Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 05 listopada 2015

Ciekawy pomysł prawników: udowodnią, że kredyt w promocji to zakazana sprzedaż wiązana?

Szykuje się kolejny głośny spór sądowy klientów z bankiem. Co najmniej kilkudziesięciu klientów DNB, którzy na początku tego roku dali się złapać w sidła podwyżki marży kredytowej, zamierza wytoczyć bankowi indywidualne procesy. Zapowiadają, że będą się domagali cofnięcia podwyżek rat kredytów hipotecznych, gdyż - ich zdaniem - bank złamał przy tym prawo, nie mówiąc już o zasadach etycznych. Seryjnie wytaczanym przez "nabitych w DNB" pozwom ma towarzyszyć głośna akcja "propagandowa", uderzająca w wizerunek banku. Pierwsze próby "nabici" podejmowali już zresztą kilka miesięcy temu, sprowokowani przez pewnego Norwega :-). Kontrowersyjne praktyki banku DNB opisywałem w lutym. W szczycie boomu kredytów walutowych klienci dali się namówić na promocję, polegającą na tym, że otrzymywali niższą marżę kredytu (np. 1,5%) w zamian za to, że przez pięć lat będą przelewali do banku co najmniej 5000 zł miesięcznie i wezmą kartę kredytową, której będą aktywnie używali. Bank miał w ofercie także kredyty bez promocji, ale dużo droższe - nawet 3% marży - a więc w cenie niemal zaporowej.

Dziś w blogu również: Ten wyrok zwiastuje kolejny skok na naszą kasę. Znam scenariusz tego skoku. Przeczytajcie co Was czeka..

Klienci masowo wybierali kredyty w promocji, podpisując cyrograf na pięć lat. Bank przez długie miesiące nie pamiętał o tym, by weryfikować wypełnianie przez klientów warunków. Przypomniał sobie o tym dopiero w tym roku. I weryfikował dokumentację bardzo skrupulatnie. Czasem wystarczyło, że jeden przelew przyszedł za późno, klient raz wpłacił na konto o 100 zł za mało lub jakaś transakcja kartowa rozliczyła się o dwa dni później, niż powinna, by bank podwyższył marżę kredytową o 0,5-2% (w zależności od zapisów w umowie) i to aż do końca trwania kredytu. Klienci skarżyli się, że bank przerzuca na nich ciężar udowadniania, że nie popełnili błędu (przekopywanie się przez wyciągi z karty lub konta sprzed kilku lat bywało skazane na niepowodzenie). Zdziwiła mnie ta "polityka hakowa": karanie symbolicznego błędu popełnionego np. 30 miesięcy temu wielotysięczną karą wydaje się być przesadą. Gdy poprosiłem o wyjaśnienia i o zmianę podejścia do klientów, bank zaczął w niektórych przypadkach uwzględniać reklamacje klientów (dotyczyło to 20% z kilku tysięcy reklamacji). Ale generalnie z egzekwowania zasad promocji się nie wycofał.

DNB od kilku lat nie prowadzi w Polsce działalności detalicznej. Większość klientów, razem z kontami, kartami, lokatami i innymi produktami, "sprzedał" do Getin Banku, ale tych hipotecznych Getin nie wziął. DNB skasował sieć placówek (dziś klienci mają do dyspozycji tylko jedną, w Warszawie), ale - za przyzwoleniem KNF i UOKiK - hipotecznym klientom utrzymał restrykcyjne warunki związane z promocyjną marżą (choć standard obsługi kont i kart siłą rzeczy drastycznie spadł). Walka klientów z DNB jest bezpardonowa. Skoro bank żądał wykonania przez klientów jednej transakcji kartowej miesięcznie, to ci masowo płacili "kredytówką" DNB najmniejsze możliwe rachunki, np. na 2 zł. Tym sposobem wypełniali zobowiązanie, ale bank i tak nie zarabia na ich kartach. Klienci, w liczbie ponad 130 zgłosili się do warszawskiej kancelarii HMK i wspólnie chcieli podziałać w kierunku zawarcia jakiejś ugody. Poszło słabo. Dziś, jak mówią przedstawiciele grupy, w grę wchodzi już tylko sąd. W grupie założonej przez klientów na Facebooku jest już ponad 850 osób.

Prawnicy wspierający klientów chcą udowodnić, iż konstrukcja promocji była niewłaściwa. Niektóre z tych argumentów, gdyby sąd je uznał, mogłyby stworzyć precedens umożliwiający domaganie się zwrotu kosztów przez wielu uczestników bankowych (i nie tylko) niby-promocji. Chodzi o zakazaną przez prawo unijne - a konkretnie przez dyrektywę 2014/17, w art. 12 - sprzedaż wiązaną. Bank miał ofertę standardową, ale klient nie miał realnej możliwości z niej skorzystać. Klient chcąc kupić kredyt de facto został zmuszony do zakupu innych produktów. A oferta promocyjna była tak naprawdę standardową. Z unijnego prawa wynika tymczasem, że w tej części umowy, która definiuje główne świadczenia stron, nie powinno być dodatkowych obowiązkowych produktów. Taka sprzedaż wiązana - czyli tworzenie "obowiązkowych" pakietów i oferowanie klientom fikcyjnej możliwości wyboru - jest zakazana. Można natomiast łączyć dwa produkty występujące w ofercie oddzielnie - a więc kredyt może być z ubezpieczeniem lub bez.

Drugim ciekawym zarzutem jest podważanie obowiązku ponoszenia przez klientów wysokich kar nie wynikających z niespełnienia tzw. świadczenia głównego (w tym wypadku - spłaty rat). Według prawników nie można karać klienta podwyżką głównego świadczenia, gdy ten wykonuje sumiennie główną część swojego zobowiązania, bo takie postępowanie byłoby sprzeczne z naturą tego zobowiązania. -Świadczenie główne jest wypełnione: wzrost marży wynika z niespełnienia warunku dotyczącego dodatkowego produktu. W grze znajdą się też argumenty o niewspółmierność przewinienia do kary (bo to sprzeczne z dobrymi obyczajami) oraz o naruszeniu obowiązków informacyjnych (pracownicy mieli informować klientów, że bank nie będzie wyciągał konsekwencji z ewentualnego niezbyt ścisłego wywiązywania się klientów z obowiązków i są na to dowody w postaci wysłanych przez pracowników banku e-maili). Oj, szykuje się gorący spór o dość niepewnym wyniku, bo przecież - jak zresztą tłumaczy bank - klienci podpisali umowę na takich warunkach, osiągnęli z tego powodu wymierne korzyści w zamian za ryzyko poniesienia straty, gdyby z warunków promocji się nie wywiązali. No risk, no fun.  Jaki wyrok obstawiacie? A może jednak cicha ugoda?

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 05 listopada 2015 08:51

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 09:01:36:

    Nie chce mi się wgryzać w szczegóły konstrukcji DB, ale tak na pierwszy rzut oka to szansę widzę tylko w:
    Bank miał ofertę standardową, ale klient nie miał realnej możliwości z niej skorzystać.

    Jeśli potrafią to udowodnić...
    ...ale obawiam się, że skończy się na "wciskano mi kredyt frankowy, a ja na pewno chciałem złotowy dwa razy droższy / na który nie miałem zdolności".

    "Podwyżka głównego świadczenia" będzie miała rację bytu, jeśli udowodnią, że po podwyżce świadczenie jest wyższe niż w pakiecie standardowym (a nie promocyjnym).

    Popatrzę sobie...

  • arczi983 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 09:20:13:

    Banki i tak znajdą sposób na obejście tego. Nie po to zatrudniają armię prawników. Rząd załata jedną lukę, oni znajdą drugą.

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 09:33:37:

    Sprawa jest szersza i nie dotyczy tylko banku DNB.
    Czy dzisiaj da się wziąć kredyt hipoteczny bez obowiązkowego konta, ubezpieczenia, karty kredytowej, programów oszczędnościowych itp?
    Chyba nie.
    Bank zawsze dorzuca jakiś produkt mamiąc klienta rzekomo niższą marżą, którą ostatecznie odbija sobie na kliencie.
    Ja wolę czyste rozwiązanie - kredyt hipoteczny spłacany na rachunek techniczny bez dodatkowych produktów i usług bankowych. Niech ten kredyt będzie miał wyższą marżę, żeby bank wyszedł na swoje. To lepsze rozwiązanie niż zmuszanie klienta do zakupu dodatkowych produktów czy nakładanie na niego idiotycznych obowiązków typu przelewania wynagrodzenia, płacenia kartą debetowa/kredytową itp.
    Czysty kredyt - bez udziwnień.
    Da się?

  • mhr napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 09:58:54:

    Oczywiście, ze czysty kredyt jest lepszy, ale... skoro już wzięli sprzedaż wiązaną, to niech nie płaczą

  • pajacyk_123 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 10:51:52:

    Proszę o wyjaśnienie, bo może nie rozumiem zasady działania prawa europejskiego - czy skoro dyrektywa jest z 2014 r. to przypadkiem nie działa zasada lex retro non agit ?

  • willapl napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 11:43:10:

    Czysty kredyt zawsze jest lepszy. Klient wie co spłaca. W przypadku sprzedaży wiązanej np. z darmowym kontem wystarczy zmienić tabelę opłat i konto nagle staje się płatne.

  • klientbankow napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 13:39:51:

    Prawnicy zarobią kasę na prowadzeniu sprawy, a klienci za to zapłacą. Jeśli ktoś ma na tej sprawie zarobić to tylko prawnicy :)

  • rakowek12 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/05 20:00:59:

    Analiza S&P500, DAX i WIG20:

    myalterfinance.blogspot.com/2015/11/analiza-indeksow-s-dax-wig20.html

  • magnez3 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/06 18:53:56:

    mogę polecić z własnego doświadczenia , sam korzystałem www.bankina6.oferty-kredytowe.pl/kredytygotowkowe/porownanie-ofert/

  • magnez3 napisał(a) komentarz datowany na 2015/11/06 18:56:01:

    mogę polecić z własnego doświadczenia , sam korzystałem www.bankina6.oferty-kredytowe.pl/kredytygotowkowe/porownanie-ofert/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line