Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 15 lutego 2017

Koło ratunkowe czy jakiś żart? Odkrywam kulisy działania funduszu "wsparcia" kredytobiorców

Tego samego dnia, w którym Jarosław Kaczyński ostatecznie rozwiał nadzieje frankowiczów na ustawowe przewalutowanie ich kredytów, wicepremier Mateusz Morawiecki - zapewne trochę po to, by nieco udobruchać wściekłych wyborców - zapowiedział zwiększenie, nawet czterokrotne, specjalnego funduszu wsparcia kredytobiorców będących w tarapatach. Fundusz nie jest żadną nowinką, został utworzony jeszcze za czasów poprzedniej ekipy rządzącej jako odpowiedź na obietnice PiS dotyczące przewalutowania. Banki zrzuciły się nań kwotą 600 mln zł. Fundusz nie przyznaje darowizn, ani zapomóg, ale jedynie przejmuje na pewien czas - najdłużej na 18 miesięcy - obowiązek spłacania rat. Jest to rodzaj koła ratunkowego dla kredytobiorcy, by mógł przez kilka, kilkanaście miesięcy zająć się swoimi sprawami, nie martwiąc się o pieniądze na spłatę rat kredytowych. Maksymalne wsparcie w ramach programu wynosi 1500 zł miesięcznie, na jednego kredytobiorcę fundusz może przeznaczyć maksymalnie 27.000 zł.

Warunki przyznania pożyczki? Trzeba się "wykazać": a) statusem bezrobotnego lub b) wysoką relacją raty kredytowej do dochodów (minimum 60%), albo c) niskim dochodem na osobę w rodzinie (poniżej 634 zł po odliczeniu raty kredytu). Jest to nieoprocentowana pożyczka, co oznacza, że mając kłopoty finansowe wynikające z bezrobocia lub raty wysokiej w stosunku do dochodów znacznie bardziej opłaca się udać po wsparcie tutaj, niż zaciągać jakieś inne, komercyjne pożyczki. I jeszcze jeden bonus: między zakończeniem finansowania rat klienta o momentem, kiedy ten musi zacząć oddawać pieniądze są dwa lata przerwy, zaś pożyczka może być spłacana nawet przez osiem lat

PRZYPADEK 1: "CZY PANI NA PEWNO JEST BEZROBOTNA"? Kłopot w tym, że choć fundusz jest - a i potrzebujących zapewne nie brakuje - to jego wykorzystanie jest śladowe. Kilka miesięcy temu pisałem, że został "nadgryziony" zaledwie w 1%. Wszyscy się zastanawiają jak to możliwe, że nikt nie chce niemal darmowego wsparcia? Ludzie nie wiedzą o takiej możliwości? Warunki są zbyt trudne do spełnienia? Polacy gardzą pomocną dłonią bankowców? Wydaje mi się, że rozwiązanie jest dużo bardziej oczywiste. Kryje się w art. 16 ust. 7. ustawy regulującej zasady udzielania wsparcia kredytobiorcom w tarapatach. Brzmi on tak:

"Po upływie sześciu miesięcy od terminu określonego w art. 6 ust. 1 środki Funduszu, które nie zostały użyte lub zarezerwowane na udzielenie wsparcia, zwracane są kredytodawcom, w transzach półrocznych, proporcjonalnie do sumy dokonanych wpłat i uzupełnień, pomniejszonej o wartość wsparcia przyznanego kredytobiorcom, będącym klientami danego kredytodawcy"

- krótko pisząc fundusz jest zwrotny. Czyli tak skonstruowany, że bankom nie opłaca się pomagać swoim klientom, bo jeśli im nie pomogą, to dostaną kasę z powrotem. To trochę tak, jakbym zaoferował komuś pomoc, ale tę część, której nie wykorzysta, mógłbym mu zabrać. Zapewne też szukałbym sposobu na to, by mógł wykorzystać jak najmniejszą część moich pieniędzy. To oczywiście tylko moje domniemanie, powodowane znajomością realiów bankowych, w których często pracownicy zwiększający przychody banku kosztem klientów są nagradzani premiami. Nie mam liczb potwierdzających, że banki strukturalnie i masowo zniechęcają lub utrudniają klientom składanie wniosków o wsparcie, ale znam kilka przypadków, które potwierdzają właśnie takie podejście.

"Złożyłam wniosek o skorzystanie z ustawy. Bank odrzucił mój wniosek, w zasadzie nie podając nawet przyczyny. Wcześniej próbowano bezprawnie wyłudzać ode mnie dokumenty dotyczące dochodów, sytuacji rodzinnej i inne dane, które nie są potrzebne do rozpatrywania wniosku. Bank poinformował mnie także, że może przeliczyć mi ponownie zdolność kredytową! W mojej ocenie była to próba zastraszenia i odwiedzenia mnie od chęci skorzystania z dobrodziejstw ustawy"

- taki list jednej z klientek Raiffeisen Banku, posiadaczki kredytu frankowego, przekazał mi p. Arek Szcześniak, szef stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu". Jakkolwiek "firma" jest znana z bardzo radykalnych poglądów na działalność banków, a jej członkowie zwykle widzą swoje relacje z bankowcami wyłącznie w czarnych barwach, to obawiam się, że tym razem nie ma zbyt dużo koloryzowania (choć trochę jest, o czym dalej). Klientka w chwili składania wniosku była osobą bezrobotną, samotnie wychowującą dzieci (w tym jedno niepełnosprawne), a więc spełniającą przesłankę do skorzystania z pomocy przewidzianej ustawą (a nawet - jak twierdzi - wszystkie trzy, choć wystarczy spełnić jedną). Twierdzi też, że dopełniła wszelkich formalności: złożyła kompletny wniosek wraz z kompletem oświadczeń z pouczeniami o odpowiedzialności za składania fałszywych oświadczeń.

"Pomimo tego bank żądał ode mnie dokumentów do których nie był uprawniony i których ani ustawa ani rozporządzenie ministra finansów nie przewiduje jako podstawy do pozytywnego rozpatrzenia wniosku"

- twierdzi klientka. Mam kopię odpowiedzi banku na jej wniosek, jest bardzo ogólna i napisana w myśl prawniczej nowomowy. Wynika z niej, że klientka "nie przedłożyła wymaganych dokumentów". Bankowcy nie wymieniają jednak których dokumentów im zabrakło do pełni szczęścia (albo raczej nieszczęścia, patrząc przez pryzmat bankowego rachunku wyników). Zapewne nie zabrakło zaświadczenia z urzędu pracy o statusie osoby bezrobotnej (bo to przecież była główna podstawa złożenia wniosku). Zakładam, że bank mógł zażądać od klientki potwierdzenia, że sama nie zwolniła się z pracy bądź nie została wyrzucona dyscyplinarnie. Bank miał prawo w ten sposób się zachować, bo ustawa mówi, że może weryfikować spełnienie przez klienta warunków uprawniających do wsparcia. Klientka, zamiast się oburzać, mogła też dostarczyć dokumenty dochodowe i z łatwością udowodnić, że wsparcie należy jej się również z powodu wysokiej relacji raty do dochodów oraz po prostu z powodu niskich dochodów.

Inna sprawa, że generalnie ustawa projektuje proces udzielania wsparcia nieco inaczej, niż jego realizację przedstawiają klienci banków. Po pierwsze klient składa wniosek i załącza oświadczenia dotyczące jego sytuacji. Po drugie bank sprawdza formalnie czy wszystkie rubryki są właściwie wypełnione i przekazuje wniosek do Banku Gospodarstwa Krajowego. Po trzecie BGK podpisuje z kredytobiorcą umowę o wsparciu, zaś kredytobiorca podobną umowę z bankiem-kredytodawcą po uprzedniej weryfikacji czy zostały spełnione warunki przyznania wsparcia.

funduszwsparciaustawa1

A zatem na etapie sporządzania wniosku bank nie powinien w ogóle nic od klienta żądać - poza wnioskiem i oświadczeniami. Dopiero po przyjęciu wniosku przez BGK może następić weryfikacja. Najwyraźniej banki upraszczają proces i już na etapie składania wniosku próbują prześwietlać klientów.    

PRZYPADEK 2: "MAŁO PAN ZARABIA? A TEN PRZELEW?" Ale nie o to chodzi. Nie podoba mi się, że bank - widząc wniosek złożony przez kredytobiorcę mającego status bezrobotnego, szuka dziury w całym i powodów, by nie wypłacić pieniędzy. Nawet jeśli w jednym czy drugim przypadku wsparcie - mające zresztą zwrotny charakter, tu "prezentem" jest tylko odroczony okres spłaty i brak oprocentowania - trafiłoby do osób, które nie do końca na nie zasłużyły, to być może bankowcy mogliby przymknąć na to oko. Bo to, że ktoś "nie do końca zasłużył" nie oznacza, że nie warto mu pomóc. Jeśli klient jest bezrobotny, wychowuje samotnie dzieci i ma kredyt we frankach, a zgłasza się po nieoprocentowaną pożyczkę (a nie po umorzenie rat, ani kredytu), to czy warto szukać dziury w całym? Zawieszając w próżni to pytanie pędzę już do pana Wojciecha, innego frankowego kredytobiorcy, który przyszedł po wsparcie. Tu też nie jest łatwo.

"W celu złożenia tego wniosku byłem dotąd w oddziale banku w sumie trzykrotnie, a w tzw. międzyczasie odbyłem z jego pracownikami sześć rozmów telefonicznych. Za każdym razem pracownica udzielała mi sprzecznych informacji na temat tego, jak wypełnić wniosek i jakich informacji oczekują ode mnie bankowcy"

- skarży się mój czytelnik. Bank Millennium - bo to on udzielił kredytu - najpierw zażądał od niego wyciągów uznań na jego koncie osobistym. Oświadczono, że nie przyjmą "zwykłych" wyciągów z konta. Klient ma się zalogować do swojego banku i wydrukować wyciągi na komputerze w oddziale, w obecności pracowników. Nie ma jak zaufanie do klienta. Bankowcy muszą mieć sporo za uszami, skoro każdego klienta podejrzewają, że będzie pracowicie fałszować wyciągi bankowe, żeby dostać pożyczkę zeroprocentową. Ale nic to. Po kilku dniach od złożenia pełnego wniosku do pana Wojciecha zadzwoniła ta sama osoba z banku i oświadczyła, że analityk bankowy żąda nie tylko wyciągów z honorariami, ale także... wykazu wszystkich operacji na koncie w ostatnim roku. Oczywiście z wydrukiem w oddziale. Tacy są skrupulatni.

"Przy udzielaniu tego kredytu (tzn. refinansowaniu kredytu z innego banku) w 2008 r. bank praktycznie nie sprawdzał mojej zdolności kredytowej – wystarczyło mu zaświadczenie z poprzedniego banku, że kredyt był tam przez ostatni rok regularnie spłacany. Jasne, to moja „wina”, że się zadłużyłem na 95% wartości nieruchomości, ale z perspektywy czasu mam podejrzenie, że i bankowi bardzo się wtedy opłacało, żeby przy mojej ówczesnej zdolności kredytowej nie pojawił się żaden znak zapytania. Teraz, kiedy stoję „pod ścianą”, zachowują się tak, aby było jeszcze trudniej"

- pisze pan Wojciech, którego stać na to, żeby regulować na bieżąco dwie trzecie aktualnej raty – czyli mniej więcej tyle, ile wynosiła ona na samym początku spłacania kredytu. Mój czytelnik złożył wniosek na podstawie przesłanki, iż koszty obsługi kredytu przekraczają 60% jego miesięcznych dochodów. Wniosek wydawał mu się formalnością, bo choć jego dochody się wahają, to z wyliczeń wychodziło, że koszt obsługi kredytu to 73% tego, co wpływa do jego domowego budżetu. Rata bez ubezpieczeń to 3115 zł, zaś aktualny dochód netto - 4280 zł. Bank kilkakrotnie żądał uzupełnienia dokumentów. Pan Wojciech oczywiście to zrobił, bo przecież w jego interesie było, żeby wniosek rozpatrzono jak najszybciej. Po dwóch miesiącach przerzucania się papierkami pan Wojciech dostał wiadomość, że... wniosek został zweryfikowany negatywnie, ponieważ klient nie spełnia przesłanki ustawowej do otrzymania wsparcia, tzn. rata stanowi mniej niż 60% jego dochodów.

Pan Wojciech zażądał pisemnego uzasadnienia negatywnej weryfikacji wniosku, ale dowiedział się, że… nie może go dostać. Przez telefon powiedziano mu natomiast, że wniosek weryfikował „analityk z banku”. A jak weryfikował? Trzymajcie się foteli. Otóż ocenił dochody klienta na podstawie nie średniej wartości przelewów z wynagrodzeniem (chociaż nimi dysponował), ale na podstawie... zaświadczenia z jednego, wybranego miesiąca, w którym tak się złożyło, że klient dostał dwa przelewy z honorariami (w maju, czerwcu i lipcu dostał wypłatę małą, a w sierpniu - dużą). Na tej podstawie "analitykowi bankowemu" wyszło, że dochody pana Wojciecha z pracy są dwa razy wyższe niż w rzeczywistości… „Analityk”, obliczając drugą nóżkę tego ustawowego współczynnika czyli „miesięczne koszty obsługi kredytu”, nie wziął też pod uwagę, że razem z ratą kapitałowo-odsetkową klient płaci bankowi obowiązkowe comiesięczne ubezpieczenia. „Analityk” uznał, że to nie są „koszty obsługi”.

"Personel Banku Millennium rozmawia ze mną, mówiąc brutalnie, jakbym był idiotą. Muszę tłumaczyć tym ludziom, że białe jest białe, a czarne jest czarne – a oni do mnie mówią, że „takie są procedury”. Do tego parę razy mnie zwyczajnie okłamano – np. pani z placówki mi mówi, że ich procedura wynika z ustawy. No to wyciągam ustawę i proszę o pokazanie gdzie jest ten wymóg, którego spełnienia bank żąda. No i ona wtedy patrzy na mnie wzrokiem tego Grzesia, co opowiadał cioci, że wrzucił list do skrzynki..."

- pisze pan Wojciech. Żeby było jeszcze zabawniej - w ustawie „o wsparciu kredytobiorców” nie ma zapisanej żadnej ścieżki odwoławczej. Po prostu: ustawodawca nie wyobraził sobie sytuacji, w której kredytobiorca składa uzasadniony, kompletny wniosek o wsparcie, a bank weryfikuje go negatywnie bez uzasadnienia. Nie wiadomo, co w tej sytuacji ma robić kredytobiorca, który ma oczywisty problem ze spłatą kredytu (bo przecież jakby nie miał, to by nie składał wniosku o wsparcie, prawda?). A więc ta rzekomo „ratunkowa” ustawa ma wielką dziurę - możliwa jest sytuacja, w której bank-kredytodawca może utrudnić lub uniemożliwić dostęp do wsparcia nawet w sytuacji, kiedy przesłanki są oczywiste, a kredytobiorca ma nóż na gardle. I nic nie można w tej sprawie zrobić. Ani się odwołać, ani pozwać nikogo do sądu. A bank za sześć miesięcy dostanie zwrot swojej składki do funduszu wsparcia kredytobiorców "ze względu na brak zainteresowania klientów pomocą".

"I Pan, i inni dziennikarze się dziwowaliście, dlaczego tak mało kredytobiorców korzysta z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Niektórzy nawet twierdzili, że tak mała liczba wniosków „pomocowych” to jest dowód na to, że nikt żadnej pomocy nie potrzebuje i te kredyty się świetnie spłacają. A co jeśli ludzie, którzy naprawdę desperacko potrzebują tej pomocy, odbijają się od takiej ściany jak ja?"

- kończy swój pełen rozgoryczenia list pan Wojciech z Krakowa. A ja mam w związku z tym kilka komunikatów. Po pierwsze do Banku Millennium. Dysponuję namiarem na pana Wojciecha, więc gdyby ktoś w banku chciał jednak pokazać lepsze oblicze tej instytucji, to służę wsparciem. Mam też prośbę do El Comendante z Nowogrodzkiej i jego prawej ręki, wicepremiera od wszystkiego. Przestańcie Panowie udawać, że istnieje jakiś Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który załatwia problem osób nie radzących sobie ze spłatą rat. To jest fikcja i albo coś z tym zrobicie, albo będziecie przykładać rękę do tej fikcji. Chciałbym też zaczepić Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich, który co drugi dzień opowiada o tym jak branża wspiera klientów. Jest robota do wykonania, Panie Prezesie.  

Procedura udzielania wsparcia z tego magicznego funduszu - choć, do cholery, to nie jest żadna darowizna, tylko nie oprocentowana pożyczka - jest „nie dla ludzi”, skomplikowana i pełna pułapek. Mam też wrażenie, że ludzie nie korzystają z tego „wsparcia”, bo się obawiają pewnej stygmatyzacji. Nie chodzi tylko o to, że bank - tak jak postraszył członkinię SBB - "zrewanżuje się" za wniosek o wsparcie ponownym prześwietleniem zdolności kredytowej i Bóg wie co z tego wyniknie.

"W mojej obecności personel przy każdym kolejnym punkcie dokumentów dzwonił do „analityków” i wrzeszczał do słuchawki przez cały oddział: „Czeeeeść, tutaj pan przyszedł prosić o wspaaaaarcie z funduuuuszu, bo maaa probleeem zeeee spłatąąąąąą kredytuuuuu hipotecznegooooo!!!". W czasach, kiedy pracownik banku w zwykłym okienku kasowym nie wymienia głośno wpłacanych albo wypłacanych kwot, tylko zapisuje je na karteczkach – no przyznaję, obezwładniło mnie, ale przede wszystkim: zawstydziło, tak po prostu"

- opowiadał mi pan Wojciech. Cała ta ustawa i „obsługa” procesu ubiegania się o wsparcie odwołuje się do języka jałmużny („wsparcie”, „potrzebujący”, „trudna sytuacja”. To mogą być właściwe odpowiedzi na pytanie: dlaczego ludzie się po tę pomoc nie pchają? Panie premierze Morawiecki. Jeśli to ma tak wyglądać, to może sobie Pan zwiększać ten fundusz nawet i dziesięciokrotnie. I tak nikt nie będzie z niego korzystał. A nawet jeśli taki śmiałek się znajdzie, to bank - wiedziony nadzieją, że pieniądze włożone do funduszu będzie mógł wkrótce wyjąć - skutecznie takiego delikwenta zniechęci.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 15 lutego 2017 09:19

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 11:21:08:

    W tekście notki są drobne nieścisłości, ale tak czy inaczej bardzo dziękuję Autorowi za zajęcie się sprawą ;-)
    Niezależnie od tego mój przypadek został już jakiś czas temu opisany przez inny portal, choć ze "zmienionym imieniem bohatera":

    biznes.onet.pl/wiadomosci/finanse/wsparcie-w-splacie-kredytu-z-fwk-bank-odmawia-pomocy/16zbqz

    W tej sprawie jest parę nowości:

    1) złożyłem kilka reklamacji - w sumie kilkadziesiąt stron,
    2) odpowiedzi Banku Millennium są uprawianiem gry w "pomidora". Bank z jednej strony idzie w zaparte, z drugiej sam sobie zaprzecza - tzn. właściwie przyznaje się w odpowiedziach na reklamacje, że analizował mój wniosek wybiórczo i brał pod uwagę te dane, które były dlań wygodne, ale na koniec stwierdza, że "nie było żadnych nieprawidłowości" i wsparcia nie otrzymałem, bo mi się nie należało,
    3) BM twierdzi, że mogę przecież złożyć kolejny wniosek, a on go rozpatrzy - co jest groteskowe, bo przecież skoro odrzucił jeden uzasadniony wniosek i twierdzi, że "nie było żadnych nieprawidłowości", to może zrobić to samo z każdym następnym i tak ad mortem defecatum,
    4) BM najpierw odmówił mi należnego wsparcia, a teraz (od paru miesięcy) prowadzi regularne działania windykacyjne - bo przecież spłacam taką część raty, na jaką mnie stać (czyli jakieś 2/3). Bankowi jakoś umyka - choć pisałem o tym w kolejnych reklamacjach - że nie spłacam jej w całości właśnie dlatego, że odmówił mi udzielenia wsparcia; on po prostu nie kuma tej zależności,
    5) BM, odmawiając mi wsparcia z FWK, jednocześnie naciska, żebym zwrócił się o ugodę restrukturyzacyjną. Brzmi to jak pójście na rękę, ale w istocie jest to z jego strony podstęp i bezczelność (też mi nowość). Gdybym podpisał taką ugodę, to musiałbym w niej uznać aktualną wysokość zadłużenia w PLN po kursie CHF wyliczonym przez bank - a przecież ja z BM od jakiegoś czasu jestem w sporze sądowym o niedozwoloną indeksację (klauzule niedozwolone 3178 i 3179) oraz składki UNWW. No więc: uznając taki dług, jaki bank sobie wyliczył, w kontekście zwrotu nadpłat strzeliłbym sobie samobója - i nie mam złudzeń, że spece z BM na to właśnie liczą (a jak nie na to, to na doprowadzenie mnie do bankructwa zanim sąd ich zmusi do oddania mi sporych pieniędzy).
    - w styczniu, po wyczerpaniu ścieżki reklamacyjnej, złożyłem do Rzecznika Finansowego wniosek o postępowanie polubowne w sprawie wsparcia z FWK (na podstawie nowych przepisów). Rzecznik wszczął postępowanie błyskawicznie - czekam na sygnały o postępach.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 11:29:00:

    Panie redaktorze,
    Piękny opis patologii, bo i ten wpis na blogu utrwala patologię!

    1. Kredytobiorca wypełnia TYLKO wniosek - załącznik do rozoporządzenia ministerialnego
    2. Ten wniosek jest składany pod rygorem odpowiedzialności karnej!
    3. Wniosek to wyłącznie OŚWIADCZENIA.
    4. bank sprawdza POPRAWNOŚĆ formalną wniosku i przesyła go do BGK, a ten zawiera z kredytodawcą umowę w sprawie realizacji ustawy.

    5. Żaden z kredytobiorców, którzy podpisali umowę nie złożył wniosku o umorzenie całości lub części pożyczki.

    Każdy kredytobiorca, który znajdzie się w sytuacji szykanowania MUSI zawiadomić:
    1. Rzecznika Finansowego
    2. UOKIK

    To działania nieuczciwej praktyki rynkowej, naruszającej zasady współżycia społecznego!
    Kara? do 10 % przychodu.

    To jest walczenie z patologią - wskazanie, jak łoić batem patologicznych prezesów banków.
    Zezwalają na szykany, niech płacą.
    Na ich działania też jest kara finansowa.

    Tylko trzeba głośno mówić o narzędziach konsumenckich. Prawo jest po naszej stronie.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 11:39:59:

    Każdy kto ma konto na FB zapraszam do grupy CHFrancisco @.
    Piszcie tam, a sprawa zostanie poprowadzona w urzędach kontrolnych RF i UOKIK.
    Zaangażowałem w to także Prezesa ZBP Pietraszkiewicza. Potępia takie patologiczne działania banków.

    Można pisać bezpośrednio do niego w takich przypadkach. Ustaliłem to z Prezesem, po spotkaniu w Sejmie na nadzwyczajnej podkomisji o ustawach "frankowych".
    Wykorzystałem niecnie jego wystąpienie o otwartości ZBP na pomoc osobom w trudnej sytuacji.

    Patologiom mówimy NIE i działamy wspólnie, by je ukrócić.

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 12:12:56:

    @wruum59

    Formalnie tak właśnie to powinno wyglądać, jak Pan opisał - i ja też sobie tak to wyobrażałem przed pójściem do banku. Tzn. sądziłem, że bank odgrywa rolę wyłącznie pośrednika w przekazywaniu dokumentów między mną a BGK.

    Dlatego kiedy bank zgłaszał kolejne absurdalne żądania (typu drukowanie wyciągów w oddziale = kpina), to się wściekałem, ale robiłem, co kazali - bo mi mówiono np. że "BGK tego wymaga". Sądziłem, że jednak koniec końców chodzi o to, że ja mam to wsparcie dostać - to, że ono mi się należy, z moich oświadczeń i złożonych dokumentów bez pudła wynikało.

    Na samym początku miałem wrażenie, że oni po prostu są nieprzygotowani do "przerobu" takiego wniosku - i dlatego tak są nieporadni, że muszą cały czas pytać BGK, jak to zrobić - a co BGK im każe, to oni egzekwują ode mnie.
    Ale kiedy zrobiło się zbyt absurdalnie, to mnie coś tknęło i napisałem prosto do BGK - a ten mi napisał, że oni od banków wymagają tylko "weryfikacji", a to, jak każdy bank sobie te wnioski weryfikuje, to już jego broszka. No i zaczęło mi śmierdzieć.

    A kiedy BM odrzucił mój wniosek i zaczął mi odpisywać na reklamacje, robiąc ze mnie durnia i twierdząc, że wszystko było jak należy - pojąłem, że nie chodziło o żadną nieporadność i pilnowanie procedury, tylko o zwodzenie. Po prostu: bardzo komuś zależało, żebym tego wsparcia nie dostał, więc wzięli sobie takie dane z mojego wniosku, które im pasowały do założenia, że trzeba go odrzucić.

    Gdyby było inaczej (czyjeś zaniedbanie, pomyłka, błąd - cokolwiek nieumyślnego), to BM od października już ze sześć razy mógł się zreflektować. Zwłaszcza że ja nie prosiłem, żeby ktoś w banku mi robił łaskę i "naginał" ustawowe kryteria do mojego przypadku - ja się po prostu domagałem ponownej, rzetelnej i obiektywnej weryfikacji wniosku, zgodnie z zasadami tzw. zdrowego rozsądku i doświadczenia życiowego.

    Swoją drogą:
    za każdym razem, kiedy słyszę w telewizji czy czytam w Internetach, że jakiś dziennikarz czy polityk mówi o "dobrowolnych negocjacjach" banków z klientami w sprawie kredytów indeksowanych, to mam ochotę mu podesłać moje case study. Dziękuję bardzo, Wujowie Dobra Rada - ja już wiem, jak to wygląda w praktyce. Zbankrutowałbym tylko na kosztach toneru i wysyłek - mój wniosek do Rzecznika Finansowego z załącznikami ważył 38 dkg ;-)

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 14:36:11:

    panie.wojciechu

    czy dobrze rozumiem, że korespondował Pan wyłącznie z bankiem?
    ZERO pism do BGK, RF, UOKIK, ZBP?

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 14:38:24:

    sorki, nie doczytałem.
    I co RF na pana case study o wadze 38 dkg?

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 14:39:44:

    @wruum59: Opinia o tym, że wpisy w moim blogu utrwalają jakieś patologie jest dość ciekawa w kontekście dotychczasowego wpływu blogu na rzeczywistość. Ale oczywiście zapraszam do współpracy, może trzeba uzdrowić mą patologiczną działalność ;-).
    Jeśli chodzi o Fundusz Wsparcia, to problemy są trzy:
    1. bank może dostać zwrot pieniędzy, które wpłaci do funduszu, co oznacza, że może mu się opłacać polityka prowadząca do jak najmniejszego wykorzystania środków.
    2. bank może weryfikować spełnienie przez klienta warunków (art. 8: "Wsparcie przyznawane jest na podstawie umowy o udzieleniu wsparcia zawieranej przez kredytobiorcę z kredytodawcą. Umowa (...) zawierana jest po dokonaniu przez kredytodawcę weryfikacji i stwierdzeniu spełnienia warunków, o których mowa w art. 3 i art. 4"), niektóre banki najwyraźniej wykorzystują tę weryfikację do "uwalania" wniosków (choć z ustawy wynika, że wniosku nie można "uwalić", co najwyżej można nie podpisać umowy o wsparcie).
    3. nie ma żadnej ścieżki odwoławczej.
    Liczę na to, że ujawnienie jak to chodzi spowoduje, iż prawodawcy oraz organy kontrolne w bankach, na poziomie Związku Banków oraz nadzoru państwowego poprawią prawo i procedury, żeby to działało lepiej
    Pozdrawiam!

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 14:58:38:

    Panie Redaktorze,

    to proszę otworzyć wzór oświadczenia i powiedzieć co podlega weryfikacji?

    www.bgk.pl/files/public/Pliki/Osoby_fizyczne/FWK/Wzor_wniosku_o_przyznanie_wsparcia__zweryfikowany_z_rozporzadzeniem_.pdf

    NIC, bo do oświadczenie, nie przedkłada się dowodów!

    Pamięta Pan pożyczki na OŚWIADCZENIE, a nie zaświadczenie, gdy bank dzwonił potem do pracodawcy!?

    To jest ta różnica. W tej ustawie jest niebezpieczniej dla wnioskującego.
    To oświadczenie z rygorem karnym, prawdaż Panie Redaktorze?

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 15:09:59:

    znów na raty piszę.
    prawo trzeba zmieniać, jak nie na zdrowych, dobrych praktyk.
    A takie praktyki przecież są.
    Wszyscy je znamy, bo wiszą w każdym banku.

    Wystarczy ich przestrzegać.
    To czytamy Kodeks Etyki Bankowej

    CZĘŚĆ A. KODEKS DOBRYCH PRAKTYK BANKOWYCH
    Rozdział I
    1. Relacje z Klientami
    1.1. W stosunkach z Klientami banki postępują z uwzględnieniem szczególnego zaufania jakim są darzone oraz wysokich wymagań co do rzetelności, solidności i
    wiarygodności, traktując wszystkich swoich Klientów z należytą starannością.
    1.2. W relacjach z Klientami bank powinien kierować się uczciwością, odpowiedzialnością, profesjonalizmem oraz innowacyjnością.
    1.3. Bank w stosunkach z Klientami i przy wykonywaniu czynności na rzecz Klientów,
    powinien działać zgodnie z zawartymi umowami, w granicach dobrze pojętego interesu własnego i z uwzględnieniem interesów Klientów. Bank nie może wykorzystywać swego profesjonalizmu w sposób naruszający interesy Klientów.
    1.4. Bank, jako podmiot oferujący usługi innych instytucji finansowych (emitentów), takie jak np. polisy ubezpieczeniowe, jednostki funduszy inwestycyjnych, powinien
    zapewnić Klientom pełną, rzetelną informację o tym produkcie, jego emitencie i
    warunkach procesu reklamacyjnego oraz w miarę możliwości wspierać Klientów w
    wypadku zgłaszania reklamacji, biorąc pod uwagę, że opinie o produkcie są
    jednocześnie odnoszone do banku jako oferenta.
    1.5. Zasady działania banku w stosunkach z Klientami, informacje o świadczonych
    usługach, a także umowy, dokumenty bankowe i pisma kierowane do Klientów,
    powinny być formułowane w sposób precyzyjny, zrozumiały i przejrzysty.
    1.6. Bank, informując Klientów o rodzajach i warunkach świadczonych usług (także w
    reklamach), stara się wyjaśnić różnice pomiędzy poszczególnymi oferowanymi
    usługami i produktami ze wskazaniem zarówno korzyści, które dana usługa lub
    produkt zapewniają, jak również związanego z nimi ryzyka, umożliwiając Klientowi
    dokonanie świadomego wyboru.
    1.7. Akcje promocyjne banków powinny rzetelnie, jednoznacznie informować Klientów o oferowanych produktach i usługach, a forma ich prezentowania nie powinna wprowadzać w błąd.
    1.8. Każdy Klient powinien być traktowany z należytym szacunkiem oraz nie może być dyskryminowany ze względu na jakiekolwiek jego cechy bądź przekonania.
    1.9. Oferta banku powinna być zróżnicowana i dostosowana do potrzeb różnych grup Klientów.
    1.10. W swojej działalności bank powinien uwzględniać poszanowanie godności
    ludzkiej, zwłaszcza w obszarach obsługi Klienta, działań promocyjnych i marketingowych oraz windykacji należności.

    Wystarczy tego dotrzymać Panie Redaktorze?

    Sądy często cytują ten dokument w kontekście nieuczciwych postanowień w umowach (klauzulach abuzywnych)

    zbp.pl/public/repozytorium/dla_bankow/prawo/komisja_etyki_bankowej/KEB_final_WZ.pdf

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 15:12:11:

    Zorganizuje Pan szkolenie dla prezesów banków z ustawy?
    Prawnicy BGK wybiją im z głowy patologie.

  • jawodnik napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 20:35:09:

    @wruum59
    Sądy często cytują ten dokument w kontekście nieuczciwych postanowień w umowach (klauzulach abuzywnych)
    A dlaczego tak często to robią ?
    Bo bankowcy sami się podcierają postanowieniami kodeksu dobrych praktyk.
    Szkolenia ? To jakaś bzdura.
    Łupać kary prezesom w maksymalnym dozwolonym wymiarze, to może w ogóle zauważą, że taki kodeks istnieje (bo nie wierzę, że zaczną się do niego stosować. #1 To nie leży w ich interesie, #2 dopuszczalny wymiar kary ma się niejak do wynagrodzenia nawet najbiedniejszego prezesa najpodlejszego banku).
    JW

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/15 22:56:21:

    @wruum59: Weryfikacji ma podlegać nie oświadczenie klienta, ale stan faktyczny wpływający na możliwość skorzystania z ustawy, bądź nie. Tak rozumiem art. 8. Ustawy. Gdyby rozumieć go inaczej, to by oznaczało, że mamy pierwszy program wsparcia czegokolwiek, który wymaga jedynie oświadczenia klienta, że powinien otrzymać wsparcie ;-). Sądzę, że weryfikacja powinna być, ale w sposób opisany procedurami, a nie tak, żeby w miarę możliwości uwalić jak najwięcej wniosków).
    Pozdrawiam!

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 07:24:40:

    Panie Redaktorze,

    to czytamy wzór oświadczenia, to na dole każdej ze stron.
    tam są pouczenia dla kredytobiorcy - zgodne z przepisem ustawy.

    Wymaga się załaczników do oświadczeń?
    NIE.

    To bankowi też nie można.
    Banki mogą badać CZY wsparcie się należy zgodnie z ustawą, czy NIE, bo nie są zgodne. lub sytuacja kredytobiorcy jest w wykluczeniach ustawowych.

    I to nie jest wyłącznie moje zdanie (zgodne z ustawą i intencją ustawodawcy.
    Proszę to potwierdzić u źródła, w Banku Gospodarstwa Krajowego.|

    Zasada uczciwego dziennikarstwa oczekiwana.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 09:27:11:

    Panie Redaktorze, czekamy na rozwinięcie tematu.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 10:28:53:

    pomagać tak żeby nie pomóc
    wspierać tak żeby nie wesprzeć
    karać tak żeby nie ukarać,
    gonić tak żeby nie dogonić

    zawsze można powiedzieć wyborcom, patrzcie ile my dla was robimy.

    skoro wsparcia nie ma to tym bardziej trzeba ogłosić upadłość konsumencką. nie da się żyć za 1000zł/m-c z rodziną gdy rata kredytu wynosi 73% dochodu. tylko pozniej prosze juz nie wystepowac w skynewsach z zalosnymi apelami

  • kardupel_nadenty napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/16 21:24:59:

    Koło ratunkowe ... z betonu. Moje ulubione.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 08:02:30:

    No to Panie Redaktorze,

    wbijmy razem osikowy kołek w serce patologicznych banków przepisem ustawy.
    A dokładnie art. 6 ust 3
    Wprost jest napisane, ze dane we wniosku "rzetelnie dokumentują dane niezbędne do przyznania wsparcia"

    To zacytujmy ustawę
    3. Minister właściwy do spraw instytucji finansowych określi, w drodze rozporządzenia, wzór wniosku, o którym mowa w ust. 1, z uwzględnieniem treści oświadczeń, o których mowa w ust. 2 pkt 2, oraz konieczności pouczenia wnioskodawcy o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń, a także skutkach otrzymania nienależnego wsparcia, kierując się potrzebą rzetelnego udokumentowania danych niezbędnych do przyznania wsparcia.

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 11:07:08:

    @wruum59

    Nie no, ale błagam - nie dzielmy włosa na czworo.

    Niechże sobie i ten bank weryfikuje moje oświadczenia, na litość boską, niech sobie sprawdza te dokumenty. Ale nie musi mnie (ani nikogo innego) przy tym upokarzać, wprowadzać w błąd i traktować jednocześnie jak potencjalnego przestępcę, żebraka i przedmiot pozbawiony praw i rozumu.

    @com.one

    Rozważam upadłość konsumencką, oczywiście.
    Ale jeśli do tego nie daj Boże dojdzie, chcę mieć poczucie, że zrobiłem absolutnie wszystko, aby jako dłużnik mający problemy zachować się wobec banku jak należy - i mieć to potwierdzone na papierze. Podobnie jak chcę mieć na papierze, że pomimo mojego "jak należy" to bank zakłada mi pętlę i kopie w stołek.

    Poza tym zgodzimy się chyba co do jednego:
    jest coś kuriozalnie niesprawiedliwego w takim oto scenariuszu, że miałbym ogłosić upadłość (po 8 latach uczciwego spłacania kredytu!) wiedząc jednocześnie, że:
    a) to bank jest mi winien olbrzymie pieniądze z tytułu nienależnych składek UNWW oraz nieuczciwego przeliczenia kredytu oraz rat,
    b) przystąpiłem 2-3 lata temu do pozwów mających na celu odzyskanie tych pieniędzy, ale zanim cokolwiek się w tej sprawie wydarzy, bank może mnie puścić z butami.

    To też a propos rozważań pt. jak wam się nie podoba, to sobie idźcie do sądu.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 13:03:38:

    @pan.wojciech

    proponuje Ci zacząć od ostatniego wpisu Samcika na temat upadłości i spróbować dogadać się z bankiem. W końcu to on ma więcej do stracenia. Jak nie da rady to faktycznie zrobiłeś wszystko co mogłeś. Powodzenia.

    samcik.blox.pl/2015/02/Nowa-upadlosc-konsumencka-w-praktyce-jak-z-niej.html

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 13:09:14:

    @pan.wojciech: zgadzam się, niech bank weryfikuje, ale bez ukrytego celu w postaci dążenia do weryfikacji negatywnej. I do tego dążmy
    @wruum59: "Wsparcie przyznawane jest na podstawie umowy o udzieleniu wsparcia zawieranej przez kredytobiorcę z kredytodawcą. Umowa (...) zawierana jest po dokonaniu przez kredytodawcę weryfikacji i stwierdzeniu spełnienia warunków, o których mowa w art. 3 i art. 4". Dla mnie to zamyka sprawę. Zresztą uważam, że weryfikacja każdego wsparcia jest niezbędna. Jeśli Pan mi chce powiedzieć, że wspieranie kogokolwiek (no, może z pominięciem klasycznej pomocy społecznej) powinno się odbywać na podstawie oświadczenia tego kogoś, że potrzebuje pomocy, to ja tego nie kupuję. Oczekuję sprawiedliwych reguł wspierania potrzebujących, a nie rozbijactwa.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 13:55:28:

    Panie Redaktorze, ale jeśli tak to czytać to:
    a) każdy wnioskodawca, któremu bank odrzucił wniosek po weryfikacji innej niż formalna (odpowiednie uzupełnienie pól) - powinien zostać zgłoszony przez bank na policję w związku z odpowiedzialnością karną za składanie fałszywych oświadczeń - bez przesady? Bank
    b) jeśli proces weryfikacji wniosku przez bank ma polegać na innej kontroli wnioskodawcy - to musiałaby ona zostać bardzo szczegółowo rozpisana w przepisach (jak to np. występuje w przepisach o pomocy społecznej - gdzie bardzo szczegółowo opisany jest np. algorytm liczenia dochodu na członka rodziny i stanowi podstawę do ew. odwołania). Inaczej przyjęto by zasadę dowolności i absurdalnej nierówności stron (aż mi się przypomina prezes spółdzielni mieszkaniowej w Alternatywy 4).
    Dlaczego domyślnie obowiązującym jest przyjęcie dowolności weryfikacji w banku, który ma "konflikt interesów" przy tej procedurze?

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/17 18:59:46:

    Panie Redaktorze,

    to blog subiektywny, wiem.
    Ale zapewne zmieni Pan zdanie i uzyska miarodajne wyjaśnienie z BGK.

    Będzie po mojemu - nie będzie patologii i sprawa zamknięta.
    I co, zapyta pan a odpowiedź, długi wywiad z dyrekcją BGK, opublikuje?

    Warto i to bardzo.
    Nie będzie wtedy poniżania ludzi, o czym głośno pisze @pan.wojciech

    @mikor_mmk dobrze prawi - poprawność legislacyjna - NIC poza opisana normę prawną!

  • finron.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/18 18:30:16:

    Skłaniam się raczej do poglądu wruum59.
    Również uważam, że ustawa nigdzie nie wskazuje na obowiązek złożenie przez wnioskodawcę dokumentów potwierdzających prawdziwość złożonych oświadczeń.
    Ciekawe informacje przynosi jednak strona BGK (www.bgk.pl/osoby-fizyczne/fundusz-wsparcia-kredytobiorcow/), gdzie przeczytać można:

    Jeżeli po zapoznaniu się z ogólnymi zasadami i warunkami przyznawania, wypłacania i zwrotu Wsparcia z FWK uważają Państwo, że kwalifikują się do otrzymania wsparcia w spłacie kredytu mieszkaniowego na mocy ustawy, prosimy o pobranie i wypełnienie wniosku o udzielenie wsparcia. Ponadto, prosimy o przygotowanie dokumentów potwierdzających status osoby bezrobotnej albo wysokość osiąganego dochodu, wskazanych tutaj.

    Pod "tutaj" jest dokument z wykazem dokumentów.
    Skoro sam BGK ma taką praktykę to chyba jest coś nie tak (choć chyba w tym miejscu wypowiada się jako kredytodawca, w rozumieniu ustawy).

    Na czacie z konsultantem mBanku otrzymałem natomiast informację, że kwestię wymagalności dodatkowych dokumentów przesądza analityk, jednak nie powinny być wymagane (screen z fragmentem rozmowy dostępny tutaj: finron.pl/dziala-fundusz-wsparcia-kredytobiorcow/).

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/18 22:29:21:

    @finron.pl,
    dziękuję za wskazanie ciekawego miejsca WYŁĄCZNIE dla kredytobiorców "korzystających z usługi kredytu mieszkaniowego obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego"

    "Cudowny" bezprawny dokument, bo nie umocowany w ustawie.
    SobieBankoPaństwo w czystej postaci.

    Jak Redaktor Samcik nie zapyta, to sam to zrobię.
    O podstawę prawną dokumentu wskazanego w tutaj.
    www.bgk.pl/files/public/Pliki/Osoby_fizyczne/FWK/Lista_wymaganych_dokumentow.pdf

    Żaden znany mi bank nie wskazuje na taką "ustawową" listę
    Czytajmy ustawę - ZERO wymagań o ZAŚWIADCZENIACHm wyłącznie OŚWIADCZENIA

    Art. 6. 1. W celu uzyskania wsparcia kredytobiorca składa do kredytodawcy wniosek w terminie do dnia 31 grudnia 2018 r.
    2. We wniosku, o którym mowa w ust. 1, kredytobiorca:
    1) podaje imię i nazwisko, adres miejsca zamieszkania, numer PESEL, o ile został nadany, oraz numer dowodu osobistego lub rodzaj i numer innego dokumentu potwierdzającego tożsamość;
    2) składa, pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń, oświadczenie o:
    a) istnieniu okoliczności stanowiących podstawę przyznania wsparcia, w tym wskazuje, która z przesłanek,
    o których mowa w art. 3 ust. 1, stanowi podstawę do ubiegania się o wsparcie,
    b) warunkach wszystkich umów ubezpieczenia, na podstawie których przysługuje mu świadczenie z tytułu utraty pracy, w tym o terminie, w którym upływa okres wypłaty świadczeń z tytułu tych umów w przypadku gdy zawarł umowę ubezpieczenia spłaty kredytu, gwarantującego wypłatę świadczenia na wypadek utraty pracy,
    c) współczynniku wyrażającym relację wysokości płaconej raty z tytułu kredytu mieszkaniowego do osiąganych miesięcznie dochodów w przypadku gdy kredytobiorca ubiega się o wsparcie na podstawie art. 3 ust. 1 pkt 2,
    d) dochodzie gospodarstwa domowego w rozumieniu ustawy o pomocy społecznej i liczbie członków gospodarstwa domowego kredytobiorcy w przypadku gdy kredytobiorca ubiega się o wsparcie na podstawie art. 3 ust. 1 pkt 3.


    Czy powyżej ustawodawca nakłada wymóg ZAŚWIADCZEŃ?
    Kto chętny do pokazania, gdzie ZAŚWIADCZENIA w ustawie?

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/18 22:45:44:

    warto przeczytać rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 10 lutego 2016 r. w sprawie wzoru wniosku o udzielenie wsparcia kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy

    tam też ZERO wymagania załączników!
    Sobiepaństwo banków nie zna granic!

    A redaktor Samcik to honoruje na zasadzie - SUBIEKTYWNE, to mogę.

    Mogę odszczekać, tylko proszę Redaktora o wskazanie słowa ZAŚWIADCZENIE w ustawie.
    isap.sejm.gov.pl/Download;jsessionid=6F7943237D82AD81CDBECB8D173236F9?id=WDU20150001925&type=2

  • finron.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/19 10:47:47:

    @wruum59
    Nie ma za co. Tak jak napisałem, skłaniam się do Twojej wersji. Informacje ze strony BGK przywołałem jako uzupełnienie obrazu bałaganu. Przesłałem do BGK zapytanie jaka jest podstawa do wymagania dokumentów wskazanych na stronie (podzielę się informacjami jak tylko otrzymam jakąś odpowiedź).

    Co do Twojego stwierdzenia, że w rozporządzeniu nie ma mowy o załącznikach to jednak nie jest do końca prawda. Wczoraj zapomniałem o tym napisać.
    Wzór wniosku o udzielenie wsparcia, na drugiej stronie dokumentu, ma taką tabelkę do "odhaczenia" jakie załączniki zostały do niego dołączone. Jest tam taki punkt jak "inne" z odniesieniem do przypisu 7, który brzmi:
    "Należy podać liczbę dokumentów dołączanych w celu weryfikacji prawdziwości informacji i oświadczeń zawartych we
    wniosku.
    "

    Wygląda więc na to, że taka sytuacja (potwierdzanie oświadczeń przy pomocy dodatkowych dokumentów) została przewidziana, co nie zmienia faktu, że nigdzie nie ma zapisu przesądzającego o tym, że jest to OBOWIĄZEK wnioskodawcy, albo przynajmniej istnieje uprawnienie kredytodawcy do żądania takich dokumentów.

    Co do innych banków, to Getin Bank na swojej stronie również wskazuje listę wymaganych dokumentów, choć oczywiście bez żadnego umocowania.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/19 11:49:41:

    czy dobrze rozumiem zasady stanowienia prawa?
    W rozporządzeniu nie może być nic więcej, niż w ustawie!

    Minister nie stanowi prawa, tylko je wykonuje.
    Finron.pl
    Dobrze, ze wysłałeś zapytanie do BKG, też wyślę dla wzmocnienia.
    Wyślijmy tez razem do superpremiera Morawieckiego zapytanie, jaki przepis ustawowy uprawnił go do umieszczenia we wzorze
    Inne z górnym siedem i przypisem 7

  • mangamama napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/19 23:42:45:

    Niestety Banki nie tylko straszą śmiałków, że ponownie sprawdzą zdolność kredytową gdy Ci zawnioskują o wsparcie ale już nawet przechodzą do czynów! ( i to bez ostrzeżenia... )
    Może trzeba zainteresować rządzących tym co się dzieje w tej materii bo to nie ma w tym kształcie za wiele wspólnego z pomocą, przypomina bardziej kopanie leżącego.

    Wniosek złożyliśmy w zeszłym roku, bo po urodzeniu drugiej córki jako osoba prowadząca działalność miałam raczej słabe możliwości na mega aktywność zawodową (a ZUS niesłusznie odmówił wypłaty świadczenia macierzyńskiego - sprawa aktualnie w II instancji po mojej wygranej w I).
    I tym sposobem znalazłam się w trudniejszej niż zwykle sytuacji... Natrafiłam na info w jednym z portali, że jest takie cudowne narzędzie by ulżyć kredytobiorcom w trudniejszych chwilach... Policzyłam, że się łapiemy i złożyłam wniosek- z nadzieją, że będzie nam lżej w okresie powrotu do mojej normalnej aktywności po narodzinach dziecka. Dodam, że raty były regulowane regularnie tylko czasami z opóźnieniem do 30 dni.
    Wsparcie zostało przyznane (nie będę się rozwodzić na temat wiedzy konsultantów udzielających informacji telefonicznej.. było -minęło).
    Wypłacono ledwie 2 raty tegoż wsparcia gdy otrzymałam niespodziankę, jakby dodatkowy bonus...
    "Znany i lubiany" (;)) bank DNB właśnie zobligował mnie do przesłania dokumentów potwierdzających zdolność kredytową w związku z powzięciem informacji, iż sytuacja finansowa mojego gospodarstwa domowego się pogorszyła...
    Nie do wiary?...

  • mangamama napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/20 00:31:08:

    Co do dokumentów poświadczających dochód to wg mnie jest sporo niejasności.
    Po pierwsze we wniosku jest odniesienie do ustawy o pomocy społecznej jeśli chodzi o to jak interpretować sformułowanie miesięczny dochód. I zgodnie z tą ustawą miesięczny dochód osób prowadzących działalność gospodarczą wylicza się na podstawie średniej z zeszłego roku.
    Natomiast w linku podanym przez wruum59 jest info (w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą) o KPiR za 3 poprzednie miesiące... Przecież średnia za rok poprzedni, a średnia z 3 ostatnich miesięcy przed złożeniem wniosku to może być zupełnie co innego.

    W umowie o wsparcie w definicjach pojęć również jest wyszczególnione, iż dochód w rozumieniu ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej...
    Jest to o tyle istotne, iż w umowie wskazane jest że wsparcie jest nienależne w przypadku zwiększenia dochodów miesięcznych powodujących, iż nie jest spełniona jedna z przesłanek.

    Generalnie to - jak to już ktoś wspomniał - betonowe koło ratunkowe.

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/20 11:10:52:

    22 lutego (środa) będę o tym rozmawiał z posłanką Skowrońską.
    Zdam relację wieczorem po spotkaniu

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/20 20:56:00:

    @wruum59

    To już naprawdę z 460 posłów w Sejmie akurat do posłanki Skowrońskiej musiał się Pan zwrócić? ;-(

    Pamiętam jej "wyczyny" w poprzedniej kadencji, jeśli chodzi o pozorowanie działań w sprawie kredytów tzw. frankowych, a także jej wyjątkowo trwałą ignorancję w tej materii. Mam wątpliwości, czy ona cokolwiek zrozumie z problemu, który Pan jej przedstawi.

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/20 21:11:58:

    @com.one

    Nie doczytał Pan chyba mojego wpisu.

    Z bankiem to ja się przecież próbuję dogadać od 4 miesięcy - i bank nie kuma nawet tego, że przecież mając to wsparcie, którego on mi odmawia, spłacałbym raty kredytu w całości (czego bez wsparcia nie robię, bo nie mam jak). Ale coś takiego jak "dogadanie się" z Bankiem Millennium to jest kompletna iluzja. Pokazałbym Panu chętnie odpowiedzi na moje reklamacje (nie tylko w tej sprawie) - oni nawet nie są w stanie odpisać przyzwoitą polszczyzną bez błędów, już nie mówiąc o odpisywaniu na temat. Gdyby było inaczej, nie musiałbym przecież błagać o pomoc Rzecznika Finansowego.

    Co do "dogadywania się" w sprawie całego kredytu:

    warunkiem sine qua non jakiejkolwiek ugody jest dla banku uznanie przeze mnie wysokości zadłużenia wyrażonego w PLN (wyliczonego po kursach CHF z jego tabel).
    Jak według Pana miałbym coś takiego zaaprobować, skoro w sprawie sądowej dot. niedozwolonej indeksacji próbuję ustalić coś dokładnie przeciwnego - czyli że nie jestem bankowi winien tyle, ile on sobie sam przy pomocy klauzul niedozwolonych wyliczył, tylko siłą rzeczy mniej?

  • mangamama napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/21 08:45:27:

    @pan.wojciech
    Proszę o informację kto prowadzi Panu sprawę z bankiem? I kiedy rozpoczęła się batalia?

    Szykuję się na najgorsze ze strony banku, któremu jak widać, w PL na niczym już nie zależy i jedzie po bandzie.
    Szukam radcy prawnego, by poprowadził moją sprawę od A do Z. Bank ma wiele grzeszków na sumieniu (jest to kredyt indeksowany do EUR, ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, polityka hakowa banku, o której tu pisał niegdyś Pan Redaktor też mnie dotknęła, a teraz taki szykan)

    Dokumenty dot. zdolności oczywiście przekażę w terminie ale chyba nie będę biernie czekać na to co bank raczy wymyślić... Bo pewnie będzie mógł nawet rozwiązać umowę.

  • pan.wojciech napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/21 10:08:27:

    @mangamama

    To są te dwa duże pozwy zbiorowe przeciw Bankowi Millennium - jeden złożony w czerwcu 2014 r., drugi we wrześniu 2015 r. Obie sprawy były dość głośne, a prowadzący je prawnicy zabierają też głos w debacie nt. problemu, więc z łatwością znajdzie Pani w sieci informacje o tym, co, kto i jak - niezręcznie mi robić reklamę ;-)

    Tymczasem proszę zbierać dokumentację - reklamacje, odpowiedzi banku etc. To się wszystko w pewnym momencie przyda.

  • mangamama napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/21 11:16:29:

    @pan.wojciech
    OK, już mam. Trzymam kciuki za przyspieszenie i oczywiście pozytywne zakończenie w tych sprawach i możliwi jak najmniej nerwów.

    Przeraża mnie ten czas.
    Bo jak rozumiem (a może się mylę) wytoczenie sprawy wyklucza możliwość przeniesienia kredytu do innego banku? Bo wtedy będę musiała spłacić zobowiązanie przeliczone wg ich kursu jakiegoś tam kiedyś, co spowoduje, iż ten dług uznaję w takim kształcie?

  • mangamama napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/21 11:29:01:

    Jeszcze jedno spostrzeżenie odnośnie weryfikacji zasadności przyznania wsparcia. Lista dokumentów zamieszczona przez BGK jest niezgodna z ustawą i rozporządzeniem. Już podałam przykład działalności gospodarczej.
    W moim odczuciu to jest właśnie furtka do nadużyć i dowolnej interpretacji przy weryfikacji kryterium, w którym jedną z wypadkowych jest dochód.
    Ma to być dochód w rozumieniu ustawy o pomocy społecznej, podkreślane jest to na wszystkich wnioskach i umowie o udzielenie wsparcia. Żądanie dokumentów, które nie potwierdzą w żaden sposób osiągnięcia dochodu wg definicji z ustawy jest nie tylko bezprzedmiotowe ale może prowadzić do sytuacji, gdy bank weźmie pod uwagę inną wysokość dochodu i odrzuci wniosek z tego powodu.

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/22 11:46:57:

    @pan.wojciech
    doczytałem że próbuje się Pan dogadać z bankiem i subiektywnie chciałbym zauważyć że bank nie będzie się chciał w ten sposób dogadać z Panem, co zresztą potwierdzają już pańskie relacje. To nie działa tak jak Pan to opisuje. Muszą się zapalić czerwone lampki w bankowym excelu, że wykreowany pieniądz jest bez realnej szansy na pokrycie ;) Płaci Pan 73% to bank nie ma podstaw twierdzić że to zbyt dużo, płaciłby Pan 80% też. Jak to mówię nie ma takiego bólu u pacjenta, którego chirurg nie byłby w stanie znieść. Chciałbym tylko zauważyć, że nie ma w Polsce takiego prawa aby zobowiązania z umów cywilnych przekraczały 50% dochodu.

  • finron.pl napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/23 18:40:03:

    Odpowiedź BGK co do podstawy do wymagania dodatkowych dokumentów do weryfikacji prawdziwości złożonych oświadczeń:

    "konieczność dołączenia do wniosku o wsparcie dodatkowych dokumentów potwierdzających prawdziwość złożonych oświadczeń wynika z art. 8 ust. 2 ustawy. Jest w nim mowa o zawarciu umowy o udzieleniu wsparcia po dokonaniu przez kredytodawcę weryfikacji i stwierdzeniu spełnienia warunków ustawowych do przyznania wsparcia. Ponadto w art. 6 ust. 3 ustawy, w którym mowa o wzorze wniosku, ustawodawca wskazał na potrzebę rzetelnego udokumentowania danych niezbędnych do przyznania wsparcia". Takie stanowisko zostało przyjęte przez sektor bankowy oraz Radę Prawa Bankowego i Komitet ds. Finansowania Nieruchomości przy Związku Banków Polskich. W pracach tych brało również udział Ministerstwo Finansów.

    Jednocześnie wzór wniosku1 w przypisie nr 7 wskazuje na obowiązek dołączania dodatkowych dokumentów (należy podać liczbę dokumentów dołączanych w celu weryfikacji prawdziwości informacji i oświadczeń zawartych we wniosku).

    Lista i zakres informacji wymaganych w dodatkowych dokumentach jest ustalany indywidualnie przez każdego z kredytodawców, gdyż w myśl zapisów ustawy weryfikację i decyzję w zakresie przyznania wsparcia podejmuje kredytodawca. Rolą Banku Gospodarstwa Krajowego jest wypłata wsparcia na podstawie zwartej umowy pomiędzy kredytodawcą a kredytobiorcą. BGK nie podpisuje z kredytobiorcą umowy o wsparcie

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/23 22:00:28:

    @finron.pl
    fajnie mi się z tobą gada - jak zaskarża się przekroczenie uprawnień przez ministerstwo przy wydaniu rozporządzenia niezgodnego z ustawą?
    pomożesz.

    a przy okazji BGK, sektor bankowy oraz Radę Prawa Bankowego i Komitet ds. Finansowania Nieruchomości przy Związku Banków Polskich nie stanowią prawa.

    Oni wszyscy WYKONUJĄ prawo.

    Oświadczeń się nie dokumentuje, inaczej byłyby zaświadczeniami.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line