Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 10 stycznia 2017

Minęły cztery lata sprzątania w SKOK-ach. I co? Przeżyją? Wygrzebałem trochę cyferek i...

Początek nowego roku to dobry moment, by sprawdzić na jakim etapie jest restrukturyzacja systemu SKOK-ów, największej parabankowej organizacji w Polsce. Powody do takiego resume są co najmniej trzy. Po pierwsze niedawno minęły cztery lata od początku dzieła porządkowania SKOK-ów po latach samorządzenia/bezhołowia - niepotrzebne skreślić (Komisja Nadzoru Finansowego zajęła się SKOK-ami pod koniec 2012 r.). Tak naprawdę to porządkowanie netto zaczęło się w połowie 2013 r., więc cyfry, które podam poniżej, obejmują trzy pełne lata "sprzątania", a nie cztery. Bilans tego procesu porządkowania Kas jest już pokaźniejszy, niż "wartość" największej w ostatnich latach afery Amber Gold. Ile jeszcze może nas kosztować naprawianie SKOK-ów po latach "nadzoru koleżeńskiego", firmowanego przez Grzegorza Biereckiego, dziś senatora PiS i szefa senackiej komisji finansów? Dziś postaram się to zgrubnie oszacować.

Drugi powód do "obchodów" to zmiana szefa Komisji Nadzoru Finansowego, która dowodzi "sprzątaniem" w SKOK-ach. Andrzeja Jakubiaka zastąpił młodszy i mniej doświadczony Marek Chrzanowski (ponoć lubiany przez środowisko Grzegorza Biereckiego). Warto spisać bilans otwarcia przewodniczącego Chrzanowskiego jeśli chodzi o sytuację SKOK-ów. Trzeci powód do podsumowań to złożony przez posłów PiS projekt zmian w ustawie o SKOK-ach. Partia rządząca chce złagodzić nadzór nad najmniejszymi SKOK-ami, które dzisiaj muszą spełniać te same wymogi nadzorcze, co wielkie kasy. Tę nierówność - chyba słusznie - zakwestionował w 2015 r. Trybunał Konstytucyjny i nakazał posłom "pozulowanie śruby" małym SKOK-om. Pytanie brzmi: czy planowane poluzowanie nie jest przedwczesne? Odejmowanie leków nie do końca zdrowemu pacjentowi może mu czasem zaszkodzić i spowodować zmutowanie wirusa. 

SKOK-I CHUDSZE O JEDNĄ TRZECIĄ. Opierając się na danych z połowy 2016 r. można oszacować, że system SKOK-ów jest dziś o jedną trzecią mniejszy, niż w czasach świetności. W 2013 r. aktywa 54 działających SKOK-ów wynosiły 18,3 mld zł (czyli tyle, ile jednego dość dużego banku i mniej więcej jedną piątą tego, czym dysponowały wszystkie polskie banki spółdzielcze), zaś w połowie 2016 r. było to już tylko 11,6 mld zł. Jeśli chodzi o liczbę członków SKOK-ów to spadek jest mniejszy - w SKOK-ach w szczytowym momencie (w 2013 r.) oszczędzało i pożyczało pieniądze ponad 2,6 mln osób. Teraz jest to nieco poniżej 2 mln. Wartość złożonych w SKOK-ach depozytów stopniała z ponad 17 mld zł do niespełna 11 mld zł.

CO CZWARTA KASA ZLIKWIDOWANA. Ten spadek liczby członków, aktywów i depozytów wynika z faktu, iż niemal jedna czwarta działających trzy lata temu SKOK-ów została postawiona w stan upadłości bądź przejęta przez banki. Upadło siedem SKOK-ów, w których było 4,3 mld zł depozytów, zaś do banków trafiło pięć SKOK-ów o łącznej wartości depozytów sięgającej 1,4 mld zł. Łącznie upadłości lub przejęcia dotyczyły mniej więcej 520.000 członków SKOK-ów, którzy co prawda nie stracili pieniędzy - ich oszczędności pokrył Bankowy Fundusz Gwarancyjny ze składek klientów banków - ale nierzadko są dziś przedmiotem zainteresowania komorników i syndyków masy upadłościowej. Urzędnicy usiłują wyegzekwować np. zaległe wkłady członkowskie lub jakieś ekstra-wkłady, do których wniesienia się zobowiązali przystępując do SKOK-u.

