Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

niedziela, 26 lutego 2017

ZUS wystraszył tylko tych, którzy już potrafią sobie wyobrazić, że będą jego podopiecznymi?

Już ponad 900.000 osób oszczędza w ramach Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE), czyli tej odmiany gromadzenia kapitału, która w przyszłości pozwoli nie płacić podatku od zysków kapitałowych. Zaś prawie 650.000 osób ma pieniądze na Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE), które pozwalają oszczędzać na emeryturę odliczając zebrane kwoty od podatku PIT. Tak wynika z opublikowanych właśnie danych Komisji Nadzoru Finansowego na koniec 2016 r. Przy założeniu, że jakaś część ludzi oszczędza i w IKE i w IKZE, można szacować, że na dodatkową emeryturę postanowiło gromadzić pieniądze 1,2 mln Polaków. Z tego mniej więcej jedna trzecia robi to systematycznie, a więc ich zainteresowanie gromadzeniem kasy na lepsze jutro nie jest pozorne. Mamy więc w kraju 16 mln pracujących i z tego jakieś 400.000 osób - czyli 2-3% osób zarabiających pieniądze - aktywnie korzysta z preferowanych podatkowo mechanizmów oszczędzania na emeryturę. Te osoby wpłaciły w zeszłym roku w ramach tych mechanizmów prawie 1,5 mld zł nowych pieniędzy.

Czytaj też: Co drugi z nas nigdy nie będzie miał oszczędności, bo... nie umie

Oczywiście mówimy tylko o oszczędzających w IKE i IKZE, jest zapewne jakaś grupa osób, które nie korzystają z żadnego z tych mechanizmów, a też gromadzą oszczędności w bankach, funduszach inwestycyjnych, nieruchomościach, albo w sztabkach złota. Ponad 50 mld zł jest w polisach inwestycyjnych, 100 mld zł w funduszach inwestycyjnych, 660 mld zł w bankach. Jakaś część z tych pieniędzy jest pewnie "parkowana" z myślą o emeryturze. Ale jaka? Trudno wyczuć - zapewne lwia część to inwestycje krótkoterminowe. Wracając do IKE i IKZE: w sumie na jednych i drugich kontach emerytalnych zebraliśmy 7,7 mld zł, czyli kwotę zauważalną. Inna sprawa, że jeszcze kilka lat temu w drugim filarze emerytalnym, czyli na kontach OFE, było aż 300 mld zł naszych pieniędzy. Na tym tle pieniądze uciułane na IKE i IKZE wyglądają blado. Gdyby je wypłacać każdemu posiadaczowi konta w IKE lub IKZE w porcjach po 1000 zł miesięcznie (np. na dodatkową emeryturkę), to wystarczyłoby na pięć miesięcy. Co nie oznacza, że z ostatnich danych o naszym oszczędzaniu na emeryturę nie można wyciągnąć żadnych optymistycznych wniosków.

Czytaj też: Polacy rzucili się do gromadzenia. Ogromne wzrosty oszczędności!

STRACH MA DWA RAZY WIĘKSZE OCZY. Z dwóch preferencyjnych mechanizmów oszczędzania na emeryturę większe znaczenie ma IKE - ta forma gromadzenia kapitału jest starsza i ma mniej ograniczeń - na IKE można po prostu wpłacić więcej pieniędzy (ale za to nie ma bieżącego odpisu od podatku PIT). Z 7,7 mld zł, które mamy odłożone w dwóch "wehikułach emerytalnych" większość przypada na IKE. W zeszłym roku otworzyliśmy 85.000 nowych rachunków tego typu. To znacznie więcej, niż w poprzednich latach. W 2015 r. było to 66.000 nowych rachunków, zaś w 2014 r. - 47.500. Wartość pieniędzy zgromadzonych na IKE wzrosła zaś w zeszłym roku o 900 mln zł i wynosi już 6,6 mld zł (rok wcześniej wzrost był mniejszy i wyniósł "tylko" 700 mln zł). Widać więc, że zainteresowanie oszczędzaniem na emeryturę - oraz świadomość, że ZUS nie załatwi nam kolorowej przyszłości - wolno bo wolno, ale się upowszechnia.

