Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 07 czerwca 2016

Grzecznie spłacasz pożyczkę pozabankową? W nagrodę dostaniesz... punkty Payback

Firmy pożyczkowe chwytają się najróżniejszych pomysłów, żeby wyróżnić się z tłumu podobnych do siebie przedsięwzięć. Zwłaszcza, że działają w biznesie, w którym zbudowanie lojalności klienta jest potwornie trudne. Bo klient firmy pożyczkowej - a zwłaszcza takiej, która pożycza małe kwoty, na krótko, przez internet albo smarfona, czyli w sposób zautomatyzowany - z definicji jest nielojalny. Pójdzie tam, gdzie jest taniej bądź tam, gdzie go ściągną reklamą. A w świecie pożyczania pieniądza zawsze bardziej się opłaca mieć klienta, którego się dobrze zna i ciągle do nas wraca, niż takiego z ulicy. To rzutuje na ceny i ryzyko. A to ważne, gdy duszą nowe przepisy ograniczające maksymalne koszty pozaodsetkowe pożyczek, gdy Google zapowiedział, że zakaże ich reklamy, bo są tak samo "śmiercionośne", jak broń i narkotyki, a konkurencja ze strony banków jest coraz większa. Jak żyć i mieć wiernych, sprawdzonych klientów, którzy w dodatku zapłacą te kilkadziesiąt procent za pożyczony im łatwo pieniądz?

Wonga, druga największe w Polsce firma udzielająca pożyczek-chwilówek, wpadła na iście szatański pomysł - przyłączy się do największego w kraju programu lojalnościowego Payback. Znacie to? Kilka milionów Polaków ma specjalne karty, które okazuje na zakupach i zbiera punkty, a potem wymienia na nagrody. Każde 100 punktów otrzymane od Paybacka za zakupy we wskazanych miejscach przekłada się na złotówkę rabatu lub prezentu. Żeby zdobyć takie 100 pkt. muszę np. trzy razy zatankować auto na stacji biorącej udział w programie. Innych pomysłów na zbieranie punktów nie znam, bo Payback nie zauważył, że jest XXI wiek i nie udostępnia tych wszystkich zdobyczy techniki, które można zaprząc do programów lojalnościowych - np. geolokalizacji, powiadomień wysyłanych na smartfona, wirtualizacji karty rabatowej. Jak sam nie wpadnę na pomysł, żeby kupić coś u partnera Payback zamiast u nie-partnera, to nikt mnie do tego nie skłoni. Owszem, są nagrody, które powinny do tego motywować, ale bazowe przeliczniki są niskie (zebrane 100 pkt. to 1 zł "w nagrodzie"), a o premiowych punktach, które powodują, że można zasłużyć na nagrodę znacznie szybciej, Payback informuje mnie co najwyżej e-mailem wpadającym do spamu albo na swojej stronie www, na którą nie wchodzę.

Czytaj też: Zmiany w Paybacku? Wreszcie zaczną nagradzać nie tylko za zakupy?

Ale kto bogatemu zabroni przepalać pieniądze? Bo partnerzy Paybacka słono płacą za udział w tym przedsięwzięciu, wiedzeni obietnicą, że posiadacze kart Payback o niczym innym nie myślą, tylko jak zrobić zakupy właśnie u nich, a nie u konkurencji. A są to firmy znane i czasem nawet lubiane. Do Paybacka należą BP, Empik, LOT, Orange, Energa, Multikino, czy Hyundai. Teoretycznie kupując wyłącznie w tych firmach można zebrać całkiem sporo punktów i w ciągu kilku miesięcy zasłużyć np. na ekspres do kawy za pół ceny (resztę dopłaca się w punktach). Z instytucji finansowych do Paybacka przystąpił jakiś czas temu bank BZ WBK (można zbierać punkty np. płacąc kartą) oraz Link4 (dorzuca punkty za wykupienie ubezpieczeń).

paybackfoto

Co w tym zacnym gronie chce robić Wonga.com, firma pożyczkowa, jeszcze do niedawna specjalizująca się w udzielaniu pożyczek-chwilówek z terminem spłaty 30 dni? Odpowiedź jest prosta: ogrzewać się. Ci, którzy przyjdą po pożyczkę, a o Paybacku jeszcze nie słyszeli, dostaną w pakiecie członkostwo i będą mogli zbierać punkty oraz dostawać nagrody (pożyczka wzięta akurat w Wondze otworzy im wrota do komnaty tajemnic ;-)). A ci, którzy kartę Payback już mają - dostaną kolejną możliwość "zarabiania" na nagrody rzeczowe. Wonga będzie dawała klientowi 1 punkt za każde 2 zł spłaconego w terminie kapitału udzielonej pożyczki. Np. pożyczka 2000 zl na 10 rat to wpływ 100 punktów przy spłaceniu każdej raty. W sumie do "wyjęcia" jest 1000 punktów. Oprócz tego - i to już jest nowość - Wonga będzie też płaciła klientom punktami za to, że przejdą przez 10 kursów edukacyjnych o rozsądnym zarządzaniu domowym budżetem. Wystarczy obejrzeć, przeczytać i odpowiedzieć na kilka pytań po każdym etapie, by wzbogacić się o 500 punktów Payback.

Czytaj też: Payback do lamusa? To tych rabatów zapiszesz się w terminalu płatniczym

Zbieranie punktów w zamian za pożyczenie pieniędzy w Wondze, a nie u konkurencji, raczej nie będzie hitem roku. Pożyczając na rok 1000 zł muszę oddać w ratach po 123,7 zł łączną kwotę 1484 zł. Nawet jeśli dostanę za to 500 punktów Payback i nawet jeśli dorzucę drugie tyle za przejście przez 10 webinarów, to mój urobek nie będzie imponujący, bo uciułane 1000 punktów przełoży się raptem na 10 zł dodatku do przyszłej nagrody, co dość słabo wygląda na tle 484 zł kosztów pożyczki. Inna sprawa, że lepiej mieć 1000 punktów więcej, niż ich nie mieć ;-). Tankując na BP muszę się nieźle namachać, żeby uciułać taki tysiąc. Ale nie o punkty tu chodzi, tylko o to, że wchodząc do Paybacka Wonga instaluje się w okolicach dużych marek, sieci detalicznych w których robimy zakupy i wydajemy pieniądze. Będąc partnerem Payback pożyczkowa firma może "przyklejać" się do różnych akcji promocyjnych organizowanych w ramach Paybacka. Np. "chcesz nowy telewizor na Euro 2016? Kup ten, kup dziś, a dostaniesz 5000 punktów ekstra. Zapłać pożyczką z Wongi - dostaniesz jeszcze 2000 punktów". W przyszłości Wonga chce też zezwolić na spłatę pożyczki punktami Payback. A więc: bierzesz 500 zł, oddajesz 500 zł, a odsetki płacisz punktami za tankowanie na BP ;-).

To część większego planu, w ramach którego Wonga chce pozycjonować się w wyobraźni klientów jako "pomost" między nieruchawymi, przeciążonymi biurokracją bankami, a firmami pożyczającymi szybko i bardzo drogo, czyli klasycznymi firmami chwilówkowymi. Obok pożyczek na 30 lub 60 dni w ofercie Wongi pojawiły się pożyczki ratalne na dłuższy termin. Można taki pieniądz wziąć tak samo szybko jak chwilówkę, czyli w ciągu kilku minut i bez odpowiadania na zbyt wiele kłopotliwych pytań. Ale nie trzeba oddawać całej kasy w ciągu kilku tygodni, lecz można w ciągu roku lub dwóch. Klient chwilówkowy ma pomyśleć: "po co mam brać chwilówkę i drżeć o to, czy za cztery tygodnie będę miał ją z czego spłacić". A klient bankowy ma pomyśleć: "po co mam iść do oddziału i odpowiadać na milion głupich pytań, skoro oni dadzą mi taki sam kredyt ratalny przez smartfona i w pięć minut, zamiast w pięć dni?"

Oczywiście od samego wydłużenia okresu spłaty żadna wysoko oprocentowana pożyczka nie stała się jeszcze mniej lichwiarska, więc Wonga kombinuje dalej. Wprowadziła coś w rodzaju "szkoły pożyczania", w której przez internet można posłuchać o rozsądnym zarządzaniu pieniędzmi i po zdaniu specjalnego "egzaminu" zasłużyć na obniżkę kosztów kolejnej pożyczki o połowę. Co prawda wydaje mi się, że po pomyślnym przejściu takiego testu klient powinien raczej wziąć nogi za pas, niż brać kolejną, mimo wszystko dość drogą pożyczkę, ale w Wondze twierdzą, że ich program edukacyjny sprawdza się dobrze, bo już kilkadziesiąt tysięcy klientów spłaca pożyczki z rabatem "wiedzowym". Na to wszystko Wonga nakłada kolejny element - gwarancję najniższej ceny swojej pożyczki. Jeśli klient znajdzie na rynku coś tańszego, to Wonga zwróci mu nadwyżkę między swoją ceną, a ceną pożyczki u konkurenta.

To z definicji dość dziwny pomysł, biorąc pod uwagę, że mówimy o niebankowej firmie pożyczkowej, która pożycza szybko i drogo. Ale... moja wiara w dobroć człowieka jest nieograniczona, więc mimo wszystko postanowiłem prześwietlić oferowaną klientom Wongi gwarancję, że taniej niż u niej pieniędzy pożyczyć się nie da. Gwarancja, jak to gwarancja - jest ograniczona tylko do nowych klientów. Takich, którzy założą w firmie nowe konto klienta, albo mają już otwarte konto, ale nie pożyczali jeszcze od Wongi pieniędzy. Obietnica obejmuje tylko pożyczki do 3000 zł. Co ważniejsze, jest również przycięta do pożyczek, w których pieniądze oddaje się w ratach, co oznacza, że Wonga nie zamierza ścigać się z firmami pożyczającymi na chwilę z koniecznością zwrotu kasy w jednej racie za 30 lub 60 dni. Nic dziwnego, bo ten wyścig byłby trudny, gdyż tego typu firmy często mają w ofercie "pierwszą pożyczkę gratis" i liczą na to, że klient nie wyrobi się ze spłatą, więc będzie można mu przedłużyć termin za grubą opłatą.

Z gwarancji wyłączone są też firmy pożyczkowe, które nie udzielają pożyczek online, lecz przez stacjonarnych agentów. Gdybym znalazł jakiegoś "tradycyjnego" pożyczkodawcę, dającego pieniądze taniej - Wonga nie odda mi nadpłaty. Wyłączone są też banki komercyjne, banki spółdzielcze, firmy sprzedające lodówki i pralki na raty, a nawet SKOK-i. Kto więc się może ścigać z Wongą? Chyba głównie Provident, który od niedawna też pożycza klientom pieniądze online, nie jest bankiem oraz ma w ofercie pożyczki ratalne. No i od Providenta Wonga rzeczywiście jest tańsza. Za 3000 zł pożyczone na rok Wonga weźmie 1453 zł kosztów, a Provident - 1763 zł. Jednak od banków - pod względem ceny pożyczki - obie firmy dzielą lata świetlne. Gdybym chciał pożyczyć 3000 zł na rok w Banku Pekao, to - przynajmniej według kalkulatora tego banku, którego wskazania, jak czytam w zastrzeżeniach na stronie internetowej, "mają charakter informacyjny i nie stanowią oferty" - zapłaciłbym jakieś 320 zł oprocentowania i prowizji. Choć oczywiście nie mógłbym "zassać" tych pieniędzy w ciąg pięciu minut, nei ruszając się z fotela. Takich pomysłów będzie na pewno coraz więcej.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 07 czerwca 2016 13:33

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • darmowachwilowka napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/07 14:10:25:

    Kiedyś payback to było coś, za terminowe płacenie rachunki telefonicznego można było sobie w 2 lata nazbierać punktów na dobry scyzoryk. A teraz... jak będę tankować paliwo premium to po roku uciułam na smycz i długopis.

  • mcumber napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/08 09:55:15:

    Kiedyś był Real i punktów przybywało. Obecnie nawet BZ WBK zmienia warunki. Pozostają więc stacje paliw. Payback przestaje być programem systematycznego zbierania. Są tylko atrakcje w postaci kuponów. Tylko ile można się ubezpieczać? Ile razy wybierać ofertę operatora komórkowego? Zadłużać się dla punktów też żadna atrakcja. Ogólnie odnoszę wrażenie, że to schyłek tego programu. W sumie szkoda, bo bilans miesiąca - dwóch przedkładał się za zakup filmu/książki w empiku zebranymi punktami.

  • jakas-nazwa napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/08 15:26:37:

    Dokładnie, dopóki był Real, to punkty jakoś szły. Teraz to już tylko resztki - u mnie jedynie Multikino.
    Samciku, BZWBK wycofuje się z Paybacka, więc pisanie w artykule o tym, że jakiś czas temu się przyłączyli, choć prawdziwe to może wprowadzać w błąd.

  • ubezpieczeniazyciowe napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/10 12:26:32:

    dlatego mimo, iż mam jeszcze kartę Payback za codzienne zakupy "zbieram" pieniądze, a nie punkty i to wpłacane na moją kartę prepaid, którą mogę płacić wszędzie, a nie tylko w moim Programie. Cash zamiast punktów ... i masz więcej :)

  • bartekcaa napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/10 14:27:28:

    Ale w Aasa wychodzi taniej niż w Wonga. Na stronie Aasy Polska ustawcie suwaki 3000zł na 12 miesięcy a koszt pożyczki wyniesie 1437zł

  • tomkwiatkowski napisał(a) komentarz datowany na 2016/06/13 12:42:24:

    z tym paybackiem to może być jakieś rozwiązanie

  • founder11 napisał(a) komentarz datowany na 2016/10/27 10:47:07:

    ja jedyne punkty które zbieram to punkty na stacjach orlen, bo tu jeszcze daję radę coś uzbieram, w innych przypadkach ciężko dozbierać do jakiejś konkretnej sumki, tak by później wymienić na jakaś nagrodę.

  • konsolidacja-1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/29 23:33:15:

    Ja też kiedyś grzecznie tankowałem i wymieniałem litry na punkty a potem po wydaniu kilkudziesięciu tysięcy uzbierałem na smycz. Myśle że podobnie będzie i w tym wypadku.


    _________________________________________
    chwilówki na raty

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line