skoks_sytuacja1

ZREJTEROWAŁO TYLKO 10% CZŁONKÓW. Spadek liczby członków SKOK-ów w latach 2013-2016 - wynoszący 700.000 osób - w dużej części pokrywa się z liczbą członków zlikwidowanych kas (520.000), co oznacza, że ludzie, którzy w SKOK-ach trzymali swoje pieniędzy i otrzymywali pożyczki, są kasom wciąż wierni, niezależnie od wszelkich zawirowań. Z innych powodów, niż bankrkuctwo zrejterował tylko co dziesiąty. To dobra wiadomość dla Kas, bo oznacza, że najcenniejszy "majątek" SKOK-ów, czyli zaufanie klientów-członków, wciąż jest przy nich. Pamiętajmy, że była to trzecia (po poczcie i banku PKO BP) najbardziej rozwinięta pod względem sieci placówek organizacja finansowa. W wielu krajach - np. w Niemczech - porządnie nadzorowane i dobrze zarządzane tego typu organizacje są poważnym konkurentem dla banków i wpływają na wysokość cen i prowizji na całym rynku. U nas SKOK-i przez długie lata pozostawały poza nadzorem bankowym i źle na tym wyszliśmy (bo pożyczały pieniądze nieodpowiedzialnie, nieumiejętnie lub kontrolę nad nimi przejęły mafie i przekręciarze).

Czytaj też: Pośrednicy w kredytach hipotecznych nie będą mogli brać prowizji od banków. A dlaczego tylko oni? Recenzuję nowy pomysł partii rządzącej

Czytaj też: Rząd jednym ruchem zlikwiduje firmy pożyczkowe? Antylichwa 3.0 nadchodzi!

Czytaj też: Nowy plan rządu na nasze dodatkowe emerytury. Co z OFE? Recenzuję!

Czytaj też: Oto (nie)oczekiwany skutek repolonizacji BPH i Pekao. Jesteście dumni?

ILE KOSZTOWAŁO NAS RATOWANIE SKOK-ÓW? Ile do tej pory dopłaciliśmy do ratowania SKOK-ów po latach rządów ekipy Grzegorza Biereckiego? Trudno to dokładnie oszacować. Wiadomo, że posiadaczom oszczędności w zbankrutowanych SKOK-ach trzeba było oddać 4,3 mld zł (może trochę mniej, bo nieduża porcja depozytów przekraczała kwoty gwarantowane). Ale część z tych pieniędzy - zapewne niewielką, choć to tylko moje przypuszczenie - da się być może odzyskać ze sprzedaży masy upadłościowej. Z drugiej strony banki, które przejęły odpowidzialność za ćwierć miliona klientów przejętych SKOK-ów - oraz za 1,4 mld zł ich depozytów - też nie zrobiły tego za darmo. Prawdopodobnie dostały od Bankowego Funduszu Gwarancyjnego pieniądze w formie pożyczek lub dotacji. Inaczej żaden bank przy zdrowych zmysłach nie przejąłby SKOK-u, który ma ujemne wskaźniki wypłacalności, 30-50% nie spłacanych na czas pożyczek i klientów domagających się wypłaty depozytów. Oczywiście: te kwoty oferowane bankom przez BFG musiały być o rząd wielkości mniejsze, niż wartość gwarantowanych depozytów w przejmowanych przez banki SKOK-ach (bo inaczej interes nie miałby sensu). Niewykluczone jednak, że bilans ratowania SKOK-ów przekroczył dziś 4 mld zł (a może i zbliża się do 5 mld zł? Choć ostatecznie może być mniejszy).

POŁOWA SKOK-ÓW MA JUŻ ZYSKI. Czy to oznacza, że w SKOK-ach problemy są już "pozamiatane", a po odcięciu jednej trzeciej "ogona" system zaczął wychodzić na prostą? Otóż niestety nie. Mimo miliardów złotych wpakowanych w SKOK-i ich sytuacja finansowa (jako całości, bo są kasy lepsze i gorsze) nie poprawiła się radykalnie. Stawiając taki wniosek opieram się na danych publikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego, które są kontestowane przez część SKOK-owców (spółdzielcy spierają się z nadzorem co do poziomu koniecznych do utworzenia rezerw i różnego rodzaju odpisów). Wynika z nich, że mimo "zlikwidowania" jednej trzeciej systemu wciąż ma on 500-600 mln zł rocznej straty netto (do GUS kasy zaraportowały 165 mln straty netto w 2015 r., co wynika ze wspomnianych wyżej rozbieżności m.in. w księgowaniu rezerw). Dobra wiadomość jest taka, że mniej więcej połowa kas przynosi zyski. Reprezentują one trzy czwarte aktywów systemu.

skoks_sytuacja2

20% DEPOZYTÓW W "BEZPIECZNEJ STREFIE". A inne wskaźniki? Podstawą bezpieczeństwa każdej instytucji finansowej są fundusze własne, czyli kapitał, który zabezpiecza pieniądze deponentów na wypadek, gdyby pożyczkobiorcy nie zwrócili pieniędzy. Na podstawie funduszy własnych oblicza się tzw. współczynnik wypłacalności. Mówi on - w bardzo dużym uproszczeniu - jaki procent pieniędzy z depozytów dana firma finansowa byłaby w stanie pokryć z własnych pieniędzy, gdyby okazało się, że wszystkie kredyty wyparowały. W Banku Pekao - najlepiej skapitalizowanym banku w Polsce - ten współczynnik wypłacalności wynosi 20%. Minimalne wymogi dla banków to ok. 12%, zaś dla SKOK-ów - 5%. Po audycie otwarcia w 2014 r. Komisja Nadzoru Finansowego podsumowała współczynnik wypłacalności SKOK-ów na minus 3,9%, zaś deficyt funduszy własnych potrzebnych, by kasy mogły prowadzić bezpieczną działalność, na 1,5 mld zł.

W połowie zeszłego roku współczynnik wypłacalności SKOK-ów oscylował wokół zera, zaś deficyt funduszy własnych - wokół 500 mln zł. W dalszym ciągu sporo, biorąc pod uwagę, że . W uproszczeniu: tyle musieliby dopłacić członkowie SKOK-ów będących w najgorszej sytuacji, lecz wciąż funkcjonujących, by bilans ratowania systemu miał się nie powiększyć. Niestety, o ile połowa SKOK-ów nie przynosi już strat, to większość depozytów klientów jest (była w połowie zeszłego roku) nadal w SKOK-ach mających współczynnik wypłacalności (a więc i poziom własnych kapitałów) poniżej minimów bezpieczeństwa (czyli 5%). W tej statystyce po "bezpiecznej" stronie jest tylko co piąta złotówka ulokowana w istniejących dziś SKOK-ach.

gdzie_s_depozyty_skok

CZARNY SCENARIUSZ: DOPŁACIMY DRUGIE TYLE? Podsumowując: jeśli w samym systemie SKOK nie znajdzie się jeszcze pół miliarda złotych na wzmocnienie kapitałowe (a nie ma skąd wziąć, bo przecież spółdzielcy się nie zrzucą), zaś połowa kas nie przestanie przynosić bieżącej straty (czyli nie stanie na nogi jeśli chodzi o przyjmowanie i pożyczanie pieniędzy), to wciąż zagrożona upadłością będzie co najmniej jedna czwarta systemu (a w pesymistycznym wariancie - nawet połowa). Gdyby do tego doszło, koszty które musiałby ponieść Bankowy Fundusz Gwarancyjny (czyli pośrednio klienci banków, bo to oni płacą za fatalne zarządzanie i nadzór nad SKOK-ami z przeszłości) trzeba byłoby szacować na 2,5-4 mld zł. Wciąż nie można więc wykluczyć, że SKOK-i pochłoną drugie tyle pieniędzy, niż to, co już kosztowała ich restrukturyzacja. Choć - uczciwie pisząc (a może raczej "optymistycznie") - zakładałbym raczej wartość w dolnych widełkach lub nawet pod nimi. Wierzę, że najtrudniejsze przypadki są już "pozamiatane", ale np. wciąż zagadką jest dla mnie kondycja finansowa największego SKOK-u Stefczyka. Jakkolwiek by nie wyglądały ewentualne "dorzynki", to tę część kosztów bankom może być pokryć znacznie trudniej, niż wcześniejsze "dotacje" do SKOK-ów, bo 2017 r. będzie dla nich krytyczny pod względem finansowym.

wypacalno_skok1

NOWY POMYSŁ: POLUZOWAĆ NADZÓR MAŁYM SKOK-OM. I w tym wciąż niezbyt wesołym krajobrazie pojawia się pomysł, by małe SKOK-i - generalnie będące w niezłej kondycji finansowej - miały wyraźnie poluzowany nadzór. Małą kasą w rozumieniu posłów jest ta, której aktywa nie przekraczają 20 mln zł, zaś liczba członków nie przekracza 10.000). Faktem jest, że tak małe kasy pod nadzorem KNF do tej pory nie upadały (co może oznaczać, że ich kondycja finansowa jest relatywnie niezła). W ich przypadku sytuacja miałaby de facto wrócić do tego, co było za czasów "nadzoru koleżeńskiego". A więc bieżący nadzór byłby po stronie Kasy Krajowej, zaś rola KNF sprowadzałaby się do "analizy wyników czynności kontrolnych podejmowanych przez Kasę Krajową". Dopiero gdyby KNF zidentyfikowała "istotne nieprawidłowości" lub gdyby Kasa Krajowa nie przeprowadziła czynności kontrolnych lub nie udostępniła KNF ich wyniku, nadzór państwowy mógłby wejść do gry. 

Zapewne jakaś nowa regulacja po wyroku Trybunału jest potrzebna (tym bardziej, że w lutym wygasają zakwestionowane przepisy). Ale oddać nadzór nad SKOK-ami (nawet tylko nad tymi małymi) Kasie Krajowej to tak, jak gdyby kupić nową zabawkę dziecku, które właśnie z premedytacją zniszczyło poprzednią. Obawiam się, że posłowie poszli na łatwiznę, promując najprostszy model zmiany - powrót do "koleżeństwa". Nawet jeśli nadzór Kasy Krajowej miałby dotyczyć tylko małych kas i nawet jeśli rzeczywiście małe spółdzielnie finansowe nie powinny mieć aż tak dokręconej śruby jak wielkie banki komercyjne (bo chyba nie powinny), to jaką mamy gwarancję, że tym razem nadzór Kasy Krajowej nie będzie fikcją? Drugie pytanie dotyczy preferowania SKOK-ów względem banków spółdzielczych. Tam też są małe banki, mające poniżej 10 mln zł aktywów. I one również powinny mieć poluzowany kaganiec. Posłowie, jak mi się wydaje, o to nie zadbali.

Po trzecie i najważniejsze: dopóki nie zakończył się proces ratowania SKOK-ów i nie mamy pewności, że na rynku pozostały tylko kasy, które są zdolne do prowadzenia bezpiecznej działalności, zmiana wymogów nadzorczych może przynieść niedobre skutki. Z jednej strony może zdemobiliozwać zarządy SKOK-ów mających problemy finansowe do działań ratunkowych, a z drugiej może spowodować nawarstwienie negatywnych zjawisk, które w tych SKOK-ach mogą się dziać. Jeśli w jakimś SKOK-u nie "posprzątano" jeszcze do końca problemu złych kredytów, jakichś dziwnych umów na outsourcing usług (np. kontroli ryzyka ;-)), braku kapitału, a teraz nadzór nad tym SKOK-iem będzie osłabiony, to problem złych kredytów się zmniejszy, czy raczej zwiększy? Czy wypuszczenie dziecka, które jeszcze nie nauczyło się chodzić, na ruchliwą ulicę to dobry pomysł? Bardzo jestem ciekaw Waszych (tylko merytorycznych :-)) opinii.

A TERAZ... CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach - wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4Blog "Subiektywnie o finansach" codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Dołącz do dziesiątek i setek tysięcy czytelników - codziennie zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już 37.000!), na Twitterze (tu wraz ze mną rządzi blisko 10.000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowego:  maciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2...ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej "stronie" youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

ekipasamcikanewSUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W "WYBORCZEJ". Blog "Subiektywnie o finansach" zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w "Gazecie Wyborczej". Co czwartek na stronach gospodarczych "Wyborczej" ukazuje się tygodnik "Pieniądze Ekstra", w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 10 stycznia 2017 08:54

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • koneton napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/10 09:57:42:

    Ja bym się jednak bardziej martwił bankami, a nie skokami. BFG nie jest w stanie spłacić nawet jednego dużego banku, a zagrożenie upadłością jest duże. Coraz częstsze wygrane kredytobiorców w sądach mogą spowodować lawinę pozwów, co doprowadzi do bankructwa większość graczy na rynku (wystarczy sprawdzić portfolio kredytów pseudowalutowych banków w Polsce).
    Właściwsze wydaje się pytanie, czy klienci skoków będą musieli dopłacać do banków? Oraz, co zrobi redaktor, jak Gazeta straci takich sponsorów... ;)

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/10 12:50:29:

    Taka będzie teraz bankowa propaganda dla sądów.
    "Nie pozwólcie wygrywać frankowiczom bo banki w Polsce upadną." Już bankierzy taką narrację próbują nagłaśniać.

    Wystarczy wymusić na bankierach by co roku odkładali rezerwy na sprawy frankowiczów. Te zajmą lata, bo nasze sądy działają bardzo wolno, a jest potem druga instancja, wnioski o kasacje. Sprawy można długo przeciągać. 5 lat to pewnie minimum minimum. Tymczasem sektor bankowy w 2016 pobił kolejne rekordy zyskowności (zysk netto).

    Wystarczy wymusić, by przez kolejne 5 lat odkładali rezerwy na każdą sprawę sadową, a gdy dojdzie do finału, żaden bank nie runie. Nawet prezesi dostaną premię, bo rozwiążą rezerwy budowane po kawałku przez lata i bieżącego wyniku przesadnie to nie dotknie.
    Dla Polski to sama korzyść, bo zamiast wytransferować zyski za granicę zostaną one w kraju, w polskich rodzinach.

  • laszczyny napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/10 13:08:38:

    Cała Polska z was się śmieje PISoBOLSZEWICCY oszuści i złodzieje.

  • maciejka51 napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/23 10:09:55:

    Gwoli ścisłości warto dodać, że przejętych zostało w sumie sześć kas - z końcem listopada SKOK Profit trafił pod skrzydła Silesia Banku (pierwszy przypadek w historii, że SKOK został przejęty przez bank spółdzielczy, a nie komercyjny). Więcej info: bank24.blox.pl/2016/11/Silesia-Bank-przejmie-SKOK-Profit.html

  • maciejka51 napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/23 10:17:20:

    "banki, które przejęły odpowiedzialność za ćwierć miliona klientów przejętych SKOK-ów - oraz za 1,4 mld zł ich depozytów - też nie zrobiły tego za darmo. Prawdopodobnie dostały od Bankowego Funduszu Gwarancyjnego pieniądze w formie pożyczek lub dotacji".
    Dokładnie było to 458,5 mln zł (nie licząc SKOK-u Profit, bo tych danych BFG jeszcze nie ujawnił).
    Natomiast autor sporo zawyżył kwotę wypłaconą przez BFG klientom upadłych kas. Z komunikatów BFG wynika, że było to niecałe 3,7 mld zł (z tego wynika, że reszta była nadprogramowa).

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line