Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 25 sierpnia 2016

Ucieszą się nie tylko "Nabici"? Co oznacza dla frankowiczów najnowsze stanowisko UOKiK?

nabicigraf1We frankowej epopei dziś kolejny odcinek - tym razem Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ogłosił bardzo stanowczy pogląd w jednym z najstarszych sporów dotyczących banków i franków - w sprawie "Nabitych w mBank". Pogląd, który może pomóc klientom odzyskać duże pieniądze. Jakkolwiek stanowisko dotyczy jednego, konkretnego procesu sądowego, to może też pomóc frankowiczom mającym kredyty w innych bankach i walczącym w sądach o ich "odwalutowanie", o zwrot nadpłat z tytułu spreadów walutowych, albo ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Może pomóc, bo... mocno uderza w orzeczenie Sądu Najwyższego z 2015 r., które jeszcze niedawno było tarczą chroniącą bankowców w wielu procesach frankowiczów z bankami. I - w wielu przypadkach - argumentem przeważającym szalę wyroku na korzyść banków. Ostatnio ta tarcza zaczyna się kruszyć i niewykluczone, że najnowsze stanowisko UOKiK-u przyspieszy proces erozji.

DLACZEGO "NABICI" MAJĄ PRZERĄBANE? Zanim przejdę do sedna, w kilku słowach przypomnę,nabicigraf2 że "Nabici w mBank" to pierwsza i chyba najliczniejsza grupa frankowych kredytobiorców, która podniosła rękę na bank-kredytodawcę. Ich kredyty nie są takimi "zwykłymi" kredytami frankowymi. Ich oprocentowanie jest ustalane decyzją zarządu banku w zależności od "zmiany parametrów rynku finansowego". Oznacza to, że ci kredytobiorcy - a jest ich kilkanaście tysięcy - mają jeszcze bardziej przerąbane, niż pozostali frankowicze, których przynajmniej w pewnym stopniu ratuje ujemny LIBOR i bliskie zeru oprocentowanie kredytu. "Nabici" cierpią zarówno z powodu drogiego franka, jak i z powodu wyższego, niż u pozostałych frankowiczów oprocentowania. mBank twierdzi, że skoro klienci się zgodzili na takie ustalanie oprocentowania, to nie powinni teraz się awanturować. Dlaczego oprocentowanie jest wyższe, niż w przypadku innych frankowiczów, mających kredyty oparte na stawce LIBOR? To dlatego, że LIBOR nie odpowiada prawdziwym kosztom pozyskiwania franków, które bank musi mieć "pod" udzielone kredyty walutowe.

DLACZEGO WALKA "NABITYCH" JEST KULTOWA? "Nabici" przeprowadzili najlepiej zorganizowaną w historii polskiej bankowości akcję "sabotażową". Nękali mBank rozsyłanymi po sieci antyreklamowymi banerami, wykupili mobilne reklamy z nieeleganckimi hasłami, które krążyły w okolicach największych oddziałów mBanku, organizowali demonstracje, zaśmiecali oddziały banku nalepkami... No, było gęsto. W końcu doszło do rozmów przy "okrągłym stole" i do wypracowania propozycji zmiany zasad oprocentowania, z której część frankowiczów skorzystała. Pozostali uznali, że to ich nie satysfakcjonuje i złożyli w sądzie pozew zbiorowy. Grupa 1247 osób (prawdopodobnie większy pozew zbiorowy będzie miał na karku tylko Bank Millennium) zażądała ustalenia, że bank niewłaściwie wywiązuje się z umowy. Wygrali w pierwszej instancji, wygrali w drugiej i w zasadzie byli już pewni historycznego triumfu, gdy wiosną 2015 r. dostali bolesną fangę od Sądu Najwyższego. Skutki tej fangi odczuwają zresztą wszyscy frankowicze, bo banki bardzo chętnie się odwołują do tego feralnego orzeczenia.

nabicigraf360273_inmsgDLACZEGO "NABICI" (NA RAZIE) PRZEGRALI? Sąd Najwyższy bowiem stwierdził, że owszem, klauzula dotycząca ustalania oprocentowania jest nieprecyzyjna, a więc abuzywna, ale... niekoniecznie w całości. Że określone w umowie czynniki zmieniające oprocentowanie są opisane prawidłowo, ale nie wiadomo w jakich okolicznościach mogą być stosowane. Poza tym Sąd Najwyższy ogłosił, że nawet jeśli klauzula jest abuzywna, to nie mozna jeszcze z automatu powiedzieć, że umowa jest niewłaściwie wykonywana przez bank. A na koniec przygrzmocił oświadczeniem, że jeśli - jak chcieli tego "Nabici" - jakieś fragmenty umowy nie wiążą klientów, należy sprawdzić czy przypadkiem umowa bez nich nie zmienia swojego charakteru. Bo jeśli zmienia - to tak być nie może. Sprawa została skierowane z powrotem do sądu drugiej instancji i tam tkwi już półtora roku. Chyba nie ma jeszcze nawet terminu rozprawy.

Czytaj też: Sąd Najwyższy oziębły w sprawie spreadów. Będzie kłopot?

To orzeczenie wymiatało przez prawie półtora roku, zapewniając bankowcom najmarniej kilkanaście korzystnych, prawomocnych wyroków w sprawach cywilnych z frankowiczami i jeszcze więcej wyroków salomonowych. Aż znalazł się jeden sędzia, a potem drugi i trzeci, którzy w pierwszej instancji wydali wyroki, które stają Sądowi Najwyższemu w poprzek. Wcześniej - ale nie na tyle wcześniej, by mogło to mieć wpływ na decyzje tych sędziów - stanowisko Sądu Najwyższego zbeształ też Rzecznik Finansowy (to taki nowy, prokonsumencki urząd), którego zdaniem te kredyty frankowe to w ogóle nie są żadne kredyty. Teraz do tego chóru przyłączył się jeszcze Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W ciągu zaledwie kilku tygodni przeciwko argumentom Sądu Najwyższego wylało się takie wiadro nieczystości, że można się zastanawiać, czy przypadkiem nie zmieni się całe orzecznictwo dotyczące kredytów frankowych.

Czytaj też: Sześć kluczowych pytań o franki. Ten wyrok "rozwali system"?

UOKIK: TA KLAUZULA JEST NIEWAŻNA W CAŁOŚCI. UOKiK ogłosił w swoim stanowisku - zwanym tzw. istotnym poglądem w nabicigraf5
sprawie - że zapis umowy, regulujący zmiany oprocentowania u klientów tzw. "starego portfela" mBanku jest zbyt ogólny, nie określa konkretnych parametrów od których ma zależeć zmiana oprocentowania, ani nie określa ram czasowych wprowadzania ewentualnych zmian oprocentowania, nie mówiąc już o ich skali. Więc - zdaniem UOKiK - zapis ten w całości (a nie - jak powiedział Najwyższy - tylko częściowo) jest niewiążący dla klienta. To może pomóc klientom w sądzie, bo być może "delegalizacja" klauzuli w całości pozwoli przekonać sędziego, by odpuścił sobie badanie w jakim stopniu oprocentowanie dyktowane przez bank było uczciwe, a w jakim nie (bo jak inaczej można byłoby ustalić ewentualną "winę" banku i jej zakres?). Dalsze fragmenty poglądu ogłoszonego przez UOKiK mogą już jednak pomóc wszystkim frankowiczom, nie tylko tym "Nabitym w mBank"

UOKIK: ABUZYWNA KLAUZULA? MASZ TRZY OPCJE. UOKiK stwierdził bowiem - powołując się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - że "wygumkowanie" z umowy nie wiążącego klienta zapisu nie powinno owocować sprawdzaniem czy to "zmieni naturę umowy", lecz jedną z dwóch rzeczy - czytaniem tej umowy bez zakwestionowanego zapisu lub jej całkowitym unieważnieniem. Pardon, jest też trzecia opcja - zastąpienie tego zapisu jakimś "przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym".

UOKiKpoglad1

Kłopot w tym, że w Polsce takiego przepisu, który mógłby wypełnić "lukę" w umowie po wycięciu klauzuli ustalającej oprocentowanie, nie ma. Pozostaje więc unieważnienie umowy lub czytanie jej bez klauzuli dotyczącej oprocentowania. Według UOKiK-u "umowa pozbawiona elementu jakim są przesłanki zmiany oprocentowania narusza art 69. Prawa bankowego".

UOKiKpoglad2

A to by oznaczało, że umowy kredytowe "Nabitych" są po prostu... nieważne. I należałoby dokonać ich rozliczenia w taki sposób, że bank zwraca klientowi wszystkie wpłacone raty, klient zwraca bankowi kredyt i strony rozstają się w pokoju. Klientom to by się opłaciło (anulowanie wszystkich różnic kursowych), ale pytanie czy każdy miałby kasę lub zdolność kredytową, żeby zdobyć kasę na jednorazowe zwrócenie bankowi kredytu.

UOKiKpoglad3

UOKIK RADZI SĘDZIOM: NIE SŁUCHAJCIE "NAJWYŻSZEGO". Jak to wszystko przekłada się na interesy wszystkich frankowiczów? Cóż, sprawa "Nabitych" jest o tyle nietypowa, że nie dotyczy klauzuli przeliczeniowej (czyli ustalania kursów walutowych), tylko oprocentowania. Ale UOKiK przyłączył się do coraz liczniejszego chóru prawników, mówiącego, że umowę z "wygumkowanym" zapisem albo się czyta bez niego, albo się wyrzuca do kosza. I sprzeciwił się takiemu pojmowaniu sprawy, iż sąd - badając konsekwencje abuzywności - powinien sprawdzić czy wyrzucenie takiej klauzuli nie zmienia charakteru umowy. Zbuntowanym frankowiczom może się też przydać fragment mówiący o tym, że sąd nie powinien uwzględniać wyroków i orzeczeń sądów wyższych instancji, jeśli są one sprzeczne z prawem Unii Europejskiej. To może ośmielić sędziów pierwszej i drugiej instancji do orzekania wbrew stanowisku Sądu Najwyższego z 2015 r.

uokikpoglad4

Oczywiście: żaden sąd nie ma obowiązku słuchać UOKiK-u i uwzględniać jego stanowiska. Tak samo jak nie musi brać pod uwagę stanowiska Rzecznika Ubezpieczonych. A bankowcy na pewno nie pozostawią bez odpowiedzi stanowiska UOKiK-u (tak samo, jak "odwinęli się" Rzecznikowi Finansowemu). Ale nie da się ukryć, że naprzeciwko bankowcom staje coraz "cięższa" argumentacja, która może wpłynąć na orzecznictwo sądów w sprawach dotyczących kredytów frankowych. I - z tygodnia na tydzień liczę na to bardziej - skłonić bankowców do opracowania rozwiązań, które pozwoliłyby wyjść im z twarzą z tego kryzysu. Z drugiej jednak strony: wszystkie wyroki korzystne dla klientów będą musiały przejść pełną drogą prawną - pierwszą, drugą instancję oraz kasację w Sądzie Najwyższym. No i w większości konfliktów klient-bank stosunkowo blisko jest już przedawnienie roszczeń - w sądzie można kwestionować umowę najpóźniej 10 lat po jej zawarciu. Stawką w tej grze są więc nie tylko rozstrzygnięcia w tych setkach lub tysiącach spraw, które już są w sądach, ale też i kolejne tysiące, które dopiero mogą się w sądach pojawić.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 25 sierpnia 2016 16:51

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 17:40:30:

    W mbąku umowy z felernymi zapisami dotyczącymi oprocentowania były podpisywane do września 2006.

  • brzydkizdzicho napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 18:25:24:

    taka dobra wiadomość .... a tak mało komentarzy??

  • 0harmony napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 18:45:22:

    Wreszcie Samcik przestał kręcić. Umowy "frankowe" należy wygumkować czyli "odfrankować" albo unieważnić. Wszystkie bez wyjątku - indeksowane / waloryzowane czy denominowane.

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 19:14:52:

    W końcu dopadniemy bankozura.

    pozwalemBank.pl
    www.facebook.com/pozwalemBank

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 19:30:50:

    Dla zainteresowanych istotne poglądy Rzecznika Finansowego dot. starego portfela CHF w mBanku:
    1. Pierwszy istotny pogląd dla sprawy RF w sprawie ,,kredytu CHF" - stary portfel CHF w mBanku. Wydany na wniosek kredytobiorców.
    www.pozwalembank.pl/wp-content/uploads/2016/04/Istotny-pogl%C4%85d-w-sprawie_stary-portfel-CHF-mBank.pdf
    2. 2. Drugi istotny pogląd dla sprawy RF w sprawie ,,kredytów CHF" - stary portfel CHF w mBanku, pozew zbiorowy. Wydany z urzędu.
    www.pozwalembank.pl/wp-content/uploads/2016/06/Pogl%C4%85d-RF_nabici-w-mbank.pdf

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 20:20:04:

    W uzupełnieniu to jeszcze nie koniec problemów mBanku.
    1. W sądzie jest kolejny pozew zbiorowy w sprawie ..kredytów CHF"
    www.facebook.com/mbankniedozwolone/
    Pierwsza rozprawa 31.08.2016
    2. Do Sądu Apelacyjnego trafiła sprawa w sprawie kontroli abstrakcyjnej klauzul waloryzacyjnych mBanku (CHF,EUR,USD,GBP)
    www.pozwalembank.pl/klauzule-waloryzacyjne-mbank-sad-ochrony-konkurencji-konsumentow/

  • janek7444 napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 21:40:49:

    Panie Macieju jako poważny dziennikarz dużego tabloidu powinien pan wiedzieć, ze przedawnienie dotyczy wyłącznie roszczeń majątkowych (wyjątek dot. kodeksu pracy). Tak więc po 10 latach przedawniają się poszczególne nadpłacone raty, a ponieważ do września 2008 raty malały (frank taniał) to jeszcze nie ma dużego problemu. Od września 2018 faktycznie trzeba będzie zrezygnować z części nadpłaconych rat aby uniknąć zarzutu podnoszonego przez banki.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/25 23:27:24:

    @0harmony: nie, Samcik nigdy nie "kręcił", zawsze pisał mniej więcej to samo. Być może niektórzy czytają tylko te kawałki, które im pasują :-)

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 00:55:36:

    W końcu mBank nie mógłby kręcić. Unieważnia się umowy, więc unieważnia się cały temat CHF. Strony rozliczają się na różnicę tego co sobie wypłaciły, nie było odsetek, nie było prowizji, nie było spreadu - nie było umów. Klienci z 10 lat przelali mBankowi ileś tam złotówek, bank wcześniej przelał im ileś tam złotówek - łatwo wyliczyć różnicę.

    Skoro mBank sam nie potrafi określić, jak nalicza oprocentowanie, to można mu ten problem zdjąć z głowy unieważniając całość. Ktoś pożyczył 300 tys. PLN, spłacił do tej pory pewnie z 50% tego (jak podliczyć sumę odsetek, kapitału, prowizji, opłat za "ubezpieczenia", spreadów), to będzie musiał tylko zgromadzić w sensownym czasie te 150 tysięcy. Albo odda mieszkanie (oczywiście po jego wycenie i zwrocie nadwyżki przez bank).

  • conrddd napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 08:08:49:

    @kapaszatka

    W prostym układzie tak. Z tego co pamiętam mbank dowolność w kształtowaniu oprocentowania stosował przed największą hossą na kredyty frankowe więc raczej ich problem bańki mniej dotyczy.

    Jednak układ powinien być dla klientów bardzo atrakcyjny. Po pierwsze - jak rozumiem - oddać by mieli bankowi kwotę w złotówkach jaką otrzymali (potrącając sobie to co już oddali w różnych różnistych opłatach) nie przejmując się kursem CHF wówczas i dzisiaj. Po drugie nie dotyczyłby ich problem wzrostu wartości kredytu do spłaty oraz ew. spadku wartości nieruchomości. A po trzecie nowy kredyt w złotówkach na przykładowe 150tys pozostałej do spłaty kwoty w złotówkach byłby zdecydowanie korzystniejszy od tego co mają teraz ze względu na brak ryzyka kursowego, brak ubezpieczenia od niskiego wkładu własnego i przede wszystkim kwota kredytu byłaby obecnie już tylko częścią a nie całością wartości nieruchomości.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 08:19:55:

    normalnie, teoretycznie, właściwie itp... ten istotny pogląd już dawno powinien zostać wprowadzony w życie. Obcy kapitał wykorzystał słabość polskiego systemu. Dlaczego komerzbank nie nabijał w szwindl u siebie, odpowiedź jest chyba oczywista. Istotnie istotne, parafrazując klasyka. Mamy już rejestr klauzul abuzywnych. Dziś mamy dodatkowo istotny pogląd na klauzule w rejestrze. Hmmm to jest jakaś farsa, przecież Sąd nie może ukarać banku, może ?

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 09:30:11:

    Podczas wakacji mamy frankowy rollercoaster. Ciekawe jak to się rozwinie... Jeśli to pójdzie w kierunku praworządności - to z niedoli/niewoli bankowej zostanie uratowanych kilkaset tysięcy rodzin.
    Tylko, że to państwo działa tylko teoretycznie, więc dużej nadziei sobie nie robię.

  • kris0s napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 12:24:47:

    Unieważnienie umów "nabitych" to jedyny racjonalny sposób na rozwiązanie kryzysu (impasu?) frankowego w sakli makro. Tylko takie DUŻE BUM dałoby do myślenia bankom i z pewnością uczyniłoby racjonalniejszym ich stanowisko. Dziś sprowadza się do dziecinnego argumentu: a złotówkowicze płacili więcej" / to byłoby "niewporządku wobec złotówkowiczów".
    A tak naprawdę nieporządku są przecież banki wobec swoich klientów i to zarówno tych których gnębią swoim produktem tak i tych którzy trzymają w banku oszczędności a które się są należycie zabezpieczone hipotekami kredytobiorców. Kierunek w jakim podąża frank pokazuje że jest to równia pochyła dziś może jeszcze uda się zatrzymać katastrofę. Jeśli nie to problem wróci ze zwielokrotnioną siłą za kilka lat. Wtedy nic nie będzie - jak mawiał klasyk, kandydat do Rady Miasta Białegostoku

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 12:36:40:

    @maciek.samcik

    jako twój wierny fan stwierdzam, że nie zawsze tak samo poważnie podchodziłeś do tematu 5 pln i 50 mld...
    te 50 mld lubiłeś okrasić większym sarkazmem.. ale to blog subiektywny.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 12:42:00:

    @kris0s

    "kandydat do Rady Miasta Białegostoku" - na prezydenta miasta...

    mamy klauzule abuzywne, mamy istotne/ważne i szalenie jednoznaczne stanowiska, mamy KC, mamy prawa konsumenta... i wszystko w pisssdu bo po drugiej stronie mamy banki, które się śmieją z praw klientów.
    Wiem, kmiarek znowu mi to wypomni, ale opcja zerowa i bardzo bolesna jest w stanie czegoś tych bandytów w kołnierzach nauczyć.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/26 13:10:55:

    "nie będzie niczego"

    "z inteligencją rozmowa długa a ogólny brak decyzji"



  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/08/29 08:58:41:

    Jakoś nie wierzę że lobby bankowe tak to odda bez walki. Załatwili temat z prezydentem, gdzie z wielkich obietnic wyszło wielkie g..., to załatwią i z sędziami. Wielkie pieniądze to wielkie możliwości wpływania na decyzje niektórych osób.

    Dzięki Dudzie już wielu dobrze poinformowanych zarobiło:
    forsal.pl/artykuly/967781,bankowy-wystrzal-wart-miliardy-rynek-mowi-o-nielegalnym-przecieku-ustawy-frankowej.html

    Teraz mamy opinie Rzecznika Finansowego, UOKiKu, a pewnie i tak bankierzy dogadają się w jakiejś "Sowie" z kim trzeba, i frankowicze znów zostaną wystawieni do wiatru. A przydałoby się, by bankierzy oberwali za swoje grzechy.

    Rozwiązanie umów byłoby najlepszą opcją, bo skoro przed sądem od 2010 mBank nie potrafi wyjaśnić, na jakich zasadach nalicza oprocentowanie, i jakich wzorów matematycznych używa, i jak klienci mają sprawdzać czy ich nie robi w jajo (a robi), to takie umowy pozostaje tylko unieważnić.

    1247 klientów będzie musiało zorganizować kas, ale przecież nie tyle ile bank im przelał te 10 lat temu, bo pomniejszy się kwotę o to co zapłacili przez 10 lat do banku (całe raty, kapitał + odsetki, oraz prowizje, opłaty, ubezpieczenia). Raz zniknie im problem CHF, dwa - do rozliczenia pozostanie część kwoty. Mogą iść do banku po kredyt pod swoją nieruchomość, bo przecież unieważnienie umowy równa się unieważnieniu zabezpieczeń mBanku, wpisu jego do hipoteki, czyli hipotekę powinni mieć wolną pod zaciągnięcie kredytu w PLN by rozliczyć się z mBankiem.

    Bank ponosi zasłużoną karę, w świat idzie ostrzeżenie, ale 1247 klientów to ani system bankowego, ani nawet mBanku nie rujnuje. Ktoś wysoko w mBanku najwyżej straci premię, ale na pewno ten temat ma wyłączony z celów (bo wiedział że sprawa śmierdzi). Tylko co z pozostałymi nabitymi w to oprocentowanie, bo zdaje się że mBank miał takich klientów ze 30 tysięcy a nie 1247 osób.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny