Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 28 grudnia 2016

Ojoj! Coś przeszkadza smartfonom w... płaceniu? A płacenie smartfonem w ogóle nas nie podnieca

Liczba dostępnych możliwości, by płacić za zakupy telefonem, rośnie z miesiąca na miesiąc. Po pierwsze aplikację do płacenia, konto bankowe i "wirtualną" kartę płatniczą można dostać np. bezpośrednio od firmy telekomunikacyjnej, kupując smartfona z kartą SIM (tak jest np. w Orange, który na życzenie wydaje klientom zestawy z usługą finansową banku Orange Finanse). Po drugie już w sześciu bankach jest system BLIK (działa w ramach aplikacji bankowych w smartfonie), dzięki któremu można płacić podając kod wyświetlający się na ekranie telefonu. Po trzecie jest system PeoPay, dostępny dla klientów Banku Pekao. Po czwarte w kilku bankach są dostępne zbliżeniowe płatności w technologii HCE, zaś w kilku kolejnych - Android Pay.

Cztery z pięciu wymienionych opcji - aplikacje na kartach SIM, PeoPay, HCE i Android Pay - działają tak, jak płacenie kartami zbliżeniowymi. Wystarczy "wzbudzić" smartfona i przyłożyć go do terminala płatniczego. Aplikacja płatnicza umieszczona w smartfonie powinna sama "zauważyć", że chcemy zapłacić i sama przeprowadzić transakcję. Klient ma tylko wklikać PIN do karty "zaklętej" w smartfonie, o ile transakcja ma wartość powyżej 50 zł. W sumie te cztery technologie do zbliżeniowego płacenia smartfonem - każda dostępna w innych bankach - dają możliwość porzucenia tradycyjnych kart płatniczych kilkunastu milionom klientów. A dlaczego ktoś miałby porzucać karty? O tym mówiłem niedawno w "Kasowniku Samcika":

Z punktu widzenia banków przyzwyczajenie nas do płacenia smartfonem ma wielkie znaczenie: z klientem płacącym w ten sposób bank może być w stałej łączności, gdyż wie gdzie ten klient jest i może mu podsuwać komunikaty zachęcające do skorzystania ze spersonalizowanych, wspomaganych geolokalizacją rabatów. Tyle, że dziś przy sklepowych kasach plastikowe karty są wciąż na pierwszym miejscu, bo są wygodniejsze w użyciu. To się może zmienić dopiero wtedy, gdy w smartfonie uda się zamknąć dokumenty tożsamości (bo bilety, wejściówki i karty lojalnościowe już tam są), a autoryzowanie transakcji smartfonowej będzie się odbywało z wykorzystaniem biometrii. Wtedy noszenie portfela przestanie mieć sens, a płacenie smartfonem stanie się w dodatku bezpieczniejsze, niż używanie karty.

czynnoci_finansowowe_na_smartfonie

Są jednak na tej drodze co najmniej dwa poważne problemy. Pierwszy to kwestia działania płatności zbliżeniowych smartfonem. Niedawno koledzy z Bankier.pl opisali przypadki, w których smartfon musiał łączyć się dwa razy z terminalem, żeby przeprowadzić transakcję powyżej 50 zł w systemie Android Pay. Jeśli moje pierwsze zetknięcie z nowym sposobem płacenia oznacza, że tracę więcej czasu, to nieprędko dam się namówić na ponowną próbę. Przyznam, że też testowałem Android Pay, ale podobnych kłopotów nie stwierdziłem przy płatnościach poniżej 50 zł (bez PIN-u). Przy płatnościach powyżej 50 zł (z PIN-em) na cztery przeprowadzone jedna odbywała się "na raty", przy czym nie mam pewności czy powodem był defekt systemu płatności, czy zbyt niedokładnie przyłożyłem smartfona do terminala płatniczego. Podobne doniesienia i wątpliwości techniczne mogą się w najbliższej przyszłości mnożyć, bo płacenie smartfonem jest po prostu bardziej narażone na zakłócenia, niż płacenie kartą.

Czytaj też: samcikowy test nowego sposobu płacenia - Android Pay

O ile aplikacja płatnicza jest jedyną (bądź jedną z nielicznych) na karcie płatniczej, o tyle w przypadku smartfona mogą zdarzać się zakłócenia wynikające z tego, iż jest on stale podłączony do internetu i w każdej chwili komunikuje się z dziesiątkami aplikacji. Poza tym więcej jest możliwych wariantów i konfiguracji systemu operacyjnego, niektóre odmiany systemów nie są już wspierane przez producenta, smartfony mogą być pod wpływem wirusów i złośliwego oprogramowania. Niedawno portal Jacek Urynuik z Cashless.pl opisywał kłopoty niektórych klientów używających technologii HCE do płatności smartfonem w Banku Millennium. Im więcej będzie tego typu doniesień, tym trudniej będzie bankom wyhodować modę na płacenie smartfonem, co dla bankowców jest "być albo nie być".

A już i bez tego używanie smartfonów do płacenia nie jest tym, co tygrysy (te posiadające smartfony) lubią najbardziej. W tym roku firma badawcza TNS wykonała dla polskiej odnogi koncernu Samsung badanie wśród 600 przedstawicieli firm (w tym 400 pracowników, 150 decydendów) oraz osób uprawiających wolny zawód. Ankieterzy zapytali przedsiębiorców do czego używają swoich służbowych smartfonów, jakich funkcji im brakuje, a o jakie chcieliby swój sprzęt uzupełnić.

Już w jednym z pierwszych pytań wyszło, że możliwość odblokowania smartfona za pomocą odcisku palca lub innych danych biometrycznych nie jest dla przedsiębiorców szczególnie atrakcyjną cechą smartfona (mniej fanów miał tylko rysik jako uzupełnienie smartfona). Badani znacznie bardziej zwracają uwagę na długość pracy baterii (88% wskazań), tempo ładowania baterii (ważne dla 70%), jakość wyświetlania obrazu, łatwość łączenia się smartfona z innym sprzętem (po 70-73% wskazań), porządny aparat (atrakcja dla połowy badanych), desing (kluczowe dla 46%), czy wodoodporność (uatrakcyjnia sprzęt dla 42% osób). Biometria - tylko dla mniej więcej co czwartego pytanego. To o tyle zła wiadomość, że skoro bezpieczeństwo logowania do smartfona nie jest przez badanych szczególnie poważana, to i dokonywanie z użyciem tego smartfona zaufanych transakcji, np. płatności bankowych, nie jest specjalnie brana pod uwagę jako użyteczna opcja.

samsung1

Najbardziej pożądanym czynnikiem w wyborze najlepszego smartfona jest długość pracy baterii (aż 88% osób nieposiadających telefonu z megawydajną baterią chciałaby mieć sprzęt z dłuższym okresem używania między ładowaniami) oraz szybkość ładowania baterii (69% osób, które mają smartfona długo się ładującego jest tym faktem sfrustrowana). Aż 80% użytkowników nie ma w swoich smartfonach służbowych opcji uwierzytelniania biomtrycznego, ale tylko 24% z nich chciałaby mieć opcję logowania się do smartfona odciskiem palca, zaś 16% - innymi cechami biometrycznymi (sylwetka, rysy twarzy, układ naczyń krwionośnych, barwa głosu).

samsung2

Oceniając najbardziej istotne funkcje smartfona - czyli nie tyle te, które przydają mu atrakcyjności, tzw. wodotryski, lecz te, z których chcieliby rzeczywiście korzystać - pytani podają w 82% dostęp mobilny do poczty e-mail, w 77% możliwość przeglądania internetu, zaś w 73% - nawigacja w smartfonie. Jakieś 55% pytanych chce w smartfonie służbowym korzystać z różnych aplikacji (niekoniecznie związanych z pracą), zaś prawie 40% - wykonywać screenshoty z ekranów. Tylko co trzeci przedstawiciel wolnego zawodu i co ósmy dyrektor chciałby za pomocą smartfona służbowego korzystać z bankowości mobilnej, a tylko 10-20% - wykorzystywać smartfona do zakupów internetowych. Identyczną niechęć czują pracownicy, decydenci i przedstawiciele wolnych zawodów do zbliżeniowego płacenia smartfonami (48% pracowników i aż 68% dyrektorów nie uważa, że potrzebuje tej funkcji!). Być może wyniki byłyby ciut lepsze, gdyby zapytać o smartfony prywatne, a nie służbowe, ale z całą pewnością nie jest tak, że Polacy pragną za wszelką cenę używać smartfona do płacenia.

samsung3

Czy to może być kwestia bezpieczeństwa? Niekoniecznie, raczej brak wiary, że bankowanie i kupowanie przez smartfona może wygodą dogonić lub przegonić płacenie tradycyjne (gotówką) lub kartami płatniczymi. Skąd ten wniosek? Tylko 35% pytanych - tych samych, którzy brzydzą się bankowaniem przez smartfona - obawia się o bezpieczeństwo danych w swoim smartfonie, zaś 45% beztrosko wychodzi z założenia, że ich smartfon jest tak zabezpieczony, że z danymi osobowymi i bankowymi, prywatnymi filmami i nagimi fotkami nic złego nie może się stać.

samsung4

Wygląda na to, że branża finansowa ma poważny problem. Jej najważniejszy cel to dziś przesunięcie naszej aktywności bankowej i płatniczej z placówek i kart płatniczych do smartfonów. Do tej pory wydawało się, że wprowadzenie biometrycznego zatwierdzania transakcji będzie w tej dziedzinie przełomem, ale w świetle badań TNS i Samsunga wcale nie jest to takie pewne. Skoro ludzie nie widzą wielkiej wartości dodanej w biomertycznym logowaniu się do smartfona, to nie będzie to dla nich wystarczająco duża zaleta w przypadku używania smartfona zamiast karty na zakupach. Nie jest też pewne, że ktoś będzie chciał dużo więcej płacić za smartfony z funkcjami biometrycznymi, co mogłoby zahamować rozwój płacenia smartfonem.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 28 grudnia 2016 19:33

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kjonca napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/28 21:53:21:

    "Biometria - tylko dla mniej więcej co czwartego pytanego. To o tyle zła wiadomość, że skoro bezpieczeństwo logowania do smartfona nie jest przez badanych szczególnie poważana"

    Stwierdzenie "biometria=bezpieczeństwo" jest niejakim nadużyciem w świetle doniesień sprzed ok. roku (w skrócie: "zapis" odcisku palca można było wykraść, z telefonów HTC a być może innych.)
    Więc może Ci badanie nie są tacy głupi.

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/29 09:01:12:

    Największą wadą płacenia smartfonem jest to, że do uruchomienia płatności wymaga zasilania. A często także dostępu do internetu oraz konkretnego systemu transakcyjnego. Brak uniwersalnosxi i dostepnosci to są potężne wady.
    Czy żeby jeździć po ulicach np.Mercedesem muszę jeździć tylko pasami dla mercedesow i tankowac tylko na shellu?

  • antekgrzanka4 napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/29 10:12:46:

    Tylko nie wiem czy badanie prezesów i dyrektorów jest miarodajne. Oni raczej nie należą do geeków chętnych do testowania nowych możliwości.
    Blik i płatności HCE to przyszłość i nie podzielą losu SIM NFC, nie tylko ze względu na o wiele mniejszą awaryjność, ale też masę świetnych promocji, jak np. Blikomanię
    www.cardholder.pl/promocje-bankowe/blikomania-plac-blikiem-i-zgarnij-nagrody/

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/29 10:52:11:

    Macku, upowszechnienie biometrii jako metody autoryzacji powszechnej będzie jak używanie jednych kluczyków do wszystkich samochodów w dużej firmie. Niby wygodne, ale kto będzie centralnie zarządzał przechowywaniem "kluczyków" które wystarczy przejąć RAZ by użyć wielokrotnie! Jak ten sam pin do wszystkich kart!

    Biometria do identyfikacji -tak, ale do autoryzacji absolutnie nie!

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/29 10:55:52:

    BTW, w firmowych ups - ach nie stosuje się już akumulatorów tylko tzw superkondensatory. Ładowanie trwa kilkadziesiąt sekund, praca kilka godzin. Są też chemiczne ogniwa paliwowe do komórek i laptopów - doładowujesz w sekundy strzykaweczka ze spirytusem (w uproszczeniu ).

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/29 18:12:07:

    Wydaje mi się, że np. Apple Pay używa do autoryzowania transakcji płatniczych tylko pewnego losowo wybranego wycinka danych z bazy biometrycznej, więc skompromitowanie danych użytych do konkretnej płatności nie oznacza jeszcze kompromitacji całej bazy. Nie wiem czy można mówić o tym, że biometria jest mniej bezpieczna, niż PIN-y.
    Pozdrawiam!

  • don-quijote-de-la-mancha napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/31 19:41:01:

    @nerkofil

    "Największą wadą płacenia smartfonem jest to, że do uruchomienia płatności wymaga zasilania."
    - to prawda, jest to wada płatności używających tokenizacji (HCE, Adroid Pay), bo na niektórych opartych na SIM przy odpowiednim telefonie i Androidzie da się płacić nawet wyłączonym, jednak ogólnie tokenizacja ma więcej zalet.
    Ale czy ta wada jest taka ważna? I tak zawsze trzeba mieć plastikową kartę rezerwową, nie tylko na wypadek wyładowanej baterii (co nam, geekom się praktycznie nie zdarza, chyba że na urlopie w dziczy), ale także do terminali nie obsługujący płatności zbliżeniowych (ciągle można takie spotkać).

    "A często także dostępu do internetu oraz konkretnego systemu transakcyjnego."
    - nieprawda, może HCE któregoś banku w tak dziwny sposób działa, ale w zdecydowanej większości apka, gdy jest połączenie z Internetem, generuje kilka tokenów "na zapas".

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line