Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 10 marca 2016

Ciekawe: teraz za zakupy internetowe zapłacisz w... Link4. I jeszcze dorzucą ubezpieczenie

W branży finansowej zapanowała moda na łączenie ze sobą różnych usług pod jednym dachem. I na wzajemne wchodzenie sobie w szkodę przez firmy, które do tej pory specjalizowały się w wąskim zakresie usług dla naszych kieszeni. Nie dalej jak wczoraj opisywałem w blogu firmę, która do tej pory zajmowała się pośredniczeniem w płatnościach (zarówno tradycyjnych, jak i mobilnych), a teraz chce oferować swoim klientom również kartę kredytową. I to bez licencji bankowej, a mimo wszystko na legalu! Dziś mam dla Was równie ciekawy case. Po raz pierwszy firma ubezpieczeniowa zajmie się... pośredniczeniem w płatnościach internetowych, dokładając do obsługi płatności również ubezpieczenie towaru. Tę ciekawą usługę dwa dni temu wprowadził Link4, ubezpieczyciel który wyrósł na oferowaniu polis komunikacyjnych w modelu direct, a ostatnio został przejęty przez "naziemnego" giganta PZU.

link4payscreen

Płatność organizowana przez ubezpieczyciela wspólnie z Blue Media (bo to ta firma ma w zakresie płatności "licence to kill" od KNF) nazywa się Link4Pay i tak naprawdę jest jeszcze jednym pay-by-linkiem (czyli system płatności przekierowuje mnie do mojego banku, a potem podstawia mi formatkę przelewu, którą muszę zaakceptować kodem SMS). Dlaczego sklepy internetowe miałyby być zainteresowane włączeniem Link4Pay do kilku albo kilkunastu już oferowanych przez siebie sposobów płatności, począwszy od zwykłych przelewów, poprzez karty, inne pay-by-linki, aż do różnych PayPal'ów? Tą wartością dodaną ma być właśnie ubezpieczenie dzięki któremu - jak wierzą w Link4 - klient chętniej dokończy transakcję i - co równie ważne - zgodzi się zapłacić za towar z góry. Bo dziś największym problemem branży e-commerce jest to, że klienci boją się płacić z góry. Chodzą po stronie internetowej, napełniają koszyk, a kiedy dochodzi do płatności - "wymiękają". Albo wybierają płatność gotówką, przy odbiorze. Obsługa gotówki - z punktu widzenia sklepu internetowego - jest najdroższa i najdłużej trwa.

Według badań cytowanych przez firmę SalesBee, która urzeźbiła dla Link4 nową usługę, tylko 3% osób, które "zwiedzają" strony internetowe e-sklepów, decyduje się na płatność i zakup. Obawy są oczywiste: "czy ten sklep to nie oszuści?", "czy nie wyślą mi towaru, który jest wybrakowany, albo będzie wyglądał inaczej, niż na zdjęciu?", "czy nie wyślą mi taniej podróby?", "czy nie wyślą towaru jakąś najtańszą pocztą i nie dotrze do mnie uszkodzony?". Zbyt wiele mieliśmy ostatnio przypadków nieuczciwych sklepów, żeby nie brać na poważnie takich ryzyk. Firmy pośredniczące w płatnościach stają na uszach, żeby wszystko nie kończyło się porzuceniem koszyka z zakupami lub zamówieniem płatnym gotówką przy odbiorze. Z jednej strony ułatwiają zakup (słynne już przelewy "one-click" wprowadzane przez PayU), z drugiej strony wyposażają kurierów w terminale płatnicze (żeby przynajmniej płatność przy odbiorze była kartą, a nie gotówką). Pomysł Link4, jako uzupełnienie tych starań, wydaje się być całkiem sensowny.

Ubezpieczenie oferowane w ramach Link4Pay jest opcjonalne i obejmuje zwrócenie klientowi kasy w następujących sytuacjach: gdy towar nie zostanie dostarczony, gdy zostanie dostarczony, ale w stanie uszkodzonym, gdy okaże się podróbką albo atrapą oraz gdyby sklep odmówił przyjęcia "lewego" towaru i zwrotu pieniędzy. To chyba wyczerpuje katalog wszystkich nieszczęść, które mogą spotkać klienta przy zamówieniu w sklepie internetowym. Głównym ograniczeniem jest wartość zakupów, które można ubezpieczyć (do 10.000 zł), a także wyłączenia dotyczące rzeczy, które mogą być objęte polisą - Link4 nie ubezpieczy antyków, żywności, rzeczy zamówionych w ramach działalności gospodarczej. Jest też kilka innych obostrzeń (m.in. rażące niedbalstwo), ale generalnie ubezpieczenie ma dość szeroki zakres. I jedną wadę: jest płatne :-). Kosztuje 2,95 zł przy zamówieniu do 120 zł i 2,95-3,3% przy większych zamówieniach (jeśli więc kupuję coś za 1000 zł, to zapłacę prawie 30 zł ubezpieczenia. Nie można powiedzieć, żeby to było tanio, ale z drugiej strony jeśli komuś zależy na pewności, że nie straci tego 1000 zł na zakup wybrakowanego towaru lub nie stanie się celem oszusta, to nie jest to kwota nie do zapłacenia. 

Oczywiście, Link4 nie wymyślił ognia. Ubezpieczenia towarów wysyłanych przez sklepy internetowe były już wcześniej dostawiane do płatności internetowych, choć nigdy jeszcze nie zrobiła tego bezpośrednio firma ubezpieczeniowa. Jeśli macie konto w mBanku i płacicie w sklepach internetowych mTransferem, to przy każdym wpisywaniu kodu SMS potwierdzającego zakup bank pyta Was o chęć ubezpieczenia transakcji. Swoje ubezpieczenia mają także serwisy PayU i DotPay. Porównałem ich warunki z nowym pomysłem Link4 i stwierdziłem kilka słabych stron. W ubezpieczeniu transakcji oferowanym przez mBank znalazłem wyłączenie szkód powstałych w wyniku transportu. A przecież to dość często spotykany problem w zamówieniach internetowych i poważny argument za tym, żeby sklepom internetowym płacić w gotówce dopiero po odbiorze zakupów. No i jeśli narzekamy na ceny w Link4Pay, to w mBanku jest jeszcze drożej, przynajmniej dla niskich kwot zakupów - aż 5% przy zamówieniu do 1000 zł i 3% przy wyższym. W DotPay ubezpieczenie ma identyczne ograniczenie, co w mBanku i jest jeszcze droższe - nawet do 8% przy małych zamówieniach.

W PayU ubezpieczenie przesyłki z e-sklepu jest co prawda darmowe, ale... jest na niby. Klient nie dostanie z powrotem pieniędzy, gdyby sklep oszukał i okazał się niewypłacalny, ani w przypadku uszkodzenia lub zgubienia towaru przy transporcie, a jeśli towar okaże się wybrakowany, to można odzyskać tylko 50% wartości. Na tym tle ubezpieczenie oferowane w ramach Link4Pay wypada nieźle, choć - jak wspomniałem wyżej - nie ma obowiązku z niego korzystać. Można też zapłacić tą drogą za towar bez doliczenia składki, wtedy też jest ubezpieczenie, ale w wersji mini - jedynie od sytuacji, w której pieniądze nie trafiłyby w terminie na konto sklepu (niezwykle rzadki problem). Link4 kombinuje, żeby jego sposób na płacenie był jednocześnie czymś w rodzaju "pieczęci wiarygodności" dla sklepu internetowego. A więc żeby klient, widząc znaczek Link4Pay, doszedł do wniosku, że sklep jest wiarygodny, prześwietlony przez Link4 i bezpieczny (dlatego sklepy korzystające z nowego sposobu będą bardzo wyraźnie "znakowane"). Zobaczcie, tak to działa na przykładzie sklepu z soczewkami:

link4pay2soczewski1 

W Link4 myślą tak: nawet jeśli klient nie wykupi dodatkowego ubezpieczenia z powodu strachu przed oszustwem, bo tego strachu już się pozbył, to wybierze tę płatność z powodu dodatkowych bonusów związanych z ubezpieczeniem. Np. żeby uniknąć kłopotów wynikających z uszkodzenia towaru przy transporcie. Albo przynajmniej zapłaci "nieubezpieczonym" Link4Pay i Blue Media zarobi na prowizji od samej płatności pay-by-link. Dla sklepu głównym zyskiem ma być to, że klient w ogóle zdecyduje się na zakup w sklepie, którego być może nie zna - i nie ma powodu, żeby mu ufać - oraz że zdecyduje się na płatność bezgotówkową, zamiast za pobraniem.

Czy to się może udać? Cóż, to w dużej mierze zależy od tego ile będą płacili za wprowadzenie nowego sposobu płacenia właściciele sklepów internetowych - którzy, jak wiemy, mają już mnóstwo innych pay-by-linków w ofercie - oraz jak zmieni się życie tych e-sklepikarzy, którzy się zdecydują na Link4Pay. Innymi słowy - na ile dla klientów święty spokój przy kupowaniu w internecie okaże się ważniejszy, niż 3% prowizji, które bolą. Osoby kupujące w sieci są bardzo wrażliwe na cenę i jeśli mają zapłacić za coś więcej, to cierpią straszliwie. I to może być ograniczenie dla "e-płatności deluxe", jaką de facto proponuje klientom SalesBee, wspólnie z Link4. Z drugiej jednak strony każdy kto choć raz korzystał z porównywarki cenowej wie, że różnice cen w różnych sklepach internetowych są bardzo duże i tym większe, im droższe rzeczy kupujemy. W tym kontekście 3% prowizji za ubezpieczenie może być argumentem, by skorzystać z oferty tańszego, lecz mniej znanego sklepu internetowego.

SalesBee - nota bene to firma Piotra Grzybczaka, jednego z byłych menedżerów banku BGŻ Optima - przy okazji wspomagania systemu Link4Pay będzie oferowała e-sklepikarzom dodatkowe narzędzia pomagające w nakłonieniu klientów do zakupu. Te narzędzia są oczywiście oparte na identyfikacji tego co dany klient robi na stronie internetowej sklepu, co klika i czym się interesuje (oraz z jakiej strony www do tego sklepu "przyszedł"). Mając tę cała wiedzę zainstalowane na stronie sklepu "maszynki" SalesBee starają się podpowiedzieć klientowi co powinien kupić i zniechęcić go do wyjścia ze sklepu bez zakupów. Oczywiście: tu bardzo łatwo przegiąć i spowodować, że klient poczuje się inwigilowany (a wtedy już na pewno ucieknie). Ale jeśli w SalesBee będą robili to dyskretnie i z głową, to połączenie ich prowadzenia klienta "za rączkę" z opcją bezpiecznej płatności Link4Pay może zadziałać. O ile klienci będą w stanie zrezygnować z tradycyjnych, przetestowanych już sposobów płacenia.

OBEJRZYJ JEŚLI KORZYSTASZ Z BANKU PRZEZ INTERNET: Jak nie dać się okraść przez internet z pieniędzy na koncie? Tak naprawdę wystarczy przestrzegać tych pięciu zasad. Poświęć dwie minuty swojego życia, żeby je poznać, albo żeby sprawdzić czy je już znasz.  

MASZ DZIECI I CHCESZ JE UCZYĆ ROZSĄDKU? Ja też jestem tatą i przetestowałem na moich dzieciach kilka prostych sposobów na to, żeby uczyć młodziaków szacunku do pieniędzy, tego że warto ich wszystkich od razu nie wydawać, że pieniądze można pomnażać, ale trzeba to robić z głową. Obejrzyj, to nic nie kosztuje:

POZNAJ MOJE SPOSOBY NA BEZBOLESNE OSZCZĘDZANIE. Wielu z nas nie starcza pieniędzy na systematyczne oszczędzanie, bo z trudem wiążecie koniec z końcem. Ale są i tacy, którzy mieliby na to pieniądze, gdyby tylko chcieli. Ale żeby chcieli, oszczędzanie nie może boleć. A ja znam kilka sposobów na oszczędzanie tak, żeby nie bolało. Poświęć kilka minut życia, żeby się tego dowiedzieć.

 

 

30.000.000 MGNIEŃ SUBIEKTYWNOŚCI. Niedługo liczba tekstów w blogu "Subiektywnie o finansach" sięgnie 3000. Najpopularniejsze wpisy czyta po kilkadziesiąt tysięcy czytelników. W zeszłym roku kliknęliście tu ponad 6.000.000 razy! Ale blog to nie tylko codzienne, od prawie siedmiu lat, wpisy dotyczące Waszych pieniędzy. To również strona blogu na Facebooku (ponad 32.000 fanów), na Twitterze (ponad 8000 followersów), a także na Youtube (już ponad 60 filmów, które obejrzeliście prawie 230.000 razy). Co najmniej raz w tygodniu - a wkrótce być może będzie częściej -  na YouTube pojawia się mój nowy wideofelieton, zapraszam więc do subskrybowania mojego kanału. Jestem też - choć mniej intensywnie - na Instagramie i w Google+. Nie jestem fanem hucznego obchodzenia imienin, urodzin, rocznic i świąt wszelakich, ale zbliżający się próg 30.000.000 Waszych kliknięć blogu chyba warto jakoś uczcić. Jeśli macie na to dobry pomysł - piszcie na maciej.samcik@gazeta.pl. Może dam się namówić na jakieś małe uroczystości :-)

WSPIERAM TE AKCJE I PRZEDSIĘWZIĘCIA. Subiektywność pomaga w walce z nieuczciwymi bankami, firmami ubezpieczeniowymi, maklerami, brokerami, doradcami finansowymi, kanciarzami, oszustami i złodziejami, ale wspiera też dobre inicjatywy, edukuje i pomaga innym edukować

 nieskradzione

oszczedzajnaemeryture6401

wallstreetbaner

POLECAM MOJE KSIĄŻKI: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie...

SAMCIK_640x3001

baner_640x2501

Samcik_620x2003

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 10 marca 2016 12:28

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • mat089 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/10 14:10:30:

    Widząc co się dzieje we Włoszech i Niemczech zaczynam się obawiać o własne środki w banku. Myślę o ulokowaniu pieniędzy w CHF i trzymanie ich tak długo, aż sytuacja w sektorze bankowym się uspokoi, podobnie jak w tym artykule: independenttrader.pl/jak-przetrwac-krach.html . Co Wy o tym sądzicie? Będę wdzięczny za każdą odpowiedź.

  • gps-service napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/10 19:38:55:

    IMHO: przerost formy nad treścią.

    Skoro przy płatności kartą istnieje "ubezpieczenie" typu cash-back (czy jak mu tam), to ja płacę kartą i jeśli sprzedawca nie dotrzymał któregokolwiek z warunków Umowy Kupna-sprzedaży, to korzystam z tej opcji, odzyskuję pieniądze. 100% ich, a nie 50%, jak w link4.

    Jeśli kupuję przez Internet, zwykle mam netowe bankowe konto, mogę zapłacić online, jeśli sklep wyda mi się wiarygodny. Jesli nie ufam sprzedawcy, płacę kartą. (see akapit wyżej).

    Nie rozumiem tej oferty... Do kogo jest skierowana? Do osób które robią przed-wpłatę na konto sprzedawcy na poczcie w Brzęczynożycach Rozesłanych, gdzie brak dostępu do Netu (nawet w bibliotece gminnej - projekt "Latarnik") i jedynym bankiem jest ten w GS-ie, co to kart nie daje do konta na które wpływa renta?

  • gps-service napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/10 20:46:32:

    @mat089:
    A co sądzisz o kupnie po prostu kilograma złota w sztabkach? (mogą być z hakenkrojcem, są tańsze).

  • juana-la-loca napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/11 09:12:43:

    Pierwsze słyszę, żeby płatność kartą i konieczność wpisania raptem nastu cyfr była taka bolesna. A po jakimś czasie numer karty się zna na pamięć.

    A dwa - to nie 3% boli, tylko przekonanie, że ubezpieczenie zadziała tylko w środę po południu, ale tylko wtedy jeśli wtorek był deszczowy, a kierowca nosił pomarańczowe skarpetki. Ubezpieczyciele sami sobie popsuli rynek i niech teraz nie biadolą.

  • patrioty.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/18 22:23:12:

    Nie wróżę sukcesu Link4. element ubezpieczeniowy wydaje się nieproporcjonalnie drogi. Oferowane są nam ubezpieczenia już praktycznie wszędzie jako skaładowa lokaty, rozszerzenie gwarancji produktów, do umowy na energię elektryczny ... itd ...) i mam wrażenie , że coraz większa grupa ludzi zaczyna mieć dość ubezpieczania się od wszystkiego.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line