpada pod wypłatę odszkodowania, nie jest zdefiniowany zbyt pokrętnie. Np. co z tego, że uczeń złamie nogę, skoro ubezpieczenie zadziała tylko wtedy, kiedy uszczerbek na zdrowiu musi być taki, że dziecko będzie kulało. Moja redakcyjna koleżanka Ania Popiołek opisała jakiś czas temu przykład ubezpieczenia, które nie obejmowało skutków omdlenia. Dziecko upadło tak nieszczęśliwie, że miało wstrząs mózgu, złamany ząb i mocno pokancerowaną twarz, ale nie ubezpieczyciel odmówił wypłaty, bo wszystko to z powodu omdlenia. A omdlenie jest wyłączone z odpowiedzialności firmy. Kant w majestacie prawa. Koniecznie sprawdźmy ile potencjalnych nieszczęśliwych wypadków polisa obejmuje, a ilu nie. 

GDZIE POLISA ZADZIAŁA? Większość tanich polis działa tylko w Polsce, część - tylko w szkole oraz w drodze do szkoły i ze szkoły do domu. Dobra polisa powinna działać przez okrągły rok, także w czasie wakacji (wtedy wypadków jest porównywalnie dużo, co w miesiącach szkolnych). A także - o czym warto pamiętać - w czasie kolonii, obozów i wycieczek szkolnych oraz wyjazdów na "Zieloną Szkołę". Warto sprawdzić czy firma ubezpieczeniowa nie wpadła na szalony pomysł, by wyłączyć z odpowiedzialności wypadki, do których doszło w czasie uprawiania przez dziecko sportu. Wiadomo, że jeśli młokos zrobi sobie kuku podczas bungee jumping, to odszkodowania może nie być, ale jeśli za sport ekstremalny uznamy grę w piłkę, jazdę na koniu, albo na nartach, czy w tenisa... No, ogólnie pisząc wtedy jest słabo. 

CZEGO NIE ZNAJDZIESZ W TANIEJ POLISIE? Poprosiłem kolegów z jednej z firm ubezpieczeniowych (konkretnie z Metlife, ale nazwa firmy w tym momencie nie ma znaczenia), żeby porównali swoje polisy ubezpieczające dzieci z tanią grupówką NNW. Wskazali oczywiście na zupełnie inne poziomy sum ubezpieczenia i mniej wyłączeń jeśli chodzi o przyczyny, które mogą prowadzić do uszkodzeń ciała. Ale też zwrócili uwagę, że polisa kompleksowo zabezpieczająca dziecko nie powinna się kończyć na klasycznym NNW, czyli polisie od urwania ręki i nogi. Powinna zapewniać odszkodowanie za dalej idące konsekwencje wynikające z wypadków - za pobyt w szpitalu, za operacje, za groźne choroby. I że powinna mieć coś w rodzaju opcji rentowej, gdyby rodzicom coś się stało (dziecko powinno wtedy otrzymywać rentę przez określoną liczbę lat). Dobra polisa indywidualna miewa też opcję podwojenia odszkodowania w przypadku, gdy dziecko spotka trwałe inwalidztwo wskutek wypadku.

ASSISTANCE WYPADKOWY, CZYLI OPCJA DELUXE. Odszkodowanie to jedno, ale możliwość korzystania z darmowej pomocy "w naturze" jest opcją, która w sytuacji kryzysowej może się przydać równie mocno, jak kasa. Są firmy, które w ramach NNW zapewniają powypadkowy pakiet świadczeń medycznych (konsultacje u lekarzy, badania diagnostyczne, rehabilitację - oczywiście w ramach określonych w polisie limitów). To wygodne, bo w kryzysowej sytuacji zwalnia roztrzęsionego rodzica z obowiązku poszukiwania lekarzy, którzy np. doprowadzą zwichniętą nogę do stanu używalności. Najbardziej wypasione polisy assistance mają nawet tak perwersyjną usługę, jak korepetycje dla dziecka, które nie może chodzić do szkoły. Oczywiście tylko kilka lekcji (inaczej dziecko mogłoby  znienawidzić ubezpieczyciela, a ten zbankrutować ;-))

Oczywiście: to, co opisałem w kilku powyższych akapitach to już nie są tak tanie polisy, jak te na 10.000 zł, które dostaniecie dziś w pakiecie, razem z obowiązkową składką na komitet rodzicielski. Mimo wszystko uważam, że powinniście się zastanowić, czy nie pogadać z dwoma agentami i nie porównać proponowanej Wam polisy grupowej z polisą indywidualną, oferowaną np. przez firmę ubezpieczeniową, którą lubicie (bo, dajmy na to, ubezpiecza Wam już życie lub majątek). Wiem, nie macie czasu na porównywanie polis, boli Was głowa i strzyka w kościach. Ale - do ciężkiej cholery - przyznajcie ile czasu straciliście właśnie w sklepach, żeby kupić jakieś duperele do szkoły? Polisa chroniąca dziecko - oraz rodzicielski portfel - przez skutkami wypadków w szkole i poza nią to sprawa mimo wszystko ciut ważniejsza, niż piórnik.  

JAK ZNALEŹĆ NAJLEPSZY KREDYT HIPOTECZNY: KROK PO KROKU. To temat najnowszego odcinka wideocyklu "Samcik prześwietla". Dowiesz się z niego czy dziś warto brać kredyt hipoteczny, jak sprawdzić czy cię na niego stać oraz na co zwracać uwagę porównując oferty i czy warto korzystać z pośrednika, czy też lepiej szukać samemu. Zapraszam!

Warto też zerknąć na inne odcinki "Samcik prześwietla". W nich m.in. o tym jak znaleźć najlepszą lokatę bankową, jak zabrać się do inwestowania pieniędzy oraz jak unikać pułapek przy terminalach płatniczych i bankomatach.

SUBIEKTYWNOŚĆ JEST MULTIMEDIALNA! Blog "Subiektywnie o finansach" ma grubo ponad 200.000 czytelników na www.samcik.blox.pl oraz dziesiątki tysięcy w serwisach społecznościowych. Dołącz do 29.000 fanów blogu na Facebooku, podyskutuj ze mną i z 6.000 followersów na Twitterze, znajdź mnie na Google+, zobacz co wrzuciłem na Instagram). Subiektywność znajdziesz też w YouTube. Tam możesz zobaczyć i polubić wideofelietony i komentarze o twoich pieniądzach oraz zasubskrybować mój kanał. W tym kinie siedzi już 1.300 osób.

O SZKOLNEJ WYPRAWCE PRZY ŚNIADANIU. O kosztach szkolnej wyprawki, czyli jednym z najważniejszych wydatków w roku dla każdego "dzieciatego" Polaka, mówiłem w studio wakacyjnego wydania programu "Pytanie na śniadanie". Zapraszam do obejrzenia ;-)

pnswyprawka3pnspytaniesniadanie2

Jak inwestować i pomnażaćZACZNIJ OSZCZĘDZAĆ RAZEM ZE MNĄ! Chcesz posiąść lub rozszerzyć wiedzę o tym, jak zabrać się do oszczędzania pieniędzy, jak zacząć budować prosty portfel inwestycji, jak zadbać o finansową przyszłość swoją i swoich dzieci, jak mieć pieniądze na spełnianie marzeń? Przeczytaj poradnik "Jak inwestować i pomnażać oszczędności". To jedna z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się książek o finansach osobistych (doczekała się już drugiego wydania, Maciej_Samcikokladkapierwszy nakład się wyczerpał). Książkę, zarówno w postaci tradycyjnej, jak i w formie e-booka, kupisz na stronie serii "Samo Sedno", a także w sieci księgarni Empik. Z kolei książka  "100 opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, wydawać i zarabiać z głową" to przewodnik po najważniejszych problemach finansowych, z którymi możesz się w życiu spotkać i dylematach, które przyjdzie ci rozwiązywać. Jak oszczędzać, żeby nie bolało, jak z tego oszczędzania "ukręcić" pierwszy milion, jak wybrać dla siebie najlepszy bank i jak nie dać się okraść z pieniędzy przez internet, jak wybrać najlepszy kredyt i jak dobrze kupić polisę samochodowego OC..Jak sprawić, żeby pieniądze nie przeciekały przez palce. Książkę kupisz na stronie www.kulturalnysklep.pl oraz w Empiku.  

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 01 września 2015 07:49

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 08:08:52:

    znowu brutalny atak redaktora Samcika na sektor finansowy
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    coś ostatnio pan redaktor zaniedbał temat OSZUSTW FRANKOWICZÓW
    czyżby sponsorzy zawiedli?

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 08:23:05:

    Cieszy mnie nowy wygląd bloga na smartfonie. Ten jest czytelny i ładny. Poprzedni przypominał stronę internetową pisaną w latach 90.

  • mamchf napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 08:32:30:

    Mina Pani dyrektor w przedszkolu i Pana dyrektora w szkole, gdy zapytałem o warunki ubezpieczenia - BEZCENNA. Oczywiście nikt nie wie, gdzie są, a o dostaniu do ręki to już w ogóle nie ma mowy.
    Od kilku lat ubezpieczam dzieci samodzielnie - można zrobić polisę grupową już dla dwójki dzieci, a jak się skrzyknie kilku rodziców (nawet dzieci z różnych szkół) to jeszcze lepiej.

  • mem1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 08:37:33:

    Temat jak najbardziej godny indywidualnego potraktowania.
    Ale z sumami ubezpieczenia to Pan zaszalał. Jestem ciekaw ile osób w Polsce ma polisę przynajmniej na kwotę 250 tPLN.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 09:29:22:

    Ja mam odrazę do wszelkiego rodzaju produktów i usług gdzie dostawca ogranicza swoje ryzyko. Po co komu polisa która i tak nie zadziała ? Nie przekonuje mnie to. Mam przeświadczenie że bez takiej polisy jest lepiej. Poza ty nigdy nie będę przeliczał zdrowia dziecka czy i innego członka rodziny na pieniądze. Wolę składki dać na kieszonkowe.

  • centauri22 napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 09:31:48:

    Popieram ten artykuł w 100%, to co nam się wciska w szkołach to zwykłe śmieci, wysokość odszkodowania jest tak niska, że więcej roboty jest z przygotowaniem dokumentacji niż to warte. Wszystkie te ubezpieczenia w szkole to wyłudzanie kasy za nic-> bo tyle oferuje właśnie grupowe ubezpieczenie uczniów.... nie można się doprosić o warunki ubezpieczenia i inne szczegóły, podają w szkołach tylko kwotę do zapłaty.... i najlepiej żeby się niczego nie dopytywać... jak jest wypadek w szkole i prosisz o szczegółowe informacje do polisy, jej scan itp to najpierw wypytują jak na spowiedzi " a po co, a w jakim celu, a o co chodzi" i z wielką łaska przysyłają informacje ma maila- najlepiej jak bym osobiście sobie do nich podjechjała i przeczytala na miejscu.... Kolejne kółko wzajemnej adoracji i klepania po pleckach znajomych..... a jak się nie chce to kręcą focha ........ robinchud1492 i to nie jest żaden skok na sektor finansowy tylko otwarcie oczu rodzicom, bo za kwotę składki szkolnej mam o niebo lepsze ubezpieczenie indywidualne...... taka PRAWDA, wiem że boli ale cóż......

  • amica.veritas napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 11:13:03:

    Zapomniał Pan napisać rzecz najistotniejszą. Szkoła ponosi odpowiedzialność za ucznia, jeżeli zaniedba jakiekolwiek swoje obowiązki (a te przy wypadku zawsze można znaleźć - odklejona płytka, niezabezpieczony kaloryfer, brak opiekuna na korytarzu, itp). Jeżeli uczeń nie jest ubezpieczony przez rodziców w ubezpieczeniu grupowym (bądź przez wykupienie indywidualnych jakie są np. przy znanych kartach rabatowych dla uczniów i studentów, których nie będę reklamował), to szkoła musi zapewnić mu bezpieczeństwo zarówno podczas zajęć lekcyjnych, jak i w czasie zajęć pozalekcyjnych oraz w trakcie wycieczek i za niezapewnienie tego bezpieczeństwa ponosi odpowiedzialność - z resztą ponosi ją nawet przy posiadaniu wykupionego NNW, z tym, ze zawsze wymagany jest pozew. Szkoła nie poniesie jednak odpowiedzialności, jeśli w drodze do szkoły lub ze szkoły zdarzy się wypadek. To samo dotyczy okresu ferii i wakacji oraz dni wolnych od zajęć szkolnych.
    Generalnie za nieszczęśliwy wypadek w szkole, przy jakimkolwiek zaniedbaniu prowadzącym do tego wypadku, to szkoła ponosi odpowiedzialność, niezależnie czy uczeń ma ubezpieczenie od NNW.
    Szkoły nie informują jednak o tym rodziców, żeby rodzice wykupowali ubezpieczenie i po ewentualnym wypadku zaspokoili roszczenia z polisy, a odczepili się od szkoły. Jest to nieuczciwe, bo prowadzi do zaniedbywania obowiązków przez szkołę.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 11:15:54:

    Polisa jest mocno ograniczona, bo TU musi zarobić zarówno na prowizję dla sprzedawcy jak i na bonusy dla decyzyjnych w szkole.
    Fajnie, że coraz więcej osób zadaje podstawowe pytania zanim zgodzi się na przystąpienie do ubezpieczenia. Dzisiaj są jeszcze traktowani jak dziwacy i pieniacze - ale myślę, że za jakiś czas będzie to przyjmowane jako coś normalnego, bez łaski. No i wnioskujmy o ustosunkowanie się do naszych wątpliwości na piśmie - lektura niektórych OWU przyprawia o ból głowy...

  • amica.veritas napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 11:23:00:

    Zapomniał Pan napisać rzecz najistotniejszą. Szkoła ponosi odpowiedzialność za ucznia, jeżeli zaniedba jakiekolwiek swoje obowiązki (a te przy wypadku zawsze można znaleźć - odklejona płytka, niezabezpieczony kaloryfer, brak opiekuna na korytarzu, itp). Jeżeli uczeń nie jest ubezpieczony przez rodziców w ubezpieczeniu grupowym (bądź przez wykupienie indywidualnych jakie są np. przy znanych kartach rabatowych dla uczniów i studentów, których nie będę reklamował), to szkoła musi zapewnić mu bezpieczeństwo zarówno podczas zajęć lekcyjnych, jak i w czasie zajęć pozalekcyjnych oraz w trakcie wycieczek i za niezapewnienie tego bezpieczeństwa ponosi odpowiedzialność - z resztą ponosi ją nawet przy posiadaniu wykupionego NNW, z tym, że zawsze wymagany jest pozew, gdy szkoła SAMA nie wykupiła takiego ubezpieczenia, co jest często, bo brakuje pieniędzy. Czasem nauczyciele mają takie polisy, gdyby im udowodniono zaniedbanie. Szkoła nie poniesie jednak odpowiedzialności, jeśli w drodze do szkoły lub ze szkoły zdarzy się wypadek. To samo dotyczy okresu ferii i wakacji oraz dni wolnych od zajęć szkolnych.
    Generalnie za nieszczęśliwy wypadek w szkole, przy jakimkolwiek zaniedbaniu prowadzącym do tego wypadku, to szkoła ponosi odpowiedzialność, niezależnie czy uczeń ma ubezpieczenie od NNW.
    Szkoły nie informują jednak o tym rodziców, żeby rodzice wykupowali ubezpieczenie i po ewentualnym wypadku zaspokoili roszczenia z polisy, a odczepili się od szkoły. Jest to nieuczciwe, bo często prowadzi do zaniedbywania obowiązków przez szkołę (dbania o stan bezpieczeństwa, skoro odszkodowanie pokrywa zazwyczaj polisa ucznia).

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 12:40:18:

    Zwyczajowo drobna sprawa na blogu, gdy wielkie sprawy leżą.

    Choć może nie taka drobna. W końcu chodzi o miliony dzieciaków. Jak ubezpieczyciel dobrze dotrze do nauczycieli czy dyrektorki, to zarobi krocie. Dzieci w wieku szkoły podstawowej jest jakieś 2,2 miliona, w gimnazjum ponad 1 milion, w ponadgimnazjalnych 1,2 milona, przedszkolaków 1,6 miliona gdzieś. 6 milionów ubezpieczeń do zgarnięcia, jeśli kosztują np. 100 zł to mamy ponad pół miliarda, a jeśli nieco więcej to łatwo dobijemy do 2 miliardów.

    Jeśli teraz polskim rodzinom ubezpieczyciele przy aktywnej współopracy szkoły wciskają niewiele warte ubezpieczenia za 2 miliardy złotych... to już sprawa robi się gruba.

  • wanderluster napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 13:30:05:

    Klasyczna opcja NWW (za nic) to ok. 35 zł.
    Ile kosztuje sensowna polisa?

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 14:12:02:

    @wanderluster
    A co to znaczy sensowna? Niezależnie od tego czy w szkole jest proponowane ubezpieczenie czy nie - każdy rodzic musi sobie odpowiedzieć czy i w jakim zakresie jego dziecko (a właściwie rodzic) potrzebuje ochrony ubezpieczeniowej - każda sytuacja będzie indywidualna. To trochę jak z ubezpieczeniami na życie. Np. Czy uzyskane odszkodowanie/świadczenie zostanie przeznaczone na prywatnego lekarza/nowocześniejszą ortezę czy po prostu zasili budżet domowy niwelując utratę
    części zarobków spowodowaną L4.
    Inną sprawą jest to, czy rodzic da się "strzyc" - czyli płacić (nieważne ile) za iluzję/kant/bezsens - czy nie płacić. 12 lat edukacji po 50zł za ubezpieczenie daje 600zł na jedno dziecko (bez liczenia procentów). Jeśli nie ma z tego realnych korzyści - to po co płacić?

  • 2random napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 14:17:14:

    Zobacz sobie polisy do kart Euro26 i ISIC. Za ok 60- 70 zł masz rok lub półtora roku NNW ale dodatkowo zniżki, które mogą się zwrócić, ubezpieczenie również na zagranicznych wycieczkach (wówczas nie płacisz już w szkole w razie wyjazdu, gdy inni muszą), również koszty leczenia, a tych istotnych dodatków brak w "szkolnych" polisach. Takie ubezpieczenia są również w innych organizacjach, np. Karty Planeta Młodych, Twoja Karta Podróże. Jest wiele odmian, można dobrać wersję dla siebie. O szkolnych polisach zapomniałem lata temu, moje dzieci maja i zniżki (często duże) i ubezpieczenie, a jednocześnie część działa jako legitymacja międzynarodowa.

  • m.averick napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 15:03:21:

    Tak pod wpływem tego artykułu zapytałem zaprzyjaźnione towarzystwo ubezpieczeniowe o polisę NNW dla przedszkolaka na 1 rok (działa 365 dni, a nie tylko w czasie dni szkolnych) z sumą ubezpieczenia 50 tys, z tzw progresją 500% (czyli w przypadku śmierci wypłata 250 tys), bez bezsensownych wykluczeń i wiecie jaką ofertę otrzymałem?
    174 zł/rok (czyli 14,50 miesięcznie). Nie wiem czy to drogo czy tanio bo to pierwsze moje doświadczenie w tej dziedzinie, ale napiszcie ile płacicie za "śmieciowe" ubezpieczenia dla porównania

  • ganbaja napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 17:03:53:

    W szkołach najczęściej składka waha się do 50 do 70 zł, a suma ubezpieczenia od 8 tys do 12 tys. Mało atrakcyjna oferta. Nie korzystam z założenia z czegoś co jest mi podstępnie wciskane.
    Moje dzieci posiadają karty euro26 (kwota 50 zł rok) i jest to świadomy wybór, ponieważ obok ubezpieczenia karta ta posiada zniżki oraz działa na terenie całej UE.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 19:19:56:

    Myślę że tak jak pisze amica.veritas, to szkoła odpowiada za bezpieczeństwo mojego dziecka, wiec to ona się powinna ubezpieczyć od tej odpowiedzialnosci, jeśli ja do tej odpowiedzialności pociągnę. Trochę per analogiam do "ubezpieczenia niskiego wkładu" - to bank ponosi ryzyko, nie ratobiorca!

    Dokupowanie ubezpieczenia ma sens jedynie wtedy, gdy obejmuje 365 dni, w tym wakacje i czas pozaszkolny. Czyli kroimy ubezpieczenie indywidualne, jak choćby EUR26, czy takie jak pisał m.averick.

    Ale w szkole u znajomych, w I klasie na spotkanie z rodzicami przyszedł Pan Od Ubezpieczeń i wszystko ładnie klarował podobno. Nie wiem ilu było dociekliwców-upierdliwców pokroju czytelników Samcika, ale fakt, że się pofatygował, nawet broszurkę miał, i to w takiej Łodzi.

    [a href="sciemniacz.blog.pl] A lato było piękne tego roku, czyli pier*olnik wrześniowy[/a] - kontrowersyjnie o Kampanii Wrześniowej

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/01 22:53:02:

    Ubezpieczenie przedszkolaka. Suma ubezpieczenia 65 tys zł. Skladka roczna 75 zł. Ochrona 365 dni w roku. 650 zł za 1% uszczerbku na zdrowiu. Kupione samodzielnie na bezpieczny.pl .

  • wanderluster napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/07 12:28:18:

    Karta Euro26 nie wygląda poważnie dla kogoś, komu zależy na NNW.
    Jak piszą na stronie:
    20.000 zł ubezpieczenia NNW (Polska) (za 50 zł rocznie)
    lub
    5.000 ubezpieczenia NNW (cały świat bez USA i Kanady) (za 74 zł rocznie).

  • meypaw1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/09/12 15:47:58:

    Był na ten temat program w TVN Uwaga - o co chodzi w ubezpieczeniu szkolnym. W tym roku idzie to wszystko w kierunku internetowym , a to oznacza, że rodzic może sam wybrać jakie ubezpieczenie z jakimi warunkami chce kupić. A co najważniejsze - nie musi - bo to jest dobrowolne. Wieć jeśli szkoła mówi rodzicom, że "musi" to nieprawda. Do posta dodaję trochę marketingu, gdzie można wybrać opcję dla siebie tzn. dla swojego dziecka on-line: Bezpieczny.pl/promocja

  • marysah napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/01 14:37:32:

    Polisa od zawsze to był temat dość gorący dlatego, że warunki ubezpieczeń są jedną wielką bzdurą a do tego nie są jasne a 10k zł to jest pryszcz. Jak wybrać najlepszego nauczyciela to tak samo jak polisa :D jedno drugiemu nie jest równe www.aszkolenia.pl/855/wybor-korepetytora-do-matematyki-poradnik-jak-wybrac-najlepszego.html

  • malgorzata.czech12345 napisał(a) komentarz datowany na 2016/10/02 20:11:37:

    Witam wszystkich!
    Skorzystałam z propozycji mego opiekuna ubezpieczeniowego i nie żałuję. W razie potrzeby, możecie skorzystać z rabatu 10%: bezpieczny.pl/przedszkole/50527
    To nie jest reklama, chcę tylko podzielić się dobrym rozwiązaniem. ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny