Subiektywnie o finansach

Blog Macieja Samcika, długoletniego dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej . O finansach małych i dużych. Mnóstwo ciekawostek na temat pieniędzy. Wiadomości ważne dla domowego budżetu. Porady finansowe i recenzje reklam instytucji finansowych.

Wpis

wtorek, 14 marca 2017

Przez tę decyzję władz już nigdy nie będziecie zarabiali jak Niemcy. Rząd to ukrywa, a ja... liczę

Polski rząd wpadł na pomysł, żeby... zachęcać ludzi do dłuższej pracy. Podobno - tak wynika z przecieków, bo na razie nie ma na stole żadnego projektu zmian w prawie - będzie dopłacał w żywej gotówce ludziom, którzy mimo osiągnięcia wieku emerytalnego wciąż będą pracowali i wytwarzali PKB. Co prawda PiS obiecał w wyborach - i przeprowadził przez parlament - ustawę, która obniża wiek emerytalny (Naczelnik obiecał, że będziemy pracować krótko, a pieniądze będą same spadać z nieba). Ale najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie byłoby dobrze, gdyby Naród zaczął korzystać z efektów tych obietnic ;-). Chyba ktoś wreszcie puknął się w czoło i przypomniał sobie słynne powiedzenie: "Dlaczegoś biedny? Boś głupi. Czegoś głupi? Boś biedny". Dziś w blogu będzie o tym dlaczego wciąż nie możemy dogonić Zachodu i dlaczego pomysły premier Szydło, wicepremiera Morawieckiego oraz Naczelnika Kaczyńskiego mogą sprawić, że nie dogonimy go już nigdy. 

Dlaczego za tę samą pracę w Niemczech, czy Wielkiej Brytanii płaci się 3000 euro, a u nas niecały 1000 euro? Dlaczego przeciętny Szwajcar ma na rękę 6000 franków, czyli mniej więcej dziesięć razy tyle, co przeciętny Polak? W najprostszych słowach: bogaci są ci, którzy wytwarzają największe PKB (czyli największą wartość wszystkich dóbr i usług). Jeśli w ciągu ośmiu godzin przykręcasz śrubki, to wytworzysz mniejsze PKB (i zarobisz mniej pieniędzy), niż gdybyś przez te osiem godzin wytwarzał smartfony, silniki do statków kosmicznych, nowe odmiany leków. Produkując nowoczesne, innowacyjne, będące przedmiotem pożądania na całym świecie towary zarabia się więcej. I więcej zarabia nie tylko ten, kto te cuda sprzedaje, ale wszyscy dookoła, bo w kraju, gdzie są wysokie zarobki w branżach innowacyjnych, lepiej się też płaci we wszystkich pozostałych (więcej osób jest skłonnych zapłacić więcej za rzeczy zwyczajne ;-)).

DWIE PRZYCZYNY NASZYCH NISKICH ZAROBKÓW. Krótka odpowiedź więc brzmi: jesteśmy biedni, bo zajmujemy się sprzedażą jabłek, a nie produkcją Iphone'ów. Montujemy samochody zamiast je produkować. Pracujemy dla Amazona zamiast być Amazonem. Ale to tylko pół prawdy. Druga połowa jest taka, że ci, którzy pracują, oprócz wypracowywać PKB na własny rachunek, muszą też utrzymywać tych, którzy są na emeryturach, rentach, albo nabyli prawa do państwowych świadczeń w wieku 40-50 lat. Tam gdzie więcej ludzi pracuje, wytwarza się więcej PKB i ludzie zarabiają lub zyskują proporcjonalnie więcej (bo podatki są mniejsze, albo są przeznaczane w większym stopniu na poprawę jakości życia pracujących). Jeśli więc masz wrażenie, że za mało ci płacą, to znaczy, że żyjesz w kraju, w którym: a) jest za mało innowacyjnych firm, b) zbyt duża część tego, co mógłbyś zarobić, jest ci zabierana na utrzymanie tych, którzy nie pracują, c) dzieją się obie te rzeczy na raz.

Jaką wartość przeciętnie wypracowuje przez rok obywatel w Polsce? Różnie liczą, ale jakieś 14.500-16.500 euro, czyli 65.000-70.000 zł. Jest lepiej, bo jeszcze 10 lat temu Polak-szarak wypracowywał mniej więcej połowę tej kwoty. Pracujemy po te osiem godzin dziennie, ale przynajmniej część z nas robi rzeczy bardziej skomplikowane, które da się drogo sprzedać za granicą. Jednak przeciętny Amerykanin w tym samym czasie "wydłubie" PKB o wartości 50.000 euro, Brytyjczyk, Hiszpan i Francuz po 30.000 euro, Norweg aż 90.000 euro (ale oni sprzedają ropę naftową), Szwajcar wypracuje 75.000 euro, a znienawidzony Niemiec 45.000 euro. Gonimy tego Niemca dość wartko, bo jeszcze dziesięć lat temu nasi sąsiedzi mieli pięciokrotnie większe PKB na mieszkańca, niż my, a teraz już "tylko" trzykrotnie większe (a podobno "Polska w ruinie"). Wiem, macie głęboko w dupie całe to PKB, zwłaszcza, że było niesprawiedliwie dzielone przez tych cholernych neoliberałów (tfu, tfu, kanalie). Ale ten wskaźnik jakoś-tam przekłada się na wynagrodzenia. Dziwnym trafem różnica w pensjach między Niemcami a Polakami jest zbliżona do różnicy w PKB przypadającego na mieszkańca.

KIEDY BĘDZIEMY MIELI NIEMIECKIE PENSJE?  Może nigdy, bo od niedawna rządzą nami populiści, w których interesie jest to, by jak najwięcej osób było na utrzymaniu państwa. A więc, by pracujący - zamiast gospodarować "swoim" coraz większym PKB - musieli oddawać możliwie dużą część zarobków na utrzymanie niepracujących. Zaś niepracujący mają tę piękną cechę, że są uzależnieni od populistów i głosują na nich w wyborach. Nawet jeśli będziemy mieli - jako państwo - coraz większe PKB, to będzie ono dzielone tak, żeby pracujący w jak najmniejszym stopniu odczuli to w swojej kieszeni. Jest to o tyle przykre, że dziś jesteśmy w momencie, w którym - gdyby się porządnie sprężyć - tych cholernych Niemców moglibyśmy dogonić pod względem wynagrodzeń dość szybko. Niestety, ciężko jest gonić, jak wrzucają ci na plecy jeszcze więcej nie pracujących (np. wcześniejszych emerytów oraz tych, którzy nabywają preferencyjne przywileje emerytalne, bo rząd boi się im je zabrać).

ILU POLAKÓW WYTWARZA PKB? A ILU NIEMCÓW? PORAŻAJĄCE. Wziąłem statystyki Eurostatu dotyczące liczby ludności w kilku krajach. Potem nałożyłem na to dane Banku Światowego dotyczące odsetka ludności w wieku produkcyjnym (czyli po wyjęciu staruszków i dzieci). Nałożyłem na to dane dotyczące odsetka ludności aktywnej zawodowo spośród tych, którzy są w wieku produkcyjnym. A to wszystko porównałem z PKB przypadającym na mieszkańca oraz z wartością globalną PKB dla danego kraju. Co się okazało? Otóż warunki do gonienia bogatych mamy świetne - w Polsce aż 70% wszystkich obywateli jest w wieku, w którym mogą i powinni pracować. W Szwajcarii jest to 67%, w Norwegii i Niemczech 66%, we Francji tylko 62%. Ale co z tego, skoro wśród wszystkich, którzy mogliby pracować, w Polsce rzeczywiście PKB wytwarza tylko 62%? W Austrii jest to 71%, w Niemczech 74%, w Norwegii 75%, a w Szwajcarii 80%! Krótko pisząc: jesteśmy jak nowoczesny samolot, który ma cztery silniki, ale włączył tylko trzy.

