Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 04 sierpnia 2016

Przykry skutek planu prezydenta? Wytrąci broń klientom walczącym z bankami w sądach?

Nie wiem czy strategia prezydenta dotycząca rozwiązania problemu frankowego - a więc zwrot przez banki części spreadów oraz próba nakłonienia ich do dobrowolnego ugadywania się z klientami w sprawie przewalutowania kredytów - okaże się zwycięska, czy też będzie klapą. Ale wygląda na to, że stawka w tej grze jest znacznie wyższa, niż tylko stworzenie klientom lepszych lub gorszych warunków w negocjacjach z bankowcami. W przypadku niepowodzenia planu Andrzeja Dudy można sobie wyobrazić scenariusz, w którym prezydent w sposób niezamierzony zamknie frankowiczom ważną ścieżkę do skutecznego dochodzenia swoich praw w sądach. A więc nie tyle doprowadza do negocjacji klientów z bankami na neutralnym polu, ile wydaje tych klientów "na pastwę bankowców", wytrącając im wszelką broń z ręki na polu bitwy prawniczej. Nie twierdzę, że tak jest, ale widzę pewne zagrożenie, że tak stać się może.

Na czym opieram tę obawę? W sądach jest dziś pewnie kilka tysięcy spraw, w których frankowicze domagają się od banków najróżniejszych rzeczy. Przedmiotem najdalej idących roszczeń jest unieważnienie umów kredytowych jako niezgodnych z prawem bądź będących w rzeczywistości czymś innym, niż wynikałoby z nazwy (czyli "nibykredytem", opcją walutową, instrumentem pochodnym). Jest aż pięć głównych argumentów, które są podnoszone w sądach na poparcie tezy, iż kredyty frankowe powinno się unieważnić. Są też procesy, których przedmiotem jest uznanie części zapisów umów za niewiążące klienta i ich wyrzucenie z umowy, co może mieć określone konsekwencje finansowe (zwykle korzystne dla klienta, w tym przewalutowanie kredytu). Jeszcze inni frankowicze domagają się zwrotu nadpłaconych spreadów, nie próbując jednocześnie podważać samej umowy. 

Czytaj: Szwajcarskie gadanie. Czego frankowicze nie przewidzieli i kto za to odpowiada?

Nie wiadomo jak wpłynie na przebieg przynajmniej części tych sporów złożony już w Sejmie projekt ustawy o zwrocie spreadów. Intencje prezydenta w tej kwestii są zapewne szlachetne - chce doprowadzić do zwrotu nadpłaconych przez klientów pieniędzy w związku z bandyckimi niekiedy kursami przeliczania walut stosowanymi przez banki - ale niektórzy prawnicy twierdzą, że to może utrudnić frankowiczom podważanie umów kredytowych. Bo przecież w większości najdalej idących roszczeń to właśnie klauzule spreadowe są głównym punktem zaczepienia. O ile klientom nie udaje się skutecznie przekonać sądów, że zostali wprowadzeni w błąd, albo że ich kredyt to nie-kredyt (i na tej podstawie ugrać przewalutowanie), o tyle są już wyroki, z których wynika, że kredyt należy przewalutować na złotowy, gdyż warunki dotyczące spreadu są zapisane w sposób nieprecyzyjny. A więc bank nie podaje w umowie klarownych i jednoznacznych warunków, według których będzie ustalał wysokość spreadu.

Sądy różnie podchodzą do skutków uznania takiej klauzuli w umowie za niewiążącą (czasem orzekają zwrot spreadów, czasem powołują biegłego, bo nie wiedzą co zrobić dalej, a czasem wygumkowują z umowy całego paragrafu), ale jedno jest pewne - nieprecyzyjność klauzuli spreadowej jest, obok błędów rachunkowych w umowie, jednym z dość pewnych punktów zaczepienia w sądowych sporach klienta z bankiem. Co może zmienić uchwalenie ustawy, na podstawie której spready zostaną zwrócone? Załóżmy, że mamy proces w sprawie klauzuli ustalającej niewłaściwie zasady spreadu i klient chce w oparciu o nieprecyzyjność tej klauzuli wyrzucić ją z umowy oraz spowodować przewalutowanie kredytu (bo jeśli wypada klauzula przeliczeniowa to nie ma co przeliczać). Jakie skutki dla rozumowania sądu może mieć sytuacja, w której bank zwróci klientowi spread w oparciu o ustawę?

>>>> Interpretacja A: nie ma to znaczenia, bo umowa to umowa, a klauzula to klauzula. Nadal jest abuzywna, nadal można ją wyrzucić i nadal można czytać umowę bez niej. Jeśli klient dostał już na mocy ustawy zwrot spreadu to sąd nie orzeknie ponownej wypłaty tych pieniędzy, ale nadal może wygumkować klauzulę i w konsekwencji orzecz przewalutowanie kredytu na złotowy.

>>>> Interpretacja B: klauzula jest abuzywna, ale jest akt nadrzędny w stosunku do umowy (ustawa), który tę abuzywność "odkręca", w związku z tym nie ma już podstaw do wyrzucania takiej klauzuli z umowy. Tym samym - nie ma też podstaw do unieważnienia umowy, ani do przewalutowania całego kredytu. Który tok myślenia jest słuszny? Cóż, nie tak dawno w sprawie spreadów Sąd Najwyższy podzielił tę drugą interpretację - skoro jest ustawa, która rzecz reguluje, to nie można domagać się uznania klauzuli za abuzywną, bo kredytobiorcy nie mają już "interesu prawnego".

Zapytałem o tę kwestię kilkoro prawników specjalizujących się w prawie konsumenckim. Mec. Anna Langiewicz z kancelarii LWB, znanej przede wszystkim z procesów zbiorowych z ubezpieczycielami (cztery już prawomocnie dopuszczone do rozpatrywania i jeden nieprawomocnie, łączna wartość klientowskich roszczeń w tych pięciu sprawach to aż 55 mln zł) odpowiedziała dość wymijająco, ale i niepokojąco. Posłuchajcie:

"Jeżeli klauzula jest abuzywna to po prostu jest abuzywna i nic tego nie zmieni. A jeżeli w czasie, gdy umowa wiąże strony, wejdą w życie nowe przepisy (ius cogens, tzw. bezwzględnie obowiązujące) regulujące daną sprawę, to: 1) Istotne są przepisy intertemporalne w nowej ustawie (tzw. przejściowe), z których wynika, do jakich stanów faktycznych mają zastosowanie nowe przepisy (czy powstałych przed wejściem w życie ustawy, czy też po jej wejściu w życie). 2) jeżeli nowe przepisy będą miały zastosowanie do stanów faktycznych (umów zawartych) powstałych przed wejściem w życie ustawy, wówczas sądy będą musiały stosować nowe prawo"

Ale są i inne interpretacje. Marcin Szymański, partner w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy, zapytany przez "Rzeczpospolitą" czy zmiany jakie wprowadza prezydencki projekt ustawy skomplikują sytuację frankowiczów, którzy toczą procesy z bankami, powiedział że jego zdaniem nie będzie miała wpływu na nie, bo ustawa bezpośrednio nie odnosi się do klauzul abuzywnych. Według tego prawnika nie będzie też większych komplikacji w wytaczaniu bankom nowych procesów przez klientów banków (oczywiście o ile ich roszczenia nie są jeszcze przedawnione). Podobnie optymistyczny jeśli chodzi o sytuację klientów jest Hubert Moryson-Kowalski z kancelarii HMK Legal, który od czasu do czasu pomaga mi rozwikłać co trudniejsze problemy czytelników. 

"Oba scenariusze opisane przez Pana nie będą miały zastosowania. Jednak scenariusz A jest bliższy prawdzie Postępowania przed sądem w zakresie niedozwolonych postanowień umownych dzielą się na tzw. kontrolę abstrakcyjną (tu sąd bada treść wzorca umownego stosowanego ogólnie do wielu konsumentów i w tym postępowaniu stwierdza tzw. abuzywność) i incydentalną (konsument dochodzi przed sądem stwierdzenia, że dane postanowienie umowne go nie wiąże, jest bezskuteczne względem niego. Proces toczy się o zwrot nienależnego świadczenia.

Mec. Moryson-Kowalski mówi, że nie jest w stanie wyobrazić sobie takiego wyroku, w którym sąd stwierdza co prawda abuzywność zapisu, ale mówi mniej więcej tak. "Owszem, jest to niedozwolone postanowienie, ale tam jest taka jedna ustawa - drogi powodzie - i niech sobie powód najpierw wystąpi z wnioskiem do banku o zwrot spreadu, a mi tu głowy nie zawraca". Niby proste. Jeśli klient domaga się stwierdzenia abuzywności, to sąd musi to zbadać i wydać wyrok, a z kolei jeśli na tej podstawie klient żąda zwrotu nienależnego świadczenia, to sąd musi to również ocenić i zasądzić lub oddalić. Ale z drugiej strony jest przecież to cholerne orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie spreadów, w którym mówi się o "braku interesu prawnego" kredytobiorców. 

"Po uchwaleniu ustawy spreadowej sąd nadal będzie oceniał dane postanowienie umowne i stwierdzi jego abuzywność lub nie. Jeżeli jednak bank zwróci część spreadu, to wtedy sąd uwzględni takie działanie banku w dalszej części procesu. Konsumentowi pozostanie zatem dalej roszczenie o zwrot tego, co nie zostało uwzględnione przepisami ustawy. Proszę zważyć, że projekt dotyczy kredytów walutowych z określonego okresu i tylko do wysokości 350.000 zł, zatem nie obejmuje wszystkich przypadków. To jest jedynie taka furtka dla konsumentów, żeby nie musieli iść do sądu po swoje pieniądze"

Tak czy owak... jeśli ktoś ma z bankiem spór, w którego osią roszczeń jest nieprecyzyjna klauzula spreadowa, to może czuć pewien niepokój w dołku. Nie wiadomo czy sądy będą czytały ustawę spreadową zgłoszoną przez prezydenta jako "zalepienie dziury" w sytuacji, gdy w umowie spread jest określony niedokładnie, czy też w ogóle nie będą brały ustawy pod uwagę. Może być też tak, że sprawa jest do "załatwienia" poprzez zrobienie jakichś dopisków do ustawy. Jeśli prezydentowi uda się przekonać bankowców i klientów do ugodowego przewalutowania kredytów, to w ogóle problemu nie ma - każda ugoda jest lepsza, niż szwendanie się po sądach. Ale jeśli po załatwieniu ustawą kwestii spreadów z całej reszty "planu Dudy" nic nie wyjdzie, to nie dość, że klienci będą w punkcie wyjścia, to jeszcze dostaną kopniaka prawnego z najmniej oczekiwanej strony. Panie prezydencie, czy czuje Pan rosnącą presję? ;-)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 04 sierpnia 2016 20:08

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ofelia1982 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/04 21:12:53:

    Czyli załatwiają frankowiczów bez mydła...Mam szczęście, że w umowie mam zapis o całkowitych kosztach kredytu i różnią się one od realnych. Obawiam się, że PIS zabrał teraz wielu ludziom podstawe do roszczen. Nie dał nic, a dużo zabrał. Jesteśmy afrykańskim krajem, gdzie rządzi ten, kto da większą kasę.

  • laszczyny napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 00:06:03:

    Spokojnie dojna PISoBOLSZEWICKA zmiana nie z taką materią już się mierzyła.


    Prokuratorze Piotrowiczu na koń :)

  • oxulsen napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 00:47:50:

    "W przypadku niepowodzenia planu Andrzeja Dudy można sobie wyobrazić scenariusz, w którym prezydent w sposób niezamierzony zamknie frankowiczom ważną ścieżkę do skutecznego dochodzenia swoich praw w sądach"

    Tioa ... kilka miesięcy pracy tęgich głów i "niezamierzony" efekt !?
    Wręcz przeciwnie, był on jak najbardziej zamierzony.
    Po wyborach Frankowicze nikomu do szczęścia nie są już potrzebni, a na pewno nie obecniej władzuni, bo to statystycznie nie ich elektorat. Zostali przehandlowani. Następny przystanek z obietnicami za jakieś 3 lata - kolejne wybory.

  • radanierada napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 08:21:21:

    A ja też myślę, że jest to efekt zamierzony, tyle tylko, że pomyślano , w jakiś sposób racjonalnie, że po co dawać więcej niż, najprawdopodobniej "uznają" sądy i to na pewno nie we wszystkich przypadkach ? Po co wychodzić do przodu. Z politycznego punktu widzenia chodzi przecież o pokazanie dobrej woli.
    Poza tym chyba, Pan Morawiecki powiedział, że proces pomocy należy rozłożyć na etapy. Bo po pierwsze, z każdym miesiącem kwota kredytów do spłacenia jest mniejsza (sprytne!), są to o dziwo najlepiej obsługiwane kredyty w portfelach banków, (a o kasę tu chodzi!) (no i banki, w sumie bardzo profesjonalnie oceniły wiarygodność kredytową Frankowiczów, nie dały tym co ich nie udźwigną), a ponadto za jakiś czas taka akcja będzie zdecydowanie mniej kosztować ( bardzo sprytne i w sumie mądrze dla państwa) .
    To są jakieś argumenty logiczne dla jednej ze stron barykady, ale co zrozumiale, nie dla Frankowiczów.
    Rozumiem też, że w ten sposób Pan Prezydent daje sobie czas i miejsce na ewentualną dalszą interwencję, jeśli będzie potrzebna. Czyli komfort i powaga stawiska zachowana ! Przy czym to nie od Prezydenta należałoby domagać się decyzji w tym zakresie. Banki powinny być adresatem roszczeń Frankowiczów, i jeśli ktoś jest pewny swego (roszczenia są faktycznie uzasadnione - bo w tej grupie są bardzo różne stany faktyczne), to tylko na drodze sądowej. Nie wszyscy Frankowicze odniosą sukces. Dla niektórych to co "daje" Prezydent może być jedynym, co w ogóle mogą ugrać, i stąd też taka (sprytna ?) propozycja.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 08:45:36:

    chciałem napisać to pod poprzednim wpisem nt. tego potworka ale dodawanie komentarzy nie działało, pewnie użyłem jakieś niedozwolonej kombinacji słownej typu Andrzej Du*a albo coś, whatever...

    Ustawa pt"zwrot spreadu" de facto oznacza tylko obniżenie spreadu i to jeszcze tylko wybranym kredytobiorcom (dziś zwracamy tylko mańkutom z rudymi włosami, inni kredytobiorcy są cwaniakami i kombinatorami, dla nich nic nie ma, nawet nie będzie obniżki spreadu, niech se idą do sądu).
    Tytuł projektu ustawy nie jest adekwatny do tego co ta ustawa ma zmienić. Nie wspominając już wogóle o tym że tytuł ustawy według PAD miał być "przewalutowanie kredytów walutowych po kursie początkowym".
    Uważam że Państwo i politycy jeśli mają się w ten sposób udzielać to nie powinni się udzielać wcale. Politycy mają reprezentować społeczeństwo, a ten projekt wyraźnie pokazuje że tak nie jest. Tak jak ktoś wyżej zauważył, rządzi ten kto da większą kasę. Niech tylko nie zapominają kto ich wybrał do tego rządzenia.

    Ja nie wiem dlaczego to jest takie trudne (jak nie wiadomo o co chodzi o chodzi o kasę). PRzecież mamy na stole 5 kwesti które budzą wątpliwości natury prawnej (opisane samcik.blox.pl/2015/01/Oto-piec-patentow-na-uniewaznienie-kredytu-we.html) Normalnie należy usiąść do stołu i rozstrzygnąć to jest legelne to jest nie legalne. Tymczasem co robią politycy ? Siadają do stołu z bankowcami i w kwestii która jest oczywista że spready są nielegalne orzekają że jednak są legalne tylko powinny byc trochę niższe. No ludzie, albo rybki albo pipki. Nie można trochę zgwałcić ... prawa. Albo legalne albo nielegalne.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 08:51:59:

    Uczono mnie kiedyś na szkoleniu z negocjacji takiej techniki: maksymalnie skomplikować to co wydaje się oczywiste naszym rozmówcom. Dzięki temu nawet na tym (przegranym wydawać się mogło) polu można coś ugrać. Ta technika jest nagminnie stosowana w polityce. Druga technika - to małe komplikacje/ustępstwa na już wypracowanym, wspólnym rozwiązaniu - wskazywane na sam koniec negocjacji.
    W ten oto sposób "oczywiście nielegalne spready" okazują się.... wcale nie oczywiste, wcale nie nielegalne i wcale nie spready (polecam blog pana Styszyńskiego)

  • niezawistny.polak napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 09:10:54:

    Zawsze się zastanawiałem, co takiego miał w głowie ten facet, co samochodem do jeziora wjechał z powodu decyzji skarbówki albo ta kobieta, która się zabiła po 20 latach sądzenia z państwem o nienależny podatek. Teraz już rozumiem, jak to jest, kiedy własne państwo, któremu płacisz co miesiąc podatki, albo samo odgryza ci nogi, albo rzuca dzikim zwierzętom na pożarcie.

    Ciekawe, czy oni zdają sobie sprawę z dalekosiężnego społecznego skutku tych wygibasów - choćby takiego, że hodują sobie w tych frankowych rodzinach dziesiątki tysięcy ludzi, którzy albo stąd wyjadą z rodzinami, albo wyjadą bez rodzin i rozmnożą się gdzie indziej, albo będą cierpieć w tej pańszczyźnianej niewoli: uciekać w szarą strefę, mieć gdzieś, czy ktoś rozwala Trybunał Konstytucyjny, Rzecznika Praw Obywatelskich czy Konstytucję jako taką. Po prostu będą tego państwa serdecznie nienawidzić.

  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 09:22:36:

    No to ta Du.., o przepraszam Duda, załatwił frankowiczów na cacy. Najpierw obiecywał odfrankowienie, tylko po to by cynicznie zdobyć głosy, co faktycznie się udało. Bez głosów frankowiczów nie wygrałby z Komorowskim, a bez przegranej Komorowskiego nie byłoby totalnego zwycięstwa PiS. Frankowicz zrobił swoje, a teraz niech spier....

    Teraz już kręci się lody, bo władza daje możliwości. Najpierw, by więcej wytargować od bankierów, produkuje się fikcyjne "projekty" które teoretycznie mogą im zabrać kupę nienależnych zysków. A potem, po miesiącach negocjacji z bankierami, robi się im niesamowity prezent. Pod płaszczykiem "pomocy' robi się ustawę zwrotu spredów, które i tak są prawnie nielegalne, a zapisy o nich są na liście klauzl niedozwolonych. A przy okazji załatwia się bankierom obronę przed sądami, by uwalić tą dudową ustawa argument o wadliwości tych umów. Nielegalne zapisy o spreadach mogły być wytrychem dla frankowiczów do rozwalenia umów o kredyty CHF, ale teraz PiS z Dudą ten argument mocno osłabia. A sporo pozwów jest już zaawansowanych, i czekać można aż sądy zaczną je odrzucać motywując to dudową ustawą. A redaktor pisze "niezamierzony efekt"? Dzieckiem jest czy co? Przecież to jest efekt jak najbardziej zamierzony, pewnie będzie stosownie przez bankierów wynagrodzony. Bo dla nich jest warty grube miliardy, więc jakieś parę procent z tego można by decydentom odpalić w podzięce.

    Żeby było jeszcze bankierom przyjemniej, same "odspreadowanie" dudowa ustawa stara się wykastrować, bo tylko do 2011, i tylko do limitu 350 tysięcy kredytu. Niby robi jakieś tam koszty (mizerne) bankierom, ale PiSowe dudy starają się je zminimalizować jak tylko można. A po cichu, za plecami, dają bankierom najlepszy możliwy prezent - utrwalenie status quo i zablokowanie drogi sądowej frankowiczom. Nawet tym frajerom z PO taki prezent dla bankierów do głowy nie przyszedł.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 10:26:36:

    Z moim kredytem sobie poradzę, aczkolwiek tak cynicznej zagrywki się nie spodziewałam, spodziewałam się co najwyżej nic nie zrobienia w temacie.
    Tu nawet nikt się nie kryje czyje interesy są chronione.
    Ta połowa odsetek ustawowych, to ograniczenie do 350 tys. Why? Skoro to bezprawie?
    Ciągle czytam ile banki stracą na skutek zwrotu spreadów, jakie stracą?, skoro wcześniej wydrenowały to z kieszeni Kowalskiego. Kowalski odzyska to co bank mu nielegalnie zabrał.

    Zapowiedziałam mojemu synowi, który właśnie rozpoczyna studia, że nie ma żadnych zobowiązań wobec tego kraju, że ma stąd wyjechać.
    Przynajmniej on nie będzie łupiony przez kolejne rzesze "inwestorów" zagranicznych pod parasolem ochronnym rządzących.

    Wsadzcie sobie te wasze 500+ w du..dę.

  • buziaczekilek napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 10:27:26:

    "A jeżeli w czasie, gdy umowa wiąże strony, wejdą w życie nowe przepisy (ius cogens, tzw. bezwzględnie obowiązujące) regulujące daną sprawę, to (....) wówczas sądy będą musiały stosować nowe prawo".
    Ustawa antyspeadowa nie zmusza do spłaty w CHF, nie jest nawet przepisem dyspozytywnym (tak wypowiedział się SN), a jednak sądy twierdzą, że brak jest "interesu prawnego" do ustalenia abuzywności klauzul indeksacyjnych w związku z tą ustawą.
    Poza tym wprowadzenie w miejsce niewiążących klauzul indeksacyjnych- innych klauzul - jest sprzeczne z dyrektywą unijną i orzeczeniami TS.
    Ustawa dudy nie będzie obligatoryjna (myślę) ma obowiązywać 1 rok. Trzeba będzie ją przeczekać i na pewno nie podpisywać żadnych aneksów w banku.

  • jago_74 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 10:43:40:

    dziamgacz: stracą w tym sensie, że wg nich to było na granicy prawa (albo nawet zgodne z prawem - znaleźli po prostu lukę?), że klient widząc taki zapis w umowie zgodził się na niego. Że oni muszą na czymś zarabiać, że Banki to nie jest instytucaja charytatywna.
    Tak btw chciałbym posłuchać polemikę np. najaktywniejszego, "najmocniejszego" w gębie czytelnika tego bloga np. z takim Pietraszkiewiczem. Argument vs argument - myślę, ze to nie byłoby takie proste. No niestety.

  • dziamgacz napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 11:22:16:

    @jago_74

    Nie mogę Ci odpowiedzieć, ponieważ włączają się jakieś durne filtry na tym blogu.

    P. Macieju czu może Pan coś zrobić z ustawieniami zabezpieczen ? Dodanie wypowiedzi pod wpisem graniczy z cudem.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 11:42:19:

    Petru z Nowoczesnej jest przedstawicielem banków, a PiS i Duda mieli być "antybankowi". Jednak okazało się że Duda to tylko kret banków, który pojawił się znikąd (jak określił kiedyś Wojewódzki "wygląda na chłopca które znaleźli na Allegro"), ale był tak wypromowany przez fachowców od PR, że dostał się (minimalnie, ale jednak) na stołek prezydenta. W dużej mierze dzięki frankowiczom, który właśnie wyr...ał bez mydła.
    I teraz kręci lody, załatwiając pod dyktando bankierów problem z CHF.

    Narzekano na rozwiązanie Orbana, ale było one dla węgierskich frankowiczów znacznie korzystniejsze, w dodatku załatwione przez ostatnim dużym skokiem kursu CHF. A teraz Orban chce do strefy euro. Duda jest, jak to się okazało, tylko po to by robić za notariusza Kaczyńskiemu, oraz robić dobrze bankierom.

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 12:57:29:

    Naiwność wyborców wierzących w obietnice polityków została zagospodarowana. Frankowiczom współczuję parlamentu i prezydenta, bo przyznać się do głosowania na ekipę, która już była u koryta będzie co najmniej frajerstwem.

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/05 14:41:55:

    Na PO nie mieli co frankowicze liczyć. PiS ich właśnie wydym....ł. Zaszkodził im nawet bardziej (w sprawach sądowych) niż gdyby nic nie zrobił.
    Dał sędziom jasny sygnał, że interes banków jest ważniejszy, a frankowiczom zablokował spreadowe argumenty do unieważniania umów.

    Tym co będą liczyć na polityczne rozwiązanie, zostanie szukanie znacznie bardziej skrajnych partii niż PiS. Kukiz? A może ktoś jeszcze bardziej skrajny? PiS okazał się nową nomenklaturą siedzącą w kieszeni bankierów, tak samo jak poprzednia ekipa.

    Część pewnie straci w ogóle zaufanie do tego kraju, gdzie zagraniczna finansjera robi co chce, z przyzwoleniem każdego kolejnego rządu. Łatwo widać kupić polityków. Więc chyba już lepiej emigrować stąd.

  • somekindofhope napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/07 00:04:34:

    nabityklientbre napisał:
    "Więc chyba już lepiej emigrować stąd."

    Mój kredyt frankowy jest nieduży i w tym roku zostanie w całości spłacony. Straciłem na nim w ostatecznym rozrachunku "tylko" 100.000 złotych. Ale to co z kredytobiorcami "walutowymi" zrobiły poprzedni oraz obecny reżim, to jest czyste skurwysyństwo, które każe tylko splunąć i emigrować. Właśnie wyjeżdżam do pracy na rok na Zachód, ale chyba nic mnie z tym krajem już nie łączy, więc emigracja bardzo prawdopodobna.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line