Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 04 listopada 2016

Rusza sezon przedświąteczny? Jest i nowa gwiazda w reklamie! Oraz kredyt czasem niezły ;-)

Jak co roku, tuż po 1 listopada zaczyna się w bankach sezon na pożyczki świąteczne. A ja, jak co roku, liczę, że tym razem kredyty będą tańsze i mniej obciążone pułapkami, niż zwykle. I że w styczniu będę miał mniej listów od czytelników, którym wydawało się, że wzięli tani kredyt, a wzięli taki, którego udźwignąć nie sposób. Uwierzcie, to nie są łatwe rozmowy, bo i sytuacja klientów wciągniętych w finansowe bagno zwykle jest trudna do rozwiązania jednym ruchem. Przeważnie proces wychodzenia z długów konsumpcyjnych trzeba rozpisać na kilkadziesiąt miesięcy. Choć więc do świąt jeszcze trochę czasu, to upraszam Was o elementarną czujność w zaciąganiu kredytów. Pamiętajcie: żeby nie wiem jak tanio wyglądał kredyt, najpierw sumujemy wszystkie raty i porównujemy ich sumę z kwotą, którą dostaniemy do ręki. Potem sprawdzamy czy będzie z czego spłacić pożyczkę. A dopiero potem cokolwiek podpisujemy.

Jeśli chodzi o "wysoki sezon" na pożyczki, to co roku niezmiennie otwiera go z dużym hukiem bank BZ WBK. Mają tam niezłych speców od marketingu i od zatrudniania gwiazd - był w reklamach BZ WBK Gerard Depardieu (w czasach, gdy jeszcze nie odleciał w kosmos), był legendarny komik John Cleese, był Danny deVito i Antonio Banderas, był Leo Beenhakker i słynny Pele, był wreszcie Kevin Spacey i to w czasach, gdy wszyscy z rumieńcami oglądaliśmy "House of Cards".Były chłopaki z Zakopower, jak również był Mrozu. Nie mówiąc już, że był mój faworyt - sam Strażnik Teksasu ;-)

Ostatnio BZ WBK stawia na gwiazdy piłki nożnej. Gdy we Francji chłopaki Adama Nawałki nawalali aż miło, pożyczkę o złudnej nazwie "druga połowa gratis" reklamował komentator Mateusz Borek. Przedświąteczną edycję szybkiej gotówki firmował będzie nie tylko Borek, ale i nasz bohaterski bramkarz Łukasz Fabiański. Widać na Roberta Lewandowskiego banku nie stać, a Grzegorz Krychowiak już nie ma miejsca w kalendarzu, bo ostatnio wyskakuje z każdej lodówki oraz z każdego foreksu.

Czytaj też: Błaszczykowski, Krychowiak, Fabiański. Mogli załatwić problem franków. Jak?

"Fabian" jako twarz kredytu gotówkowego jest świetnym - nomen omen - strzałem, bo jest oazą spokoju, człowiekiem grzecznym i uprzejmym, niekontrowersyjnym i przepuszczającym staruszki w drzwiach, jest po prostu gościem, któremu każda matka zostawiłaby pod opieką nie tylko dziecko, ale i męża (przynajmniej nie polałoby się zbyt dużo piwa :-)). Reklama też mi się podoba - w porównaniu z innymi wytworami wyobraźni innych reklamowych rzemieślników reklam jest dowcipna i przyjemnie się ją ogląda. A sam kredyt? Największą jego zaletą jest to, że nie jest wysoki ;-)). W tym sezonie przedświątecznym BZ WBK promuje pożyczkę od 1000 zł do 4000 zł bez zaświadczeń, z okresem spłaty maksymalnie 12 miesięcy. Przychodzę do banku, dzwonię na infolinię albo loguję się przez internet i w ciągu 60 sekund po złożeniu wniosku otrzymuję decyzję o kredycie. W BZ WBK doskonale wiedzą, że Polak nie chce kredytu taniego, lecz szybkiego.

fabiaaaa

A cena? Formalnie oprocentowanie jest niskie - ledwie 4% w skali roku. Do tego 5,5% prowizji. Też ujdzie, bo są banki, które bez żenady biorą 16-20%. Gdyby kończyło się na tych dwóch elementach, to kredyt w BZ WBK nazwałbym okazyjnym. Przykładowo: pożyczając 2000 zł na rok zapłaciłbym 43 zł odsetek i 110 zł prowizji (lub ciut więcej jeśli ta prowizja byłaby wliczona w kredyt, a więc oprocentowana). W sumie do zwrotu miałbym więc o 153 zł więcej, niż pożyczyłem. A miesięcznie oddawałbym niecałe 180 zł raty (z czego 13 zł przypadałoby na koszty). To naprawdę przyzwoite warunki. Niestety, jest jeszcze pewien drobiazg - ubezpieczenie "Spokojna spłata". W wersji kredytu online jest ono obowiązkowe, a w wersji "placówkowej" lub telefonicznej - podobno nie. W przykładzie reprezentatywnym bank podaje, że składka wynosi mniej więcej tyle, ile odsetki i prowizja razem wzięte. A więc gdyby do mojego kredytu z ceną 153 zł dorzucić jeszcze ubezpieczenie, to zapłaciłbym już ze 300 zł opłat. Rata zbliżyłaby się do 200 zł miesięcznie, zaś w każdej płatności już nie 13 zł, lecz 27 zł zajmowałyby koszty.

Znudziły cię już oferty kredytów za zero? Oni mają coś lepszego: pożyczkę na ujemny procent. I to nie jest żaden żart!

Fakt, że tam, gdzie klient mógłby obsłużyć się sam, dorzucają mu automatycznie ubezpieczenie, może niestety świadczyć o tym, że i w kanałach "niesamoobsługowych" pracownicy mają stanowczy zakaz udzielania pożyczek bez ubezpieczenia. Patenty na to są znane - składam wniosek i nagle okazuje się, że dla kredytu bez ubezpieczenia nie mam zdolności kredytowej, akurat zawiesił się komputer, nie można dodzwonić się do analityka... Słowem - trzeba się wykazać niemałą asertywnością, że wywalczyć kredyt bez ubezpieczenia. Jeśli pod wpływem fajnie urzeźbionej reklamy kredytu gotówkowego w BZ WBK pobiegniecie do oddziału po pożyczkę, to pamiętajcie, że jest to bardzo fajny, relatywnie tani pieniądz tylko do momentu, w którym spróbują Wam "dopchnąć" do niego ubezpieczenie. Wtedy przestaje być fajny i tani. Choć jego reklama nie przestaje być fajna nigdy ;-).

 

Choć oczywiście pojęcie "taniości" jest tu relatywne. Nawet biorąc pod uwagę, że za 2000 zł po roku trzeba byłoby oddać duetowi Borek-Fabiański aż 300 zł więcej, to i tak są to grosze w porównaniu z cenami, które oferują pozabankowe firmy pożyczkowe. W Providencie, jednej z największych, 12-miesięczna pożyczka w kwocie 2000 zł oznacza konieczność zwrócenia w tygodniowych lub miesięcznych ratach co najmniej 3065 zł. W firmie Wonga - 2970 zł. Wychodzi z tego, że nawet w najdroższej wersji pożyczka BZ WBK na święta jest trzy razy tańsza, niż to, co oferują pożyczkodajnie. Ale ja oczywiście polecam tylko tę wersję pożyczki od Łukasza Fabiańskiego, która kosztuje tylko 75 zł od każdego pożyczonego tysiąca w skali roku. Czyli bez ubezpieczenia. Niestety, jest ona na 100% niedostępna dla obecnych klientów BZ WBK (bo niedostępna w wersji online). A czy da się ją dostać w placówce lub przez telefon? To już zależy od siły Waszej perswazji i od ewentualnych luk w wyszkoleniu pracowników banku ;-))). Gdybyście mieli problem z pokonaniem pracownika, to dla uspokojenia zanućcie sobie tę reklamę wiadomego banku ;-)

OBEJRZYJ CZWARTY ODCINEK "KASOWNIKA SAMCIKA". W kolejnym odcinku mojego cotygodniowego wideocyklu głównym tematem są internetowi złodzieje twoich pieniędzy. Jakie sposoby stosują, żeby wyczyścić ci konto? Jakich zasad bezpieczeństwa przestrzegać, żeby sobie poszli?

A poniżej trzeci odcinek "Kasownika Samcika", w którym przedstawiałem sprytne sposoby na oszczędzanie. W poprzednich odcinkach było m.in. o studiowaniu, pracowaniu, czy zaciąganiu kredytu hipotecznego. Poza poradami finansowymi w każdym wydaniu solennie obiecujęczerstwy żart prowadzącego :-)), ciekawostkę o pieniądzach oraz finansowy trik Samcika. Żeby nie przegapić kolejnych odcinków - zapraszam do subskrybowania kanału YouTube "Subiektywnie o finansach"  

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 04 listopada 2016 20:12

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • maryan.wielki napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/05 03:10:41:

    Pierwsza sprawa dotyczy IT.
    Panie Macieju, nie wiem ile w tej kwestii od Pana zależy, ale przypuszczalnie dobór skryptów włączających się, gdy od pewnego czasu wchodzę na Pana blog, skutkuje tym, że, przez pierwsze kilkanaście sekund po wejściu, nawigacja na stronie zamiera (a szybko czytam i chcę przewijać), by następnie kontynuować efekt freeze, aż zakończy się proces ładowania oferty newslettera. Razem trwa to od wejścia na blog nawet do 30 sekund na firefoksie i kilka sekund krócej na operze. I jest to rzecz, po pierwsze mocno mnie irytująca, a po drugie nieco zniechęca do odwiedzin. Niech może informatycy obmyślą jakiś inny sposób na funkcjonowanie bloga od strony IT, bo mnie zaczyna brakować cierpliwości, a towarzyszyłem Pana tekstom, jako zagorzały ich czytelnik, od kilku lat. I tak sobie myślę, że mając na kablu ok. 60 Mb/s mogę oczekiwać, że blog uruchomi się w kilka sekund, a nie w pół minuty.

    Druga sprawa: temat "Rusza sezon przedświąteczny...."
    Otóż tak sobie myślę o sezonie przedświątecznych polowań na naiwniaków, że zbyt delikatnie przemawia Pan do tej grupy. Już na samym początku tekstu należałoby im tłuc do głów: "Ludzie! Uwaga! Nie bierzcie pożyczek! Nie stać Was na nie! Nauczcie się oszczędzać!".
    Gdy przyglądam się reklamom pożyczkowym, wszak zalewani jesteśmy ich powodzią, zastanawiam się nad tym, komu potrzebna jest pożyczka np. 1000, lub 1500 złotych? Kto da się złapać na haczyk reklam? A jednak! Jeśli komuś brakuje przed nadchodzącymi Świętami takiej kwoty, to już to samo oznacza, że jego nie stać na taką pożyczkę. Chciałoby się powiedzieć: "Ludzie oduczcie się życia na pożyczkach!". A jednak ciągle znajdują się naiwniacy, bezmyślnie uznający: "Dam radę". Widać przemożne pragnienie posiadania bierze u nich zdecydowanie górę na rozsądkiem. Pana blog pełni w tej kwestii bardzo pożyteczną funkcję, ale stara się przychodzić z pomocą ludziom, którzy swoją edukację ekonomiczną powinni zacząć jeszcze w szkole podstawowej. Ot, może dobrzy by było np. powiązać wychowanie religijne z ekonomicznym? Dziwna propozycja? Myślę, że gdyby w mądry sposób kładziono nacisk na budowanie odporności dzieci na zachcianki posiadania, to zapewne katecheta (lub etyk) zacząć by musiał lekcje nie od dzieci, a od rodziców. Błędne koło :(.
    Jako empatyk współczuję Panu, Panie Macieju, trudów niesienia pomocy, gdy przysłowiowe mleko już zostało rozlane. Pozdrawiam.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/05 10:14:52:

    Reklamka z polotem, oferta z ubezpieczeniem jest tylko jej cieniem, że zarymuję na biało ;-) Na szczęście mam przefikane w BIK, więc już mnie nawet WBK-owski Marketing nie męczy specjalnymi ofertami. Wystarcza mi limit w karcie kredytowej - wychodzi jakby prawie 3x taniej? ;-))
    Bo w sumie, przy uzyskiwaniu limitu w karcie, tak samo sprawdza się scoring klienta i jego zdolność kredytową, więc dlaczego nie brać gotówki z niższymi kosztami jej obsługi, bez zaświadczeń, że nie potrzebujemy ubezpieczenia?

    Choć jest jeszcze dużo prostszy sposób na szybką gotówkę, bez prowizji i podatku, z pewnym ryzykiem ale bez przymusowego ubezpieczenia. Dostępny potencjalnie połowie populacji, chociaż pewną zdolność trzeba mieć ;-) Poszukać Sponsora! A jak to wygląda od kuchni (sciemniacz.blog.pl) ? ;-)

  • grzegrzolka0 napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/05 13:16:47:

    Prosze o rade.

    Niedawno dwa banki BIZ i SMART polaczyly sie tworzac nowy bank NESTbank. Dalo to im pretekst do odmowy oddania mi lokat, zalozonych dwa lata temu w BIZbanku. Lokaty byly zalozone przez internet. Normalnie takie lokaty sa automatycznie zwracane na konto, z ktorego przyszly srodki na ich zalozenie. Ale w sierpniu 2014 roku BIZbank postanowil zalozyc konto, na ktore te srodki z tych lokat byly zwrocone. Sek w tym, ze odebrac tych lokat nie daje sie przynajmniej na odleglosc. BIZbank zawiadomil mnie e-mailem o zmianie regulaminu i o moznosci wypowiedzenia umowy ramowej zwyklym e-mailem. W wymowieniu podalam konto do przelewu srodkow. Bank zlikwidowal rachunek i dostep przez internet, ale pieniadze przelal na nieoprocentowane konto techniczne, o czym powiadomil mnie e-mailem. Powiado-mil mnie rowniez, ze srodki pozostana na tym koncie do momentu otrzymania pisemnej decyzji dot.przelewu na moje konto. Dyspozycje natychmiast wyslalam, ale bank nic nie robil. Kilka dni po moim upomnieniu bank, juz jako Nestbank, powia-domil mnie, ze moja dyspozycja jest w realizacji. Kilka godzin pozniej inna osoba z Nestbanku powiadomila mnie, ze dyspozycja nie bedzie realizowana poniewaz nie maja kontaktu telefonicznego ze mna. Ow facet nie raczyl wyjasnic, co mam robic, zeby odzyskac moje oszczednosci. Nestbank wyraznie olewa zobowiazania swojego poprzednika.

    Moja umowa z BIZbankiem nie przewidywala kontaktu telefonicznego i moja baza danych nie zawierala numeru mojego telefonu mobilnego, a ja nie mam telekodu. Nestbankowi to wystarczylo, zeby odmowic mi zwrotu moich oszczednosci z kilku lat. Ja i maz jestesmy emerytami i nasze emerytury wynosza ok. 2000 zl. Poniewaz BIZbank nie ustanowil kontaktu telefonicznego, to NESTbank nie zwroci mi pieniedzy.

    Co w tej sprawie robic? Skarzyc do Rzecznika Finansowego, albo do UOKiKu?

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/05 20:14:20:

    @maryan.wielki: boję się, że mówienie "nie bierzecie kredytów, nie stać was" nic nie da. Oby przynajmniej ludzie zaczęli liczyć... PS. nad IT pracuję, najmocniej przepraszam za niedogodności
    @grzegrzolka0: proszę złożyć pisemną reklamację do Nest Banku, a jeśli w ciągu tygodnia nie będzie efektu, to o kontakt na maciej@maciejsamcik.pl
    @nerkofil: do mnie jeszcze dzwonią ;-)
    Miłej soboty ;-)

  • maryan.wielki napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/06 09:14:33:

    @maciek.samcik
    A ja obawiam się, że problemem wielu blogów, nie tylko tego, jest kwestia zasięgu "rażenia". Mniejsza o blogi kulinarne, czy polityczne, ale ten Pana blog ma szczególne znaczenie społeczne. Powiedziałbym: jest to Blox Wyższej Użyteczności Publicznej. Jemu należy się reklama tak, jak mydłu, czy paście do zębów. I tam, gdzie widzę potrzebę, zachęcam do czytania tego bloga, choć mam świadomość moich ograniczeń w zasięgu docierania.
    Panie Macieju, nawet najbardziej opornych można nauczyć w podstawówce czytać i liczyć. Problem w tym, czy można ludzi nauczyć myśleć i zapewne to miał Pan na uwadze pisząc: "Oby przynajmniej zaczęli liczyć...". A z pożyczkami jest jak z narkotykami. Łatwo po nie sięgnąć, ale czasem trudno od nich odejść... I jest to raczej temat dla socjologów, dlaczego pewna grupa ludzi tak masowo sięga po takie narkotyzujące pożyczki. Nie żal mi frankowiczów. To grupa, która chciała chytrze oszczędzić na kosztach kredytów, ale to inna półka potrzeb finansowych, i zapewne wyższy poziom zamożności kredytobiorców. Oni umieli liczyć, ale zabrakło i m przezorności. I dlatego zdarza się, że chytry traci dwa razy. Ci zaś, którzy sięgają po pożyczkę 1500 zł potrzebują wsparcia, ale na zasadzie dania im wędki a nie ryby. Stąd moja myśl o propagowaniu w szkołach Instrukcji Obsługi Mózgu. Choć z drugiej strony mam świadomość tego, jak wielka jest grupa przeciwna temu, aby obywatel umiał Myśleć. :(
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line