Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 25 lipca 2016

Raty kredytu mieszkaniowego dobijają? Oni uwolnią cię od kłopotu. Na jak długo?

Mało kto o nim wie, a jest kołem ratunkowym pozwalającym przetrwać kilkanaście trudnych miesięcy po utracie pracy, albo w sytuacji, gdy bardzo potrzebujemy pieniędzy na pilne wydatki (np. leczenie). To Fundusz Wsparcia Kredytobiorców udzielający od wiosny tego roku - a dokładniej od 19 lutego - nieoprocentowanych pożyczek "sponsorowanych" przez banki. W ciągu kilku miesięcy skorzystało z niego 300 posiadaczy kredytów hipotecznych. Banki wypłaciły im 6,6 mln zł czyli mniej więcej 1% kwoty, która jest w "budżecie" funduszu. To kropla w morzu kredytów hipotecznych nie spłacanych w terminie. Według Biura Informacji Kredytowej sami tylko frankowi kredytobiorcy nie spłacają na czas rat ponad 30.000 kredytów. Mniej więcej drugie tyle wynosi pula nie spłacanych terminowo kredytów złotowych. A fundusz ma wspomagać jednych i drugich.

Czytaj: I ty będziesz bankrutem? Żyjesz z wyrokiem, choć jeszcze o tym nie wiesz

Czytaj też: Czy najtańszy kredyt hipoteczny może być... najdroższy? Tak się bawią...

Być może klienci nie wiedzą o nowej możliwości. Niewykluczone, że obawiają się, iż zgłoszenie się po wsparcie "zdekonspiruje" ich jako klientów podwyższonego ryzyka i w przyszłości może spowodować jakieś retorsje (np. konieczność dostarczenia dodatkowego zabezpieczenia kredytu). Inną prawdopodobną przyczyną niewielkiej na razie popularności funduszu jest zasada jego działania. Fundusz nie przyznaje bowiem darowizn, ani zapomóg, ale jedynie przejmuje na pewien czas - najdłużej na 18 miesięcy - obowiązek spłacania rat. Jest to rodzaj koła ratunkowego dla kredytobiorcy, by mógł przez kilka, kilkanaście miesięcy zająć się swoimi sprawami, nie martwiąc się o pieniądze na spłatę rat kredytowych. Maksymalne wsparcie w ramach programu wynosi 1500 zł miesięcznie, co oznacza, że na jednego kredytobiorcę fundusz może przeznaczyć maksymalnie 27.000 zł. Dotychczasowe statystyki działania funduszu dowodzą, że większość jego "podopiecznych" do tej pory zgłaszało się po maksymalne dozwolone wsparcie.

Czytaj też: Profesorowie chcą pomóc frankowiczom. Jest Matrix, są i rewolucje

To nie koniec obostrzeń. Warunki przyznania pożyczki są dość restrykcyjne. Trzeba się "wykazać": a) statusem bezrobotnego lub b) wysoką relacją raty kredytowej do dochodów (minimum 60%), albo c) niskim dochodem na osobę w rodzinie (poniżej 634 zł po odliczeniu raty kredytu). Więcej na ten temat znajdziecie na stronie Banku Gospodarstwa Krajowego. Codziennie dostaję listy od osób, które mogłyby skorzystać z tego funduszu, ale po nawet nie wiedzą o jego istnieniu! Dlaczego w bankach, kiedy zgłasza się klient z problemami finansowymi, proszący o rozłożenie kredytu na dłuższe raty, albo o wakacje kredytowe, nie proponuje mu się tego rozwiązania?

"Straciłem pracę w ramach tzw. dobrej zmiany... Mam kredyt we frankach. Mój bank - Pekao - nie zgodził się przedłużenie okresu kredytowania. Zostało mi do spłaty kredytu 5 lat i miesiąc... ale bardzo trudno związać mi koniec z końcem, zwłaszcza gdy frank rośnie po Brexicie. Mimo to płacę, nie spóźniłem się o nawet jeden dzień z żadną ratą. Najbardziej mnie boli, że bank ze mną nie rozmawia, mają świadomość, że nieruchomość jest warta dwa razy więcej niż kredyt. Najchętniej wymówiliby mi umowę i zamknęli temat. Ja też chętnie bym spłacił, ale nie mając pracy trudno co miesiąc zanosić do banku 3000 zł"

- napisał do mnie kilka dni temu pan Roman, jeden z czytelników. W banku nie dość, że został zignorowany, to nawet mu nie powiedzieli, że istnieje taki fundusz wsparcia! Pieniądze pożyczone przez fundusz trzeba oddać, ale na dość liberalnych zasadach. Po pierwsze: jest to nieoprocentowana pożyczka, co oznacza, że mając kłopoty finansowe wynikające z bezrobocia lub raty wysokiej w stosunku do dochodów znacznie bardziej opłaca się udać po wsparcie tutaj, niż zaciągać jakieś inne, komercyjne pożyczki. Po drugie: między zakończeniem finansowania rat klienta o momentem, kiedy ten musi zacząć oddawać pieniądze są dwa lata przerwy. Po trzecie zaś pożyczka może być spłacana nawet przez osiem lat, co - w powiązaniu z tym, że jest nieoprocentowana - oznacza stosunkowo niskie obciążenie dla domowego budżetu. Jeśli pożyczę maksymalną dostępną kwotę 27.000 zł (czyli przez półtora roku odpadnie mi koszt spłacania 1500 zł raty), to po kolejnych dwóch latach karencji będę płacił - poza standardową ratą - 280 zł ekstra.   

Czytaj też: Każdy kredyt hipoteczny to tykająca bomba zegarowa. Jak ją rozbroić?

Czytaj: Czy to dobry moment na zaciąganie kredytu? I jak nie dać się nabrać?

Skąd wzięło się to dziwo? Fundusz Wsparcia Kredytobiorców to "pogrobowiec" rządów PO-PSL oraz prezydenta Bronisława Komorowskiego. Kiedy w styczniu 2015 r. szwajcarski bank centralny przestał "pilnować" kursu franka i ten gwałtownie się umocnił, politycy zaczęli gwałtownie szukać pomysłu na pokazanie, że los kredytobiorców frankowych nie jest im obojętny. Gdy wszystkie kolejne koncepcje przewalutowania kredytów frankowych okazywały się nierealne, prezydent zgłosił - a bankowcy podchwycili - pomysł powołania specjalnego funduszu, który będzie pomagał kredytobiorcom, którym brakuje pieniędzy na spłatę rat. Tak przynajmniej wyglądało to oficjalnie, bo w kuluarach mówi się, że pomysł funduszu wyszedł ze Związku Banków Polskich. Tak czy owak odchodząca koalicja rządowa błyskawicznie przeprowadziła przez parlament stosowną ustawę, a bankowcy równie szybko włączyli fundusz pomocowy do tzw. sześciopaku, czyli zestawu ułatwień, z których mogą korzystać kredytobiorcy walutowi cierpiący na skutek drogiego franka. Nie jest to zapewne szczyt marzeń kredytobiorcy w tarapatach, ale na pewno warte rozważenia w sytuacji, kiedy brakuje pieniędzy na spłatę rat, bo domowy budżet się zawalił.

GORĄCE TRIKI NA WAKACJE. Kiedy najlepiej wybrać się na urlop? Gdzie lepiej polecieć z biurem podróży, a gdzie solo? Jak zapłacić za urlop, żeby mieć największe prawa konsumenckie do dyspozycji? Zapraszam do obejrzenia wyjątkowo gorącego wideo. Jeśli jeszcze nie jesteście na wakacjach, to po obejrzeniu tego klipu zapragniecie natychmiast się na nich znaleźć ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 25 lipca 2016 09:11

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/25 09:46:30:

    A w ogóle skąd taka myśl, że banki mogą pomagać?
    Jeżeli Gościu ma nieruchomość więcej wartą od kredytu to nie należy mu się pomoc, a dokopanie. To banki przećwiczyły w latach '90 i nadal zresztą ćwiczą. Wypowiadają kredyt w najmniej spodziewanym momencie, najlepiej przy spłaceniu 90% wierzytelności i przejmują za psi pieniądz cały majątek. W ciągu dnia pojawia się nabywca który za np. 700 tys (pożyczone w banku) przejmuje majątek za 20 mln, który znowu odsprzedaje za np. 15 mln. I jakoś prokuratura do tego się nie przyczepiła, zapewne dlatego, że ci klienci z 700 tys. pln to często byli własnie prokuratorzy.
    Bank ma pomagać kredytobiorcom? Wolne żarty. Bank ma za zadanie zarabiać, nawet łamiąc prawo, a Polska ma to mu ułatwiać. Wtedy są wysokie standardy.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/25 10:28:12:

    To taka zasłona dymna, stwarzanie pozorów. Ten fundusz to przykład najbardziej martwego działania w ramach tzw. 6-ciopaku. Mamy 600.000 tys umów frankowych, a do funduszu zgłosiło się tylko 298 osób. Więcej osób ogłosiło upadłość konsumencką. Kryteria upadłości łatwiej spełnić niż wymogi tego programu, który przypomnijmy jest niczym innym jak tylko karencją w spłacie i w związku z tym po okresie karencji rata wzrośnie o jakieś 30%, oczywiście to wszystko przy założeniu że przez ten okres frank nie pójdzie do góry i kapitał do spłaty nie ulegnie zwiększeniu dzięki indeksacji raty kapitałowej.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/25 10:47:11:

    Zobaczymy co wyniknie z poniższego stwierdzenia przez Sąd

    Banki, konstruując umowy o kredyty indeksowane do waluty obcej, poczyniły to z pokrzywdzeniem kredytobiorców stwierdził wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

    Uzasadniając ustnie wyrok, sąd stwierdził, że kredyty indeksowane do waluty obcej zostały skonstruowane z pokrzywdzeniem jednej ze stron.

    Są to właściwie kredyty niespłacalne. Powodują, że kredytobiorcy wpadają niejako w spiralę zadłużenia: spłacają raty, a mimo to końcowe zobowiązanie nie tylko się nie zmniejsza, ale jeszcze rośnie mówił sędzia Łączewski.

    - O ile wahnięcia kursu franka mogą wpływać na wysokość poszczególnych rat płaconych przez kredytobiorców i jest to ryzyko kursowe, które ci kredytobiorcy ponoszą o tyle nie powinno mieć to wpływu na końcową wysokość ich zadłużenia mówił sędzia Łączewski.

    Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z 20 lipca 2016 r., sygn. akt 3694/15. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

  • alicjaali90 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/25 11:17:38:

    ta jasne

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/25 17:42:29:

    "nieoprocentowane pożyczki sponsorowane przez banki" - nieźle brzmi :) To którędy na ten darmowy obiad?

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 08:01:54:

    No o co Wam chodzi, przecież działa. "Banki pomagają kredytobiorcom". Mój kraj taki piękny

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 08:18:37:

    @mikor_mmk
    PR działa...
    gdyby umowy nie zawierały nielegalnych zapisów to ulgę odczułoby 600 tys kredytobiorców...

  • anastazjazja napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 08:53:56:

    dodadzą chyba tylko nowych problemów

  • portfel24 napisał(a) komentarz datowany na 2016/07/26 10:44:40:

    Na pewno jest dobre rozwiązanie dla osób którym chwilowo podwinął się ogon - sam przerabiałem swego czasu taką sytuacją która była związana bezpośrednio z moją pracą. Co prawda nie miałem do spłacania kredytu hipotecznego ale inny, którego wysokość też do małych nie należy. W takich sytuacjach trzeba więc sobie radzić, ja ten okres przetrwałem przez znaczną optymalizację kosztów miesięcznych ale gdybym miał możliwość skorzystania z takiej alternatywy jak ta opisana w artykule to pewnie bym się długo nie zastanawiał. Może nie jest to rozwiązanie idealne ale lepsze niż opóźnienia w spłacie raty.

  • robert.skowronwp.pl napisał(a) komentarz datowany na 2016/10/17 14:19:11:

    Według mnie kredyt konsolidacyjny to najlepsze co można zrobić żeby obniżyć ratę - ratę niższa o połowę można mieć już w ciągi 4 dni - sprawdźcie sobie kredytkonsolidacyjnyranking.pl/ - macie najlepsze kredyty konsolidacyjne - wysłanie zapytania nic nie kosztuje a sami przekonacie się ile tańsza rata może być

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line