FUNDUSZE NA TOPIE, POLISY W ODWROCIE. Z 85.000 nowo-otwartych rachunków aż 51.000 osób wybrało jako inwestycję w ramach IKE fundusze inwestycyjne. Tylko 17.500 osób postanowiło "opakować" w IKE polisę inwestycyjną, zaś 12.500 osób - depozyt bankowy. Widać, że firmy ubezpieczeniowe straciły dużą część zaufania Polaków jeśli chodzi o ich rolę pośrednika w inwestowaniu pieniędzy. Z 900.000 kont IKE wciąż większość - aż 570.000 kont - to te ubezpieczeniowe (czyli różnego rodzaju polisy inwestycyjne), ale liczba IKE w formie funduszy inwestycyjnych wynosi już 236.000 i rośnie naprawdę szybko. Co ciekawe, tylko na mniej niż co czwarte konto IKE założone w firmie ubezpieczeniowej w zeszłym roku zostały wpłacone pieniądze! W przypadku IKE w formie funduszy inwestycyjnych - wpłata była na prawie co drugie. Choć kont w formie ubezpieczeniowej jest dwa i pół raza więcej, niż w formie funduszowej, to na obu rodzajach IKE jest prawie po tyle samo pieniędzy - ok. dwa miliardy złotych. W ubezpieczeniowych o 200 mln zł więcej, ale prawdopodobnie już raz rok ta różnica zostanie ostatecznie zniwelowana.

ELITA: WPŁACILI PO 10.000 ZŁ I KUPILI... AKCJE. To pokazuje skalę zniechęcenia ludzi to ubezpieczeń inwestycyjnych. Ale prawdziwą elitą wśród oszczędzających na emeryturę w ramach IKE są ci, którzy konto emerytalne otworzyli w biurze maklerskim, a więc inwestują swoje oszczędności w akcje spółek i notowane na giełdzie obligacje. Takich kont jest tylko 27.500, ale zgromadziliśmy na nich aż miliard złotych - połowę tego, co na kontach ubezpieczeniowych, których funkcjonuje dwadzieścia razy więcej! W zeszłym roku na więcej, niż co drugie konto IKE w biurze maklerskim wpłaciliście nowe pieniądze. A w dodatku średnia wpłata wynosiła ponad 9.000 zł, trzy razy tyle, ile do IKE ubezpieczeniowych. Szacunek. A podobno styl niemieckiego emeryta nie jest dla nas ;-). Sporą "wydajnością" mogą się też pochwalić IKE w formie depozytu bankowego lub obligacji. Takich rachunków nie mamy dużo - tylko 64.000 sztuk - ale jest na nich 1,2 mld zł i w zeszłym roku na dwie trzecie z tych kont zostały wpłacone nowe pieniądze!

IKE MEKKĄ WAPNIAKÓW. Nie zmieniło się natomiast to, że na emeryturę oszczędzają w Polsce głównie ci, dla których dzwoni już ostatni dzwonek, a więc osoby po 40-tce. Tylko nieco ponad 10% rachunków IKE (95.000 sztuk) mają założone osoby przed 40-tką! Oczywiście nie ma nic zdrożnego w oszczędzaniu na emeryturę z czterema krzyżykami na karku, ale wtedy oszczędności przyrastają wolniej ("śniegowa kula" nie tyle ma czasu, by się rozpędzić). Zaczynając oszczędzanie w młodości można odkładać cztery razy mniejsze pieniądze, by osiągnąć po 60-tce tę samą sumę co ktoś, kto zaczął oszczędzanie w średnim wieku. I dopóki wśród tych kilku procent zapobiegliwych emerytalnie Polaków będą głównie wapniaki, cała zabawa z trzecim filarem będzie trochę nez sensu. Czas żeby program zachęt do samodzielnego oszczędzania na emeryturę wicepremiera Morawieckiego wyszedł wreszcie z excela. 

Czytaj też: Sześć pomysłów żeby chciało nam się chcieć oszczędzać na potem

5% KASY JUŻ JEST. A RESZTA? Średnie saldo zebrane przez statystycznego posiadacza konta IKE nie powala na kolana - to 7.300 zł. Nie można powiedzieć, że da się z tego urzeźbić sensowny dodatek do emerytury. Szczerze pisząc to zaledwie 5% kwoty potrzebnej, by chociaż przez 15 lat mieć 1000-złotowy dodatek do państwowej emeryturki. Biorąc jednak pod uwagę, że tylko co trzecie IKE jest aktywne, trzeba szacować, że ów procent na kontach najbardziej systematycznych ciułaczy jest znacznie bardziej skoncentrowany i zebrali już 10% kwot potrzebnych, by na emeryturze mieć zabezpieczone godne warunki finansowe. Średnia wpłata nowych pieniędzy na IKE w zeszłym roku wyniosła 3.700 zł, czyli nieco ponad 300 zł miesięcznie. To niezły pieniądz, ale jeśli 90% posiadaczy IKE to ludzie po 40-tce, więc nie jestem przekonany czy nie powinni jeszcze podkręcić tempa.

BĘDZIE REKORDOWY MONEY-BACK ZE SKARBÓWKI! Na koniec dwa słowa o rachunkach IKZE, do których założenia namawiałem Was w zeszłym roku w celu optymalizacji podatkowej. Przyznam szczerze, że sukces tych moich namów był połowiczny. Z jednej strony założyliście w 2016 r. "tylko" 63.000 nowych kont IKZE (rok wcześniej było 92.000 kont), ale z drugiej strony napływ pieniędzy był bardzo wysoki - ponad poł miliarda złotych. W 2015 r. "udział" IKZE w "rynku" preferencyjnych form oszczędzania na emeryturę wyniósł tylko 10%. Teraz wynosi już blisko 15%. W zeszłym roku wartość kasy zgromadzonej przez nas na kontach IKZE się niemal podwoiła. Tylko na co czwarte IKZE została wpłacona w zeszłym roku jakaś kasa, ale widać, że jak ktoś wpłacał, to od razu "pod korek". Dwie trzecie nowo-otwartych kont IKZE było otwieranych pod skrzydłami funduszy inwestycyjnych. To nie wszystko - wśród 87.000 kont IKZE, które prowadziły fundusze inwestycyjne, na aż 71.000 kont wpłynęły w 2016 r. pieniądze. Dla porównania: firmy ubezpieczeniowe zdołały zmobiliozować do wpłat tylko 62.000 osób, choć prowadzą aż 450.000 kont IKZE!

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
niedziela, 26 lutego 2017 15:54

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sosna80 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/26 18:27:15:

    "... (IKE), czyli tej odmiany gromadzenia kapitału, która w przyszłości pozwoli nie płacić podatku od zysków kapitałowych..." - dopóki ten lub któryś kolejny sejm nie zdecyduje inaczej.

  • z17 napisał(a) komentarz datowany na 2017/02/26 19:52:10:

    1. Ludzie w wieku emerytalnym mają IKE po to, aby nie płacić belkowego od swoich JAKICHKOLWIEK oszczędności (wypłacać pieniądze z tego konta mogą bez podatku kiedy im się żywnie podoba). A po drugie, zakładają te konta jako kolejne IKE dla swoich dzieci (IKE nie wchodzi w spadek, jeśli jest dyspozycja na wypadek śmierci, to na podstawie aktu zgonu można od razu zrobić wypłatę transferową). Z tych dwóch powodów wynika popularność IKE wśród seniorów.

    2. Niektórzy ubezpieczyciele dodawali IKE z automatu do swoich niektórych produktów i stąd tak słaba wpłacalność na te konta.

    3. Dlaczego miele Pan po raz 1001 te same oczywistości podlane nowszą statystyką z KNF-u, zamiast napisać o czymś naprawdę aktualnym i ciekawym, czyli (sub)planie Morawieckiego, aby 75% środków z OFE przelać na IKZE? Wiadomo już, że ta kasa trafić ma właśnie na IKZE, z czym się wiąże wiele ciekawych aspektów. Choćby taki, że środki będzie można wypłacić w 65 roku życia, a państwo przywali swoją kolejną prowizję, czyli 10% podatku od CAŁOŚCI salda.

    4. Niech Pan nie powiela bzdur o wypłacaniu prywatnych emerytalnych oszczędności w ratach np. po 1000 zł/m-c przez określony okres czasu. Słyszał Pan o jakimkolwiek realnie istniejącym emerycie, który by tak właśnie robił? Bo ja nie, a emerytów znam wielu. Większość z nich, o ile dochrapało się jakichś zaskórniaków, to na emeryturze ściubi je dalej i wydatkuje z tego naprawdę minimalne kwoty. Nikt nie pójdzie na ryzyko, żeby całą kwotę podzielić na równe raty i wypłacać np. przez 15 lat, bo ma z tyłu głowy tzw. ryzyko długowieczności. Polega ono na tym, że jeżeli pożyje dłużej niż 15 lat, to nagle i to w naprawdę sędziwym wieku zaliczy raptowny spadek stopy życiowej. Tak naprawdę, o ile polscy emeryci mają oszczędności, to w 95% przejmują je wnuczki po śmierci (albo "wnuczki" za życia - słynną metodą pewnego polskiego Roma). Zamiast ględzić głupoty o wypłacie w ratach, warto popularyzować renty dożywotnie (te prawdziwe, a nie oszukańcze - czyli w zamian za wyłudzoną za pół ceny nieruchomość). Mógłby się Pan zająć nakłanianiem ubezpieczycieli do oferowania produktów, do których zostali powołani, czyli m.in. rent dożywotnich, a nie dominującego dziś mataczenia, czyli ultra drogiego pośrednictwa w sprzedaży cudzych produktów finansowych (np. jednostek funduszy inwestycyjnych) pod płaszczykiem rzekomych produktów emerytalnych.

  • brzydkizdzicho napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/28 08:45:13:

    www.lokacyjny.pl/category/emetytura/
    tylko ike nas uratuje :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line