Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

środa, 08 marca 2017

Bezczelność? Przeczytajcie jak zakombinował Link4, by obniżyć klientowi odszkodowanie

Myślałem, że po latach blogowania pod względem subiektywności nikt nie może mnie już pokonać. Okazało się, że jednak byłem w błędzie. Mistrzem subiektywności okazał się rzeczoznawca przysłany do mojego czytelnika, pana Marcina, przez firmę ubezpieczeniową Link4. Pan Marcin zgłosił szkodę komunikacyjną z polisy AC. Chodziło o uszkodzenie tylnego zderzaka, uczynione przez niezidentyfikowanego, niegodziwego kierowcę, który na jakimś parkingu po prostu nie zauważył, że na tym parkingu są też inne auta. Po to są polisy AC, żeby m.in. w takich przypadkach auto naprawiać na koszt ubezpieczyciela. Pan Marcin więc szkodę zgłosił, zaś Link4 wycenił koszt naprawy na 965,09 zł. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że ostateczny koszt likwidacji szkody nie miał z ową pierwotną kwotą nic wspólnego i wyniósł 5.678,52 zł.

Czytaj też: Link4 obiecuje, że wybaczy pierwszy dzwon. No to prześwietlam!

Czytaj też: Za zakupy internetowe zapłacisz w... Link4. I dorzucą ubezpieczenie

Czytaj też: Hej, Yu! Możesz mieć tańsze ubezpieczenie, ale musisz dać się śledzić

Pieniądze w wyższej kwocie Link4 ostatecznie wypłacił, ale pan Marcin do dziś nie może wyjść z podziwu jak to możliwe, że jedna szkoda może być tak różnie wyceniana. Skoro coś może być warte 1000 zł, a potem nagle to samo osiąga wartość 5700 zł, to ktoś musi ściemniać - albo warsztat zawyżył koszty naprawy, albo ubezpieczyciel chciał przyoszczędzić kosztem klienta. Pan Marcin obstawia, że większym ściemniaczem była w tym wypadku firma ubezpieczeniowa. To, że Link4 może nie grać fair mój czytelnik uświadomił sobie m.in. po przeczytaniu pozornie nieistotnego zapisu w przedstawionym przez firmę kosztorysie likwidacji szkody. Ów zapis brzmiał tak:

„W przypadku braku dostępności materiałów lakierniczych z zastosowanym rabatem, prosimy o kontakt z Link4: szkody@link4.pl lub pod nr telefonu (22) 444-44-44”.

Rozumiecie coś z tego? Wygląda na to, że w Link4 wyjściowo wkalkulowali sobie jakiś wyimaginowany rabat do swojej wyceny i przyjęli milcząco, że taki właśnie rabat, kilkudziesięcioprocentowy, zostanie udzielony poszkodowanemu klientowi przez serwis naprawiający auto. Niesamowite! Niestety, ubezpieczyciel "zapomniał" dołączyć do pierwotnego kosztorysu korespondencyjnego kursu negocjowania link4700takich rabatów. W związku z powyższym pan Marcin zadzwonił do Link4 z pytaniem o co chodzi, a tam błyskawicznie mu oświadczyli, że skoro nie udało mu się uzyskać rabatu od firmy blacharsko-lakierniczej, to oczywiście oni skorygują kosztorys w górę. I wkrótce przysłali kolejny, opiewający już na kwoty o 30% wyższe. Czary? Prawie. Sęk w tym, że część klientów likwidujących szkody zapewne nie znajdzie w kilkustronicowym kosztorysie tego dziwnego passusu o "automatycznym rabacie". I uzna, że skoro na tyle firma wyszacowała koszty naprawy, to trzeba brać co dają, bo się jeszcze rozmyślą.

 Drugą zagrywką obniżającą wycenę szkody było w przypadku pana Marcina użycie w wycenie wartości zamiennika, nie zaś oryginalnego zderzaka Toyoty, choć klient miał najbardziej wypasioną wersję ubezpieczenia AC, w której dopłacił za używanie przy likwidacji szkód oryginalnych części. Pan Marcin i ten manewr wychwycił i grzecznie poprosił o korektę. Na koniec zaś - jak zeznaje czytelnik - ubezpieczyciel próbował "złapać" go na gotówkowe rozliczenie. Choć w formularzach pozostawionych mu przez rzeczoznawcę do wypełnienia i odesłania, pan Marcin wyraźnie zaznaczył pole, iż będzie korzystał z bezgotówkowej, warsztatowej likwidacji szkody, po kilku dniach zadzwonił ktoś z Link4 z pytaniem o numer rachunku bankowego.

"Cierpliwie tłumaczyłem, że wybrałem przecież opcję bezgotówkową. Telefony ustały, ale po kilku dniach... przyszedł do mnie listonosz, który chciał wręczyć mi przekaz na 965,09 zł! Na szczęście zorientowałem się w czym rzecz i nie przyjąłem przekazu. Gdybym przyjął, pewnie zamknęliby likwidację szkody, a ja byłbym 4700 zł do tyłu"

W sumie skończyło się na przelaniu przez Link4 na konto firmy blacharsko-lakierniczej prawie 5800 zł, ale po drodze pan Marcin został aż trzykrotnie "przetestowany" na czujność i uważne czytanie dokumentów. "Automatyczny rabat", wpisywanie do kosztorysu cen tańszych zamienników i na koniec jeszcze próba załatwienia sprawy w wersji gotówkowej zamiast bezgotówkowego rozliczenia z warsztatem.

link47002Link4 może i jest tanią firmą, ale na pewno nie jest ubezpieczycielem dla tych, którzy grzecznie biorą to, co przyniesie im życie. Tu trzeba o każdą złotówkę walczyć. I - jak pokazuje relacja mojego czytelnika - spodziewać się, że i druga strona nie będzie czekała na to, co przyniesie jej życie ;-)). Drugi morał z tej historii jest taki, że warto się zastanowić dwa razy zanim odbierzecie "nie zamawiany" przekaz z pieniędzmi. Bo ten przekaz może oznaczać, że godzicie się na 80% rabatu w wypłacie odszkodowania. Nie uwierzyłbym, że tak może wyglądać liwkidacja szkody, gdybym nie miał w ręce dokumentów, które potwierdzają podwyżkę wyceny szkody z niecałego 1000 zł do prawie 5800 zł. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
środa, 08 marca 2017 08:58

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • jeremy.clarkson napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 09:22:46:

    Bzdura, jakoby przyjęcie kwoty 950 PLN czy ile tam było zamknęło sprawę. To jest kwota bezsporna, o resztę można spokojnie walczyć.

  • it-is-not-sound napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 10:02:57:

    Szkoda z OC sprawcy, w PZU.

    Wycena: 4000 netto.

    Naprawa: 20000 netto.

    (PZU zapłaciło kwotę w całości, ale nie dziwię się, że proponują gotówkę zamiast rozliczenia bezgotówkowego)

  • pajacyk_123 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 10:17:24:

    @jeremy.clarkson, zgoda, ale o resztę byś już walczył w sądzie bo ubezpieczyciel (czyt. zorganizowana organizacja przestępcza ;) uznałby, że sprawa została zakończona.

  • pm.7 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 10:19:56:

    W PZU też trzeba było się upominać. Miałem AC i dwukrotnie musiałem się upominać o prawidłowe rozliczenie. To, że dostałem przelewem jedną kwotę nie stanowiło przeszkody w ubieganiu się o większą. Miałem wykupiony w AC brak wkładu własnego i coś z brakiem zmniejszania odszkodowania przez przejechane kilometry. O obu PZU "zapomniało" przy wyliczaniu ubezpieczenia. Wystarczyło jednak przypomnieć i dosłali brakującą kwotę. Dwukrotnie, bo osobno się upomniałem o oba błędy :)

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 10:28:21:

    5800 za zderzak ? chyba do bentleya

  • artyen napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 11:47:05:

    Kiedyś miałem podobną sytuację w Link 4 z AC. Wziąłem wyliczoną przez ubezpieczyciela kwotę, ale drogi do dochodzenia pozostałej kwoty odszkodowania mi to nie zamknęło. Link 4 ostatecznie wszystko wypłacił. Może inaczej by było, gdybym w wyraźny sposób zaakceptował ich wyliczenie. Ja jednak tylko przyjąłem wpływ, traktując go jako zaliczkę.

  • kamykologia napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/08 17:24:46:

    Czyli jeżeli ktoś kupił auto z rabatem, to LINK4 po kradzieży wypłaci pieniądze pomniejszone o ten rabat, skutkiem tego nie pokrywające zakupu nowego auta. Skoro LINK4 z góry zakłada rabat, to nawet nie musi pytać, czy salon samochodowy go udzielił - ciąć na maksa i tyle.
    A jak klient będzie chciał uczciwego rozliczenia umowy, to niech udowodni, że nie jest wielbłądem.

  • aldarel napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/27 10:14:38:

    Widzę, że sporo osób narzeka na kombinowanie PZU i Link4. Czy wiecie kto jest właścicielem Link4? Tak... PZU :)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line