Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 19 października 2015

Dobrodziejstwo (inwentarza), czyli od dziś spadek przestaje być rosyjską ruletką

Od dziś bezpieczniej będzie odziedziczyć spadek. O północy weszły bowiem w życie przepisy, które zmniejszają odpowiedzialność spadkobierców za długi przejmowane wraz z dziedziczonym majątkiem. Do tej pory było tak, że "domyślnie" spadkobierca brał po zmarłym członku rodziny długi bez żadnego limitu (chyba, że był dzieckiem, ale i tu zdarzały się nieporozumienia). Jeśli więc babcia zapisałaby mi dom wart 400.000 zł, obciążony kredytem we frankach wartym 800.000 zł, to bank mógł nie tylko zabrać mi ten dom po babci, ale i zająć moją pensję i zwindykować mój majątek, dorobek całego życia. Jedynym ratunkiem było złożenie w sądzie zastrzeżenia, że chcę przejąć majątek jedynie z dobrodziejstwem inwentarza, tzn. w taki sposób, żeby dług nie "przelał się" na mój majątek. Ale czas na złożenie takiego zastrzeżenia był ograniczony (sześć miesięcy od momentu, gdy dowiedziałem się o spadku). A czasem, przejmując spadek, niełatwo się dowiedzieć czy wiążą się z nim jakieś długi. Jeśli zmarły nie trzymał w papierach porządku, to... szukaj wiatru w polu. Trzeba czekać, aż odezwą się wierzyciele i przedstawią dokumenty, z których wynika ile kasy trzeba im oddać. A jak zgłoszą się po upływie terminu na złożenie w sądzie oświadczenia? Kaplica.

Czytaj: Zostawił po sobie 52.000 zł długów, ponoć ubezpieczonych. Jak się dobrać do polis?

A jak jest od dziś? Domyślnym sposobem dziedziczenia majątku staje się właśnie dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Nie trzeba więc żyć w strachu jakież to pułapki kryje przejmowany spadek i czy przypadkiem prewencyjnie nie pójść do sądu i nie złożyć zastrzeżenia. Nie trzeba też biegać z rozwianym włosem (i zaświadczeniem z sądu o przejęciu spadku) po rejestrach dłużników, by sprawdzić kartotekę zmarłego i ewentualnie próbować odkręcić przejęcie spadku, powołując się na "działanie pod wpływem błędu". Najgorsze, co się może zdarzyć, to sytuacja, w której cały przejmowany w spadku majątek przejdzie na własność wierzycieli. Nie będą oni mogli jednak dobrać się do twojego prywatnego majątku, żeby uszczknąć z niego coś na pokrycie długów (gdyby nie wystarczył majątek pozostawiony przez zmarłego). Zmiana nigdy niewielka, ale jednak fundamentalna: interes wierzyciela przestaje być ważniejszy, niż interes spadkobiercy, który przecież nie ma żadnego wpływu na to w jakim stanie przejmuje dług.

Oddłużanie przez zadłużanie: Tak banki konsolidują nasze kredyty. Fuj!

Konieczność składania specjalnego oświadczenia w sądzie, żeby zabezpieczyć się przed przejęciem nieograniczonych długów, to była regularna szykana. I dobrze, że wreszcie z niej zrezygnowaliśmy. Rocznie sądy orzekają o losie 160.000 spadków, więc owa szykana dotyczyła dość dużej grupy Polaków. Potencjalnym skutkiem ubocznym nowych zasad przejmowania spadków może być mniejsza ochota do pożyczania pieniędzy przez banki i firmy pożyczkowe osobom w podeszłym wieku. Ryzyko śmierci klienta przed spłatą zobowiązania jest niemałe, a w nowym stanie prawnym nie ma żadnej gwarancji, że uda się ściągnąć wszystkie pieniądze od wierzycieli. Od zawsze mogli odrzucić spadek (ale kto się na to zdecyduje "w ciemno"?), a teraz też mają gwarancję, że długi spadkodawcy nie "przeleją się" na ich własny majątek. Do tej pory emeryci byli ulubionym celem firm pożyczkowych - ze względu na stałe, pewne jak w banku i łatwe do zajęcia przez komornika dochody, ale i ze względu na stosunkowo dużą szansę odzyskania długu od spadkobierców.

Więcej opowieści o spadkach przeczytaj w "Blogu o prawie"

Jeszcze jedno: jeśli przejmujemy spadek z długami, to do tej pory musieliśmy opłacić (jakieś 300-400 zł za godzinę pracy) komornika, który sporządziłby tzw. spis inwentarza, czyli całego majątku, który odziedziczyliśmy. Teraz taką listę możemy sobie zrobić sami (według specjalnego wzoru opracowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości). Jeśli do naszych drzwi zapuka jakiś bank, firma pożyczkowa albo telekom, zapowiadając windykację jakiegoś długu po zmarłej osobie, to zamiast zamawiać komornika przekazujemy takiemu wierzycielowi "spis spadku" własnej roboty. To tańsze i szybsze. Jedyny haczyk, który wciąż czyha na spadkobierców przejmujących spadek z długami, to fakt, że wierzyciel może chcieć przejąć np. naszą lokatę bankową, a odziedziczoną przez nas nieruchomość nam zostawić. Stąd też - nawet mimo korzystnych zmian - nadal czasem może się opłacić odrzucenie spadku, o ile wiadomo, że jest w nim sporo długów. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 19 października 2015 16:47

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • oldakowski2013 napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/19 17:40:30:

    Wszyscy, którzy tutaj piszą zachwycają się nowym prawem, a tu jak widać są jednak haczyki, w które możemy wpaść. Dobrze by było o nich napisać więcej i szerzej. Pozdrawiam.

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/19 21:29:10:

    "... Nie będą oni mogli jednak dobrać się do twojego prywatnego majątku, żeby uszczknąć z niego coś na pokrycie długów (gdyby nie wystarczył majątek pozostawiony przez zmarłego). ..."
    Na pewno tak jest? Czy może redaktor Samcik znowu czegoś nie doczytał? Faktycznie dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza jest bezpieczniejsze, ale nie jest bezpieczne niestety. Nigdzie w naszym prawie nie jest zapisane, że wierzyciel musi windykować swój dług tylko z majątku dziedziczonego. Ten zapis oznacza tylko, że teoretycznie może dochodzić zwrotu długu tylko do wysokości dziedziczonego majątku, ale równie dobrze może zacząć windykację od "prywatnego" majątku spadkobiercy. Ktoś już na tym blogu wspominał o tym w komentarzach, ale autor jak widać pozostaje na takie argumenty zupełnie głuchy.

  • wolf2000 napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/19 21:53:37:

    Aby nie być gołosłownym mały cytat:
    samcik.blox.pl/2014/01/Mocne-9-latek-scigany-za-dlugi-dziadka-Radze-jak.html

    "
    vexo 2014/01/26 14:17:52

    Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza także nie rozwiązuje wszystkich problemów, wbrew temu co tutaj niektórzy piszą. Powodem tego jest odpowiedzialność za odziedziczone długi całym swoim majątkiem, a nie tylko oddziedziczoną częścią. Czyli jeśli odziedziczymy wartościową, ale trudno sprzedawalną rzecz, to nawet jeśli sprzedamy ją ze stratą to i tak będziemy musieli oddać tyle, na ile była wyceniona z własnych pieniędzy. Co więcej wierzyciel może w między czasie doprowadzić do zlicytowania naszego majątku, nie czekając aż uda nam się spieniężyć spadek. Dodatkowym kłopotem może być zawyżona wycena.

    Innymi słowy "dobrodziejstwo inwentarza" nie zabezpiecza nas w każdej sytuacji, choć jest i tak znacznie bezpieczniejszą formą dziedziczenia niż przyjęcie spadku wprost. Powinno być domyślą opcją zawsze (chyba, że ktoś złoży wniosek o przejęcie wprost będąc pewnym sytuacji spadkodawcy), ale niestety prawo u nas rzadko chroni słabszych (w tym przypadku preferuje banki i inne firmy pożyczkowe, a naraża na niebezpieczeństwo zwykłych ludzi)."

    Potem nastąpiła riposta autora bloga:

    " maciek.samcik 2014/01/26 19:34:46

    Szanowni, bardzo dziękuję za obfitą, merytoryczną dyskusję. Odnosząc się do Waszych argumentów chcę powiedzieć, że:
    1. Odpieprzcie się od dziennikarzy. To nie oni spowodowali, że chłopak poszedł się pożalić, tylko windykator, który zaczął się szwendać po okolicy. Nawet jeśli szwendał się bezpodstawnie, to sytuacja, w której 9-latek dowiaduje się o dziedziczeniu w taki sposób nie jest normalna.
    2. Sąd powinien, zanim ślepo zastosuje przepis, poinformować rodziców dziecka, że jest taka i taka sytuacja oraz takie i takie jej potencjalne rozwiązanie. Więc nie zwalajcie mi tu winy na to, że ludzie są głupi, bo nie wiedzę nic o dziedziczeniu. Nie muszą. Sędzia wiedział i mógł powiedzieć.
    3. Dziecko może dziedziczyć tylko z dobrodziejstwem inwentarza, o czym jest w moim tekście. Ale jest też o tym, że jeśli nie został sporządzony inwentarz, to komornik z windykatorem pod pachą mogą przyjść i zabrać co bądź. To jest, Waszym zdaniem, normalne? Że co, media histeryzują, dziennikarze szukają krwi, sensacyjne tytuły, a przecież wszyściutko jest w porządeczku?
    Pozdrawiam! "

    Nic tylko pogratulować polotu i słownictwa w kolejnym wpisie.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/20 09:55:29:

    Wiem, że nic nie wiem. Po przeczytaniu tego wpisu wcale mi się nie rozjaśniło. Przez cały wpis przewija się "że długi spadkodawcy nie "przeleją się" na ich własny majątek" a pod koniec wpisu "że wierzyciel może chcieć przejąć np. naszą lokatę bankową, a odziedziczoną przez nas nieruchomość nam zostawić."

    No to jak jest ? czy długi w spadku "przelewają się" teraz na majątek prywatny czy nie ?

  • hansvonb napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/20 10:35:22:

    Obawiam się, że to tylko pobożne życzenia.

    Kluczem przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza jest wycena dziedziczonego majątku. I jeśli jaśnie pan komornik wyceni ów majątek "z kosmosu" np. hektar działki na końcu świata po cenie m2 w centrum lokalnego miasteczka to życzę powodzenia w procedowaniu oprotestowania wyceny, sporządzania kontrwyceny itp.
    A limit odpowiedzialności (cały własnym majątkiem!) będzie w dalszym ciągu hmmm ... absurdalny?

    Cytując JE Czernomyrdina "chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze"...

  • tomaszniewierny napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/20 15:13:21:

    Komornik pójdzie na łatwiznę i wyceni nieruchomość po jakieś fikcyjnej cenie.
    Niech to będzie jakaś chatka na głębokiej wsi na ścianie wschodniej, na którą kupca można szukać 10 lat nawet zaniżając kilkakrotnie cenę.
    Potem się okaże że babcia była winna jakieś firmie chwilówkowej jakąś kwotę, od której ci naliczyli parę tysięcy procent.
    Komornik nie będzie się bawił w sprzedawanie chatki na zadupiu, tylko zgarnie z konta spadkobiercy stosowną kwotę, po czym zlicytuje jego mieszkanko.
    A ten może próbować sprzedawać tą chatkę, lub się do niej przeprowadzić.

    Dlaczego ustawodawca nie przewidział że to co konkretnie było spadkiem ma być masą upadłościową i nic więcej, a nie "równowartość"?
    A jeśli spadkobierca to spieniężył, to właśnie transakcja sprzedaży będzie miarodajnym miernikiem wartości a nie fikcyjna wycena.

    Nadal sitwa komorniczo-windykacyjna jest górą nad szarym Kowalskim.
    A lichwiarskie firmy "chwilówkowe" nadal nie mają motywacji by udzielać racjonalnie pożyczek.

    Powinni być tez ograniczeni dalsi zstępni, oraz przedłużony okres na odrzucenie spadku. Jak ktoś odziedziczy coś niechcący po 20 lat nie widzianym wujku, to w życiu nie dojdzie czy ten nie nabrał kredytów czy pożyczek.

  • magnez3 napisał(a) komentarz datowany na 2015/10/20 20:32:04:

    dla zainteresowanych www.bankina6.oferty-kredytowe.pl/

  • olderbetter45 napisał(a) komentarz datowany na 2016/10/05 13:52:14:

    Jest "tylko" jeden problem, za to duży... Sądy nie wpisują na klauzulach wykonalności ograniczenia czyli że spadkobierca przyjął spadek jedynie z dobrodziejstwem inwentarza: pamietnikwindykatora.pl/2016/10/05/gdy-brak-w-klauzuli-wykonalnosci-zastrzezenia-o-przyjeciu-spadku-z-dobrodziejstwem-inwentarza/

  • o.krysia70 napisał(a) komentarz datowany na 2019/01/09 21:34:24:

    Ja dalej nic z tego nie wiem... w takich przypadkach trzeba korzystać po prostu z porad prawnych i nie ma tu zbyt wiele do zastanawiania się, bo żaden poradnik nie pomoże nam tak jak prawnik. oczywiście zaufany

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny