Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 21 kwietnia 2016

Na jak długo trzeba kupić akcje, żeby mieć (prawie) pewność, że się zarobi? Oni policzyli!

dywidendalogo1Kiedy piszę, że przynajmniej niektórzy z Was powinni rozważyć inwestowanie niewielkiej części oszczędności na rynku kapitałowym - a piszę o tym często i od wielu lat, bo sam m.in. w ten sposób lokuję swoje prywatne pieniądze - spotykam się z utyskiwaniem, że "naganiam" klientów cwaniakom z firm inwestycyjnych, którzy żyją z "ubierania" klientów w ryzykowne produkty i prowizji od tego pośrednictwa. Podajecie często konkretne przykłady z własnego życia: namówili Was na polisę inwestycyjną, na której straciliście. Potem polecili Wam fundusz inwestycyjny, na którym znów straciliście. Potem produkt strukturyzowany, który po czterech latach wypłacił tylko zainwestowany kapitał (więc de facto też straciliście). Jak po tym wszystkim uwierzyć, że rynek kapitałowy nie jest jedną wielką szulernią? Niestety, bardzo wielu z nas swoja przygodę z inwestowaniem pieniędzy zaczęło od zakupu produktów toksycznych, niedopasowanych do swoich potrzeb, zbyt ryzykownych lub obłożonych zbyt wysokimi prowizjami.

Ale to nie znaczy, że inwestowanie jest złe. Trzeba tylko zabrać się za nie przestrzegając kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa. To tak, jak z jazdą samochodem: można używać go ostrożnie, albo pójść na ryzyko i rozbić się na najbliższym drzewie. Ludzie giną w wypadkach samochodowych, ale czy to oznacza, że samochody są temu winne? Wiem co mówię, bo swoją przygodę na rynku kapitałowym też zacząłem od popełnienia wszystkich możliwych błędów początkującego inwestora. W ich efekcie straciłem prawie wszystkie oszczędności, ale - szczęście w nieszczęściu - to były stosunkowo małe pieniądze, a ja wyciągnąłem wnioski z porażki i dziś w moim prywatnym portfelu inwestycji jest ponad dwadzieścia inwestycji kapitałowych. W tym odcinku cyklu "Dywidenda jak w banku, czyli o długoterminowym inwestowaniu oszczędności" opowiem Wam po jaką cholerę w ogóle inwestuję pieniądze i skazuję się na ryzyko z tym związane. Dlaczego nie trzymam pieniędzy wyłącznie w banku? Czym jest inwestowanie dla dywidendy? Dlaczego uważam, że to najłatwiejszy sposób lokowania oszczędności na rynku kapitałowym? 

Czytaj też: Wprowadzenie do akcji "Dywidenda jak w banku". Dlaczego warto się przyłączyć?

LOKATA W BANKU? TO... RYZYKO. Dlaczego od pewnego czasu część oszczędności lokuję poza bankiem? Bo jestem długoterminowym ciułaczem, a w długim terminie - jak mawiał Mark Twain - pewna jest tylko śmierć i podatki (w tym podatek od zysków od kapitału, jak sądzę :-)). W twainowskim katalogu rzeczy pewnych jak w banku dziwnym trafem nie ma... bankowej lokaty. Więc i ja nie traktuję depozytu jako czegoś, co gwarantuje mi, że za 20-30 lat wyjmę więcej, niż dziś włożyłem. Co 10-25 lat w różnych częściach świata wybuchają kryzysy, które niszczą realną wartość oszczędności w bankach. Mechanizmy kryzysów są różne, ale zwykle efektem końcowym jest wysoka inflacja. Mogę mieć w banku miliony, które będą warte nic lub prawie nic. Większość cennych rzeczy, które mamy w mieszkaniach, jest sprowadzana z zagranicy, za euro i dolary. Może się więc zdarzyć, że moje pieniądze w banku będą "wymienialne" na dużo kilogramów ziemniaków i jabłek, ale na coraz mniej iPadów i telewizorów. Pieniądze w banku są co prawda objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (jest w nim aktualnie 16 mld zł) i pośrednio gwarancjami państwowymi, ale ich realna wartość może być zagrożona inflacją i dewaluacją. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zdarzy (bo oznaczałoby, że polska gospodarka ma poważne kłopoty), ale patrząc na moje oszczędności w perspektywie kilkudziesięciu lat nie mogę tego jednoznacznie wykluczyć. Dlatego część swoich oszczędności lokuję poza bankiem. Jasne, wystawiam je tym samym na inne rodzaje ryzyka, ale uważam, że jeśli chodzi o długoterminowe gromadzenie kapitału powinienem jechać na kilku koniach.

Czytaj też: Kasa w banku jest gwarantowana? Są sytuacje, w których to nie działa

AKCJE SPÓŁKI PUBLICZNEJ? TEŻ RYZYKO. ALE INNE. Drugim sposobem lokowanie długoterminowych oszczędności jest dla mnie pośrednie (z pomocą funduszy inwestycyjnych) lub bezpośrednie (z pomocą biura maklerskiego) posiadanie akcji, czyli "kawałków" przedsiębiorstw. To zupełnie inny sposób lokowania, niż depozyt bankowy. Zakładając lokatę pożyczam bankowi pieniądze i umawiam się na stały procent, a bank tymi pieniędzmi obraca i na nich zarabia. Lokując pieniądze w akcje firmy staję się jej współwłaścicielem. Nie mam gwarancji stałego zysku (ani w ogóle jakiegokolwiek), ale jeśli firma jest dobrze zarządzana, to jej wartość powinna rosnąć. Mając "kawałek" firmy zabezpieczam pieniądze przed inflacją, bo on zawsze będzie miał realną wartość,podczas gdy papierowe banknoty - niekoniecznie. Choć z drugiej strony wystawiam się na inne ryzyko - zmiany wyceny rynkowej tego mojego kawałka firmy (czyli możliwość, że ceny jej akcji mocno spadną). Jak duże? To zależy od czasu, na jaki inwestuję pieniądze. W krótkim czasie cenami akcji rządzą emocje i inwestorzy-spekulanci. W długiej perspektywie dobra spółka prawie zawsze będzie zyskiwała na wartości. Gdybym w dniu swoich narodzin zainwestował jednego dolara w akcje McDonald'sa, to dziś miałbym 127 dolarów, bo przez ostatnich 40 lat ta firma ładnie się rozwinęła. Na polskiej giełdzie też są takie przykłady, pisałem o nich niedawno.

OBEJRZYJ TEŻ: Przewodnik dla tych, którzy chcieliby ulokować część pieniędzy poza bankiem, ale nie wiedzą jak się za to zabrać. 

IM DŁUŻEJ INWESTUJESZ, TYM... BEZPIECZNIEJ. W ostatnich 200 latach - tyle liczy historia giełd - indeksy (czyli agregaty mierzące zmiany wartości wielu giełdowych firm) szły w górę w tempie mniej więcej 7-8% rocznie. Im dłuższy jest mój horyzont inwestycji, tym mniejsze jest ryzyko, że stracę pieniądze (tak to przynajmniej wygląda przez pryzmat średniej statystycznej). Niedawno na jednym z anglojęzycznych blogów znalazłem ciekawe statystyki dotyczące amerykańskiego indeksu S&P 500. Analitycy sprawdzili jakie były zmiany indeksu w krótkiej, średniej i długiej perspektywie we wszystkich możliwych kombinacjach dat dotyczących startu i zakończenia inwestycji. Wyszło im, że inwestując pieniądze na jeden dzień w 54% przypadków w ciągu ostatnich 90 lat inwestor by zarobił, a w 46% przypadków - by stracił. Wydłużając horyzont inwestycji do jednego kwartału zwiększyłby prawdopodobieństwo zysku do 68%, lokując na rok miałby już 74% szans na zysk, a przy 10-letniej inwestycji - 94%. Przy 20-letniej prawdopodobieństwo osiągnięcia zysku osiąga 100%.

sandp90lat

DYWIDENDA, CZYLI NOGA DRUGA I PÓŁ. Akcje - tak przynajmniej było w przeszłości, co pokazałem na powyższych danych - w długiej perspektywie dawały ochronę zainwestowanego kapitału. Choć oczywiście nie oznacza to, że osiągany zysk był zawsze wyższy, niż ten z bankowego depozytu. Mówiąc uczciwie: były całkiem długie okresy, gdy ceny akcji firm stały w miejscu. W Japonii nie tak dawno taka flauta potrafiła trwać przez jakieś... 25 lat. Takie stanie w miejscu wartości kapitału ulokowanego w akcje musi boleć, zwłaszcza gdy banki płacą solidne oprocentowanie. Dlatego lepiej jest zainwestować swoje pieniądze w akcje firmy, która nie tylko jest dobrze zarządzana, ale i wypłaca dywidendę. Czyli raz w roku (lub częściej - w USA i Wielkiej Brytanii są spółki i fundusze wypłacające dywidendy raz na kwartał lub nawet raz w miesiącu) spółka zwołuje wszystkich akcjonariuszy i oni decydują jaka część zysku firmy powinna iść na dywidendę.Są w Polsce spółki, które przeznaczają na dywidendę rok w rok prawie cały zysk, co oznacza, że z każdej posiadanej akcji jej właściciel dostaje solidny zastrzyk gotówki.

Połączmy teraz te dwie rzeczy: ochronę kapitału wynikającą z długoterminowości inwestycji i dywidendę. Jeśli mam akcje, których wartość co najmniej stoi w miejscu (tak było w długim terminie w USA), a jednocześnie spółka, która te akcje wyemitowała, wypłaca raz w roku dywidendę, to ta dywidenda jest tak naprawdę... odpowiednikiem bankowego depozytu. W długim okresie mogę traktować akcje spółki jak rodzaj długoterminowego depozytu, który dziś będzie większy, jutro mniejszy, ale w perspektywie 20-30 lat realnie nie powinien stracić na wartości w stosunku do dnia dzisiejszego. Zaś wypłacana przez spółkę dywidenda zapewnia mi realny zysk z zainwestowanego kapitału. Są spółki - jak Coca Cola na rynku amerykańskim, ale i kilka spółek w Polsce - które wypłacają dywidendę nieprzerwanie od 15-20 lat.  Oczywiście: zawsze jest ryzyko, że dana spółka w długim okresie okaże się gorsza, niż średnia rynkowa i nie utrzyma nominalnej wartości kapitału, który w nią zainwestowałem. Jest też ryzyko, że spółka, która wypłacała zawsze dywidendę, nagle jej nie wypłaci lub ją zmniejszy. Dlatego warto rozpraszać ryzyko i mieć udziały w co najmniej kilku tzw. spółkach dywidendowych (czyli takich, które przyjęły, że będą prowadzić długoterminową politykę dotyczącą wypłaty dywidendy). Albo kupić udziały w funduszu, który (o plusach i minusach funduszy napiszę w jednym z kolejnych odcinków) ma udziały w kilkudziesięciu spółkach dywidendowych.

DYWIDENDA WAŻNIEJSZA, NIŻ WZROST CENY AKCJI? Dochody z dywidendy stanowią bardzo poważny składnik opłacalności lokowania w akcje spółek. Spójrzcie na dotychczasową giełdową historię PZU. To duży koncern, stabilny i przewidywalny, więc jego akcje nie rosną szybko. W ciągu pięciu lat wzrosły o 25%. Ale doliczając do tego wypłacaną co roku dywidendę... Nooo, razem z nią dochód inwestorów wyniósł 80%. Podobne wyniki dają statystyki amerykańskie za ostatnie 140 lat. Głównym składnikiem zysku inwestorów z trzymania akcji była w przeszłości (spójrzcie na obrazek poniżej) dywidenda reinwestowana w akcje spółki.

Składniki rentowności inwestycji w akcje

To ultraciekawy wykres, pokazujący jak na dłoni, że dywidendy zapewniały w przeszłości i zapewniają do dziś gros rentowności inwestycji w akcje zaliczane do amerykańskiego indeksu S&P 500. Z wykresu wynika, że na łączną średnią stopę zysku z indeksu S&P 500 w latach 1871-2008, która wniosła 9,09%, składa się 2,14% realnego wzrostu kapitału w wyniku przyrostu kursów akcji powyżej wskaźnika inflacji, 2,24% owego wskaźnika inflacji, ujmowanego w nominalnej stopie zwrotu oraz 4,71% zysku z dywidend przy założeniu, że jest reinwestowany w akcje spółek, które je wypłaciły. Dlatego właśnie uważam, że długoterminowe lokowanie pieniędzy w akcje spółek dywidendowych nie jest dużo bardziej ryzykowne, niż trzymanie pieniędzy w banku. Lub raczej odwrotnie: trzymanie pieniędzy w banku nie jest dużo mniej ryzykowne, niż lokowanie pieniędzy w spółki dywidendowe. Nie wiem na czym wyjdę lepiej, ale wolę nie obstawiać w tej ruletce jednego koloru, tylko oba.

MIEJ :-) DARMOWY E-BOOK O INWESTOWANIU DYWIDENDOWYM. Albert "Longterm" Rokicki, z moją skromną pomocą, przygotował dla Was e-booka, w którym krok po kroku przedstawiamy Wam sposoby na odpowiedzialne inwestowanie oszczędności w spółki dywidendowe. Jeśli po lekturze mojego blogoporadnika coś Cię tknęło i myślisz o tym, żeby zainwestować niewielką część kasy w spółkę wypłacającą dywidendę - zamów newsletter Longterma w ramach akcji "Dywidenda jak w banku". Będziesz wiedział wszystko o naszych najnowszych poradnikach, klipach wideo, konkursach związanych z akcją, a obiecany e-book dotrze na Twojego e-maila przed końcem czerwca. Newsletter dostępny jest pod tym linkiem.

Czytaj też: Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych o naszej wspólnej akcji

Czytaj też: Giełda Papierów Wartościowych o akcji "Dywidenda jak w banku"

Czytaj też: Longterm o tym dlaczego też polubił subiektywność :-)

ZGŁOŚ SIĘ NA WEBINARIUM O LOKOWANIU PIENIĘDZY POZA BANKIEM. We wtorek 26 kwietnia o godz. 20:00 zapraszam Was gorąco na pierwsze z trzech planowanych webinariów w ramach akcji "Dywidenda jak w banku". Poprowadzę je wspólnie z Albertem Rokickim, autorem bloga "Longterm". Będziemy mówili o strategii długoterminowego inwestowania w akcje spółek dywidendowych z myślą o zabezpieczeniu swojej emerytury. Jak się za to zabrać, żeby spać spokojnie. Żeby zapisać się na webinarium kliknijcie ten link

ebinariumdywidenda

INWESTOWANIE NIE JEST DLA KAŻDEGO. Mam nadzieję, że przekonałem Was, iż lokowanie pieniędzy w spółki dywidendowe pod pewnymi względami przypomina deponowanie pieniędzy w banku. Tu nie ma gwarancji nominalnej wartości kapitału, a tam nie ma gwarancji realnej wartości kapitału. Sęk w tym, że o ile w przypadku bezpieczeństwa lokaty w banku nie ma większego znaczenia, czy włożymy pieniądze na dwa, czy na 20 lat, o tyle w przypadku inwestycji na rynku kapitałowym obowiązuje zasada: "im dłuższy horyzont, tym mniejsze ryzyko". A więc: nie inwestujemy w akcje pieniędzy, których możemy potrzebować w przewidywalnej perspektywie (niech to będą pieniądze, o których możesz zapomnieć). Nie inwestujemy w ten sposób wszystkich pieniędzy. Jeśli mamy ich mało, to nie wychylamy nosa z banku (dopiero przy wartości oszczędności powyżej 30.000-40.000 zł można w ogóle myśleć o czymkolwiek innym, niż bank). Jeśli nie mamy jeszcze setek tysięcy, to na rynek kapitałowy kierujemy relatywnie niewielką część - np. 10-20%. Rozkładamy ryzyko między kilka spółek lub funduszy. Wszystkie Wasze nieszczęścia związane z inwestowaniem pieniędzy brały się stąd, że nie przestrzegaliście tych zasad, bo jakiś naganiacz Wam ich nie wytłumaczył.

CO DALEJ W  AKCJI "DYWIDENDA JAK W BANKU"? O inwestowaniu w akcje spółek dywidendowych piszemy wspólnie z Albertem "Longterm" Rokickim, który prowadzi najstarszy w Polsce blog o tym sposobie lokowania kapitału. Naszą akcję będą wspierali i informowali o niej miliony Polaków Giełda Papierów Wartościowych oraz Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Jeśli zainteresował Was niniejszy tekst, to od razu Wam powiem, że w przyszłym tygodniu kolejny odcinek poradnika ukaże się w blogu Longterma. Na moje strony akcja wróci najpóźniej w czwartek za dwa tygodnie, czyli 5 maja. Wtedy opowiem Wam o tym jakie zasady rządzą wyceną spółek giełdowych, jak odróżnić dobrą spółkę od nędznej i w jaki sposób można stać się posiadaczem kawałka firmy. W tzw. międzyczasie opublikujemy pierwszy klip wideo, w którym zmierzymy się z mitem, że rynek kapitałowy do hazard i rosyjska ruletka oraz spotkamy się z Wami na webinarium (jeszcze raz zapraszam 26 kwietnia o 20.00).  

A w kolejnych odcinkach poradnika w blogu będę pisał m.in. o tym dlaczego spółki dywidendowe mogą być w miarę bezpieczną (jak na lokowanie pieniędzy na rynku kapitałowym) inwestycją, czy z dywidendy da sę uszyć dodatkową emeryturę, przyjrzę się najważniejszym spółkom dywidendowym w Polsce i na świecie, opowiem o tym jak się zabrać za inwestowanie dywidendowe, przyjrzę się funduszom inwestycyjnym, które się tym zajmują i opowiem o tym jak zbudować i "wypasać" swój portfel spółek dywidendowych. Jeśli macie pytania, sugestie tematów bądź chcecie po prostu wesprzeć akcję dobrym słowem, ewentualnie też bezinteresownie nabluzgać :-)) - piszcie na maciej.samcik@gazeta.pl 

dywidendalogotypy3
PREZENTY OD WSPIERAJĄCYCH AKCJĘ INSTYTUCJI. Czuję się w obowiązku przypomnieć Wam, że Longterm, dzięki swoim wrodzonym talentom i nabytym znajomościom :-), namówił kilka firm finansowych, żeby ufundowały prezenty związane z akcją. Z tych prezentów mogą też skorzystać miłośnicy subiektywności.  >>> DM BOŚ (jedno z największych biur maklerskich w Polsce) obiecał, że jeśli będziecie chcieli z jego pomocą kupić akcje spółek dywidendowych, to oferuje specjalnie obniżoną prowizję maklerską - tylko 0,18% od wartości transakcji. Warunek: trzeba zarejestrować się przez specjalny link (regulamin jest tutaj). Promocja jest wyłącznie w ramach akcji "Dywidenda jak w banku", nigdzie indziej w przyrodzie nie występuje, ale ma ograniczenie - dotyczy obrotów nie przekraczających 100.000 zł. Nie mam prowizji od założonych kont, więc żeby zagwarantować sobie bardzo niskie prowizje możecie również korzystać z identycznego linku w blogu Longterma, jeśli tak będzie dla Was wygodniej. Z kolei  >>> TFI BPH będzie rozdawać za darmo czytelnikom blogu, którzy zainwestują w jeden z jego funduszy,samcikowe książki o inwestowaniu. Od siebie dorzucę autograf i dedykację.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 21 kwietnia 2016 18:31

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/21 19:53:15:

    TFI BPH będzie rozdawać podpisane przez autora książki o inwestowaniu? A kilka wpisów wcześniej jest o funduszu BPH Sektora Nieruchomości, który wypłaca jałmużnę stworzonym przez siebie samego biedakom.

  • ula-z-prostoofinansach napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/21 22:40:08:

    A ja w sumie lubię BPH. Założyłam u nich pierwsze w życiu konto, jakieś 20 lat temu. Mam je do dzisiaj. A jak już chciałam je zamknąć, to sami, nie wiedząc o mojej decyzji zaproponowali mi zmianę konta na tańsze. To był w moim życiu pierwszy i jedyny taki przypadek :)

  • lesofi napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/22 06:21:08:

    Panie Redaktorze, czy przygotuje Pan artykuł na temat otwartego niedawno okienka transferowego związanego z ZUS i OFE? Jakie są statystyki? Przechodzić, nie przechodzić? A jak się już jest w OFE, to może czas wychodzić?

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/22 08:20:35:

    "akcje spółki publicznej" a'propos porównań hmmm, słyszałem o domach publicznych, też spółka i dużo akcji. Działalność nieopodatkowana więc można w to wchodzić.

    Fundusze, polisy, struktury to nie są bezpieczne inwestycje. Masz stracić to kup akcje bez pośredników, wtedy jest szansa że zarobisz. Nie kieruj się doradcami od pięciu boleści. Przykładowo wszyscy rzucili się na akcje producentów gier komputerowych (np. cd projekt po wydaniu Wiedźmina) ale o dziwo te akcje dały w ostatnim roku mniej zarobić niż potępiane przez doradców spółki energetyczne. Prosta zasada jak windowy w hotelu mówi ci, że warto kupić akcje to czym prędzej je sprzedaj.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/22 10:49:54:

    "Przy 20-letniej prawdopodobieństwo osiągnięcia zysku osiąga 100%."
    I UWAGA: wniosek wysnuty na podstawie JEDNEGO indeksu: SP500. Giełda w japonii niby wspomniana, ale jakoś przemilczane, że 20 lat index Nikkei osiągnął wynik... -20,57%

  • ula-z-prostoofinansach napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/22 18:53:10:

    Jak dla mnie zawsze zdarzają się wyjątki. Matematyka/statystyka to tylko liczby. Ale trzeba się zgodzić, że im dłużej inwestujemy szanse na zysk rosną. Do sprawdzenia jeszcze tylko wartość pieniądza w czasie. Choć z drugiej strony na inflację też trzeba jakoś zarobić... Trzymając w skarpecie nie zyskamy nic.

  • z17 napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/23 23:06:19:

    @ lesofi

    A o czym Pan Redaktor miałby tu niby napisać? O tym, żeby przechodzić do OFE przecież nie napisze, bo nie jest samobójcą (wszystkie są na minusie i za żadne judaszowe srebrniki nie da się udowodnić, że w 2014 roku opłacało się wybrać OFE). No a zachęcać tych którzy w 2014 roku wybrali OFE, żeby teraz wrócili do ZUS byłoby mu... hmmm, "niepolitycznie" - zwłaszcza w kontekście wymowy całego bloga, który wszak usilnie przekonuje, że rynki finansowe są cacy.

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 13:56:44:

    Z całym szacunkiem ale jakiekolwiek haslo zawierające sformułowanie "jak w banku" bardziej zniechęca niż zachęca ;] Dywidendy są fajne ale w praktyce wymagają zamrożenia sporych środków na długi okres (raj bakiera) i ewentualny procent z zysku firmy trafi w konsumpcję albo zostanie podjedzony przez inflację, co teraz są warte dywidendy wypłacane 20 lat temu. Cała akcja być może zapewni dodatkowe prowizje funduszowym pośrednikom, bo chyba nie da się kupić akcji reklamowanej w tekście Coca-Coli czy McDonaldsa.. poza tym wiara, że historyczne wyniki spółek żyjących ze śmieciowego jedzenia powielą się w przyszłości jest.. ryzykowna. Pisząc o długoterminowym inwestowaniu warto rozgraniczyć przypadki bogacza "to są nadmiarowe pieniądze, łatwo zdobyte, zobaczymy co tego będzie, w razie czego mam inne wartościowe aktywa, dobrze zarządzane" oraz biedaka "te dodatkowe kilka stówek miesięcznie to cały majątek jaki posiadam, reszta idzie na bieżące wydatki, to jest moja osobista decyzja jak obronię wartość tego mojego rzeczywistego zarobku, do nikogo nie będę mógł mieć żalu, jeżeli za 30 lat zostanę z niczym". Zamiana umownej wartości pieniądza na inną umowną wartość za x lat to wg. mnie żadna inwestycja, gdy jedyną pewną rzeczą jest, że dzięki tym operacjom żyje cała armia ludzi, którzy de facto nie wykonują żadnej pracy.

  • leobialy napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/24 20:53:19:

    Czyli najprostszy i najpewniejszy sposób na zarobek - kup akcje i zapomnij o nich na jakieś... 20 lat. W końcu jak nie ty, to dzieci z tego skorzystają :)

  • z17 napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/25 19:17:20:

    @ leobiały

    O tak, zwłaszcza jak tatuś kupił Petrolinvest na debiucie

  • tixserr napisał(a) komentarz datowany na 2016/04/29 15:37:15:

    To jak to jest z tymi dywidendami? Jest informacja, że spółka wypłaci 2 zł dywidendy na akcję, wtedy kupuję, czekam na dzień wypłaty dywidendy i pieniądze wpływają na konto, a akcje mogę następnego dnia sprzedać? Przecież każdy by tak robił.

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/02 20:50:11:

    @tixserr poczytaj sobie w google o odcieciu dywidendy od kursu akcji, zysk nie jest taki oczywisty, znany i natychmiastowy..

  • tynaaa3 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/23 19:08:51:

    Korzystam z usług DB a dokładniej www.eliteprivatebanking.pl/#/
    Bardzo korzystna oferta i zadowala w 100%.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line