Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 16 lutego 2017

4% w tydzień? I fundusz gwarancyjny? Polskę podbija byk, który podaje się za żubra i szuka...

------------------------------------------------------------------------------------

WAŻNE OGŁOSZENIE: Uruchomiłem nowy serwis www.subiektywnieofinansach.pl, w którym znajdziecie jeszcze więcej felietonów, prześwietleń, porównań i porad dotyczących Waszych portfeli. Znajdziecie tam też zaproszenie na czat, podczas którego będziecie mogli zadać mi pytania na żywo. Zapraszam do nowej odsłony subiektywności! Kliknijcie www.subiektywnieofinansach.pl i koniecznie dodajcie tę stronę do ulubionych!

-------------------------------------------------------------------------------------

Jak to dobrze, że wciąż pojawiają się nowe możliwości zarabiania grubej kasy bez ryzyka. Gdy inflacja męczy, a oprocentowanie lokat w banku trzeba oglądać pod lupą, każdy posiadacz oszczędności szuka inwestycyjnych okazji. Tradycyjne metody poszukiwań przynoszą jednak umiarkowane efekty: opowiadałem Wam niedawno w blogu ile w zeszłym roku zarobiłem na lokowaniu oszczędności. Tu uciułałem kilka, tam kilkanaście procent... No, generalnie kilka razy lepiej niż w banku, ale bez szaleństw. Na szczęście jest alternatywa. Ostatnio furorę w sieci robi inwestycyjny pośrednik w zarabianiu grubej kasy o nazwie Questra Holdings. To firma z tradycją. Istnieje od 2009 r. (podobno), działa w 28 krajach (podobno), zaś w 2015 r. inwestorzy wypracowali dzięki niej aż 231 mln euro zysków (podobno). Teraz ujawnia swe magiczne moce nad Wisłą. A jak ujawnia? A z przytupem!

questra3

Znak firmowy Questry przypomina niegdysiejszy logotyp jednego z największych polskich banków, ostatnio wracającego do macierzy. "Przypadek? Nie sądzę" - powiedziałby klasyk. To niejedyne podobieństwo. Questra chwali się m.in. tym, że oferuje gwarantowany zysk, podpisuje z klientami "oficjalną umowę współpracy" (wow!) i że ma "fundusz gwarancyjny", którego celem jest "dbanie o pieniądze wszystkich inwestorów". W odróżnieniu od banksterów, cwaniaków z funduszy inwestycyjnych oraz naganiaczy z firm foreksowych inwestując z Questrą nie trzeba oglądać zysków przez lupę. Zysk jest gwarantowany i wynosi - w zależności od wartości zainwestowanych pieniędzy - od 4% tygodniowo (czyli 208% rocznie) do 6% tygodniowo (i 312% rocznie). Pieniądze, które Questra nazywa "odsetkami" wypłacane są ponoć w każdy poniedziałek, ze szwajcarską precyzją. Żeby zarabiać wystarczy mieć przy duszy 90 euro i zamrozić je na rok - tyle kosztuje najtańszy pakiet inwestycyjny (są i droższe - nawet za prawie 22.000 euro - przygotowane specjalnie dla klientów z Rosji ;-)).

Tak się podnieciłem, że aż obejrzałem prezentację firmy, żeby dowiedzieć się jak oni to robią, że są tacy fajni. Nie powiem, kierowała mną iskierka zazdrości, bo przecież ja od 25 lat lokuję swoje oszczędności na rynku kapitałowym i gwarantowane zyski rzędu 4-6% tygodniowo są dla mnie zagadką. Ba, nawet słynny Marcin P., który też miał ciekawą ofertę w tym swoim Amber Gold oraz fundusz gwarancyjny, aż tyle swoim klientom nie płacił. No dobra, może jeszcze ukraińska szkoła alchemii finansów grałaby w tej samej lidze. W Questra Holdings model biznesu jest genialny w swej prostocie - firma podobno wynajduje perspektywiczne firmy, doprowadza je do debiutu giełdowego oraz sprzedaje z zyskiem do 1000%. Kaszaniarze z funduszy venture capital się teraz pewnie rumienią ze wstydu, bo oni, jak zainwestują w 10 spółek, to owszem, zarabiają ten 1000%, ale na jednej, zaś pozostałe są "przepalonymi" pieniędzmi. Jak taki fundusz ma 10-12% rocznej stopy zwrotu to jego uczestnicy dostają orgazmu ze szczęścia. W Questra jednak orgazm inwestycyjny jest uczuciem codziennym, zaś każda inwestycja musi się udawać, bo inaczej by nie było 6% zysku tygodniowo ;-)). Gdybyście chcieli poczuć zazdrość, to tu są zdjęcia tych kolesi, którym robota pali się w rękach (mnie najbardziej podoba się Wendy).

questra1

Oczywiście, jak w każdej pira... tfu, działalności inwestycyjnej, musi być też i plan motywacyjny umożliwiający "rozwój kariery". Wiadomo, że inwestorzy w Questra są zbyt aktywnymi ludźmi, żeby tak sobie siedzieć, dłubać w nosie i liczyć wypłacane raz w tygodniu "odsetki". Ich nie zaspokaja gwarantowane 4-6% tygodniowo, oni potrzebują większych wyzwań. Dlatego Questra ma też plan kariery, który przewiduje sowite zyski za przekazywanie dobrej nowiny o zysku bez ryzyka innym, nieświadomym jeszcze rodakom. Brązowy agent dostaje 7% od kwot, które wpłacą jego "podopieczni", platynowy agent otrzymuje 12% (i 5000 euro na drobne wydatki), a platynowy dyrektor - który wciśnie kit, eeee, to jest chciałem powiedzieć, że zaprezentuje skutecznie firmę, klientom wpłacającym 10 mln euro - ma 15% prowizji (jak łatwo policzyć jest to 1,5 mln euro) plus 500.000 euro bonusu. A więc wpłacam 90 euro na rok, z powrotem dostaję z powrotem 280 euro, a jeśli przyciągnę fraje..., tfu, inwestorów na kolejne 3000 euro, to wypłacą mi jeszcze 210 euro prowizji. Plan kariery jak ta lala.

Oczywiście, wokół takich projektów zawsze pojawiają się zawistnicy, którzy mają wątpliwości. W Polsce jest ich jeszcze niewiele. O ile na specjalistycznych portalach poświęconych zarabianiu bez wysiłku innym pira... tfu, nowym biznesom dyskusja (oraz narzekania, że "nie płacą" jest liczona w setkach komentarzy, to w przypadku Questry jeszcze jest cisza i spokój. Owszem, niektórzy zwracają uwagę, że w Belgii i Austrii Questra jest już wpisana na listę ostrzeżeń prowadzoną przez nadzór finansowy (podobną do tej, którą prowadzi nasz KNF), ale każda tego typu wątpliwość jest kwitowana świadectwem szczęśliwych inwestorów "No to co? Zarabiać co tydzień! Mój portfel inwestycyjny 8100 euro! Na głośnych projektów zawsze będą negatywne plotki! To nie jest nowość" - wybrzmiewa komentarz jednego z inwestorów, który chyba pochodzi ze Wschodu, bo jeszcze ma problem z trudnym polskim językiem. No, ale przecież prawdziwy biznes nie zna granic :-). Można powiedzieć, że hiszpański byk podając się za żubra szuka w Polsce jeleni. Czy nasze lasy wytrzymają taki urodzaj dzikiego zwierza? ;-)).

questra2

Oczywiście, od czasu od czasu nawet najlepszym zdarzają się kłopoty. Ostatnio opisywałem rozpaczliwe apele innych asów biznesu, Dymitra i Jamesa, którzy prowadzili świetne biznesy gwarantujące wspaniałe zyski, ale źli ludzie donieśli na policję z powodu jakichś drobnych niedociągnięć w płatnościach i zrobiła się afera. Ale Dymitr i James musieli mieć wyjątkowego pecha, Questra Holdings to przedsięwzięcie osiadłe w Europie Zachodniej (z siedzibą w Hiszpanii), więc jakże mogłoby się przekręcić zanim się jeszcze rozkręciło ;-). Choć przecież i na Zachodzie są pechowcy, którym się nie udaje mimo najszczerszych chęci. Ot, taki Karol, który się nawet PayPalowi nie kłaniał. A kojarzycie pira... tfu, biznes pod nazwą Kairos Planet? Oferuje "produkty internetowe w nowych rozwiązaniach technologicznych". A konkretnie: wymyślili, że będą - uważajcie - płacili za udostępnianie przez ludzi przestrzeni dyskowej. Krótko pisząc: każdy - jeśli nie ma zapchanego "twardziela", może na nim zarabiać.

Czytaj też: Budowali piramidę z polis, a potem club bizneowy. Aż matryca się...

Czytaj też: Dymitr i James proszą o pomoc, czyli cudotwórcy w tarapatach!

Czytaj też: Oglądaj reklamy, kupuj ad-packi i... zarabiaj. Och, Karol...

Chętnych nie brakuje, bo każdy ma kilka giga wolnego miejsca i szkoda by było, żeby się to marnowało, nie? ;-). Wreszcie każdy Zdzisiek może być takim małym Dropboksem ;-). Skoro ludzie wynajmują mieszkania i płacą za to czynsz, to dlaczego nie można byłoby wynająć miejsca na dysku? Zwłaszcza, że wystarczy je "wynająć" ma 10 godzin na dobę, a przez resztę czasu sobie używać. Umowę zawiera się na rok, "czynsz" firma płaci codziennie, a warunkiem jest instalacja specjalnej aplikacji oraz... wybór pakietu inwestycyjego. "Pakiet inwestycyjny jest funduszem gwarancyjnym dla firmy, dającym jej pewność, że przystępując do programu będziemy wywiązywać się z warunków, a tym samym gwarancją dla kontrahentów firmy". Mając na zbyciu 15GB trzeba "zainwestować" 125 dolarów, a po roku firma wypłaci 312 dolarów. Za 70 GB trzeba zapłacić 600 dolarów, a wrócić ma prawie 1950 dolarów. I tak dalej, i tak dalej. No i oczywiście jest też "program partnerski", w ramach którego można zarabiać na prowizjach od przyciągniętych osób. Oczywiście, jak w każdym tego typu biznesie na prowizjach zarabia się więcej, niż na wynajmowaniu dysku :-).

Wygląda na to, że i ta sprawa się rypła, bo biznes ma przejściowe-chwilowe problemy z płatnościami dla swoich członków (ma je od jesieni ;-)) i zainteresowała się nim prokuratura. Niestety nie w Polsce, a w Turcji. Tamtejsze Ministerstwo Handlu stwierdziło, że biznes ma wszelkie cechy piramidy finansowej i doniosło do prokuratury, że nie ma w przyrodzie takiego cloudu, w którym ktoś tyle płaciłby za space ;-). W internecie można już znaleźć podpisaną przez ponad 1200 osób petycję do władz Kairos, żeby łaskawie oddała kasę. Prezydent tej zacnej korporacji był łaskaw wypowiedzieć się w internecie i obiecać, że trudności zostaną przełamane, zaś biznes wyjdzie na swoje, tylko musi się dorzeźbić własny procesor do wypłacania pieniędzy o nazwie - jakżeby inaczej - Kairos Pay. Pewnie dlatego, że zwykłe procesory, takie jak PayPal, są dla Kairosów za słabe, żeby wypłacać ludziom payment od space'u ;-)). Moje wsparcie niech popłynie wraz ze słowami tej pieśni:

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 16 lutego 2017 08:59

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • samsamsamsam napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 10:38:38:

    Zdjęć osób z tego tableu można by poszukać w wyszukiwarce. Ciekawe, czy postarali się na tyle, by tym osobom utworzyć profile na fcbk (kiedy utworzone i czy nie w jednym czasie). Googlując ich dane może uda się znaleźć nawet ich jakieś epizody z życia, bo przecież jeśli istnieją, są nowocześni i młodzi, to przecież od czasu do czasu o każdym na jakichś stronach powinno coś być.

  • ra74 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 11:49:32:

    też pomyślałem że można by sprawdzić zdjęcia
    BTW kiedyś na grouponie była oferta firmy, nauka angielskiego, konwersacje z nativami za 100zeta na rok, na stronie zdjęcia i historie wykładowców z uk których których ktoś odnalazł i okazało się że nie mają nic wspólnego z edukacją

  • tiszantul napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 13:53:26:

    we wtorek piszemy o nędzy lokat, w czwartek reklamujemy fundusz inwestycyjny

  • tiszantul napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 14:02:56:

    przepraszam za komentarz od rzeczy ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line