Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 29 grudnia 2015

Oferowali fundusz, który okazał się totalną porażką. Teraz zapłacą klientom odszkodowanie?

Firmy ubezpieczeniowe, które w ubiegłych latach oferowały - a niektóre nadal oferują - inwestycje opakowane w polisy na życie, nie mają dziś łatwo. Większość z tego typu polis zawiera uznane przez sąd za nielegalne zapisy o opłatach likwidacyjnych (dziesięcio-, piętnastoletnie "kajdanki" dla klientów były, niestety, istotą tego modelu biznesowego) i ubezpieczyciele muszą się liczyć z wielomilionowymi roszczeniami klientów. Jeśli na polisie nie widać żadnych zysków, to jest wielce prawdopodobne, że klient zwieje gdzie pieprz rośnie, a firma nie zdąży zarobić (żeby ograniczyć straty, ubezpieczyciele podpisują ugody pozasądowe z UOKiK-iem). To jednak nie jest największe nieszczęście, jakie może spotkać firmy ubezpieczeniowe. Większym problemem mogą być roszczenia obejmujące nie tylko opłaty likwidacyjne, lecz również straty wynikające z niskiej jakości zarządzania pieniędzmi klientów.

Na pierwszy rzut oka tego typu roszczenia wydają się być niezbyt rozsądne. Wiadomo, że tam, gdzie zarządza się funduszami inwestycyjnymi (a w środku polis inwestycyjnych są przeważnie najzwyklejsze w świecie fundusze) zawsze jest ryzyko strat. Jeśli klient wpłaca pieniądze do takiej polisy - czy to jednorazowo, czy to systematycznie - to może mieć do ubezpieczyciela pretensje o wysokie opłaty i prowizje oraz o opłaty likwidacyjne, ale o tym, że fundusze nie przynoszą zysku? To wygląda na irracjonalne. Jednak jest grupa klientów, która występuje właśnie do sądu, by odzyskać pieniądze stracone w wyniku nie trafionych inwestycji. Rzecz dotyczy niechlubnego funduszu Idea Premium, który przez lata był gwiazdą wśród funduszy lokujących w obligacje - przynosił nawet dwa razy większy zarobek, niż inne fundusze tego typu. Do czasu: w 2012 r. okazało się, że firma "umoczyła" w obligacje kilku niewypłacalnych firm, a potem - że nie jest w stanie obsłużyć wszystkich złożonych przez klientów zleceń wypłat. We wrześniu 2012 r., za zgodą Komisji Nadzoru Finansowego, fundusz zawiesił wypłaty, a potem został zlikwidowany, oddając klientom jakieś bardzo nędzne resztki zainwestowanych pieniędzy.

Kłopot w tym, że ogromną część pieniędzy, ulokowanych w funduszu Inde Premium, stanowiła kasa klientów firmy ubezpieczeniowej Aegon (trzymali w funduszu Idea Premium ponad 300 mln zł). Znacznymi inwestorami funduszu byli również inni ubezpieczyciele - Axa, Skandia, Nordea - którzy jednak w większości wycofali się ze współpracy z Idea TFI. Aegon tego nie zrobił i niemal do samego końca lokował pieniądze klientów w funduszu Idea Premium. Ci mają za złe i - jak dowiaduję się od jednego z prawników prowadzących ich interesy - właśnie składają do sądu pozwy przeciwko Aegonowi. Pozwy opiewają podobno na siedmiocyfrową kwotę, ale podobno to tylko początek, bo wkurzonych klientów Aegona są krocie. Jaka jest "linia ataku"? Główne argumenty są dwa: po pierwsze Aegon w materiałach informacyjnych reklamował fundusz Idea Premium jako dość bezpieczny, więc, zdaniem klientów, powinien wziąć za to odpowiedzialność

Drugi argument jest mocniejszy - prawnicy występujący przeciwko Aegonowi dowodzą, że skoro mamy do czynienia z polisą ubezpieczeniową - a nie samodzielna inwestycja w fundusze - to firma ją oferująca powinna być gwarantem powierzonych jej środków. Owszem, Aegon pozostawił decyzji klientów w jaki sposób mają być lokowane te pieniądze, ale - zdaniem zbuntowanych klientów - nie zmienia to faktu, że mówimy o produkcie finansowym o nazwie "polisa ubezpieczeniowa", to Aegon (jako ubezpieczyciel) przejął odpowiedzialność za pieniądze zainwestowane przez klientów. Jest i trzeci argument: Aegon przez pewien czas przyjmował od klientów wnioski o wykup, ale pieniędzy nie wypłacał, bo nie był w stanie odzyskać pieniędzy od Idea TFI. "Klient nic nie kupił w TFI, kupił fundusz UFK w Aegon, więc to ta firma ubezpieczeniowa powinna odpowiadać za straty klientów" - nie mają wątpliwości prawnicy reprezentujący zbuntowanych klientów Aegonu.

