Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 18 sierpnia 2016

Od 10 lat jeździsz bez wypadku i jesteś lojalnym klientem? Dostaniesz polisą po głowie. Za co?

Wśród kierowców narasta fala niezadowolenia. Coś, o czym do tej pory czytali tylko w gazetach albo w internecie, teraz zaczynają odczuwać na własnej skórze - to wzrost cen ubezpieczeń samochodowych. Zwłaszcza tych najbardziej podstawowych, czyli obowiązkowego OC, które służy pokrywaniu strat, gdybyśmy coś nabroili za kółkiem i ktoś by z tego tytułu poniósł szkodę. O tym, że ceny OC muszą pójść w górę mówiło się od dwóch-trzech lat, ale nie szły. Firmy ubezpieczeniowe dopłacały do interesu i jakoś starały się przetrwać. Ale w zeszłym roku, gdy musiały dołożyć do likwidacji szkód okrągły miliard złotych - najwięcej w historii branży w Polsce - coś pękło. Od kilku miesięcy dostaję listy od zaskoczonych, zdruzgotanych i zniesmaczonych klientów, którym firmy ubezpieczeniowe mówią: "przedłużenie polisy będzie duuuuużo droższe".

A droższe być musi i to z wielu przyczyn. Po pierwsze: z roku na rok ofiary wypadków dostają wyższe odszkodowania. Firmy ubezpieczeniowe wypłacają je dobrowolnie albo dopiero na mocy wyroków sądu. Płacą za doprowadzenie ofiary wypadku do "stanu używalności", za rehabilitację, za straty moralne, dożywotnie renty za uszczerbek na zdrowiu, odszkodowania dla rodzin ofiar śmiertelnych... W zeszłym roku to wszystko kosztowało 250 mln zł więcej, niż w poprzednim, a fala dopiero nadchodzi, bo mnóstwo "starych" spraw jest w sądach, zaś ofiary nowych wypadków są już bardzo dobrze wyedukowane jak dochodzić swoich praw. Po drugie: likwidacja szkód musi być uczciwsza. A więc auto zastępcze dla ofiary stłuczki, nowe części, żadnych potrąceń z tytułu amortyzacji. Po trzecie: podatek bankowy, który płacą też firmy ubezpieczeniowe. Generalnie więc to dopiero początek rzeźni. A że konkurencja się trochę zmniejsza (Link4 przyłączył się do PZU, firmy ubezpieczeniowe kupuje też Axa), to i tarcza wolnego rynku przed podwyżkami nie obroni. Po czwarte: firmy ubezpieczeniowe wciąż nie radzą sobie z wyłudzeniami odszkodowań, więc baza kosztowa im nie spada.

Czytaj też:  Cena twojej polisy może zależeć od tego co oglądasz w Google

Czytaj też: Ubezpieczyłeś mieszkanie? Uważaj na tę pułapkę! Wielu w nią wpada

Z moich kontaktów z Wami wynika, że najbardziej wściekli są ci, którzy mają za sobą bezwypadkowy rok i są od dawna wiernymi klientami jednej firmy ubezpieczeniowej. No bo tak - mówią - "płacimy co roku składki, nie mamy żadnych szkód, czyli firma ubezpieczeniowa na nas zarabia. Dlaczego teraz chce na nas zarabiać jeszcze więcej? Niech dociska tych, którzy ciągle - jak mawiał były prezes PZU - ciągle pukają się na ulicach". Powszechny odbiór jest taki, że dobry, bezwypadkowy kierowca, płaci coraz więcej za tego, który "się puka". To nie sprzyja poprawie wizerunku ubezpieczycieli w oczach najlepszych ich klientów. Jest gorzej: taki najlepszy - bezwypadkowy i grzecznie płacący od lat - klient, jak tylko zostanie uraczony ofertą przedłużenia ubezpieczenia przy wyższej stawce, natychmiast biegnie do internetu sprawdzić czy to nie jest jakaś pomyłka.

A że każda firma ubezpieczeniowa ma teraz na stronie internetowej kalkulator, to sprawdzić jest łatwo. W tych kalkulatorach zaś są cuda, niewidy. Składki znacznie niższe, bo obliczone na przyciągnięcie nowego klienta (ten, który od lat ma polisę w tej samej firmie, nie ma żadnej potrzeby, żeby cokolwiek porównywać). I to jest dopiero dla klienta szok - nie dość, że firma podwyższa mu składkę "za niewinność", to jeszcze innym nie podwyższa. Coś w tym jest, bo firmy ubezpieczeniowe - podobnie jak banki - jeszcze nie nauczyły się dbać o stałego, lojalnego klienta. W wielu firmach wciąż polityka cenowa jest taka, jak gdyby polowały na klientów, którzy lubią skakać co roku z kwiatka na kwiatek, niż tkwić w jednej firmie. Nie ma w tym ani grosza logiki (no, może poza faktem, że ludzie od sprzedaży są wynagradzani za przyrost klientów w ostatnim roku, a nie za to ilu z tych "przyrośniętych" zostało klientami na dłużej bądź wykupili kompleksową ochronę (nie tylko polisę samochodową).

Czytaj też: Czy klient jeszcze za coś odpowiada? Cztery rady dla ubezpieczycieli 

To, że firmy ubezpieczeniowe muszą podwyższać ceny polis OC jest dla mnie oczywiste. Że muszą karać nie tylko wypadkowych kierowców, ale i dyktować wyższe stawki "za niewinność" też jestem w stanie zrozumieć. Ale w bardzo wielu firmach nikt nie zadbał, żeby tym najlepszym - lojalnym i bezwypadkowym - kierowcom wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje. Efekty są miażdżące. Do jednego z moich czytelników firma Liberty Ubezpieczenia przesłała niedawno taki oto, standardowy liścik:

"Dziękujemy za wybór Liberty w minionym roku. Jednocześnie przedstawiamy propozycję umowy na kolejny rok. Aby poznać szczegóły oferty, prosimy kliknąć w link (...) Ważne! Link pozostanie aktywny tylko przez 30 dni. Opłaty można dokonać na wskazany w druku rachunek bankowy: przelewem, kartą płatniczą lub za pobraniem pocztowym. Załączamy również druk wpłaty, certyfikat OC, polisę ubezpieczeniową, Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU) oraz Informację dla Konsumentów. Jeśli mają Państwo jakiekolwiek pytania, prosimy o telefon pod numer (...)"

Klient kliknął i... szlag go trafił. "Jak wam nie wstyd! Podwyższacie mi o 400 zł składkę za bezwypadkową jazdę?" - napisał natychmiast e-maila zwrotnego, choć jak wół stało, żeby na mejla nie odpowiadać, bo wysłał go automat. Pan Andrzej, bo tak ma na imię krewki klient, miałby zapłacić zamiast 2200 zł aż 2600 zł składki (nie wiem czy za samo OC, czy za jakiś pakiet, ale kwota jest kwota). Nie jest to podwyżka radykalna, bo raptem o 15%, a w dwóch konkurencyjnych raportach mówiących o wzroście cen polis OC padają szacunki, że średnia podwyżka w przypadku takich polis wynosi 19% lub 46% (tu piszą gdzie trzeba mieszkać, żeby było ciut taniej)Ale konieczność wyłożenia 400 zł więcej za bezwypadkową jazdę pana Andrzeja zdruzgotała. Kiedy ochłonął, wysłał drugiego mejla, już na adres, pod którym dyżurował "młodszy specjalista do spraw odnowień". I trzeba przyznać, że pracownik ten zachował się godnie. Napisał długiego mejla, w którym zdradził kulisy podwyżek. Nie musiałby tego robić, gdyby firma ubezpieczeniowa już w pierwszym piśmie była bardziej wylewna:

"Zależy mi, aby warunki zawartej umowy nie budziły Pana wątpliwości. Wysokość ceny proponowanego ubezpieczenia w dużej mierze zależna jest od sytuacji rynkowej: wzrost liczby szkód na rynku, wzrost kosztów części zamiennych i napraw oraz wysokości wypłacanych odszkodowań. W trosce o Pana zadowolenie raz jeszcze sprawdziłam jakie są możliwości obniżenia ceny. Zachęcam do dokonania płatności kartą, co pozwoli na uzyskanie zniżki w wysokości 5%"

Młodszy specjalista wspomniał też coś o możliwości skorzystania z dodatkowych bonusów (zniżki na ubezpieczenie nieruchomości, zniżki na ubezpieczenie drugiego auta, bezpłatnego ubezpieczenia wyjazdu zagranicznego), możliwości bezpośredniej likwidacji szkód i takie tam. Niestety, było już pozamiatane, bo pan Andrzej wcześniej zerknął sobie do kalkulatora na stronie internetowej Liberty i tam dowiedział się, że gdyby nie był frajerem, który od wielu lat płaci składki tej firmie ubezpieczeniowej, lecz uciekinierem z konkurencji, to wcale nie zapłaciłby 400 zł więcej.

"Nawet Państwa kalkulator podaje inne zupełnie kwoty, które nijak się mają do wypisywanych przez Pana bzdur! Będę stanowczo i proaktywnie odradzał wszystkim jakiekolwiek kontakty z firmą, która ma w nosie klienta, bowiem Pański list tylko potwierdza ten fakt. Myśli Pan ze złapał durnia, który będzie wam płacił co roku po kilka tysięcy złotych plus dodatkowo 15% więcej? Płacąc uczciwie, od razu i z góry, jeżdżąc ostrożnie i nie powodując żadnych zdarzeń od ponad dziesięciu lat?"

I tak firma Liberty Ubezpieczenia najprawdopodobniej straciła klienta lub kilku. Ne ma w tym winy młodszego specjalisty, zawinił brak pomyślunku. Jeśli firma, która zawsze pozyskiwała klientów niską ceną (a więc bardzo wrażliwych na ten parametr), przez internet, a teraz musi im podwyższyć ceny, to powinna przynajmniej wyhaczyć tych klientów, na których jej najbardziej zależy (zakładam, że pan Andrzej powinien się łapać do tej grupy) i w specjalnej ścieżce wytłumaczyć im co się dzieje, dlaczego i że sytuacja ta jest niezależna od ubezpieczyciela. Można wydać klientowi jaki voucher na zniżkę w kolejnym sezonie, bilety do kina albo cokolwiek, byle tylko go nie wypłoszyć. W Liberty nie pomyśleli i przysłali klientowi bezosobową formułkę z linkiem do oferty przedłużenia umowy o treści przypominającej komunikat: "zapłać więcej i pocałuj nas w d...". Wygląda na to, że jest to firma, która w dodatku wystawia w kalkulatorach znacznie niższe ceny, niż w propozycjach przedłużenia umów. W tej sytuacji sposób komunikowania się z klientami w ogóle powinien być na pierwszym miejscu.

"To jakaś paranoja! W ciągu roku moja składka OC wzrosła prawie o 90 zł, mimo że jeżdżę bezwypadkowo! Chciałabym się dowiedzieć, z czego to wynika i czy podwyżki dotyczą wszystkich, czy tylko ja zostałam potraktowana w „szczególny sposób” przez ubezpieczyciela"

- takie listy dostają wszyscy dziennikarze, co oznacza, że problem z komunikowaniem się ubezpieczycieli z klientami jest powszechny. Wiem, że w branży finansowej ludzie zarządzający komunikacją bywają traktowani jak piąte koło u wozu, element kosztowy w firmie. Puszą się ci od produktów, od sprzedaży i od marketingu. "Komunikacja? A po co? Ciemny lud każde nasze g..., to jest, chciałem powiedzieć genialne badziewie kupi, jak będzie dobra reklama i duży budżet na kampanię" - mówi się pewnie na posiedzeniu niejednego zarządu ubezpieczeniowych nielotów. Ale teraz, drodzy ubezpieczyciele, jesteście w sytuacji, w której to komunikacja będzie najważniejsza. Jeśli macie na stanowiskach odpowiadających za ten segment jełopów, leni albo pozerów, to już przegraliście. Tylko sprawna komunikacja z najlepszą grupą klientów pozwoli ich nie stracić w sytuacji, w której większości z nich trzeba znacznie podnieść ceny. Słucham? Że boli? Musi boleć...

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach - wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4SPOTKAJ MNIE W NECIE... Blog "Subiektywnie o finansach" codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już ponad 34.000!), na Twitterze(tu wraz ze mną zaprasza prawie 9000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowegomaciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2...ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej "stronie" youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

autopromo11SUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W "WYBORCZEJ". Blog "Subiektywnie o finansach" zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w "Gazecie Wyborczej". Co czwartek na stronach gospodarczych "Wyborczej" ukazuje się tygodnik "Pieniądze Ekstra", w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. Jeśli potrzebujesz rady albo pomocy w sprawie niekoniecznie związanej z produktami finansowymi - pisz naekipasamcika@wyborcza.biz. Moi ludzie nie zostawią Cię bez pomocy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 18 sierpnia 2016 09:09

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/18 11:37:02:

    z OC jest o tyle niefajnie że płacić musisz, więc summa summarum mają w d... klienta.

    Lojalność - ciekaw jestem czy jest jakaś dziedzina w której to jest cenne. W polszy nowy klient jest cenniejszy od starego. Nie warto być lojalnym, o nie.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/18 13:01:44:

    wczoraj pisałem o OC jak to firma ubezpieczeniowa stwierdziła że pokrycie szkody pasażera nie należy się. Niestety Sąd nie podzielił zdania ubezpieczyciela i zamiast wypłaty z polisy ubezpieczyciel musiał wybulić karę. Mam akurat wśród znajomych identyczny przypadek. Pasażer sparaliżowany, ubezpieczyciel odmówił. Historia ma jednak inny finał. Sparaliżowana pozwała swojego męża o spowodowanie wypadku i ich związek zakończył się. Nie uzyskała żadnego odszkodowania od ubezpieczyciela ani od byłego męża. Mąż poszedł siedzieć na 3lata i już z tego co wiem wyszedł i ma nową żonę.

    Ale do rzeczy. dlaczego OC drożeje ? dlatego że to chory system, wszyscy składają się na wszystkich. odszkodowania zasądzone w takich procesach jak powyżej ubezpieczyciel płaci przecież ze składek. W ostatnim roku ubezpieczyciele musieli dopłacić do interesu właśnie z powodu tego iż składki i odszkodowania są w jednym worku. Warto zauważyć że odszkodowanie nie ma związku z wysokością składki. Klient kupuje najtańsze OC a później wygrywa w sądzie odszkodowanie na 2,5mln + dożywotnia renta.

    p.s. Jedno co jest dobre w tych kalkulatorach ubezpieczeń to aktualna wartość samochodu

  • sosna80 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/18 15:17:42:

    @com.one - zastanawiam się, za co Twój znajomy poszedł siedzieć na trzy lata, bo tak od ręki za spowodowanie wypadku nie wsadzają (wyroki w zawiasach najwyżej). Na myśl przychodzi mi tylko jazda po pijanemu przy recydywie. W takim wypadku - jeśli żona dobrowolnie wsiadła do samochodu - w sumie sama sobie winna, więc słusznie odszkodowanie się nie należało. Oczywiście moja hipoteza może być błędna...

  • mus8607 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/18 18:13:52:

    Mając samo OC nie ma co się oglądać na lojalność - w każdym TU jest to samo pokryte (dokładnie co - mówi to ustawa), nie ma żadnych OWU, WU itp. Jedyne co jest ważne z punktu widzenia "Kowlaskiego" to wysokość składki.
    Zresztą składka rzędu 800-900 PLN to jest dużo, jeśli TU ryzykuje, że zapłaci za jednego kowalskiego nawet 24 mln PLN odszkodowania??

  • mb_rszy napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/18 19:58:00:

    A co ja mam powiedzieć. W AXA Direct ubezpieczaliśmy od kilku lat dwa samochody. I co mamy w tym roku ? Odnawiam ubezpieczenie na pierwsze auto (poprzedni full pakiet AC+OC+AS+NW kosztował 1350 zł) a tu zonk. Aktualna cena za to samo - 1950 zł. Chyba nie muszę dodawać, że szkody nie było i wartość auta spadła.
    Po rozmowie z konsultantem wyszło, że nic się nie da zrobić więc zrezygnowałem z firmy AXA. 600 zł podwyżki to chyba jednak lekkie przegięcie bo spodziewałem się 100, może 200 zł z tego co pisali w mediach. Oczywiście dla nowego klienta wartość mojego pakietu wychodzi 1250 zł z wyliczenia na ich własnej stronie. Nie to nie. Zarobią inni. Najbardziej udało mi się zbić cenę na niecałe 1300 za to samo.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 08:17:33:

    @sosna80,
    to nie mój znajomy. Historię opowiedział mi kumpel który ma znajomego który zna tą historię. Ja znam z widzenia tą sparaliżowaną dziewczynę stąd w ogóle wynikł temat. To było z 10lat temu. Wówczas zastanawiający był dla mnie powód ich rozstania, to ona założyła mu sprawę karną w sądzie za spowodowanie wypadku oraz drugą o rozwód i podział majątku. Dziś raczej inny aspekt tej sprawy jest istotny. Mianowicie 10-15lat temu nie było możliwe egzekwowanie w sądach tak wysokich odszkodowań za utratę zdrowia. Prawo się pozmieniało. Dziś można i z każdym rokiem jest takich wyroków coraz więcej. Do tego jeszcze mamy dobrą zmianę i podatek bankowy który płacą ubezpieczyciele, a minister Radziwił już zapowiada że od 2017 zostanie wprowadzony kolejny podatek dla ubezpieczycieli. tzw. podatek Religii. To wszystko cuzamen do kupy sprawi nam wszystkim piękne podwyzki OC nie o 30% ale o 100%

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 08:37:34:

    dla mnie głupotą jest uzależnianie wysokości OC od pojemności silnika. To jakiś koślawe myślenie, jak masz więcej pojemności to masz więcej koni, czyli szybciej jedziesz, a przy dużej prędkości szkoda będzie większa. Bzdura. Masz duży silnik to masz drogi samochód, masz drogi samochód to bardziej uważasz. Po drugie masa, zderzenie małym dewoo tico bedzie miało zupełnie inny przebieg od zderzenia w masywnem mercedesie s klasy. W tico bardzo prawdopopdobne od razu trzeba wzywać karawan, w esie przy tym samym wypadku wszyscy wychodzą bez szwanku i tylko zderzak do klepania. No ale za tico OC bedzie 200zł a za eskę 2000zł. Nie kumam tej logiki

  • stalowyszczur napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 09:29:26:

    ...moje ukochane PZU...Raz byłem im klientem, i wystarczy. Dostałem ofertę na odnowienie OC. Na kwotę DWA RAZY WYŻSZĄ. A w międzyczasie nie miałem żadnej stłuczki (i tak od ...nastu lat). Dodatkowo- spóźniłem się jeden dzień z wypowiedzeniem umowy. Najpierw dostałem list w stylu "przepraszamy, ale nie ma kasy". Grzecznie zadzwoniłem żeby się spytać, co jest grane. Pani na infolinii potwierdziła, że sprawy nie ma, umowa jest wypowiedziana. I za miesiąc list "już windykator grzeje silnik leszczu...". Grzecznie więc poleconym odpisałem, że mogą się cmoknąć w pompę, bo zgodnie z.... tu padły odpowiednie akty prawne... mogę NAJWYŻEJ zapłacić za 1 dzień, i o taką ofertę proszę. I za miesiąc od nowa Polska Ludowa... "wiemy gdzie mieszkasz leszczu, i windykator też to wie...". Dostałem piany, i do poprzedniego pisma dorzuciłem informację że traktuję to jako nękanie, i moi prawnicy już piszą odpowiednie pisma. I dopiero wtedy przysłali ofertę na 1 dzień. Żadnego "przepraszam, ale system mamy dziadoski..." czy jakieśtam standardowe pierdoły. Chamstwo i plebs. Nigdy więcej....

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 10:55:01:

    @com.one
    "zderzenie małym dewoo tico bedzie miało zupełnie inny przebieg od zderzenia w masywnem mercedesie s klasy. W tico bardzo prawdopopdobne od razu trzeba wzywać karawan, w esie przy tym samym wypadku wszyscy wychodzą bez szwanku i tylko zderzak do klepania. No ale za tico OC bedzie 200zł a za eskę 2000zł. Nie kumam tej logiki"

    Faktycznie brak logiki... u Ciebie. Nie pierwszy raz zresztą.
    Wypłata OC dotyczy głównie nie sprawcy wypadku, ale tego, w kogo się uderzy. Większa masa wyrządzi więc więcej szkód. Proste?

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 11:22:26:

    @kmiarek
    zgadza się jeśli chodzi o szkodę materialną sprawca płaci za szkody które wyrządził innemu uczestnikowi ruchu. Tu od lat nic się nie zmienia w czynnikach ryzyka branych do wycen. Jedyne co się zmienia obecnie to odszkodowania zdrowotne. Nie masz racji, OC jak najbardziej dotyczy sprawcy. To z jego OC będzie pokryta szkoda zdrowotna również tych którzy jadą ze sprawcą. Chyba dobitnie to wytłumaczyłem na przykładach w poprzednich wpisach, ale coś chyba nie doczytałeś albo spadłeś z księżyca. Zatem również ważne jest to czym sprawca puka. Jeśli puka autem z którego wszyscy wyjdą cało to nie będzie żadnej szkody zdrowotnej. Duży silnik oznacza w tym przypadku małą szkodę. Proste?

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 12:46:37:

    Mały paradoxik:
    Parę dni temu sąd zatwierdził przepadek mojego fiata 126p, stojącego od SIEDMIU LAT na policyjnym parkingu. W postępowaniu administracyjnym będą się domagać zapłaty składki OC za te siedem lat stania i niedysponowania mieniem ;) Z odsetkami oczywiście ;-) Zarejestrowany był? Był. To płacić trzeba ;-)

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 13:42:26:

    @nerkofil,
    a no trzeba. Jak masz lejce to trzeba zezłomować jako trwała utrata pojazdu
    www.motofakty.pl/artykul/zlomowanie-i-wyrejestrowanie-samochodu-nie-sprzedawaj-na-szrot.html

    @kmiarek,
    założyłeś, że zawsze pukać trzeba kogoś. Niekoniecznie. Czasami wystarczy pukać martwą naturę :) np. nie zmienić opon w pewnej limuzynie (czarne opancerzone bmw7) i wylecieć z autostrady narażając na szwank zdrowie i życie dostojnego pasażera. Dobrze że słupów nie było w zasięgu, to kierowca (idiota który pędził ile fabryka dała na starych gumkach) okazał się bohaterem, panujący nad poślizgami. Mało jest takich wypadków ?

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 16:52:15:

    @com.one
    "Jedyne co się zmienia obecnie to odszkodowania zdrowotne."
    Błędne założenie. Przede wszystkim się zmienia zasada odszkodowań za szkody materialne. Kiedyś kwota ubezpieczenia ledwie wystarczyła na wyklepanie samochodu w podrzędnym warsztacie i części zamienne ze szrotu. Teraz każdy chce oryginalne części.
    Odszkodowania zdrowotne, chociaż czasem spektakularne, są drobną częścią szkód.

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 21:05:52:

    @com.one
    @kmiarek

    Obowiązkowe ubezpieczenie OC się płaci od każdego samochodu mimo że wypadki powodują ludzie - kierowcy albo piesi, rowerzyści itp. Rozsądek by wskazywał wymagać od kierowcy jego OC, a nie OC od jego samochodu.

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 21:31:00:

    Wreszcie sensownie podsumowane.

    Od lat nie pamietam juz ilu skaczę z kwiatka na kwiatek (czytaj z ubezpieczalni do ubezpieczalni). Lojalnosc wobec ubezpieczalni ??? Z 60% znizki do kilkunastu lat? Ile szanowny ubezpieczycielu dasz mi za lojalnosc?

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/19 21:32:10:

    @oxulsen

    Senswowne podsumowanie dotyczy kwestii posiadania OC od kierowcy a nie od samochodu.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/22 08:37:12:

    @oxulsen
    papieram "Rozsądek by wskazywał wymagać od kierowcy jego OC, a nie OC od jego samochodu. "

    Moim zdaniem trzeba robić te dwie kwestie na dwa ubezpieczenia. OC za szkody materialne do jednego worka i niech będzie tak jak jest czyli OC materialne przypisane do samochodu. Drugie OC za szkody na zdrowiu przypisane do każdego kierowcy. Tego brakuje. W 2017 ma być wprowadzony podatek Religii (podobno z pierwotnych 12% ma być "tylko 6%") który będzie właśnie takim OC na zdrowie ale nie zmieni się zasada jednego worka.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/22 08:53:31:

    @kmiarek,
    "Błędne założenie .... Odszkodowania zdrowotne, chociaż czasem spektakularne, są drobną częścią szkód."

    to nie jest założenie.

  • najtansze_oc napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/04 00:33:49:

    I właśnie dlatego ubezpieczenie oc powinno być od kierowcy a nie samochodu. Najlepsze i najtańsze oc otrzymywaliby najlepsi kierowcy niezależnie od mocy i pojemności silnika.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line