Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

sobota, 10 września 2016

Zero haraczu, czyli co frankowicze mogą zrobić bankom? I czy... powinni im to zrobić?

zeroharaczulogoDziś w Warszawie odbywa się demonstracja najbardziej walecznych frankowiczów zgrupowanych w kilku stowarzyszeniach, z których największe to Stop Bankowemu Bezprawiu. Żądają - jak wiemy - ustawy pozwalającej przewalutować ich długi na złotowe, najlepiej po kursie "startowym". Powód? Domniemana niezgodność ich umów z polskim prawem. "Odkręcenie" całej sprawy według pomysłu frankowiczów oznaczałoby przerzucenie na banki niekorzystnych różnic kursowych, które spowodowały "spuchnięcie" długów (dokładnie takie rozwiązanie obiecał Andrzej Duda, starając się o głosy frankowiczów w wyborach prezydenckich, ale z tej obietnicy się nie wywiązał). Na razie nie wygląda na to, by "zdewalutowanie" kredytów na drodze ustawy było bliskie. Źródłem wątpliwości są koszty całej operacji (zapewne wielomiliardowe, choć część kredytów frankowych była zabezpieczona instrumentami pochodnymi, przez co trudno - nie mając dostępu do bankowych dokumentów - oszacować ile kosztowałoby odfrankowienie umów) oraz dość silne przekonanie polityków i większości opinii publicznej, że frankowicze powinni wziąć część odpowiedzialności za swoje decyzje finansowe. No i statystyki, z których wynika, że przeciętny frankowicz to bogacz i w dodatku wyborca Nowoczesnej ;-). Statystyki statystykami, ale w kredyty frankowe "ubierano" nie tylko pięknych i bogatych. A wgłębiając się w niektóre historie frankowiczów smutniej się robi na duszy.

Czytaj też: Kredyty frankowe psują się jednak częściej, niż złotowe

NA CZYM STOIMY W KWESTII FRANKÓW? Prezydent skierował do parlamentu projekt ustawy pozwalającej zwrócić klientom część spreadów, zaś Narodowy Bank Polski, Ministerstwo Finansów i Komisja Nadzoru Finansowego mają przygotować dla banków odpowiednie regulacje, by bardziej opłacało im się zaproponować klientom ugodowe przewalutowanie po kompromisowym kursie. W Sejmie jest też projekt ruchu Pawła Kukiza, zakładający przeliczenie kredytów i zapłaconych rat tak, jak gdyby od początku były to kredyty złotowe. Dwa projekty ustaw - prezydencki i kukizowy - mają być wzięte na tapetę przez posłów, a co z nich wyjdzie - nie wiadomo. Najpewniej jakiś bigos. Na razie jedyne sukcesy - na razie jeszcze nieliczne - odnoszą frankowicze w sądach. Otrzymali ostatnio też wsparcie od Rzecznika Finansowego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Oba urzędy mają wątpliwości czy kredyty frankowe są w ogóle kredytami. Żaden sąd jednak nie przychylił się na razie do ich opinii. Na stole jest też najnowsza oferta bankowców, która jednak tylko rozjusza zainteresowanych :-)

ZERO HARACZU, CZYLI JAK WZIĄĆ SPRAWY W SWOJE RĘCE? Od kilku tygodni frankowicze planują wziąć sprawy w swoje ręce. Odgrażają się, że prowadzą akcję "Zero haraczu", polegającą na niepłaceniu przez kilka miesięcy rat kredytowych. Generalnie jestem entuzjastą bojkotów konsumenckich i wszelkich akcji, które pokazują siłę konsumentów względem potężnych instytucji komercyjnych. W blogu przeprowadziliśmy wspólnie z czytelnikami kilka takich akcji. Bank popełnia gruby błąd i nie chce się z niego wycofać? W blogu pojawia się krytyczny wpis - czasem wskazujący po nazwisku konkretnego menedżera odpowiedzialnego za nieetyczne zachowanie - a czytelnicy kolportują go po setkach tysięcy swoich znajomych i wrzucają na kanały komunikacyjne banku w internecie. Oj, bywało, że po takich akcjach banki lub firmy ubezpieczeniowe wycofywały się z głupich decyzji i publicznie przepraszały klientów. Prawda jest taka, że będziemy mieli tyle uczciwości w relacjach firm z nami, na ile zasłużymy, będąc twardym partnerem. Jeśli więc jakaś grupa konsumentów się skrzykuje, by "cisnąć" razem - przyglądam się temu z życzliwością, a czasem wspieram.

ZERO HARACZU A WIARYGODNOŚĆ PŁATNICZA. BIK PROBLEM? Pomysł na "zero haraczu", czyli nie płacenie kilku rat kredytowych po to, by banki dowiedziały się co je może czekać jeśli się nie dogadają z klientami, jest jednak dość ryzykowny. Nie płacenie przez klienta rat dłużej, niż przez 60 dni oznacza duże ryzyko wpisania adnotacji na ten temat do bazy BIK (trzeba mieć świadomość, że tego wpisu nie da się później wymazać). To w przyszłości może mieć mniejszy lub większy wpływ na uzyskanie przez takiego klienta kredytu lub na warunki tego kredytu. Zafajdanie sobie wiarygodności płatniczej bez szans na jakąkolwiek zmianę własnej sytuacji - to mało konstruktywne. Poza tym nie można też wykluczyć, że jeśli jakieś rozwiązanie ustawowe dla frankowiczów jednak powstanie (lub jeśli banki opracują jakiś program dobrowolnych umorzeń części kredytów w ramach rekompensat za straty kursowe klientów) to znajdzie się tam zastrzeżenie, że będzie dotyczyło wyłącznie klientów spłacających bez zarzutu swoje zobowiązania. Tak być nie musi, ale może. Tego rodzaju demonstracja - zaprzestanie spłacania rat na jakiś czas - miałaby sens wyłącznie w sytuacji, gdy ktoś jest już pod ścianą i chce "wymusić" na banku restrukturyzację kredytu. Bo banki - to ogromna głupota - nie chcą w ogóle gadać o zmianie zasad spłaty z klientami, którzy terminowo spłacają raty).   

ZERO HARACZU, A WYPOWIEDZENIE KREDYTU. JEST SIĘ CZEGO BAĆ? Bank teoretycznie może też - lecz dopiero po przeprowadzeniu postępowania upominawczego i dopiero wtedy, gdyby klient nie płacił dłużej, niż przez trzy miesiące (chyba, że umowa mówi coś innego) - wypowiedzieć klientowi kredyt. Prawdopodobnie jednak byłaby to ostateczność, bo bankowcy są już pozbawieni uproszczonej ścieżki windykacji (poprzez Bankowy Tytuł Egzekucyjny automatycznie zatwierdzany przez sąd). Nie ma też pewności, czy sąd w ogóle zgodziłby się na zwindykowanie całej kwoty długu po przeliczeniu jej na złotówki po obecnym kursie franka. Ostatnie wyroki sądów stawiają znak zapytania o to w jaki sposób - i na jakie pieniądze - banki będą w stanie windykować posiadaczy kredytów frankowych. Problem zafajdania wiarygodności płatniczej wydaje się dużo większym problemem, niż zagrożenie, że bank zaczną masowo wypowiadać umowy. 

Dziś najlepszym środkiem "negocjacyjnym" w rękach konsumenta jest - moim zdaniem - zagrożenie bankowi ogłoszeniem upadłości konsumenckiej. To oczywiście też broń obosieczna, bo gdyby doszło do takiej procedury to klient musi się liczyć z utratą nieruchomości, w której mieszka. Ale z drugiej strony wtedy o warunkach spłaty kredytu przestaje decydować bank, a zaczyna - niezawisły sąd. A ten może dojść do wniosku, że jeśli klient ma mieć szansę na spłacenie długu, to trzeba go mocno zredukować. De facto efektem końcowym może być coś, co odpowiadałoby przewalutowaniu kredytu po mocno preferencyjnym kursie. Sąd musi wziąć pod uwagę, że kredyt ma być spłacony w rozsądnym terminie. Bankowcy o tym wiedzą, więc znacznie chętniej niż kiedyś negocjują z klientami, którzy nie tylko są w trudnej sytuacji i przestali spłacać raty, ale też zademonstrują bankowi, że są gotowi nawet na skorzystanie z upadłości. Mając kłopoty z obsługą rat można też skorzystać z pomocy Funduszu Wsparcia Kredytobiorców i złożyć jednocześnie dwa wnioski: o półtoraroczne "wakacje kredytowe"  i o renegocjację kredytu z informacją, że poważnie rozważamy wystąpienie z wnioskiem o upadłość konsumencką. 

KNFstats2ZERO HARACZU A PŁYNNOŚĆ BANKÓW. Akcje typu "Zero haraczu" teoretycznie mogłyby być dodatkowym elementem nacisku na banki, by załatwiły problem franków i zaproponowały jakieś przewalutowanie, "bo jak nie, to wszyscy przestaniemy płacić raty". Tyle, że aż taka solidarność kredytobiorców raczej nie jest możliwa. Co najwyżej można sobie wyobrazić, że skrzyknie się kilka, kilkanaście tysięcy ludzi, którzy spróbują jakoś dokuczyć bankom. Na co mogą liczyć? Biorąc pod uwagę, że kredytów frankowych jest jakieś 530.000, zaś średnia wartość kredytu hipotecznego we frankach to jakieś 260.000 zł można szacować, że miesięcznie frankowicze odprowadzają do bankowych skarbców najwyżej 500 mln zł (a prawdopodobnie nawet trochę mniej - 350-400 mln zł). To ogromna góra pieniędzy, ale nawet gdyby jakaś część kredytobiorców przestała regulować raty na pewien czas - załóżmy, że na trzy miesiące - bankom raczej nie stanie się krzywda. Niech zbierze się nawet 10.000 kredytobiorców (czyli więcej, niż bywało na demonstracjach). Przez te trzy miesiące banki nie dostałyby 30 mln zł. Biorąc pod uwagę ogromne rezerwy płynności, którymi dysponują banki (patrz wyres powyżej) jest to pikuś. Banki mają płynnych aktywów za 444 mld zł, z tego 60 mld zł to pieniądze w kasie i na rachunkach w NBP, do uruchomienia natychmiast.

KNFstats4ZERO HARACZU A REZERWY NA ZŁE KREDYTY. Byłby z takiej akcji frankowiczów pewien skutek uboczny, bo banki musiałyby utworzyć rezerwy na nie spłacane w terminie kredyty. Teraz jest tak, że kwartalne saldo rezerw na "złe" kredyty hipoteczne wynosi jakieś 300 mln zł. W kategorii kredytów hipotecznych zagrożonych jest dziś 35.000 umów o wartości 10 mld zł. Drugie tyle ma opóźnienia w spłacie większe niż 30 dni, ale mniejsze, niż 90 dni. Wniosek? Grupa 10.000 klientów, którzy przez trzy miesiące nie płaciliby rat, powiększyłaby saldo rezerw banków o jakieś w 2 mld zł. Biorąc pod uwagę, że wszystkich wrzuconych w rezerwy kredytów w bilansach banków jest 72 mld zł nie będzie to dla bankowców problem nie do zniesienia. Aczkolwiek dołożenie do rezerw tak sporej kwoty na raz mogłoby zmniejszyć kwartalny wynik branży - w skrajnym wypadku nawet o 30-40%. Tak, jak zmniejszył ten wynik - i to mniej więcej o połowę: ze "standardowych 3,5-4 mld zł do 1,7 mld zł - w ostatnim kwartale zeszłego roku upadek SK Banku. Wtedy też banki dostały "strzał" ekstra rezerw wartych 2 mld zł (patrz na grafikę powyżej).  

ZERO HARACZU A WYPŁACALNOŚĆ I KAPITAŁY BANKÓW. Jest jeszcze jedna rzecz do rozważenia. Wzrost kredytów zagrożonych pośrednio wpływa na współczynniki wypłacalności - rosną bowiem aktywa ważone ryzykiem, które są na dole ułamka określającego wypłacalność banków (na górze ułamka jest ich kapitał własny). Mniejszy współczynnik wypłacalności to konieczność zwiększenia kapitałów banku, czyli np. akcjonariusze muszą kupić nowe akcje emitowane przez bank (czego nie lubią, bo to przeciwieństwo inkasowania dywidendy). Nooo... to by zabolało. Z jednej jednak strony współczynniki wypłacalności są w polskich bankach znacznie powyżej wymaganego przez prawo minimum, a z drugiej - spadek aktywów ważonych ryzykiem o kilka miliardów złotych (a chyba o więcej by nie spadły) w sytuacji, gdy aktywa banków przekraczają grubo 1,7 biliona złotych raczej nie będzie miażdżącą okolicznością. Niedawno liczyłem - na przykładzie prezydenckich planów "nakłaniania" banków do ugód - o ile musiałyby wzrosnąć aktywa ważone ryzykiem w bankach, żeby zaczęło im się opłacać negocjować z klientami. I były to znacznie większe kwoty, niż kilka miliardów złotych.

knfstats1ZERO HARACZU A DEPOZYTY W BANKACH. Wśród frankowiczów pojawił się też pomysł, żeby "za karę" zabrać bankom trochę depozytów i zagrozić im, że będzie gorzej. Na pierwszy rzut oka jest to broń masowego rażenia. Wiadomo, że żaden bank nie ma tyle kasy, żeby oddać ją klientom, bo w oparciu o zgromadzone depozyty udzielił kredytów i tej kasy zwyczajnie dla wszystkich nie ma. Współczynniki wypłacalności - wynoszące w polskich bankach od 13% do 20% - właśnie o tym mówią. Gdyby więc wszyscy klienci zabrali pieniądze z danego banku, to ten oczywiście musiałby upaść. I taki pomysł również chodzi po głowie frankowym aktywistom. "Zrobimy listę toksycznych banków i zarekomendujemy frankowiczom oraz wszystkim Polakom zabranie z nich oszczędności". To mogłoby zaboleć, sęk w tym, że frankowicze nie mają "zdolności koalicyjnej", czyli - najogólniej rzecz biorąc nie cieszą się wielką sympatią oraz zrozumieniem wśród ogółu społeczeństwa. Na to, że w odruchu solidarności duża część deponentów danego banku przeniesie się do innego chyba bym nie liczył.

Polacy w sumie złożyli w bankach 700 mld zł oszczędności. Z tych pieniędzy mniej więcej połowa to osad na ROR-ach oraz na kontach oszczędnościowych (a więc pieniądze a vista), a reszta to depozyty terminowe. Ile pieniędzy mogliby zabrać z tej puli frankowicze? Cóż, wśród kilkunastu milionów posiadaczy kont bankowych jest pewnie milion osób mających kredyt frankowy (większość takich umów to kredyty "małżeńskie"). Gdyby założyć - i to bardzo optymistycznie - że w akcji zabierania depozytów wzięłoby udział 10% frankowiczów, to mówimy o 100.000 ludzi stanowiących góra 5% ogółu deponentów. Ile mogliby zabrać? Połowa oszczędności Polaków znajduje się w rękach 10% ludzi. A więc w zależności od tego jak by się ułożyła sytuacja, z banków mogłoby odpłynąć więcej lub mniej pieniędzy. Raczej mniej, bo ci najbardziej zdesperowani frankowicze raczej nie dysponują oszczędnościami. Zabranie z banków nawet kilku miliardów złotych nie zatrzęsie ani branżą, ani poszczególnymi bankami. Zwłaszcza, że banki depozytów ostatnio mają nawet za dużo (zerknijcie na proporcję kredytów do depozytów w ostatnich latach - tabelka powyżej).

JAK PRZYCISNĄĆ BANKI? Zbuntowana grupa frankowiczów raczej nie dysponuje potencjałem pozwalającym  skutecznie "szantażować" bankowców. A jeśli tak, to nacisk na banki powinien być wywierany mniej ryzykownymi narzędziami, niż akcje polegające na nie płaceniu rat kredytowych. I bardziej skutecznymi, niż wycofywanie z banków oszczędności. No, chyba, że frankowiczom udałoby się przekonać do swoich racji opinię publiczną, ale i na to się nie zanosi. Dla mnie sprawa jest jasna, dopóki frankowicze będą walczyli wyłącznie o własny, wąski interes, to będą mieli problem z przekonaniem do swoich racji szeroką publiczność. Oni przecież nawet w grupie kredytobiorców hipotecznych, niespecjalnie w Polsce dużej, stanowią mniejszość. A dopóki będą stwarzali pozory, że nie są skłonni do jakiegokolwiek kompromisu ("bankster nas ubrał w nibykredyty, to niech płaci") i nie uważają, by ponosili jakąkolwiek odpowiedzialność za swoją sytuację, problem z siłą lobbingową będzie jeszcze większy. Ale to może się okazać bez znaczenia, jeśli sądy zdelegalizują kredyty indeksowane kursem franka i/lub denominowane w tej walucie. Wtedy - niezależnie od postawy frankowych buntowników i ich "zdolności koalicyjnej" - bankowcy sami przyjdą do regulatora z prośbą o przygotowanie kompromisowego rozwiązania sprawy franków. Ale i do tego na razie daleka droga.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
sobota, 10 września 2016 11:31

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/10 18:39:14:

    Manipulacja. Frankowicze walczą z bankowym bezprawiem. W praktycznie kazdej umowie są zapisy niedozwolone, zerknij sobie nawet do umów o ROR.

    Druga i to już chamska manipulacja - to frankowicze nie chcą kompromisu.
    Wskaż JEDEN bank, który chce rozmawiać!!

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/10 19:34:04:

    A tak dodatkowo czy słyszałeś o dipocket.org?? Co o tym myślisz?

  • stajnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/10 21:46:59:

    @lkuziem

    A czego chcą Frankowicze, konkretnie.
    Bo gdy chodzili do Dudy, to o ROR-ach raczej nie rozmawiali.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/10 23:11:06:

    @lkuziem
    "Frankowicze walczą z bankowym bezprawiem. W praktycznie kazdej umowie są zapisy niedozwolone"

    Manipulacja. Frankowicze walczą przede wszystkim o to, aby zyskać. Nie chodzi o żadną sprawiedliwość czy prawo.
    Brałeś kredyt w 2006 roku (o ile pamiętam). Czy po 2 latach (to chyba dostatecznie długi okres czasu na zorientowanie się) składałeś wniosek o przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia, o co tak teraz usilnie walczysz?

    Najbardziej kuriozalne jest, że pierwsza propozycja Dudy była naprawdę uczciwa. Pomagała tym, którzy byli w najgorszej sytuacji, niewiele dawała tym, którzy pomocy nie potrzebują. Ale tu frankowicze ręka w rękę z bankowcami, jak dobrzy kumple, zgodnie krytykowali propozycję. To drugą propozycję prezydenta mają, jaką mają. :)

  • dw1960 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/10 23:56:54:

    @kmiarek
    Dla frankowiczów umowy okazały się skrajnie niekorzystne, natomiast dla banków żyłą złota.
    Umowa jest praktycznie niespłacalna.
    Zgoda, frankowicze popełnili błąd za który dostali dożywocie i bankructwo na koniec.
    Wydaje się, że taki wyrok jest przesadą czyli chodzi o sprawiedliwość.
    Umowy zawierają błędy, które mogą pozwolić zmienić wyrok, czyli chodzi o prawo.
    A zysk ? Zysk jest taki, że kredyt stanie się spłacalny.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 09:56:20:

    @kmiarek @stajnik

    Już w 2008 roku składałem bankowi propozycje wyprostowania umowy.
    Manipulacją jest słowo "zysk" w kontekscie kredytów.

    Www.bankowebezprawie.pl tu są odpowiedzi na wasze pytania.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 09:58:18:

    @kmiarek

    Jest 7 grzechów głównych, a pramatką wszystkich jest zawiść.

    To zdanie polecam do przemyślenia w niedzielę.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 12:16:56:

    @lkuziem
    "Już w 2008 roku składałem bankowi propozycje wyprostowania umowy. "
    Ale prze kryzysem i wzrostem kursu franka? Przecież przez te 2 lata kurs spadł z 2,5zł na 2zł i każdy bank by zgodził się na Twoje obecne propozycje. :)

    "Jest 7 grzechów głównych, a pramatką wszystkich jest zawiść."
    Zazwyczaj każdy ocenia innych wg siebie. Rozumiem więc, że zupełnie nie rozumiesz, że jakkolwiek wielokrotnie wypowiadałem się o pierwszej propozycji prezydenta dającej dużo najbardziej potrzebującym pomocy (co chyba świadczy o tym, że zbyt im nie zazdrościłem), to nie mam zamiaru popierać tych, co pomocy nie potrzebują.

    I zauważ, że właśnie przez takie postepowanie jak Twoje macie tak małe poparcie społeczne. Dzielnie walczycie o pierwszeństwo najbardziej roszczeniowej grupy z górnikami. :)

  • 5gege napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 16:27:50:

    Najprostszym rozwiązaniem problemu jest spadek kursu CHF dużo poniżej 2 zł
    Wtedy wszyscy frankowicze stwierdzą, że ich umowy są "bardzo dobre i zgodne z prawem"

  • mw.waligora napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 17:01:26:

    @kmiarek
    największa ilość kredytów "frankowych" została wzięta w 2008 roku, czyli w czasie kiedy frank był najniższy. sam wziąłem taki kredyt w lipcu 2008 roku. moja rata nigdy nie zbliżyła się do tej wyliczonej przez doradcę. od pierwszej raty kurs chf szedł tylko w górę. kiedy więc taki kredyt ja oraz spora ilość osób miała przewalutować? mam znajomą, która wzięła kredyt w 2006 roku i w 2008 chciała go przewalutować na pln. mbank przedłużał cały proces aż przez 9 miesięcy. sprawy nie przyspieszały nawet składane z dużą częstotliwością reklamacje na opieszałość bankowców, więc to wcale nie było takie proste.

    co do pomocy najbardziej potrzebującym : kto według ciebie takim jest? ten, który nie radzi sobie z ratą, czy ten dla którego rata nie jest aż tak obciążająca domowy budżet, ale ltv kredytu wynosi ponad 100%? dla mnie rata to nie problem, ale moje ltv po 8 latach spłacania wynosi 180%. niedawno wygrałem długą walkę z bardzo złośliwym nowotworem. gdybym ja przegrał to moja żona i córka zostałyby bez mieszkania i z długiem nie do spłacenia. uważasz, że to byłoby fair?

    co do górników : co roku państwo łoży na nich 3mld zł. od nowego roku ma to być 7mld. podobno dopłaty do górnictwa od 1989 roku osiągnęły już 250mld zł.
    w 2008 roku nie mogłem liczyć na żadne mdm czy rns. płaciłem za prywatne żłobki i przedszkola, leczę się tylko prywatnie, moje dziecko nie otrzymuje żadnych 500zł. tak naprawde od tego państwa nic nie dostałem.
    a jesli pomimo tego ktoś uważa grupę takich osób jak za najbardziej roszczeniowa i porównuje nas do górników to znaczy, że musi być totalnym idiotą.

  • 5gege napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 18:42:29:

    mw.waligóra

    cytat "niedawno wygrałem długą walkę z bardzo złośliwym nowotworem. gdybym ja przegrał to moja żona i córka zostałyby bez mieszkania i z długiem nie do spłacenia. uważasz, że to byłoby fair? "

    super że to wygrałeś ?!!!!!

    ale czy nie należysz do klientów banków , którzy przy próbie ubezpieczenia kredytu = mówią - podobnie jak red S. - " to czyste oszustwo i próba wyciągnięcia ode mnie dodatkowej kasy "


    ps przy kredycie hipotecznym nie ubezpieczyłeś się na życie ????

  • dw1960 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 19:20:28:

    @kmiarek
    @5gege
    Obstawiam, że nie macie kredytu we frankach. Zwykle syty nie zrozumie głodnego.
    Życzę Wam abyście nie byli w takiej sytuacji.
    Sytuacja przypomina trochę klęskę naturalną, frank rośnie o 100%. Skoro obie strony nie przewidywały takiego wzrostu to powinny dojść do obupólnego porozumienia, przecież nie chodziło o oszukanie kredytobiorców (a może jednak ?). A jeżeli banki to przewidywały to w takiej sytuacji jak to nazwać ? Oczywiście można to nazwać maksymalizacją zysku, tylko nie życzę innym sytuacji kiedy takie zachowanie stanie się normą.

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 19:40:38:

    @up "obie strony nie przewidywały takiego wzrostu".. A wg mnie tylko jedna strona nie przewidziala. Kursy walut nie sa zmiennymi losowymi i nie sa losowane z kapelusza przez magiczne jednorożce. De facto sa ustalane przez takich graczy jak DB i inne banki. Dostep do informacji byl, jest i bedzie bardzo nierowny a kredyty walutowe na pewno nie byly grą losową, przypadek nie istnieje nawet w loterii paragonowej a co dopiero w takim biznesie..

  • buziaczekilek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 20:32:04:

    bank z pewnością przewidywał wzrost kursu franka, skoro nie udzielał kredytów walutowych, lecz indeksowanych i tak sporządził umowy, że kredytobiorcom nie przyszło do głowy, że bank oprocentowuje im złotówki stopą LIBOR. A biorąc pod uwagę, że bank faktycznie pożyczył kredytobiorcom złotówki, umowa przybrała charakter spekulacyjnej gry losowej, zależnej od kursu waluty obcej, której uczestnikami byli kredytobiorcy kontra bank. W przypadku umocnienia złotówki - kredytobiorca miał zyskiwać, a bank tracić, natomiast w przypadku umocnienia szwajcarskiej waluty - zyskiwać miał bank, a tracić kredytobiorca. Klient założył się z bankiem o kurs waluty. Umiem czytać ze zrozumieniem, natomiast w mojej umowie bank zdefiniował kredyt indeksowany jako walutowy wypłacany i spłacany w złotych. Ani słowa o przeliczeniu czy waloryzacji. Czy to jest uczciwe, czy raczej podstępne?

  • o.liwia86 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 21:51:29:

    Bardzo dobrze to wszystko opisales. Cale szczescie ze, ze nie posluchalam rad SBB. Wszystko juz wszystko jasne. Nie ma co sie bawic w zero haraczu, skoro to nic dobrego nie przyniesie, tylko same problemy. :(

  • przemekadam1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 22:23:32:

    Swietnie napisany artykul. Samcik kolejny raz trafil w samo sedno. Jak mowilem, ze Zero Haraczu nie zaszkodzi bankom to nikt mi nie wierzyl. Teraz macie potwierdzenie. Trzeba miec glowe na karku, a nie sluchac takich rad i ciemno w nie wierzyc. I nalezy pamietac o tym, jakie beda naszych dzialan konsekwencje.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 22:51:13:

    Dlaczego mi ten wpis przypomina inne wpisy gospodarza blogu z cyklu: "nic nie róbcie, grzecznie spłacajcie"? Ta wyliczanka jak to frankowicze nic nie są w stanie wyrządzić krzywdy bankom, te przekonywanie by nie robić pochopnych kroków daje wiele do myślenia i czy nie jest forpocztą medialną banksterów widzących klęskę?

    mBąk wysyła mi w systemie transakcyjnym zachętki do wizyty w oddziale lub Aspiro, bo mają dla mnie rzekomo nową, atrakcyjną propozycje dot.kredytu hipotecznego. ...akurat! Mam chęć wysłać im swoje warunki rozwiązania, niech się obudzą, bo cały czas z pomocą usłużnych redachtorów dają info w świat, że to oni rozdają karty.

    Swoją drogą akcja Zer Haraczu w Polskich warunkach nie ma szans. Polacy nie potrafią się zjednoczyć, przekupione media i lobby banksterskie napuszczają wszystkich na wszystkich siejąc zamęt w głowach, na co jako nacja niestety jesteśmy podatni. Mamy wiekową tradycję w byciu rozgrywanymi, to przez zachód, to przez wschód. Jedynie co potrafimy to urządzać nieudane powstania i rocznice wielkich tragedii.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 22:51:26:

    wpolityce.pl/m/gospodarka/230961-nie-ma-kredytow-we-frankach-to-kredyty-w-zlotych-z-klauzula-indeksacyjna-prawomocnie-zakazana-przez-polski-sad

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 23:15:23:

    @lkuziem
    Link lekko leciwy, ale jakże nadal (niestety) aktualny. Może w końcu nawoływanie "my Polacy" we wszelkiego typu reklamach TV zacznie mieć jakiś sens oprócz idiotycznej zachęty kupowania jakiejś maści na szczuty.
    Wrzód CHF już napęczniał - będzie syf, nawoływania GW, lobbystów banksterskich stają się pomału nieskuteczne, a politykierzy wszelkich opcji w tym temacie zbłaźnili się i nikt im nie wierzy. Lud chce krwi... Oby się tylko zakończyło na tym, że posadzą TW Wiesława, TW Ernesta i paru innych, bo rewolucja zjada swoje dzieci.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 23:20:14:

    @dw1960
    Zgadza się, nie mam kredytu. Niemniej dzięki czytaniu komentarzy na forum przekształciłem się ze zwolennika pomocy frankowiczom w obojętnego widza, który ma dość zarówno banków, jak i roszczeniowych frankowiczów.
    Jakbyś przeczytał uważnie mój poprzedni post, to byś zauważył, że pisałem o poparciu pierwszego projektu prezydenta. Ten pomagał głównie tym, co brali kredyt w 2008 roku (czyli takim jak Ty), będącym w najgorszej sytuacji. Niemniej nie mam ochoty popierać pomoc osobom, które brały kredyt wcześniej, w 2005-2006r (jak Ikuziem). Ci nierzadko są dotąd na plusie w porównaniu z tymi, co w tym samym czasie brali kredyt złotowy. A mimo to mają wielkie pretensje i roszczenia.

    Nie dziw się więc, że porównuję Was do górników. Dopóki to tacy jak on są najgłośniejsi, to ich twarz mają Wasze postulaty. Zauważ, że po powszechnej krytyce projektu (również ze strony frankowiczów, rzadko widziałem pozytywny wpis), drugi jest już beznadziejny. Pierwszy dawał bardzo dużo wielu, chociaż nie wszystkim. Odpowiedź brzmiała: mało!

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/11 23:41:15:

    Oliwia napisała "Nie ma co sie bawic w zero haraczu, skoro to nic dobrego nie przyniesie, tylko same problemy. :("

    Niekoniecznie, proponuję przeczytać poprzedni artykuł. Banki będą się bały wypowiadania umów bo wlaśnie klient wygrał PRAWOMOCNIE przed sądem że nie jest winien tyle ile bank twierdzi, wlaśnie gdy bank wypowiedział umowę.

    Redaktor S. jest częścią układu który broni status quo. Niby opisuje fakty ale komentuje je w stylu "bank i tak wygra", "spłacajcie potulnie", itp. Dziennikarze motoryzacyjni mają zniżki na samochody i darmowe "testowania". A bankowi? Poza tym do kogo należy Agora, pracodawca redaktora? Sprawdźcie sobie listę akcjonariuszy.

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 08:14:04:

    @kmiarek
    Jak zwykle całkowicie pomijasz aspekt niedozwolonych zapisów w kilkuset tysiącach umów kredytowych. Wygodne to, jednak nie dodaje Ci wiarygodności a wręcz przeciwnie. I jeszcze coś, o czym jako szczęśliwy "nieposiadacz" kredytu indeksowanego kursem CHF zapewne nie wiesz: Kredytobiorcy z lat 2005-2007 początkowo rzeczywiście ponosili niższe koszty swoich kredytów, niż kredytobiorcy złotówkowi, jednak szybko to się zmieniło. Od jesieni 2008 r. obliczone miesięczne koszty kredytu indeksowanego (w tym oprocentowanie ustalane decyzją zarządu, spread, i różnice kursowe), wypłaconego i spłacanego w PLN, są wyższe od deklarowanych (jako rata odsetkowa) kosztów kredytu przeliczonego w dniu wypłaty na CHF. Na kredycie 200 kzł na 15 lat kredytobiorca obecnie "jest do tyłu" o ok.15 kzł. A jeszcze kilka lat do całkowitej spłaty zostało, więc ta kwota zwiększy się znacznie.
    I nie pisz, że to premia banku za ryzyko.

  • jola.jolanta1995 napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 08:56:22:

    :)

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 09:31:52:

    Czyli co mogą zrobić frankowicze ? fajnie wytłumaczone czego nie mogą zrobić i owszem jest to logiczne.

    Przestanie płacenia rat może tylko zaszkodzić frankowiczowi. Wpis do BIK = nigdy nie dostaniesz kredytu. W sytuacji gdy sąd unieważni umowę trzeba spłacić od razu, więc potrzebny będzie kredyt. Nie dość że frankowicze są niesolidarni to jeszcze głupio doradzają innym. To działanie nie zaszkodzi bankom. Moim zdaniem nie chodzi o to żeby szkodzić, tylko żeby znaleźć rozwiązanie problemu.

    Ogłoszenie upadłości konsumenckiej, jw. wpis do BIK = nigdy nie dostaniesz kredytu + idziesz mieszkać pod mostem.

    Unieważnienie umowy, jest najlepszym rozwiązaniem, frankowicz zachowuje mieszkanie, w BIK zachowuje prawo do kredytu i rozlicza się z bankiem z unieważnionej umowy.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 09:43:03:

    @kmiarek

    kmiarek - jak zwykle pamiętasz co chcesz... znowu piszesz "pomoc" jakby to kasa miała iść z twojej kieszeni...
    Nie będę ci znowu pisał o moich bojach z mbankiem, bo liczba wymienionych w obie strony emailii zaczyna zbliżać się do tysiąca. Jak chcesz nauczyć banki przestrzegania prawa jak nie poprzez uderzenie w kieszeń?

    gdyby w tym 2008 roku mbank powiedział - faktycznie, zapis jest nieprecyzyjny, zastanówmy się razem co z tym fantem zrobić - moja postawa byłaby inna. Ale słyszę przez te lata "spierdalaj" i to jeszcze w coraz cudaczniejszym tonie. Teraz stawiają warunek jakoby ustawą zamknąć roszczenia "frankowiczow". Nie widzisz, jak oni - banksterzy - odlatują?

    Może tobie pasuje mieć w umowach zapisy niedozwolone - masz takie prawo. Ja będę egzekwował do końca moje prawa. I zrównujesz żuczka klienta mającego zasoby finansowe, logistyczne i wiedzę o kilka rzędów wielkości mniejszą od najmniejszych banków. Jaki to ma mieć cel?

    I nie jestem do przodu w porównaniu do "złotówkowiczów". Zresztą, takie porównania nie mają sensu wg mnie, bo ucieka się od najważniejszego zagadnienia jakim jest złamanie i prawa przez banki. gdyby tylko o tym aspekcie gadać to podejrzewam, że niewielu miałoby wątpliwości. A tak - pomoc, spłacać, upadek banków etc mające się nijak do złamania prawa.

  • kantornline napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 09:50:08:

    Frankowicze, cóż... współczuję im, ale czemu mamy za to płacić wszyscy, że myśleli że będą cwansi od kogo ode mnie bo kredyty biorę tylko w złotówkach?

  • m.averick napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 09:56:41:

    No a może powinniśmy lobbować za przyjęciem EUR w Polsce? Nasze kredyty z automatu zostaną przeindeksowane do EUR, a my będziemy zarabiać w walucie o podobnej sile co CHF. I wszystkie hipoteki się urealnią. Ba, powinny się liczbowo zmniejszyć, bo jeśli dostałem 100kCHF i mam wpisaną hipotekę z 2005 w PLN, to po przyjęciu EUR powinienem mieć pozostający kapitał do spłaty wyrażony w CHF (powiedzmy 80K CHF) przeliczony na EUR (jakieś 73K EUR) i wpisany do hipoteki.

    Ale idę o zakład, ze banki dokonałyby podwójnego przewalutowania. CHF/PLN i potem PLN/EUR. No to wtedy chyba ten milion rodzin miałby większa siłę perswazji niż górnicy...

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:02:36:

    @kantornline
    Zwykle nie odpowiadam trollom, ale tym razem zrobię wyjątek bo widzę że nie rozumiesz, dlaczego nie namawiane przez nikogo banki oddały część spreadów z nie wykonywanych przez nie operacji wymiany walut dla kredytobiorców z kredytami indeksowanymi. Zależało im na wzroście zysku właścicieli kantorów ?
    Myślenie nie boli.
    Jak nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz.
    JW

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:10:20:

    @jawodnik
    "jako szczęśliwy "nieposiadacz" kredytu indeksowanego kursem CHF zapewne nie wiesz: Kredytobiorcy z lat 2005-2007 początkowo rzeczywiście ponosili niższe koszty swoich kredytów, niż kredytobiorcy złotówkowi, jednak szybko to się zmieniło."
    Jako osoba potrafiąca liczyć wiem, że piszesz nieprawdę. Posiadacz kredytu złotowego był jeszcze wiele lat do tyłu względem frankowicza, ze względu na drastyczny spadek LIBORu po 2008 roku. Natomiast faktycznie pomijam tu sytuację osób z kredytami bez ustalonego oprocentowania (np. wg decyzji zarządu), bo to zdecydowana mniejszość kredytobiorców, zresztą takie umowy podpisywali chyba tylko ludzie specjalnej troski. Przecież trzeba być totalnym idiotą, aby na coś takiego się godzić. Czy ktokolwiek zobowiązał by się do pracy przez 30 lat u pracodawcy z pensją wg uznania dyrektora?

    @lkuziem
    "Nie widzisz, jak oni - banksterzy - odlatują? "
    Widzę, że obydwie strony odlatują. Jedno chcą przeliczenia po kursie początkowym, drudzy udają, ze mają propozycje pomocy, które nimi nie są. A najgorsze w tym jest to, że potrzebna jest wieloletnia sprawa sądowa, aby się dogadali, bo obydwie strony nie chcą się zbliżyć do siebie (w szczególności banki, ale to urok specyfiki zarządzania bankiem: prezes myśli o tym, co korzystne tu i teraz, bo za kilka lat już może nie być prezesem).

    "I nie jestem do przodu w porównaniu do "złotówkowiczów"."
    Jeszcze na początku roku byłeś. Wszak podawałeś swój kurs "sprawiedliwy". :)

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:20:01:

    tylko dlatego że nadpłacałem kredyt. To też wyraźnie napisałem - starałem się jak najszybciej spłacać kredyt... co okazało się syzyfową pracą.

    ja zresztą nie walczę o kasę... Jeżeli strona bankowa nie tylko nie wyraża chęci porozumienia ale stawia dodatkowe żądania (jak niekonstytucyjne zamknięcie praw do dochodzeń swoich roszczeń) to ja też pójdę dodatkowy krok w tył - żądam unieważnienia umów i jednocześnie zgłaszam przedawnienie roszczeń bankowych.
    A co...

    a tak najbardziej bym się cieszył, gdyby prezesi banków i różnych "nadzorujących" urzędów posiedzieli długo za kratkami... ale to niemożliwe... aktualny prezio mbanku zabił 3 osoby bez konsekwencji
    wiadomosci.onet.pl/prasa/prezes-piratem-drogowym/h2ktt

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:20:47:

    @kmiarek
    Też zaliczam się do potrafiących liczyć i operuje na tym forum danymi konkretnego kredytu w konkretnym banku więc nie zarzucaj mi, że piszę nieprawdę.
    I daruj sobie uwagi o ludziach specjalnej troski.
    To poziom dyskusji nie do przyjęcia w tej sytuacji.
    JW

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:33:24:

    kmiarek pisze
    "takie umowy podpisywali chyba tylko ludzie specjalnej troski. Przecież trzeba być totalnym idiotą"

    Nie ubliżaj, ok ? klient podpisał podstawioną mu i nie uzgodnioną z nim wadliwą umowę i to ma sprawić że Twoim zdaniem nie ma oszustwa ? Banki oszukały bo klienci są idiotami. Amber Gold oszukał bo klienci są idiotami. Kto Ci płaci za te bzdury ?



  • panipanifrank napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:33:59:

    @com.one
    "W sytuacji gdy sąd unieważni umowę trzeba spłacić od razu, więc potrzebny będzie kredyt. "

    Nieprawda. Po unieważnieniu umowy bank będzie miał roszczenie o spłatę tego co te, powiedzmy 10 lat temu wypłacił. A frankowicz też będzie miał roszczenie o to co zapłacił przez 10 lat w ratach. Można rozliczyć się na różnicę, ale klient musi zgromadzić kwotę:

    transze z banku w PLN - prowizje - ubezpieczenia - raty kapitałowe - raty odsetkowe = zwrot do banku

    Roszczenie, jeśli strony się nie dogadają, może w sądzie się grillować tyle co dotychczasowe pozwy. Tacy "nabici w mBank" bujają się od 2010 roku, a mamy 2016. Frankowicz będzie mógł więc zaprzestać spłat rat, i zbierać to co ma się z bankiem rozliczyć przez powiedzmy 5 lat do ostatecznego wyroku.

    Jak bank nie będzie chciał rozliczyć się z nim uczciwie na różnicę i dać na to sensownego kredytu PLN, to może długo kasy nie zobaczyć. A zabezpieczeń mieć nie będzie bo unieważnienie to unieważnienie wpisów do hipoteki. W interesie banku będzie, na tą różnicę kwot PLN udzielić klientowi kredytu, bo wtedy dostanie zabezpieczenia (wpis do hipoteki). I niech zrobi to bez kolejnych zapisów abuzywnych w umowach, bo ma gwarantowane że klient-weteran, doświadczony w sądach, założy mu kolejny pozew.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:38:28:

    @jawodnik
    "operuje na tym forum danymi konkretnego kredytu w konkretnym banku"
    I porównujesz prawdopodobnie jeden z najgorszych kredytów frankowych ze średnią dla złotowych. A trzeba założyć, że jeśli ktoś był na tyle bezmyślny, że wybrał tak niekorzystny frankowy, to pewnie by też wybrał równie niekorzystny złotowy.

    @lkuziem
    "Jeżeli strona bankowa nie tylko nie wyraża chęci porozumienia ale stawia dodatkowe żądania (jak niekonstytucyjne zamknięcie praw do dochodzeń swoich roszczeń) to ja też pójdę dodatkowy krok w tył "
    To akurat rozumiem. Rodzaj wojny, niemniej nie zgadzam się z retoryką, że "to mi się należy". Na wojnie trzeba sobie wszystko wywalczyć, nie zawsze też sprawiedliwy wygrywa.

    "a tak najbardziej bym się cieszył, gdyby prezesi banków i różnych "nadzorujących" urzędów posiedzieli długo za kratkami... "
    A z tym to już się zgadzam. :)

  • nabityklientbre napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:39:06:

    Ciekawe jak PiS wyjdzie na oszukaniu frankowiczów? Weekendowe demonstracje pokazują, że właśnie się od PiS odwracają, bo widzą że dali się nabrać. Sporo niezagospodarowanych głosów do wzięcia, niektórzy szacują nawet na 2 miliony z rodzinami.

    Taktyczny suksce banków strategiczną klęską?
    mojafirma.infor.pl/kredyty/kredyty-i-pozyczki-hipoteczne/746084,Scenariusz-katastrofy-taktyczny-sukces-bankow-bedzie-ich-strategiczna-kleska.html

    Teraz opozycja może się wykazać. PiS najpierw jasno i otwarcie obiecał, a teraz złamał obietnice, a ustawa trafia do Sejmu i można teraz bezkarnie wrzucać poprawki w klimacie obietnic wyborczych PiS, i kopać partię Kaczyńskiego za odrzucanie w ustawie swoich wyborczych obietnic.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 10:58:29:

    @com.one
    "klient podpisał podstawioną mu i nie uzgodnioną z nim wadliwą umowę"
    Przecież sam przyznajesz, że tak jest. Jeśli ktoś podpisuje umowę, którą mu "podstawiono", "wadliwą" i "nie uzgodnioną" to jak takiego nazwać? Co najwyżej, w dobie obecnej politycznej poprawności "inteligentnym zupełnie inaczej". :)

    Wielokrotnie namawiano mnie na "super korzystne" umowy. Część z nich okazała się dobra, część dobra tylko przez pewien czas, większość od początku była bez sensu. Nie rozumiejąc ich, przy braku możliwości negocjowania zwyczajnie nie zgadzałem się. Wbrew obiegowej opinii wśród frankowiczów pracownicy w bankach nie przykładają pistoletu do głowy zmuszając do podpisu umowy.

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 11:03:02:

    @kmiarek
    Znowu jesteś w błędzie. Porównuję z kredytem złotowym oferowanym tej samej osobie w tym samym banku, uwzględniając wszystkie (także te zmienne) składniki kosztów obu kredytów (bez UNWW). Coraz bardziej mam wrażenie, że piszesz o tym, co Ci się wydaje, a nie o tym, co wiesz (bo jak widać nie wiesz).
    JW

  • duzymietek napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 11:09:04:

    Panie Redaktorze, fragment:
    "Bank teoretycznie może też - lecz dopiero po przeprowadzeniu postępowania upominawczego i dopiero wtedy, gdyby klient nie płacił dłużej, niż przez trzy miesiące (chyba, że umowa mówi coś innego) - wypowiedzieć klientowi kredyt."
    wprowadza w błąd.
    Wypowiedzenie umowy następuje PRZED pójściem do sądu i jest niezbędne aby domagać się całości zadłużenia (a nie tylko opóźnionych rat). Postępowanie upominawcze (lub inne) jest konieczne do zabezpieczenia roszczenia przed przedawnieniem i przeprowadzenia egzekucji komorniczej.
    Akcja ta w mojej ocenie daje do ręki bankowcom nabitą broń i zwiększa ich możliwości działania. Większej głupoty frankowicze nie mogą zrobić.
    Banki mogą dla przykładu wypowiedzieć część umów i próbować sondować jakie będzie stanowisko sądu co do kursu przewalutowania. Mogą także wypowiedzieć wszystkim niepłacącym umowy bo wtedy kredyt staje się bez wątpliwości złotówkowym (wątpliwości dotyczą tylko kursu), tak więc zamiast ujemnego oprocentowania frankowego, stosuje się oprocentowanie karne czyli pewnie maksymalnie możliwe (10% rocznie?). Myślę, że analitycy bankowi już opracowują kilka scenariuszy działań i liczą co im się bardziej opłaci .

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 11:15:24:

    kmiarek pisze
    "takie umowy podpisywali chyba tylko ludzie specjalnej troski. Przecież trzeba być totalnym idiotą"

    nawet tego nie zauważyłem. Ci, co kupili samochody VW z trefnymi silnikami też są ludźmi specjalnej troski. Bo tylko kmiarki znają się na wszystkim.
    jeżeli tak to masz rację - jest kmiarek i reszta ludzi specjalnej troski. Podnieca cię to?
    A teraz...
    jak to miło po kolacji
    usiąść sobie kmiarkowi w ubikacji
    i swą rączką pełną gracji
    dokonywać ....

    mam nadzieję, że poczułeś się lepiej. chociaż tyle mogę dla ciebie zrobić.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 11:47:43:

    @kmiarek
    Ty chyba nic nie rozumiesz. Te umowy są wadliwe i nie da się ich naprawić.

    wgospodarce.pl/informacje/28855-poradnik-dla-zadluzonych-jak-uwolnic-sie-od-dlugow-odcinek-7-jaki-jest-najwiekszy-bankowy-przekret-nie-zgadlbys-tego-na-pewno

  • mko napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 11:51:05:

    Maćku,
    uważam, że robisz istotny błąd metodologiczny przy analizie skutków akcji "zero haraczu".
    Odnosisz skalę kredytów "walutowych" do całego sektora bankowego, podczas gdy dotyczy to tylko jego części.
    Krótkie wyszukanie w necie hasła "które banki udzieliły najwięcej kredytów w walutach" i wychodzi, że liderzy to PKO BP (31 mld), mBank (20 mld), Millenium (19 mld), które mają ponad połowę wszystkich kredytów (korzystam z danych raportu na strefainwestora - art. z 23 marca 2016 autorstwa Piotra Kwestarza).
    Druga kategoria - istotność kredytów walutowych w całym portfelu danego banku: tu liderem jest BPH (54%), Millenium (39%) i GetinNoble (26%), mBank (25%).

    Akcja nie wpłynie na cały sektor bankowy, bo tylko jego część jest istotnie zamieszana w kredyty "walutowe", ale dla tych kilku największych graczy może to mieć istotny efekt.

    Gdyby "frankowicze" skupili swoją akcję na 2-3 bankach (albo na jednym, z groźbą przerzucenia się na inne), to taki punktowy atak mógłby poważnie zachwiać samopoczuciem zarządów tych banków.

    pozdrawiam
    mko

  • tomaszniewierny napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 12:12:38:

    Faktycznie najłatwiej byłoby zaatakować mBank. Bo do niego jest już prawomocny wyrok klienta któremu bank wypowiedział umowę, jak się okazało, bezskutecznie. I nie wiadomo ile jest winny, bo przeliczenie banku z PLN które mu wypłacił na CHF jest wadliwe prawnie. I potwierdził to SN, więc mBank nie może już to zrobić nic.
    Teraz każdy frankowicz, któremu mBank wypowie umowę, może wyciągnąć ten wyrok potwierdzony przez Sąd Najwyższy i mBank ma DUŻY PROBLEM.

    Do tego do mBanku w drodze do rozstrzygnięcia kolejne pozwy, z najsłynniejszym zbiorowym ponad 1,2 tysiąca klientów.

    A i bardzo niekorzystne dla banku opinie Rzecznika Finansowego i UOKiK też dotyczą mBanku.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 12:23:28:

    Jeśli chodzi o wybór jednego banku na cel frankowiczów, rzeczywiście mBank mógłby być na celowniku. Portfel CHF ma znaczący, a za kołnierzem ma najwięcej sądząc po pozwach sądowych. Są narzędzia dla klientów by go atakować. W dodatku kimat nowej władzy nie powinien sprzyjać mBankowi, bo to jest niemiecki bank (70% akcji ma Commertzbank), i miłość do Niemców już wyparowała u decydentów. Jak sędziowie będą za bardzo uprzejmni to nowa władza może (a ma ochotę) wymienić ich na "bardziej patriotycznych". Ewentualne koszty finansowe dotykają w tym przypadku głównie niemieckich akcjonariuszy. Narzędzia prawne, dzięki polityce mBanku, leżą i czekają. Od czasu pierwszych protestów oburzonych klientów (najpierw chodziło o oprocentowanie a nie o same franki) do dziś nagromadziło się niekorzystnych dla mBanku wyroków, opinii - nic tylko użyć. Sam mBank rakiem się wycofuje już z kredytów hipotecznych, bo powołał do tego mBank Hipoteczny, który pewnie wkrótce zmieni nazwę na coś zupełnie nie kojarzącego się z mBankiem. A mogli lata temu dogadać się z oburzonymi klientami, wybrali jednak strategię "nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz?". Dzięki temu wyhodowali sobie twardego i upartego wroga i masową partyzantkę.
    Na blogu redaktora Samcika mBank też wyrasta na jeden z głównych czarnych charakterów. Łącznie z cytowanymi tu przez Ikuziem prywatnymi grzechami prezesa (chyba nawet obecny minister sprawiedliwości chciał wrócić do tej sprawy).

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 12:50:01:

    To nie jedyny grzech TW Michała.
    pl.wikipedia.org/wiki/Cezary_Stypułkowski skojarzcie z
    www.rp.pl/artykul/1196016-Deutsche-Bank-zaplaci-2-5-mld-USD-kary-za-manipulowanie-stopa-Libor.html
    i z
    gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/490898,najwieksze-banki-zaplaca-szesc-miliardow-grzywny-za-manipulowanie-libor.html
    Czy to przypadek, że w tych bankach działała ta sama osoba ?
    JW

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 13:20:23:

    @antybanksterka
    L - nie wielkie "i" - Lkuziem od Łukasz :)

    @kmiarek, przepraszam za ostatni wpis... trochę mnie poniosło...

    nie zgadzam się jednak z zacytowanym twoim zdaniem. Przecież mogę napisać - aby kupić samochód z silnikiem VW trzeba być idiotą... czy ci ludzie są winni, że VW ich oszukał? Znajomość prawa i znajomość silnika VW jest w społeczeństwie chyba porównywalna, rzekłbym wręcz, że o silnikach ludzie wiedzą więcej :) A nie masz chyba wątpliwości, że to VW powinien ponieść skutki swoich oszustw?

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 13:22:46:

    @kmiarek no "Wbrew obiegowej opinii wśród oponentów frankowiczów - frankowicze nie przykładali pracownikom w bankach pistoletu do głowy zmuszając do wpisania zapisów niezgodnych z prawem".

  • kapaszatka napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/12 14:23:46:

    Bankierzy mają wielki przywilej, na którym zarabiają krocie.
    System rezerwy cząstkowej im na to pozwala.

    Jak ktoś produkuje coś materialnego, to najpierw wkłada w produkcję swoje pieniądze, potem dzięki wiedzy i umiejętnościom coś wartościowego wytwarza, a potem sprzedaje z marżą - różnie, parę %, może 20%, czasem nawet i 100% jak ma taki towar.

    A bankier? Czy coś wytwarza? Żyje z przywileju kreowania pieniądza.
    Gdy dajesz mu depozyt 1000 zł, to dzięki mechanizmie rezerwy cząstkowej (w Polsce 3,5%) może z niego wykreować 28 571 złotych (1000/3,5%). Te 1000 zł trzyma jako depozyt, a 25 571 złotych może pożyczyć jako kredyt. Za depozyt zapłaci wam dziś 0-0,4% odsetek (z których państwo skasuje wam 20% podatku), a sam udzieli kredytów na przykład na 14%. Przecież to standardowa oferta banków - na plakacie super hiper pożyczka, a na dole najmniejszą czcionką RSO 14,99%, bo ustawa mówi o lichwie >15%).
    Pożyczy od was 1000 zł, z czego w najlepszym wypadku da wam po roku 4 zł (0,4%) a faktycznie 3,2 zł bo 20% podatku od odsetek. W międzyczasie skasuje po kilka złotych co miesiąc opłaty za konto. Tymczasem z tych 1000 zł pożyczy na max rezerwy cząstkowej na 14% i zarobi 3860 zł na oprocentowaniu. Koszty banku - 4 zł za pożyczenie od was kasy (a faktycznie to odbił sobie to na opłatach za konto), zyski banki 3860 zł. Marża 965%. Ile wspomniany VW zrobił marży na autach? A ile pan bankster? Kto zrobił prawdziwy, zaawansowany technicznie produkt, a kto tylko korzysta z przywilejów które mają nieliczni (kreacji pieniądza)?

    Pan Samcik biadoli o bezpieczeństwie depozytów, gdy banki obniżą zyskowność przez uczciwe potraktowanie frankowiczów. Sorry, panom banksterom mało było przywileju zrobienia 965% marży dzięki przymusowi powierzania im pieniędzy (m.in. przymus płatności bezgotówkowych). Chcieli jeszcze więcej. Pożyczymy Kowalskiemu 1000 zł, ale wciśniemy taki sprytny mechanizm że będzie nam winien po paru latach 2000 zł, mimo regularnych spłat. Dodatkowo skubniemy go jeszcze za różne spready wg naszych wymyślonych tabel (w ogóle cały dług oprzemy na naszym wymyślonym kursie), prowizje od rozpatrzenia, wyceny, udzielenia, a potem będziemy skubać na oprocentowaniu co miesiąc. OK, ujemny LIBOR trochę nam teraz miesza, ale od czego wprowadzaliśmy numery pt. "oprocentowanie wg decyzji zarządu"?

  • juana-la-loca napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/14 09:04:55:

    @lkuziem

    Tych samych mitycznych niedozwolonych zapisów, które wam zuuuupełnie nie przeszkadzały, gdy franek był po 2 zł?

    Podziwiam kmiarka, że jeszcze polemizuje ^^

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/16 08:44:23:

    @juana-la-loca

    A czemu miały przeszkadzać?
    Rozbierasz silnik samochodu na części jak działa?? Skoro umowa działała tak jak to było obiecywane to po co zaglądać do niej i szukać zapisów niedozwolonych?
    Kolega kiedyś dał przykład - samochód miał spalać 5 l na 100km, a spala tylko 3 l - zareklamujesz samochód, będzie ci to przeszkadzało? A jak zacznie spalać nagle 9 litrów to nie zaglądniesz pod maskę - czy to nie błąd producenta?

    podziwiam cię, że tysiąc już tutaj przykładów wyczytałaś a ty ciągle powtarzasz propagandę bankową... Ile mam ci jeszcze razy napisać - tak nie przeszkadzało mi to wtedy (zresztą, nie wiedziałem) i przeszkadza mi to teraz. To chciałaś przeczytać?
    Przeczytałaś.. i co to zmienia?

    No o i jeszcze słowo "mityczne".
    27 grudnia 2010 rok, Sygn. akt XVII AmC 1531/09, Sąd Okręgowy w Warszawie - Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
    "Raty kapitałowo-odsetkowe oraz raty odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A. obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50"

    to jest MITYCZNE?? a co dokładnie? Sąd? Pozwany? Postanowienie uznane za niedozwolone?

    sorki, ale po prostu brak ci argumentów i się błaźnisz.

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2016/09/16 17:09:57:

    Jeśli więcej takich "Szalonych Joann" jest w bankach, to dlatego mamy to co mamy.
    JW

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line