Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

poniedziałek, 06 marca 2017

Chcesz pożyczyć pieniądze? Daj hasło do PayPala, Facebooka i Google'a. U nich to już rusza!

No i zaczyna się. Już jakiś czas temu zapowiadałem, że nasza wiarygodność płatnicza będzie zależała nie tylko od tego co na nasz temat jest w BIK-u (czyli od historii spłat poprzedniech kredytów) oraz od tego czy dobrze spłacamy bieżące rachunki (a więc czy nie "wisimy", jako nierzetelni płatnicy, na czarnych listach biur informacji gospodarczej). W ocenie naszej wiarygodności zaczyna się liczyć to, co piszemy na Facebooku, jakich mamy znajomych w internecie, co wiadomo o nas w LinkedIn oraz czy mamy podpiętą kartę do PayPala (i ewentualnie jaka to jest karta, z jak wysokim limitem). Jestem dziwnie pewien, że za kilka lat będzie to już standard we wszystkich bankach, które udzielają kredytów konsumpcyjnych, samochodowych lub hipotecznych. Ale, jak to zwykle bywa, wszystko zaczyna się od firm technologicznych, działających w branży finansowej.

Czytaj też: Chwilówka przez internet z weryfikacją przez Facebooka? Podłe, ale...

Czytaj też: To nie jest śmieszne. Cena twojej polisy może zależeć od... Google'a

Kokos, największy w Polsce serwis pożyczek społecznościowych, właśnie poinformował swoich użytkowników, że od 9 marca (czyli już od najbliższego czwartku) każdy pożyczkobiorca, wstawiając na tę platformę swoją prośbę o pożyczkę, będzie otrzymywał scoring - od A do E. Dzięki temu osoby, które lokują swoje oszczędności w takie pożyczki, będą mogły oszacować swoje ryzyko. Częścią tego scoringu będzie ocena wiarygodności wystawiana na podstawie tego ile Kokos wie o swoim użytkowniku (a więc czy zweryfikował konto bankowe, numer telefonu i czy potwierdził adres zamieszkania), ale drugą częścią będzie tzw. scoring społecznościowy, wystawiany wspólnie z firmą FriendlyScore. Niedawno w blogu testowałem całą procedurę przyznawania ratingu, bo tak się składa, że FriendlyScore już takie scoringi wystawia klientom firm pożyczkowych w Wielkiej Brytanii.

kokossss1

Będzie tak: FriendyScore i Kokos.pl poproszą potencjalnego pożyczkobiorcę o podłączenie jego kont w serwisach społecznościowych (LinkedIn, Google, Twitter i Facebook) do konta na Kokos.pl. Wyświetli się ekran, na którym będzie można z poziomu FriendlyScore zalogować się do poszczególnych portali społecznościowych. Na koncie Google zbadają codzienną aktywność, zainteresowania i kontakty użytkownika (i z których aplikacji Google korzysta, czy np. prowadzi kalendarz). Na Twitterze prześwietlą kto kogo śledzi i czym użtkownik się interesuje. Na LinkedIn zweryfikują historię zawodową, zaś na koncie PayPal przeanalizują co, kiedy i za ile klient kupował, a więc ile mniej więcej może zarabiać. Z PayPala pobiorą dane adresowe i sprawdzą czy użytkownik ma kartę kredytową i ewentualnie jaką. Social scoring bazuje m.in. na algorytmie, który bierze pod uwagę zidentyfikowane wcześniej korelacje. Np. sprawdza spójność wpisywanego miejsca pracy w różnych mediach społecznościowych (wykrywając ewentualne nieścisłości).

friendlyscore

Przeszedłem przez weryfikację scoringową na FriendlyScore i powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem jak to chodzi. Przypięcie do Facebooka zajęło kilka sekund, a potem - przy weryfikacji w kolejnych portalach społecznościowych - system już sam rozpoznawał mnie po nazwisku lub po zdjęciu, więc tylko klikałem zgodę na przekazanie aplikacji wszystkich danych oraz nerki. Strach obleciał mnie przy PayPalu. FriendlyScore obiecuje, że nie sprzedaje żadnych danych na temat swoich klientów, ani nie gromadzi żadnych haseł. Jest też obietnica, że żaden żywy człowiek nie będzie czytał danych, które system wysysa z portali społecznościowych, podobno wszystko jest automatyczne. Obleciał mnie cykor i weryfikację PayPala odpuściłem. Mimo wszystko FriendlyScore przepuścił mnie do finalnej oceny i po jakichś 10 sekundach wypluł wynik: 913 na 1000 możliwych punktów i ocena "impressive".

Czytaj: Chcieli zrobić nam społecznościowy blitzkrieg. Nie wyszło. Wycofują się z Polski

Od marca przez podobną procedurę będą przechodzili wszyscy pożyczkobiorcy na Kokosie. Oczywiście nikt ich nie zmusi, by się obnażali ze swoimi społecznościowymi tajemnicami, ale wtedy niechybnie będą mieli niższy scoring i będą musieli pożyczać pieniądze drożej bądź nie pożyczą ich w ogóle (bo nie będzie chętnych inwestorów). Sam fakt, że największy w Polsce portal pożyczek społecznościowych wprowadza scoring oceniam bardzo pozytywnie. Pożyczki społecznościowe to z definicji ryzykowna zabawa (dość często ze swoim zapotrzebowaniem na pieniądze idą tam klienci, którzy wcześniej zostali wyrzuceni przez okno nie tylko z banków, ale i z firm pożyczkowych). Natomiast bardzo jestem ciekaw jak zostanie przyjęta "inwigilacja" społecznościowa prowadzona z otwartą przyłbicą. Bo nieoficjalnie być może niektóre banki już sprawdzają swoich klientów na Fejsiku. Skoro nawet ZUS przyznaje, że szuka tam fikcyjnych "użytkowników" zwolnień L-4 to nie wierzę, że banki też nie idą tą drogą. Ale co innego robić to zakulisowo, a co innego oficjalnie, czarno na białym.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
poniedziałek, 06 marca 2017 09:36

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • moniak.info napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/12 12:23:35:

    Według mnie taki proceder prześwietlania kont społecznościowych istnieje już długie lata. Kiedyś czytałam o tym na jakiejś angielskiej stronie, artykuł dotyczył między innymi Wongi - taki skan konta był wówczas jedyną możliwością na ocenę wiarygodności klienta. Aby było łatwiej, niektóre firmy oferowały rabaty za "lajka". Wtedy "scoring FB" jest prosty jak bułka z masłem. Ciekawe czy reszta instytucji zacznie informować swoich klientów o takich sposobach. A analiza paypala robi wrażenie :D

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line