pkbplger

CO BY BYŁO GDYBYŚMY PRACOWALI JAK NIEMCY?  W Niemczech spośród 80 mln obywateli faktycznie pracuje 39 mln. A więc co drugi. W Norwegii - nawet 53%. W Szwajcarii spośród 8,3 mln obywateli PKB wytwarza aż 4,5 mln (54% wszystkich). A w Polsce? Z 38 mln ludzi po odjęciu starców i dzieci oraz po przemnożeniu pozostałych przez wskaźnik aktywności zawodowej wychodzi, że pracuje 16,5 mln osób, tylko nieco ponad 40% wszystkich. Ze statystyki PKB per capita wychodzi, że każdy obywatel wypracowuje na godzinę - przy założeniu, że pracuje przez 250 dni w roku po osiem godzin - jakieś 6,5-7 euro. Ale tak naprawdę ci, którzy pracują, muszą wytwarzać na godzinę aż 14,5-15,5 euro. I z tego "oddają" 8 euro, żeby utrzymać niepracujących. Gdybyśmy wzięli się do roboty tak jak Niemcy (czyli pracowałaby połowa obywateli), to rocznie do podziału byłoby prawie o 100 mld euro PKB więcej. Gdyby przeliczyć to na każdą godzinę pracy, wyszłoby 2,5 euro ekstra "premii" dla każdego. Oczywiście ci cholerni neoliberałowie (tfu, tfu, kanalie) nie umieliby tego sprawiedliwie podzielić, ale przynajmniej byłoby co dzielić.

Podsumowując: zamiast włączyć czwarty silnik w samolocie, czyli skorzystać z tego, że mamy więcej ludzi zdolnych do pracy, niż inne kraje (dopóki jeszcze ich mamy), my wyłączamy również trzeci (czyli instalujemy sobie wcześniejszy wiek emerytalny). Będziemy gonili Niemców na pół gwizdka, a oni, choć starsi, będą nam uciekali na pełnym gazie. Gdyby w Polsce było "po niemiecku", to prawdopodobnie każdy z nas mógłby proporcjonalnie więcej zarabiać (2,5 euro "premii" w wytwarzaniu PKB przekłada się hipotetycznie na 15% podwyżki pensji). Oczywiście: nie wszystkie przywileje socjalne są głupie i nie każda redystrybucja jest zła, zaś zwiększenie aktywności zawodowej nie dzieje się "samo", lecz wymaga odpowiednich warunków (dziś 50-latek nie ma łatwo żeby znaleźć pracę nawet jeśli chciałby pracować do stu lat). Ale jest cienka, czerwona linia, po której przekroczeniu wyłącza się silnik w samolocie. Na pocieszenie: są kraje, w których jest gorzej. W Grecji na 11 mln obywateli pracuje 3,5 mln. Każdy pracujący musi wytwarzać 33 euro PKB na godzinę, żeby "utrzymać" dwóch niepracujących. Bo PKB per capita wypracowywane w Grecji przez godzinę "pracowniczą" warte jest 11 euro. I tak więcej, niż u nas. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
maciek.samcik
Czas publikacji:
wtorek, 14 marca 2017 09:06

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kinga92-1992 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 10:42:11:

    a bo kiedykolwiek zarabiali

  • apostoljezusa napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 11:05:30:

    głupoty, czy nie powinno tu być jak zarobić pierwszy milion? a pisze się jak nigdy nie zarobisz miliona...

  • pkp001 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 11:08:43:

    Bardzo ciekawa i jasno napisana anliza. Dzięki!

    Pytanko - jak to się ma do szarej strefie i ludzi. Pewnie jest tak, że w "dzikich" krajach tak jak Grecja, Polska, Hiszpania po prostu jest dużo osób, które dostają kasę nie pracując formalnie. Może w Szwajcarii, Norwegii i Niemczech jest więcej ludzi pracujących oficjalnie?

    Jeżeli by tak było to przeniesienie tych osób do oficjalnej/etatowej pracy aż tak wiele nie zmieni. Oczywiście zaczną płacić podatki, ale PLN/USD znacząco więcej nie wytworzą.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za świetne teksty na blogu!

  • axe007 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 11:23:26:

    Ciekawe statystyki, które przerażają, a zarazem zachęcają do dalszej pracy :)

  • kot_na_plocie napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 11:31:33:

    Pracuje o wiele więcej Polaków, tylko na czarno albo na szaro (z pensją pod stołem). Przodują w tym polskie małe i średnie firmy, nawet w sektorze "nowych technologii". Koleżanka jako programistka, dostawała połowę pensji pod stołem - gdzie? W Rzeszowie, na dzikim wschodzie Polski. Zagraniczne korporacje ze swoimi korpo-szczurami, te niemieckie czy francuskie montownie aut, magazyny Amazona w których trzeba biegać jak z motorkiem w czterech literach i pogardzane kasy w niemieckich czy portugalskich supermarketach to oazy normalności pod tym względem. Czekam aż trafi się partia, która będzie miała w programie zwalczanie tej patologii. Nagle okazałoby się, że w ZUSie i NFZecie budżet się spina, jest za co utrzymać drogi, szkoły, przedszkola i co tam jeszcze. W przywołanych do tablicy Niemczech zatrudnianie na czarno jest przestępstwem (a nie jakimś tam banalnym wykroczeniem), popełnianym zarówno przez pracodawce jak i pracownika. A w Polsce co? Nico. Inspekcja Pracy ma mniejsze uprawnienia niż kontrolerzy biletów w autobusach.

  • zenont-p napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 11:48:10:

    Zgadzam się, poza jednym elementem:
    Moim zdaniem takie teorie - że możemy szybko dogonić Niemców i że to jest zależne od rządzących - są szkodliwe i wpychają nas w ręce populistów.
    Gdyby u nas powstał Amazon, to potrzebowałby kapitału, którego u nas nie ma i wkrótce należałby do amerykańskich emerytów.
    Dobrobyt na poziomie krajowym buduje się przez pokolenia.

  • goblain napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 12:14:56:

    " Jeśli w ciągu ośmiu godzin przykręcasz śrubki, to wytworzysz mniejsze PKB (i zarobisz mniej pieniędzy), niż gdybyś przez te osiem godzin wytwarzał smartfony, silniki do statków kosmicznych, nowe odmiany leków."

    Tylko że to akurat nie do końca prawda, bo robiąc dokładnie to samo w Chinach, Polsce czy Norwegii, przykręcając dokładnie takie same śrubki, wypracujesz zupełnie inną wartość. Co więcej, prawdopodobnie czyszcząc buty szmatką w Norwegii zarobisz więcej niż produkując smartfony w Chinach.

  • frankowicz1 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 12:53:28:

    Diagnoza po częsci trafna, ale brakuje mi w nich 3 fundamentalnych rzeczy.
    Po pierwsze - różnice kulturowe - np. u nas dziećmi w dużej częsci zajmują sie dziadkowie przez pewien czas - w Niemczech raczej nianie oficjalnie zatrudnione. Praca ta sama, ale jedna wchodzi do statystyk, inna nie. Podobnie z opieką nad chorymi etc.
    Po drugie - szara sterfa - jak wielka niewiadomo, ale chyba spora.
    Te dwie rzeczy są "in plus" dla nas.
    In minus - jestem ciekawy jak ma się liczba zatrudnionych w tych krajach to zatrudnionych w administracji. Tj jaka jest liczba faktycznie "wytwarzających PKB" - odliczając nauczycieli, urzędników etc.
    Podejrzewam, że w tym tkwi największa dysporoporcja cywilizacyjna.
    Pomijam już same struktury wewnętrzne firm ( np. nasz ze względu na skomplikowany system podatkowy muszą zastrudniać więcej księgowych - nie wiem czy tak jest to tylko przykład)

  • com.one napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 12:56:05:

    Bardzo fajny pomysł żeby pracować dłużej. Pieniądze biorą się z pracy, a nie z zasiłków. Tylko jest mały problem z tą pracą. Widzę to po rekrutacjach i awansach. Pracodawcy wolą zatrudnić świeżego pracownika który jest pełny szczerych chęci zamiast wymaganego doświadczenia. Nie awansują doświadczonego pracownika i nie dają mu wyższej pensji. O znalezieniu pracy po 45roku życia można zapomnieć. Więc tak jak mówię na początku, w sumie fajny pomysł gorzej z realizacją. Nie wystarczy napisać martwego prawa i przepychać go kolanem w nocnym głosowaniu.

  • omcdrinz napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 13:03:10:

    Czegoś tu nie rozumiem. Najpierw autor stawia tezę, że rząd podjął decyzję, przez którą nie będziemy zarabiać jak Niemcy. Ta decyzja to zachęcanie emerytów do pracy. Następnie przekonuje, że źródłem wysokiego PKB jest m.in. wyższy procent zatrudnionych. No więc jak ta decyzja ma czemukolwiek przeszkadzać? Oczywiście rozumiem, że zachęcenie tych ludzi może być nieopłacalne i może bardziej ekonomicznie byłoby ich zmusić, ale pomijając wykonanie tego pomysłu, sama idea wydaje się być dobra w kontekście dalszej części tekstu.

  • lerkincedomain napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 13:14:30:

    Dorzucę tu jeszcze jedną przyczynę dot. traktowania przez politykierów ludzi przedsiębiorczych, a że to nie moje słowa to podaję jako cyctat:

    "~mig : Wszystko zależy od tej "filozofii" gospodarczej którą posługują się rządzący. W Polsce po upadku komuny przyjęto że to państwo ma się bogacić , a nie obywatele i wszystkie tzw "wolnościowe rządy kurczowo się tego trzymały waląc biznesmenów zielonym światem po oczach, a po cichu mnożąc kontrole i sprzyjające państwu ustawy. Szczególnie to widać przy rządach przedstawicieli "suwerenów 500+" czyli populistycznego motłochu który chciałby przywrócić gdzie się tylko da państwowe, bo pasożyty te czują się wtedy najbezpieczniej, przecież państwo zawsze im da! Natomiast inne państwa i to te przy granicach Polski przyjęły system że państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli i a przedsiębiorca jest tam szanowanym człowiekiem, a nie podejrzanym indywiduum i przeciwnikiem ideologicznym którego należy zwalczać za pomocą rozbudowywanego urzędniczego aparatu terroru jak ma to miejsce w Polsce."

    Czekam jako mikroprzedsiębiorca na uwolnienie powiązania wysokości składek ZUS z płacą minimalną, którą politykierzy co rusz chojnie dla ludu podwyższają. Czekam naiwnie na obiecane pomniejszenie danin przez min.Morawieckiego.

  • antybanksterka napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 14:53:52:

    Jeszcze jedno, a raczej dwie sprawy redaktor nie policzył.

    Wielu Polaków pracuje w firmach, które należą do zagranicznego kapitału. Ich praca produkuje zyski, które w całości są transferowane za granicę. Duża część gospodarki jest zdominowana przez zgraniczne koncerny, choćby zagraniczne są cukrownie na terenie Polski, cementownie, huty, handel w miażdżącej większości, banki w dużym % (choć ostatnio w mniejszym), motoryzacja prawie w całości... Zyski z całych branż wędrują za granicę i tam gromadzą się na funduszach emerytalnych.

    Dwa, to wielkie przyzwolenie na szereg finansowych przekrętów, które te oszczędności, które Polacy jednak odłożyli, zagarnęły. Albo zagarniają do dziś większość oszczędności które Polacy dopiero zarobią. Po kolei:
    - OFE - zezwolenie na pobieranie latami sutego % prowizji za nic, przez zagraniczny kapitał. Polacy pracowali, ZUS kasę zbierał, przelewał na konto uprzywilejowanych korporacji pt. OFE, a te odkładały sobie % za "zarządzanie", oczywiście największy dopuszczalny
    - przekręt na opcjach walutowych, gdzie kilkadziesią miliardów wyciągnęto z zysków drobnych firm
    - przekręt frankowy, gdzie co najmniej o kilkadziesiąt miliardów nadmuchano długi miliona obywateli
    - przekręt polisolokatowy, gdzie pobiera się 99% "opłaty" za wycofanie lokaty
    I szereg drobniejszych przekrętów. Za każdym razem miliardy wyciekają z kraju, i gdzie indziej podnoszą poziom życia i odkładają się na funduszach emerytalnych (nie naszych).

  • zuuuraw napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 15:19:23:

    "u nas od niedawna rządzą populiści" !?!
    Autor rżnie głupa czy tez ma nas za głupców ?
    Poza krótkim okresem pierwszych rządów PiS i jeszcze krótszym okresem rządu J.Olszewskiego, cały czas rządzą nami populiści ! Rządzą obecnie (Szdło/Morawiecki), rządzili poprzednio (Tusk/Kopacz) !
    Autor wypomina obecnemu rządowi miliony ludzi na wcześniejszych emeryturach, ale czy to rząd PiS-u pozwolił 40-latkom ze służb mundurowych (wojsko, policja, straż pożarna itd) przechodzić na emerytury i dalej sobie dorabiać ? Czy to rząd PiS-u wprowadził wcześniejsze emerytury sędziom, prokuratorom czy górnikom ? Czy to rzad PiS-u wprowadził KRUS ? Czy to rząd PiS-u wprowadził system, w którym ci wszyscy wyżej wymienieni uprzywilejowani W OGÓLE NIE PŁACĄ SKŁADEK !?!
    Oczywiście wina rządu PiS jest ze nie bierze się za zlikwidowanie tych kast uprzywilejowanych jak "kasta sędziowska" , jak ja nazwała główna sędzina w kraju.

  • jan700 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 15:24:37:

    Chciałbym wiedzieć:
    Czy pan Tusk jest za dalszym przyjmowaniem islamskich emigrantów czy jest przeciw?

    Czy pan Tusk popiera przymusowe kwoty imigrantów dla poszczególnych krajów czy nie popiera?

    Czy pan Tusk sprzyja największym krajom Unii ich polityce dwóch prędkości czy nie sprzyja?

    Czy pan Tusk popiera wprowadzanie programu gender do szkół czy nie popiera?

    Czy pan Tusk czuje się odpowiedzialny za wyjście z unii 65 milionowego kraju czy nie czuję się odpowiedzialny?

  • oto_slowo_moje napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 15:30:22:

    Autor nie bierze pod uwagę faktu, że w naszym kraju są setki tysięcy (jeśli nie miliony) ludzi, którzy są poza systemem. Pracują na czarno, nie płacą podatków, ale też nie biorą zasiłków. Najwyżej (jako zarejestrowani bezrobotni) mają ubezpieczenie zdrowotne na koszt społeczeństwa. Nie oznacza to, że nie produkują PKB. Zarabiają i wydają swoje pieniądze, nakręcając gospodarkę. Sporo z nich pracuje przez pół roku za granicą, a przez następne pół roku wydaje kasę w kraju. Ja do takich sam należę. To są olbrzymie ilości ludzi, których autor nie policzył i stąd artykuł jest przekłamany i zafałszowany. Szkoda czasu.

  • aldarel napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 15:33:24:

    Dlaczego mają wyższe PKB? Bo więcej kupują. Dlaczego więcej kupują? Bo więcej zarabiają. Przeciętnego Polaka stać na opłacenie mieszkania, jedzenia i niewiele więcej.

  • xp17 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 16:11:43:

    jan700 2017/03/14 15:24:37
    "Chciałbym wiedzieć:
    Czy pan Tusk jest za dalszym przyjmowaniem islamskich emigrantów czy jest przeciw?"

    Twoje pytania wynikają z braku wiedzy.
    To nie jest kwestia tego, czy Tusk, albo Merkel sa za przyjmowaniem uchodźców. Ci ludzie i tak przyjdą do Europy i NIKT ich nie powstrzyma. I NIKT nie ma nic do gadania.

    Polska może kozaczyć, bo ci ludzie nie chcą u nas mieszkać (tak jak i większość Polaków).


    "Czy pan Tusk popiera przymusowe kwoty imigrantów dla poszczególnych krajów czy nie popiera?"
    Skoro jest to Unia, to są też obowiązki. nie możemy tylko korzystać ze wspólnego rynku i tego, że podróżujemy, mieszkamy i pracujemy bez ograniczeń.
    To jest problem całej Europy i jeżeli zadasz takie pytanie komuś uczciwemu a nie populiście liczącemu na twój głos w wyborach, to MUSI być za takimi kwotami.

    Polacy nie raz korzystali z gościnności innych krajów. Mamy długi jak nikt inny.


    "Czy pan Tusk sprzyja największym krajom Unii ich polityce dwóch prędkości czy nie sprzyja? "
    Sprzyja jej Kaczyński i i sami Polacy. Przecież sam zapewne nie chcesz przydziału uchodźców, ani Euro w portfelu, prawda? W takim razie dlaczego Niemcy, albo Francja mają czekać na takie kraje, jak nasz, które nie chcą integracji?

    "Czy pan Tusk popiera wprowadzanie programu gender do szkół czy nie popiera?"
    Tutaj dyskusja już w ogóle nie ma sensu, bo nie rozumiesz o czym piszesz. Na 100/5 nie masz pojęcia czym jest genger - nie to nie jest diabeł, o którym mówił ksiądz.

    "Czy pan Tusk czuje się odpowiedzialny za wyjście z unii 65 milionowego kraju czy nie czuję się odpowiedzialny?"

    Tusk nie ma z tym nic wspólnego. UK opuści Unię, ponieważ ludzie uwierzyli okłamującym ich politykom, no i mieli dość emigrantów ze wschodu Europy, czemu w ogóle się nie dziwię. Sam nie chciałbym mieszkać obok Polaków, czy Rumunów.

  • edimerc napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 16:17:05:

    Dokładnie tak. A będzie jeszcze gorzej.

  • dannniello napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 16:36:11:

    Artykuł bardzo ciekawy, tylko jedno zastrzeżenie - gdzie na Zachodzie produkują iPhone? Jest Nokia, ale ona z rynku konsumenckiego wycofała się (Chińska firma z logo Nokia to nie to samo). Airbus, samochody - to faktycznie w Europie jeszcze jest robione, ale jeżeli chodzi o technologie stricte IT - większość pochodzi z USA (Google, Microsoft, Facebook, SpaceX, Tesla, Apple, a nawet Uber)

  • volkszorn napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 16:36:57:

    wazne, ze tusk zarobi, reszta moze krecic kebaba arabom

  • thom101 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 19:54:20:

    Po pierwsze. Dyrdymały o innowacyjności gospodarki zawsze pozostaną dyrdymałami ekonomistów znad akademickiego podręcznika. Bo mówić to jedno, a wykonać to drugie. W Polsce nie produkuje się samochodów, telefonów, bo aby zacząć coś takiego robić trzeba wyłożyć bardzo ciężkie pieniądze, które nie wiadomo czy się w ogóle zwrócą. I nie mówię tutaj o ciężkich pieniądzach na rozpoczęcie produkcji, tylko na same badania. I niby kto ma te pieniądze wyłożyć? Dlatego Polak co najwyżej może sobie robić koncepcję samochodu w programie graficznym, bo nawet gdyby zaczął produkować, to na podzespołach zagranicznych. Nie będę mówił o produkcji silników itp. Zresztą zaprasza autora do zapoznania się z modelem produkcji i sprzedaży np. VW. Ale ekonomiści nie mają technicznego pojęcia o czymś takim, tylko te swoje teorie i modele. Dwa. Odnośnie danych statystycznych i ich interpretacji - nie ma sensu się wypowiadać. A. I proponuje zapoznać się z np. niemieckim czy francuskim systemem prawa zabezpieczenia społecznego, przed wyciąganiem taki pochopnych wniosków. Dzięki!

  • iglasty.inc napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/14 21:17:04:

    A może warto też byłoby nie kraść.

  • elektryk122 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/15 13:08:36:

    @volkszorn
    :D

  • cyfrowyja napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/15 19:41:21:

    jak widac, pracujemy nie mniej aktywnie co Grecy czy Francuzi, i co ? i nic. Nawet do Grecji nam daleko. Może dlatego, że chłodniej i mniej turystów.
    A może z innych powodów, skoro Norwegowie maja lepiej.
    Wiec skupmy się może na sobie i swoim losie, szukajmy możliwości poprawy.

  • bywalipnie napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 00:39:42:

    Gratuluję świetnego wpisu.
    O TYM POWINNI PISAĆ WSZYSCY DZIENNIKARZE CODZIENNIE!!

  • bywalipnie napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 01:14:48:

    Patrzą co tu inni popisali i się za głowę łapię.

    MOŻECIE MI POWIEDZIEĆ W JAKI SPOSÓB:

    NIE PRACOWANIE JEST LEPSZE OD PRACY DLA ZAGRANICZNEGO KONCERNU?
    Przecież za dobrą pensję, którą wydacie w Polsce. Koncern mimo wszystko jakieś podatki tu płaci, a część jego sprzedaży to efekt pracy podwykonawców?

    PRACOWANIE PRZEZ MNIEJ LICZNYCH JEST LEPSZE OD PRACY PRZEZ WSZYSTKICH
    Przecież jeśli obciążamy się długiem zaciągniętym na zachodzie by wypłacić zapomogi, renty, emerytury itp. to trzeba zarobić na te odsetki idące na zachód. Nie lepiej, żeby ludzie pracowali i płacili na innych zamiast brać i innym odbierać?

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 07:51:26:

    @bywalipnie
    Proszę zbytnio nie upraszczać bo się jakaś erystyka robi... nikt tu nie napisał, że lepiej nie pracować niż pracować.

  • weiglowa napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 09:10:02:

    W kwestii szarej strefy - szara strefa umiejscowiła się w obszarach, które nie wymagają kwalifikacji od pracownika, stąd przerzucenie jej do oficjalnego obrotu niewiele zmieni w diagnozie. Między innymi to prymitywizm naszej gospodarki powoduje, że szara strefa kwitnie - produkcji silników samolotowych nie da się prowadzić poza ewidencją, a prostą budowlankę owszem.

  • oldtimer58 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 16:31:16:

    "jesteśmy biedni, bo zajmujemy się sprzedażą jabłek, a nie produkcją Iphone'ów" - Niemcy i Szwajcarzy nie produkują Iphonów. Iphony produkują Chińczycy. Chcemy żyć tak luksusowo jak Chińczycy? Produkujmy Iphon'y.

  • oldtimer58 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/16 16:38:56:

    Gdybyśmy pracowali jak Niemcy czyli 49% a nie 43 % ludzi by pracowało> Zarabialibyśmy jak Niemcy? Co gdybyśmy pracowali jak Francuzi? Czy zarabialibyśmy jak Francuzi? We Francji, jak wynika z tabelki we Francji pracuje 40% ludzi. Autor wybiera sobie liczby które potwierdzają jego teorię ale ignorują te, które jej przeczą.

  • mikor_mmk napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/17 11:10:39:

    @oldtimer58
    Różnice pomiędzy bogactwem kraju nie wynikają tylko z bieżącej sytuacji na rynku pracy ale również z ogólnie pojętej majętności. Francja przez wieki wyzyskiwała kolonie, prowadziła mniej lub jeszcze mniej chlubne działania polityczne a z drugiej strony mieli rozmach, idee ekspansji które realizowali. Takie dziedzictwo powoduje, że dzisiaj budują nowoczesne bronie, prowadzą programy kosmiczne i generalnie "stać ich".
    I nie rozum tego jako wymówki, że u nas nigdy nie może być dobrze bo mamy gorszą pozycję startową :)

  • fineko21 napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/18 13:01:44:

    Jest sporo polskich wynalazków, które mogłyby odnieść światowy sukces, a przy tym podnieść PKB tego kraju i dobrobyt Polaków. Myślę, że przykładem może być opracowana przez polskich naukowców nisko-kosztowa produkcja grafenu, czyli materiału który może znaleźć bardzo szerokie zastosowanie w przyszłości - zwłaszcza w tak zwanej giętkiej elektronice, bateriach, itp. Drugi z przykładów, który nasuwa mi się na myśl, a dobitnie pokazuje, jak realia w tym kraju hamują przedsiębiorczość, to przypadek wynalazku, tzw. zderzaka łągiewki, który np. mógłby uchronić wiele osób w wypadkach komunikacyjnych. Pamiętam, jak kilka lat temu mówiło się w mediach na temat tych wynalazków, a dzisiaj to wszystko ucichło. Zapewne będzie tak, że jak zwykle, to w innych krajach wyprzedzą nas w komercjalizacji tego typu rozwiązań i będą mieć z tego tytułu duże profity.

  • miklab napisał(a) komentarz datowany na 2017/03/18 14:21:29:

    Panie Macieju, to jest bardzo dobry wpis. Proponuję jednocześnie część drugą, takie rzeczy warto powtarzać. Dodatkowo, liczbę osób pracujących w Polsce, Niemczech i Norwegii należy rozbić na sektor prywatny i publiczny, ponieważ od strony ekonomicznej tej drugi sektor inaczej generuje produkt. Myślę, że pod tym względem jeszcze bardziej obnażone zostanie co jest nie tak w Polsce.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Maciej Samcik

Od 1997 r. dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w tematyce finansowej. Pisze o bankach, giełdzie, funduszach inwestycyjnych oraz finansach osobistych. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych.
Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, w tym nagrody „Grand Press”.
Pochodzi z Poznania. Z wykształcenia ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.


użytkowników on-line