Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 26 lipca 2016

Polskie banki czeka istna rzeź. Nie wierzycie? To zobaczcie co się stało całkiem niedaleko...

W ostatnim raporcie Citibank Research, poświęconemu "uberyzacji" finansów znalazłem dane, z których wynika, że "używalność" placówek bankowych jest już mniejsza nie tylko od liczby odwiedzin banku poprzez stronę internetową, ale i od liczby wizyt w banku za pośrednictwem smartfona.  Otóż przeciętny posiadacz konta bankowego w ciągu miesiąca ma ze swoim bankiem mniej więcej 17 interakcji. Z tego aż siedem to odwiedziny serwisu bankowości internetowej (aby sprawdzić saldo albo wykonać jakąś transakcję), kolejne cztery to połączenia z infolinią banku lub telefonicznym call centre, a trzy - odwiedzanie banku za pomocą smartfona lub tabletu. Przeciętny klient banku tylko raz w miesiącu ma styczność z placówką bankową. Na tzw. emerging markets - do których się zaliczamy - udział placówek w "używalności" banków jest statystycznie większy, bo są to dwie interakcje na 21 miesięcznie.

citireportbranches1

To chyba zła wiadomość dla większości polskich banków, które bardzo wolno zmniejszają sieć placówek i niewykluczone, że zaraz obudzą się z ręką w nocniku. To co czeka polską bankowość - jak i zachodnioeuropejską - przepowiadają zmiany, które już nastąpiły w krajach skandynawskich, w których społeczeństwa stosunkowo łatwo przyjmują nowoczesne sposoby bankowania i migrują do płacenia bezgotówkowego. W Danii w gotówce reguluje się nie więcej niż 25% rachunków i rząd planuje całkowite wycofanie gotówki z obrotu w 2030 r. Podobnie jest w Szwecji. W tej sytuacji banki są zmuszone bardzo mocno zmieniać swoje kanały komunikowania się z klientami. Norweski bank DNB od 2009 r. do 2015 r. zlikwidował mniej więcej 50% wszystkich swoich placówek. Jego główny rywal Nordea – nawet nieco więcej. Duński Danske Bank zredukował sieć niemal o dwie trzecie placówek, zaś szwedzki SEB o prawie 60%

citinordickaszana

Co w tym czasie działo się w polskiej branży bankowej? Prezesi banków, napędzani myślą o stosunkowo dużym jeszcze odsetku "nieubankowionych" Polaków, zwiększali zagęszczenie miast i miasteczek swoimi placówkami. Choć odsetek Polaków nie posiadających konta bankowego od lat pozostaje na mniej więcej takim samym poziomie ok. 20%, wśród bankowców pokutuje - prawdopodobnie błędnie - przekonanie, że ta grupa potencjalnych klientów jest zbyt konserwatywna, by chciała zadzierzgnąć z bankiem relację zdalną, a zarazem ma zbyt trudno dostęp do placówki, by podpisać umowę konta i karty osobiście. Tak naprawdę nieubankowieni to ci, którzy banków do szczęścia w ogóle nie potrzebują - albo nie mają dochodów, albo biorą pieniądze w gotówce, a potrzeby pożyczkowe załatwiają im firmy pozabankowe. Choć oczywiście w ogólnoregionalnych statystykach widać dużo większe nieubankowienie (ale dane zawyżają mieszkańcy Wschodu i Południa naszego regionu Europy).

citiunbanked

Wskutek realizacji strategii zagęszczania placówek bankowych między 2004 r., a 2014 r. - jak wynika z danych Banku Światowego - liczba placówek przypadających na każde 100.000 Polaków wzrosła z 26,6 do 33 (choć w ostatnich dwóch latach, patrząc w liczbach bezwzględnych, już spadała o "małe" kilkaset oddziałów rocznie). W tym samym czasie w krajach strefy euro zagęszczenie placówek, mierzone tym samym wskaźnikiem, spadło z 33 oddziałów do 28. Nasycenie placówkami podobne do tego, które mamy w naszym kraju, utrzymuje się w stosunkowo niewielu krajach, np. w USA (tu przypada 32,5 placówki bankowej na 100.000 mieszkańców).  W Hiszpanii nasycenie oddziałami banków wynosi aż 70 placówek na 100.000 mieszkańców, a w Portugalii i Brazylii ten wskaźnik wynosi 50-60. Ale to wyjątki. We wspomnianych wyżej krajach skandynawskich zagęszczenie placówkami wynosi 17,5 oddziału na 100.000 mieszkańców. 

citiplacwkiworld_bank

Co więcej, Bank Światowy prognozuje, że trend do zmniejszania liczby placówek bankowych będzie się pogłębiał. W 2025 r. na 100 tys. mieszkańców Skandynawii ma już przypadać tylko 10 placówek bankowych, zaś w krajach strefy euro - 15. Prognoz dla Europy Środkowo-Wschodniej nie udało mi się znaleźć, ale nawet w przypadku USA, gdzie docelowo zagęszczenie placówek ma być najwyższe, nie będzie przekraczało 21-22 oddziałów na 100 tys. mieszkańców. Trudno więc oczekiwać, by Polska miała być jakimś skansenem bankowości oddziałowej.

citiplacwkiforecase1Preferencje klientów, migrujących do kanałów samoobsługowych to jedno, ale do cięcia sieci placówek będą skłaniać też bankowców względy biznesowe.  Utrzymanie placówek i ich pracowników to statystycznie 60-65% wszystkich kosztów banku (w przypadku instytucji mającej stosunkowo duży udział w rynku i nasyconą sieć placówek). Zaś spadająca rentowność działalności bankowej każe patrzeć na ten składnik kosztów jako na najważniejsze źródło oszczędności. W 2009 r. w Europie Środkowo-Wschodniej rentowność kapitału zaangażowanego przez inwestorów w banki (wypłacanego w formie dywidendy bądź angażowanego we wzrost sumy bilansowej) wynosiła 8%. Dziś średnio jest to tylko 6-7% (Polska jest w dalszym ciągu stosunkowo wysoko w tym rankingu, bo część banków wciąż utrzymuje rentowność ROE na poziomie blisko 10% lub ciut powyżej tej granicy). W Europie Zachodniej wskaźniki rentowności banków są na podobnych poziomach, a analitycy Citi Research spodziewają się, że w związku z przeglądem kosztów i mniejszą popularnością placówek wśród klientów, z rynku może zniknąć od 50% (Francja) do 70-80% placówek (Włochy, Hiszpania). W Polsce zagęszczenie miast placówkami nie jest tak duże, jak w wymienionych krajach, ale też należy się spodziewać dużych cięć.

Zobacz też: Oto futurystyczna placówka przyszłości mBanku. W Łodzi.

Zobacz też pierwszą w Polsce bankową klubokawiarnię. Na Marszałkowskiej

citirentowno_bankuufffNa rynku będą w stanie utrzymać się tylko te banki, które przestawią swoje placówki z centrów transakcyjnych na centra doradcze. Ten nowy model sieci dystrybucji wymaga bardzo dokładnej i starannej segmentacji klientów na tych masowych, którzy powinni korzystać z kanałów samoobsługowych, na aspirujących oraz zamożnych. Zadaniem placówek bankowych i ich pracowników będzie tak opiekować się wyższym segmentem klientów, by korzystali z jak największej liczby produktów. A to oznacza, że będą potrzebni wysoko wykwalifikowani pracownicy, a placówki będą musiały być przenoszone tam, gdzie dany bank ma najwięcej klientów aspirujących i zamożnych. W pewnym sensie banki powinny brać przykład z Ubera, którego głównym celem nie jest dostarczanie usług transportowych, lecz tworzenie nowego tzw. user experience. Uber kreuje potrzeby konsumenckie, żeby potem zarabiać na ich zaspokajaniu. I taka właśnie powinna być po części rola placówek bankowych nowej generacji.

Zobacz: pierwszą w Polsce automatyczną placówkę bankową 

Przeczytaj też o najdziwniejszych placówkach bankowych na świecie

W ciągu ostatnich 10 lat zatrudnienie w polskiej branży bankowej zmniejszyło się o 7%, to 175.000 etatów. W całej Unii Europejskiej branża bankowa zatrudnia 2,9 mln ludzi i w ciągu ostatniej dekady pracę straciło prawie 200.000 pracowników (11% wszystkich zatrudnionych). Te dane nie obejmują roku 2015, w którym - według danych zebranych przez Financial Times - pracę w branży bankowej po obu stronach Oceanu straciło mniej więcej 100.000 osób. Można się domyślać, że kilkadziesiąt tysięcy z nich to efekt zwolnień w europejskich bankach. Wygląda na to, że to dopiero początek wielkiej restrukturyzacji kosztów w bankach. Jeśli w ciągu najbliższych 10 lat liczba oddziałów banków ma się zmniejszyć o 30-50%, to trudno nie przypuszczać, że to samo czeka dużą część pracowników banków. Zwłaszcza tych, którzy dziś zajmują się ręcznym przetwarzaniem transakcji. Według ekspertów Citi dziś 60-70% pracowników banków zajmuje się ręcznym procesowaniem, a więc potencjał do wzrostu efektywności jest spory.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 26 lipca 2016 09:15

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • robal_pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 09:35:24:

    Może jestem już stary ale wizja kraju bezgotówkowego jest przerażająca. Inwigilacja i totalne uzależnienie od banków, prądu i Internetu. A w przypadku awarii sieci elektrycznej czy wojny i wyłączenia Internetu ludzie zostają całkiem bezradni z kawałkami plastiku w portfelu, którymi nawet tyłka nie można sobie podetrzeć.
    A wojna wcale nie jest niemożliwa, biorąc pow uwagę politykę międzynarodową... :(((

  • zaqset napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 11:17:06:

    @robal_pl
    To nie starość przemawia przez ciebie ale pragmatyzm z którym się również definiuję.
    Jednak dla lewackiej części Europy nie ma to znaczenia. Idą jak owce na rzeź.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 11:20:11:

    @robal_pl
    zgadzam się... niby to tylko papierek, w sumie sam w sobie niewiele warty, ale jakoś czuję się pewniej. Najpierw złoto, potem symbol złota, a teraz cyferki w komputerze symbolem wcześniejszego symbolu...

    a co do pracowników banków - kto powiedział, że banki są dla pracowników? Pracownik to takie samo zło jak klient.

  • maciejka51 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 12:56:21:

    U nas to nie przejdzie, bo Polacy mają fobię inwigilowania (pewnie z powodów historycznych) i sporo do ukrycia (szara strefa). Lubią chować się przed systemem. Nie to co uczciwi Skandynawowie.
    Poza tym mamy jeszcze pewne braki infrastrukturalne. Część dokumentów trzeba podpisać. To wiąże się albo z wizytą w oddziale, albo zakupem i utrzymywaniem sprzętu do podpisu kwalifikowanego.

  • karolina.ka90 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 12:57:54:

    raz w miesiącu? i tak myślałam, że rzadziej, więc nie ma tragedii

  • maciejka51 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 12:59:21:

    Aha, ostatnio KNF dała jeszcze jeden powód, by odwiedzać placówki: rekomendację w sprawie otwierania kont na przelew. Nie otworzymy nowego rachunku zdalnie, jeśli wysyłamy przelew z konta, które także zostało otwarte zdalnie. Wtedy trzeba iść do oddziału potwierdzić tożsamość, ew. zamówić kuriera.
    Więcej: bank24.blox.pl/2016/07/Na-razie-koniec-z-kontami-otwieranymi-online.html

  • soniapoz napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 16:00:14:

    Ostatnio w Polsce powstają ciekawe inicjatywy-widać, że Polacy też zaczynają inaczej myśleć o finansach i nowych technologiach, Ja np ostatnio trafiłam na stronę awanser.pl - praca on-line i bardzo pozytywnie jestem zaskoczona

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 19:10:01:

    Klient w oddziale to z jednej strony kłopot i koszt ale z drugiej strony łatwiej takiego zgrillować i namówić na wieloletni plan oszczędnościowy czy kartę kredytową.. Bankowe oddziały w moim przypadku pełnią jedynie rolę zabezpieczenia - grubych operacji nie da się zrobić przez internet.

  • mpz25258 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 21:33:58:

    ciekaw jestem przyszłości sektora ubezpieczeniowego, obserwując trochę od wewnątrz ten rynek usług wydaje się zmierzać w podobnym kierunku.

  • antekgrzanka4 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/28 09:15:56:

    Maciejka - szara strefa nie jest w Polsce duża tylko ze względu na polską naturę. Poczytaj sobie jak w Skandynawii wygląda współpraca z urzędem skarbowym. Celowo użyłem słowa współpraca.

    Co do świata bez pieniądza, od dawna się mówi, że w dzisiejszych czasach jedyną waluta są umiejętności człowieka. W razie blackoutu czy wojny poradzą sobie Ci którzy będą posiadali wiele cennych umiejętności takich jak: logika, kilka przydatnych fachów w ręce itp. Kiedyś na takie osoby mówiło się inżynier, dzisiaj to promil społeczeństwa.

    Nie wiedziałem że aż 20% Polaków nie korzysta z konta bankowego. To naprawdę dużo. Szkoda tylko, że tworzone są takie bzdurne rzeczy jak bezwarunkowo bezpłatny rachunek bankowy, który rzekomo ma zwiększyć liczbę ubankowionych klientów.

    A co do oddziałów - jedno i to samo - wypad z centrów miast.

  • janek.80 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/10 08:02:46:

    robal_pl piszesz o inwigilacji przy płaceniu kartą, dziwne, że Ci nie przeszkadza całodobowa inwigilacja operatora komórkowego, który w każdej sekundzie wie gdzie się znajdujesz, po nałożeniu położenia na mapę nawet jeśli płacisz gotówka wie gdzie kupujesz, z kim dzwonisz, jakie kontakty masz, z jakich aplikacji korzystasz. To chyba jeszcze większa inwigilacja niż to, że bank będzie wiedział, że właśnie odwiedziłeś Tesco.

  • founder11 napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/10 15:44:53:

    @janek.80 - dużo racji w tym co piszesz, niektórzy myślą że jak nie posiadają konta bankowego, nie korzystają komputera z internetem i nie mają konta na FB to są wolnymi ludźmi a wystarczy że posiadają telefon komórkowy z dostępem do internetu który dorzucany jest w pakiecie, gps i już gdzieś ta wolność im ulatuje ;-)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny