Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

niedziela, 13 grudnia 2015

Pierwszy polski bank rozszerza rzeczywistość: skanujesz obrazek, oglądasz film i...

Bankowcy nie śpią dniami i nocami, żeby nakłonić nas do częstego używania aplikacji mobilnych w smartfonach. Smartfon ma bowiem ogromną przewagę nad kartą płatniczą: jest genialnym narzędziem do marketingu i nagradzania klienta za zakupy, na których bankowi zależy i na których bank zarabia. Dzięki geolokalizacji, personalizacji, kredytom online i powiadomieniom wyświetlanym na ekranie smartfona bank może prowadzać klienta ze smartfonem i aplikacją bankową na krótkiej smyczy. Na razie sukcesy w tym prowadzaniu bankowcy mają umiarkowane. Apek używamy przede wszystkim do sprawdzania salda na koncie, a potem je zamykamy. Przelewy wygodniej wykonuje się z komputera (no, może z wyjątkiem płatności za rachunki poprzez skanowanie kodu paskowego lub fotografowanie QR kodu), a do płacenia za zakupy większość smartfonów albo nie nadaje się najlepiej.

Powód? Albo smartfony nie mają funkcji płatności zbliżeniowych (w grę wchodzi więc co najwyżej używanie aplikacji typu IKO, czy BLIK, co na pewno nie jest wygodniejsze, niż płacenie zbliżeniami), albo wymagają dużej gimnastyki (wymiana karty SIM w telefonie). Tylko ten, kto ma telefon z możliwością zbliżania, obsługiwany przez system Android, a jego bank wdrożył technologię HCE (nie wymagającą wymiany karty SIM), może łatwo płacić prawie tak, jak kartą. A i tak nie jest to takie fantastyczne, bo żeby zapłacić trzeba najpierw telefon odblokować i uruchomić aplikację bankową. Karta zbliżeniowa jest bez dwóch zdań wygodniejsza.

Nie widać więc zbyt wielu korzyści, które mogłyby skłonić nas do do częstego odpalania aplikacji bankowej. Chyba, że... mając bank w smartfonie dostanę coś więcej, niż tylko możliwość sprawdzania salda. Niespodzianki, rabaty, prezenty, bonusy, które klient może zassać wyłącznie z użyciem aplikacji. Gdyby bank w smartfonie miał w sobie finansową wartość dodaną, łatwą do skonsumowania poprzez jedno kliknięcie, to kto wie... Banki nad takimi pomysłami ostro dumają. W tym tygodniu Bank Millennium, bodaj jako pierwszy w kraju, uruchomił w swojej aplikacji bankowej na smartfony technologię tzw. rozszerzonej rzeczywistości. Polega ona na tym, że najeżdżając smartfonem na określony obrazek (czy to w gazecie, na billboardzie, czy w komputerze) uruchamiamy trójwymiarową grafikę wyświetlającą się na ekranie telefonu. Finałem grafiki jest oferta promocyjna, z której można skorzystać jednym kliknięciem.

mobilnamille

Bank Millennium jest pionierem - nie po raz pierwszy, bo w jego aplikacji mobilnej jest kilka bardzo fajnych innowacji - ale zaczyna bardzo skromnie. Augmented reality zastosował na jednym tylko, skromnym bannerku na swojej stronie internetowej. Klient, który ów banner znajdzie, uruchomi aplikację mobilną, a w niej opcję "rozszerzona rzeczywistość", zobaczy na ekranie rozpakowujący się pakunek i zaproszenie do skorzystania z wyżej oprocentowanej lokaty. Potem wystarczy już tylko kliknąć ikonę "załóż lokatę" i wypełnić krótki formularz (ile pieniędzy lokujemy i na jaki okres). Promocja jest skromna, bo tylko trzymiesięczna, a dodatkowe oprocentowanie to 0,5% (punktu procentowego). To oznacza, że za pomocą smartfona i rozszerzonej rzeczywistości można ulokować pieniądze na kwartał na 3-3,5%. Zakładam, że to pierwsze koty za płoty i docelowo technologia rozszerzonej rzeczywistości będzie stosowana z większym rozmachem.

Bank mógłby np. zastosować tę technologię do swoich billboardów, albo plakatów rozlepionych w witrynach placówek, a nawet - dlaczego by nie - do reklam telewizyjnych. Korzyści zaszyte w filmach uruchamiających się w smartfonach klientów też mogłyby być bardziej konkretne - np. premiowy money-back, albo rabaty na zakupy w sklepach internetowych. Można też sobie wyobrazić stosowanie tego instrumentu w centrach handlowych - przechodzisz obok sklepu z ciuchami, uruchamiasz aplikację mobilną i oglądasz promocyjną ofertę obowiązującą przy płatności telefonem (Bank Millennium jest członkiem systemu BLIK). Słabą stroną jest tylko fakt, że aby móc cokolwiek oglądać w rozszerzonej rzeczywistości trzeba "odpalać" apkę mobilną i jeszcze znaleźć w niej odpowiednią fiszkę. Jeśli to ma zadziałać, musi działać automatycznie, a więc aktywować się bez konieczności wykonywania przez klienta żadnych czynności. A to już nie lada wyzwanie technologiczne.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
niedziela, 13 grudnia 2015 20:22

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • 3pco napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/13 22:21:02:

    Panie Macieju, nie 0,5% więcej tylko 0,25%. Czyli dla konta 360°=3,25+0,25=3,50% a dla pozostałych kont 2,75+0,25=3,00%. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/14 08:32:20:

    no cóż, promocja bardzo skromna... szkoda fatygi moim zdaniem, przynajmniej na razie.
    no a po drugie bank nie słynie z przestrzegania prawa, zwłaszcza wyroków SOKiK więc wiązanie się z takim bankiem jest obarczone ryzykiem późniejszych komentarzy w stylu "widziały gały co brały".

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/14 09:19:30:

    jak to zwykle u Pana Macieja - CELNIE I W PUNKT
    zaraz zobaczymy ten subiektywny tekst na stronie główne Gazeta.pl
    zmiana tytułu spowoduje obiektywizację treści

  • jakas-nazwa napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/15 10:36:17:

    @lkuziem, dodatkowe 0,25% na jednej z lepszych lokat niepromocyjnych to słaba oferta? Pewnie, że lokatę można mieć jedną jednocześnie, tylko do kwoty 10tys, ale nawet 3,25 to rzadkie oprocentowanie.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny