Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 18 maja 2016

Kolejny bank sprzedaje nam obligacje. Bardzo nietypowe! Do wzięcia 4,5% rocznie. Warto?

Tego jeszcze nie było. Bank Pocztowy, spółka kontrolowana przez państwową Pocztę Polską, ogłosiła właśnie, że od poniedziałku będzie nam sprzedawała obligacje z aż 10-letnim terminem wykupu. To naprawdę ostra jazda, bo do tej pory tak długoterminowo pożyczał od nas pieniądze tylko rząd, który też ma w ofercie obligacje dziesięcioletnie, zwane emerytalnymi. Seria będąca obecnie w sprzedaży w pierwszym roku daje 2,5% zysku, a w kolejnych latach 1,5% powyżej inflacji (przy deflacji jest liczona jako zero). Firmy komercyjne raczej nie wychylały się do tej por z obligacjami o terminie spłaty dłuższym, niż 4-5 lat. To i tak długi czas biorąc pod uwagę, że Polak jest istotą bardzo niechętnie blokującą swoje pieniądze na dłużej. Z 600 mld zł naszych oszczędności w bankach tylko 1-2% lokujemy na dłużej, niż rok. A tu nagle mały bank prowadzony przez pocztowców wychodzi z 10-letnią inwestycją.

Oprocentowanie obligacji Banku Pocztowego - biorąc pod uwagę obecną stopę WIBOR 6M, do której doliczana jest 2,8-procentowa marża - wynosić będzie mniej więcej 4,5% w skali roku. A więc dwa razy więcej, niż można wycisnąć ze standardowej lokaty bankowej i prawie dwa razy więcej, niż da się "wycisnąć" z obligacji rządowych. Tutaj co prawda emitentem nie jest rząd, tylko spółka komercyjna, ale de facto państwowa, co sprawia, że profil ryzyka inwestycji staje się jakby mniejszy. Jako, że w blogu zawsze z dużą ochotą recenzuję Wam najciekawsze potencjalnie - lub najbardziej nietypowe - możliwości zainwestowania pieniędzy, to w kolejnych kilku akapitach prześwietlę za i przeciw lokowaniu pieniędzy w obligacje Banku Pocztowego. A ostateczną decyzję o tym, by w poniedziałek o świcie ruszyć do placówek Expandera (tam będą przyjmować zapisy) lub też zostać w domu, podejmiecie sami.

O CO CHODZI W OBLIGACJACH KORPORACYJNYCH? Sprzedawanie przez spółki obligacji to dziś bardzo modny sposób pozyskiwania pieniędzy na dalszy rozwój. Niskie oprocentowanie depozytów sprawia, że Polacy coraz aktywniej poszukują alternatywnych sposobów lokowania pieniędzy. Lepiej sprzedają się więc obligacje rządowe, w miarę bezpieczne odmiany funduszy inwestycyjnych i właśnie obligacje korporacyjne. Firmy deweloperskie (jak Ghelamco, Polnord), pożyczkowe, windykacyjne (np. Best, Kruk) sprzedają na pniu obligacje warte po kilkadziesiąt milionów złotych, a zapisy zwykle bywają mocno redukowane. Nic dziwnego, bo oprocentowanie - ustalane zwykle jako stopa WIBOR 3M lub WIBOR 6M, powiększona o marżę 3-4% - jest kilka razy razy większe, niż dochód z lokaty. A odsetki są często wypłacane kwartalnie, a nie - jak w lokatach - dopiero na końcu. Ryzyko też jest większe, bo jeśli sytuacja firmy się pogorszy, to niewykupienie obligacji będzie pierwszym pomysłem na ratowanie jej finansów.

PO CO BANKI EMITUJĄ OBLIGACJE? I NA JAKICH WARUNKACH? Z rosnącego popytu inwestorów chcą też skorzystać banki potrzebujące kapitału na spełnienie rosnących wymogów stawianych przez Komisję Nadzoru Finansowego. Jeśli bank chce zwiększać skalę działalności, to musi też mieć "podkład" kapitałowy. W najważniejszej części musi to być własny kapitał banku, ale w pewnej części może to być kapitał pożyczony. Poprzez emisje obligacji od dawna pozyskuje pieniądze Getin Noble Bank. Kiedy był w dobrej kondycji finansowej, płacił 3,5% powyżej WIBOR-u, a ostatnio, kiedy jego sytuacja się pogorszyła - nawet WIBOR plus 5%. W tym roku hitem były obligacje Alior Banku, który w ciągu kilku godzin wyprzedał obligacje warte 150 mln zł (oprocentowanie wynosiło WIBOR plus 3,25%), a potem zorganizował "dogrywkę" i bez problemu sprzedał obligacje za kolejne 70 mln zł, choć obniżył marżę powyżej WIBOR-u do 3% i wydłużył termin spłaty obligacji do ośmiu lat. I właśnie śladem Aliora chce pójść Bank Pocztowy.

JAKIE SĄ PODSTAWOWE PARAMETRY OBLIGACJI BANKU POCZTOWEGO? Oprocentowane tych papierów będzie zmienne i uzależnione od stawki WIBOR 6M, czyli ceny, po której banki nawzajem pożyczają sobie pieniądze na sześć miesięcy. Do tej stawki - dziś wynosi między 1,6% a 1,7% - będzie doliczane 2,8% marży. Odsetki będą naliczane i wypłacane raz na pół roku, w takich samych interwałach będzie aktualizowane oprocentowanie (w zależności od stawki WIBOR). Czy te 2,8% marży to dużo? Cóż, jeśli ktoś jest obeznany z rynkiem obligacji, to może sobie kupić za 10.000 zł na giełdzie Catalyst obligację jednej z poprzednich serii (mogły ją kupić z pierwszej ręki tylko zaproszone instytucje). Np. obligacje, które Bank Pocztowy zamierza wykupić za sześć lat mają oprocentowanie WIBOR 6M plus 3,5% (czyli lepiej, niż te, które bank wystawia teraz). Ale płynność obrotu jest niewielka, więc trzeba mieć trochę szczęścia, żeby znaleźć sprzedającego.

JAKIE SĄ PREFERENCJE DLA DROBNYCH INWESTORÓW? Oferta warta jest 50 mln zł. Aż 30 mln zł z tej kwoty będzie przeznaczone na specjalny program "motywacyjny" dla drobnch inwestorów. Kto zapisze się najwcześniej - a zatem przed momentem, w którym zapisy przekroczą wartość oferowanych w preferencyjnej puli obligacji - zaś jego zapis nie przekroczy wartości 30.000 zł, będzie miał gwarancję, że dostanie tyle obligacji, ile zamówił. Nie będzie go obejmowała ewentualna redukcja zleceń. Ma to być ukłon w stronę drobnych inwestorów, których mogłaby zniechęcić wizja dużej redukcji wszystkich zamówień. Bardzo mi się podoba ten pomysł, bo ludzi, którzy są gotowi na 10 lat zablokować swoje oszczędności trzeba pieścić i zachęcać, żeby chciało im się chcieć. Bo to pod względem świadomości oszczędzania elita elit. Redukcji nie unikną ci, którzy zapiszą się na obligacje warte ponad 30.000 zł oraz ci, którzy zgłoszą się po wyczerpaniu puli obligacji gwarantowanych. Minimalna wartość zapisu to 5.000 zł, jest to więc inwestycja nie wymagająca posiadanie wysokiego kapitału. Głównym sprzedawcą obligacji będzie Expander (ma w całej Polsce 40 placówek) i jest to pierwszy przypadek, że firma doradztwa finansowego jest samodzielnym agentem - w tym przypadku wynajętym przez biuro maklerskie Ipopema Securities.

W JAKIEJ KONDYCJI FINANSOWEJ JEST EMITENT OBLIGACJI? Bank Pocztowy nie należy do gigantów bankowości. Ma nieco ponad milion klientów, a jego głównym atutem jest możliwość korzystania z sieci placówek należących do głównego udziałowca - państwowej Poczty Polskiej. Bank jest zyskowny, w latach 2013-2015 jego roczny zysk netto oscylował w granicach 40 mln zł. Ale w zeszłym roku spadł do niecałych 34 mln zł. Jakkolwiek potencjał banku, wynikający z gigantycznej sieci placówek, jest ogromny, to na razie nie przekłada się on na "uproduktowienie" klientów. Bank nie potrafił nauczyć pocztowców skutecznego sprzedawania usług bankowych, więc duża część klientów korzysta tylko z jednego produktu (w najbardziej rozwiniętych bankach ten wskaźnik sięga 3,5 produktu na klienta). Na przestrzeni ostatnich trzech lat bank nie był w stanie ani zwiększyć portfela udzielonych kredytów (wciąż wynosi tylko nieco ponad 5 mld zł), a wartość zebranych depozytów wręcz spadła o pół miliarda złotych (z 6,3 do 5,7 mld zł). Wskaźnik rentowności kapitału zainwestowanego w bank przez akcjonariuszy spadł na koniec 2015 r. do niecałych 7%. Bank imponuje natomiast wysoką marżą odsetkową - 3,6% (to oznacza, że sprzedaje bardzo drogie kredyty i mało płaci za depozyty, wszedł nawet na rynek chwilówek!) oraz mieszczącym się w normie wskaźnikiem kredytów nie spłacanych w terminie - 7%. Bank potrzebuje kasy, żeby mógł zwiększyć skalę działalności. Chciał wyemitować akcje, ale banki nie są ostatnio cenione na giełdzie. Będą więc obligacje.

CZY TO BEZPIECZNA INWESTYCJA? Na pewno mniej bezpieczna, niż bankowy depozyt (bo nie ma gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego). Z drugiej jednak strony emitent jest bankiem, a tego typu instytucje stosunkowo rzadko bankrutują (gdy bank jest w trudnej sytuacji przeważnie do jego ratowania włącza się rząd). Choć przecież SK Bank, największy bank spółdzielczy w Polsce, też nie wyglądał na potencjalnego bankruta, a jednak splajtował, zostawiając posiadaczy obligacji na lodzie. Bank Pocztowy jest de facto bankiem państwowym, co poniekąd zwiększa bezpieczeństwo inwestycji. Ale są i minusy: obligacje mają bardzo długi termin spłaty (będzie można nimi handlować na giełdzie obligacji Catalyst, ale bez gwarancji uzyskania sensownej ceny) oraz są papierami niezabezpieczonymi (np. hipoteką na nieruchomościach banku) i podporządkowanymi. Oznacza to, że w przypadku, gdyby bank wpadł w tarapaty finansowe, to posiadaczy tych obligacji dostaną pieniądze w ostatniej kolejności (o ile coś zostanie po zaspokojeniu innych wierzycieli). Dziesięć lat w przypadku banku to całe wieki. Świat się zmienia, a przyszłość branży bankowej jest wyjątkowo niepewna. Trwa konsolidacja i wycinanie mniejszych banków przez większe, rozwijają się firmy fintechowe, które chcą przejąć od banków obsługę klientów i zaoferować im niższe ceny. Wizja zarabiania dwukrotnie więcej, niż na depozycie bankowym jest miła, ale warto też zdać sobie sprawę, że jest to zakład z losem o to, że Poczta i bank będący jej przybudówką, za dziesięć lat wciąż będą komuś potrzebne.

dywidendalogo1CZY DA SIĘ URZEŹBIĆ DODATKOWĄ EMERYTURĘ Z... DYWIDENDY? Wspólnie z Giełdą Papierów Wartościowych, Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych oraz blogiem o długoterminowym inwestowaniu "Longterm" zachęcam Was do sprawdzenia jak można sobie zmontować dodatkową emeryturę - lub plan systematycznego inwestowania - z dywidend wypłacanych przez największe, najstabilniejsze i najbardziej wiarygodne koncerny - polskie i zagraniczne. W ramach tej akcji pisałem już o tym dlaczego sam lokuję w ten sposób część swoich oszczędności. Sprawdzałem też jakie warunki trzeba spełnić, by móc zainwestować niewielką część pieniędzy w spółki dywidendowe. Poznajcie też listę prezentów, jakie przygotowali dla Was partnerzy tego projektu edukacyjnego. Na blogu "Longterma" ukazały się do tej pory dwa poradniki w ramach akcji: o tym czym w ogóle jest dywidenda i jak jest wypłacana oraz o tym czy ceny akcji największych i najbardziej wiarygodnych firm, wypłacających systematycznie dywidendy są dziś wysokie czy niskie? Zapraszam do obejrzenia relacji z webinarium o inwestowaniu dla dywidendy, a także klipów, w których sprawdzamy czym rynek kapitałowy różni się od gry w ruletkę i trzy karty. Zamówcie newsletter akcji "Dywidenda jak w banku". Będziecie wiedzieli wszystko o naszych najnowszych poradnikach, klipach wideo, konkursach związanych z akcją, a w prezencie dostaniecie e-book, praktyczny przewodnik po lokowaniu oszczędności w spółki wypłacające sute dywidendy. Newsletter dostępny jest pod tym linkiem.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 18 maja 2016 09:16

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line