Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 23 kwietnia 2016

Kogoś nieźle pogrzało? Uber chce być luxtorpedą: przewiezie limuzyną, zaoferuje poczęstunek...

Jak wiecie przyglądam się z dużym zainteresowaniem walce, która rozgrywa się na rynku przejazdów taksówkowych. Po jednej stronie stoi Uber, czyli społecznościowe przejazdy zamawiane "u znajomych" przez smartfona, po drugiej tradycyjne usługi taksówkowe wykonywane przez licencjonowanych taksówkarzy. Nota bene jest to dość podobne pole gry do rynku usług finansowych, na którym najróżniejsze "finansowe ubery" walczą z bankami. W taksówkach jeszcze niedawno wydawało się, że tradycyjne korporacje przegrają z kretesem, bo model "uberowy" jest po prostu bliżej konsumenta. Smartfon zamiast pani w centrali, "pan Józio", którego zdjęcie widzę w smartfonie (i którego pracę mogę ocenić) zamiast anonimowego, naburmuszonego i cierpiącego taksówkarza. I płatność, która dzieje się sama, podczas gdy w taksówce zapłata w inny sposób, niż gotówką, wywołuje zniesmaczenie u kierowcy. No i oczywiście znacznie niższa cena, bo "pan Józio" nie ponosi kosztów takich, jak licencjonowany kierowca.

Im dłużej jednak obserwuję próbę sił między licencjonowanymi taksówkarzami, tym bardziej widzę, że Uber traci swoją przewagę, a atutów mu nie przybywa. Z jednej strony podgryzają go nowoczesne korporacje taksówkowe, w których też można zamawiać samochód przez smartfona i płacić za pomocą aplikacji (jak MyTaxi, czy iTaxi), z drugiej tradycyjni taksówkarze wciąż trzymają się mocno, bo siła przyzwyczajenia części klientów do zamawiania taksówki przez telefon jest wielka. Z trzeciej zaś korporacje licencjonowanych taksówkarzy mają większą zdolność wchodzenia w sojusze np. z przewoźnikami kolejowymi w ramach usług łączonych, albo z bankami (by klienci zamawiali i płacili za taksówkę z poziomu aplikacji bankowej). Uber zaś wykonywał ruchy świadczące o tym, że chce okopać się na froncie walki z klientem niskobudżetowym. Najpierw wycofał się z podwyżki cen, a potem wprowadził jeszcze tańsze przejazdy weekendowe UberNite dla tych, którym nie przeszkadza jeżdżenie gruchotami i czekanie na auto dłużej, niż w ramach podstawowej usługi UberPop.

Czytaj i oglądaj: Taksówką pojedziesz taniej, niż własnym autem?  Policzyłem:

To wygląda logicznie, bo - jak się wydaje - za "nibytaksówkę" nikt dużo płacił nie będzie. Lubię "uberowych" kierowców, bo są bezpośredni, uśmiechnięci i kontaktowi, uczciwi (jeden mi kiedyś przywiózł portfel, który zostawiłem w samochodzie), ale nie zmienia to faktu, że standard samochodów jest bardzo nierówny, że nie są w żaden sposób oznaczone (co zwiastuje dłuższe poszukiwania kierowcy na dworcu lub na lotnisku), że nie pojadą buspasem, ani nie staną tuż przy biurowcu, jak taksówka, że kierowcy czasem nie znają miasta (zdarzyło mi się jeździć w kółko z "uberowym" kierowcą w okolicach celu podróży, bo zapętliła mu się nawigacja i biedak zgłupiał), że jeżdżąc z kierowcą "uberowym" jestem nieubezpieczony i w razie wypadku nie dostanę żadnej rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu... Jest tych defektów wystarczająco dużo, by zdefiniować tę usługę jako zarezerwowaną dla osób miłujących przede wszystkim niskie ceny, nie zaś wysoką jakość (abstrahuję od aspektów "społecznościowych", bo one są wartościami niewymiernymi).

Uber zdaje się jednak nie przyjmować do wiadomości, że nigdy nie będzie "normalną taksówką" i spróbuje "macać" rynek klientów o wyższych budżetach, którzy byliby gotowi zapłacić więcej za komfort i stały, przewidywalny standard usługi. Od kilku dni po Warszawie jeżdżą samochody UberSelect. To jedna z wielu odmian Ubera funkcjonujących na świecie, oferująca przejazd wygodniejszym, przestronniejszym i nowszym autem (Volkswagen Passat, Ford Mondeo, Mercedes C, Audi A4, czy Skoda Superb). Dodatkowo Uber obiecuje, że kierowcy UberSelect nie będą przypadkowymi amatorami, jeżdżącymi bezmyślnie według nawigacji, tylko profesjonalistami znającymi miasto. No i w samochodzie ma czekać na klienta minipoczęstunek. Prawie jak w pendolino :-). Słowem, oprawa godna lepszej okazji, jak np. powrót z randki do domu (na ciąg dalszy randki, czyli kolację ze śniadaniem :-)), albo z teatru, filharmonii, czy też z herbatki u prezydenta w pałacu lub u prezesa na Nowogrodzkiej :-). Z każdego miejsca, w którym pojawienie się "zwykłego Ubera" mogłoby być obciachem. W zamian za to klient będzie płacił więcej - 7 zł za start (w zwykłej opcji 5 zł) oraz 1,7 zł za każdy kilometr (w standardowym UberPop jest to 1,5 zł) i wreszcie 0,35 zł za każdą minutę spędzoną w autku (o 5 gr więcej, niż w podstawowej opcji).

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

dywidendalogo1JAK ZMONTOWAĆ SOBIE EKSTRA-EMERYTURĘ Z DYWIDEND? Wspólnie z Giełdą Papierów Wartościowych, Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych oraz blogiem o długoterminowym inwestowaniu "Longterm" zachęcam Was do sprawdzenia jak można sobie zmontować dodatkową emeryturę - lub plan systematycznego inwestowania - z dywidend wypłacanych przez największe, najstabilniejsze i najbardziej wiarygodne koncerny - polskie i zagraniczne. O tym dlaczego sam lokuję w ten sposób część swoich oszczędności pisałem w blogu kilka dni temu, zachęcam Was do lektury. Przeczytajcie też  zaproszenie do udziału oraz o liście prezentów, jakie przygotowali dla Was partnerzy akcji. Zerknijcie również na powitalne wideo: 

W kolejnych odcinkach cyklu w blogu przedstawię firmy płacące najbardziej stabilną dywidendę i opowiem jak się za to zabrać, żeby nie wiązało się ze zbyt wysokim ryzykiem. .W najbliższy wtorek zapraszam na webinarium, gdzie razem z "Longtermem" opowiemy o inwestowaniu dywidendowym, formularz zapisu jest tutaj. "Longterm" ma dla Was też e-booka o tym jak - krok po kroku - zacząć zarabiać na dywidendach. E-book, w którym zresztą również maczałem palce, można mieć za darmo w zamian za zapisanie newsletter o inwestowaniu dywidendowym

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie dziwię się, że Uber kombinuje w tę stronę, bo choć korzysta z palmy pierwszeństwa (mam w smartfonie trzy aplikacje taksówkowe, ale korzystam z przyzwyczajenia z jednej, góra dwóch i Uber jest na tej liście "z przyzwyczajenia"), to obniżając ceny i "wyciskając" z kierowców siódme poty skazuje się na pauperyzację - coraz niższy standard aut, coraz bardziej wkurzonych "pracowników" i coraz biedniejszych klientów. Zwłaszcza, że rywalizujący z Uberem przewoźnicy smartfonowi nie tylko mają licencjonowanych taksówkarzy, ale i coraz lepszy standard wozów (np. MyTaxi wyposaża swoich kierowców w nowiutkie Mercedesy w ramach specjalnego programu leasingowego). Mając do wyboru różne możliwości zamówienia auta przez smartfona niekoniecznie wybiorę tę najtańszą - będę skłonny zapłacić nieco więcej za przewidywalną jakość. I zapewne Uber to zauważył - stąd zaczął testować w Warszawie "przewozy premium". Tylko czy klient premium wsiądzie do czegoś, co tylko udaje taksówkę? Pożyjemy, zobaczymy.

Los Ubera leży jednak nie tylko w naszych, klientowskich rękach - i od tego jak duża część osób korzystających z taksówek będzie przesiadała się na zamawianie samochodów przez smartfona - ale i od tego, czy rządzący będą mieli wystarczająco duże cojones, żeby dobrać się nibytaksówkom do tyłka. W ostatnich miesiącach prasa biznesowa rozpisywała się o problemach Ubera w Niemczech, gdzie firma została zmuszona do prowadzenia działalności na takich samych zasadach, jak tradycyjne korporacje (czyli kierowcy muszą mieć licencje). No i okazało się, że jak trzeba walczyć fair ze "zwykłymi" taksówkami, to nie ma łatwo. Uber wycofał się z Berlina, Monachium, Hamburga, Frankfurtu, Dusseldorfu. W Polsce tak źle Uberowi na razie nie jest, bo wciąż skutecznie wciska wszystkim kit, że jest jedynie aplikacją transportową :-), czyli miejscem spotkań tych, którzy mają samochód i trochę wolnego czasu z tymi, którzy potrzebują akurat się przejechać. A sztywny system wynagrodzeń dla kierowców i "plany motywacyjne" służące temu, by pracowali jak najwięcej i jak najwydajniej (a najlepiej na okrągło) to są tylko przez przypadek :-). Ale minister Ziobro nie z takich gagatków wyciskał całą prawdę, osadzając w "wydobywczym". Ech, gdyby jeszcze na stanie był Agent Tomek... ;-)

OSIEM FINANSOWYCH POMYSŁÓW DLA TWOJEGO PORTFELA. Jak z małych pieniędzy zbudować swoje finansowe bezpieczeństwo? Jakich trików użyć, żeby bezboleśnie oszczędzać? Jak uszyć pierwszy plan systematycznego inwestowania? Jak lokować je nie tylko w banku? Osiem pomysłów dla twojego portfela podanych w lekkostrawnej formule obejrzyj na YouTube. Kilka z nich zamieszczam poniżej.

JEST JUŻ MOJA NOWA KSIĄŻKA DLA DZIECI I RODZICÓW! O tym dlaczego dziecko powinno dostawać kieszonkowe, jak dawać kieszonkowe, żeby maksymalnie wykorzystać jego wychowawczą rolę, jak bawić się w "domowy bank", za co dziecku płacić, a za co w żadnym wypadku, jak stymulować w dziecku dobre nawyki, a jak zwalczać wyuzdaną konsumpcję - piszę w swojej najnowszej książce "Moje pierwsze kieszonkowe". Jest w niej również o nowych formach pieniądzach (bitcoinach i innych dziwactwach), o tym jak bezpiecznie zarządzać pieniędzmi w formie bezgotówkowej, jakie zasady bezpieczeństwa stosować mając konto internetowe, kartę płatniczą i bank w smartfonie.

BZWBK_MOJE_PIERWSZE_KIESZONKOWE_LCD_1360x7681

Książkę kupicie w dobrych księgarniach, w internecie (np. na stronie kulturalnysklep.pl), a jeśli wolicie czytać na tablecie, to jest też wersja elektroniczna, dostępna np. w Publio.pl. Miałem przyjemność opowiadać o niej w audycji Tomasza Kwaśniewskiego w Radiu RDC, posłuchajcie! Recenzja ukazała się w poczytnym blogu finansowym Marcina Iwucia. W TOK FM mówiłem o tej książce w audycjach Oli Dziadykiewicz oraz Hanny Zielińskiej. Zapraszam Was też do lektury pozostałych moich książek spośród tych, które są jeszcze w sprzedaży - "100 potwornych opowieści o pieniądzach, czyli jak żyć, zarabiać i wydawać z klasą" (o tym jak rozwiązać większość finansowych problemów, które mogą cię spotkać w życiu) oraz"Jak inwestować i pomnażać oszczędności" (o tym jak zabrać się za budowanie swojej finansowej niezależności).

baner_640x2501

Samcik_620x2003

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 23 kwietnia 2016 13:08

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/23 14:19:10:

    >>jeżdżąc z kierowcą "uberowym" jestem nieubezpieczony i w razie wypadku nie dostanę żadnej rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu...

    O ile wiem to nieprawda. Odszkodowanie przysługuje z OC kierowcy tak samo jak w przypadku szkody wyrządzonej przez kierowcę taksówki albo jakiekolwiek innego kierowcy.
    Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu
    Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych oraz kodeks cywilny nie różnicują szkód wyrządzonych przez kierowców "uberowych" i "nieuberowych".

  • patrioty.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 00:19:53:

    zgadzam się z #stajnik#. Standardowe OC obejmuje również pasażerów.

  • wisniewski.mariusz napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 05:48:56:

    >> Uber zdaje się jednak nie przyjmować do wiadomości, że nigdy nie będzie "normalną taksówką"

    >> będę skłonny zapłacić nieco więcej za przewidywalną jakość. I zapewne Uber to zauważył - stąd zaczął testować w Warszawie "przewozy premium".

    >> W ostatnich miesiącach prasa biznesowa rozpisywała się o problemach Ubera w Niemczech, gdzie firma została zmuszona do prowadzenia działalności na takich samych zasadach, jak tradycyjne korporacje (czyli kierowcy muszą mieć licencje). No i okazało się, że jak trzeba walczyć fair ze "zwykłymi" taksówkami, to nie ma łatwo.

    Troche rzetelnosci dziennikarskiej Panie Macku. Uber na wielu rynkach dziala z powodzeniem lepiej od taksowek.
    A wprowadzenie uslug premium to jest to od czego Uber zaczynal, wiec ciezko mowic o jakiejs nowosci i testowaniu...

    Jesli chodzi o licencje, to np. w Nowym Jorku kazdy kierowca musi posiadac licencje TLC (tak jak inne taxi). I co? I nic, ma sie swietnie (procz tego ze miasto planuje wprowadzenie kolejnych regulacji, ktore zamiast zrownac ich z taxi, sprawia ze Uber bedzie na gorszej pozycji).

    Zrzuce poziom artykulu na sobote, rozumiem ze ciezki dzien po piatku ;) Prosze doczytac, poprawic, zeby artykul nie byl az tak stronniczy. Rozumiem ze blog jest subiektywny, ale jednak fajnie jest tez przedstawic kilka faktow a nie tylko opinie ;)

    Ja osobiscie bardzo lubie Ubera i korzystam kiedy tylko moge. Nie podoba mi sie nierownosc stron i przewaga Ubera nad tradycyjnymi korporacjami, ale ja bym raczej poszedl w kierunku zrownania rynku przez zniesienie obciazen nalozonych na taksowkarzy (kasa fiskalna, licencje), niz przez nakladanie ich na kierowcow Ubera.

  • antekgrzanka4 napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 11:45:20:

    Dokładnie, zgadzam się z Mariuszem. Taksówkarze powinni walczyć o zniesienie debilnych ograniczeń i wymogów, oraz stałe zwiększanie poziomu świadczonych usług, a nie machać szabelka i polować na kierowców Ubera.

  • leobialy napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 20:43:40:

    @wisniewski.mariusz
    Nie bardzo rozumiem, czemu "wyrównywanie szans" miałoby polegać na zniesieniu obowiązku kas fiskalnych dla taksówkarzy...
    Jeżeli taksówkarze mają kasy, to należy wyposażyć również w nie kierowców Ubera.
    Przy okazji...dla mnie niezrozumiałym jest, dlaczego są jeszcze grupy zawodowe, które jeszcze w kasy nie zostały wyposażone... Albo wszyscy, albo nikt!

  • hopinie napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 21:37:28:

    Z tym ubezpieczeniem OC jest tak, że można kupić sobie dla osoby przewożącej klientów. Dla mojego samochodu (kompakt z silnikiem 1.6) wynosi 400 zł za normalne, 1000 zł za przewóz osób.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/25 09:18:37:

    Czy obroty ubera wygenerowane przed 19 lutego 2016r (od tego dnia kierowcy ubera muszą prowadzić działalność gospodarczą) to szara strefa, taki blablacar po mieście ? Rozumiem że ministerstwo finansów niesamowicie dbające o szczelność systemu podatkowego w Polsce odpuści sobie ten niezapłacony podatek i nie naliczy Uberowi żadnego domiaru

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/25 15:10:17:

    "że jeżdżąc z kierowcą "uberowym" jestem nieubezpieczony i w razie wypadku nie dostanę żadnej rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu."

    I po temacie.
    Co z tego, że zaoszczędze 10 tys złotych na 1 tysiącu kursów (np: 10 plnów na kursie w 10 lat co drugi dzień roboczy), jak po wypadku strace możliwość pracowania i te oszczędności moment szlag trafi. W przypadku solidnego uszczerbku na zdrowiu 10 tys to styknie ... na waciki, przy 1 tysiącu jazd po mieście szanse na solidny wypadek nie są pomijalne.

    Kto chce, niech sobie jeżdzi Uberem, mnie tam nic do tego, ale sam nie wsiąde.
    Jak faktycznie systemowo wszyscy kierowcy będą na działalności i beda mieli ubezpieczenia od przewozu osób, to obaczymy.


Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line