Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Tani powrót gruchotem z nocnej impry, zapłata za kurs kartą cioci... Takie rzeczy tylko w (Ub)erze :-)

Jestem, jak wiecie, fanem nowoczesnych taksówek. A więc takich, które mogę zamówić jednym kliknięciem, za pośrednictwem smartfona. I zapłacić za przejazd z poziomu aplikacji, bez konieczności używania karty płatniczej lub gotówki. Do niedawna żadna z tradycyjnych korporacji taksówkowych nie zapewniała takich karesów, dlatego na rynku przewozów zaczął się rozpychać Uber. Poza niższymi od tradycyjnych taksówkarzy cenami Uber zabija ergonomią obsługi. Auto zamawiam poprzez dotknięcie ekranu smartfona (kierowca przyjedzie tam, gdzie wskazuje geolokalizacja mojego smartfona), a żeby zapłacić w ogóle nie muszę nic robić, bo pieniądze ściągną się same z karty, którą podpiąłem do aplikacji. A podpięcie jest tak proste, że aż boli. Nie trzeba mieć nawet swojej karty, wystarcza jakakolwiek, którą mamy w ręku :-). Naprawdę! Niedawno zrobiłem taki test - poprosiłem kogoś żeby na kilka minut pożyczył mi kartę. Zarejestrowałem ją w aplikacji Ubera i...wio! Pojeździłem sobie po mieście za friko :-). Nie róbcie tego z kartą Waszej cioci. No, chyba że jej nie lubicie :-). 

Dlaczego apka Ubera nie sprawdza czy rejestrowana karta nie jest kradziona? Pewnie nie ma jak tego sprawdzić: z punktu widzenia procesów Ubera klient jest tylko numerem telefonu. A dlaczego nie każe wbijać PIN-u? Bo skoro nie każe go wbijać przy płaceniu, to dlaczego miałaby pytać przy rejestrowaniu? To nie są zwykle duże transakcje i zapewne w przypadku kradzieży karty i nieuprawnionych transakcji firma oddaje pieniądze bez szemrania. Zresztą, Uber to amerykańscy kowboje, którzy przyjmują założenie, że dla utrudnienia życia niewielkiemu promilowi oszustów nie godzi się utrudniać życia większości uczciwych klientów. Tych, którzy przecież nie będą podpinać do apki cudzych kart, bo i po co? :-). Jedyne co mi się nie udało, to podpięcie do apki Ubera nieaktywnej karty :-). To umiłowanie prostoty chyba działa, bo o ile jeszcze kilka miesięcy temu z Ubera dało się sensownie korzystać tylko w centrum Warszawy (do peryferyjnych dzielnic usługa nie docierała), o tyle teraz niemal w każdym miejscu stolicy czas dojazdu auta nie przekracza 5 min., a firma pozwoliła sobie na podwyżkę ceny (teraz płaci się 7 zł "startowego", 1,5 zł za kilometr i 35 gr. za minutę pobytu w aucie). No i weszła już do siedmiu polskich miast.

2f826c5c21eaf8013da765ee00ab83b66400001

Wczoraj dostałem od firmy e-maila, że zostałem zakwalifikowany do pilotażu nowej usługi UberNITE, czyli weekendowych, nocnych przejazdów autami o potencjalnie niższym standardzie (nawet ponad 10-letnich). Wygoda może i mniejsza, ale za to cena przejazdu też ma być niższa - 4 zł "startowego", 1 zł za kilometr i 0,35 zł za minutę. Nooo, powrót z nocnej imprezy może być już naprawdę niedrogi. Jeśli też zostaliście zakwalifikowani do tego pilotażu, to powinniście dostać e-mail z Ubera, a w apce na Waszym smartfonie, w momencie zamawiania przejazdu, powinna się pojawić fiszka wyboru usługi - UberPop lub UberNITE.

Czy tradycyjne taksówki są skazane na wymarcie? Cóż, to zależy jak szybko będzie postępowała "uberyzacja" pasażerów - każdy, kto choć raz zamówił przewóz jednym klikiem i wyszedł z auta bez płacenia musi pokochać ten model - oraz jak szybko tradycyjni taksówkarze zaczną korzystać z nowoczesnych technologii. Uber już dziś ma co najmniej dwóch "taksówkarskich" konkurentów - firmy MyTaxi oraz iTaxi. Obie też oferują zamawianie taksówek (i to licencjonowanych!) przez smartfona. Jest też inicjatywa Taxi Polska, czyli sojusz dużych korporacji działających w kilkudziesięciu miastach. Sęk w tym, że ich aplikacja mobilna NaviTaxi pozwala na razie tylko zamówić taksówkę, nie zaś za nią zapłacić. Firma testuje w Warszawie usługę TaxiKiosk, która pozwala zamówić taksówkę i z góry za nią zapłacić zgodnie z zakontraktowaną trasą przejazdu. Płacimy przelewem ekspresowym PayU i natychmiast otrzymujemy bilet na przejazd. Jeśli z jakichś przyczyn nie wykorzystamy go na wskazanej trasie, to możemy go potraktować jako voucher na inny przejazd. Wkrótce ma być dostępna wersja aplikacji na urządzenia mobilne.

Czytaj też: Nowy pomysł kolejarzy. Wysiadasz z pociągu, a tam... już czeka auto

Zarówno Uber, jak i jego taksówkowi konkurenci z MyTaxi, iTaxi, cz Taxi Polska, a także mniej znane "bezlicencyjne" firmy takie jak WunderCar, czy wchodzący właśnie do Polski Heetch, muszą mieć świadomość, że "percepcja" potencjalnych klientów jest ograniczona. Ci, którzy przeniosą się z tradycyjnego zamawiania samochodu - czyli poprzez wykonanie telefonu do dyspozytora w centrali - do modelu mobilnego z płatnością w aplikacji, nie będą mieli potrzeby korzystana ze wszystkich rozwiązań naraz. Nawet jeśli zainstalują wszystkie aplikacje w swoim smartfonie, to i tak aktywnie korzystać będą tylko z jednej-dwóch, do których się przyzwyczaili. Tych najbardziej niezawodnych i najtańszych. W tym sensie pomysł Ubera z wprowadzeniem nowej marki UberNITE może nie być zły. Klient wracający z weekendowej imprezy będzie miał wybór - albo weźmie auto o bardziej przewidywalnej jakości i szybszym czasie dojazdu (UberPop), albo auto nieluksusowe, na które będzie trzeba trochę dłużej poczekać, ale tańsze (1 zł za kilometr to naprawdę tanio). A więc będzie miał mniej powodów, by odpalić apkę konkurencji. A już całkiem nie będzie miał powodu, żeby zamówić tradycyjną taksówkę, w której stawki nocno-weekendowe są trzy razy wyższe, niż zwykłe.

Uber ze swoim ultraprostym (acz kontrowersyjnym z punktu widzenia zasad autoryzowania transakcji) sposobem płacenia poprzez aplikację, nowymi usługami i niskimi cenami może utrzymać pozycję lidera wśród nowoczesnych przewozów. Ale nie musi, bo firma ma kilka słabych stron: może zostać zamknięta przez władze (lub zmuszona do zatrudniania licencjonowanych kierowców, jak stało się w Niemczech). Jej kierowcy nie zawsze znają miasto (ostatnio jednemu z "moich" kierowców głupiała nawigacja i nie był w stanie poradzić sobie bez mojej pomocy), jadąc Uberem nie jesteśmy ubezpieczeni, samochód nie podjedzie tam, gdzie jest zakaz wjazdu (taksówka może wjechać w taką strefę), nie pojedzie bus-pasem. No i jest problem z fakturami:

"W ostatnich tygodniach Uber zawitał do Wrocławia i Poznania. Jako mieszkaniec tego pierwszego, postanowiłem z ciekawości wypróbować tę usługę. Ucieszyłem się jednocześnie jako przedsiębiorca, że pojawiła się możliwość założenia konta typu Biznes, dające np. płatność bezpośrednio z karty firmowej. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że zakładając konto typu biznes w firmie Uber, nie będę w stanie… otrzymać faktury ani jakiegokolwiek innego dokumentu księgowego. Rachunki, które po każdym przejeździe wysyła automatycznie Uber, nie zawierają nawet jednoznacznej informacji o ich wystawcy"

- pisze do mnie jeden z czytelników. I załącza korespondencję z help-deskiem firmy, której pracownik próbuje udowodnić, że jako platforma kojarząca ludzi Uber nie ma obowiązku wystawiania dokumentów księgowych. Cóż, służbowych przejazdów Uberem najwyraźniej nie wrzucisz w koszty :-). Bardzo jestem ciekaw jaki będzie efekt śmiertelnego pojedynku firm technologicznych jak Uber, nowoczesnych korporacji taksówkowych typu MyTaxi (tu jest już płatność za pomocą aplikacji, ale na razie jest też problem z jednolitym standardem i oznakowaniem samochodów, czasem trafi się na kierowcę z klasą, a czasem na cierpiętnika) oraz tradycyjnych korporacji, które wdrażają nowoczesne zasady zamawiania i płacenia za taksówki (jak korporacje zrzeszone w Taxi Polska). Uber za chwilę straci przewagę technologiczną, ale czy konkurenci zdołają przyzwyczaić klientów do ich aplikacji, skoro ta uberowa w większości smartfonów była zainstalowana jako pierwsza?

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 25 stycznia 2016 08:41

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 09:19:04:

    Dumping podatkowy i regulacyjny. Niby nic złego w jednym sektorze, ale będą kolejne i zacznie się problem, przy którym umowy śmieciowe to luksusowa zdobycz socjalizmu :)

  • luster napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 10:55:54:

    Akurat podatki z Uberowców można ściągać znacznie efektywniej, niż z taksówkarzy - każda złotówka jest udokumentowana. Wystarczy, że US się weźmie do tematu.

  • rakowek12 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 11:51:12:

    Odwilż na giełdach

    myalterfinance.blogspot.com/2016/01/odwilz-na-giedach.html

  • najlepszeblogi napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 15:25:18:

    @luster
    Sprawa z podatkami nie jest taka prosta. Kierowca UBERa może sobie sprawić (i tak właśnie często robią) kartę łatniczą pre-paid, która nie jest nigdzie zarejestrowana. A czy nasz urząd skarbowy zdoła wyciągnąć dane przelewów wynagrodzeń z centrali UBERa z Holandii? Wątpię:)

    oszczedzanie-pieniedzy.pl/uber-wunder-pasazer-zyskuje-kierowca-ryzykuje/

  • luster napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 16:11:37:

    Kwestia determinacji US i MFin.
    Natomiast to jest w ogóle wykonalne - przy tradycyjnych taksówkach jest to fizycznie niemożliwe (chyba, że wsadzisz kontrolera do każdej taksówki).

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 17:57:11:

    @najlepszeblogi
    tylko co mu da karta prepaid jeśli wszystkie dane (łącznie z kopią prawa jazdy i dowodu osobistego) musiał podać Uberowi bo bez tego by się nie zarejestrował? Przecież Uber na żądanie skarbówki (a najpóźniej sądu) przekaże te dane.
    Więc jednak kwestia uporu US i MinFin.

  • ar-it napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 18:45:25:

    Uber w Polsce? To brzmi świetnie. Niestety nie jest tak różowe - po pierwsze są nijako dziką konkurencją - taksówkarz musiał zdobyć licencję (pomijam czy to potrzebne czy nie), musi prowadzić działalność gospodarczą - opłacić ZUS i podatki (tutaj kierowca ubera tego raczej nie robi więc na starcie ma "lepiej" niż taksówkarz. Jest jeszcze jedna kwestia o której się nie mówi - kwestia bezpeczeństwa - kierowca Ubera ma ubezpieczenie samochodu do celów pryawatnych - jak nie daj coś zdarzy się wypadek a ubezpieczyciel dowie się że kierowca jechał zarobkowo - klient nie będzie objęty żadnym ubezpieczeniem, za ewentualne szkody będzie mógł sądzić kierowcę na zasadach cywilnych....

    Bardzo lubię nowinki techniczne ale powyższe fakty (szczególnie ostatni) powoduje że rezygnuję z ich usług w Polsce. Czemu nie wezmą i nie podpiszą umów z osobami wykonującymi ten zawód profesjonalnie jak np MyTaxi?

    Na szczęście żyjemy w wolnym (póki co) kraju i każdy ma wybór. :)

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/25 21:54:39:

    @ar-it
    Takze uważam, ze powinno sie wszystkich opodatkowac, no bo jak to tak, by biedny taksówkarz musiał płacic podatki a taki uberman nie? I jeszcze na starcie ma lepiej niż wykształcony taksówkarz po kursie obijania gruszek ;-)
    No wiec skoro US ,usi wszystkich równo opodatkowywac to moze na poczatek zabierzmy innym ulgi - o na przykład - dziennikarzom, którzy odprowadzają podatki tylko od polowy swoich apanazy. Niech jest równo, naród doceni.

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 00:14:56:

    @luster
    Podatek można (choć wcale nie tak łatwo) ściągnąć z kierowcy. A firma?
    Poza tym podatek dochodowy to nie wszystko, jest jeszcze ZUS.

    I jest problem samych kierowców. Uber to skrajnie śmieciowa umowa. Nie tylko nie ma żadnej gwarancji zatrudnienia i zabezpieczeń socjalnych, ale też pracownik sam musi sobie kupić narzędzie pracy i przez to wielu pracowników musi pracować więcej niż 8 godzin i mają problem ze zmianą pracy. Jasne, że jest sporo osób na rynku, dla których to jest lepsze niż brak pracy albo Biedronka. Tylko wyobraźmy sobie gospodarkę gdzie jest tylko taka praca, a zyski kapitałowe lądują w Krzemowej Dolinie. Chcemy?

  • ar-it napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 08:29:04:

    @kardupel_nadenty:
    Ja nie dyskutuje czy pewne daniny w naszym kraju są adekwatne czy nie. Bardziej chodzi równość w warunkach wykonywania podobnej pracy.
    To że dziennikarze mają przywilej prawa autorskiego - ano tak jest ale to dotyczy wszystkich dziennikarzy i mają takie samo prawo. Tak samo powinno być tutaj z osobami przewożącymi ludzi - czy taksówkarz czy uberowiec powinien pracować w podobnym środowisku.

  • vincenzo87 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 08:31:01:

    Kierowcy Ubera już niedługo będą musieli założyć działalność gosodarczą:
    antyweb.pl/wielka-weryfikacja-w-polskim-uberze-kierowcy-bez-dzialalnosci-nie-pojezdza/

    A koledze @zenont-p to się chyba marzy powrót do socjalizmu.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 08:47:47:

    Fajnie, wychodzi na to że opisywane fakty powinny zostać przedstawione w innym świetle. Zamiast "jestem fanem nowoczesnych taksówek itd..." bardziej pasowało by chyba patrzcie ludzie Uber nie płaci podatków i zatrudnia na umowy śmieciowe, dlatego taka cena ich usług. Po przeczytaniu artykułu i komentarzy odnoszę wrażenie że czytam o pochwale nie płacenia w Polsce podatków, bo to takie nowoczesne. Kogo winić za taki stan rzeczy, skoro instytucje zawodzą, nie ma kontroli to nie dziwi społeczne przyzwolenie na takie działanie. Patrzcie przez komórkę zamówiłem taksówkę, no też mi wyczyn.

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/27 11:33:37:

    Co sądzicie o bankach w Polsce? Warto trzymać kasę w innych niż te w polskim posiadaniu? independenttrader.pl/czy-twoje-pieniadze-sa-bezpieczne-w-polskich-bankach.html

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/27 15:52:59:

    @vincenzo87
    Marzy mi się równość względem prawa. Jeżeli prawo jest takie, że na tym samym rynku część podmiotów musi opłacać licencję, dodatkowe ubezpieczenie, zatrudniać pracowników albo płacić podatki jako przedsiębiorcy, a część rynku może to omijać korzystając z furtek prawnych i podatkowych, to to nie jest wolny rynek.

    Jednocześnie widzę zagrożenia wynikające z globalizacji i digitalizacji. Zapewne w najbliższym czasie zwroty z kapitału będą rosły, a z pracy spadały. Obawiam się, że na tyle szybko, że większa redystrybucja będzie w interesie kapitalistów.

  • arikblox1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/07 11:43:05:

    Kierowca jest sprzedawcą usługi, on jest zobligowany do wystawienia rachunku. MF już ponad pół roku temu jasno się wyraziło w sprawie podatków od kierowców w Uberze. Dla nich to os. prowadzące działalność :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line