To może być precedensowa sprawa. Gdyby pozew klientów Aegonu został uznany przez sąd za słuszny, zostałaby otwarta puszka Pandory. Bo przecież wielu ubezpieczycieli rekomendowało klientom zakup różnych funduszy inwestycyjnych, które - najogólniej mówiąc - nie okazały się gwiazdami. Jeśli przyjmiemy założenie, że odpowiedzialność za lokaty pieniędzy w ramach polis inwestycyjnych ponoszą firmy ubezpieczeniowe, to jednocześnie należałoby przyjąć założenie, iż to firma, a nie klient, ponosi ryzyko z tytułu nie trafionego zainwestowania tych pieniędzy. Sprawa nie jest jednak przesądzona - w wielu przypadkach klienci samodzielnie decydowali o alokacji aktywów. Owszem, taki klient wybierał fundusze w ramach palety funduszy będących w ofercie w ramach danej polisy, ale jednak to on decydował o wyborze konkretnego rozwiązania, nie ubezpieczyciel. I zapewne klienci mają w umowach klauzulę o tym, że ten wybór podejmują na własną odpowiedzialność (inna sprawa, że tę klauzulę można próbować obalić). Nieco inna jest sytuacja klientów tzw. portfeli modelowych. Oni rzeczywiście zaufali firmie ubezpieczeniowej, że ulokuje pieniądze w odpowiedni sposób. Jeśli bezpieczny portfel modelowy okazał się niebezpiecznym (np. z powodu obecności w nim funduszy takich jak Idea Premium), to być może ubezpieczyciel powinien ponosić za to część odpowiedzialności? Bardzo jestem ciekaw jak zakończy się ta sprawa i oczywiście jak tylko czegoś się dowiem, dam Wam znać.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 29 grudnia 2015 09:12

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 09:46:32:

    już Maćku informuję jak sprawa będzie wyglądała. Przez 2 lata będzie się sąd zastanawiał, czy w ogóle może dojść do rozprawy. Potem jak już dojdzie (o ile dojdzie) do skutku rozprawa to pierwsza rozprawa będzie po kolejnych dwóch latach. Potem będą jakieś szachy machy prawne aby sprawę przeciągać w nieskończoność. Potem zostanie wydany wyrok taki, aby nic z niego nie wynikało i to pójdzie do apelacji. Tam sytuacja się powtórzy i może nawet niektórzy pójdą do SN.

    W tym czasie koszt prawników będzie wrzucany w koszty działalności firmy, klienci będą płacić z pensji netto plus podatki. Nawet niektóre firmy będą wyrażać zatroskanie tym, że klienci wyrzucają pieniądze w błoto, czyli na prawników.

    a tak naprawdę to prezesi i firmy prawnicze będą pękać ze śmiechu i zajadać się ośmiorniczkami, kawiorem i popijać to szampanem. Wiadomo, że nawet jak firma bezczelnie oszukuje to nie można jej pozwolić upaść, co najwyżej trzeba powołać biegłego aby ocenił jaki zarobek jest uczciwy.

    czy przesadziłem?

  • mywebsite napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 12:37:01:

    Zgadzam się z przedmówcą

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 13:38:21:

    albo to jest spisek albo bankowcy zrezygnowali z usług swojego najwierniejszego pisarza?
    panie Samcik podatek bankowy uchwalają, depozyty zagrożone a pan o polisolokatach?

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 15:01:57:

    W mediach masowego przekazu pojawia się coraz mniej wartościowych informacji. Na szczęście jest miejsce, w którym można przeczytać o tym, o czym najczęściej przemilczy mainstream. W celu darmowego uzupełnienia swojej wiedzy polecam zajrzeć jeszcze tutaj: independenttrader.pl/independent-trader-news-tydzien-47.html

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 16:13:20:

    W mediach masowego przekazu pojawia się coraz mniej wartościowych informacji. Na szczęście jest miejsce, w którym można przeczytać o tym, o czym najczęściej przemilczy mainstream. W celu darmowego uzupełnienia swojej wiedzy polecam zajrzeć jeszcze tutaj: independenttrader.pl/independent-trader-news-tydzien-47.html

  • f-trust napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 18:48:47:

    zasada nr 1. Sprawdź u kogo kupujesz. Jak jest wynagradzany, interes swój czy klienta stawia na pierwszym miejscu, jakie ma kompetencje do tego, żeby wskazywać konkretne fundusze.
    www.f-trust.pl/uslugi-inwestycyjne/5-zlotych-zasad-inwestowania-w-fundusze

  • juana-la-loca napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 09:36:04:

    @lkuziem

    " już Maćku informuję jak sprawa będzie wyglądała [...]"

    Boże, już drugi raz muszę się zgodzić w całej rozciągłości. Dodam tylko, że podobnie sprawa wygląda w 99% starć na linii klient-korporacja, więc to nie jedynie banki są tymi złymi.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny