Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

czwartek, 02 lutego 2017

Budowali piramidę z polis, a potem club dla biznesu. Ich los wypełnił się jak... ich matryca ;-)

Pamiętacie jak kilka lat temu recenzowałem matrycę konsumencką Paytrade i podejrzewałem, że to może być piramida finansowa? Granica między zwykłym pomysłem na sprzedaż bezpośrednią (czyli sytuacją, w której zadowolony konsument poleca dany produkt innemu, a nawet staje się jego sprzedawcą), a piramidą finansową (gdzie zarobek jest niemożliwy bez napływu nowych uczestników, bo wynika głównie z wpłacanych przez nich składek) jest cienka. W przypadku Paytrade przedmiotem handlu były polisy inwestycyjne. Kupowało się polisę i namawiało do tego samego znajomych, a znajomi - swoich znajomych i tak dalej. Im większej liczbie osób polecę polisy oraz im aktywniej te osoby będą polecały je swoim znajomym, tym więcej pieniędzy zarobię. To jeszcze nic złego.

Ale w Paytrade była też obietnica:"Prędzej czy później matryca konsumencka się wypełni i będziesz zarabiał nawet kilkadziesiąt procent na miesiąc!". A więc poza kupowaniem samych polis musiał "odchodzić" handel prowizjami na dużą skalę. Polisa była najpewniej tylko czymś, co miało "udawać", że jest przedmiotem obrotu, a tak naprawdę były nimi premie od nowo-pozyskanych uczestników. Dziś tak naprawdę nie ma już potrzeby, by szukać jakichś produktów, które będą "udawały", że jesteśmy w normalnym biznesie. Coraz częściej piramidki tworzą się z wykorzystaniem niematerialnych usług. Np. kupujesz pakiet reklam w internecie: niby coś-tam komuś wyświetlasz, ale tak naprawdę najbardziej kusi cię obietnica, że z powrotem dostaniesz więcej pieniędzy, niż włożyłeś. To "więcej" oczywiście wynika z napływu nowych chętnych, którzy też wykupują "składki" po to, żeby wyjąć więcej, niż włożyli.

Czytaj też: Cudotwórcy w tarapatach, czyli Dymitr i James proszą o pomoc. Pomożecie?

Paytrade zakończył żywot, gdy matryca się wypaliła zamiast się wypełnić ;-), ale w zeszłym roku karierę w Polsce robiła jej bliźniacza spółka Paytrade International Club. Nobliwa, acz podobna do poprzedników nazwa budziła jednoznaczne skojarzenia i pewnie dlatego wysłannicy "internationalu" próbowali mnie skłonić do wykasowania z internetu wcześniejszych tekstów o Paytrade argumentując, że są "nieaktualne" i "wprowadzają w błąd". Nowy Paytrade nie zajmował się już bowiem sprzedażą polis, ale... usług dla przedsiębiorców. Płaciło się "wpisowe" i otrzymywało się dostęp do najróżniejszych niepotrzebnych nikomu bonusów. Oczywiście była też druga "nóżka", czyli premie za przyciągnięcie nowych klubowiczów. Sprawa się rypła dość szybko, bo jesienią zeszłego roku Paytrade International Club stał się przedmiotem zainteresowania prokuratury, gdyż zaczęli się zgłaszać ludzie, którzy nie zarobili obiecywanej fortuny mimo skutecznej "pracy" nad pozyskiwaniem kolejnych jele... tfu, członków. A jeśli jakimś klubem dla jele... tfu, biznesmenów zajmuje się prokurator to przyszłość nie bywa różowa. Wszedłem ostatnio na stronę Paytrade: wieżowce piękne, jak zwykle, ale jakby pusto.

paytradebaner

Strona wciąż w przebudowie, miała wystartować na początku stycznia, a tu... nicość. Napisałem mejla z rozpaczliwym pytaniem "kiedy restart?", ale nie dostałem odpowiedzi. Ale przynajmniej mejla nie odbiło, więc serwer wciąż opłacony ;-)). Kto włożył do klubu pieniądze, żeby wyjąć wielokrotnie więcej, może szukać swojej kasy w USA. "Dziennik Gazeta Prawna" pisał jesienią, że klub jest internacjonalny w pełnym tego słowa znaczeniu, bo siedzibę ma w przyczepie kempingowej zaparkowanej w jednym z amerykańskich stanów. Międzynarodowość posunięta do granic możliwości. Znacznie dalej, niż w czasach gdy budowało się matrycę konsumencką w detalu ;-). No, ale prawdziwy biznes nie zna granic. Albo inaczej: umie przekraczać każde granice. Nie mam wątpliwości, że to tylko przejściowy kryzys Paytrade i wkrótce firma znów zacznie "nadawać". A jak nie ta, to inne. Chętnych do osiągania dochodu pasywnego. Nie ma znaczenia co się kupuje lub sprzedaje. Najważniejsze jest to, że się zarabia za nic-nie-robienie. A to się zawsze dobrze sprzedawało ;-).

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
czwartek, 02 lutego 2017 20:38

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/02 22:46:15:

    Wprawne oko zauwazy pewne elementy wspolne firmy Paytrade cos tam z ofertami niektórych banków, które pod nazdorem KNF funkcjonują sobie od dekady na polskim rynku i kuszą kolejnych jele ... tfu klientów programami lojalnosciowymi.

  • meskiwizerunek.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/03 08:27:33:

    Az sie nie chce wierzyc ze ludzie daja sie jeszcze nabierac na takie pomysly. Wydawac by sie moglo ze Amber Gold to jest wystarczajaca lekcja ekonomi i inwestowania ;)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line