Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 13 kwietnia 2016

Gdy prokurator chciałby wiedzieć za dużo. Czy bank może obronić swojego klienta?

W świecie permanentnej inwigilacji niewiele już zostało nam z prywatności, ale wciąż trzymają się dwie bezpieczne oazy informacji na nasz temat - obowiązuje tajemnica spowiedzi i... tajemnica bankowa. Bank nie ma prawa ujawnić nikomu - bez naszej zgody - ani naszych sald, ani listy przelewów, ani kontrahentów. Są od tej zasady dość nieliczne wyjątki, a jednym z nich jest żądanie sądu lub prokuratora w związku z toczącym się przeciwko nam postępowaniem karnym, karnym skarbowym albo sprawą o podział spadku. Na tym tle od czasu do czasu zdarzają się konflikty między bankami, a klientami. Opisywałem w blogu przypadek, gdy bank był tak miły dla sądu, że ujawnił - a sąd natychmiast załączył wszystko do akt - historię rachunku klienta nie tylko z okresu objętego sprawą sądową. A ponieważ chodziło o sprawę sądową i serce kobiety, to rozumiecie, iż dobroć banku przyniosła efekt wrzucenia granatu do szamba.

Rysunki_full_color_18840461Banki nie powinny być zbyt miłe i usłużne ani dla sądów, ani dla prokuratorów, ani dla komorników, którzy notorycznie spamują bankowców żądaniami zajęć rachunków klientów. Podstawowym partnerem banku jest klient i to jego interes powinien być najważniejszy. Nie rozumiem dlaczego banki stają na baczność przed komornikami, którym się nie chce robić dobrze swojej roboty, więc nawet nie sprawdzają z kogo ściągają dług. Biorą kogoś z podobnie brzmiącym do dłużnika PESEL-em, wysyłają do wszystkich banków pytanie czy taki ktoś ma tam konto i każą je zająć. Banki usłużnie pomagają ściągać pieniądze, a potem okazuje się, że komornik był nielotem, który nie potrafi nawet przepisać porządnie PESEL-u, a poza tym numerkiem nie zgadza się ani imię, ani nazwisko, ani adres rzekomego dłużnika. Gdyby bankowcy nie stawali na baczność przed każdym komorniczym ciulem, to mogłyby ochronić wielu swoich klientów przed omyłkowym zajęciem ich kont.

Czytaj też: Bank naruszył procedury i złamał tajemnicę. W ramach przeprosin...

Czytaj też: Dostajesz wyciągi z konta obcej osoby? Nie awanturuj się, bo będzie...

Z prokuratorem jest podobna sprawa. Bankowcy często stają przed nim na baczność, choć niekoniecznie powinni. Niedawno Sąd Najwyższy - co opisywała w "Rzeczpospolitej" moja koleżanka po fachu Agata Łukaszewicz - zajmował się sprawą, w której sąd niższej instancji zapytał czy bank ma prawo odwołać się od postanowienia prokuratora, który chciałby wściubiać nos w nie swoje sprawy. I do kogo ewentualnie ten bank mógłby się odwołać. Chodziło o to, że prokurator w jednej ze spraw uznał, że bardzo potrzebna mu jest historia bankowego rachunku osoby, którą podejrzewa o kanciarstwo. Bank oczywiście mógłby bez żenady wystawić swojego klienta na strzał, bo dlaczego by nie, ale... zastanowił się chwilę i doszedł do wniosku, że spełniając żądanie prokuratora wystawi na strzał nie tylko podejrzanego o machlojki klienta, ale i jego Bogu ducha winnych kontrahentów. To się bankowi chwali, że nie poszedł po linii małego oporu, lecz się postawił. Wiadomo, że i tak nic by mu nie groziło za usłużenie prokuratorowi. Prawo mówi bowiem, że jeśli bank złamie tajemnicę bankową uprawnionemu organowi, to nie można mu dowieść winy.

Czytaj też: Klient sprytnym ruchem "unieszkodliwił" komornika. Niesmaczne, ale...

Bank napisał zażalenie, a prokurator przekazał je sądowi. Sąd zaś podrapał się po łepetynie i zapytał Sąd Najwyższy jak to jest z tym odwołaniem. Najwyższy zaś postanowił, że bank jak najbardziej ma prawo się odwoływać od postanowień zbyt wścibskiego prokuratora, o ile uzna, że interesy jego klienta mogą być słusznie zagrożone. To dobra wiadomość i mam nadzieję, że bankowi prawnicy będą często wykorzystywali to koło ratunkowe, bo czasy są takie, że sprzyjają wścibskim prokuratorom. Zła wiadomość jest taka, że na prokuratora chcącego wściubiać nochal w nie swoje sprawy można się zażalić co najwyżej do jego szefa, czyli prokuratora nieco bardziej generalnego. Bezpieczniej byłoby, gdyby organem odwoławczym w tym wypadku był sąd, który zapewne miałby świeższe spojrzenie na sprawę.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 13 kwietnia 2016 14:56

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/14 12:34:22:

    "Banki nie powinny być zbyt miłe i usłużne ani dla sądów, ani dla prokuratorów, ani dla komorników, którzy notorycznie spamują bankowców żądaniami zajęć rachunków klientów. Podstawowym partnerem banku jest klient i to jego interes powinien być najważniejszy."

    heh no właśnie wcale tak nie jest

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny