Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 08 grudnia 2016

Bank Pekao sprzedany! Co to oznacza dla jego klientów? I jakie zmiany dotkną nas wszystkich?

No i stało się. Mająca nóż na gardle włoska grupa UniCredit po 17 latach wycofuje się z polskiego rynku bankowego, odsprzedając udziały w Banku Pekao. Tym samym drugi największy bank w Polsce "wraca do macierzy". Kupującym jest - zgodnie z oczekiwaniami - konsorcjum państwowego PZU, Polskiego Funduszu Rozwoju. W sumie pod młotek pójdzie 32,8% akcji Pekao (a więc nie wszystkie będące w posiadaniu UniCredit - Włosi mają 40% udziałów, a resztę zapewnie sprzedadzą na własną rękę), z czego 20% kupi PZU (co będzie go kosztowało 6,5 mld zł), zaś 12,8% przejmie Polski Fundusz Rozwoju (za 4,1 mld zł). Cena za akcję wyniesie 123 zł, a więc będzie zbliżona do obecnych giełdowych notowań papierów Pekao. Z ziemi Włoskiej do Polski wraca nie tylko własność 165 mld zł cennych aktywów bankowych (wypłacających co roku sutą dywidendę), ale i ponad 5 mln klientów obsługiwanych przez Bank Pekao. Zmiany dotyczyć mogą nie tylko ich, lecz każdego kto ma konto osobiste, kredyt lub depozyt. Mówimy bowiem o ogromnej transakcji - prawdopodobnie największej w historii polskiej branży bankowej - która może zmienić bardzo dużo na rynku finansowym.

PZU ROBI DOBRY INTERES, CZY POPEŁNIA BŁĄD? Z punktu widzenia największego w Europie Środkowej ubezpieczyciela, który ostatnio w dodatku nie zachwycał wynikami finansowymi, transakcja zakupu drugiego największego banku w kraju to ogromny wydatek i duże ryzyko. O tym, że inwestorzy bardzo się tego scenariusza boją, mogliśmy się przekonać obserwując tonący kurs akcji PZU na giełdzie. Firma, której papiery kosztowały jeszcze dwa lata temu 50 zł, niedawno była wyceniana na połowę tej wartości (ostatnio odbiła się od dna, do 30-31 zł). Prawda jest taka, że dziś PZU, którego kapitalizacja giełdowa wynosi 27 mld zł, przejmuje bankową firmę, wycenianą jeszcze chwilę temu przez rynek na... 32 mld zł. Przy takiej skali inwestycji ewentualny błąd mógłby nawet położyć cały ubezpieczeniowy koncern na łopatki. Ale czy to w ogóle jest błąd?

pekaohistory1

Cóż, oczywiście to może być dla PZU nie najgorszy lub wręcz dobry interes. Dziś Bank Pekao jest dziś dobrze naoiliwoną maszynką do zarabiania pieniędzy. Wypłaca systematycznie dywidendy wynoszące mniej więcej 5% wartości swoich akcji (2,2-2,6 mld zł rocznie) i jeśli ten stan się utrzyma, będzie dla PZU znacznie lepszą lokatą kapitału, niż obligacje skarbowe, w które dziś ubezpieczeniowy koncern lokuje część pozyskanych od klientów składek. Kupując 20% akcji za 6,5 mld zł PZU zapewnia sobie dopływ dywidend na poziomie 500 mln zł rocznie. A niewykluczone, że Pekao - mając 20% współczynnika wypłacalności - wypłaci też ekstra-dywidendę, żeby pomóc nowym akcjonariuszom w szybszym odzyskaniu zainwestowanych pieniędzy. Część kapitału, wynoszącego dziś 22 mld zł, mogłaby wrócić do akcjonariuszy. Na oko - może nawet 4 mld zł, co oznaczałoby dla PZU miliard złotych "ekstra-prezentu".

O ile nikt nie ma wątpliwości, że kupując Alior Bank za gigantyczne pieniądze (1,6 mld zł) spece PZU od inwestowania musieli mieć zaćmienie mózgów (dziś Alior jest wyceniany na połowę ceny, którą płacił zań PZU, co oznacza, że ubezpieczyciel "umoczył" jakieś 750 mln zł), o tyle Bank BPH był już kupowany "w cenie złomu" (1,2 mld zł). A cenę za Pekao - 123 zł za akcję - (historię notowań banku macie poniżej) można uznać za okazyjną, bo znacznie niższą od średniej wieloletniej notowań tego banku.

peonot

Przy cenie transakcji 123 zł za akcję wskaźnik P/BV (mówi na ile złotych wyceniono złotówkę wartości księgowej majątku firmy) wynosi 1,3. Dla porównania: hiszpański Santander kilka lat temu przejmował BZ WBK przy cenie oznaczającej P/BV na poziomie 2,5. Dziś kupuje się banki przy wskaźniku P/BV w okolicach 1 i na tym tle utargowana przez PZU cena za bardzo wysoko rentowny przecież bank nie jest zła.

"Oczekuje się, że transakcja przyniesie PZU szereg korzyści finansowych, między innymi spowoduje przyrost zysku prowadzący do osiągnięcia 10-11% wzrostu zysku na jedną akcję w latach 2017-2018. Dodatkowy dochód przyczyni się do osiągnięcia planowanego przez PZU wskaźnika ROE na poziomie 18%. Wysoki wskaźnik ROE dla Banku Pekao przyczyni się do utrzymania aktualnej polityki wypłaty dywidendy w wysokości prawie 100% osiągniętego zysku banku. PFR spodziewa się uzyskania zwrotu z inwestycji w Pekao na poziomie powyżej 10% w stosunku rocznym i zakłada horyzont inwestycyjny wynoszący co najmniej od 3 do 5 lat".

- czytam w komunikacie PZU. Piękna wizja, prawda? Inna sprawa, że rentowność banków na całym świecie spada, więc inwestycja w "Żubra" wcale nie musi się szybko zwrócić, jak zakładają w PZU i PFR. Owszem, tu mogą być do wzięcia również efekty synergii i możliwość oferowania klientom Banku Pekao oraz Aliora polis ze znakiem PZU oraz Link4. Posiadanie banków może ułatwić sprzedawanie ich klientom ubezpieczeń PZU, ale na całym świecie ubezpieczyciele doszli już do wniosku, że nie trzeba mieć krowy, żeby napić się mleka.

repolonizacja_w_liczbach1CZY PZU STANIE SIĘ DRUGIM PKO BP? Powiedzieć, że PZU będzie od teraz zajmował się głównie działalnością bankową, byłoby lekką przesadą, ale z drugiej strony aktywa PZU wynoszą 113 mld zł, zaś aktywa kupionych przez tę firmę banków - Aliora, BPH oraz Pekao - sumują się do astronomicznej kwoty 225 mld zł. Łączne zyski trzech przejętych banków też są wyższe, niż zyski PZU z działalności ubezpieczeniowej. Tak naprawdę powstaje na naszych oczach ogromna grupa bankowa o potencjalne porównywalnym z PKO BP. W bankowej grupie kontrolowanej przez PZU mamy prawie 9 mln obsługiwanych klientów (gdy PKO BP, razem z klientami kredytowymi, gromadzi góra 8 mln), jest też 180 mld zł depozytów i 165 mld zł kredytów (w PKO BP tylko po 20 mld zł więcej). Tak silne uzależnienie koncernu ubezpieczeniowego od działalności bankowej, która - jak mówią analitycy - będzie się w najbliższych latach zwijała, może być dla PZU obciążeniem.

Czytaj też: McKinsey kreśli czarny scenariusz dla banków. Za pięć lat zostanie z nich...

Czytaj też: Wielka repolonizacja dywidend. A co z bezpieczeństwem depozytów? 

Zapewne podobnej kalkulacji dokonano w gabinetach prezesów PZU i Alior Banku, po czym Alior Bank ogłosił, że wycofuje się z planów zakupu Raiffeisen Banku. Co za dużo to niezdrowo? Gdybym miał wybrać obiekt inwestycyjnej miłości i nie miałbym nieograniczonych zasobów, to dokonałbym podobnego wyboru - Pekao to dobrze naoliwiona maszyna, a Raiffeisen dopiero zaczyna przypominać sobie co to znaczy być rentownym bankiem. Nawet mający anielską cierpliwość Austriacy w końcu nie wytrzymali nerwowo i postanowili wystawić go na sprzedaż. Bardzo jestem ciekaw czy wieść o tym, że PZU kupi "tylko 20% Pekao i nie będzie się "bawił" w przejmowanie Raiffeisena, spowoduje dalsze odbicie kursu jego akcji (wykres z ostatnich lat - poniżej).

pzuall

CO CZEKA KLIENTÓW PEKAO? Zapewne z dnia na dzień nic się nie zmieni. Samo formalne domykanie transakcji zajmie dobrych kilka miesięcy, a i później nie wiadomo czy klientów będą czekały jakieś większe niespodzianki. Zapewne jako pierwsze zmieni się logo przy wejściu do oddziałów (dziś Pekao jest w barwach grupy UniCredit, ciekawe czy wróci słynny żubr?). Na pewno produkty PZU i Link4 wejdą do sprzedaży w oddziałach Pekao i będą bardzo intensywnie oferowane klientom (zadba o to skuteczna machina sprzedażowa Alior Banku). Menedżerowie PZU deklarują, że nie będą łączyli Pekao z grupą Alior Banku (zmontowaną ze "starego" Aliora, Meritum Banku i BPH), oba banki pozostaną oddzielnymi bytami. Można mieć nadzieję, że bankiem nadal będą rządzili menedżerowie rodem z Pekao, więc siłą rzeczy strategia cenowa i oferta produktów się nie powinny radykalnie zmienić (choć pytanie czy nie pojawi się "zaciąg polityczny" w kadrze menedżerskiej). Tak czy siak trzeba się spodziewać, że zniknie system płatności mobilnych PeoPay (będzie promowany wspierany przez PKO BP konkurencyjny sojusz BLIK). Nie można wykluczyć, że nowy właściciel zechce wycisnąć z Pekao jak najszybciej jak największe pieniądze. To oznaczałoby, że zwiększą się prowizje dla mało aktywnych klientów i podrożeją kredyty gotówkowe (Pekao słynie dziś z tego, że własnych klientów finansuje kredytami po przyzwoitych na tle konkurencji cenach). Ale to akurat jest wróżenie z fusów.

udzia_najwikszych_bankw_kredyty_depoCZY ZMIANY WOKÓŁ PEKAO ZASZKODZĄ KLIENTOM INNYCH BANKÓW? Właściciela zmienia bank mający 10% rynku. Formalnie nie powinno to oznaczać zmniejszenia się konkurencji, bo nie następuje łączenie dwóch banków, a jedynie przesunięcie własności. Prawda jest jednak taka, że kolejne 10% rynku przechodzi pod kuratelę państwowego właściciela. "Konsorcjum" banków państwowych PZU-PKO BP będzie od teraz kontrolowało 30% aktywów bankowych w Polsce. Z tym "sojuszem" będzie musiał się liczyć każdy inny bank. Jeśli dwóch prezesów - PZU i PKO BP - choćby nieformalnie, przy zielonym stoliku, na zasadzie milczącej współnoty interesów, ustali wspólną strategię w ramach jakichś produktów lub procedur, to nieuchronnie będą wyznaczać pole działania dla pozostałych banków. W tym sensie przejęcie Banku Pekao przez PZU oznacza kolejny etap zmniejszania się konkurencji na polskim rynku bankowym.

Kolejne, bo przecież kilka lat temu z konieczności zrobiła to irlandzka grupa AIB (sprzedała BZ WBK hiszpańskiemu Santanderowi), belgijskie KBC (jego Kredyt Bank też trafił w ręce Hiszpanów i dziś jest częścią BZ WBK), holenderski Rabobank (miał udziały w BGŻ, ale sprzedał je Francuzom z BNP Paribas), skandynawska Nordea (padła łupem PKO BP), grecki Eurobank (sprzedał Polbank austriackiemu Raiffeisenowi), czy amerykański General Electric (sprzedał Bank BPH Aliorowi). Z mniejszych banków wycofały się Allianz (sprzedał swój bank Getinowi), czy DNB Nord albo Meritum Bank. A to jeszcze nie koniec: o wycofaniu się z Polski poważnie myśli austriacki Raiffeisen (to u nas bank numer siedem pod względem aktywów), a od czasu do czasu pojawiają się pogłoski - dementowane przez oficjeli - że na sprzedaż może być wystawiony Bank Millennium, którego głównym udziałowcem jest portugalska grupa BCP Millennium. Efekt? Udział pięciu największych banków w rynku kredytów jeszcze pięć lat temu nie przekraczał 40%, a dziś już przebił 50%. W tym czasie marże na kredytach konsumpcyjnych - jak liczy NBP - zwiększyły się z 5% do 9%. Większa koncentracja to mniejsza konkurencja i wyższe ceny.

Czytaj też w blogu: Konkurencja między bankami jest coraz mniejsza. Zaś ich zyski - jakby coraz wyższe. Przypadek? Nie sądzę. Słono za to zapłacimy?

polscy_i_zagraniczni_bankowcyREPOLONIZACJA A BEZPIECZEŃSTWO DEPOZYTÓW. Skoro nie mamy prywatnego kapitału, gotowego, by zabrać się za repolonizację branży bankowej (a "odzyskanie" każdego 1% aktywów branży bankowej przez polski kapitał musi kosztować ponad miliard złotych), to z konieczności politycy chcą wykorzystać do tego kapitał państwowy. Kłopot w tym, że tam, gdzie mieszają się politycy, rynek przestanie działać. Repolonizacja, rozumiana jako przenoszenie z Wiednia, Frankfurtu, Mediolanu, Madrytu, Nowego Jorku, Londynu do Warszawy centrów decyzyjnych banków działających w Polsce wcale nie musi - i nie powinna - być realizowana na polityczne zamówienie. Dużo bezpieczniej byłoby, gdyby politycy zapewnili na tyle dobre warunki rozwoju rynku kapitałowego, by prywatny kapitał sam wykonał całą robotę. Bank, którego udziałowcami są fundusze inwestycyjne, emerytalne i private equity, ma centrum decyzyjne w Polsce, niezależnie od tego kto wpłacił pieniądze na jego kapitał. Z tego punktu widzenia przejmowanie banków przez państwowe PZU jest raczej nacjonalizacją, niż repolonizacją.

Owszem, w największych krajach (Francja, Włochy, Niemcy) krajowy kapitał stanowi 80-90% branży bankowej. I w Polsce, która jest na ścieżce rozwoju tuż za tymi państwami, być może powinno być podobnie. Tyle, że tam kapitał "narodowy" jest kapitałem przede wszystkim prywatnym. To fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne, w których oszczędzają miliony zwykłych obywateli, fundusze private equity, mające pieniądze od bogatych firm i osób prywatnych. My prywatnego kapitału nie mamy, a nawet jeśli trochę go jest (same bankowe depozyty indywidualnych Polaków wynoszą 700 mld zł), to pozostaje nieaktywny. Więc za repolonizację banków wzięło się państwo. Prawdę pisząc nie wiem co jest gorsze - bank prywatny, którego zagraniczny właściciel przykręca kurek z kredytami dla polskich firm, bo woli finansować rozwój na swoim rodzimym rynku, czy bank państwowy, którego prezes "wisi" na telefonie premiera albo ministra i wykonuje jego polecenia typu "weźcie no, kupcie trochę tych kopalnianych obligacji, bo nikt inny nie chce, a to g... już prawie bankrutuje". Z punktu widzenia bezpieczeństwa posiadaczy depozytów chyba bardziej niepokojąca byłaby ta druga sytuacja.

OBEJRZYJ KOLEJNY ODCINEK "KASOWNIKA SAMCIKA"! W dzisiejszym wydaniu mojego cotygodniowego wideocyklu głównym tematem jest pytanie czy i na jakich warunkach warto kupić polisę od raka. Wiadomo, że już jedna czwarta opuszczających ten padół łez opuszcza go z powodu nowotworu. Być może część z nich udałoby się wykaraskać z problemów, gdyby odpowiednio wcześnie badziewie zostało wykryte, zdiagnozowane i leczone według najlepszych światowych standardów, niekoniecznie w ramach państwowej służby zdrowia. Jaką polisę od raka warto rozważyć, a jaka będzie tylko wyrzucaniem pieniędzy w błoto? O tym dziś w "Kasowniku". A jeśli chcesz prześwietlenia konkretnych ofert antyrakowych, to zapraszam do wpisów blogowych. Poza tym tematem w programie rozkminiam też polisy ze zwrotem składki oraz sprawdzam na ile trzeba się ubezpieczyć, żeby zapewnić naszym bliskim bycie rentierami.

A przed tygodniem radziłem jak zapłacić za zakupy, gdy zapomnisz wziąć z domu portfel. Policzyłem też ile pieniędzy tracimy przy bankomacie, sprawdzałem dlaczego warto pilnować smartfona przed kolegami oraz jak nie wpaść w pułapkę wielkiej prowizji od debetu:

A TERAZ... CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach - wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4Blog "Subiektywnie o finansach" codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Dołącz do dziesiątek i setek tysięcy czytelników - codziennie zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już 37.000!), na Twitterze (tu wraz ze mną rządzi blisko 10.000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowego:  maciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2...ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej "stronie" youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

ekipasamcikanewSUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W "WYBORCZEJ". Blog "Subiektywnie o finansach" zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w "Gazecie Wyborczej". Co czwartek na stronach gospodarczych "Wyborczej" ukazuje się tygodnik "Pieniądze Ekstra", w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności...

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 08 grudnia 2016 08:19

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/08 09:19:53:

    Byłoby taniej, gdyby PiSDuda nie wycofał się z planów odfrankowania. Tak ładnie akcje banków szły w dół, jak były pseudo-projekty odfrankowania, a potem PiSDuda się wycowało i akcje skoczyły w górę. W efekcie takie zakupy zrobiły się droższe.

    Trzeba było wprowadzić ustawę odfrankowujące + wysokie podatki na banki + różne dodatkowe obciążenia. Zbić w ten sposób akcje maksymalnie w dół, wykupić, a potem wycofać część obciążeń. Ale tu trzeba by kogoś kto myśli strategicznie.

    Gdyby tak teraz jednak zapadło choćby trochę wyroków unieważniających kredyty CHF + jakieś wyroki w sprawie polisolokat, szczególnie banków zagranicznych (na przykład dla fili niemieckiego Commertzbanku czyli mBanku) to po przejściu burzy można by przejąć kolejny bank, lub po prostu dostałoby mu się tyle że oddałby rynek dla repolonizowanych banków.

    Repolonizacja tak, tylko że pojawia się obawa, czy potem desant polityków do zarządów banków nie rozwali ich.

  • kmiarek napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/08 10:10:33:

    Widzę, że autor już nie widzi tak negatywnie tej transakcji, jak we wpisie z 24 sierpnia.
    Wycofanie się z kupna Raiffeisena rodzi pytania, czy jest plan połączenia Alior-Pekao. Wg mnie ich działalność jest tak diametralnie różna, że połączenie jest bez sensu, ale kto przewidzi obecne poczynania?
    Akcje Pekao nie są kupowane zbyt drogo, więc widzę pole do zysków na tej transakcji. Trzeba przyznać, że o ile wszelkie inne działania ekonomiczne obecnego rządu są mocno kontrowersyjne, o tyle działanie na polu repolonizacji banków jest robione z głową (w przeciwieństwie do wcześniejszych zakupów Nordei przez PKO BP i Aliora przez PZU).

  • marcus_porcius_cato napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/08 10:51:24:

    @antybanksterka:
    Bank o którym mowa w blogowej notce ma minimalny udział w frankowym bagnie (jakikolwiek udział bierze się chyba tylko z objęcia udziałów banku BPH) więc polityczna wojna z frankami nie ma takiego przełożenia na kurs jego papierów. A nawet ma odwrotnie proporcjonalne - vide: kurs akcji z dnia ogłoszenia przez rząd planów regulacji dot. kredytów w walutach obcych.

  • lkuziem napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/08 13:23:13:

    @marcus_porcius_cato
    ma dziesiątki tys umów frankowych. Z przejęcia co prawda, ale ma i narażony jest na to ryzyko, że klienci się obudzą.

  • varek napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/08 17:50:07:

    To chyba będzie się działo.
    O ile dobrze kojarzę to Pekao ma system bankowy prowadzony i przetwarzany przez Unicredit. Zmiana systemu i migracja klientów może być źródłem dużej imprezy.

  • vincenzo87 napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/09 08:29:52:

    @marcus_porcius_cato Alior nie przejął kredytów hipotecznych od BPH.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line