Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 06 sierpnia 2016

Mogą zdobyć 3700 zł miesięcznie do końca życia. Złoto w Rio warte tyle, co dwa dni pracy "Lewego"

rio_logotypIgrzyska Olimpijskie to najważniejsza impreza sportowa w życiu każdego zawodnika. A zawieszony na szyi medal olimpijski to z reguły rzecz bezcenna (chociaż słyszałem, że np. tenisiści bardziej cenią sobie tytuły wielkoszlemowe). Z poprzednich trzech igrzysk Polacy wracali z dziesięcioma krążkami, ale teraz - gdy startują igrzyska w Rio de Janeiro - podobno jest szansa, żeby ten wynik poprawić. Skoro piłkarze pokazali, że Polska jest warta znacznie więcej, niż w ostatnich 30 latach, to być może sportowcy z innych "branż" się przyłączą do "dobrej zmiany". Najpopularniejsza wśród ekspertów liczba to "12". Niemal "murowanych" faworytów do złotych medali jest trzech: Piotr Małachowski (rzut dyskiem), Paweł Fajdek oraz Anita Włodarczyk (rzuty młotem).

Ale ruszające właśnie Igrzyska Olimpijskie w Rio to dla Polaków nie tylko szansa na rozbicie banku z medalami, ale i na rozbicie tego prawdziwego, z żywą kasą. Tak solidnych nagród za zdobycie medali olimpijskich jeszcze nie było. Pieniądze dla naszych gwiazd popłyną z wielu źródeł i będzie to kasa, po którą naprawdę warto się schylić. Podstawa to nagrody wypłacane przez Polski Komitet Olimpijski. Są one dokładnie takie same, jak cztery lata temu podczas igrzysk w Londynie - maksymalnie 120.000 zł za złoty medal w konkurencjach indywidualnych, do 80.000 zł za srebro i najwyżej 50.000 zł za brąz. Nieco inna jest "wycena" medali w konkurencjach drużynowych, w których złoto jest warte 90.000 zł (a w konkurencjach typu siatkówka - 720.000 zł do podziału w drużynie).

Do nagród przyznawanych przez komitet olimpijski dochodzą nagrody ministerialne, które są dwa razy wyższe, niż w poprzednich latach. Złoty medalista może liczyć na 64.400 zł, a inne kruszce - na 46.000 zł i na niecałe 37.000 zł. Poza tym pulę finansową na nagradzanie najlepszych polskich sportowców na igrzyskach przygotował Kulczyk Investment, sponsor strategiczny Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Tu przelicznik jest jednak nieco skomplikowany, bo firma zamierza "wyrównywać" sportowcom różnicę między czystym złotem, a tym, które może się potencjalnie znaleźć w ich złotych medalach olimpijskich. Ponieważ taki medal waży 494 gramy, a jest w nim nędzne 6 gramów złota, W ramach "akcji wyrównawczej" każdy złoty medalista olimpijski dostanie od Kulczyk Investments równowartość 488 gramów złota. Nie wiem po jakim kursie wyliczą należność, ale do "dopłaty" będzie jakieś 15,7 uncji, z których każda dziś warta jest na światowych giełdach jakieś 1343 dolary. W sumie mówimy więc o gratyfikacji sięgającej 21.100 "zielonych", co przy obecnym kursie amerykańskiej walucie przełożyłoby się na mniej więcej 81.500 zł.

Czytaj też: W wieku 40 lat mieć 10.000 zł miesięcznie emerytury? On to zrobił!

W poprzednich imprezach tej rangi swoje nagrody ustalały także niektóre związki sportowe, wysyłające swoich sportowców na olimpiadę. Np. Polski Związek Lekkiej Atletyki płacił dodatkowo od 20.000 zł do 60.000 zł. Teraz nie udało mi się znaleźć w internecie żadnych informacji o dodatkowych nagrodach z "branżowych" związków sportowych, choć domyślam się, że przynajmniej niektóre (te zamożniejsze) coś ewentualnym medalistom wypłacą. Podobnie jak ich sponsorzy (co bardziej popularni sportowcy mają swoich "prywatnych" sponsorów, np. w przypadku tenisistki Agnieszki Radwańskiej jest to producent samochodów Lexus). Na razie jednak tych ewentualnych bonusów nie bierzemy pod uwagę, bo - w odróżnieniu od nagród od Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Ministerstwa Sportu oraz firmy Kulczyk Investments - nie są pewne jak w banku.

Medaliści olimpijscy mają do zdobycia jeszcze jeden niebagatelny bonus - dożywotnią emeryturę olimpijską. Zdobycie jakiegokolwiek medalu oznacza (przy spełnieniu kilku dodatkowych, ale niezbyt wyśrubowanych warunków), że od 40-go roku życia zacznie im wpływać na konto 2623 zł miesięcznie, czyli niecałe 31.500 zł rocznie. Wypłata jest dożywotnia, co oznacza, że jeśli olimpijczyk-beneficjent dożyje np. 80-tki, to do tego czasu zainkasuje 1,26 mln zł. W tym wypadku niekoniecznie trzeba zdobyć medal złoty, wystarczy jakikolwiek. Może nie jest to najłatwiejsza droga do bycia milionerem, ale jeśli szukacie prostszej, to zapraszam do wysłuchania kilku moich rad:

Jaka jest więc stawka walki o olimpijskie złoto? Policzmy: 120.000 zł nagrody olimpijskiej (załóżmy, że mówimy o konkurencji indywidualnej) plus 64.400 zł nagrody ministerialnej, 81.500 zł od Kulczyk Investments... wychodzi 266.000 zł jednorazowo, nie licząc ewentualnych bonusów od związków sportowych i sponsorów poszczególnych zawodników. Lokując te pieniądze w banku na 2% w skali roku dostaniemy jeszcze 443 zł odsetek miesięcznie. Zakładając, że nasz złoty medalista dziś ma 25 lat, to po kolejnych 15 latach oprócz kwoty głównej na depozycie uciuła jeszcze 78.000 zł odsetek (nie licząc ewentualnego dochodu z lokowania tychże odsetek). Wniosek? Umieszczając w banku nagrody pieniężne za ewentualne złoto olimpijskie można u schyłku kariery sportowej mieć do dyspozycji prawie 350.000 zł. 

Co dalej? Przez kolejne np. 40 lat życia nasz złoty medalista będzie mógł pobierać ok. 2620 zł miesięcznie olimpijskiego dożywotniego świadczenia i dodatkowo żyć z ulokowanego kapitału - mógłby sobie wypłacać po 1050 zł miesięcznie z 350.000 zł ulokowanych w banku na 2% (przy takiej kwocie kasy i odsetek wystarczy akurat na 40 lat). Stawką złota olimpijskiego jest więc możliwość przejścia na emeryturę w wieku 40 lat i inkasowania już do końca życia 3700 zł miesięcznie.  Mam nadzieję, że ta świadomość nie sparaliżuje żadnego z naszych potencjalnych "złotek". Dla rozluźnienia zawsze można sobie obejrzeć tabelkę wypłat, o które ubiegają się sportowcy z innych krajów, które również nagradzają swoich olimpijczyków za medale.

Czytaj też: Prawie pół miliona złotych... miesięcznie. Za użeranie się z piłkarzami

 636056877879628098

Prawie 270.000 zł premii za złoto olimpijskie i perspektywa inkasowania 3700 zł miesięcznie gwarantowanej emerytury już w wieku 40 lat to oczywiście fajny widok, ale pamiętajmy, że są w Polsce sportowcy, którzy zarabiają prawie milion miesięcznie. I nie złotych, lecz euro. Piłkarz Robert Lewandowski na pieniądze za złoty medal olimpijski musi pracować... dwa dni. Przez kolejne dwa pracuje już na drugie "złotko" ;-). Miesięcznie zarabia tak, jakby na olimpiadzie zdobył 15 złotych medali. A jego kolega Grzegorz Krychowiak na równowartość wypłaty za olimpijskie złoto pracuje przez cztery dni, bo tyle podobno płacą mu w PSG. W przypadku tenisistów jest jeszcze ciekawiej - Agnieszka Radwańska w zeszłym roku z jednego turnieju "wycisnęła" prawie 8 mln zł. A więc jednym szybkim ruchem zgarnęła tyle kasy, jak gdyby zdobyła 30 złotych medali na igrzyskach. Oj, nie ma sprawiedliwości na świecie. Tym niemniej z okazji igrzysk w Rio życzmy polskim sportowcom, żeby płatnicy nagród dostali nieźle w kość ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 06 sierpnia 2016 12:02

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kamil1309 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/06 23:32:09:

    Jeśli mam wybierać totalne poświęcenie Olimpijczyków a inne sposoby dojścia do dużych pieniędzy, to raczej zostanę przy swoich sposobach inwestowania kapitału i oszczędzania. Jednocześnie uważam, że w pełni zasługują na takie wynagrodzenie - ich wysiłek jest niesamowity.

  • robertini1971 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/07 16:15:13:

    Na emeryturę olimpijską sportowiec - medalista przechodzi po ukończeniu 35 roku życia

  • konsolidacja-1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/08 18:21:25:

    Tutaj trzeba rozróżnić 2 rodzaje uprawiania sportu - amatorski i zawodowy. Nie widzę powodów, aby osoby zajmujące się sportem zawodowo otrzymywało emeryturę olimpijską.
    Poza tym powinna być ona zależna od odchodu, jaki w ciągu swojej amatorskiej kariery osiągnął dany sportowiec. Bo dochodzimy że sport amatorski staje się biznesem, czyli paradoksalnie sam w sobie jest profesjonalny.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line