Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 13 lipca 2016

Dziwna sytuacja? Gdy firmy chwilówkowe chwalą ustawę antylichwiarską. Chcą nas... wyrolować?

Od kilku miesięcy działa ustawa, która ogranicza poza odsetkowe koszty kredytów i pożyczek pozabankowych. Pojedyncza pożyczka nie może kosztować w prowizjach więcej, niż 25% plus - w zależności od okresu, na jaki jest udzielona - do 30% w skali roku. Przy pożyczce 1000 zł na rok maksymalny koszt wynosi więc 10% w odsetkach (co wynika ze "starej" ustawy antylichwiarskiej) plus 25% limitu prowizyjnego "od sztuki" plus 30% limitu prowizyjnego "od czasu". W sumie więc pożyczkodawca może wycisnąć z klienta jakieś 650 zł w ciągu roku. A przy pożyczce na miesiąc? Niecały 1% odsetek, 25% prowizji "od sztuki" i niecałe 3% prowizji "od czasu". Czyli chwilówka na miesiąc może kosztować maksymalnie jakieś 280 zł. Trudno powiedzieć, by było to dolegliwe ograniczenie działalności firm pożyczkowych, bo takie 280 zł miesięczne od 1000 zł to wciąż sowity zarobek.

Czytaj też: Google zlikwiduje reklamy pożyczek-chwilówek? Miły gest, ale...

Gorsze dla pożyczkodajni jest to, że jeśli klient chciałby zrolować chwilówkę, czyli przedłużyć spłatę na kolejny miesiąc, to ustawa nie pozwala uruchomić nowego limitu kosztów pozaodsetkowych. Druga pożyczka musi być więc znacznie tańsza. Trzecia też. Limit odrasta dopiero od czwartego miesiąca. Nie przepadam za administracyjnymi ograniczeniami cen czegokolwiek (ustawa antylichwiarska pokazała, że limity sobie, a życie sobie), ale przyznam, że miałem małą nadzieję na to, że biznes pt. "pierwsza pożyczka gratis" zostanie dzięki tym ograniczeniom utemperowany. No bo jeśli pierwsza pożyczka ma być gratis, druga w "normalnej" cenie (prawie 30% w skali miesiąca), a trzecia znów bardzo tania (bo ustawa nie pozwala "odrosnąć" limitowi kosztów pozaodsetkowych, zostają tylko odsetki i ciut prowizji), to "pierwsza pożyczka gratis" znacznie mniej się opłaci. Niestety, ten biznes nie umarł. Widzę go każdego dnia w internecie.

gratis2pozyczka

gratis1poyczka

A jeśli nie umarł, to wciąż sieje spustoszenie w mózgach milionów konsumentów, którym się wydaje, że jak coś jest gratis, to już nie trzeba myśleć czy nas na to stać, czy też lepiej odpuścić. A może jednak nie? Poznajcie kilka zdań z artykułu, który ukazał się niedawno w "Rzeczpospolitej" i był sygnowany jako napisany przy współpracy ze Związkiem Firm Pożyczkowych. Tekst przedstawia zadowolenie, radość i satysfakcję firm pożyczkowych z tego, jak działa nowe prawo. Jest to podejrzane samo w sobie, bo prawo to nie zostało napisane po to, by dawać firmom pożyczkowym satysfakcję, ani zadowolenie :-), ale ja nie o tym chciałem. Autor tego tekstu odniósł się m.in. do tego czy ustawa rzeczywiście ograniczyła rolowanie pożyczek pozabankowych, czyli praktykę ułatwiającą wpuszczanie klientów w pętlę długów (poprzez ich finansowe uzależnienie od pożyczkodawcy).

"Intencją regulatora było ograniczenie rolowania pożyczek. Wyniki badania (przeprowadzonego wśród firm pożyczkowych skupiających 75% rynku) wskazują, że udało się to całkowicie. W ciągu trzech miesięcy odsetek klientów przedłużających termin spłaty spadł o ponad 60%. Żadne z ankietowanych przedsiębiorstw nie odnotowało wzrostu odsetka osób przedłużających termin spłaty, zaś 70% zauważyło spadek liczby klientów wybierających tę formę restrukturyzacji"

Czegoś tu nie rozumiem. Firmy pożyczkowe wciąż oferują "pierwszą pożyczkę gratis", a klienci - do tej pory "ubierani" w rolowanie zfpbadanietrwające do końca ich życia - grzecznie te pieniądze spłacają, bo pod rządami nowej ustawy już w ogóle nie potrzebują rolowania. Po prostu skokowo im się poprawiło :-). Pożyczkodajnie zaś ani nie padają, ani nie narzekają, że nie mają z czego żyć. Po prostu udzielają tych nierolowanych pożyczek za zero i żyją szczęściem swoich klientów. No, takiego poziomu szczęśliwości nie widziałem nawet w power pointowych prezentacjach wicepremiera Morawieckiego :-). Poszedłem więc do Wujka Google'a, żeby sprawdzić czy prawdziwe życie rzeczywiście wygląda tak, jak narysowały to firmy pożyczkowe w cytowanym tekście.

Prawda jest nieco inna. Owszem, firmy pożyczkowe lekko skorygowały swój biznes (weszły w pożyczki "hybrydowe", czyli spłacane np. w dwóch ratach), ale też... skorzystały z którejś z luk pozostawionych w ustawie. Dziwnym trafem o tych lukach nie mówi się tak głośno, jak o zadowoleniu z nowego, świetnego prawa. Jedną z takich luk jest możliwość "oddawania" klienta firmy pożyczkowej do innej firmy pożyczkowej celem zrolowania jego pożyczki. Jeśli klient zmienia pożyczkodajnię, to nie obejmują jej ograniczenia pozaodsetkowych kosztów. I to jest piękne. Trafiłem w internecie na firmę ReCredit, która - jak sama nazwa wskazuje - zajmuje się refinansowaniem kredytów. Co prawda skorzystać z jej usług może każdy, ale dziwnym trafem preferowani są klienci największej firmy sprzedającej chwilówki i największego gracza oferującego pierwszą pożyczkę gratis - firmy Vivus. Szczegóły współpracy firm ReCredit i Vivus dla dobra klientów tego ostatniego przedstawia jeden z punktów FAQ-a dla klientów. Punkt ten nazywa się "Pożyczka refinansowa dla Klientów Vivus.pl – jak to działa?"

"Dzięki współpracy ReCredit i Vivus.pl, Klienci Vivus.pl, którzy chcą skorzystać z pożyczki refinansowej (pożyczki na spłatę poprzednich należności), przechodzą uproszczony proces składania wniosków. Dla ich wygody dane do wniosku pożyczkowego uzupełniają się automatycznie na podstawie danych posiadanych przez Vivus.pl. Środki z udzielonej pożyczki wpłacane są bezpośrednio na konto Vivus Finance, dzięki czemu Klient nie musi sam dokonywać żadnych operacji bankowych"

Czy to oznacza, że Vivus, największa chwilówkowa pożyczkodajnia w Polsce, obchodzi polskie prawo i otworzyła sobie firmę-córkę, do której "oddaje" klientów, żeby mogła ich strzyc tak jak dawniej? Jakkolwiek Vivus to niezłe gagatki (jakiś czas temu na Litwie tamtejszemu nadzorowi udało się firmę zamknąć, a ona odrodziła się pod nową nazwą), to jednak oskarżenie takie jest podłe i niesprawiedliwe. Zwłaszcza w kontekście tej uśmiechniętej, kompletnie niezadłużonej rodzinki poniżej:

recredit1screen

Nie można przecież wykluczyć, że jakaś zupełnie zewnętrzna firma weszła we współpracę z Vivusem, widząc w obsłudze jego klientów jakąś wartość dodaną. A ten, z pewnym obrzydzeniem, zdecydował się na "oddawanie" klientów, którym sam już bardziej nie może "pomóc" swoimi pożyczkami, bo prawo go w tej dobroczynnej działalności ogranicza. Co prawda w disclaimerach dotyczących zgód klienta ReCredit na przetwarzanie jego danych aż roi się od wskazań na Vivusa...

"Spółka przetwarza Pana/i dane osobowe w zakresie wskazanym w formularzu kontaktowym oraz w celu przedstawienia spersonalizowanej oferty produktów i usług ReCredit, W zależności od dobrowolnie wyrażonej zgody Pan/i dane będą udostępniane partnerom biznesowym Spółki, do których należy „Vivus Finance” oraz „Zaplo” z siedzibą w Warszawie"

...ale przecież nawet fakt, że ReCredit jako swoich partnerów biznesowych wyróżnia jedynie spółki należące do grupy Vivusa (a ściślej pisząc do 4Finance, grupy firm pożyczkowych pochodzących ponoć z Rosji) nie musi świadczyć, że to wszystko jest krecią robotą wyżej wymienionego. Ot, po prostu Vivus jest duży, więc on i jego marki są w ofercie ReCredit specjalnie wyróżniane. Niczym nadzwyczajnym nie musi być też fakt, że na stronie Vivusa oraz ReCredit znajdują się identyczne tzw. wtyczki kontaktowe, czyli ikonki pozwalające skontaktować się z biurem obsługi klienta przez e-mail, czat lub telefon. Obie firmy mogą posiadać przecież to samo rozwiązanie do zarządzania stronami internetowymi.

 recredit_ftyczka1vivusffftyczka1

Czytaj też: Okrutna, zła i podła, jak zrobić im to mogła? Skrzywdzić... pierwszą gratis

Nawet gdyby - choć przecież wciąż nic na to nie wskazuje - ReCredit był jakoś skoligacony z Vivusem i gdyby (mimo oficjalnie wyrażanej misji w postaci rekredytowania klientów różnych firm pożyczkowych) zajmował się wyłącznie pożyczaniem pieniędzy klientom "oddawanym" przez Vivusa, to byłoby to jedynie omijaniem dziurawej jak ser szwajcarski ustawy. I kolejnym dowodem na to, że "państwo polskie działa tylko teoretycznie", nawet jeśli armią, służbami bezpieczeństwa, wymiarem sprawiedliwości i aparatem skarbowym zajmują się już ludzie z obrzydzeniem spoglądający na ośmiorniczki i brzydzący się dobrym winem spożywanym na koszt podatnika. Nie mógłbym mieć o to większych pretensji, niż te, które już mam - a mam głównie o "pierwszą pożyczkę gratis", a nie o samo pożyczanie na wysoki procent. Jeśli coś mnie wkurza, to głupie gadanie pożyczkodajni, ukazujące się na stronach dużych gazet, o tym, że teraz już jest pięknie, bo pod rządami nowego prawa niemal nikt już nie roluje pożyczek. Robienie idiotów z czytelników powinno być znacznie surowiej karane, niż lichwa ;-).

GORĄCE TRIKI NA WAKACJE. Kiedy najlepiej wybrać się na urlop? Gdzie lepiej polecieć z biurem podróży, a gdzie solo? Jak zapłacić za urlop, żeby mieć największe prawa konsumenckie do dyspozycji? Zapraszam do obejrzenia wyjątkowo gorącego wideo. Jeśli jeszcze nie jesteście na wakacjach, to po obejrzeniu tego klipu zapragniecie natychmiast się na nich znaleźć ;-)

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach - wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4SPOTKAJ MNIE W NECIE... Blog "Subiektywnie o finansach" codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już ponad 34.000!), na Twitterze (tu wraz ze mną zaprasza prawie 9000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowegomaciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2...ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej "stronie" youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

autopromo11SUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W "WYBORCZEJ". Blog "Subiektywnie o finansach" zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w "Gazecie Wyborczej". Co czwartek na stronach gospodarczych "Wyborczej" ukazuje się tygodnik "Pieniądze Ekstra", w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. Jeśli potrzebujesz rady albo pomocy w sprawie niekoniecznie związanej z produktami finansowymi - pisz na ekipasamcika@wyborcza.biz. Moi ludzie nie zostawią Cię bez pomocy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 13 lipca 2016 08:53

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • banki24 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/13 12:09:57:

    To już praktycznie standard że firmy takie jak Vivus tworzą dodatkowe marki w ramach jednej firmy - robi tak nie tylko Vivus ale również Netcredit, Ferratum i pewnie jeszcze kilka innych firm..

    Moim zdaniem ten rynek pożyczkowy ani tak poprawił się znacznie przez te wszystkie lata - porównajmy sobie ofertę Providenta czy Bociana sprzed kilkunastu lat (bo to chyba jedyne sprawdzone firmy które wtedy działały i udzielały pożyczek poza bankiem) do rynku który mamy obecnie. Teraz jak taki klient nie może dostać potrzebnej gotówki w banku (bo to najczęstszy powód sięgania po pożyczki pozabankowe) to ma do wyboru szereg alternatywnych propozycji a niektóre z nich pod względem kosztów niemal już zbliżają się do kosztów kredytów gotówkowych które dostępne są w bankach (warto spojrzeć choćby na koszty pożyczek społecznościowych). Nie wspomnę już o tym że taka gotówka jest dostępna dla potencjalnego klienta znacznie szybciej i łatwiej niż kredyt w banku.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/13 13:45:38:

    To prawda, ceny bankowe i pozabankowe się zbliżają, ale nie wiem czy większa w tym "zasługa" firm bankowych czy pozabankowych :-). W ostatnich latach koszt pożyczek gotówkowych mocno szedł w górę. W chwilówkach - nieco spadał. Provident na pewno jest tańszy, niż kiedyś, co widać choćby po jego wynikach finansowych za zeszły rok, gdy ratował ich tylko drogi funt ;-)

  • brabara napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/13 16:12:58:

    Apropo pożyczek to straszne zróżnicowanie. Tutaj mowa zbyt dużych odsetkach, Niemcy zaczęli pożyczać z ujemnym oprocentowaniem, a nasz rząd dokłada do długu kupon na loterie independenttrader.pl/obligacje-loteryjne-kolejne-szalenstwa-rzadzacych.html :)

  • tym-oteusz napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/14 00:59:54:

    No właśnie - kto "chwali" tę ustawę - tuzy rynkowe w rodzaju Vivusa, Providenta i Wongi. Dlaczego? Bo ustawa najbardziej uderzyła nie w nie, tylko w setki małych lokalnych firemek pożyczkowych, których cała idea działalności polegała na tym, że klient bierze pożyczkę na 30%, a potem co miesiąc ją "roluje" płacąc kolejne 30 i kolejne. Pewnie jeden na pięciu nie spłacał w ogóle, ale co z tego, skoro z pozostałych czterech wyciskały 4 x 30 = 120%. Nowa ustawa to ukróciła, bo można z klienta zedrzeć te 30% na starcie, ale już nie na rolowaniu.

    I te małe firemki, często działające jako jednoosobowe działalności gospodarcze masowo się pozamykały. Nieliczne tylko poprzekształcały się w lombardy (czy raczej "loombardy", bo oficjalnie to one tylko skupują i sprzedają przedmioty). A "tuzy", choć dostały mocno po kieszeni (bo też zarabiały na rolowaniu), to jednak ostatecznie utrzymają się na powierzchni.

    A z tym Recreditem to też ciekawa sprawa, bo z KRSu wygląda na to, że jego właściciel nie jest w żaden sposób pozwiązany z Vivusem. Ma za to jakąś inną firmę pożyczkową oraz firmy, których nazwy sugerują, że skupują długi.

    I tu jest chyba pies pogrzebany - zgodnie z nową ustawą firma pożyczkowa, jak już zedrze z klienta 30%, to już więcej nie może - nawet jak klient nie ma na spłatę, to mogą mu co najwyżej naliczać 14% odsetek za opóźnienie, ale 14% W SKALI ROKU, a nie miesiąca. Więc zwyczajnie przekalkulowali, że bardziej im się opłaca "sprzedać" takiego opornego klienta i odzyskać kasę, którą oczywiście można od razu pożyczyć komu innemu - znowu na "standardowych" zasadach.

  • dbajofinanse.net napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/14 10:37:49:

    Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że ustawa spowoduje taki efekt.
    Polak potrafi.

  • konsolodacja napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/14 21:54:28:

    A jam tezę że to 500plus a nie ta ustawa jest gorsza dla firm chwilówkowych.

  • haveagoodday napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 12:05:27:

    Dzięki temu firmy pozabankowe coraz bardziej zbliżają się do oferty banków i w porównaniu z poprzednimi latami zaczyna to wyglądać o wiele korzystniej. To bardzo dobra wiadomość dla osób, które nie mogą lub nie chcą pożyczać pieniędzy w banku. Moim zdaniem pożyczki społecznościowe są chyba najbardziej opłacalne i mają taką zaletę, że korzystne są zarówno dla pożyczkobiorców jak i pożyczkodawców. W ten sposób tzw. "przeciętny" człowiek, który ma pieniądze i pożycza je komuś jest w stanie na tym zarobić. Procent jest godziwy i moim zdaniem można to traktować jako coś w rodzaju lokaty, czy bardziej alternatywy w stosunku do niej. Sam zresztą inwestowałem już w social lending w CapitalClub i jestem zdania, że to był bardzo dobry pomysł - dochodowy i bezproblemowy. Mam nadzieję, że stanie się to w Polsce bardziej popularne, tak jak na Zachodzie.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny