Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 15 stycznia 2016

W likwidacji szkód nadchodzi XXI wiek? Oględziny przez wideo, a papiery wysyłasz smartfonem

Likwidacja szkody ubezpieczeniowej to jedno z bardziej stresujących zajęć, jakie można sobie zafundować (bądź którego można być "ofiarą"). Likwidowałem już w życu kilka szkód komunikacyjnych i wiem ile czasem trzeba się nabiegać, żeby udało się przywrócić stan sprzed wypadku. A jeśli ma się tanią polisę wykupioną w słabym towarzystwie, to bankowo będzie trzeba jeszcze dołożyć do interesu z własnej kieszeni. Zrobiłem taki błąd raz w życiu i od tamtej pory już nie oszczędzam na ubezpieczeniach. Na szczęście z upływem czasu firmy ubezpieczeniowe i ich relacje z nami się cywilizują. Przede wszystkim pojawiła się opcja bezpośredniej likwidacji szkód, dzięki czemu jeśli ktoś zrobi nam kuku i jest ubezpieczony w słabym towarzystwie, to możemy likwidować szkodę w naszej firmie ubezpieczeniowej, oferującej lepszy standard usług.

Z radością witam też wszelkie ułatwienia proceduralne. Już kilka lat temu chwaliłem firmę ubezpieczeniową Hestia za wprowadzenie e-konta ubezpieczeniowego, czyli platformy internetowej, za pośrednictwem której klient może komunikować się z firmą bez konieczności dzwonienia na infolinię i wizytowania agentów. Zarówno zakup polisy, jak i likwidację szkody - przynajmniej od strony formalnej - można przeprowadzić online. Firma wysyła mi e-mail z listą dokumentów do dostarczenia, a ja "zawieszam" ich skany w e-koncie. Jeśli mam pytanie - piszę do likwidatora. Jeśli firma ubezpieczeniowa chce mi powiedzieć na jakim jesteśmy etapie z likwidacją szkody - pisze do mnie e-maila na platformie. Widzę też w systemie całą historię moich ubezpieczeń, nie muszę uzupełniać danych przedłużając polisę na kolejny rok, dostaję automatyczne powiadomienia o upływających terminach.

wartamobile01

Ale w XXI wieku możliwość likwidowania szkód przez internet nie jest już szczytem marzeń. Żyjemy w erze mobilnej i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do likwidacji szkód wykorzystać smartfona. Próbę takiej innowacji zaproponowała kilka dni temu firma ubezpieczeniowa Warta, odpalając aplikację Warta Mobile. Można z niej skorzystać niestety dopiero wtedy, kiedy mamy już szkodę, którą chcemy zlikwidować (wówczas na podany przy otwieraniu procedury likwidacji szkody numer telefonu likwidator Warty przesyła link aktywacyjny i PIN do aplikacji). Największą zaletą systemu, który zamierzam przetestować jak tylko będzie po temu okazja (kilku znajomych ma polisy w Warcie, ja niestety jeszcze przez jakiś czas będę związany polisami innych firm ubezpieczeniowych), jest możliwość łatwego wysyłania dokumentów (wystarczy je sfotografować) oraz opcja "mobilnych oględzin". Ta ostatnia polega na tym, że odpalam kamerkę w smartfonie, łączę się z likwidatorem i nagrywam klip wideo z uszkodzonym fragmentem auta. Likwidator archiwizuje nagranie i na jego podstawie może zrobić wycenę szkody.

wartamobile02

Apka działa w taki sposób, że jeśli firma ubezpieczeniowa coś ode mnie chce, to wysyła mi na smartfona powiadomienie push. Jeśli ja chcę coś od firmy ubezpieczeniowej - loguję się do platformy mobilnej i włączam komunikator, żeby poczatować z likwidatorem. No i nie muszę wydzwaniać do ubezpieczyciela z pytaniami co dzieje się w mojej sprawie - wszystkie informacje mogą spływać na mojego smartfona. Taka apka mobilna, udostępniana klientowi do łatwiejszej komunikacji z likwidatorem to fajny pomysł, pozwalający zaoszczędzić trochę czasu. Aczkolwiek nie znalazłem w apce Warta Mobile np. opcji "podstaw auto zastępcze". Gdyby i to było dostępne na jeden klik, byłbym wniebowzięty. No, ale pewnie w tego typu sprawach trzeba - po staremu - dzwonić do firmy osobiście i błagać o możliwość korzystania z auta zastępczego. Warta jeszcze nie upadła na głowę, żeby ułatwiać klientowi to, czego ułatwiać nie musi :-).

Inne wątpliwości? Cóż, przede wszystkim muszę napisać, że nawet gdyby firma ubezpieczeniowa kontaktowała się ze mną za pomocą znaków dymnych, albo gołębi pocztowych, wciąż najważniejszym parametrem byłoby dla mnie szybkie załatwianie spraw. Kanał mobilny będzie więc dla klientów tak dobry, jak dobra jest procedura likwidacji szkód. Po drugie klient ze smartfonem i apką Warty w ręku staje się automatycznie bardziej wymagający i będzie oczekiwał, że firma będzie go informowała o najmniejszej nawet zmianie statusu sprawy. Jeśli komunikacja będzie szwankowała - apka tylko rozdrażni klientów. Po trzecie apka okaże się bezużytecznym gadżetem jeśli będzie jedynie dublowała papierowy obieg dokumentów. Nie wiem jak to wygląda w Warcie, ale gdyby okazało się, że mogę jakieś dokumenty sfotografować telefonem, a potem "powiesić" w systemie, ale później firma i tak będzie oczekiwała ode mnie wysłania tych samych papierów pocztą zwykłą, z moim własnoręcznym podpisem... To by było słabe.

No i trzeba pamiętać, że mobilne oględziny nie zawsze się przydadzą. Owszem, przy drobnych stłuczkach, szkodach parkingowych, gdzie mamy do czynienia wyłącznie z niewielkimi wgnieceniami, taka opcja wyceny szkód wchodzi w grę. Ale gdy tylko jest ryzyko, że coś złego zadziało się pod maską - nie ominiemy osobistej wizyty rzeczoznawcy. Wiem, zrzędzę straszliwie, ale branżę ubezpieczeniową znam raczej od tej niezbyt innowacyjnej strony i wiem, że wszelkie udogodnienia dla klientów dość trudno adaptują się w środowisku tradycyjnego obiegu dokumentów i dość powszechnej nieufności ubezpieczycieli w stosunku do klientów. Apka mobilna do likwidacji szkód prawdopodobnie może być jedną z najfajniejszych innowacji w branży ubezpieczeniowej, ale pod warunkiem, że będzie nie tylko gadżetem, lecz autentyczną alternatywną drogą załatwiania tak stresującej sprawy, jaką jest likwidacja autoszkody. A czy tak jest? Sprawdzę wkrótce i Wam zaraportuję.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 15 stycznia 2016 08:48

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kolobolo1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/15 09:58:34:

    W Link4 już z rok czy dwa temu likwidowałem szkodę przesyłając do nich tylko parę fotek szkody z różnych ujęć. Żadnego rzeczoznawcy w życiu na oczy widziałem, a odszkodowanie już po kilku dniach było na koncie.

  • robinchud1492 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/15 11:48:40:

    Samcik kto tym razem obiad postawił?

  • kic-mas napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/15 15:27:57:

    Dostałem SMS-a od redaktora: "Będzie wpis o projekcie dla frankowiczów, ale na razie czekam na wytyczne od Szechtera. Przepraszam wszystkich za zwłokę".

  • laszczyny napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/15 22:04:20:

    Nie wiecie skąd tu tyle PISoBolszewickich szumowin ?

    "Dobra zmiana" dotarła również tutaj.

  • darmowachwilowka napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/18 00:53:25:

    A wypłata odszkodowania w bitcoinach - to byłaby nowoczesność.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny