Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 27 lutego 2016

Zadłużamy się aż miło: ponad 65 mld zł nowych kredytów w ciągu roku. A ilu tkwi w pętli długów?

Kilka dni temu Biuro Informacji Kredytowej podsumowało zeszły rok jeśli chodzi o nasze długi. Zadłużaliśmy się bowiem aż miło. Banki w zeszłym roku udzieliły nam 7,33 mln kredytów konsumpcyjnych o wartości jakichś 79,5 mld zł. Jeśli jest prawdą - jak pokazują raporty NBP - że na przeciętnym kredycie marża netto (czyli czysty zysk) banku wynosi jakieś 7-8%, to nie trzeba być Einsteinem, żeby dostrzec jak ważny jest to biznes. 5-6 mld zł zysku banków, czyli niemal połowa, pochodzi właśnie z pożyczek konsumpcyjnych. Jak bardzo bankowców podgryzają firmy pożyczkowe? Patrząc po liczbie klientów chyba dość mocno, bo z niedawno publikowanego raportu NWAI wynika, że z samych tylko chwilówek korzysta 1,5 mln klientów. A wartość zaciągniętych przez Polaków pożyczek pozabankowych (wszystkich, chwilówek i pożyczek bardziej długoterminowych) wyniosła w zeszłym roku jakieś 5,2 mld zł. Inna sprawa, że to chyba jest jednak trochę inna grupa klientów, bo średnia wartość pożyczki bankowej to 10.850 zł (wzrosła w ciągu roku o prawie 1000 zł), a średnia wartość pożyczki pozabankowej - zapewne dużo mniej.. 

Jaka część osób zadłużających się w ramach kredytów konsumpcyjnych jest w tarapatach finansowych lub też bankrutuje? O tym wprost BIK nie mówi. Pojawiają się tylko statystyki, z których wynika, że odsetek nie spłacanych w terminie pożyczek konsumpcyjnych - tych bankowych - po roku od zaciągnięcia takiego kredytu nie przekracza 4%. To by oznaczało 300.000 osób w tarapatach (przy założeniu, że jeden kredyt = jedna osoba). No, może mniej, bo przeważnie tacy ludzie mają po kilka pożyczek, a nie jedną. Ale z drugiej strony do tego rachunku trzeba by dołożyć "małe" kilka setek tysięcy "podopiecznych" firm pożyczkowych. Spod grubego palca można by więc napisać, że pewnie jakieś 400.000 osób z powodu kredytów konsumpcyjnych tonie. 

BIKkredyty1

Kredytów hipotecznych w zeszłym roku banki wypłaciły nam za 41,8 mld zł, czyli dwa razy mniej, niż konsumpcyjnych (niecałe 200.000 kredytów). Marża odsetkowa z takiego kredytu hipotecznego to jakiś 1% (po odliczeniu kosztów), co oznacza, że na nowo udzielanych kredytach hipotecznych banki zarabiają góra pół miliarda złotych rocznie (oczywiście na całym portfelu kredytów udzielonych przez ostatnich kilkanaście lat - znacznie więcej). Tak naprawdę rentowność kredytów hipotecznych jest wyższa, bo zwykle są do nich "dopakowane" produkty dodatkowe. Średni kredyt ma 215.000 zł. W sumie hipotecznych kredytobiorców (licząc kredyty wspólne) jest 3,5 mln, z tego niecały milion to frankowicze i prawie 190.000 - miłośnicy innych walut. W sumie, biorąc pod uwagę kredyty konsumpcyjne i hipoteczne, w zeszłym roku bankowcy udzielili statystycznemu Polakowi w wieku produkcyjnym (czyli pełnoletniemu, ale przed emeryturą - takich mamy ok. 24 mln) jakieś 5100 zł, a firmy pożyczkowe dorzuciły jeszcze 200 zł. 

BIKkredyty2Kto ma kłopoty ze spłatą rat kredytu hipotecznego? Osób, które co najmniej od 90 dni zalegają ze spłatą rat - a więc najprawdopodobniej po prostu są w pętli długów, skoro nie spłacają już nawet "hipoteki" - jest prawie 44.000 (mają 31.000 kredytów). Ten zaległy dług wynosi 11,1 mld zł i, co ciekawe, wcale nie jest tak, że w tarapatach są głównie ci, którzy wzięli bardzo wysokie kredyty (czyli kredytowi "hazardziści"). Przeciwnie, rozkład jest dość symetryczny - jest mniej więcej tyle samo klientów w kłopotach wśród posiadaczy dużych kredytów, jak i wśród mniejszych. Chętnie zobaczyłbym inne statystyki - dotyczące tego jak dużą część klientów nie spłacających terminowo kredytów hipotecznych stanowią ci, którzy nie mieli na starcie wkładu własnego. Kilka dni temu postawiłem w blogu tezę, że to właśnie brak wkładu własnego jest największym ryzykiem dla kredytobiorców hipotecznych. W powiązaniu ze spadkiem wartości nieruchomości (co się zawsze może zdarzyć) i jakimiś problemami z dochodami (choroba, utrata pracy) oznacza to wpadnięcie w pułapkę. Pewną wskazówką jest to, że najwięcej nie spłacanych kredytów pochodzi z 2008 r., czyli z czasów, gdy mieliśmy boom kredytów frankowych bez wkładu własnego (a więc najbardziej "ryzykogennych").

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 27 lutego 2016 20:02

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/28 10:02:27:

    Trochę mylne jest określenie "kredyt hipoteczny" w momencie kiedy zastawem nie jest hipoteka a całe swoje życie. I dzieci...

    Poza tym nie rozumiem pewnego związku - zadłużamy się coraz bardziej. Moim zdaniem to źle, bardzo źle. Najgorszą zmorą są właśnie kredyty konsumpcyjne i chwilówki. No i podnosi się wrzask, że niby frankowicze mogą obniżyć akcję kredytową. A czy to byłoby źle? Czy musi nasz (niedo)rozwój opierać się na kredytach? Jaki to rozwój, skoro oparty jest na kredycie? Przecież kredyt trzeba spłacić!

  • jerry.uk napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/28 16:48:05:

    915 tysięcy ludzi zadłużonych w kredytach frankowych to więcej, niż urodziło się mężczyzn i kobiet w 1983 roku. Wtedy urodziło się 675 tysięcy dzieci. Tak więc myślę, że odliczając emigrantów, problem kredytów frankowych dotyczy co drugiego młodego człowieka, mieszkającego obecnie w Polsce

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/28 22:05:14:

    @jerry.uk

    Niewolnictwo i feudalizm w nowoczesnej Polsce.

  • trzybar napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/29 08:54:47:

    @jerry.uk

    Matematyki nie oszukasz. W zależności od tego jak zdefiniujesz młodych ludzi (18-30?), problem ten dotyczy najwyżej 1/5-1/10 młodych ludzi, bo mamy w Polsce ok. 10 milionów ludzi w tym wieku. Z resztą przy takiej definicji jest ich o wiele mniej, bo kredyty mieszkaniowe biorą raczej trochę starsi (+25 lat), a frankowe nie są udzielane od prawie 5 lat - co oznacza, że praktycznie wszyscy z takimi kredytami są dzisiaj 30+ (a pewniej bliżej 40).

    Oczywiście nie sugeruje że 40-latkowie nie są młodzi :) Są :)

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/29 10:47:31:

    " postawiłem w blogu tezę, że to właśnie brak wkładu własnego jest największym ryzykiem dla kredytobiorców hipotecznych."

    Teza raczej do kosza.
    Przecież przez te kilkanaście lat (2000-1014) nikt wkładu własnego nie wymagał, a wykres na liniowy to mi nie wygląda,

    Wykres (liczba kredytów opóżnionych wg daty udzielenia kredytu) raczej koreluje z
    4.bp.blogspot.com/-GbOpmpK7I6g/UqNPA_FdxEI/AAAAAAAAAcQ/j4j1r7hxP5U/s1600/wykres+-+polska.PNG
    Wypadałoby go jeszcze spiąć z kursem franka.


    Wielkość mieszkań jest dość stała, więc średnia cena metra oznacza średnią wielkość kredytu.

    Co by oznaczało, że głównym powodem niespłacalności kredytu jest jego ... (najmierna) wielkość - Eureka :D



  • konsolodacja napisał(a) komentarz datowany na 2016/02/29 18:07:06:

    Milion frankowiczów, to już wiadomo dlaczego opcja która obiecała im pomoc wygrała wybory.

  • ibright napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/15 16:10:04:

    Łatwo się bierze kredyty tylko gorzej ze spłatą :/

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/08 10:27:49:

    No to dla tych baaaardzo zadłużonych polecam wideo jak działa i oddłuża kredyt konsolidacyjny kredytbezbikdlazadluzonych.pl/kredyt-konsolidacyjny-dla-zadluzonych/

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/21 09:06:09:

    Tutaj jak widac łatwo obliczyć zdolność kredytową kalkulatorzdolnoscikredytowej.com/

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny