Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 02 sierpnia 2016

Prezydent skapitulował w sprawie franków. Zamiast rozwiązania problemu - zwrot spreadów?

Po trwających ponad rok podchodach, obradach zespołów najwyższej klasy fachowców, zatrudnieniu profesorów i nadprofesorów, po ogłoszeniu pod egidą Kancelarii Prezydenta chyba ze czterech różnych koncepcji, z których każda była bardziej skomplikowana od poprzedniej, dostaliśmy dziś kolejny - ponoć już "najlepszy z najlepszych" - pomysł na rozwiązanie problemu kredytów walutowych. Pomysł sprowadzający się do... zwrotu części pobranych przez banki spreadów walutowych i poproszenia banki, żeby jakoś dogadały się z posiadaczami takich kredytów co do ich przewalutowania. Jakkolwiek sam od długich miesięcy i lat promuję myśl, że banki powinny oddać klientom kwoty, które pobrały z tytułu fikcyjnej wymiany walut, to - podobnie jak najbardziej radykalni frankowicze, do których się nie zaliczam - mam wrażenie, że prezydent wywiesił dziś ostatecznie białą flagę. I ogłosił swoją bezwarunkową kapitulację w temacie załatwienia kwestii kredytów walutowych.

DWA GRZECHY PREZYDENTA. Dlaczego uważam, że to bezwarunkowa kapitulacja? Z jednej strony dlatego, że prezydent przed wyborami nie obiecywał żadnego zwrotu spreadów, tylko przewalutowanie kredytów. Tej obietnicy najnowszy pomysł prezydenta nie realizuje. Z drugiej zaś strony ogłoszona dziś koncepcja w żaden sposób nie zmniejsza ryzyka wynikającego z posiadania przez ponad pół miliona ludzi kredytów, w których wysokość raty i wartość zadłużenia jest uzależniona nie tylko od stóp procentowych, ale i od kursu obcej waluty. Nawet jeśli prezydent od początku wprowadził z frankowiczami cyniczną grę obiecując im gruszki na wierzbie (czyli że to ryzyko całkiem z nich zdejmie i to nawet wstecz), to nawet ja, jako umiarkowany w poglądach obserwator sytuacji, oczekiwałem od prezydenta jakiegoś pomysłu, który przynajmniej ograniczy ryzyko kredytobiorców w sytuacji, gdyby frank miał być znów po 5 zł, albo po 7 zł. Nawet jeśli taka sytuacja nigdy się nie zdarzy, kredytobiorców należy w jakiś sposób przed nią zaimpregnować (w tej sprawie nawet ja sam mam pewien pomysł). Prezydent się z tego zadania nie wywiązał.

Historia prezydenckich potyczek z frankiem: Tak prezydent chciał rozmiękczać franki. A tak chciał zakładać im czapkę. A jeszcze wcześniej chciał umarzać wszystkim wszystko. A potem poprosił o pomoc profesorów, którzy byli wialowariantowi ;-)

JAK PREZYDENT CHCE NAM ODDAĆ SPREADY? Co mamy zamiast rozwiązania kwestii kredytów walutowych? Prezydent proponuje, żeby dług klientów mających kredyty indeksowane do franka, euro, dolara, jena, kursu ziemniaków (i dowolnych innych benchmarków) lub posiadaczy kredytów denominowanych w obcej walucie był zmniejszony o większość różnic kursowych, które banki dorzucały do wypłaty kredytu na starcie oraz do spłacanych co miesiąc rat. Miałoby to nastąpić poprzez odjęcie od pozostałego do spłaty kapitału kredytu tej części spreadu walutowego (pobranego zarówno przy wypłacie, jak i przy spłacie kredytu), która przekracza 0,5% (czyli normalny spread występujący na rynku walutowym). Procedura dotyczyłaby także kredytów już spłaconych (ich właściciele dostaliby kasę w gotówce, bo im nie ma jak zmniejszyć długu ;-)). Do zwracanej części spreadu byłaby doliczona połowa odsetek ustawowych narosłych od dnia naliczenia danej "porcji" spreadu do momentu przeprowadzania całej operacji.

W przypadku spreadu "wypłatowego" ta "niesprawiedliwa" część spreadu - to uwaga, którą dorzucam po lekturze zamieszczonego na stronie internetowej prezydenta gotowego już projektu ustawy - byłaby liczona np. dla kredytu denominowanego w walucie obcej jako wartość, która jest poniżej 99,5% kursu kupna tej waluty obcej w NBP (nie kursu średniego!). Kurs kupna to dziś 3,95 zł, gdy kurs średni to 3,99 zł, co oznacza - o ile dobrze rozumiem tę konstrukcję - że klient dostanie nieco mniejszy zwrot, niż wynikałoby o z różnicy między kursem średnim NBP, a kursem kupna w banku, w którym wziął kredyt. W przypadku spreadu, który kredytobiorca płaci przy każdej racie z kolei zwrot byłby liczony od nadwyżki kursu banku-kredytodawcy w stosunku do 100,5% wartości kursu sprzedaży waluty obcej (np. franka) w NBP. Dziś ten kurs sprzedaży wynosi 4,03 zł (przy kursie średnim 3,99 zł). A więc w tym przypadku też ustawa "usprawiedliwia" nieco wyższy spread, niż ten, który wynikałby z różnicy między kursem średnim NBP, a kursem sprzedaży waluty w banku, w którym mamy kredyt.

Projekt ustawy do ściągnięcia: jest pod tym linkiem

Czytaj też: Nie taki prezydent zły? Sąd Najwyższy w sprawie franków dał popalić

CZEGO PREZYDENT NAM NIE ODDA? Ograniczenia? Spread miałby być zwracany tylko w tej części, która została naliczona do 2011 r. (bo od tej pory obowiązuje ustawa pozwalająca spłacać raty bezpośrednio w walucie obcej). Bank miałby obowiązek wyliczać swój dług wobec klienta - czyli korygować w dół pobrany spread - tylko do poziomu wartości kredytu 350.000 zł (niezależnie od tego jak duży kredyt ma klient). Ten limit miałby być jeden dla wszystkich kredytów danego klienta w jednym banku (a więc jeśli bank odda mi spread w ramach jednego kredytu, to w ramach innego już nie musi). Ale uwaga: w przypadku kredytów małżeńskich limit ma być dwukrotnie wyższy (to już doczytałem nazajutrz po napisaniu niniejszego tekstu, jest w projekcie ustawy). Cała akcje oddawania spreadów miałaby kosztować 3,5-4 mld zł, co tłumaczy euforyczną reakcję akcjonariuszy banków notowanych na warszawskiej giełdzie. Kurs najbardziej obciążonego problemem frankowym Getin Banku w pewnym momencie rósł o 28%. Istne szaleństwo.

getinustawaprez

Nie wiem tylko w jaki sposób kwota, którą klient miałby otrzymać od banku w ramach korekty spreadu byłaby odejmowana od kwoty długu w sytuacji, gdy ten dług jest wyrażony w walucie obcej (po jakim kursie byłaby przeliczana kwota nadpłaconych złociszy na franki, żeby móc te franki odjąć od kapitału kredytu). Ten problem dotyczy np. kredytów denominowanych w obcych walutach (w kredytach indeksowanych kwota długu jest podawana w złotych, więc ich ta kwestia nie dotyczy). Wiadomo natomiast, że klient miałby pół roku od wejścia w życie ustawy, by wystąpić o należny mu zwrot spreadu. Bank ma odpowiedzieć w ciągu 30 dni i potem będzie miał rok na zwrócenie pieniędzy (poprzez np. zmniejszenie zadłużenia klienta i korektę kolejnych rat kapitałowo-odsetkowych).

Czytaj też: Przewalutowanie z podwyżką, czyli nowy pomysł na franki

Czytaj: Prezydenccy eksperci próbują oszukać system. A ja mam trzy pytania

JAK BANKI (KIEDYŚ) MAJĄ NAS PRZEWALUTOWAĆ? Druga część napoleońskiego planu pana prezydenta przewiduje zepchnięcie problemu kredytów walutowych na Komisję Nadzoru Finansowego, która ma opracować rekomendacje skłaniające banki do tego, by chętniej niż do tej pory przedstawiały klientom propozycje przewalutowania kredytów na złotowe. Banki - według pomysłu - miałyby być ściśnięte wyższymi wymogami kapitałowymi dla kredytów we frankach (czyli będą musiały mieć więcej własnego kapitału w proporcji do wartości udzielonych kredytów). Te wyższe wymogi kapitałowe są już dziś przez nadzór stosowane i ta "strategia" miałaby być rozszerzona. Bankom ma się tak bardzo nie opłacać posiadanie w portfelach kredytów frankowych, że same mają do nas przychodzić na kolanach i składać propozycje przewalutowania, najlepiej po kursie, który by nam się podobał. Jeśli banki się na nadzór oraz na klientów wypną, to mają być przygotowane "rozwiązania przymusowe", ale prezydent i prezes NBP liczą, że do tego czasu uda się mocno zredukować górę kredytów w obcych walutach, pozostałą nam jeszcze do spłaty.

DLACZEGO PRZEWALUTOWANIE "PO DOBROCI" MOŻE SIĘ NIE UDAĆ? Prezydent odroczył problem przewalutowania kredytów frankowych - swojej kluczowej obietnicy wyborczej - przynajmniej na rok. Ale można byłoby mu to wybaczyć, gdyby na końcu tej drogi był sukces, czyli rzeczywiste pozbycie się przez klientów większości niestabilnego długu frankowego na takich warunkach, że część strat wzięłyby na siebie banki,  a część pozostałaby przy klientach i w dodatku obie strony byłyby z tego powodu szczęśliwe. Czy to się może udać? W dzisiejszej sytuacji powiedziałbym, że nie. Z jednej strony dlatego, że koszty operacji byłyby zbyt duże (jakkolwiek by nie liczyć to nie będzie kilka, lecz kilkanaście, kilkadziesiąt miliardów złotych). Nie ma takiego domiaru kapitałowego, który skłoniłby banki do przedstawienia klientom dobrej dla tych klientów oferty i przyjęcia przez banki na klatę wielomiliardowych strat. Za przygotowanie takiej oferty każdy zarząd każdego banku byłby natychmiast postawiony przed zgromadzeniem udziałowców lub radą nadzorczą pod zarzutem działania na szkodę zarządzanej przez siebie instytucji.

Powód numer dwa to sytuacja prawna. Banki dziś wciąż jeszcze stoją twardo na stanowisku, że kredyty walutowe były naprawdę walutowe, naprawdę legalne, a podpisane umowy powinny obowiązywać obie strony (nawet jeśli UOKiK znalazł w nich klauzule abuzywne, to jedynym skutkiem powinno być ich niestosowanie w przyszłości, co banki ochoczo wypełniły). A jeśli tak, to cofnięcie się choćby o krok w sprawie przewalutowania oznaczałoby wyrzucenie do kosza strategii procesowej w setkach i tysiącach spraw sądowych dotyczących kredytów frankowych. Oraz sprowokowanie kolejnych tysięcy spraw. Banki mogą "bezpiecznie" pozwolić sobie na to, by zaproponować klientowi niższą marżę po przewalutowaniu, by przewalutować kredyt częściowo itp. Ale umorzenie części długu rezerwują sobie dla spraw jednostkowych i beznadziejnych.

Stąd nadzieje prezydenta, że jakieś domiary kapitałowe mogą być dla banków zachętą do przewalutowania kredytów po preferencyjnym kursie, zapewne okażą się płonne. Zwłaszcza, że wystawienie przez jakiś bank oferty przewalutowania po kursie np. o 1 zł niższym od od rynkowego przez część klientów może zostać potraktowane jako oferta niewystarczająca, a wtedy pojawią się pytania: "zaraz zaraz, skoro uważacie, że można przewalutować kredyt po kursie o 1 zł niższym, to znaczy, że możecie też przewalutować po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu". A tego roszczenia banki boją się najbardziej na świecie. Domiary kapitałowe są straszne, ale podrzucenie klientom argumentu, że kredyty można przewalutować po kursie startowym byłoby jeszcze straszniejsze. A czy nadzór wrzuci bankom jakieś straszne domiary kapitałowe? Na pewno nie tak straszne, żeby je przewrócić. Zwłaszcza że za rok branża będzie już porządnie zrepolonizowana i trzeba byłoby te domiary nakładać na "dobre", polskie banki, których właścicielem jest Skarb Państwa.

TRZY WARUNKI, KTÓRE "ULEPSZĄ" POMYSŁ PREZYDENTA. Są trzy warunki, które mogą spowodować, że plan prezydenta się powiedzie. Pierwszy to spadek kursu franka, który spowoduje, że potencjalne straty z przewalutowania przestaną się zamykać kwotami rzędu kilkunastu, kilkudziesięciu miliardów złotych. Musiałby być to spadek solidny, do poziomu np. 3 zł. Wówczas klienci staną się bardziej ugodowi i chętni, by wziąć część kosztów na siebie, zaś banki być może złamałyby się i zgodziły na przewalutowanie po kursie historycznym. Na ten scenariusz stawiam nie tylko ja, ale też sama Komisja Nadzoru Finansowego ;-). Warunek drugi: wartość kredytów pozostających do spłaty nie jest już tak znacząca jak dziś. Mówił o tym wielokrotnie Mateusz Morawiecki, gdy był jeszcze prezesem BZ WBK. Jego zdaniem za kilka lat problem frankowy da się ugodowo załatwić, bo kwoty będące osią sporu będą po prostu mniejsze (klienci z miesiąca na miesiąc spłacają przecież raty). Warunek trzeci: sądowa fala orzeczeń unieważniających kredyty walutowe. Na razie jeszcze nie widać jej na horyzoncie, ale są już pojedyncze wyroki delegalizujące kredyty frankowe, jest też fatalny dla banków raport Rzecznika Finansowego. Gdyby banki zaczęły przegrywać w sądzie, chętnie schowają się pod parasol ustawy prezydenckiej i wymyślą jakiś kompromis.

Główne ryzyko wynikające z pomysłów prezydenta - anonsowanych z nieznanych mi przyczyn przez szefa banku centralnego, Adama Glapińskiego - tkwi w tym, że niezależnie od zwrotu większej lub mniejszej kwoty spreadów ryzyko wynikające z frankowej bomby wciąż istnieje i ani na jotę nie zostanie w najbliższym czasie zmniejszone. Jeśli z dowolnych przyczyn będziemy mieli za kilka dni, tygodni, miesięcy franka po 6 zł (nic na to nie wskazuje, ale...), to będziemy goli i weseli. Żaden frankowy, eurowy, ani dolarowy kredytobiorca nawet w najmniejszym stopniu nie został dziś zabezpieczony przed ryzykiem wzrostu kursu franka. Że nie został przed nim zabezpieczony w całości - to jestem gotów zrozumieć. Ale jeśli mówimy o "rozwiązaniu problemu kredytów frankowych", a potem wystawiamy ofertę zwrotu spreadów, to chyba coś jest nie tak.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

GORĄCE TRIKI NA WAKACJE. Kiedy najlepiej wybrać się na urlop? Gdzie lepiej polecieć z biurem podróży, a gdzie solo? Jak zapłacić za urlop, żeby mieć największe prawa konsumenckie do dyspozycji? Zapraszam do obejrzenia wyjątkowo gorącego wideo. Jeśli jeszcze nie jesteście na wakacjach, to po obejrzeniu tego klipu zapragniecie natychmiast się na nich znaleźć ;-)

DYWIDENDA JAK W BANKU. (NIE)BEZPIECZNE POŁOWY. W ramach sprawdzania czy jest dla naszych pieniędzy jakaś alternatywa dla 1% z bankowego depozytu udałem się na ryby. Myślałem, że najgorsze będzie starcie z giełdowymi rekinami, ale nie - cios przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. A więcej o całej akcji piszę pod tym linkiem

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach - wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4SPOTKAJ MNIE W NECIE... Blog "Subiektywnie o finansach" codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już ponad 34.000!), na Twitterze(tu wraz ze mną zaprasza prawie 9000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowegomaciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2...ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej "stronie" youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

autopromo11SUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W "WYBORCZEJ". Blog "Subiektywnie o finansach" zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w "Gazecie Wyborczej". Co czwartek na stronach gospodarczych "Wyborczej" ukazuje się tygodnik "Pieniądze Ekstra", w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. Jeśli potrzebujesz rady albo pomocy w sprawie niekoniecznie związanej z produktami finansowymi - pisz naekipasamcika@wyborcza.biz. Moi ludzie nie zostawią Cię bez pomocy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 02 sierpnia 2016 14:41

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 14:59:44:

    Panie Samcik, może Pan mi wytłumaczyć jedno: dlaczego Banki obawiaja się strat przy niekorzystnym dla nich przewalutowaniu? Przecież to ew. "strata wirtualna", czyli nie osiągnięcie takich korzyści, jakie mogliby osiągnąć.

    Poza tym nic nie wskazuje, aby frank był tańszy niż te 4 zł. Już Banki od jakiegoś czasu kredytów nie udzielają. Ja musiałem wziąć, bo nie miałem zdolności w pln-ach. Tzn. nie musiałem, ale sam Bank mnie zachęcał.

    Trochę to dziwna sytuacja, gdy słyszę od zawistnych polaczków, że niby ja się im śmiałem w twarz, jak brali złotówkowe. Czy ja zazdroszę polaczkom, że mieli dofinansowanie "mieszkanie na swoim"? To jest typowa zawiść, ale to jest banksterom na rękę i będą to podsycać.

  • svistakk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 15:04:34:

    Ten projekt to jakaś masakra mająca na celu tylko jedno - legalizacje w wielu wypadkach już uznanych za niedozwolone klauzul oraz ograniczenie wysokości zwrotów przez banki. Zamiast zrobić proste wyliczeni oparte na tym co robią banki, wymyśla się koło od nowa - czyli zamiast np. Kwota w PLN dzielona przez kurs średni NBP z dnia otwarcia dla danej waluty (plus narzut 0.5 proc) a potem wyliczenie nowego harmonogramu dla takiego kredytu co daje nam ładnie kwotę nadpłaty w związku ze spreadami mamy jakiegos potworka z wyliczaniem tej kwoty do w sumie nie końca wiadomego kursu - raz się mówi o średnim raz o kursach kupna/sprzedazy (czyli w tym wypadku pozostawalbym spread pierwotny tyle, że zmniejszony o śmieszna kwotę) a potem przeliczania jej po kolejnym niewiadomym kursie - czyżby aktualnym na walutę - czyli np. Wychodziloby z prostego liczenia że bank wisi klientowi 5 tys CHF, kombinujemy z kursami i ostatecznie wychodzi np. 2,5 tys CHF co po starych kursach da np. ok. 7 tys PLN, co podzielimy przez 4 i zostanie nam 1750 CHF - i stąd mam przypadek że ING wcześniej wyliczył koszt spraedow na bodajrze 15 mld a mądrym glowom od PAD wyszło chyba maks 6... No - i tak się dba o interes banków.

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 15:50:06:

    Niezależnie od beznadziejności całego projektu, to widzę przynajmniej dwa zagadnienia w projekcie, które kłócą się z prawem
    1. Ograniczenie zwrotu spreadu dla kredytów do 350k. A niby dlaczego i na jakiej podstawie ????
    2. Ograniczenie zwrotu spreadów do roku 2011. A niby dlaczego wejście ustawy antyspreadowej ma ograniczyć możliwość odzyskania nadpłat ? Samo stworzenie możliwości spłat w walucie, nie determinuje moim zdaniem w żaden sposób faktu, iż jeżeli ktoś spłaca cały czas w pln-ach, to bank uzyskuje nienależne dochody. W sumie też mogę zapytac, dlaczego Banki nie ograniczyły po 2011 roku wysokości spreadu do 0,5% ? Kto im bronił ? Czy operacje na walucie, której w rzeczywistości nie było, przed 2011 rokiem, i po tym okresie, czymś się różniły ?

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 15:59:46:

    @jago_74
    ani nie musiałeś, ani bank cię specjalnie nie zachęcał. Może po prostu nie było Cię stać wtedy na mieszkanie na własność? Lub o tej wielkości które kupiłeś?
    Przez frankowiczów ceny mieszkań poszły w górę i jeszcze domagają się zwrotu kasy. Jakby frank poszedł w dół to rozumiem był byś pierwszy aby różnicę zwrócić?

  • siemk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:01:01:

    Czyli tak, jak przewidywałem - po wyborach frankowcy nie stanowią żadnej siły, za to lobby bankowe jest bardzo silne i krzywdy sobie zrobić nie pozwoli. Ono ma już swoje sposoby, żeby wpływać na władzę. Ogólnie wszystko po staremu :)

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:01:28:

    Co by nie było, mogłem kupić mieszkanie 10 lat temu ale nie mogłem się przekonać do brania kredytu "pod korek". Więc wynajmowałem, byłem mobilny 2 razy zmieniłem pracę i w tym roku kupiłem w końcu swoje mieszkanie. Za gotówkę. Na Mokotowie. Można.

  • pajacyk_123 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:10:43:

    "Jakkolwiek sam od długich miesięcy i lat promuję myśl, że banki powinny oddać klientom kwoty, które pobrały z tytułu fikcyjnej wymiany walut,"
    Czy w tym kontekście nie jest kpiną oddawanie tylko części spreadu i przyznanie tylko połowy odsetek ustawowych od niesłusznie pobranych kwot?
    Jak stoję z boku, nie mam żadnego kredytu i (w uproszczeniu) stoję na stanowisku "widziały gały co brały", tak nie rozumiem tych prezydenckich koncepcji i zaszytych w nich limitów. To jest taka wesoła twórczość legislacyjna, że człowiek traci nadzieję, że w tym kraju będzie kiedyś normalnie. Ktokolwiek by nie rządził.

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:20:54:

    sojers1: nie wiem, czy jest sens Ci odpowiadać, bo i tak wiesz lepiej niż ja. Tak, na mieszkanie w sumie w pln nie było mnie stać, tzn. wg banku, wg jego algorytmu. Wiec podsuneli mi kredyt w CHF. Nigdy nie widziałem franka, od razu była wypłata w gotówce (tego dnia na spreadzie straciłem jakieś 1100zł).

    Gdyby frank poszedł w dół to by poszedł - po tym co teraz się dzieje, bo może pójść równie dobrze do 7 zł - niczego bym nie żałował. Po prostu widać po tym, że od pewnego momentu już te kredyty są zabronione (w sensie sprzedaży, bo Bankowi się nie opłaci) i że jest to chory kredyt. Co Ciebie interesuje mój los, co bym zrobił itp? Czy ja interesuję się kolegami, co brali kredyt w pln-ach? To jest polska zawiść w całej okazałości.

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:28:09:

    Ja natomiast się zastanawiam ile dzisiaj ,,zarobili" na giełdzie przyboczni PAD...?
    W ramach dobrej zmiany historia rachunków maklerskich wszystkich dworzan i ich rodzin powinna być jawna.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:46:11:

    Dziwna ta obecna prezydencka propozycja.
    Ograniczenie zwrotu spreadu do kwoty 350000zł, ustalenie wartości "godziwej" i ograniczenie czasowe do 2011 roku powoduje wg mnie, że sankcjonuje się samo istnienie spreadów w tych umowach.
    Propozycja nie musiałaby być skomplikowana: zwrot spreadów (całości, bez odsetek, ale za to odliczenie długu po kursach z dnia pobierania tych spreadów) i możliwość oddania w każdej chwili mieszkania z pewnością byłoby straszakiem dla banków, aby musieli dogadywać się z najbardziej zadłużonymi kredytobiorcami. A jednocześnie nie byłoby problemu z wątpliwościami prawnymi takiej ustawy. A tak to wyszło takie bezsensowne coś.

    W pewnym sensie jednak rozumiem punkt widzenia prezydenta. Wcześniejsze propozycje, chociaż daleko idące, były bezlitośnie krytykowane przez obydwie strony. Całkowite przewalutowanie po kursie początkowym jest niemożliwe i niesprawiedliwe. Więc przeszedł na drugą stronę, przynajmniej teraz będzie krytyka tylko z jednej strony.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:53:15:

    @jago_74
    "Nigdy nie widziałem franka, od razu była wypłata w gotówce"
    Jak to zrobiłeś? Możesz opisać? Bo chyba ogromna większość kredytobiorców hipotecznych nie widzi ani franka, ani złotówek, przelew jest na konto sprzedawcy nieruchomości w walucie, w jakiej ustalił płatność kredytobiorca. A Ty dostałeś gotówkę!

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 16:55:36:

    kmiarek: co tak się emocjonujesz? Tak, dostałem bo kupowałem mieszkanie od dwójki braci (ich ojciec zmarł), którzy przyjechali specjalnie do polski (mieszkają za granicą). I chcieli kasę do ręki. Co w tym Cię dziwi? Mieszkanie kupowałem wtedy za 130 tys. pln więc na pół to nie była aż taka powalająca kwota.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 17:25:44:

    Czyli ta "Ustawka" będzie warta tyle, co wspomnienie Franka po 2,5 złotego. Słowem, banki oddadzą kilka (4%?) procent z kilku (5?) lat spłacanych rat z trzydziestoletniego kredytu. W zamian podpiszą nową umowę, która zablokuje na długie lata kredytobiorcę względem jakichkolwiek roszczeń wobec banku. Normalnie Andrzej, dupa.

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 17:30:26:

    Najśmieszniejsze w tym dudowym projekcie jest to, że jest on jeszcze gorszy od bubla który chciał przepchnąć PO Titanic. Brawo dla beznogiej jaszczurki. Wiedziała jak zrobić dobrze banksterce.

  • wygraniewygra napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 17:41:46:

    Niech się cieszą, bo mi nikt nie zwraca za ptzegrane kupony totolotka, a o forexie nawet nie wspomnę

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 18:06:53:

    "... i kamieni kupa"

    Obecna kupka kamieni tym się rózni od POprzedniej, że ją inne muchy obsiadły.
    Lepiej by było, jakby ten projekt w ogole nie powstał.
    Spodziewałem się, że się obecna władzunia ułoży z banksterami, ale nie, że aż tak bezczelnie.

    Pozostaje mi tylko sie cieczyć, że siedze na złotówkach i .. czekać aż władzunia wypnie się tylnią częścią ciała, jak banksterzy wyciągną WIBOR na 6%.
    Wtedy też się dowiem, że wiedziałem ,co podpisywałem.


  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 18:18:17:

    oxulsen: "wiedziałem, co podpisywałem". Czy to samo mozna odnieść do tych wszystkich, którzy nabrali się na tzw. POLISOLokaty? Co ma zrobić biedny Kowalski, którego zapewniano, że franek jest najstabilniejszą walutą wszechczasów? Gdzie teraz pomoc Państwa, gdzie wcześniej nadzór KNF ?

  • ra74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 18:44:06:

    jest ustawa antyspredowa ale taki millenium chciał za aneks 500 zeta i przy okazji zmienić sobie warunki regulaminu

  • armark napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 20:32:23:

    Wszystkim tym, którzy twierdzą, ze widziały gały co brały, polecam filmik w załączeniu.
    Wszak osobiście sam nasz oświecony Prezydent utrzymywał, że nie do końca jest to prawdą... Tak więc trzeba się zdecydować na narrację...
    www.youtube.com/watch?v=vuZ2bMQdEx4

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 21:05:30:

    No i PiS wyr....ał frankowiczów. Bo potrzebował ich głosów tylko na wybory. Żeby nie oni to by Duda nie wygrał o włos z Komorowskim, a wtedy PiS byłoby zupełnie gdzie indziej. Potem trochę pozwodził naiwnych a raczej zachęcił bankierów by wyszli dla decydentów z PiS z sensowną ofertą. Temu służyły wcześniejsze "projekty" - czysta zmyłka. Motywowały banki by dogadały się z PiS pod stołem. Jak targi zakończono to wypięto się na frankowiczów. Jak widać banksterów rządzi także PiSem. Duda ma zapewnione wynagrodzenie od bankierów po kadencji. Ustawił się.

  • pozyczka15min napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 21:05:33:

    Jeśli żyjemy w państwie prawa i sprawiedliwości, to zacznijmy od umów, które zawierają niezgodne z prawem zapisy!

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 21:08:14:

    Z przykrością stwierdzam, że część frankowiczów popełniła dwa poważne błędy.
    Błąd 1 - frankowicze zaciągnęli kredyt we frankach na który de facto nie było ich stać.
    Błąd 2 - frankowicze uwierzyli kandydatowi na prezydenta, który twierdził, że szybko i łatwo można przewalutować kredyty po historycznym kursie.

    Frankowicze zostali mimowolnymi ofiarami populistycznych polityków, którzy najpierw stanowczo sprzeciwiali się ograniczeniu w sprzedaży kredytów hipotecznych (link poniżej). 10 lat później skutki swojej ignorancji i niekompetencji populiści z PIS przekuli w sukces wyborczy obiecując przewalutowanie. Z wiadomym skutkiem.


    Zajrzyjcie tutaj: old.pis.org.pl/article.php?id=4415

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 21:21:03:

    Dzisiejszy projekt Prezydenta Dudy można nazwać projektem "O ochronie banków przed koniecznością wypłaty spreadów".
    Oto jak maja zarobić banki przez oddawanie spreadów. Byle kto tego nie wymyślił.
    Załóżmy, że mamy do spłaty jeszcze 100 000 CHF (przy kursie 4 to jest 400 000 zł)
    Spread do zwrotu ok 9% z odsetkami, to 36 000 zł.
    Czyli nowy kapitał do spłacenia to 364 000 zł/ 91 000 chf. Tyle mamy jeszcze do spłacenia przy kursie 4 zł/chf
    (400 000 - 36 000)
    Niestety ustawa nie pozwala nam dotknąć tych pieniędzy, to tylko księgowa sztuczka w banku.
    Ale wystarczy, że kurs franka wzrośnie lub zostanie podbity z dzisiejszych 4 zl do 4,396 i już nasz kapitał wynosi ponownie 400 000zł.
    I jak w bajce spredy znikają. Banki je "oddały" a my mamy tyle samo do spłacenia.
    Przy kursie 4,6 już mamy do spłacenia 418 600 zł. Czyli więcej niż przed tą haniebna ustawą.
    Jest to ordynarne oszustwo Kancelarii Prezydenta NBP i samych banków.
    Co zyskują politycy:
    - udawanie, że sprawa ustawy frankowej jest załatwiona wg. obietnic
    - zepchniecie nas do roli roszczeniowych warchołów
    - więcej pieniędzy w budżecie.
    Co zyskują Banki
    - sprzedają nam po raz kolejny, te same nielegalne spready
    - jednym ruchem kończą procesy sadowe
    - uzyskują ludzką twarz, wszak pomogli kredytobiorcom
    Co zyskujemy my:
    - mam nadzieje że nauczkę i motywacje do działań

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 21:21:13:

    Czy w sytuacji gdły złodziej okradniecałe mieszkanie i wpadnie to można powiedzieć "ok, to oddajcie złodzieku tylko telewizor, wszystkiego nie musisz, bo koszty operacji byłyby zbyt duże"? Redaktor Samcik z żelazną konsekwencją broni banksterów przed "nadmiernymi kosztami" gdy w istocie miałby to być tylko zwrot nielegalnie uzyskanych zysków :)

  • svistakk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 22:46:41:

    Na stronach kancelarii pojawił się projekt ustawy i... wygląda on kapkę inaczej, niż opisują to Pan Maciej i jego koledzy po fachu. W uproszczeniu:

    najpierw jest wyliczana kwota różnicy w walucie obcej na zasadzie to, co sobie wyliczył bank minus kwota kredytu w PLN podzielona przez 99,5% wysokości kursu SPRZEDAŻY NBP z dnia uruchomienia kredytu - a przynajmniej tak ja rozumiem zapis projektu ustawy, bo jeśli dotyczy on tego słynnego zapisu "tylko informacyjnego" z umów mBanku, to w moim wypadku jeszcze trochę franków bank popłynie (dla indeksowanych i waloryzowanych - dla denominowanych jest inny wzór).

    Potem ta kwota służy do wyliczenia wysokości odsetek - czyli mamy kwotę różnicy w walucie i mnożymy razy Kurs Sprzedaży NBP z dnia uruchomienia kredytu i razy 0,995 - tę kwotę wrzucamy do kalkulatora odsetek ustawowych i dzielimy na pół.

    Do tego dochodzi jeszcze wzór do obliczenia ile bank ma zwrócić za kolejne raty oraz wszelkie prowizje, ubezpieczenia itp. które obliczał w oparciu o walutę obcą i swoje kursy wymiany.

    Dodatkowo ustawowo nałożone są terminy w jakich bank ma dostarczyć informacje klientowi oraz uwzględnić zwrot kasy - a za każdy dzień zwłoki kara w wysokości 0,01% pozostałej do spłaty kwoty.

    Tyle względem uszczegółowienia artykułu Pana Macieja i innych, które znajdziecie w sieci.

    A projekt ustawy pod tym linkiem: www.prezydent.pl/download/gfx/prezydent/pl/defaultaktualnosci/5378/307/1/20160802161800308.pdf

  • svistakk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/02 22:48:43:

    aaaaa - i jeszcze ważna sprawa - tylko kwota odsetek (tych, które do zwrotu spreadu dodaje bank) jest przeliczana z PLN na walutę - po kursie sprzedaży NBP z dnia złożenia wniosku przez klienta.

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 08:53:02:

    Od początku byłam przeciwna, aby zwracać Frankowiczom cokolwiek. Obietnice Prezydenta odbierałam bardzo negatywnie. Jeśli się bierze pod uwagę horyzont zobowiązania finansowego na 20-30-35 lat, to i należy się liczyć z różnymi sytuacjami, które są jednak powszechne w życiu jak: choroba w rodzinie, utrata dobrej pracy, zmianę priorytetów w związku i ze starzeniem się itp Mój Tata uczył mnie, gdy robiłam prawo jazdy; Nie widzisz, nie jedź, czyli jeśli nie wiesz, co za łukiem, za obiektem zasłaniającym widok, upewnij się czy możesz jechać.
    Jeśli nie rozumiałeś Frankowiczu, co oznacza kredyt zawierany na takich zasadach, czemu go zawarłeś - próbujesz na innych zrzucić odpowiedzialność.
    Bo TY chciałeś mieć i dom, mieszkanie, i samochód i dobre życie dostatnie i to natychmiast, od razu - bo konsumpcja na pokaz i elementy prestiżu dla niektórych były ważniejsze niż bezpieczeństwo. Po co sobie zadawać za trudne pytania, po co weryfikować informacje podane w banku. Czemu ja mam płacić za niefrasobliwość i konsumpcyjne "rozpasanie" innych, którzy nie mierzyli zamiarów na swoje siły ?Tylko czemu na moje ? JESTEM PRZECIWNA, ABY JAKIKOLWIEK RZĄD POMAGAŁ FINANSOWO FRANKOWICZOM. Poza tym to w większości ludzie całkiem młodzi w wieku produkcyjnym. Dadzą radę. Ach , przepraszam, tylko że znów nie starcza na wszytko, jeśli płaci się wyższe raty, brakuje na konsumpcję? na nowy samochód? na wakacje? na czas wolny ? na naukę i rozrywkę dla dzieci ? ( ale dzieci odziedziczą te domy, mieszkania, a moje nie). Czy, aby nie nazbyt wygórowane to roszczenia kierowane pod moim adresem ? Ja mówię - ZDECYDOWANIE NIE.



  • wpamix napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:10:36:

    w jednych publikacjach piszą, że banki na spreadzie będą mogły zarabiać max 0,5% a spread to RÓŻNICA pomiędzy kupnem a sprzedażą czyli wychodzi, że odchylenie od kursu średniego NBP mogło by być po 0,25% w każdą stronę.

    tutaj znów pisze, że "Tak zwany dopuszczalny zarobek wynosi 0,5%. Jeśli kredytodawca stosował kursy o większym odchyleniu od punktu odniesienia" czyli wychodzi z tego, że po 0,5% w każda stronę czyli spread w sumie 1%!

    jak to w końcu jest??

    i co z kredytami które zostały uruchomione na negocjowanym kursie tj. np. tylko 0,4% poniżej kursu średniego NBP z tego dnia? trzeba będzie dopłacić kapitał?

  • emp74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:24:46:

    @radanierada
    W normalnym kraju jest tak: spread okazuje się nielegalny, bank go zwraca klientówi, jeśli tego nie robi klient idzie do sądu, wygrywa sprawę z automatu w miesiąc, bank zwraca spread+odsetki+sąd może go jeszcze ukarać za nieprzestrzeganie prawa. Tak się stało np w Wielkiej Brytanii, Niemczech, USA, czyli tam gdzie sądy działają. Żadna ustawa nie jest potrzebna tylko sprawnie funkcjonujące państwo.
    W Polsce tego nie ma. Banki działają łamiąc prawo i można iść do sądu ale jak to się kończy to było widać, jakieś dziwne wyroki tzn całkiem przeciwne orzeczenia w kolejnych instancjach, ciągnięcie sprawy przez trzy instancje (6-8 lat). Bo z jednej strony jest Kowalski, a z drugiej ogromne pieniądze. Dlatego powstała ustwa, bardzo kulawa i sama w sobie będąca protezą kulawej władzy sądowniczej. Nie ma w tym winy frankowiczów.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:30:08:

    @vpamix: nie wiem. Pamiętajcie, że nie ma jeszcze projektu ustawy, dziennikarze dostali tylko kilka kartek z założeniami. Tam nie było odpowiedzi na wszystkie pytania.
    @emp74: kto wie czy o losie frankowiczów nie przesądzi właśnie sala sądowa, bo za rok kilka procesów zbiorowych może się już kończyć, wyklaruje się też linia orzecznictwa, ostatnio dość chaotyczna ze względu na niestabilność podejścia Sądu Najwyższego do kwestii abuzywności...

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:32:42:

    @radanierada: ja też jestem przeciwny zaspokajaniu najbardziej radykalnych roszczeń, ale uważam, że trzeba zainstalować bezpieczniki na wypadek, gdyby frank nagle skoczył np. do 6 zł. Wystarczy jakaś nowa wojna w okolicy (odpukać!), jakiś Trump na prezydenta, jakiś nowy Brexit i może być różnie. Dlatego uważam, że trzeba jakoś to pozamiatać, bo inaczej czeka nas 5-6 lat leżenia na tykającej bombie. Dopiero wtedy kredyty frankowe tak zmaleją, że wybuch tej bomby mało kogo zabije.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:34:44:

    @svistakk: jusz paczę. Opierałem się na założeniach do projektu, bo tylko to było dostępne

  • emp74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:45:10:

    @maciek.samcik
    Co do sądownictwa to naprawdę nie ma powodu aby uważać, że władza sądownicza w Polsce da sobie radę z problemem kredytów frankowych, polisolokat czy opcji. Dla mnie orzecznictwo nie jest chaotyczne tylko bardzo mocno skorelowane z tym kto wygrał ostatnie wybory. Z doświadczenia pomijam również wszelkie wyroki z pierwszej czy drugiej instancji bo są one takim listkiem figowym tudzież moralnym zwycięstwem. Twarde fakty to wyroki prawomocne w trzeciej instancji, a takich w przypadku frankowiczów jest jak na lekarstwo, a na pewno nie ma takiego który choćby otarł się o rozwiązanie problemu.
    Natomiast widać że same banki zaczynają ruchy asekuracyjne np BPH, który wydzielił ze swojej struktury część odpowiedzialną za kredyty frankowe.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:45:30:

    @radanierada
    a ja od początku jestem przeciwny aby na ten temat wypowiadały się osoby które nie znają tematu i pieprzą głupoty..

    "JESTEM PRZECIWNA, ABY JAKIKOLWIEK RZĄD POMAGAŁ FINANSOWO FRANKOWICZOM"

    czy ktokolwiek tego chce? Wskaż któregoś z Frankowiczów, który chce aby rząd pomagał finansowo.
    Najpierw poczytaj, doucz się i potem zabieraj głos.

    A tak przy okazji - jak ktoś cię okradnie to jestem przeciwny, aby policja odbierała nawet głoszenie kradzieży. To przecież nas, podatników, będzie kosztować.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 09:47:27:

    @maciek.samcik
    a jesteś za przestrzeganiem prawa?

  • izula363 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:08:17:

    a mnie interesuje jedno, podpisałam umowę kredytową w kwietniu 2011 roku, wypłatę miałam w 3 transzach, trzecią transzę dostałam we wrześniu 2011 roku, czy zwrot od tej 3 transzy będzie mi się należał czy nie?

    ps. wie może ktoś gdzie mogę znaleźć archiwalne kursy walut Banku Nordea? na stronie PKO BP jest odnośnik jednak nie działa

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:08:20:

    @jago_74
    "Tak, na mieszkanie w sumie w pln nie było mnie stać, tzn. wg banku, wg jego algorytmu. Wiec podsuneli mi kredyt w CHF"
    Wg mnie również nie było Cię stać na to mieszkanie. Co do argumentu, że podsunęli Ci CHF no to cóż. Mi też podsuwali, mówili, że jak nie kupię to przegram życie itp. No jakoś nie uwierzyłem, bo z zasady nie wierzę sprzedawcom na słowo w to co mówią.

    "Ale wystarczy, że kurs franka wzrośnie lub zostanie podbity z dzisiejszych 4 zl do 4,396"
    No tak, w bankach siedzą bardzo ważni ludzie, którzy sobie sterują kursami. Powiem tylko tyle: gdyby to była prawda to żaden bank by się nie zajmował takimi pierdołami jak kredyty hipoteczne, tylko siedziałby na forexie.

    No jakoś mnie nie przekonałeś do tego, że to wina banku a nie Twoja.

  • emp74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:13:59:

    @sojers1
    Ależ banki jak najbardziej sterują kursami :
    www.fbi.gov/news/stories/five-major-banks-agree-to-plead-guilty-to-felony-charges

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:22:18:

    @lkuziem, no cóż, nie jest to elegancki wpis.
    Bardzo wielu Frankiewiczów oczekuje od rządu ( tego i wcześniejszego) ogarnięcia sytuacji, stworzenia otoczenia prawnego umożliwiającego udzielenie wsparcia wszystkim Frankowiczom! Dla większości z nich nie jest ważne kto pomoże - byleby skutecznie.
    Banki, gdyby miały takie zamiary wyszłyby naprzeciw oczekiwaniom?, roszczeniom? żądaniom ? Frankowiczów każdy we własnym zakresie już wcześniej. A jednak to się nie stało.
    A ile razy choćby w tych komentarzach podało słowo PIS ( czy to aby nie rządząca partia?). Wściekłość budzi, to że jestem przeciwna wzięciu na siebie części cudzych zobowiązań ? Albo jestem blisko sedna, kiedy mówię o niegdysiejszej chęci konsumpcji ponad stan ?
    I jeszcze? na kradzież nie wyrażam zgody na piśmie, zaciągając kredyt podpisuję umowę, którą powinnam rozumieć ? Jeśli jest niezgodna z prawem, w jakimś aspekcie, idę do sądu.
    W słowach Pana Samcika - są pewne argumenty, które do mnie przemawiają, ale też w wersji bardziej "mniej niż więcej".

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:31:24:

    @radanierada

    Błogosławieni, którzy nie mając pojęcia o jakiejś sprawie, powstrzymują się od otwarcia ust w celu udowodnienia tego faktu

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:44:44:

    radanierada: koleżanko, smucisz mnie, pisząc o życiu ponad stan. Nie wnikam, jakiej jesteś postury, ale z tego co piszesz przypominasz mi pewną osobę, która tylko wiecznie gdaka:) Słuchaj, gdyby nie zmiana pracy to ledwo wiązałbym koniec z końcem. Tzn. nie mam aż tak wysokich rat, ale to nawiązanie do tego życia ponad stan. Poza tym słuchałaś co mówił Duda na filmiku, który ktoś niżej wkleił ? Wiesz, ja też jestem przeciwny żeby Państwo dawało 500+, żeby wspomagało tych co brali w złotówkach ("rodzina na swoim"). Banksterzy już się zdąrzyli obłowić i całe ryzyko spada na klienta. Jestem wkurzony (ale dla Twojej wiadomości: leciutko, leciuteńko :)) bo mówiono mi że frank to najstabilniejsza waluta. Brałem jak był po 2.7 - niech by skoczył do 3.7, ale mam duże obawy, że będzie blisko 5 a może nawet wyżej. Bank raczej w ogóle franków nie widział, więc uważam że jest to umowa nie do końca zgodna z prawem już patrząc na te spready i inne punkty abuzywne. Państwo ma się temu przyglądać ? Szanuję Twoją opinię, guzik mnie obchodzi Twoja sytuacja, czy będziesz czegoś się chciała domagać od Państwa czy nie, jeśli poczujesz się oszukana. Zatem nie sugeruj mi jakiegoś życia ponad stan itp i nie obrażaj innych jak to ujęłaś Frankiewiczów.

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 10:50:27:

    @niezawistny.polak
    Aha, i stąd, Ci błogosławieni mają dziś tyle problemów po zawarciu kredytu we frankach? :)

  • liliputek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 11:28:44:

    Kredyt w Polbanku z października 2011, spread 5% na euro. Czyli tylko sąd? Tą ustawą powinien zająć się TK i rzecznik praw człowieka.

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 11:34:08:

    @radanierada

    Hello, besserwisser - it's 2016.

    Zdajesz sobie sprawę, że kompletnego ignoranta w tej sprawie najłatwiej rozpoznać po tym, że nazywa te kredyty "kredytami walutowymi" lub "kredytami we frankach"?

  • blah_blah_blah napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 11:47:27:

    @wszyscy
    chyba trzeba coś przypomnieć:
    1. Wszystkie kredyty hipoteczne, złotówkowe, waloryzowane walutami, indeksowane etc. zawierają szereg nielegalnych, krzywdzących zapisów, obciążających kredytobiorców bardzo niesymetrycznie.
    2. Umowy bankowe to nie są dokumenty przygotowane przez stażystów, tylko przez specjalistów z danej dziedziny (prawo bankowe, gospodarcze etc.). Nie zakładajmy, więc, że błędy i nadużycia (delikatnie mówiąc) są przypadkowe.
    3. Nikt nie domaga się pomocy finansowej od państwa polskiego, tylko zwrotu nielegalnie pobranych składek, opłat etc. Jeżeli ktoś sugeruje coś innego jest trollem albo udaje.
    4. Polski sektor nieruchomości jest specyficzny (czytaj nie uregulowany), kupujący mieszkanie ma wąskie okno czasowe gdzie musi pomieścić mnóstwo czynności, zbierania papierów, zaświadczeń, notariusza, zwalniając się z pracy. Presja utraty zadatku (od 10 do 50k pln). Ostateczny draft umowy z bankiem często zobaczy w dniu jej podpisania :) - tak, tak wcześniejsze wzory potrafią zawierać różne dziwne nieścisłości. (argument, że gały widziały.... nie działa).
    Mitem jest, że można otrzymać umowę i przejżeć dużo wcześniej siedząc w fotelu z herbatką, a gdy chcielibyśmy zrezygnować to przepada zadatek :)
    Na koniec.
    Sam mam kredyt tyle że w Euro. Jestem na etapie wytaczania sprawy o UNWW, co szczerze polecam wszystkim kredytobiorcom.

    pozdrawiam.

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 11:59:10:

    blah_blah_blah>> UNWW - nawet zapomniałem, że dwa razy musiałem zapłacić (łącznie prawie 1700 zł). Czy wynająłeś do tego prawnika? Jak to w skrócie wygląda? Nie obawiasz się, że Bank będzie robić Ci pod górkę? (jakkolwiek paradoksalnie przy obecnej sytuacji już zastanej to nie brzmi hehe).

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 12:10:25:

    @niezawistny.polak
    "Zdajesz sobie sprawę, że kompletnego ignoranta w tej sprawie najłatwiej rozpoznać po tym, że nazywa te kredyty "kredytami walutowymi" lub "kredytami we frankach"?"

    A zdajesz sobie sprawę, że kompletnego ignoranta w tej sprawie najłatwiej rozpoznać po tym, że tego typu kredyt wziął, a po czasie dopiero krzyczy, że to coś innego, niż myślał? :)

  • blah_blah_blah napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 12:19:37:

    @jago
    Bank nie chciał po prośbie :) Złożyłem reklamację w oddziale około 20.00. rano następnego dnia dostałem odpowiedź o 8.00 :) Zdumiewające! nocna zmiana?
    Znaleźlismy kancelarię, która się w tym specjalizuje, wszystko załatwiają i mają na koncie sporo wygranych spraw.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 14:12:44:

    ignorant, cwaniak, zlotowkowicze i frankowicze, a moze po prostu kredytobiorca

    1. zlotówkowicze maja być na równi z frankowiczami- proszę bardzo niech złotówkowicze zwrócą pomoc panstwa z budzetu ktora otrzymali z programu rzadowego pt. RnS, mdm czy nadchodzacego mieszkanie +. Wszytkie trolle które piszą że wina leży po stronie frankowicza, bo tak boją się pomocy państwa, myslą chyba że wladza ma wyciagnac pieniadze dla frankowiczow z kapelusza tak jak wyciągnęła i bedzie wyciagac dla zlotowkowcow.

    frankowicze nie oczekują pieniedzy od panstwa. to banki zawinily tworza nierownosc stron umowy, mnostwo klauzul uznawanych obecnie za abuzywne pojawila sie w tych umowach nieprzypadkowo, celowe dzialanie banku. Frankowicze oczekują od panstwa pomocy prawnej. To spor miedzy dwoma stronami bankiem i klientem. Jeden bogaty drugi biedy. Prawo nie może działac tylko dla jednych. Gonimy zachód. Pokażmy wieć że nasze prawo umie działać tak jak na zachodzie. Porażka jaką prezentuje PAD utwierdza tylko w przekonaniu że jednak Sądy w Polsce reprezentują wyłącznie interesy bogatych.

    2. Trzeba wrocic do poczatku i zastanowic sie dlaczego banki zaprzestaly akcji kredytowej z indekcacja do chf ? pamietam jak wladza krzyczała że nie można ludziom odbierac prawa do mieszkania na kredyt. najglosniej krzyczał pis. krzyczal zeby krzyczec, nikt nie mowil o tym ze LTV może przekroczyc 100%. w glowie sie ludziom nie miescilo ze instytucja zaufania publicznego (niejaki bank) moze dopuszczac wzrost salda zadłużenia bez jednoczesnego wzrostu po stronie wartości zabezpieczenia (wartość mieszkania, zarobki). knf sie doczepil ale tak jak w przypadku ambergolda nadzór zareagował z kilkuletnim opóźnieniem. skoro panstwo nie chroni swoich obywateli przed nieuczciwymi praktykami korporacji to gdzie jest sprawiedliwość, gdzie jest prawo ? na pewno nie w nazwie PiS

  • buziaczekilek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/03 20:25:34:

    To bardzo niebezpieczna dla frankowiczów ustawa eliminująca abuzywność przeliczenia kredytu z PLN na CHF. Frankowicze nie obronią w sądach swoich argumentów wobec możliwości zastosowania obiektywnego miernika wartości do przeliczenia kredytu.

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 07:06:35:

    Ustawa 100% po myśli bankierów. Widać jak im skoczyły akcje. Frankowiczom nie pomaga, nie eliminuje żadnego ryzyka, a na dodatek będzie argumentem przed sądem utrudniającym obalenie tych umów. Prezydent Du.a ściemniał rok, chcą tylko po to by dostać do bankierów lepsze propozycje dla siebie i PiS, a potem zrobił im prezent. Ci co znali treść ustawy przed ogłoszeniem zrobili krocie na akcjach banków gdy te skoczyły w przypadku niektórych o kilkadziesiąt procent.
    W dodatku, oprócz frankowiczow, ustawa robi pod górkę Morawieckiemu, bo teraz potencjalna repolonizacja banków zrobiła się od razu dużo droższa.

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 07:44:32:

    Różnice kursowe są i były jednym ze źródeł zarobku dla banków. Tak jak marża dla handlowca pokrywa koszty, ale również jego ryzyko handlowe ( że towar nie pójdzie, zepsuje się itp.) i zysk, stopa % pokrywa cześć ryzyka wypożyczenia komuś pieniędzy, koszty i zysk, a różnice kursowe też koszty, ryzyko kursowe, które bank tez ponosi i zysk. Dla tego zysku ww. przecież podejmują te działania.

    Zasada jest prosta - nigdy nie zaciągać jakichkolwiek zobowiązań w walucie innej niż waluta osiąganych dochodów dziś i jutro.
    W przeciwnym wypadku należy liczyć się , że bank lub kantor naliczy swój zysk (dochód) z przewalutowania. "Kantory" głównie z tego "żyją".
    Teraz Prezydent chce skłonić banki, by oddały część tego zysku z przewalutowania kwot kredytów, jakie zostały postawione do dyspozycji osób fizycznych ?
    Nikt nie bierze pod uwagę, ze banki muszą utrzymywać odpowiednie (bardzo wysokie) standardy prowadzenia swojej działalności, w tym rezerwy również na ryzyko walutowe, żeby była zachowana odpowiednia, wymagalna płynność, a że przerzucają je na klientów, no cóż większość przedsiębiorców tak robi. I co ?
    Ale oferta to jedno, a skorzystanie z niej to drugie. Nikt nikogo nie zmuszał.

  • wpamix napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 09:44:12:

    więc jak to będzie z tym 0,5% spreadu? bo spread to niby róznica pomiędzy kupnem a sprzedażą a tu mówi się o doliczeniu 0,5% do kursu NBP czyli w sumie różnica kupno/sprzedaż to będzie 1%

    druga sprawa: kredyt uruchomiony po kursie tylko o 0,4% (negocjowany) gorszym od kursu NBP.
    to trzeba będzie dopłacić kapitał?

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 09:44:46:

    Różnice kursowe są i były jednym ze źródeł zarobku dla banków.

    To dlaczego bank nie wykazał ich jako kosztów kredytu w umowie?
    Odpowiedź: po to, żeby zaniżyć koszty kredytu i wywrzeć na kredytobiorcy wrażenie, że być może wchodzi w produkt bardziej ryzykowny, ale tańszy. Jeśli takie działanie nie podpada pod art. 286 KK, to nie wiem co podpada.

    oferta to jedno, a skorzystanie z niej to drugie. Nikt nikogo nie zmuszał.

    Prawodżunglizm w czystej postaci.

    Nikt w ogóle nikogo nie zmusza do zawierania umów z przedsiębiorcami - ale ludzie to robią, bo muszą zaspokajać różne potrzeby, czy chodzi o telefon, gaz, czy dach nad głową, czy światło pod tym dachem.

    Z faktu, że zawierasz jakąkolwiek umowę, nie wynika konkluzja, że wyrażasz zgodę, aby cię w związku z nią oszukiwano/okradano przy wykorzystaniu prawa dżungli ("silniejszy zjada słabszego").

    Jak wylądujesz na OIOM-ie, bo się zatrułaś wędliną producenta X (a potem się w dodatku okaże, że tą samą wędliną zatruło się 100 tys. innych osób w ciągu np. roku), to idę o zakład, że będziesz wołać media i sanepid i pójdziesz do sądu. Jednocześnie podejrzewam, że spadnie twoja skłonność do opowiadania bzdur - np. takich, że sama jesteś sobie winna, bo przecież nikt cię nie zmuszał, żebyś sobie tę polędwicę czy inną krakowską podsuszaną kupiła.

    Paniała?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 10:42:57:

    @radanierada
    fragment art 69 prawa bankowego.
    "a kredytobiorca zobowiązuje się do (...) zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu."
    odsetki - tak (chociaż nie ustalane arbitralnie!!), prowizja - tak... a gdzie widzisz spread?

    Czy ktoś zmuszał banki, aby wpisywały w swoich umowach nielegalne klauzule? Miały dowolność - złamać prawo i ponieść tego konsekwencje lub przygotować umowę zgodną z prawem.

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 10:48:16:

    "Prawo dżungli ?" Nie, po prostu kapitalizm.
    Dlatego tak bardzo się dziwię, że liberalna polityka gospodarcza, która co do zasady, zakłada, że to niewidzialna ręka rynku, winna kształtować równowagę na wszystkich rynkach, a ingerencja w ten mechanizm państwa powinna być ograniczona do minimum, znajduje tak wielu zwolenników ?
    Swoboda działalności gospodarczej, tak ważna i sztandarowa dla wszystkich przedsiębiorców, z jednej strony, winna być ograniczona z drugiej ?
    Z tą wędliną, to nie tak - po zawarciu kredytu niczyje zdrowie tym bardziej życie bezpośrednio nie zostaje naruszone, bardziej niż w porównaniu do stresów życia codziennego "bezkredytowców".
    Poczekajmy na rozstrzygnięcia sądu. Poczucie bycia oszukanym to jedno, ( i to rozumiem), a udowodnienie komuś (Bankowi), że celowo oszukał to drugie.

  • pinazka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 13:04:41:

    Ustawa podyktowana przez lobby bankowe. Nie rozwiązuje wcale ryzyka frankowiczów wcale. A o to chodzi frankowiczom.

    Ani nie likwiduje ryzyka (dla frankowiczów i dla banków) gdy CHF skoczy do 5, 6 czy więcej złotych.
    Ani nie likwiduje problemów obciążenia kredytem większym niż wartość nieruchomości.
    Ani nie ogranicza odpowiedzialności klienta banku do wysokości zabezpieczenia (hipoteki) zostawiając nadal barbarzyńską odpowiedzialność całym majątkiem, oraz dziedziczenie długu.

    Dodatkowo dzięki ustawie, banki dostają dodatkową argumentacje dla sądów, żeby te uwalały wszelkie sprawy frankowiczów, bo część spraw opierała się na tym że nie wiadomo jaką kwotę bank pożyczał (bo wyliczał sobie dowolnie spread).

    I jeszcze dodatkowo, zabiera się za spready, ale nie w 100%, bo wprowadza ograniczenie wielkości kredytu (350kPLN) oraz limit do 2011 roku. Niby zabiera się za nielegalne spready, ale tak bardzo troszczy się o bankowe zyski i premie prezesów, żeby nawet tej sprawy w całości nie załatwić.

    Wygląda na to że wcześniejsze projekty to były tylko metody negocjacji z bankami, ale nie po to by coś wywalczyć dla frankowiczów (jak obiecywano), a pewnie po to by banki stosownie wynagrodziły to decydentom-politykom. Najpierw "obetniemy wam zyskio 60 mld" a potem po cichu "no, ile to jest dla was warte jak od tego odejdziemy?". W efekcie wynik finalny to jakaś mizeria, rusza sprawę i tak oficjalnie nielegalną (zapisy o spreadach oficjalnie są na liście klauzul niedozwolonych - wystarczy iść do sądu). W dodatku tylko częściowo (limity). Efekt wygląda tak, jakby autorzy ustawy byli na liście płac banków, a nie wynajęci przez obywateli-podatników. Te jakieś 2 miliony obywateli (700 tys. umów x małżeństwa + dzieci) nadal żyją zagrożeni nagłym wzrostem kursu CHF, a na świecie coraz większe ryzyko. Bankierzy za to mogą spać spokojnie, bo im Duda z PiSem zysków nie uszczkną. Akcje banków skoczyły, a pewnie autorzy ustawy czy ich krewni i znajomi już wcześniej stosowne akcje mogli zakupić i teraz realizują zyski. Na przykład 20% zysku zarobione w jeden dzień. A jak ktoś to lewarował...

    Mamy już dowody, czarno na białym, jak PiS z Dudą traktują wyborców. Głosy były potrzebne na wybory, a teraz można ich olać. Wkrótce pora na innych którzy też zawierzyli PiSowi. Szanse na głosy frankowiczów zyskają teraz partie bardziej radykalne, bo PiS właśnie ich zawiódł. PO olało ich wcześniej.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 13:34:01:

    @pinazka
    "Ani nie likwiduje ryzyka (dla frankowiczów i dla banków) gdy CHF skoczy do 5, 6 czy więcej złotych.
    Ani nie likwiduje problemów obciążenia kredytem większym niż wartość nieruchomości.
    Ani nie ogranicza odpowiedzialności klienta banku do wysokości zabezpieczenia (hipoteki) zostawiając nadal barbarzyńską odpowiedzialność całym majątkiem, oraz dziedziczenie długu."

    Wszystkie problemy likwidowała poprzednia propozycja. Nie zauważyłem zachwytów frankowiczów na jej temat, narzekali identycznie, jak i teraz. Może więc zwyczajnie prezydent stwierdził, że tej strony zadowolić się nie da i nie warto się starać?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 14:08:21:

    @radanierada
    mylisz się, te przepisy już są, banki złamały prawo. jeżeli dla ciebie to kapitalizm...

  • dw1960 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 15:08:13:

    No cóż, jak ustawa wejdzie i uwali pozwy przeciwko bankom, to mam wrażenie, że jest szansa w przyszłości wytoczyć pozew przeciwko Państwu za wprowadzenie takiej ustawy i wtedy dopiero budżet będzie płacił. Ale za to banki i ich prezesi będą bezpieczni.

  • buziaczekilek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 16:15:21:

    Ustawa ma obowiązywać 6 m-cy + jeden rok. Później dalej będzie można się sądzić o nieuczciwe warunki umowne.

  • mania-pulacja napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/10 11:19:00:

    Witam mam pytanie zaciągnełam kredyt w kwietniu 2006 r. o nazwie kredyt hipoteczny w walucie wymiennej , a wiec z nazwy nie jest to kredyt indeksowany ale praktycznie również nie widziałam franków na oczy czy dobrze rozumuje ze obejmnie mnie zwrot spredów ale bedzie nizszy niz przy indeksowanych ???

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line