Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 25 stycznia 2017

W bankach rusza rewolucja. Konto i kredyt dadzą przez... wideoczat. Pokazujesz dowód i gotowe!

Jak najszybciej i najprościej założyć konto w banku? Odkąd modne stały się kradzieże tożsamości sprawa się mocno skomplikowała. Jeszcze rok-dwa lata temu proces otwierania rachunku dało się zamknąć w kilku, kilkunastu minutach. Wpisywało się swoje dane do formularza na stronie banku, a ten prosił o przelew weryfikacyjny, czyli o przesłanie kilku groszy z już otwartego rachunku w innym banku. Założenie było takie, że skoro ten inny bank kiedyś mi założyć "tradycyjne" konto, to musiał mnie widzieć w wersji live, a moje dane (widoczne na potwierdzeniach wszystkich przelewów) spisał z dowodu osobistego. Jeśli więc to, co wpisałem na swój temat w formularzu internetowym, chcąc założyć nowe konto, zgadzało się w 100% z informacjami, które przyszły z innego banku (w sensie nazwiska i adresu), to świeżutki rachunek można było założyć nie widząc klienta, ani nawet jego dokumentu tożsamości. Prowokowało to różne kobiety z temperamentem do internetowych zaczepek ;-)

Te piękne czasy się skończyły. Nadzór bankowy zabronił przyjmowania domyślnie, że skoro jakiś "inny bank" założył mi konto, to zostałem przezeń osobiście zidentyfikowany. Teraz każdy bank, zakładający klientowi konto, musi sam uzyskać pewność, że dana osoba jest tą, za którą się podaje. Albo więc trzeba osobiście dreptać do oddziału i się wylegitymować, albo załatwiać proces z pomocą kuriera, który przywozi dokumentację do podpisu i potwierdza zgodność danych z dowodem osobistym (ta druga ścieżka jest już odrobinę ryzykowna, mając czyjeś dane z dowodu można próbować kuriera oszukać albo przekupić). Tak czy siak: ostatnio zakładanie nowych kont i przenoszenie się z jednego banku do drugiego stało się trudniejsze, zamiast być łatwiejsze. I to jest pewnie powód, dla którego bankowców zaczynają podgryzać firmy finansowe, które nie mają nad sobą obostrzeń nadzorczych.

Całkowicie zdalnie (skanem dowodu i zdjęciem twarzy) potwierdza się na przykład założenie konta na quasibankowej platformie DiPocket, zaś samym tylko skanem dowodu - w nowym dziecku niemieckiej firmy pożyczkowej Kredito24 - na platformie MonedoPay. Jaka może być odpowiedź banków? Wygląda na to, że jest nią... wideoczat. Tą drogą poszło już kilka banków w Niemczech i Austrii. Przed chwilą uruchomieniem otwierania kont bankowych za pomocą wideo pochwalili się Austriacy z Erste. Bank ten - choć jest jednym z największych w naszej części Europy - nie ma działalności detalicznej w Polsce, ale warto mu się przyglądać, bo jego rozwiązania zapewne wkrótce trafią i do nas. Z podobnej technologii korzysta Commerzbank i szwajcarski UBS (aczkolwiek nie wiem w jakiej skali) oraz oczywiście nowe banki smartfonowe i kilka fin-techów. Ledwie kilkanaście dni temu zielone światło do takiej właśnie zdalnej identyfikacji klientów dał austriacki nadzór bankowy. Klient - jak to zwykle bywa przy tego typu nowinkach - nie ma obowiązku zakładać konta w nowy sposób, jest to opcja do wyboru, dostępna w określonych godzinach pracy działu odpowiadającego za kontakt wideo z klientami.

Jak to wygląda? Wchodzę na stronę banku, klikam opcję "otwórz nowy rachunek", wybieram formułę wideoczatu, łączę się z konsultantem i pokazuję do kamerki swoją twarzyczkę oraz dowód tożsamości (trzeba go pokazać pod różnymi kątami, system sprawdza m.in. zabezpieczenia hologramowe). Co ciekawe nie musi to być dowód osobisty, może być też paszport lub prawo jazdy. W Polsce jak ktoś ma przeterminowany dowód osobisty to nie tylko nie założy nigdzie nowego konta, ale wręcz może zostać skutecznie ubezwłasnowolniony. A w Austrii każdy oficjalny dokument tożsamości może być wykorzystany jako podstawa identyfikacji nowego klienta. Na podstawie informacji z dokumentu tożsamości system zaciąga i przetwarza dane klienta, więc nie trzeba wypełniać żadnych formularzy. Jednocześnie klient - korzystając z geolokalizacji - wybiera sobie najbliższy oddział banku, który będzie jego "macierzystym". Poza kolejną weryfikacją twarzy i dowodu klient "przedstawia się" głosem i autoryzuje SMS-em weryfikacyjnym smartfona, za pomocą którego będzie się kontaktował z bankiem.

erste_IDnow_Identprozess_k

W ten sposób założenie konta bankowego nie tylko trwa pioruńsko szybko (w Erste mówią, że maksymalnie 10 minut, ale moim zdaniem i tak przeszacowują, chyba, że są kolejki do wideoczatu ;-)), ale i bez wypełniania formularzy. Oczywiście: jeśli system coś źle zapisze, to w ramach specjalnego formularza trzeba skorygować dane, lecz to i tak prostsze, niż samodzielne wpisywanie danych osobowych, adresów, PESEL-i, numerów dowodów, numerów buta itp. No i nie bez znaczenia jest fakt, że najprościej się używa tego systemu przez smartfona. A jak ktoś założył konto ze smartfonem w ręku, to potem i nie będzie miał oporów, żeby w ten sposób robić przelewy i płacić za zakupy. Zresztą - to też już zapowiadają m.in. Austriacy z Erste - system identyfikacji klienta poprzez wideoczat będzie w tym roku wdrożony nie tylko do zakładania kont, ale i do szybkich kredytów gotówkowych, pożyczek samochodowych i innych rzeczy, w których szybkość ma znaczenie.

A gdzie my jesteśmy na tej drodze? W różnych bankach różnie bywa, ale patrząc na to, czym ostatnio zaskoczył jednego z moich czytelników Citibank - nie jest dobrze ;-)). Klient jest świadomym konsumentem, więc nie zostawia nigdzie "gotowych do użycia" skanów, ani kserokopii swojego dowodu tożsamości. W Citi też nie chciał zostawiać, choć oczywiście bez tego nie ma mowy o otrzymaniu w tym banku karty kredytowej. Zgodnie z moją rekomendacją ów klient - ulegając słowom bankowców, że bez skanu ani rusz - zabezpieczył się w taki sposób, że na kserokopii dowodu chciał wpisać adnotację typu "Dla Citi" (żeby w razie wycieku danych jego dowód nie mógł zostać sklonowany i wykorzystany w niecnych celach) .

"Dostałem od banku listę wymaganych dokumentów, m.in. skan dowodu. Zrobiłem kserokopię. Na kserokopii zaś odpowiednią adnotację, przy czym wydaje mi się, że nie zaszła ona na żadne literki, zdjęcie, ani inne istotne części kopii. Mieściła się, w całości na 'tle'. Przyjechał kurier. Obejrzał oryginalny dowód, więc mógł się przekonać, że kserokopia jest zgodna z oryginałem. Później w rozmowie z bankiem dowiedziałem się, że "analityk tego nie przyjmie". Dlaczego bank utrudnia klientom stosowanie dobrych praktych w zakresie utrudniania kradzieży tożsamości?"

Dobre pytanie. Jak widać w niektórych polskich bankach nie tylko nie ma mowy o identyfikacji via wideoczat i poprzez pokazanie dowodu tożsamości przez kamerkę, ale wręcz nie ma mowy, by bank zrezygnował z posiadania w swoich archiwach dziewiczo czystej kopii dokumentów tożsamości klienta. Ech... stąd do nowoczesności...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 25 stycznia 2017 09:11

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/25 15:22:27:

    Bo wy ludzie nie potraficie grac z bankami tak jak one z wami graja. banki krecą, kombinują i mataczą. Kiedy trzeba łamią prawo i udają, ze są ponad nim, a tymczasem wystarczy grac ich metodami. Jest takie powiedzenie, ze nikt lepiej złodzieja nie zrozumie jak sam złodziej ;-)

    Miałem ostatnio pewna sytuację, w której poprzez zamówienie online konta bankowego nic nie wspominał o kwestii skanu dowodu czy jakiejkolwiek jego ekwiwalencie elektronicznym. ta informacja była dostepna dopiero po "podpisaniu" umowy ;-) Takie małe niedopowiedzenie ze strony banku ;-)

    Umowa poszła spowrotem do banku i zgodnie z moimi przewidywaniami "zawiesiła się" gdzies w systemie z braku potwierdzenia tozsamosci w formie "dowodu". Upłyneło 30dni od zawarcia-niezawarcia umowy i poszedł w ruch telefon. Kiedy konsultant chciał wymusic skan dowodu, został zapytany gdzie podział sie skan dowodu, który został wysłany w kopercie zwrotnej i że z powodu nieudanego poczatku wspolpracy chcialbym zrezygnowac z uslugi (de facto usluga nie zostala uruchomiona z powodu ich burdelu w firmie i niedopatrzeniu), dlatego prosze o odeslanie skanu dowodu na adres korespondencyjny podany w umowie. Jąkajacy sie konsultant nie potrafil powiedziec, gdzie jest ten skan, bo w system nie zostal wprowadzony a miejsca przechowywania papierku nie znal.
    Mimo to mial 2 wyjscia: albo upierac sie przy swoim i klient zrezygnowalby z konta, oczywiscie z tego moglaby jeszcze wyjsc wieksza awantura, bo zagubienie papierka, którego zwrot klient sobie zażyczył (i mial do tego prawo) mógłby poskutkowac na przykład zarzutem (tu wpisz dowolny paragraf, jest ich wiele) albo ... dla swietego spokoju odpuscic walkę i dać te przebrzydłe konto w uzywanie (i wszyscy sa szczesliwi).
    Nie obyło się oczywiscie z dłuższą przerwą w rozmowie, gdyz pan konsultant sam nie mógł podjąc decyzji, widac musiał zadzwonic do swojego szefa wszystkich szefów by ten ogarnał problem ;-)

    Konto otrzymałem z przeprosinami.

    A teraz niech ktos pomysli: a co jesli to ja nie wysłałem im tego skanu, tylko zablefowałem??? A co jesli cały czas blefuję??? A co jesli takich blefujacych jest wiecej? Wszakze uczymy sie od najlepszych cwaniaków pod slońcem (tzn. ja sie uczę, bo reszta czyta manifesty rewolucyjne u Samcika ;-)

    Moze banki niech nie sila sie z Samcikiem na rewolucję, ale uszczelnią juz istniejący system, bo ten jest mooooocno dziurawy. I do tego wcale nie trzeba byc hakerem, wystarczy grac regułami banku.

  • maryan.wielki napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/26 01:07:55:

    Dreszcze mnie przechodzą, gdy znowu czytam o "nowoczesnych" wynalazkach banków, aby tylko nałapać nowych klientów ilu się da i jak się da, nawet takimi wątpliwymi metodami, jak odczytanie dokumentu tożsamości online z kamery laptopa klienta. Już oczami wyobraźni widzę jak rusza "czarny" rynek podróbek dowodów osobistych. Takie sprawdzanie dokumentu online na czacie to pic na wodę, fotomontaż, jak kiedyś mawiano.
    Fałszerze brali się już za wszystko. Dokumenty tożsamości oprócz treści i zabezpieczeń mają różne, określone właściwości mechaniczne. Jak przez kamerę bank to sprawdzi?
    Dziwiłbym się, gdyby to wprowadzono do polskich banków. I dziwiłbym się ot tak, z prostej naiwności, że banki jako instytucje zaufania publicznego nie uchybią temu zaufaniu.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2017/01/26 13:00:09:

    @Kardupel
    W mbanku już chyba nie będzie kręcenia, kombinowania i mataczenia - dzięki nowemu z-cy dyrektora działu prawnego :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line