Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Na igrzyskach w Rio rządził... PKB. Czy naszych 11 medali to sukces czy klęska? Policzyłem :-)

rio_logotypW chwili, gdy piszę te słowa, trwają jeszcze olimpijskie olimpijskie "dorzynki", czyli ostatnie rozdawanie medali. W sumie walka o medale odbyła się w 28 dyscyplinach sportu i 306 różnych konkurencjach. I już wiadomo, że największy medalowy łup zgarnęli Amerykanie, a walka o drugie miejsce w klasyfikacji medalowej rozgrywa się między Wielką Brytanią, a Chinami. Czwartą i piątą sportową potęgą świata okazały się Rosja i Niemcy, a szóstą - Japonia. Każda z tych ekip zdobyła dwucyfrową liczbę złotych medali. Jeśli się uprzemy, to do megapotęg sportowych możemy jeszcze zaliczyć Francuzów, którzy zdobyli prawie tyle medali, co Niemcy i Rosjanie (40 krążków), ale mają mniej złotych.

My wracamy z 11 medalami, w tym dwoma złotymi oraz z jednym rekordem świata (Anity Włodarczyk). Niby lepiej, niż w Atenach, Pekinie i Londynie (wtedy było po 10 medali), ale miejsce Polski w klasyfikacji medalowej w okolicach 30 pozycji na świecie nie odzwierciedla naszej potęgi. Generalnie można wyróżnić tylko trzy konkurencje, w których Polska rulez: łajby wszelkiej maści, rzucanie w dal oraz jeżdżenie na rowerze. No bo tak: cztery medale mamy w kajakarstwie i wioślarstwie, dwa w kolarstwie (szosowym i górskim), jeden z sportach walki (zapasy) oraz trzy w rzucaniu ciężkimi przedmiotami (dysk i młot). Do tego jeszcze jeden medal we wszystko-robieniu, czyli w pięcioboju. No i pewnie warto wyróżnić nasz najlepszy sport zespołowy - piłkę ręczną - w którym medalu do prawda nie ugraliśmy, ale czwarte miejsce na świecie też daje radę.

Czytaj też: Wielka kasa dla polskich bohaterów igrzysk w Rio. Zobacz ile zarobili!

"The Economist" zrobił ciekawe wyliczenie, z którego wynika jak przekłada się rozwój gospodarki na wzrost wyników sportowych w wybranych krajach. Na osi poziomej umieścili PKB poszczególnych krajów, a na pionowej - liczbę medali olimpijskich w kilku poprzednich igrzyskach (jeszcze bez Rio). Generalnie powinno być tak, że jeśli kraj się bogaci, to ma więcej pieniędzy na szkolenie sportowców i zdobywa więcej medali. A więc "ścieżka olimpijska" kraju powinna się przesuwać w górę. Idealnie wygląda to jedynie w przypadku Wielkiej Brytanii - stosunkowo niewielki wzrost PKB, ale stały i dość stromy wzrost liczby medali w czterech ostatnich igrzyskach. Patrząc na klasyfikację medalową w Rio (67 medali) - trend zostanie utrzymany, choć wzrost się wypłaszczy. W przypadku Indii jest podobnie, ale im liczba medali (w Rio - tylko dwa) rośnie relatywnie bardzo wolno w stosunku do wzrostu bogactwa kraju (linia idzie w górę, ale nie jest stroma).

gold_olimpics

A inne kraje? W przypadku USA już można marudzić, bo linia powoli się załamuje (medale przestały nadążać za gospodarką). W przypadku Chin - podobnie, a w przypadku Australii widać korelację odwrotną od zamierzonej - im większy PKB kraju, tym gorzej idzie sportowcom. W Rio - tylko 29 medali, więc wykres nadal będzie spadał. W Rosji w ostatnich 12 latach też sportowcy się zwijali i po Rio (56 medali) spadek nabierze mocy (choć w tym przypadku mamy okoliczności dodatkowe, czyli wykluczenia za doping i recesję w gospodarce). W przypadku Polski w ogóle trudno byłoby cokolwiek narysować, bo nasz urobek medalowy jest od 16 lat mniej więcej taki sam, co oznacza, że nasz sport w ogóle nie reaguje na bogacenie się kraju. A że kraj się bogaci, to pokazuje nam wykres, który daję poniżej po prawej stronie oraz linkuję tutaj.  Wygląda jednak na to, że budujemy raczej drugą Australię, niż Wielką Brytanię. Przynajmniej pod względem sportowym. :-)).

igrzyskamedalsPorównując PKB największych krajów wystawiających swoich sportowców na igrzyskach oraz ich urobek medalowy trzeba powiedzieć, że powiązanie jest i to niemałe ;-). Klasyfikację medalową na igrzyskach w Rio wklejam obok, zaś pełną wersję możecie sobie zguglować tutaj). Po pierwsze: stosunek medali zdobytych przez reprezentantów USA i Chin jest niemal identyczny jak relacja PKB tych krajów (w obu przypadkach Chiny reprezentują ok. 60% potencjału USA). Po drugie: pierwsza piątka w klasyfikacji medalowej igrzysk niemal co do joty pokrywa się z pierwszą piątką najbogatszych krajów świata. Oczywiście są pewne przesunięcia jeśli chodzi o konkretne miejsca. Lepszy potencjał sportowy od gospodarczego zaprezentowała Wielka Brytania (piąta gospodarka świata i druga w klasyfikacji medalowej), a gorszy - Japonia (trzecia gospodarka świata i szóste miejsce jeśli chodzi o "medalowość"). Ale w zasadzie jedynym "obcym ciałem" była w czołówce medalowej klasyfikacji Rosja (czternasta gospodarka świata).

Po trzecie: żeby dostać się do pierwszej dziesiątki klasyfikacji medalowej w Rio PKBpoland25lat1trzeba legitymować się miejscem w piewszej piętnastce w klasyfikacji potęg gospodarczych świata. Oczywiście bycie potęgą gospodarczą nie gwarantuje worka medali. Niektórzy z gigantów ekonomicznych okazali się być sportowymi nielotami. Mowa tu zwłaszcza o Kanadzie (dopiero dwudzieste miejsce w medalach), Indiach i Meksyku (nędza medalowa). Ale w drugą stronę ta zasada działa perfekcyjnie, niczym pani domu: żaden gospodarczy przeciętniak nie miał najmniejszych szans, by zdobyć więcej, niż 20 medali i cieszyć się miejscem w pierwszej dziesiątce w klasyfikacji medalowej. W sumie najbliżej znaleźli się Węgrzy, którzy uciułali 15 medali i byli jedynym nisko notowanym krajem pod względem PKB, który w klasyfikacji medalowej tak wysoko zawędrował. Ach ten Orban, nawet na igrzyskach nas prześladuje ;-).

Polska pod względem PKB jest notowana mniej więcej - według różnych rankingów (tu oraz na obrazku obok macie dane z prognozami na bieżący rok w milionach dolarów) - między 20-tym a 25-tym miescem na świecie (jakieś 500 mld dolarów PKB rocznie) i w pkb2016mln_doltym kontekście trudno powiedzieć, żebyśmy sportowo zadali szyku - w klasyfikacji medalowej pałętamy się na 33-cim miejscu, a więc poniżej naszego potencjału wyznaczanego przez cyferki gospodarcze. Inna sprawa, że wystarczyłoby zamienić jeden srebrny medal na złoty (np. gdyby w ostatnim rzucie niemiecki młociarz nie przerzucił Pawła Małachowskiego, zabierając mu złoto, nie mówiąc już o Pawle Fajdku, który złoty medal powinien dostać przez aklamację, jeszcze przed konkursem, a wraca z niczym), a tabela z medalami w stu procentach zgadzałaby się z naszą pozycją w światowej klasyfikacji PKB ;-)).

No to jeszcze na koniec sprawdziłem w przypadku którego kraju najbardziej powiodła się motywacja finansowa sportowców. Jak wiecie - pisałem o tym w blogu - większość krajów zapowiedziała, że będzie płaciła sportowcom za medale. W przypadku polskich złotych medalistów tą nagrodą jest niemałą kasa brana od razu oraz emerytura olimpijska (nie mówiąc o nagrodach od sponsorów) - w sumie wychodzi 3700 zł miesięcznie od czterdziestych urodzin do końca życia. Ale były kraje, które płaciły więcej, takie które płaciły mniej... Kto najlepiej zmotywował sportowców? Od razu trzeba powiedzieć, że pierwsze miejsca w klasyfikacji medalowej zdobyły kraje, które albo w ogóle nie płacą za medale (Wielka Brytania), albo płacą mało (USA). Amerykański złoty medalista w wartościach realnych za pierwsze mejsce dostaje pięć razy mniej, niż polski sportowiec.

Wiadomo, że na igrzyskach nie chodzi o pieniądze i że medal olimpijski jest bezcenny, ale jednak można zauważyć pewną korelację między premiami finansowymi wypłacanymi zawodnikom, a liczbą medali (ciekawy kawałek o premiach dla zawodników znalazłem w serwisie CNN). Według danych cytowanych przez "Przegląd Sportowy" taki np. Azerbejdżan płacił swoim sportowcom po 2 mln zł za złoty medal, połowę tego za sebrny i ćwiartkę za brązowy. No i 15 medali "urzeźbili". Ale chyba wizja najwyższych wypłat ich usztywniła, bo zdobywali głównie medale brązowe ;-). W Kazachstanie płacili prawie 800.000 zł za złoto i mają aż 17 medali (w tym trzy złote). Węgrzy inkasowali prawie pół miliona złotych za pierwsze miejsce i tej motywacji starczyło im na 15 medali (aż osiem złotych). Ale z drugiej strony wysokie premie nie spowodowały wysypu medali w Indonezji (do "wyjęcia" było półtora miliona złotych), ani w Serbii (skończyła z siedmioma medalami, choć premie płaciła dwa razy większe, niż my. Ukraina płaciła cztery razy więcej, a medali też ma 11 - jak my. Prawda jest jednak taka, że niewiele krajów (ściślej pisząc - dwa) płaciło za medale więcej, niż my, a skończyły w klasyfikacji niżej od nas.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 22 sierpnia 2016 08:56

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/22 09:15:07:

    "w Polsce sport w ogóle nie reaguje na bogacenie się kraju"

    infrastruktura sportowa też nie reaguje :)

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/22 10:05:49:

    są Orliki ;-)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line