Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

piątek, 10 lutego 2017

Słowa prezesa o frankach warte ponad 5 mld zł! Co teraz? Dwa pytania i trzy scenariusze

Prezes Polski Jarosław Kaczyński pozbawił dziś resztek złudzeń tych, którzy liczyli na spełnienie obietnic wyborczych prezydenta Andrzeja Dudy oraz PiS. Zarówno ówczesny kandydat na prezydenta, jak i kandydatka na premiera Beata Szydło obiecywali, że pomogą frankowiczom przewalutować ich kredyty. Już wtedy pisałem, że jest to obiecywanie gruszek na wierzbie, bo nie istnieje proste i tanie rozwiązanie problemu kredytów frankowych. Bez względu na to, czy sumę strat na różnicach kursowych podliczymy na 20 mld zł, czy na 40 mld zł, czy też na 60 mld zł (szacunki są bardzo rozbieżne ze względu na to, że połowa tych kredytów nie była finansowana frankami tylko instrumentami pochodnymi), to i tak są to ogromne pieniądze. Mogą one - jeśli przeznaczy się je na wzrost akcji kredytowej - pomóc władzy napędzić gospodarkę i znów wygrać wybory. Jarosław Kaczyński o tym wie i zapewne dlatego w wywiadzie dla Polskiego Radia powiedział to:

"Myślę, że (frankowicze) powinni wziąć sprawy we własne ręce i zacząć walczyć w sądach. Nie dlatego, żeby nie ufać prezydentowi czy rządowi, tylko dlatego, że prezydent i rząd są w sytuacji, która jest zdeterminowana w wielkiej mierze uwarunkowaniami ekonomicznymi. (...). Rząd nie może podejmować działań, które doprowadzą do zachwiania systemu bankowego. To byłby straszny cios we wszystkich obywateli, także tych, którzy mają kredyty we frankach. I tego w żadnym wypadku odpowiedzialny rząd nie może zrobić. Natomiast w procesach będzie można odzyskać różnego rodzaju rekompensaty. To z różnych względów będzie nieporównanie łatwiejsze także dla międzynarodowego świata finansowego. Z tym też musimy się liczyć. Taki dzisiaj jest świat"

SŁOWA PREZESA WARTE 5,2 MLD ZŁ. Fakt, że prezes Polski zrozumiał, że to pieniądz rządzi światem, rynek finansowy odczytał bardzo pozytywnie. Kursy banków wystrzeliły w górę jak z katapulty. W chwili, gdy piszę te słowa, najbardziej "zapakowane" w kredyty frankowe banki - czyli Getin oraz Bank Millennium - zyskiwały na wartości po 11-12%. Inne duże banki mające sporo kredytów frankowych - czyli mBank i BZ WBK - zyskiwały po 4%, a PKO BP - prawie 3%. Łącznie inwestorzy "wycenili" wartość tych kilku zdań wypowiedzianych przez El Comendante na, bagatela... 5,2 mld zł. O tyle wzrosła rynkowa wartość banków po tym, jak Naczelnik Państwa odesłał frankowiczów do sądów. Rynek już zresztą od dłuższego czasu dyskontuje łagodniejącą postawę rządzących wobec banków. Z jednej strony podatek bankowy okazał się nie taki straszny (zresztą w ponad połowie banki przerzuciły jego koszty na klientów), z drugiej strony rząd nie pozwoli skrzywdzić branży finansowej frankami. Efekt? W ciągu trzech ostatnich miesięcy rynkowa wycena branży bankowej zwiększyła się o 30%, co oznacza wzrost wartości rynkowej banków o 40-45 mld zł.

WIGBANKI3LATA2017

CZY PAŃSTWO PIS POWINNO DOPŁACIĆ DO FRANKÓW? Trudno być szczególnie zaskoczonym, że tak się kończy bajka o ustawowym przewalutowaniu kredytów. Widać było, że w tę stronę to idzie po kolejnych pomysłach prezydenta (to on głównie zajmował się przygotowywaniem kolejnych wariantów ustaw dla frankowiczów). Ale dopiero głos najważniejszego El Comendante ostatecznie zamyka sprawę. Nie dziwię się, że frankowicze są rozgoryczeni. Co by nie mówić, kredytobiorców złotowych poprzednie rządy wspierały dotacjami dość obficie. A teraz podobno jest Prawo i Sprawiedliwość. Kiedyś oszacowałem łączną wartość wsparcia z ulg podatkowych, programów "Rodzina na Swoim" oraz "Mieszkanie dla Młodych" i innych dopłat na jakieś 14-15 mld zł. Z drugiej strony niektórzy szacują, że mniej więcej tyle samo kosztowałby sektor bankowy (w niekorzystnym wariancie) zwrot spreadów pobranych przy wypłacie kredytów frankowych i przy spłacie rat. Tyle, że proponowana przez prezydenta ustawa nawet tego nie gwarantuje. Ona mówi o zwrocie tylko części spreadów i tylko za pewien okres (przed wejściem w życie ustawy antyspreadowej).

Czytaj: Frankowicze pytają ile państwo dopłaciło do kredytów złotowych? Policzyłem

Czytaj też: Zero haraczu, czyli co wściekli frankowicze mogą zrobić bankom? Liczę!

CZY PRZEDAWNIENIE "ROZWIĄŻE" PROBLEM FRANKOWICZÓW? Co dalej? Koniec marzeń o ustawowym odwalutowaniu to nie koniec frankowej batalii, choć oczywiście z miesiąca na miesiąc sytuacja tych, którzy chcieliby cokolwiek od banków odzyskać, gdyż czują się oszukani, będzie trudniejsze. Wszystko przez przedawnienie roszczeń, które w Polsce wynosi dla zobowiązań kredytowych 10 lat i właśnie zaczyna dotykać pierwszych umów z tzw. frankowego boomu. Kto ma kredyt z lat 2003-2006 już wpadł w przedawnienie, w tym roku czerwoną linię przekroczą kredyty z 2007 r. Niektórzy prawnicy twierdzą, że po wejściu w okres przedawnienia nie będzie można podważyć umowy, ale chyba jest to mylnie sformułowany komunikat, który ma zmobilizować frankowiczów do skorzystania z usług prawników i płacenia im pieniędzy. Raczej jest tak, że stopniowo przedawniają się roszczenia związane z zapłatą poszczególnych rat, co zmniejsza "bazę" roszczeń (bo np. największe uderzenie spreadem banku serwowały klientom już przy wypłacie kredytu), ale ich całkiem nie anihiluje.

Czytaj też: Przykry skutek planu prezydenta? Wytrąci frankowiczom broń z ręki?

SCENARIUSZ 1: CO BĘDZIE Z USTAWĄ PREZYDENTA? W ciągu kilku miesięcy okaże się czy będzie wspomniany przeze mnie przed chwilą częściowy zwrot spreadów ustawą prezydencką. Jest ona pełna niedociągnięć, ale niewykluczone, że posłowie będą zdeterminowani, by doprowadzić ją do "stanu używalności" i przegłosować. Są dwie okoliczności, które mogą unieważnić projekt prezydencki. Pierwsza to ewentualne działania tej części frankowiczów, którzy są już na wojnie z bankami. Część z nich twierdzi, że wprowadzane w ustawie definicje kredytów walutowych oraz sam fakt uregulowania zwrotu spreadów zmniejsza ich szanse w sądach na zwycięstwa znacznie bardziej spektakularne. Druga okoliczność to wprowadzenie przez banki ewentualnych dobrowolnych rozwiązań zakładających przewalutowanie kredytu po preferencyjnym kursie w zamian za jakąś dopłatę ze strony klienta. Być może posłowie to zobaczą i machną ręką na ustawę albo będą przedłużać prace nad nią w nieskończoność. Brak ustawy może być dobry dla aktywnej części frankowiczów i zły dla tych, którzy nie zamierzali wykonać żadnego ruchu i dostaliby po prostu "prezent" w postaci części nadpłaconych spreadów

Czytaj też: Prezydent skapitulował w sprawie franków. To ustawa czy pomyłka?

SCENARIUSZ 2: CO OSIĄGNIE KOMITET STABILNOŚCI FINANSOWEJ? Nie mam wielkiej wiary w to, że wyższe wymogi kapitałowe szykowane dla "frankowych" banków spowodują jakiś cudowny wzrost chęci bankowców do przewalutowania klientom kredytów. Nie ma takich wymogów kapitałowych, które mogłyby sprawić, by bankom opłaciło się wziąć na klatę cały koszt różnic kursowych. Jestem za to dość mocno przekonany, że Komitet Stabilności Finansowej będzie w stanie skłonić banki do przedstawienia oferty "współpłacenia", która może być korzystna dla tych frankowiczów, którzy mają nadwyżki finansowe. Może to być oferta z gatunku "nadpłać kredyt, a kolejną jego część ci umorzymy albo przewalutujemy po preferencyjnym kursie". W najbliższych tygodniach i miesiącach przekonamy się czy polubowna ścieżka wyjścia z frankowej matni w ogóle jest realna i czy istnieją rozwiązania akceptowalne dla banków oraz dla dużej części frankowiczów.

Czytaj też: Czy Duda uczyni "dobrowolne" cuda? Na co mogą liczyć frankowicze?

Czytaj też: Wszyscy chcą swatać banki z frankowiczami? Oto możliwe scenariusze

SCENARIUSZ 3: CO POSTANOWI SĄD NAJWYŻSZY? Wszyscy doskonale wiemy, że jeśli nie zdarzy się coś przełomowego w sądach, to nie będzie masowego runu frankowiczów na wokandę. Przygniatająca większość frankowiczów grzecznie spłaca raty - zresztą większość z tej większości jest na tyle dobrze sytuowana finansowo, że dopóki frank nie będzie po 7 zł to koszty spłacania kredytów nie zabiją ich domowego budżetu - i czeka na cud. Jeśli tym cudem nie będzie ustawa, ani program dobrowolnych przewalutowań proponowany przez banki, to zostaje trzecia opcja - Cud... tfu, Sąd Najwyższy.

Czytaj też: Omówienia precedensowych wyroków frankowych z ostatnich miesięcy

Czytaj: Głupia sytuacja? Gdy chcesz zwrotu części rat, a sąd chętnie zwróciłby je całe

W tym roku najpewniej zapadną pierwsze orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawach frankowych wygranych przez klientów w pierwszej instancji (zakładam, że większość wyroków utrzyma się też w drugiej instancji). Gdyby Sąd Najwyższy wydał orzeczenie miażdżące dla banków, to być może odsetek frankowiczów walczących w sądach grupowo i indywidualnie skoczyłby z kilku procent do 15-20%. Ogląd sprawy wyrażony przez Najwyższego będzie nie mniej ważny, niż ogląd wyrażony przez Najważniejszego w Polskim Radiu.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
piątek, 10 lutego 2017 13:43

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • wruum59 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/10 14:32:39:

    słowa padły w trakcie sesji giełdowej?
    A jak kursy BZWBK, El Comendante dał zarobić superpremierowi kolejne setki?
    Co na to KNF?

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/10 15:58:46:

    KNF musi zapytać p. Jakubiaka, on ma najlepsze rozeznanie.
    Wysłali gońca do mBanku bo tam teraz urzęduje.

  • maciek.samcik napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/10 17:22:58:

    Przed sesją, 7.15 ;-)

  • nerkofil napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/10 22:25:39:

    Fajne to. Wartość banków wzrosła o kwotę porównywalna z kosztami przewalutowania kredytów frankowych. A to ci sprytny Prezesunio, jak nie ustawą ich pognebil, to słowami dokapitalizowal.

  • cutpurse napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/10 23:17:32:

    Dziękujemy wszystkim naiwnym frankowiczom za ponowną przemianę kraju w IV Kaczpospolitą Ludową!

  • pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/11 09:10:32:

    @cutpurse
    Podziękuj tym co nie chodzą na wybory.

  • adds01 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/12 09:25:42:

    Kolejny news z serii "oddanie nielegalnie zagrabionych pieniędzy spowoduje zachwianie systemu bankowego". Miliardowe zyski są już zaksięgowane, premie rozdane więc teraz kredytowi niewolnicy " mogą się gonić". Co się miało przeterminować to się przeterminowało, reszta pokornie spłaca co pan bankier wyliczył, garstka niepokornych może próbować w sądach, za każdym razem z rozgrzebywaniem sprawy od nowa, mimo że w tak wąskiej dziedzinie powinien po prostu działać precedens w postaci poprzednich wyroków czy jakiś RESPEKTOWANY przez banki rejestr klauzul abuzywnych.

  • laszczyny napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/12 15:05:37:

    Cała Polska z was się śmieje PISoBOLSZEWICKIE miernoty, oszuści i złodzieje.

    Współczucia dla potencjalnych beneficjentów z patologi +

  • porterbbx napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/12 16:32:56:

    Czego Wy się ludzie spodziewaliście? Że nagle państwo za Was spłaci (najlepiej całe) kredyty? Każdy kto brał kredyt we frankach był chyba świadomy tego że kurs może pójść w górę a jeśli nie to niestety wychodzi na to że za wiele rozumu w głowie nie miał. I najlepiej to teraz wyzywać PiSowców i innych, bo przecież to przez nich się teraz płaci solidne raty, a nie przez własną naiwność.

    Odzyskiwanie danych z telefonu Warszawa

  • ra74 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/12 19:47:16:

    porterbbx dlaczego twierdzisz że frankowcy chcą żeby państwo spłaciło całe kredyty ? to brzydka manimulacja
    mnie kredyt frankowy nie boli ale poznałem parę osób akurat kobiet z zarobkami typu 2k+, wiedza ekonomiczna 0 którzy przy tych samych zarobkach nie mieli zdolności w pln a mieli w chfm, jak to możliwe

  • mw.waligora napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/13 07:22:47:

    @porterbbx
    dokształć się trochę w tym temacie wtedy nie będziesz pisał o sprawach o których nie masz pojęcia i Twoje wpisy nie będą wyglądały jak wpisy zwykłego trola.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/13 10:02:47:

    Tak się kręci lody, jak się dorwie do władzy.
    Świetny plan, pewnie jeszcze przed wyrobami skalkulowany.

    Obiecuje się frankowiczom odfrankowanie i w ten sposób dostaje do władzy. Bez tej obietnicy Duda nie wygrałby o włos z Komorowskim, a PiS nie dostałbym miażdżącej większości.

    Tymczasem po wygranych wyborach po ciuchu pary dobrze poinformowanych zakłada stosowne kontrakty terminowe, po czym Duda ogłasza plany odfrankowania. Akcje banków w dół, ralizuje sie kontrakty. Po czym chłopaki z PiS kupują po cichu kupują kolejne stosowne akcje czy kontrakty, a potem Duda ogłasza że niestety, wiecie, rozumiecie, nie bardzo można to tylko odspreadujemy. Akcje banków w górę, kontrakty się realizuje. Po czym znów coś tam się przebąkuje o odfrankowaniu, jakieś projekty procesuje w Sejmie, a akcje banków spadają. Więc znowu kupuje się akcje/kontrakty i czeka na ustawione wcześniej słowa El Comendante. Prezes ogłasza co miał ogłosić, akcje banków w górę, i zgarnia się kasę. Ważne by się działo, zarządzanie przez kryzys - ten kto wie co prezes ogłosi wcześniej zajmie stosowne pozycje.

    Parę takich numerów i chłopaki, przy użyciu stosownej dźwigni na kontraktach, zwielokrotnili swoje aktywa. Tak się robi interesy w PiS. A frankowicze? To były tylko naiwne narzędzia, które zapewniły wygraną w wyborach i pomnożenie kasy w portfelu.

  • samsamsamsam napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/13 10:41:27:

    Jeśli On, oby żył wiecznie, powiedział to z głowy a nie z kartki i z własnych przemyśleń, a nie z analiz marketingowców, to inaczej na Niego, oby żył wiecznie, spojrzeć trzeba. To prawdziwy, oby żył wiecznie, Mąż Stanu.





    I Maryja zawsze dziewica.

  • sojers1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/13 23:47:51:

    @ra74
    Jak ktoś miał zdolność w CHF a nie miał w PLN to zakładając , że zarabia w PLN to po prostu nie stać go było na kupno mieszkania a jedynie na pójście do kasyna walutowego.
    I brak wiedzy ekonomicznej nie jest tu niestety usprawiedliwieniem. Jak przegrasz w kasynie to fakt, że dostałeś jedynkę z rachunku prawdopodobieństwa raczej nie przybliży Cię do odzyskania pieniędzy

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line